Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Niezwyciężeni bohaterowie

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Paweł napisał do nas: „Dzisiaj mówią tak: „Pamiętacie pandemię? To były stare dobre czasy. Co nas jeszcze czeka, doktorze Laitman?“

Odpowiedź: Nie jestem doktorem uzdrawiania, ale częściowo doktorem tego, aby uzdrowić człowieka w człowieku. Wyleczyć. Powiedziałbym, że czeka nas długi i trudny okres wyzdrowienia. Ale wyzdrowienie jest niemożliwe bez poczucia choroby, w przeciwnym razie chory sprzeciwia się i nie chce żadnego lekarstwa, ani żadnego leczenia.

Tak więc ci, którzy uważają się za absolutnie zdrowych i mówią: „Jesteśmy niezwyciężonymi bohaterami” i tak dalej – to są najbardziej chorzy ludzie. Miejmy nadzieję, że to się stopniowo wszystko wyjaśni. Pomożemy im w tym. Zobaczą, na ile siebie oszukują i próbują oszukiwać innych. Ale generalnie, oczywiście, ten okres, mam nadzieję, zaczyna być dla wielu mniej lub bardziej oczywisty. Jeszcze nie dla wszystkich, ale większości.

Pytanie: To znaczy, na pytanie „Co nas czeka, doktorze Laitman?”, mówi Pan jak lekarz, że poczujemy, że jesteśmy chorzy. Czy to jest główna rzecz, która nas czeka?

Odpowiedź: Tak, to jest najważniejsze.

Pytanie: Czy odnosi Pan to do całej ludzkości, czy tylko na poszczególne jednostki?

Odpowiedź: Zaczynając od najciężej chorych, którzy nie mają pojęcia, że są chorzy. A mimo to nadal próbują zarządzać całą ludzkością, pokazywać im drogę do przodu.

Pytanie: Czy uważa Pan, że od nich zacznie się?

Odpowiedź: Nie, nie zacznie się od nich, ale to są najbardziej ciężko chorzy ludzie na planecie. Zacznie się od lekko chorych, którzy poczują, że są w jakiś sposób chorzy i że to nie daje im możliwości dobrego życia.

Pytanie: Jaką chorobę będziemy odczuwać? Na co jesteśmy chorzy?

Odpowiedź: Jesteśmy chorzy na to, że nie możemy odróżnić dobra od zła i nie możemy zgromadzić w sobie dobra, integrować dobra w taki sposób, aby stopniowo-stopniowo pokryło zło. To nie prosta droga.

Pytanie: Czyli będziemy szukać tego dobra? Które będzie trzeba przyjąć jak pigułkę, aby poczuć, że jesteśmy skończonymi egoistami?

Odpowiedź: To będzie uważane za zło. Dlatego że dzisiejszymi cierpieniami wywołujemy już na nas świecenie dobrego światła, które może w nas przejawić miejsce, gdzie znajduje się nasze zło.

Komentarz: To jest najważniejsze. Cały czas Pan na to naprowadza. Aby człowiek zobaczył siebie – złym, nie dobrym. Zwykle mówili odwrotnie: jest w tobie jeszcze to, nadal możesz.

Odpowiedź: To jest tylko po to, żeby zacząć. No kim ty jesteś? – To absolutne zło. Ale jest iskierka, która cię poprowadzi. Trzeba ją tylko rozdmuchać.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 28.03.2022


Niezgodność z naturą

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Pan nam mówi o jakimś globalnym zjednoczeniu, które myślący ludzie definiują i czują. Czy to oznacza, że ​​jeśli nie ujawniamy tego połączenia świadomie, to odkryje się negatywnymi kataklizmami, uderzeniami, wstrząsami, i może nawet światowymi wojnami?

Odpowiedź: Absolutnie słusznie. Dokładnie tak! Jeśli nie chcemy podążać właściwą drogą i działać zgodnie, w harmonii, w równowadze z naturą, to natura pokazuje nam coś przeciwnego. Innymi słowy, spełnia się ta sama formuła, tylko my uczestniczymy w niej jako element negatywny. Wszystko, co powinniśmy zrobić w naturze, to osiągnąć z nią równowagę. A teraz zbieramy owoce braku równowagi w postaci wszelkiego rodzaju kataklizmów.

Tak samo jak z dzieckiem: jeśli zachowuje się dobrze, rodzice też go dobrze traktują, jeśli zachowuje się źle, to i rodzice źle go traktują. W rzeczywistości traktują go normalnie, a po prostu tak jest nastrojona naprawa natury. Natura nie ma określonego celu. Ma absolutnie precyzyjne urządzenie które jest niezmienne. To nie jest jakiś bożek, który siedzi gdzieś w niebiosach i rozkazuje, jak mu się zechce, ale ogromna uniwersalna formuła uniwersalnej równowagi.

Ale my coraz bardziej wychodzimy z tej równowagi. W miarę rozwoju coraz bardziej naruszamy naturę, nasz stosunek do niej. Dlatego natura w naturalny sposób odnosi się do nas przeciwstawnie. Stawiamy się w opozycji do niej, i odczuwamy to przeciwieństwo jako wszelkiego rodzaju kryzysy i problemy.

Ludzie muszą zrozumieć, że nie powinni ograniczać jeden drugiego, ale zacząć pracować ze sobą nawzajem w prawdziwym zjednoczeniu, kiedy nie tylko granice między państwami zanikną, ale wszystkie różnice między ludźmi, gdy zaczną dążyć do połączenia ze sobą nawzajem, starając się wygasić rozdzielające ich wszelkiego rodzaju sprzeczności kulturowe, etniczne, aby dojść do wzajemnego zrozumienia, że ​​wszyscy jesteśmy jedną ludzkością, jednym Babilonem i musimy wypracować dobre relacje wzajemnej pomocy, braterstwa, dwustronnych ustępstw.

Pytanie: Czyli nie mówi Pan o jakichś zewnętrznych deklaracjach, które są utrwalone na papierze i nie zawierają niczego wewnętrznie, ale właśnie o wewnętrznym przesłaniu?

Odpowiedź: Nie o przesłaniu, ale o urzeczywistnieniu naszego wewnętrznego połączenia, kiedy będzie to odczuwane przez ogólną naturę. Tylko wtedy pozbędziemy się wszystkich problemów, które wywołujemy poprzez naszą niezgodność z naturą. Nienawidząc innych, wywołuję negatywną reakcję natury. Wydaje nam się tak, jaka jest różnica, że kogoś nienawidzę, mam z kimś konflikt. Ale przez to wywołuję negatywną reakcję natury na siebie i na całą resztę świata.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Europa dzisiaj”


Nowy lek, który ma celować tylko w raka, nie zabije go

Naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie (TAU) poinformowali, że opracowali nowy sposób dostarczania leków bezpośrednio do komórek nowotworowych, zamiast jak dotychczas rozpraszać je po całym organizmie. Według magazynu „Science Daily”, „badanie otwiera nową drogę do spersonalizowanej i precyzyjnie ukierunkowanej walki z rakiem”. Prof. Dan Peer, kierownik zespołu badawczego, stwierdził, że ich celem było „wyciszenie enzymu HO1, który umożliwia guzom rozwinięcie odporności na chemioterapię i ukrycie się przed układem odpornościowym. …Nasz nowy nanolek” – zapewnia – „potrafi precyzyjnie namierzyć komórki nowotworowe, wyciszyć enzym i wystawić guz na działanie chemioterapii, nie powodując przy tym żadnych uszkodzeń w otaczających go zdrowych komórkach”. Jestem jak najbardziej za zaawansowaną medycyną, ale medycyna nie jest w stanie wyleczyć przyczyny raka, a bez wyleczenia przyczyny to jest jak usunięcie jednej nieszczelności w rurze tylko po to, aby przekonać się, że gdzieś obok powstała nowa.

Rak jest unikalną chorobą. Rozwija się, gdy komórki zaczynają konsumować swoje środowisko i rozrastać się jego kosztem. W końcu rak sam sprowadza na siebie śmierć, zabijając ciało, które go utrzymuje, ale nie może pomóc samemu sobie.

To „samolubne” zachowanie nowotworów jest bardzo podobne do tego, w jaki sposób zachowujemy się wobec siebie nawzajem i wobec środowiska. Chociaż jesteśmy zależni od obydwu tych elementów, nasz stosunek do nich jest oportunistyczny i niszczący i jednocześnie nie potrafimy sobie pomóc. W tym sensie ludzie są rakiem Ziemi.

Chociaż nie jest tak, że im bardziej ktoś jest egoistą, tym bardziej jest narażony na zachorowanie na raka, to jednak coraz częstsze występowanie raka w społeczeństwie ludzkim jako całości jest wynikiem naszego coraz bardziej eksploatacyjnego stosunku do Ziemi i do siebie nawzajem. Tak jak mili i hojni ludzie, a nawet małe dzieci, mogą zachorować na raka, tak skutki niewłaściwej postawy ludzkości mogą się ujawnić w częściach świata, które nie są szczególnie eksploatowane. Istnieje tu wzajemna odpowiedzialność: Tak jak cały organizm cierpi, gdy zachoruje jeden organ, tak cała ludzkość cierpi, gdy jej ogólna postawa staje się chora, czyli działająca na szkodę.

Rak nie jest jedynym skutkiem naszego nadużycia. W zasadzie są nimi wszystkie nasze choroby. Jednak rak jest najbardziej wyrazistym przypadkiem choroby „egoistycznej”, ponieważ sposób, w jaki on działa, jest bardzo podobny do tego, w jaki sposób zachowujemy się wobec siebie nawzajem, wobec zwierząt i roślin oraz wobec całej Ziemi.

Ponieważ rak jest chorobą „egoistyczną”, jedynym lekarstwem na niego jest wyleczenie naszego egoizmu. Wyeliminowanie raka wymaga zatem wykorzenienia egoizmu z naszego społeczeństwa. Jest to oczywiście proces edukacyjny, a nie medyczny, ale korzyści z niego płynące odczujemy w każdym aspekcie naszego życia. Edukacja w zakresie wzajemnych relacji i brania innych pod uwagę przyniesie korzyści nie tylko naszemu zdrowiu, ale także naszej gospodarce, bezpieczeństwu, wpłynie na poziom narkomanii i przestępczości związanej z narkotykami oraz ogólnie na poziom naszego życia i dobrobytu.

Nawet jeśli nie widzimy wyraźnego związku między rakiem a egoizmem, wyeliminowanie tego ostatniego jest niewątpliwie wartościowym celem. Dlatego proponuję, abyśmy najpierw spróbowali, a kiedy zobaczymy rezultaty, nie będziemy chcieli przestać.

Źródło: https://bit.ly/3wnXQAK


Czy rzeki na niebie zalewają Ziemię?

„Kiedy w marcu temperatury na Antarktydzie wzrosły do 38 stopni Celsjusza powyżej normy – czyli około 70 stopni Fahrenheita – załamał się szelf lodowy wielkości Los Angeles” – pisze CNN. „Ciepło wdarło się do atmosfery przez tak zwaną rzekę atmosferyczną” – czytamy dalej – „długi pióropusz wilgoci, który transportuje ciepłe powietrze i parę wodną z tropików do innych części Ziemi. … te 'rzeki na niebie’ – które zrzucają deszcz i śnieg, gdy spadają na ląd – powodują również ekstremalne temperatury, topnienie powierzchni, rozpad lodu morskiego i duże fale oceaniczne, które destabilizują szelfy lodowe na Półwyspie Antarktycznym.” Za każdym razem, gdy dochodzi do katastrofy, szukamy jej bezpośredniej przyczyny. W ten sposób unikamy uznania prawdziwej przyczyny naszych przeciwności: ludzkiej natury.

Nie tylko klimat staje się niegościnny. Także znikające lasy i szalejące plagi, które mówią nam: „Jesteście zagrożeniem! Jesteście plagą! Nadużyliście gościnności!”. Naukowcy ostrzegają, że jeśli nie powstrzymamy globalnego ocieplenia, stracimy nasze nadmorskie miasta. Myślę, że jest o wiele gorzej: Cała nasza planeta stanie się nieprzyjazna do zamieszkania przez ludzi z naszego własnego powodu. Ziemia jakby czuła do nas obrzydzenie.

Mówi się nam, że dzieje się tak, ponieważ zanieczyszczamy powietrze, wodę i glebę, niszczymy lasy, polujemy na inne gatunki aż do wyginięcia i wydobywamy z Ziemi o wiele więcej, niż może ona dać bez załamania całego ekosystemu. Są to z pewnością wady naszego zachowania, ale jest powód, dla którego tak się zachowujemy. Naszą główną zbrodnią jest nasz stosunek do siebie nawzajem.

Jakąkolwiek krzywdę wyrządzamy Ziemi, czynimy ją dziesięć razy gorszą sobie nawzajem. Szkody, które wyrządzamy Ziemi, są częścią naszych wysiłków, aby wyrządzić krzywdę innym ludziom i narodom; to kolejny aspekt naszej walki przeciwko sobie. Jeśli przestaniemy walczyć ze sobą, przestaniemy też niszczyć nasz wspólny dom, a przyroda zregeneruje się i znów stanie się dla nas przyjazna.

To prawda, że nie jest łatwo przestać walczyć ze sobą, gdy panuje nieufność i wrogość. Od narodów po jednostki, agresja i zastraszanie dominują i w istocie definiują nasze relacje. Skoro jednak Ziemia już nas wypiera, nie mamy innego wyboru, jak tylko się zmienić, jeśli chcemy przetrwać.

Do przejścia jest proces edukacyjny, ale musi się zacząć od uznania, że naszym problemem nie jest to, że spalamy za dużo paliw kopalnych, jemy za dużo mięsa czy zanieczyszczamy ziemię i wodę plastikiem. Nasz problem polega na tym, że wyrządzamy te wszystkie krzywdy, aby krzywdzić i niszczyć innych, aby ich obezwładniać i podporządkowywać sobie, aby być dumnym i zaspokajać swoje ego.

Kiedy przyznamy, że nasz egoistyczny stosunek do innych jest naszym podstawowym problemem, będziemy mogli się z nim uporać. Nauczymy wznosić się ponad nasze ego i współpracować ze sobą. Najpierw jednak musimy przestać łudzić się, że zatapiają nas rzeki na niebie. Toniemy w egoizmie i to jest nasz prawdziwy problem.

***

[Podpis pod zdjęciem: Obrazy satelitarne pokazują dramatyczny marcowy upadek szelfu lodowego Conger Gdzie: Antarktyda Kiedy: 29 marca 2022 Źródło: Obserwatorium Ziemi NASA. Stosunkowo często zdarza się, że szelfy lodowe na Antarktydzie rodzą góry lodowe. Rzadziej zdarza się, by szelf lodowy całkowicie się rozpadł. W marcu 2022 r. na Antarktydzie Wschodniej dokonały się obie te rzeczy. Załamanie to zmieniło kształt części krajobrazu Antarktydy, gdzie kiedyś uważano, że przybrzeżny lód lodowcowy jest stabilny. Zmiana nastąpiła szybko. Na początku marca 2022 roku pływający szelf, zasilany przez lodowce Glenzer i Conger, był wciąż nienaruszony. W połowie tego miesiąca już się rozpadł. Tych pare zdjęć, z 9 stycznia i 23 marca, wykonanych przez instrument OLI (Operational Land Imager) na satelicie Landsat 8, przedstawia szelf przed i po jego rozpadzie. „Cały szelf zapadł się w ciągu zaledwie dwóch tygodni” – powiedział Christopher Shuman, glacjolog z Uniwersytetu Maryland w Baltimore County, pracujący w Goddard Space Flight Center NASA. Lodowe resztki zarówno lodu szelfowego, jak i przyległego lodu morskiego w ciągu kilku tygodni wypłynęły z wód wokół wyspy Bowman. „Wszystko to zajęło mniej niż miesiąc” – mówi Shuman. „To była niezła eksplozja”. Utrata szelfu lodowego jest problematyczna, ponieważ może pośrednio przyczynić się do podniesienia poziomu morza. Szelfy lodowe są w zasadzie „pasem bezpieczeństwa” podtrzymującym resztę pokrywy lodowej Antarktydy – mówi Walker. Kiedy się zapadają, znajdujący się za nimi lód może szybciej spływać do oceanu. „I to właśnie podnosi poziom mórz”. Jak na standardy Antarktydy, szelf lodowy i lodowce, które powstrzymywał, są stosunkowo niewielkie, więc oczekuje się, że wpływy z załamania będą minimalne. Naukowcy są bardziej zaniepokojeni lokalizacją zapadnięcia. „Wszystkie poprzednie załamania miały miejsce na Antarktydzie Zachodniej, a nie na Antarktydzie Wschodniej, która do niedawna była uważana za stosunkowo stabilną” – powiedział Walker. „Jest to coś w rodzaju próby generalnej przed tym, czego możemy się spodziewać po innych, bardziej masywnych szelfach lodowych, jeśli będą się one nadal topić i destabilizować. Wtedy naprawdę miniemy punkt zwrotny, jeśli chodzi o spowolnienie wzrostu poziomu morza.” REUTERS]

Źródło: https://bit.ly/3sDW1NK


Co jeśli cofniemy zegar czasu?

Magazyn Uniwersytetu Cambridge ogłosił, że naukowcy z Cambridge znaleźli sposób na „cofnięcie zegara czasu w komórkach skóry człowieka o 30 lat”. Ciąg dalszy artykułu jest nieco mniej obiecujący, wyjaśniając, że naukowcy byli w stanie „częściowo odbudować funkcje starszych komórek, jak również odnowić ich wiek biologiczny” oraz że „w eksperymentach symulujących rany skóry, częściowo odmłodzone komórki wykazywały oznaki zachowań bardziej zbliżonych do młodych komórek”.

Chociaż naukowcy uważają, że „odkrycia te mogą ostatecznie zrewolucjonizować medycynę odnowy”, ja nie jestem tego taki pewien. Co więcej, nawet jeśli tak się stanie, będzie to sprzeczne z naturą, a starcia z nią nigdy nie są wskazane. Regeneracja komórek może pomóc w przypadku niektórych urazów lub problemów medycznych, ale nie będzie działać na całe ciało. Nie będziemy w stanie odmłodzić się o trzydzieści lat, a każda taka próba doprowadzi do niepożądanych skutków i chorób, które uniemożliwią nam osiągnięcie tego celu.

Poza tym nie chciałbym przeprowadzać takiego zabiegu na sobie, bo nie napawa mnie entuzjazmem zaczynanie wszystkiego od nowa. Może nam się wydawać, że doświadczenia, które zdobyliśmy przez lata, pomogą nam, gdy będziemy znowu młodzi, ale tak się nie stanie; nie będziemy mądrzejsi.

Nasze ciała nie są stworzone po to, by żyć wiecznie. Są po to, by służyć jako narzędzia do osiągnięcia czegoś więcej niż tylko fizycznej egzystencji. Prawdziwe życie nie jest ograniczone do tego co związane z ciałem, ale w połączeniach między ludźmi, połączeniach na każdym poziomie: ciała (które już mamy), umysłu (którego mamy trochę) i ducha (którego nie mamy wcale).

Ponieważ życie duchowe polega na połączeniach między ludzkimi sercami, gdzie ich pragnienia i dążenia splatają się ze sobą i czują siebie nawzajem bez słów, nie są oni ograniczeni ani ciałem ani czasem. Nie muszą cofać zegara, ponieważ nie ma tam punktu, od którego mieliby zacząć.

Dla takiej osoby czas fizyczny jest bez znaczenia. Zamiast tego istnieje wieczny przepływ pragnień i uczuć, które nieustannie tworzą nowe połączenia i nowe doświadczenia.

Aby wznieść się na ten poziom, musimy odwrócić naszą uwagę od zaspokajania własnego ego w kierunku pielęgnowania i ulepszania naszych związków z innymi. Jeśli będziemy nad tym pracować z ludźmi którzy też mają taki cel, będziemy w stanie stopniowo podnosić te połączenia do poziomu, na którym ciało przestaje mieć znaczenie, a ludzie zaczynają czuć siebie nawzajem niezależnie od miejsca czy fizycznej obecności.

Gdy osiągniemy to z jedną osobą, możemy to powtórzyć ze wszystkimi i ze wszystkim; odkrywamy część rzeczywistości, do której nie mieliśmy dostępu. Wówczas wznosimy się ponad czas. Okazuje się, że klucz do osiągnięcia nieśmiertelności nie leży w biologii, ale w naszym wzajemnym połączeniu.

Źródło: https://bit.ly/3FPLfcK


Krytyczny punkt rozwoju ludzkości

каббалист Михаэль Лайтман Stan, do którego zmierzamy, jest z góry określony przez naturę. Powinien być taki, żebyśmy mogli uświadomić sobie nieuchronność, absolutną bezradność, kiedy dochodzimy do wniosku, że nie mamy dokąd uciekać. Pozostaje tylko wyskoczyć ze swojego jestestwa, z naszej natury, wydostać się z niej, wznieść się ponad nią.

Egoizm, który podstawia nam te wszystkie problemy, czyniąc nasze życie nikczemnym, bezwartościowym, a w ostatnim czasie trudnym, po prostu nie do zniesienia, – to, jak powiedziano w Torze (Biblii), „pomoc przeciwko tobie”. W taki sposób ego wypycha nas z siebie, jak egipskie plagi, które przeszły przez naród i wypchnęły go z Egiptu. Tak metaforycznie przedstawia się w Torze rozwój ludzkości.

Czyli zrozumienie naszego egoizmu, odkrycie jego ogromnej problematyki dla naszej egzystencji, zmusi nas do zrezygnowania z niego, przejścia do innego stanu, kiedy będziemy połączeni między sobą innymi więzami: braterstwa, wzajemnej pomocy, dobra. W rezultacie, czy to w dobry czy zły sposób, czy poprzez wojnę, czy przez uświadomienie, jednak mimo wszystko wyjdziemy na poziom całkowitego wzajemnego połączenia, staniemy się harmonijni z naturą, absolutnie z nią zrównoważeni.

Wówczas w tym idealnym stanie równowagi, odkryjemy siebie w zupełnie innej formie, na poziomie, na którym odkrywa się nam wieczność i doskonałość, tak jak sama natura. Do tego mimo wszystko dojdziemy, tylko możliwe że drogą cierpienia. Obecnie istnieje bardzo krytyczny punkt w rozwoju ludzkości, gdzie Kabała może odegrać swoją pozytywną rolę, ale może i nie odegrać.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Europa dzisiaj”


Mimo bojowego tonu, wojna atomowa mało prawdopodobna

W poniedziałek sekretarz stanu Antony Blinken i sekretarz obrony Lloyd Austin po spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim uczestniczyli w konferencji prasowej w Polsce. Po raz pierwszy USA przyznały, że ich prawdziwym celem jest nie tyle ratowanie Ukrainy, co osłabienie Rosji. Austin powiedział: „Chcemy, aby Rosja została osłabiona do tego stopnia, aby nie mogła robić takich rzeczy, jakie robiła do tej pory, najeżdżając Ukrainę”. Dodał również, że Rosja „straciła już wiele zasobów wojskowych. …I chcemy, aby nie miała możliwości szybkiego odbudowania militarnego potencjału”.

Następnego dnia Austin poprowadził w Niemczech forum z udziałem przedstawicieli prawie czterdziestu państw. Na forum tym „rząd niemiecki (…) zgodził się dostarczyć Ukrainie 50 systemów przeciwlotniczych Gepard”. Rząd brytyjski również zgodził się dostarczyć Ukrainie systemy przeciwlotnicze, a Kanada zaoferowała osiem pojazdów pancernych”. Ponadto, zgodnie z oświadczeniem Departamentu Obrony, „podjęto decyzję o przedłużeniu forum, aby można było wykonać więcej pracy. W przyszłości, powiedział Austin, będzie istniała comiesięczna 'grupa kontaktowa’ w celu dalszego omawiania najlepszych sposobów pomocy Ukrainie. Grupa kontaktowa będzie narzędziem dla narodów dobrej woli, aby zintensyfikować dotychczasowe wysiłki, skoordynować naszą pomoc i skupić się na wygraniu dzisiejszej walki i przyszłych zmagań” – podsumował Austin.

Według „The Wall Street Journal”, w odpowiedzi na amerykańskie posunięcia, czołowy dyplomata Rosji, minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, powiedział, że „Zachód jest pośrednio zaangażowany w wojnę z jego krajem, co może przerodzić się w globalny konflikt z użyciem broni jądrowej. Ryzyko jest poważne i realne. Nie należy go lekceważyć’ – powiedział Ławrow w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji państwowej.

Pomimo bojowego tonu i rosnących napięć, nie uważam, aby wojna światowa była nieuchronna lub aby konfrontacja nuklearna wchodziła w grę. W końcu Rosjanie również rozumieją, że użycie broni jądrowej prowadzi do sytuacji, z której nie będzie odwrotu. Taki scenariusz może doprowadzić do tragicznych zniszczeń, z których nie będą w stanie się podnieść.

Ponadto, biorąc pod uwagę fakt, że Rosja składa się z niezliczonej liczby narodów żyjących pod panowaniem Moskwy w razie jej upadku, całe państwo rozpadłaby się i niewiele by po nim zostało. Nie sądzę, aby Rosja zdecydowała się obrać ten kierunek.

Co więcej, nawet jeśli Rosja użyłaby lub próbowała użyć broni jądrowej, przekonałaby się, że obiecuje więcej, niż może dostarczyć. Może ona zdewastować całe miasta, a nawet cały kraj, ale jest to broń nieposkromiona i nie do opanowania. Dlatego nie sądzę, aby to pomogło Rosji przeciwstawić się NATO.

Może się zdarzyć, że Rosja ustawi swoje siły na granicach Ukrainy i będzie utrzymywać napięcie między obydwoma krajami. W ten sposób nie dojdzie do aktywnej wojny, ale raczej do stałego napięcia między tymi dwoma krajami, na czym skorzystają USA i Europa.

Po zakończeniu tego konfliktu myślę, że w regionie zapanuje większa równowaga. Może to być straszna cena, ale dla świata napięta równowaga między Rosją a Ukrainą jest w tej chwili najlepszym możliwym rozwiązaniem. Osłabi to oba kraje i po ustąpieniu aktywnych działań wojennych doprowadzi do większej równowagi na świecie. Mam nadzieję, że w końcu strony będą zbyt zmęczone, by dalej walczyć, a zmęczenie zmusi je do znalezienia drogi do pokoju.

Źródło: https://bit.ly/3wdTX1d


Zew czasu

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego w różnych krajach świata to akurat młodzież organizuje różnego rodzaju demonstracje? Czy jest ku temu jakaś przyczyna?

Odpowiedź: Jest to zew czasu. Jest to wezwanie czasu dla społeczeństwa ludzkiej cywilizacji. Wszyscy rozwijamy się według określonego programu. W nas realizują się konkretne dane informacyjne, informacyjne geny, które wywołują określone formacje, społeczne, polityczne oraz technologiczne zmiany. Wszystko to jest między sobą wzajemnie powiązane.

W rezultacie okazuje się, że czy tego chcemy, czy nie, zmierzamy w kierunku określonego, bardzo szczególnego stanu, który kilka tysięcy lat temu przepowiedziała Kabała: ludzkość dojrzeje do uświadomienia sobie zła swojej natury, swojego egoizmu. Nasza natura sama w sobie jest taka, że ​​wszystko psuje. Człowiek jest jedynym szkodliwym stworzeniem w przyrodzie. Jest tym elementem, który niesie szkodę, zakłócenie w całej naturze.

Dopóki ludzkość nie uświadomi sobie tego, nie będzie w stanie wyjść z tego stanu. Ale wyjście będzie. Problem jest tylko taki: albo wyjście będzie łagodne, świadome, ze zrozumieniem, że istnieje inny wymiar, inna egzystencja, inny paradygmat, albo nie ma jakby innego wyjścia, i wtedy z wściekłością, niezrozumieniem, rozpaczą zaczniemy zabijać jeden drugiego, jakby to było dla kogoś lepsze. Wszystko rozwija się dokładnie według dialektyki przepowiedzianej w Kabale.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Europa dzisiaj”


Kiedy nasze dzieci zostawiamy pod opieką

Od kilku tygodni policja w izraelskim mieście Qiryat Shemona prowadzi śledztwo w sprawie znęcania się nad dziećmi, kiedy to pięć przedszkolanek znęcało się nad trzynaściorgiem powierzonym ich opiece dzieci. Wydarzenia, które zostały udokumentowane na kamerach internetowych, polegały na fizycznym i emocjonalnym znęcaniu się nad dziećmi, podczas którego nauczycielki chwytały dzieci za jedną rękę i podrzucały do góry, rzucały na łóżka, przykrywały ich głowy kocami, opierały się na nich i uniemożliwiały im zdjęcie nakrycia z głowy. Kilka lat temu, po kolejnym przypadku znęcania się nad dziećmi w przedszkolach, rząd wprowadził obowiązek zainstalowania kamer i dokumentowania wszystkiego, co dzieje się w placówkach dla najmłodszych.

Przerażeni rodzice, którzy musieli oglądać nagrane filmy, aby potwierdzić tożsamość dzieci, nie mogli zrozumieć, jak do tego doszło, że dyplomowane nauczycielki, stały się takimi potworami wobec swoich podopiecznych. Gdzie się podział ich instynkt macierzyński?

Należy tu zwrócić uwagę na dwie rzeczy: 1. Mówiłem już wcześniej i powtórzę to tutaj, że bez względu na to, ile kamer zainstalujemy w przedszkolu czy szkole, nie zapobiegnie to znęcaniu się nad dziećmi. Kiedy kilka lat temu powiedziałem to po raz pierwszy, ludzie mi nie wierzyli; pomysł umieszczenia kamer w każdym przedszkolu brzmiał dla nich wspaniale. Myśleli, że kamery wyhamują agresję wychowawców. Już wtedy wiedziałem, że tak się nie stanie, ponieważ natura ludzka jest silniejsza od wszelkich napomnień, a obecność kamer nie odstraszy nauczycieli oprawców.

2. Żadna kultura ani plemię nie przyzwala na codzienne pozostawianie niemowląt w rękach opiekunów, gdy matka wyjeżdża na wiele godzin. Niemowlęta zawsze powinny być w domu, przy matce, przynajmniej do ukończenia drugiego roku życia. Wywodzi się to z kultur plemiennych, a to, że temu zaniechaliśmy, nie oznacza, że jesteśmy bardziej postępowi, ale że oddalamy się od natury. Pierwszym instynktem macierzyńskim, który jest niszczony, nie jest instynkt nauczycieli, ale instynkt matek, które oddają dzieci pod opiekę.

Pomysł, że matka powinna wrócić do pracy kilka tygodni lub kilka miesięcy po urodzeniu dziecka, jest z gruntu błędny. Stawiamy karierę i dostatek wyżej niż dzieci, więc nie powinniśmy się dziwić, że naszym dzieciom dzieje się krzywda. Od zarania ludzkości i w całej naturze matki nie marzyły o oddaniu swoich dzieci pod opiekę kogoś innego. Tylko my, dzięki postępowi, zaczęliśmy myśleć, że jesteśmy mądrzejsi od natury. Teraz płacimy cenę za naszą głupotę.

Co więcej, ponieważ ludzie stają się coraz bardziej narcystyczni, doświadczając czegoś, co wielu socjologów nazwało „epidemią narcyzmu”, ryzyko wykorzystywania naszych dzieci jest teraz jeszcze większe niż wcześniej i z czasem będzie rosło. Nic nie jest w stanie powstrzymać rosnącego ego. Dlatego nic nie powstrzyma nauczycieli przed maltretowaniem bezbronnych dzieci. Nie mam nic przeciwko temu, by kobiety pracowały, ale uważam, że powinny to robić z domu, przynajmniej w ciągu pierwszych kilku lat życia każdego dziecka. Kobiety muszą być przy swoich dzieciach i żadna namiastka, choćby najbardziej profesjonalna i troskliwa, nie może ich zastąpić. Czytelnicy mogą wyśmiewać moje poglądy jako zacofane lub przestarzałe; ja wolę nazywać je takimi, jakimi są: naturalnymi.

Musimy na nowo przemyśleć całą koncepcję rodziny, rodzicielstwa, dzieci i wychowania dzieci. Musimy zastanowić się, w jaki sposób możemy ułożyć nasze życie, aby nie musieć ciągle gonić za karierą zawodową i długimi godzinami pracy. Myślałem, że dzięki zaistniałej sytuacji przystosowaliśmy się do pracy z domu, ale widzę, że wiele osób wraca do swoich biur. Nie mogę zrozumieć, dlaczego. Kto na tym zyskuje?

Uważam, że kobiety powinny robić to, co kochają; powinny pracować, bo kochają swoją pracę, a nie dlatego, że od niej zależy ich byt. Ich praca powinna dawać im satysfakcję i spełnienie, sprawiać, że będą szczęśliwsze, a nie bardziej zestresowane i zatroskane o swoje dzieci. Oczywiście są też matki i ojcowie, którzy znęcają się nad swoimi dziećmi. Podlega to pod proces wychowawczy, przez który wszyscy musimy przejść. Jednak ogólnie rzecz biorąc, jedynym sposobem zapobiegania przemocy wobec dzieci jest pozostawienie ich pod opieką matek. Być może będziemy musieli zmienić nasz sposób myślenia, ale dzięki temu wszyscy, także matki, będą szczęśliwsi, a dla mnie tylko to się liczy.

Źródło: https://bit.ly/3Nfx17d


Myśl – najpotężniejsza siła natury

каббалист Михаэль Лайтман Cała natura zbudowana jest na jedności, wzajemnym uczestnictwie, wzajemnej równowadze, wzajemnym wsparciu. Dlatego każdy uczestnik tego wewnętrznego zamkniętego obrazu natury bierze z niego tyle, ile może i musi wziąć dla swojego istnienia, i nic ponadto.

A człowiek czerpie wręcz od natury, nie bierze pod uwagę absolutnie niczego! Ale nie tylko bierze. Okrada ją po prostu, niszczy wszystkie inne gatunki, nie dba zupełnie o to, by dać im szansę na wyzdrowienie. Rozwinęliśmy w sobie taki konsumencki stosunek do natury, że nie ma mowy o jakiejkolwiek równowadze. Ponadto człowiek swoimi myślami wprowadza do niej ogromną niestabilność, dlatego że myśli są największymi siłami w przyrodzie.

Myśl – to ogromna siła. Widzimy na przykładzie przyrody, że im potężniejsza siła, tym bardziej jest niezauważalna, jakby bardziej ukryta, jak: siły jądrowe, siły subatomowe, siły radiacyjne, fale radiowe. A duchowy świat, wcale go nie odczuwamy. Czyli bezwzględne siły mechaniczne, działające na krótką odległość, są tutaj, obok nas. A im potężniejsza siła, tym subtelniejsza i tym mniej jest przez nas wychwytywana.

Dlatego Kabała mówi o tym, że najpotężniejsze siły – to siły naszego umysłu, naszych myśli, naszych relacji ze sobą nawzajem. Chociaż wydaje nam się: „Co to za różnica, jak myślę o świecie, czy jak odnoszę się do innych?!”.

Ale w rzeczywistości są to również siły natury i to najsilniejsze według swojego oddziaływania, dlatego że jakościowo są najwyższe. Te siły nie znajdują się na poziomie nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej natury, a na poziomie ludzkiej natury, dlatego wnoszą największą nierównowagę.

W taki sposób, swoim złym stosunkiem do siebie nawzajem po prostu niszczymy siebie i nasz świat. Dlatego zarówno w Biblii, jak i ogólnie w ludzkości, jest nam nakazana humanitarna podstawa: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Wszyscy zgadzają się z tą zasadą, jednak nikt jej nie wypełnia. Gdybyśmy przestrzegali tej reguły, to oczywiście osiągnęlibyśmy zupełnie inną cywilizację.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Europa dzisiaj”