Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Polaryzacja i sieci antyspołeczne

Z dnia na dzień przybywa podziałów i polaryzacji, więcej gniewu i nienawiści, wzmożonych i umacnianych coraz większym zalewem informacji ze strony mediów społecznościowych. Taki jest wniosek z najnowszych badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Yale. Ale czy ktoś jest naprawdę zaskoczony tym odkryciem?

Według badań, których autorami są Yale, Uniwersytet w Pensylwanii i Uniwersytet Południowej Karoliny, więcej informacji nie oznacza większego pluralizmu, a jedynie intensyfikację już spolaryzowanych poglądów. Jednostki mają tendencję do czytania i przyswajania tylko tych materiałów, które potwierdzają ich dotychczasowe przekonania, co stanowi swego rodzaju „tendencję do potwierdzania”.

Nie widzę w tym nic nowego. Przecież jest napisane i wiadome: „Skłonność serca człowieka jest zła od jego młodości” (Gen 8:21)”. To znaczy, że wszyscy jesteśmy pod kontrolą egoistycznego pragnienia, w ciągłym dążeniu do samozadowolenia. Ta tendencja istnieje nie tylko w każdym człowieku, ale na niej opiera się całe społeczeństwo. Relacje rodzinne, narodowe i międzynarodowe – cała ludzkość jest zbudowana na systemach egoistycznych. Jest to naturalne i logiczne, ponieważ wszystko w przyrodzie, także na poziomie nieożywionym, wegetatywnym i ożywionym, działa tak, aby uzyskać maksimum przyjemności przy minimalnych nakładach.

To, co zaczęło się jako pragnienie twórców algorytmów sieci społecznościowych, by walczyć o naszą uwagę, bombardować nas, byśmy żyli na ich platformach, i czerpać zyski finansowe poprzez wpływanie na treści marketingowe, doprowadziło do intensywnych wysiłków, by złamać te algorytmy i zrozumieć, jak na nas działają, ale tym, co naprawdę wymaga głębszego zbadania, jest nasza ludzka natura.

O wiele lepiej jest zbadać i dowiedzieć się, kim naprawdę jesteśmy. Nasz zły instynkt to tykająca bomba o ogromnym negatywnym potencjale; z dnia na dzień będziemy się o tym coraz bardziej przekonywać. Dużą korzyść przynosi przyswojenie faktu, że w pewnych warunkach środowiskowych nie zawahamy się działać na swoją korzyść, nawet jeśli odbywa się to kosztem innych, szukamy własnej chwilowej przyjemności, nie mając wyrzutów sumienia wobec nikogo, kogo moglibyśmy skrzywdzić, aby ją osiągnąć. Światełkiem w tunelu jest to, że w pewnym momencie nie będziemy w stanie dłużej tolerować potwora, którego stworzyliśmy własnymi rękami, i zgodnie zdecydujemy się go zniszczyć lub przynajmniej skierować w odpowiednie miejsce w celu reedukacji.

Nie mamy pojęcia, jak bardzo nasz mózg jest zniszczony, gdy zostaje zainfekowany tą polaryzującą chorobą. Zgodnie z naszą ewolucją musimy w końcu stać się bardziej zrównoważoną ludzkością, ale dopóki tak się nie stanie, zamiast łączyć się w jeden globalny system, pozwalamy, aby nasze egoistyczne pragnienia kontrolowały nas i rozdzielały, a umysł, który reaguje na naszą wolę, współpracuje z nami. W rezultacie rozwodzimy się, rozdzielamy, kłócimy, dzielimy i przysparzamy sobie więcej kłopotów, za które drogo płacimy.

Kiedy nie potrafimy załatwić spraw racjonalnie, zdroworozsądkowo, przepełnia nas gniew i wściekłość, a pod presją wybuchamy. Portale społecznościowe odzwierciedlają naszą naturę i rozpalają antagonistyczne pasje. Wystarczy skrajna opinia wyrażona z drugiej strony barykady, aby podnieść nasz próg wzburzenia i wytrącić nas z równowagi emocjonalnej. Nie pomoże usuwanie toksycznych treści ani cenzurowanie podżegających filmów i tweetów. W ostatecznym rozrachunku tylko na krótko ograniczymy szkodliwe zło, a wkrótce będziemy kontynuować nasze destrukcyjne nawyki aż do kolejnej erupcji.

Aby zmienić kierunek myślenia, musimy rozpoznać, stawić czoła i przyznać się do naszej szkodliwej natury oraz mówić o rządzącym nami ludzkim egoizmie. Większa świadomość może przekonać społeczeństwo do zgody na wyeliminowanie tego zła rządzącego naturą. Właściwe i poważne rozpoznanie sprawi, że każdy sam uświadomi sobie, że myślenie i postępowanie w złej wierze wobec innych powoduje podział, który stopniowo prowadzi do samozniszczenia.

Ten proces musi się dokonać we wszystkich naszych systemach społecznych, a stamtąd rozprzestrzeni się także na sieci społeczne, które są odzwierciedleniem nas samych. W sposób naturalny będziemy więc uchwalać prawa, które będą uzgadniane przez użytkowników mediów społecznościowych i będą zabraniać nam beztroskiego zachowania wobec innych, będzie to rezultat zrozumienia faktu, że to zło w końcu uderza w nas.

Na etapie sięgania do sieci i dokonywania interwencji, dobrze byłoby opracować pozytywny algorytm, który zachęca do bliskości i jedności, który daje poczucie więzi, wszystko po to aby przynosić nam korzyści i osładzać nam życie. Tak jak sieci społecznościowe wkroczyły w nasze życie z wielkim impetem i zmieniły je zasadniczo, tak samo ten pozytywny algorytm może zostać wdrożony z wielkim sukcesem. Tylko wtedy zaczniemy budować prawdziwe sieci społecznościowe.

Źródło: https://bit.ly/38wKwkj


Metoda zbawienia

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Wcześniej kabaliści dokonywali bardzo silnego zjednoczenia w małej grupie, i to dawało swoje owoce na cały świat. Dlaczego teraz tak ważne jest, aby przepuszczać tę metodę przez masy?

Odpowiedź: Wszystko, co było przed nami na świecie, we współczesnym globalnym Babilonie, odbywało się w formie przygotowania: kadry personelu, teorii, metody, powszechnego integralnego zjednoczenia ludzi. A teraz nadszedł czas, aby to realizować. Dlatego jest ogromna różnica w pracy kabalistów w minionych wiekach w porównaniu z tym, co dzieje się obecnie. Teraz kabaliści muszą wychodzić do mas i wyjaśniać ludzkości, co to jest metoda zjednoczenia, która uratuje świat.

W rzeczywistości ta metoda nie jest przeznaczona dla zbawienia świata, ale dla wzniesienia ludzkości na następny poziom, ale ludzie o tym nie wiedzą, nie chcą wiedzieć, nie rozumieją tego. Natura/Stwórca postawił przed nami zadanie wzniesienia się na następny stopień, być zjednoczonymi, podobnymi do Niego, ale nie można tego wyjaśnić człowiekowi.

Człowiek rozumie, że kiedy z tyłu dosięga go kij, to musi uciekać. A my chcemy zamiast kija z tyłu pokazać człowiekowi marchewkę z przodu i uczymy: „Czeka na ciebie piękne, dobre życie, więc dążmy ku niemu!” Przecież można uciekać w dowolnym kierunku, na 360 stopni, ale to wszystko będzie złe. A ty pokazujesz mu, że trzeba wyraźnie dążyć do zjednoczenia, nie uciekać, ale dążyć! To zupełnie inny system, zupełnie inna metoda, zupełnie inny stosunek do świata, do życia.

Po pierwsze daje ci nadzieję, pokazuje przyszły stan, jak go osiągnąć, jakimi siłami itd. Wszyscy rządzący przywódcy nie stosują tego, nie wiedzą gdzie i jak, to znaczy działają bez jakiegokolwiek zrozumienia. Jeśliby rozumieli przyszły stan świata, to zobaczyliby, że gdy zaczynają ponownie grać w konfrontację między sobą, popełniają harakiri dla siebie i swoich krajów. Ale żaden z nich tego nie słyszy. Zobaczcie, co robią z ludźmi, jaką nienawiść wywołują w sąsiednich braterskich narodach!

Dlatego pokazanie marchewki, czegoś słodkiego, dobrego – to coś co nie popycha ludzi do schronu przeciw bombowego, ale przeciwnie – na polanę, razem! Uważam, że problem nadal tkwi w nas, ja nigdy nie obwiniam samego świata. Gdybyśmy dołożyli więcej wysiłków, to mimo wszystko moglibyśmy zostać usłyszani w Internecie. Musimy stworzyć jeden dobry zespół i celowo prowadzić poważną kampanię reklamową przez internet, wyjaśniać metodę zjednoczenia, jej konieczność, jej pilną potrzebę w dowolnym miejscu na całym świecie, w dowolnych formacjach, od niewolniczej do kapitalistycznej i nowoczesnej. To właśnie musimy zrobić.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Metoda zbawienia”


Nowa globalna era


Restrukturyzacja ludzkości

Wojna w Europie, która trwa dłużej, niż ktokolwiek się spodziewał i której końca nie widać, wirus, który mutuje i z łatwością pokonuje naukowców, pozornie niepowstrzymana inflacja, nieprawidłowo zerwane łańcuchy dostaw i inne światowe kryzysy uderzają w ludzkość. Ale te ciosy mają szersze działanie niż tylko wyrządzanie bólu, one restrukturyzują świat. Prowadzą całą planetę – minerały, rośliny, zwierzęta i ludzi – w kierunku stanu harmonii i równowagi, mimo że ludzkość rozpaczliwie próbuje go uniknąć. Faza, przez którą przechodzimy, jest bardzo szczególna. Wyłania się nowy, pokojowy i harmonijny stan, a jest on bolesny tylko dlatego, że stawiamy mu opór, ponieważ chcemy rządzić, nawet gdy nasze decyzje działają na naszą niekorzyść.

Wszystko, co dzieje się dziś na świecie, wskazuje na jasny i prosty fakt: nie mamy pojęcia o co chodzi. Nie mamy pojęcia, dlaczego tak się dzieje, jak sprawić, by świat działał na naszą korzyść, jak zabezpieczyć przyszłość naszą i naszej planety. Kryzys klimatyczny, spowolnienie gospodarcze i nieustanna przemoc na arenie międzynarodowej to symptomy zepsutego systemu. A system jest zepsuty, ponieważ nie chcemy uznać i działać zgodnie z jednym prostym faktem: na dobre i na złe jesteśmy ze sobą połączeni i zależni od siebie nawzajem. Dlatego musimy pracować dla siebie nawzajem, a nie przeciwko sobie.

Światowe kryzysy pokazują nam, że w pojedynkę nie jesteśmy w stanie rozwiązać żadnego problemu. Stopniowo, poprzez ból, nauczą one nas, że musimy nauczyć się współpracować. Będzie to początek restrukturyzacji świata. Natura pozostawi nam tylko dwie możliwości: albo sami nauczymy się współpracować albo tak jak do tej pory to się działo natura zmusi nas do współpracy. Pierwsze rozwiązanie jest bezbolesne i szybkie; drugie to obecna droga – pełna zawirowań i udręk.

Weźmy na przykład wirus. Gdybyśmy pracowali razem na całym świecie, już dawno bylibyśmy od niego wolni. Ponieważ odmawiamy, wirus wciąż się rozprzestrzenia i pokonuje nasze wysiłki. Albo weźmy na przykład niedobór żywności. Jest on pozorny; nie ma żadnego niedoboru żywności. Ludzkość produkuje o wiele więcej względem zapotrzebowania. Ponieważ rozdzielamy ją nierównomiernie, część świata jest nadmiernie zaopatrzona, inni głodują, a nadwyżki żywności są wyrzucane i zanieczyszczają planetę. Jest to kryzys wywołany wyłącznie przez człowieka, który nie powinien mieć miejsca.

Podobnie jest z żywnością i opieką zdrowotną, tak samo jest z dostępem do edukacji, mieszkań, rozwojem gospodarczym i każdym innym obszarem ludzkiego zaangażowania. Jeśli dodamy do tego niekończący się wyścig w uzbrojeniu, otrzymamy przepis na niekończące się ubóstwo, nędzę, frustrację i w końcu przemoc. Teraz, kiedy sprawy zaszły już za daleko, kryzys dosięga wszystkich. To sposób, w jaki natura mówi, że jeśli nie będziemy współpracować, nikomu się nie uda. Żaden kraj nie może prosperować w odosobnieniu od innych krajów. Każdy kraj jest uzależniony od rynków światowych – od surowców z innych krajów, od produktów wytwarzanych za granicą oraz od żywności, której sam nie jest w stanie wyprodukować.

Gdy walka o prześcignięcie innych krajów osiągnie pewien pułap, szkody, jakie wyrządzamy innym, zaczynają do nas wracać. W tym momencie następuje globalne załamanie. Tak właśnie dzieje się dzisiaj. Możemy nadal walczyć ze sobą i sprawiać, że nasze życie będzie coraz trudniejsze, a w końcu stanie się nie do zniesienia, albo możemy przestać walczyć ze sobą i sprawić, że życie wszystkich będzie łatwe i bezpieczne. W końcu wybierzemy to drugie rozwiązanie, ponieważ nikt nie chce cierpieć. Pozostaje tylko pytanie, ile czasu nam to zajmie i jakim kosztem. Restrukturyzacja ludzkości musi się dokonać, nasz wybór leży pomiędzy szybką i łatwą drogą, a długą i bolesną. Obecnie jesteśmy zdecydowanie na tej drugiej.

Źródło: https://bit.ly/3MO5av8


Kryzys chipowy weryfikuje nasze złudzenia o niezależności

Po dwóch latach powracających lockdown-ów oraz konieczności przyjmowania szczepionek i nakazów noszenia maseczek, mimo prób przywrócenia normalności rzeczywistość wydaje się mieć swój scenariusz. Najnowszym z nich jest niedobór chipów krzemowych zwanych „półprzewodnikami”, które obsługują nie tylko komputery, ale większość rzeczy używanych przez współczesną cywilizację. Kryzys półprzewodnikowy, zwany też „kryzysem chipowym”, stał się zagrożeniem dla światowej gospodarki i stabilności społeczeństwa. Skoro przez ostatnie dwa lata nie chcieliśmy się uczyć, to teraz nowe zagrożenie pokaże nam, że jeśli nie będziemy starali się nawiązywać pozytywnych relacji między sobą, to poważnie utrudnimy, a może nawet całkowicie utracimy nasz wygodny styl życia.

W swoim salonie samochodowym w Stoke-on-Trent w Anglii Umesh Samani, który jest także przewodniczącym Niezależnego Stowarzyszenia Dealerów Samochodowych, ubolewa nad brakiem chipów komputerowych. Mówi BBC, że jego klient chce tylko białego, standardowego modelu VW Golfa z ręczną skrzynią biegów, ale Samani nie potrafi powiedzieć, kiedy go dostanie. Może to być wiele miesięcy, a obawia się, że nawet rok. Według pana Samaniego producenci często mówią mu, że winny jest niedobór chipów komputerowych.

Kryzys związany z układami scalonymi dotyka wszystkich. Jak podaje Reuters, „Biały Dom przeprowadził niejawne spotkanie… z niektórymi amerykańskimi ustawodawcami na temat poważnych zagrożeń dla amerykańskiej gospodarki wynikających z problemów z łańcuchem dostaw półprzewodników, naciskając na Kongres o przydział dofinansowania w wysokości 52 miliardów dolarów na rzecz ich produkcji. Dyrektor Narodowej Rady Gospodarczej Białego Domu, Brian Deese, powiedział dziennikarzom: „Według najłagodniejszych szacunków brak dostępnych półprzewodników prawdopodobnie zmniejszy PKB o cały punkt procentowy w 2021 r.”.

Co gorsza, trajektoria jest negatywna. „Wojna Rosji na Ukrainie może sprawić, że produkcja neonu, gazu o kluczowym znaczeniu dla zaawansowanej produkcji półprzewodników, spadnie do niepokojąco niskiego poziomu, w czasie, gdy świat już zmaga się z niedoborem układów scalonych” – czytamy w raporcie CNBC. Jednocześnie są tacy, dla których ten kryzys to szczęśliwy traf. Na przykład McKinsey & Company, jedna z największych firm konsultingowych na świecie, wyjaśnia na swojej stronie internetowej, w jaki sposób „firmy produkujące półprzewodniki mogą podążać różnymi drogami, aby wykorzystać nowe możliwości w sytuacji, gdy popyt nadal przewyższa podaż”.

Podejście McKinsey’a jest tradycyjnym podejściem kapitalistycznym. Jednak to, co sprawdzało się przez dziesięciolecia, teraz już się nie sprawdza. Lekcja, jaką powinniśmy wynieść z wielu równoległych kryzysów, jest taka, że musimy się szybko obudzić z naszych złudzeń o niezależności, ponieważ jesteśmy całkowicie połączeni i współzależni. To nie jest nowość. Jesteśmy połączeni i zależni od siebie nawzajem już od wielu dziesięcioleci. Różnica polega na tym, że do niedawna mogliśmy udawać, że tak nie jest, i uchodziło nam to na sucho. Walczyliśmy ze sobą na wszystkich możliwych płaszczyznach: fizycznej, ekonomicznej, politycznej i społecznej. Jednocześnie handlowaliśmy ze sobą tak, jakby nie było żadnej walki ani rywalizacji.

Dziś jednak postawa ‘po trupach do celu’ ograniczyła naszą zdolność do utrzymywania sprawnych systemów. Tak jak odmawianie dostarczenia szczepionek do krajów, których nie było na nie stać, spowodowało rozprzestrzenienie się mutacji wirusa na cały świat, tak odmowa przyjęcia chipów półprzewodnikowych z innych krajów, czy to przez zakaz kupna, czy przez niszczenie zakładów lub łańcucha dostaw kluczowych minerałów, obróci się przeciwko każdemu, kto zastosuje taką taktykę. Chipy są niezbędne we wszystkich urządzeniach – od mikrofalówek po superkomputery. Bez nich nie będziemy w stanie uprawiać i gotować żywności, produkować nowych samochodów, jeździć windami do naszych mieszkań, konstruować urządzeń medycznych ratujących życie, komputerów, samolotów i rakiet. Krótko mówiąc, chipy są po prostu zbyt ważne, by można było pozwolić na to, by jeden kraj odmawiał ich innym.

Gdy stajemy się zbyt samolubni, wytrąca to system z równowagi. Zamiast wspierać się nawzajem i korzystać z sukcesów innych, staramy się dominować i uciskać siebie nawzajem. Kiedy takimi się stajemy, każde działanie znajduje swe uzasadnienie. Problem polega na tym, że w wojnie wszyscy przegrywają, a rezultatem jest globalny kryzys, na którym cierpią wszyscy. Jeśli nie zrozumiemy tego przesłania podczas jednego kryzysu, nadchodzi drugi, bardziej wyniszczający, który ma to samo do przekazania. Jeśli nadal nie zrozumiemy przekazu, pojawia się trzeci, silniejszy.

To jest nauka drogą zgodną z naszą naturą, przebiega w bólu i cierpieniu. Jednak poprzez edukację możemy nauczyć się o naszej współzależności i wynikającego z niej obowiązku współpracy i tworzenia zrównoważonego społeczeństwa. Jeśli zaakceptujemy nieuchronny fakt o naszej wzajemnej zależności, wtedy nauczymy się z tym pracować w sposób przynoszący rzeczywiste korzyści wszystkim, a nie tylko najpotężniejszym, podczas gdy reszta ludzkości jęczy z bólu i stara się ich obalić w rewolucji, co powiększa cierpienie ludzkości.

Źródło: https://bit.ly/3ySMk1S


Wolność jaką daje miłość

Kiedy twoja mała dziewczynka lub chłopiec biegają po domu, nie czują się skrępowani ani ograniczeni. Czują się wolni. Czy nie byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli być tacy przez całe życie? O dziwo, jest to możliwe. Twoje dzieci czują się wolne, ponieważ są otoczone Twoją miłością. To właśnie daje im pewność, że nic im się nie stanie, że mogą iść gdziekolwiek chcą i robić, co chcą. Jeśli coś pójdzie nie tak, będziesz przy nich, aby uchronić je przed krzywdą.

Z wiekiem spotykamy ludzi, którzy nie są naszymi rodzicami i których miłość do nas nie jest bezwarunkowa, lub którzy są zupełnie obcy i mogą nawet próbować nas skrzywdzić. Instynktownie tracimy pewność siebie i radość. Zamiast tego pojawia się wahanie i podejrzliwość. Gdybyśmy jednak dawali sobie nawzajem miłość tak, jak dostawaliśmy ją, gdy byliśmy mali, nie byłoby powodu, byśmy przestali czuć się szczęśliwi i bezpieczni. Innymi słowy, gdyby społeczeństwo darzyło ludzi takim samym uczuciem miłości, jakim rodzice darzą swoje dzieci, nikt nie czułby się niepewnie ani nieufnie wobec innych, wychodząc poza próg swego domu.

Żadne uczucie nie jest lepsze niż miłość do drugiego człowieka. Ta wyjątkowa przyjemność jest powodem, dla którego rodzice uwielbiają zajmować się swoimi dziećmi. Miłość wypełnia kochającego nawet bardziej niż kochaną osobę. Kiedy miłość jest odwzajemniona, żadna więź nie jest silniejsza od więzi miłości. Nasze poczucie wolności zależy od poziomu miłości między nami. Szczególnie teraz, kiedy świat stał się całkowicie połączony i współzależny, ważne jest, abyśmy zdawali sobie z tego sprawę.

Ponieważ istnieje między nami tak wiele zobowiązań – z których część jest nam znana, a większość nie, ale mimo to istnieją – konieczne jest, abyśmy budowali pozytywne relacje między nami, a nie obecną atmosferę nieufności i wrogości. Nie jest łatwo rozwijać miłość do innych. Jednak bez niej nie możemy czuć się wolni.

W swojej najprawdziwszej formie miłość oznacza wyjście poza siebie, poza swoje osobiste pragnienia i rozpoczęcie odnoszenia się do pragnień innych ludzi w taki sam sposób, w jaki rodzice odnoszą się do pragnień swoich dzieci. Ale kiedy obcy ludzie odnoszą się w ten sposób do siebie nawzajem, tworzy się całe społeczeństwo, którego członkowie dają sobie nawzajem poczucie pełnej wolności, ponieważ wszyscy czują się kochani.

W takim społeczeństwie możemy w pełni realizować nasz potencjał. Kiedy chcemy wnieść nasze zdolności na rzecz wspólnego dobra, najbiższe otoczenie i całe społeczeństwo zachęcają nas do tego, a my czujemy bezgraniczne wsparcie i zachętę. To z kolei zwiększa naszą miłość do społeczeństwa i chęć dawania, tworząc cykl obdarzania, który umacnia każdego członka społeczności i społeczeństwo jako całość. Nie ma końca tego, co może osiągnąć takie społeczeństwo. Duch miłości nie zna granic. Jeśli będziemy go w sobie pielęgnować, przez całe życie będziemy się czuć bezpieczni jak dziecko przy piersi matki i wolni jak ptak.

Źródło: https://bit.ly/3LG0ZQI


Natura nie wybaczy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W dzisiejszych w szkołach nie uczy się dzieci właściwych wzajemnych relacji. W jaki sposób do tego dojdziemy?

Odpowiedź: Poprzez ciosy losu, przy czym bardzo poważne ciosy. Natura nie wybaczy nam podziału według jakiejkolwiek zasady: narodowej, religijnej, społecznej, politycznej, ekonomicznej, nieważne jakiej.

Żadnych podziałów! Ani na klasy, ani na sektory, ani na granice – dzisiaj natura tego nie wytrzyma. Każde nasze oddzielenie, podział, spotka się z przeciwnymi siłami natury. Takie społeczeństwo odczuje swoją całkowitą porażkę.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Europa dzisiaj”


Dlaczego natura jest dla nas taka bezlitosna?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego na obecnym etapie natura jest wobec nas taka bezlitosna i nie wybaczy nam podziałów?

Odpowiedź: Dlatego że wyrośliśmy z przeszłego stanu. W ciągu pięciu tysięcy lat, a nawet dłużej, rozwijaliśmy się egoistycznie. Natura tylko nas popychała: „Rozwijajcie się, rozwijajcie. Chcecie się rozdzielać – rozdzielajcie się. Budujcie. Dokonujcie rewolucji. Róbcie, co chcecie”.

Ale oto osiągnęliśmy szczyt egoistycznego rozwoju w nauce, kulturze, technologii, we wszystkim, przekroczyliśmy ten szczyt i wszystko inne, zeszliśmy w dół. Musimy iść dalej, ale już z innym podejściem do siebie i do natury – w scalaniu, zjednoczeniu, wzniesieniu się ponad naszym egoizmem. Przekraczając egoistyczny szczyt, chcieliśmy dalej wzrastać egoistycznie. Ale gdy tylko kontynuowaliśmy, to natychmiast zaczęliśmy upadać. Nie możemy dalej wznieść się egoistycznie. Tylko w związku między nami, tylko nad egoizmem.

Tutaj zaczyna się punkt przełomowy, który jest teraz coraz ostrzej odczuwany. Dlatego, według Kabały, ludzkość albo dojdzie do ogromnych wojen, które doprowadzą do jeszcze większego cierpienia, i zmuszą nas do zastanowienia się i rezygnacji z egoistycznego rozwoju. Albo zrozumiemy, że nie możemy dalej rozwijać się egoistycznie. Skąd więc weźmiemy siłę, która przekształci naszą egoistyczną energię w energię połączenia między nami, w obdarzanie, we wzajemną poprawną ludzką koegzystencję? Ta siła jest w Kabale.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Europa dzisiaj”


W przełomowym punkcie

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy rozwój ludzkości jest z góry określony?

Odpowiedź: Na danym etapie istnieją tylko dwie drogi rozwoju ludzkości: albo metodą Kabały, albo poprzez straszne, poważne, nieodwracalne ciosy. Niestety nie ma innych sposobów. Znajdujemy się teraz w konkretnym punkcie rozwiązania problemu. Przez „teraz” mam na myśli jeszcze kilka miesięcy lub kilka lat. Ale czas ucieka bardzo szybko.

Kiedy byłem początkującym naukowcem w Kabale, jeszcze przed obroną mojej pracy doktorskiej i wszystkich innych moich prac, właściwie dopiero zaczynałem zapoznawać się z tymi materiałami, nie wyobrażałem sobie, że na świecie możliwy jest taki ruch, taka ewolucja, a nawet rewolucja. I oto, za niespełna 20-30 lat, znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie, który nie funkcjonuje już według wcześniejszych zasad, praw i kanonów. Z każdym dniem jest to coraz bardziej odczuwalne.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Europa dzisiaj”


Nie ma wojny w planach Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Czy możemy złagodzić straszliwy cios w postaci wojny, jaki złowrogi egoizm obecnie zadaje światu, całej naturze? Przede wszystkim musimy pamiętać o prostej prawdzie, że chodzi tu o pragnienie przyjemności, które ma cztery poziomy. To, co jest odczuwane w pragnieniu przyjemności, w jego czterech poziomach: nieożywionym, roślinnym, zwierzęcym i ludzkim – to przedstawia się nam jako istniejące w świecie. Ponieważ cały nasz świat – to pragnienie przyjemności.

Dlatego musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby ujawnić i naprawić egoistyczne pragnienie. Na świecie nie ma nic poza naszym egoizmem, który należy uspokoić, zrównoważyć, doprowadzić do uświadomienia sobie tego, skąd się bierze i dlaczego, jaki jest jego cel. Musimy dostrzec, że stan świata jest pochodną miary naszego zjednoczenia. Jeśli jednoczymy się bardziej, to świat jest dobry, a jeśli się nie jednoczymy – jest zły. I na tej podstawie jesteśmy uważani za grzeszników lub sprawiedliwych: podobamy się Stwórcy, czy też, nie daj Boże, nie podobamy się Jemu.

Stwórca nie chce wojny, On jest dobry i czyni dobro, dlatego w Jego planach nie ma wojen. Ale Jego planem jest doprowadzenie nas do uświadomienia sobie zła i do robienia dobrych czynów, abyśmy stali się podobni do Niego. Dlatego od Stwórcy nie pochodzi nic negatywnego, nic niemiłego. Ale jeśli nie zgadzamy się z naprawami, to przez to sprowadzamy na siebie kłopoty, to już jest nasza wina. Nie powinniśmy obwiniać o to Stwórcy – to nasza wina, że ​​nie naprawiamy tego, co od Niego otrzymujemy.

Wszystko otrzymujemy od Stwórcy poprzez system w takiej formie, że jesteśmy w stanie to przyjąć, zrozumieć, odreagować i skorygować. Możemy, ale nie chcemy! I tak dochodzi do upadku, jakby to była kara. W rzeczywistości jednak jest to naprawa, która powoduje, że spadamy o jeden stopień niżej. Przecież jeśli ja, będąc w czwartej klasie, nie jestem w stanie wypełnić tego, co powinien zrobić czwartoklasista, to odsyłają mnie do trzeciej klasy. A gdy wykonam pracę w trzeciej klasie, to przechodzę do klasy czwartej, a potem do piątej, szóstej i tak dalej. Wszystko więc dzieje się zgodnie z jakimś systemem.

Z lekcji według artykułu „Wprowadzenie do Księgi Zohar”, 16.05.2022