Artykuły z kategorii Izrael i narody świata

Nie będziemy czekać na nowy Holocaust!

каббалист Михаэль ЛайтманZbliżamy się teraz do szczególnych dat: Dzień Pamięci o Holokauście i Dniu Niepodległości Izraela. Dopóki naród Izraela nie osiągnie zjednoczenia i nie otrzyma prawa naprawdę zostać nazywanym narodem Izraela, wewnątrz niego panuje całkowite oddzielenie i istnieje wiele różnych nurtów.

Istnieją syjoniści, ultrasyjoniści, anty-syjoniści, ultra-ortodoksyjni, anty-religijni, reformiści, konserwatyści – są przeróżne opinie od jednego do drugiego bieguna.

Musimy zrozumieć, że główny spór toczy się wokół państwa Izrael: czy będzie istnieć, czy nie, czy jest państwem prawowitym, czy nie? Jak to możliwe, że to państwo pojawiło się po decyzji jakiś innych narodów? Ten spór powstał jeszcze w XIX wieku, na początku pierwszej i drugiej fali repatriacji do Izraela.

Syjonistyczny ruch poświęcony powrotowi do ziemi Izraela nie miał charakteru religijnego. Wręcz przeciwnie, religijni nie chcieli w nim uczestniczyć. I dzisiaj pozostaje ultra ortodoksyjna część żydowskiego narodu, która występuje przeciw państwu Izrael. Ich zdaniem państwo Izrael może się odrodzić tylko po przyjściu Mesjasza.

I rzeczywiście, w tym stwierdzeniu jest prawda. Nie może być państwa Izrael bez tego, żeby w nim była obecna „siła Mesjasza”, która wyciągnie (moszech) nas z naszego egoizmu i zrodzi siłę połączenia całego narodu, braterską miłość. Tylko wtedy może istnieć prawdziwy naród Izraela i państwo Izrael, i w żadnej innej formie.

Pytanie jest tylko w tym, czy będziemy biernie czekać na „przyjście Mesjasza” i rozwijać się w sposób naturalny (beito), w strasznych bólach porodowych, przechodząc przez wojny i jeszcze jeden Holocaust? Czy skorzystamy z możliwości osiągnięcia tego stanu końcowego drogą światła (ahiszena), „przyśpieszając czas”, jak to powierzono narodowi Izraela.

Możemy przyspieszyć nadejście „Mesjasza”, to znaczy, sami przyciągnąć światło, które wyciągnie (moszech) nas z panującego między nami egoizmu do panowania jedności i miłości. W tym jest cała różnica między religijnymi ludźmi i kabalistami – w ich zrozumieniu Mesjasza i państwa Izrael.

Zasadnicza różnica polega na tym, czy możemy przyspieszyć czas i stać się prawdziwym narodem Izraela zgodnie z definicją. To jest czy możemy zjednoczyć się i obudzić przez to wyższą siłę, zmuszając ją, by zatroszczyła się o nas i przekształciła w prawdziwy naród i państwo, jak powiedziano: „Pokonali Mnie synowie Moi”.

Albo będziemy czekać, aż to się stanie także za pomocą naszej modlitwy, wołania, ale nie przebudzonego przez nas samych naszym dążeniem do jedności i wzajemnego poręczenia za pomocą integralnej edukacji, metody połączenia. Zamiast tego będziemy czekać, dopóki nie przyjdą straszne cierpienia i zmuszą nas do zjednoczenia.

Cierpiąc, człowiek jest zmuszony przeklinać Stwórcę. Nawet jeśli tego nie chce, ale uczucie bólu zmusza go do tego. Jest to bardzo niepożądana droga tak z punktu widzenia człowieka, jak i Stwórcy.

Dlatego kabaliści wzywają nas, abyśmy się obudzili i swoją pracą doszli do modlitwy, aby zapobiec Holokaustowi przyciągając do nas siłę „Mesjasza”, a nie czekać, aż on sam przyjdzie i wszystko się samo ułoży. Samo nic się nie ułoży. Naturalna droga rozwoju mimo wszystko sugeruje, że musimy zwrócić się do Stwórcy. Ponieważ jesteśmy zobowiązani sami odkryć tę konieczność.

Kwestia tylko, w jaki sposób odkrywamy ją: z pomocą wzajemnego oddziaływania na siebie i środowiska na człowieka albo wielkiego cierpienia, które nie pozostawi nam innego wyboru i zmusi nas do tego. Ale to jest bardzo niepożądana droga, ponieważ w ten sposób znajdujemy się bardzo daleko od Stwórcy.

W tym jest cały rozłam, cała różnica, istniejąca pomiędzy naturalną drogą rozwoju i „ahiszena” (droga światła, przyspieszenie czasu), to znaczy między religijnymi nurtami i kabalistami.

Z przygotowania do lekcji, 01.05.2016


Pesach – radosne bóle narodzin, cz.2

каббалист Михаэль ЛайтманStwórca obiecał Abrahamowi, że jego potomkowie staną się wielkim narodem, ale do tego trzeba przejść całą drogę rozwoju. Wychodząc ze Starożytnego Babilonu, oni dochodzą do ziemi Kanaan.

Rozpoczyna się okres praojców: Abraham, Izaak, Jakub. Synowie Jakuba kłócą się między sobą i nie słuchają Józefa, który symbolizuje zjednoczenie.

Z powodu ich niezgody, tylko Józef dostaje się do Egiptu – jest to ogromny egoizm. A potem jego wszyscy bracia nie mają innego wyboru, jak tylko udać się do Egiptu.

Egoizm cały czas rośnie i tak rozwija się historia narodu Izraela. Niewielka grupa pochodząca z Babilonu popada w stan zwany Egipt. Oczywiście, nie chodzi tu o geograficzny obszar, a o ich stan.

Pomiędzy nimi zaczął przejawiać się duży egoizm i popychać ich do rozwoju. Podobnie rozwijaliśmy się w kapitalistycznej formie w przeciągu ostatnich stu lat. Wydawało nam się, że rozwój będzie na naszą korzyść, i należy wymyślać nowe urządzenia, maszyny, środki, ekonomie, banki, itd. – coraz więcej i więcej.

Czuliśmy, że nasze wzajemne połączenie daje każdemu wielkie korzyści, prowadzi do rozkwitu i dobrobytu, gwarantuje nam żywność, odzież, pracę. Ale nagle cała ta idylla zakończyła się i wzrost gwałtownie spadł. A my nie możemy zrozumieć, dlaczego.

Widzimy, że to samo dzieje się z kobietą w ciąży w ostatnich dniach przed porodem. W ciągu ostatnich kilku miesięcy ciąży embrion spowalnia swój rozwój dokładnie w taki sam sposób, jak to się dzieje z narodem Izraela, w Egipcie.

Najpierw przechodzi on „siedem lat tłustych” a potem „siedem lat chudych“. Nad Egiptem powstaje nowy król. Żydzi już nie są tak zadowoleni swoim rozwojem, widząc, że wpadł on w impas i nie przynosi żadnej korzyści.

I tu „zajęczeli synowie Izraela od pracy”, która stała się coraz trudniejsza. Ale główną trudnością było to, że choć życie nie było w głodzie i w pełnym dostatku, ale nie przynosiło wewnętrznego, duchowego zadowolenia. Jesteśmy coraz mniej zadowoleni ze swojego życia, ponieważ nie widzimy w nim sensu.

Nie ma potrzeby rodzić dzieci, a nawet nie ma po co się żenić. Coraz bardziej rozpowszechniają się narkotyki, leki przeciwdepresyjne, człowiek upada coraz niżej i niżej. To się nazywa „siedem lat chudych“.

Głód nie znaczy, że nie ma nic do jedzenia. Przecież wychodząc z Egiptu na pustynię, oni wspominali pełne garnki z mięsem i czosnkiem, którymi żywili się w Egipcie. Oznacza to, że w Egipcie była pełna materialna obfitość, ale nie było tam wewnętrznego, duchowego zadowolenia – sensu życia.

Główny problem egipskiego wygnania jest to, że naród Izraela, to jest rozwijający się człowiek czuje, że zniknął wcześniejszy motor rozwoju, bodziec, popychający go naprzód.

To wewnętrzny stan w człowieku, który Tora opisuje w formie zewnętrznej historycznej opowieści. Czujemy, że nie jesteśmy już w stanie pozostawać w tym stanie. Dobre i troskliwe macierzyńskie łono przekształca się dla nas w więzienną celę. Musimy wyrwać się z niej i czujemy na sobie presję ze wszystkich stron.

Życie przekształca się w ciężką i nieznośną pracę w niewoli egipskiej. Ponieważ chcemy osiągnąć jakiś sukces, ale życie nie przynosi nam nic dobrego. I jeśli pozostaniemy w Egipcie, to życie zawsze będzie takie ciemne i nie poprawi się.

Dlatego powiedziano, że „zajęczeli synowie Izraela od tej pracy i podniósł się ich krzyk do Stwórcy”. I teraz już szukamy sposobu na ucieczkę, zdając sobie sprawę, że w Egipcie nie mamy nic więcej do zrobienia. Ale z jednej strony chcemy uciekać, a z drugiej strony nie chcą nas puścić. Całkowicie jak zarodek, który jest już gotowy do narodzin, ale macierzyńska macica jeszcze trzyma go, a zarazem naciska.

Zarodek musi przejść przez działanie tych dwóch przeciwstawnych sił – jest to bardzo korzystne dla niego. Dziecko, które urodziło się w sposób naturalny, pod presją, a nie przez cesarskie cięcie, otrzymuje ogromną siłę do dalszego życia.

Z rozmów na temat nowego życia, 12.04.2016


Mojżesz

каббалист Михаэль ЛайтманGłównym bohaterem święta Pesach – jest Mojżesz, tj. duchowy przywódca, specjalna właściwość wewnątrz człowieka, która prowadzi go do wyjścia z Egiptu.

Ale jeśli mówimy o Mojżeszu nie jak o właściwości w człowieku, a jako postaci, to on nie był urodzonym przywódcą. Jest to – zamknięty w sobie człowiek, pragnący pojąć otaczający nas świat, jego właściwości, siebie.

Mieszka on w pałacu Faraona, korzysta ze wszystkich dóbr należnych mu jako książę. Jest czczony. Studiuje egipskie praktyki, magię – wszystko, z czego korzystał wtedy Egipt przy budowie piramid, w poznaniu Wszechświata poprzez astronomię i wszystko, co oni wtedy rozwinęli. To przyciągało Mojżesza. Był on wykształconym człowiekiem, ale nie był związany ani z Egipcjanami, ani z narodem. Po prostu był tylko księciem.

Będąc na wygnaniu z Egiptu, Stwórca wezwał go, aby powrócił – posłuchał, ale nie było w tym żadnej jego osobistej intencji.

Powracając do Egiptu, Mojżesz przychodzi do swojego dziadka – do Faraona i do swojej przybranej matki Bitia, już jako przeciwnik stojący przeciwko nim i mówi: „Wypuść mój naród”. A faraon odpowiada: „Oni żyją tutaj ze swymi rodzinami, bydłem, gospodarstwem. Oni od dawna należą do mnie i nie zamierzają nigdzie odejść“.

Wyobraźcie sobie, to tak jakbyśmy domagali się u prezydenta Obamy: „Wypuść Żydów do Izraela”. Na co on odpowiada: „Nie zamierzam ich puścić, oni są mi potrzebni do rozwoju gospodarki, nauki, handlu. Spróbujcie sami zwrócić się do nich i posłuchajcie, co oni odpowiedzą“.

Przecież Żydom żyło się bardzo dobrze w Egipcie. Dysponowali absolutnie wszystkimi dobrami, nawet bardziej niż sami Egipcjanie. Dlatego nie było jak do nich podejść tak z punktu widzenia faraona, jak i z punktu widzenia samego żydowskiego narodu.

Naród Izraelski był syty, leniwy, znajdował się pod wpływem egipskich tradycji, kultury, nauki, sztuki, wszelkiego rodzaju rozrywek. Posiadali wszystko co potrzeba, włączając ogromne pastwiska dla bydła. Żyli można powiedzieć, w najlepszym miejscu na świecie.

Ale kiedy Mojżesz zaczął prosić faraona, aby uwolnił naród Izraela z Egiptu, to wtedy zaczęli odczuwać na sobie złą stronę faraona: ciosy, ucisk, podatki, aż do wielkiego prześladowania i pogromów.

Czyli wszystko, co widzimy w późniejszej historii Żydów, nagle zaczyna występować w Egipcie z narodem, który był całkowicie rozpieszczony we wszystkim! Oczywiście, że postawa faraona wobec Mojżesza stała się wyraźnie negatywna.

Ale Mojżesz mimo wszystko idzie do faraona na rozkaz Stwórcy i żąda: „Wypuść naród mój!”

Rzecz w tym, że Mojżesz boi się i faraona, i Stwórcy, nie wie co robić. Przekonuje Stwórcę, że jest onieśmielony, jąka się, że według swojej natury – nie jest liderem. A Stwórca odpowiada mu: „Ja wiem, kogo wybrać. Więc naprzód“. I on idzie.

Przy czym Stwórca mówi: „Pójdziemy razem. Ja tak znieczuliłem faraona, że lepiej jak pójdziemy razem”.

Kabała mówi o bardzo głębokich, wewnętrznych właściwościach człowieka, które muszą zajść w nim właśnie jak taki walec duchowego rozwoju, kiedy człowiek zaczyna poszukiwać w sobie właściwości faraona, Mojżesza, Stwórcy, narodu Izraela, Egipcjan i wszystkich innych postaci Tory.

W końcu dochodzi do stanu absolutnej ciemności, rozumiejąc, że nie może wyjść z Egiptu, nie chce wychodzić z niego, nie wie, z pomocą jakich sił można to zrobić. I wtedy nocą wybucha wielka siła – burza, pioruny i błyskawice w duchowym sensie tego słowa. Człowiek znajduje się w przerażeniu! Ale biegnie za Stwórcą.

Wyjście z Egiptu następuje w pośpiechu: nie wiadomo gdzie, nie ważne gdzie. Żeby tego tylko chciał Stwórca, a on wypełni Jego wolę.

Nic innego nie istnieje! Tylko pragnienie Stwórcy i nasze podążanie za Nim, ponieważ w żaden sposób nie jest możliwe, aby zorientować się w swoich uczuciach lub wiedzy – ani sercem, ani rozumem. Tylko Wyższa siła pokazuje tobie, jak iść. Stwórca wiedzie ciebie słupem ognia lub słupem obłoku, – i ty idziesz. W żaden inny sposób.

A żeby całkowicie oczyścić się z Egiptu i wziąć wszystko powyżej swojej wiedzy i uczuć, musisz rzucić się do morza!

Morze – to straszny stan, kiedy człowiek musi zrobić krok wbrew swoim uczuciom i rozumowi – absolutnie we wszystkim! Po tym nie pozostaje w nim nic swojego! On wychodzi absolutnie czystym. Właśnie tutaj mają miejsce duchowe narodziny – pełne oczyszczenie zmysłowej i materialnej pamięci. A po tym zaczyna się nowe życie.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 11.04.2016


Pesach – radosne bóle narodzin, cz.1

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dlaczego posiłek Pesach nazywany jest „Seder” (porządek)?

Odpowiedź: Rzecz w tym, że podczas Pesach Seder przechodzimy przez całą historie narodu żydowskiego, która została obiecana Abrahamowi podczas zawarcia sojuszu ze Stwórcą.

Wtedy Abraham zapytał Stwórcę, jaką może mieć pewność, że grupa wyprowadzona przez niego z Babilonu, stanie się narodem, który osiągnie szczyt ludzkiego rozwoju, odkrycia Stwórcy w swoim życiu? Abraham wątpił w to, ponieważ nie widział w nich odpowiedniego pragnienia. Dlatego było to bardzo istotne pytanie.

Mieszkańcy Starożytnego Babilonu przeżywali kryzys. Ludzki egoizm nagle niezwykle wzrósł i podzielił ludzi. A z drugiej strony, oni byli razem związani, jak w jednej małej wiosce.

Jest to bardzo podobne do naszego dzisiejszego stanu, podobnie jak przy porodzie. Z jednej strony zarodek rozwija się i chce wyjść na zewnątrz. Jednocześnie macierzyńska siła utrzymuje go w macicy i nie pozwala wyjść.

Takie przeciwstawianie ostatecznie kończy się porodem. Ale dopóki to nie nastąpi on odczuwa nieprzyjemny nacisk na płód a nawet stanowi to zagrożenie jego życia.

Abraham wyprowadził za sobą z ciemnego Babilonu grupę ludzi. Nic dziwnego, że zgodzili się, ponieważ rozumieli, że będzie tam źle i nic dobrego ich tam nie czeka. W rezultacie wszyscy mieszkańcy uciekli z Babilonu, który był kolebką narodzin całej ludzkości i rozproszyli się po całej ziemi.

I gdy Abraham zapytał Stwórcę o dalszy los zebranej przez niego grupy, On odpowiedział, że będą oni cudzoziemcami w obcym kraju, gdzie będą ich uciskać czterysta lat, i wyjdą stamtąd z wielkim nabytkiem. Oznacza to, że będą znajdowali się pod takim naciskiem, jak dzisiaj, ale on będzie stopniowo wzrastał, powoli rozwijał się. Ten rozwój doprowadzi ich do zjednoczenia.

A z drugiej strony to zjednoczenie nie będzie absolutnie odpowiadać temu, w którym znajdą się, nazywając go Egiptem, z którego należy uciec. To znaczy, że oni zechcą połączyć się nawet jeszcze bardziej niż wcześniej, ale nie za pomocą siły faraona. I wtedy w nich powstanie silne i dobre pragnienie osiągnięcia stanu, który nazywa się „Ziemia Izraela”.

Z rozmów na temat nowego życia, 12.04.2016


Ucieczka z egipskich ciemności

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Święto Pesach rozpoczyna się w nocy z Pesach Seder (Seder – w tłumaczeniu  „porządek“) – ceremonia, wypełniona dużą ilością szczegółów. Co symbolizuje ta noc?

Odpowiedź: Seder – jest to porządek wyjścia z Egiptu, porządek działań, które człowiek powinien wykonać w swoim wnętrzu, aby oderwać się od swego egoizmu, podnieść się nad nim, a następnie wrócić do niego w dniach liczenia Omer (Sfirat Omer), aby naprawić wszystkie swoje egoistyczne pragnienia.

Pytanie: Jeśli byłbym Pana wnukiem, jaką radę życiową dałby mi Pan w świetle święta Pesach?

Odpowiedź: Naucz się, jak oderwać się od swojego ego.

Pytanie: Ale co jest złego w moim ego?

Odpowiedź: Ego zaciemnia całe twoje życie i będziesz zmuszony pozostawić je i uciekać od niego. Jeśli nie nauczysz się, jak to zrobić, to otrzymasz ciosy, które i tak nauczą cię, jak od niego uciec, ale jest to bardzo trudna, gorzka i długa lekcja.

Pytanie: Co to jest egoizm?

Odpowiedź: Egoizm – to twoje złe nastawienie do innych ludzi. Możesz jeść dziesięć porcji dziennie, mieć rodzinę, dzieci, budować dla siebie pałac, być miliarderem – to nie jest uważane za egoizm.

Egoizm oznacza, że ​​chcesz wykorzystać takiego samego człowieka, jak ty, na jego niekorzyść, aby wywyższyć się nad nim, stłamsić go. Ego jest mierzone jedynie w odniesieniu do złego wykorzystywania bliźniego.

Pytanie: A co to jest „noc Pesach Seder“?

Odpowiedź: „Noc Pesach Seder” – to oderwanie, ucieczka od złego wykorzystywania bliźniego. Ta noc symbolizuje to, że przechodzimy do życia, jak w egipskich ciemnościach i dostajemy ciosy z powodu naszego ego. Faraon wewnątrz nas otrzymuje ciosy.

Wyobraź sobie, że twoje ciało otrzymuje ciosy, choroby, rozczarowania, problemy – od dzieci, od rodziny, od krewnych, rodziców i wnuków, od wszystkiego co tylko istnieje. Nieszczęśliwy faraon, tj. twoja natura tak cierpi, że chcesz od tego uciec: „Lepsza śmierć, niż takie życie”. To jest egipska ciemność.

I nagle z tej ciemności ujawnia się, że możemy wznieść się ponad nią – i wtedy uciekam. Uciekam w pośpiechu i nic mnie nie obchodzi. Jest to wyjście z Egiptu. I to świętujemy – że ujawniło nam się wyjście, jak ucho igielne i przez nie możemy stamtąd uciec. Tak ciężkie było życie!

Ale do tego ciężkiego życia możemy dojść przez to, co myślimy, rozumiemy, uczymy się, i wtedy w małym źle możemy rozpoznać duże. Podobne jest to do ludzi, którzy słuchają wykładu na temat zagrożenia związanego z paleniem – i nie muszą doprowadzać się do zatrucia i ciężkich chorób, oni od razu rozpoznają to zło i uciekają. To samo możemy zrobić z „Egiptem”. A jeśli nie, to będziemy odczuwać nasze życie w naszym świecie, jak nieprzeniknioną ciemność, szczególnie naród Izraela.

Sprawdźmy siebie i odkryjemy, że znajdujemy się we władzy naszego ego o nazwie „Faraon” i dlatego nie będziemy mieli dobrego życia, jeśli nadal będziemy go słuchać. Więc spróbujmy, jak najszybciej zdecydować, że musimy od niego uciec, wyrwać się z pod władzy faraona znajdującego się w każdym z nas, z pod panowania naszego ego, przynajmniej oderwać się od niego.

Jeśli razem podejmiemy tę decyzję – będzie nam bardzo lekko, ponieważ cały naród wyjdzie z Egiptu. Dojdźmy do spójności społecznej – i uciekniemy, wznosząc się nad złym odnoszeniem do siebie wzajemnie. Wtedy nasze życie w kraju stanie się zupełnie inne.

Szczęśliwego Pesach!

Z rozmów o nowym życiu, 24.03.2015


Pesach

каббалист Михаэль ЛайтманPesach oznacza przejście z odczuwania naszego świata, właściwego dla każdego człowieka w tym świecie, do odczucia Wyższego świata. To może zrobić tylko kabalista.

Pesach, jak i wszystkie żydowskie święta, jest czysto kabalistycznym świętem. Mówi ono o tym, że człowiek przeskakuje ze stanu niemożliwości połączenia się z innymi, w stan kiedy jego egoizm  pozwala to zrobić.

Wyjście człowieka z pod władzy egoizmu, aby zjednoczyć się z bliskimi ludźmi o podobnych poglądach, nazywa się „Pesach”.

Pytanie: Co pozwala mu uczynić taki skok?

Odpowiedź: Pragnienie. Ponieważ od początku wejścia w Egipt i  do końca przebywania w Egipcie  stale rozwija się ogromne egoistyczne pragnienie, które nie pozwala narodowi Izraela zjednoczyć się ze sobą.

A naród Izraela musi się zjednoczyć ze sobą, żeby w połączeniu między sobą odkryć Stwórcę –  właściwość oddawania i miłości. I kiedy on widzi, że nie ma żadnych możliwości, aby to zrobić, to wtedy odczuwa siebie w egipskiej ciemności. I teraz jest gotów zrobić wszystko, aby tylko wyrwać się stamtąd! To się nazywa ucieczka, zbawienie od Egiptu.

Jeśli rozpatrywać to z punktu widzenia tego, co dzieje się z człowiekiem, ponieważ zwykle w Kabale mówi się właściwie o tym, to chodzi tu o właściwość człowieka, który jest gotowy na wszystko, nawet wskoczyć do morza, aby tylko wyrwać się ze swojego egoizmu, wznieść się ponad nim i osiągnąć właściwość Stwórcy – oddawania i miłość.

On rzuca się do morza i morze rozstępuje się przed nim. On przechodzi przez nie, odcinając się od ego i w taki sposób staje się gotowy, aby znajdując się ponad egoizmem, zacząć pracować z nim, przekształcając go w altruizm. To jest właśnie wyjście z Egiptu, które świętujemy w Pesach.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 11.04.2016


Uderzenie w brukselską obłudę

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Po wybuchu w Brukseli zastępca ministra rozwoju regionalnego Izraela Ajub Kara powiedział, że „atak terrorystyczny w Brukseli jest to odpowiedź tym wszystkim, którzy wciąż jeszcze przeciwstawiają się państwu Izrael.

Europa zrozumie, że głosowanie przeciwko Izraelowi powróci do niej jak bumerang. W Brukseli przyjęto islam w aksamitnych rękawiczkach. Za dziesięć lat burmistrzem Brukseli będzie Arab.” To naprawdę wraca jak bumerang?

Odpowiedź: Nie to, żeby to wracało jak bumerang, to nie działa w ten sposób.

Rzecz w tym, że ci ludzie, którzy myślą w kierunku separacji, a nie zjednoczenia, narażają się na uderzenia, ponieważ przez nich postęp odbywa się drogą cierpienia.

A ci ludzie i państwa, które skłonne są w jakiś sposób złagodzić, zbliżyć, wskazać obu stronom pojednanie, nie naciskać – będą iść naprzód dużo łagodniejszym sposobem.

Jeżeli będą wzywać do pokoju bez przemocy i nacisku na obie strony, oraz podejmować wszelkie możliwe działania, które pomogłyby zbliżyć się stronom, to wtedy można coś zadziałać. To jest lepsze niż solidaryzować się z jedną stroną, a potem od niej dostać uderzenie.

Nie widzę w naturze innej możliwości, jak droga do zbliżenia – nie w taki sposób, żeby panować nad wszystkimi, jak deklaruje dzisiaj islam, a żeby wszystkie narody świata przyjęły tylko jedną jedyną zasadę: miłość ponad wszystko. Miłość właśnie oznacza twórcze, integralne połaczenie ze sobą, kiedy wszyscy dostosowują się do siebie, jak części wielkiej maszyny.

Belgia w tym przypadku – jest źródłem wszystkich zaburzeń na świecie. To znajduje odzwierciedlenie we wspólnocie europejskiej. Ona nie jest w stanie prawidłowo komunikować się z innymi, ingerując we wszystko i dlatego idąca od niej nienawiść do powszechnej miłości, do powszechnego prawidłowego połączenia się ponad egoizmem w sumie powraca do niej bumerangiem. I uderzenie będzie duże.

Ona stanowi symbol tej egoistycznej Europy, która postawiała sobie za najwyższą zasadę połączenie banków, zamiast zjednoczenia serc.

Z programu TV: „Aktualności z Michaelem Laitmanem“, 28.03.2016


Francuska zaczepka Izraela

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Minister spraw zagranicznych Francji, Laurent Fabius oświadczył, że Paryż uzna nieistniejące państwo Palestyny, jeśli proces pokojowy na Bliskim Wschodzie nie ruszy z martwego punktu w najbliższej przyszłości. Izraelski rząd odrzucił tę pokojową inicjatywę, przedstawioną praktycznie jak ultimatum.

Chciałoby się zrozumieć, skąd właśnie Paryż, który doświadczył na własnej skórze, co to takiego terror, ma taki zapał do wspierania Palestyny?

Odpowiedź: To nie ma znaczenia. Nawet jeśli wszystkie narody świata będą doświadczać strachu, upokorzenia, ból od islamu, one tak, czy inaczej nie będą nastawione antyislamistycznie, a antyżydowsko, to jest antysemicko, dlatego że będą czuć, że wszystko złe, co dzieje się w świecie, dzieje się właśnie z powodu Żydów.

Tym, że nie możemy zjednoczyć się między sobą i przez swoje zjednoczenie przynieść światu dobro, dostarczamy ludzkości złej siły, pozwalamy się jej rozwijać, nie równoważąc ją dobrą siłą.
My – to ta „rura”, poprzez którą w nasz świat może zejść wyższa dobra siła, która wówczas naprawdę zapewni naszemu światu równowagę, prawidłową egzystencje.

Dopóki tego nie zrobimy, to znaczy nie będziemy jednoczyć się między sobą, aby stać się przewodnikiem tej siły w naszym świecie, ludzkość coraz bardziej będzie czuć, że właśnie my jesteśmy przyczyną wszystkich nieszczęść na świecie.

I bez względu na to, jak mądrze, rozsądnie byśmy tego nie rozważali: „Teraz Europa zobaczy, co oznaczają różnego rodzaju zwolennicy nowego skrajnego islamu i itd.“ – Europa tego nie zobaczy, wręcz przeciwnie, ona dojdzie do porozumienia z nimi, próbując trochę odsunąć, powstrzymać ich.

Inwazja na Europę milionów muzułmanów będzie kontynuowana a wśród nich – bardzo wielu ekstremalnych o skrajnie reakcyjnych poglądach. I Europa będzie się z tym liczyła coraz bardziej i bardziej.

A nas będzie nienawidziła nie dlatego, że jesteśmy dobrzy, czy źli odnośnie muzułmanów, za czy przeciw ich państwu, a dlatego, że nie przynosimy do tego świata dobrej siły.

Pytanie: Ale czy oni sami to rozumieją?

Odpowiedź: Nikt nie rozumie! Wszystkie narody świata działają instynktownie. One podświadomie czują, że zło pochodzi od nas.

A kiedy mówimy: „Czy my zrobiliśmy coś złego? Czy my organizujemy ataki?”, – odpowiadają: „Zło pochodzi od was“. Dlaczego? Oni nie wiedzą dlaczego!

Nauka kabały wyjaśnia, że ​​nie przepuszczamy przez siebie dobra w nasz świat! Powinniśmy być w połączeniu, w „miłości bliźniego swego, jak siebie samego” i takim połączeniem między sobą przepuścić przez nas w świat dobrą siłę. Ona znajduje się w przyrodzie, ona musi przejawić się w naszym świecie.

Pytanie: Dlaczego właśnie my? W czym jesteśmy „winni”?

Odpowiedź: W niczym. My – to naród wybrany do tej misji. Jesteśmy zobowiązani to zrobić!
My – to ta grupa ludzi, która łącząc się między sobą, może osiągnąć jedność i przez nią do tego świata przejdzie dobra siła, coraz bardziej i bardziej jednocząc go. Tylko w ten sposób możemy zapewnić naszą dobrą przyszłość. W żaden inny sposób!

Cieszę się, że żyję w takim pokoleniu, w takim czasie, kiedy występują takie wydarzenia. I mam nadzieję, że naród Izraela zrozumie, o czym mówi mu jego tajna nauka – Kabała. Ta nauka jest podstawą narodu Izraela. Ona odkryła się 6000 lat temu! I musimy pomyśleć, zrozumieć, oswoić ją, dlatego że inaczej możemy dojść do nowego Holocaustu.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 01.02.2016


Niech jedność zapanuje na całej Ziemi

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy święto Purim mówi o roli narodu Izraela?

Odpowiedź: Ono mówi o obowiązku narodu Izraela! Rola może być różna a odpowiedzialność jedna: zjednoczyć się i swoim zjednoczeniem wyciągnąć całą ludzkość na duchowy poziom.

Dzisiaj znajdujemy się w kryzysie, podobnym do tego, który kiedyś objął Starożytny Babilon. Egoizm wciąga nas w bardzo wąskie, ciemne, niezrozumiałe miejsce, gdzie zaczynamy „pożerać się” nawzajem. Ludzkość musi podnieść się z tego stanu. I to wzniesienie zależy przede wszystkim od narodu Izraela.

Dlatego też, w naszych czasach ponownie wzrasta antysemityzm, ponieważ narody świata podświadomie czują, że naród Izraela jest zobowiązany coś uczynić, ale nie wypełnia swojej misji, powodując tym szkody światu. Właśnie nasze wyobcowanie jest przyczyną antysemityzmu. Jak tylko zaczniemy się jednoczyć, przez nas na całą ludzkość przejdzie przepływ światła, ludzie zrozumieją, co należy robić, i antysemityzm natychmiast zniknie. Jeszcze 2500 lat temu prorocy przepowiedzieli, że wtedy narody świata wzniosą naród Izraela na swoje ramiona i zaniosą do Jerozolimy, aby zbudować Trzecią Świątynie.

Tak alegorycznie powiedziano o tym, że cała ludzkość podąży do Stwórcy i wszystkie religie, wierzenia, narody, narodowości, rasy zjednoczą się w jedną całość.

Pytanie: Co życzyłby Pan narodowi Izraela i Żydom, żyjącym w innych krajach świata?

Odpowiedź: Przede wszystkim życzę narodom całego świata, aby właściwie zrozumiały święto Purim i wywarły lekki nacisk na naród Izraela, aby zanieść go na swoich barkach do naszego wspólnego celu.

A narodowi Izraela życzę, aby zrozumiał swoje uniwersalne zadanie, uświadomił sobie, że dobro świata naprawdę zależy od niego. Każdy może wejść na naszą stronę internetową, do archiwum, które jest otwarte dla nich we wszystkich językach świata.

Musimy się zjednoczyć! Tylko w jedności możemy znaleźć rozwiązanie absolutnie wszystkich problemów! Nie istnieje ani jeden problem, który nie mógłby być rozwiązany przez połączenie i nie ma ani jednego problemu, który można rozwiązać inną metodą.

Urzeczywistnijmy to święto, rozwiązując naprawdę między sobą ten światowy problem, który podniesie nas na następny poziom natury i zbawi od wszystkich nieszczęść. Zróbmy to sami! Zróbmy teraz, razem! Powodzenia nam wszystkim!

Z rozmowy na temat święta Purim, 18.02.2015


Tajny plan Merkel

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Rząd Angeli Merkel ujawnił, że ​​setki tysiący uchodźców nie przybyło ze strefy działań wojennych, a byli po prostu oportunistycznymi okupantami, starającymi się pasożytować na kryminale i społeczeństwie białych Europejczyków, jak pisze „The New Observer”.

W zasadzie od samego początku tego kryzysu mówił Pan, że ci imigranci w ogóle nie są uchodźcami, i teraz się to potwierdza. Pozostaje pytanie: czy rzeczywiście są to indywidualni oportuniści-przestępcy, czy coś bardziej zorganizowanego?

Odpowiedź: Nie bądźmy tak naiwni. Zarówno Pani Merkel, jak i wszyscy inni bardzo dobrze wiedzieli, z kim mają do czynienia. Istnieją agenci i w Europie, i w krajach skąd przybywali ci ludzie, i wśród tych, którzy ich przewozili. To wszytko nie jest tak proste. Są to ogromne państwowe problemy, które władze starają się rozwiązać, w tym kosztem uchodźców.

Musimy zrozumieć, dlaczego są oni potrzebni Pani Merkel. Jest to celowa polityka, która ma bardzo poważny cel – rozcieńczyć Europę i doprowadzić ją do nowego typu.

Pytanie:  Ale przecież Pani Merkel nie jest na tyle głupia, żeby nie rozumieć tego, że miejscowa populacja powstanie przeciw niej. Więc jaka jest korzyść tego procesu dla europejskich przywódców?

Odpowiedź: My trochę nie rozumiemy Europejczyków. Oni są nosicielami pewnego ducha: pluralizmu, faszyzmu, socjalizmu – wszystkiego po trochu. Oni muszą doprowadzić się do porządku, znaleźć drogę, sens istnienia, który całkowicie stracili.

Człowiek nie może żyć po prostu, jak uprzywilejowane zwierzę. Europejczycy istnieli w tym stanie przez kilka dziesięcioleci i ostatecznie wewnętrznie zużyli się. Cały ich wewnętrzny ogień, wytrwałość, ruch naprzód, ciekawość – wszystko się wypaliło. Pozostał – popiół, sadza.

Co dalej? Oni nie mogą nic zrobić. Mieli nadzieję z pomocą migracji doprowadzić się do porządku. Kiedyś pod tym względem pomogli im Turcy, kiedy cztery miliony tureckich imigrantów w Niemczech, ożywiły ich, wnosząc swój roboczy wkład do wspólnej sprawy.

Ponadto, jest to duży problem demograficzny. Po to, żeby obecna populacja Niemiec mogła nadal żyć i otrzymać emeryturę, potrzebne jest dużo ludzi, którzy zostaliby zaangażowani w robocze sektory gospodarki. Ale tego nie ma.

Pytanie: Ale kalkulacja była również dlatego, że uchodźcy dodadzą „nowej krwi”?

Odpowiedź: Częściowo tak. Tutaj istnieje bardzo subtelna, wewnętrzna, polityczna kalkulacja. To się później wyjaśni.

Rzecz w tym, że natura ma swoje prawa, swoje zachowanie. W rezultacie robi ona z ludźmi wszystko, co jest potrzebne i kiedy jest potrzeba, powleka ich ona pewną „mgłą”, za którą wydaje im się, że postępują prawidłowo, ale w rzeczywistości jest odwrotnie.

Ogólnie rzecz biorąc, natura wiedzie ludzkość do uświadomienia sobie, że musimy żyć z egoizmem i pomimo tego, osiągnąć pełny wzajemny związek między sobą. Ten system, który łączy w sobie i pełen egoizm, i pełną miłość, musi się przejawić.

System ten jest nauką Kabały – nauką o wzajemnych związkach między egoizmem i miłością. System ten powinien się odkryć, ale tylko wtedy, gdy będzie istniała jego poważna potrzeba.

Właśnie do tego natura popycha europejski kontynent.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 01.03.2016