Żegnaj świecie fantazji

Nie, nie wrócimy do normalnego życia. W najlepszym przypadku go zaczniemy. 

Za wcześnie świętować zwycięstwo. Wirus nie ustąpił. Spiesząc się, by wydostać się z uwięzienia, ryzykujemy wpadnięcie w pułapkę. Przecież ten kryzys ma cel, epidemia uderza w nas nie tak po prostu — ona ukierunkowuje  ludzkość. A próba przebicia się z powrotem, wbrew tendencji rozwoju, będzie nas drogo kosztować. Znacznie drożej niż samoizolacja. 

Przede wszystkim wcale nie osiągnęliśmy zwycięstwa nad chorobą. Nawet nie zbadaliśmy jej jak należy i ona zadziwia nas wciąż każdego dnia. Można tylko zgadywać, jak wirus będzie dalej się zachowywał. 

W tych warunkach powrót do naprawdę niezbędnych obszarów działalności jest częściowo uzasadniony. Jednak domowe odseparowanie od siebie jest wciąż najbezpieczniejszą strategią. Tak przynajmniej ograniczamy swoją naturę, swój niewyczerpany pociąg do zepsucia wszystkiego, co napotykamy.

Rozumiem rządy, które wprowadzają złagodzenia, aby ratować gospodarkę przed gwałtownym spadkiem, biznes przed bankructwem, obywateli przed bezrobociem, plony przed rozkładem. Ale w rzeczywistości nie jesteśmy na to gotowi, i jak sądzę w nadchodzących tygodniach zobaczymy negatywne rezultaty naszego pośpiechu. 

Koronawirus odejdzie dopiero wtedy, gdy nauczymy się jego społecznych lekcji. 

Nie wiem, czy powiedzą nam o wszystkich komplikacjach i czy zwykli ludzie będą mogli spojrzeć na ogólny obraz, bez retuszu ze strony cenzury i politycznego ogłupiania.

Oczywiście wszędzie będzie inaczej. Ale tak czy inaczej, sytuacja naciska na nas z obu stron: nie możemy dalej siedzieć w domu i nie możemy powrócić do lekkomyślności z poprzedniego życia. Tak, jakbyśmy byli wyciskani i przepychani przez wąską stresową gardziel do czegoś nieznanego. 

A nam wydaje się to, jak wybór najmniejszego zła.

Mogło być inaczej. W ideale powszechną izolację najlepiej byłoby kontynuować do tej pory, dopóki nie znajdziemy medycznego i społecznego rozwiązania problemu. I jeśli pierwsze rozwiązanie dotyczy systemu opieki zdrowotnej ze wszystkimi jego partnerami, to drugie odnosi się przede wszystkim do nauki Kabały. Właśnie ona daje jasną odpowiedź na głębsze i obszerne kwestie związane z epidemią. Wszystkie inne nauki badają naturę z ludzkiego punktu widzenia. Kabała studiuje Naturę w oderwaniu od naszych egoistycznych pojęć.

„Moje myśli nie są waszymi myślami” 

Natura wszelkimi środkami kieruje nas do integracji, do jedności, do wspólnego systemu, w którym nie ma ani liderów, ani niedouczonych. Powoli zaczynamy to rozumieć, ale nadal nie bierzemy pod uwagę intencji Natury, próbując przezwyciężyć te wyzwania, które ona stawia przed nami. Właśnie dlatego koronawirus nie odejdzie tak łatwo. 

Szkoda, że bezczynności podczas przymusowej kwarantanny nie używamy z korzyścią – na zapoznanie się z pomysłami i planami Natury. Dany nam przez nią czas mógłby stać się najowocniejszym okresem… Ale kurczowy pęd z powrotem w przeszłość przesłania nam oczy. I dlatego nie będę zaskoczony, jeśli po pewnym czasie ponownie będziemy musieli rozejść się po domach. 

Koronawirus w rzeczywistości wskazuje nam nasze miejsce: oddziela od siebie i jednocześnie łączy wspólnym nieszczęściem. Oddzieleni teraz „próżniowymi powłokami”, moglibyśmy pomyśleć o tym, czym wypełnić tę próżnię, aby się połączyć, nie zarażając innych. Więc zagłębmy się trochę mocniej w kwasy nukleinowe i powłoki białkowe.

Prawdziwym uzdrowieniem z nieszczęść ludzkości będzie naprawa naszych stosunków. I w tym celu właśnie stworzono wszystkie warunki: między nami zostały zerwane wypaczone więzi konsumpcyjnego społeczeństwa i pozostało nam „tylko“ zastąpić je ciepłem naszych serc. Może nie od razu, ale przynajmniej poruszyć się w tym kierunku. 

Jednak my jak zwykle nie doceniamy darów Natury i przeceniamy jej cierpliwość… 

A ona już więcej nie czeka, ona żąda. I z czasem oczyści wszystko – wszystkie sfery ludzkiej działalności, które nie są niezbędne życiowo. Koronawirus, jak i kolejne globalne wyzwania, to dźwignie do odwrócenia ludzkości z głowy na nogi. Wszystkie one torują drogę do globalnej ludzkiej wspólnoty. Nieprawidłowe relacje między nami tylko zaostrzają nacisk Natury, nasilają chorobę, a prawidłowe relacje wręcz przeciwnie – neutralizują ją. W rezultacie możemy zbliżyć się tylko w tym, co nie szkodzi integralności. Reszta terytorium zamieni się w „pole minowe”. 

Co straciliśmy, i co znaleźliśmy 

Nadszedł czas na przemyślenie. Wszystkie obietnice i zachęty minionej epoki, wszystkie jej „cudowne” możliwości ukazują się dzisiaj, jako oszukańczy zestaw szablonów i kłamstw.

Ona wywyższała marginalne i uniżała wielkie, uczyniła nasze życie bezsensownym i zamieniała je w kołowrotek dla gryzoni. 

Dość! Wyrośliśmy z tego karcianego królestwa. Żegnaj, „iluzoryczny” świecie. Wszystkie twoje „cuda” były fałszem, samooszukiwaniem, talią oznaczonych kart. 

Wciąż jesteśmy wzywani z powrotem, nadal zapraszani do cofnięcia się do dzieciństwa: „Dołóżmy starań, aby powrócić do Krainy Iluzji…” Nie wrócimy. Nie możemy ponownie wcisnąć się, wpasować w tę iluzję. Ona i tak pęknie w szwach.

I niech tak będzie. Nie warto jej opłakiwać. Mamy zupełnie inną przyszłość – z ogromnymi horyzontami możliwości, z nierozerwalnym połączeniem serc, z nieskończonym potencjałem ludzkiego rozwoju. Za czterema ścianami, w których spędziliśmy kilka tygodni, pluska ocean, czekający na odkrycia i przełomy. Wspólne odkrycia. Wspólne przełomy. 

Trzeba tylko nauczyć się żyć w równowadze między nami i Naturą. A ta lekcja już się rozpoczęła. Zmieniamy się sami o tym nie wiedząc. Koronawirus, podobnie jak program aktualizacji, pobrał się na wspólny komputer, w ludzkość i zaczął już w nim pracować. 

Dlatego, skoro już wracamy w świat poza oknem musimy to robić z myślą o przyszłości, a nie przeszłości. Do permanentnego kryzysu ciągnie nas chory egoizm, a nie zdrowy rozsądek. Mamy za sobą ślepy zaułek. A przed nami przemiana: odtąd ważne jest, aby człowiek nie tylko sam się nie zaraził, ale także nie zarażał innych. Zarażał nie po prostu wirusem – ale pogonią za przeszłością. To właśnie taka wzajemna troska uchroni nas przed chorobą. Właśnie w ten sposób rozwija się wspólna odporność. 

Alternatywa jest przerażająca. Zwykła konkurencja ludzi, firm, krajów ciągnie nas na dno, w tych konfliktach nie będzie zwycięzców. Wplątując się w gospodarcze i ideologiczne konflikty, ludzkość stacza się w dół, jak kłębek nierozwiązywalnych globalnych sprzeczności – poprzez wstrząsy prosto do wojny światowej.

Albo dorośnie. Przecież iluzoryczne królestwo i tak się rozpadnie. Na oczach traci siłę, spryt, wpływy. W rezultacie pozostanie z niego jedynie szkielet pilnych potrzeb, na którym będziemy musieli stworzyć nowy system społeczny – równoprawny, opiekuńczy, sprawiedliwy, zrównoważony. Jak? Właśnie już teraz musimy o tym myśleć. 

Nasza dobra przyszłość polega na wspólnej trosce o siebie nawzajem, na odpowiedzialności społecznej, na wspólnocie interesów. Społeczeństwo powinno stać się silną rodziną, w której każdy jest cenny, kochany, szczęśliwy. Nie, nie tak jak u Orwella – ale naprawdę.

Natura nieuchronnie prowadzi nas do tego. „Musimy się uczyć” – ona mówi – musimy zbliżać się, dogadywać, wznosić ponad siebie do jedności. Pomagać sobie nawzajem. Współczuć. Kochać”. 

Nie traktujcie tego, jak moralizowania. Ja nie ubóstwiam Natury, po prostu ona jest czymś więcej niż myśleliśmy do tej pory. I dzisiaj celowo nałożyła na człowieka „koronę”, aby zademonstrować, jak bardzo on nie odpowiada roli jej „korony”. 

Bez żadnych rewolucji, bez Lenina na samochodzie pancernym obaliła „niewzruszone” fundamenty i otworzyła nam oczy: wszelkie zaburzenia równowagi są zakorzenione w naszych zepsutych stosunkach, wszystkie nieszczęścia wynikają z nieprawidłowych wzajemnych relacji między nami, wszystkie nasze sztuczne systemy kontroli i równowagi przestają funkcjonować. 

Co więc dalej? Dzisiaj potrzebujemy ponownego uruchomienia całej platformy społecznościowej, aby dostosować ją do Natury. Przecież w rzeczywistości ekologia społeczeństwa i ekologia środowiska to dwie strony tego samego medalu, jednego „systemu operacyjnego”, integralnego i wszechobejmującego.

Wierzę, że w najbliższej przyszłości zaczniemy „przetrawiać” te przesłania, godzić się z nimi i je akeptować. Nasz pociąg przechodzi na inne tory, nasz światopogląd zmienia perspektywę, nasz wzrok zmienia ustawienie ostrości. Nie tymczasowo – ale na zawsze. I im szybciej uświadomimy sobie, zrozumiemy te zmiany, tym łatwiej będzie nam budować nowe relacje społeczne i pracownicze, nową gospodarkę, nowe podejście do edukacji, nowe życie. 

Najważniejsze jest, aby iść w zgodzie z Naturą, nie ślepo podporządkować się jej, ale świadomie, celowo badając jej prawa. To już jest stopień Człowieka, a nie konsumenta, który filozofuje w wolnym czasie. Człowieka, a nie dogmatyka, dla którego wszystko jest jasne raz i na zawsze. Człowieka, a nie tej ubogiej, ograniczonej istoty, w którą wielu zmieniał poprzedni obraz życia. 

Jeśli sami nie zgodzimy się wrócić do przeszłości, Natura z radością otworzy nam drzwi do przyszłości.


Dlaczego wiele osób preferuje religię zamiast Kabały?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kabała mówi o tym, że celem naszego życia jest odkrycie Wyższej Siły. Odkrywając ją, otrzymam możliwość zarządzania swoim życiem, i pozbawienia się wszystkich zmartwień. Brzmi to bardzo przyciągająco. Więc dlaczego ludzie stronią od Kabały? 

Dlaczego preferują religię, która obiecuje nagrodę dopiero po śmierci, w przyszłym świecie, z którego nikt jeszcze nie wrócił? I ludzie są gotowi poświęcić całe swoje życie religii. Kabała oferuje im osiągnięcie tego samego jeszcze w tym życiu, w tym świecie. Jednak oni odrzucają Kabałę – nie rozumiem dlaczego? 

Odpowiedź: W religii człowiek oszukuje samego siebie – w rzeczywistości nic nie otrzyma. Po śmierci nie ma nic! Człowiek umiera, jak każde zwierzę, ciało rozkłada się i nie pozostaje nic.

Dlaczego podejście religijne tak rozkwita? Dlatego, że religia w zamian za wypełnienie niezbyt złożonych działań obiecuje nagrodę nie tylko w tym świecie, ale i życie w raju po śmierci, a człowiek też już teraz, podczas wykonywania rytuałów otrzymuje zadowolenie. Nawet kiedy cierpi, religia daje mu egoistyczną kompensacje za te cierpienia. Tam nie trzeba anulować swojego egoizmu, jak w nauce Kabały.

I dlatego ludzie gotowi są do wykonywania religijnych nakazów, torturowania się, poszczenia, poddawania się wszelkiego rodzaju ograniczeniom. Tym rozkoszują się jeszcze bardziej. Im więcej cierpień dostarczają religijne przykazania, tym bardziej człowiek docenia przyszły świat i jest bardziej oddany religii.

Nauka Kabały nie nawołuje człowieka do zamęczania się i wykonywania innych działań. Wymaga się od niego tylko jednego: wznieść się ponad swój egoizm, swoją naturę. I to jest problem!

Okazuje się, że kiedy człowiek wypełnia religijne przykazania na tym świecie, zdobywa nagrodę dla siebie i swojej rodziny na tym świecie i w przyszłym świecie. Czuje się tak, jakby otrzymał polisę ubezpieczeniową i Wyższa Siła będzie troszczyć się o niego i chronić przed wszystkimi kłopotami, a po śmierci gwarantowane ma życie w raju.

Kabała natomiast mówi, że nic takiego nie istnieje! Wychodzi, że jest przeciwna religii, dlatego że ją obala. I dlatego religijni ludzie są przeciwni Kabale i nie chcą jej znać. Widzą w niej zagrożenie, przecież ona może odwieść ich od religii. Dlatego kabaliści sami ukrywali Kabałę i nie mówili prawdy, jak powiedziano: „Nie stawiaj przeszkody przed ślepym”.

W Kabale zawsze działa reguła: „Tysiąc wchodzi do klasy i tylko jeden wychodzi do Światła”. To jest 999 z tych, którzy przyszli – odejdą i odchodząc znienawidzą Kabałę, dlatego że jest ona przeciwstawna naszej naturze.

Wielu staje się religijnymi. Na razie nie mają jeszcze wystarczająco dużego, płonącego, silnego „punktu w sercu”, który jest w stanie utrzymać ich, pomimo wszelkich trudności, problemów i rozczarowań, przez które muszą przejść podczas praktycznego studiowania Kabały. 

Z programu na temat „Przyczyny negatywnego stosunku do Kabały”, 19.07.2017 


Pomimo niecierpliwości, zbyt wcześnie, aby znieść zakaz wychodzenia spowodowany przez COVID-19

Nie pokonaliśmy koronawirusa. Za mało wiemy o tym jak działa, jak jest przekazywany i jakie kroki możemy podjąć, aby złagodzić zakaz wychodzenia nie wywołując nowej fali. Jednocześnie oczywiście musimy uzupełnić jedzenie i inne podstawowe artykuły, więc nie możemy dłużej utrzymywać pełnego zamknięcia. Jest to trudny dylemat: rządy starają się wybrać najmniejsze zło, ale żadna opcja nie jest dobra. W miarę zmniejszania nakazu izolacji, my obywatele powinniśmy zachować szczególną ostrożność, ponieważ cenę za ten krok zapłacimy my.

Problem z nieznanym dotąd koronawirusem polega na tym, że jego wpływ wykracza daleko poza kryzys medyczny, który wywołał. Sięga nawet daleko poza krach gospodarczy, który niespodziewanie wywołał na całym świecie.

Wpływ koronawirusa jest przede wszystkim społeczny: narusza jego strukturę. Obowiązkowy dystans społeczny tworzy dystans emocjonalny; wzrasta samotność i depresja, a także napięcia w domach, prowadzące do przemocy. COVID-19 powoduje, że nasze ciała chorują, ale także ujawnił nasze emocjonalne oddalenie od siebie.

W naszym postmodernistycznym świecie dystans społeczny nie jest niczym nowym. Od dawna lamentujemy nad wyobcowaniem spowodowanym pochłonięciem przez media społecznościowe za pośrednictwem naszych telefonów, zaniedbując tym samym komunikację w prawdziwym, fizycznym świecie z naszymi przyjaciółmi i rodziną. Jednak tak długo, jak mogliśmy być fizycznie w pobliżu, mogliśmy powiedzieć sobie, że tak naprawdę nie jesteśmy daleko. Teraz, kiedy jesteśmy fizycznie oddzieleni, szukamy bliskości w naszych sercach, tylko po to, aby odkryć, że nic tam nie ma. Jest to najbardziej bolesna część dotycząca wirusa: objawienie, że wszyscy jesteśmy sami, że nasze serca są puste, a serca osób, które naszym zdaniem nas kochały, są równie obojętne.

Docenienie prawdy

Prawda boli, zawsze tak jest. Każda naprawa jest bolesna. Nie da się naprawić tego, o czym nie wiemy, że jest zepsute. Teraz wiemy, że nasze połączenia są zerwane, wątłe liny, które wciąż opierały się izolacji spowodowanej przez media społecznościowe, pękły, a agonalny dźwięk ich pękania zmusza nas do uznania, że ​​jesteśmy sami. Stąd będąc na samym dnie, możemy zacząć się podnosić. Odtąd możemy zacząć budować nowe i solidne społeczeństwo. Prawda boli, ale jest niezbędna, jeśli chcemy żyć w zdrowym ciele, zdrowym umyśle i zdrowym społeczeństwie.

Jeśli chcemy jak najlepiej przejść ciężką próbę, która jest przed nami, nie możemy stracić ani minuty. Musimy nauczyć się o nowym świecie, który się rozpoczął. W nowym świecie bogactwo nie ma znaczenia, gdyż nie można się nim pochwalić. Kariera jest bezużyteczna, skoro tak wiele osób jest w domu – bezrobotnych lub wypadło z rynku pracy. Pozycje zarządzające również nie mają znaczenia, gdy tak wiele osób pracuje z domu lub wcale nie pracuje.

Pozostało nam tylko jedno, mamy siebie nawzajem. Mamy naszą rodzinę i naszych przyjaciół. Mieszkają z nami w naszych domach lub jesteśmy z nimi w kontakcie. Wirus pozbawił nas wszystkiego, z wyjątkiem rzeczy, które naprawdę mają znaczenie. Ale możemy to zobaczyć dopiero teraz, gdy wyłączone są zakłócenia.

Wirus nie pojawił się po to, aby wyeliminować rasę ludzką. Jest tutaj, by nam pokazać, czego nam brakowało od dekad, czego nie byliśmy świadomi przez tak długo, że zapomnieliśmy, że tu są: nasi bliscy.

Wirus zapewnia nam wystarczającą bliskość, aby odbudować nasze połączenia i zrobić to właściwie, w oparciu o wzajemną opiekę i wzajemną odpowiedzialność. Jednocześnie utrzymuje nas w odpowiedniej odległości, aby nie dopuścić do ponownego złapania się w pułapkę wyzysku i walki o władzę.

Niezbadany koronawirus jest nieugiętym nauczycielem, ale byliśmy niesubordynowanymi uczniami. Im bardziej będziemy z nim współpracować, tym łagodniej nas potraktuje. Ojciec mojego nauczyciela, Baal HaSulam napisał, że natura jest jak zręczny nauczyciel, „karze nas zgodnie z naszym rozwojem”. Bądźmy na tyle mądrzy, aby zrozumieć wskazówki natury i ustanowić nasze społeczeństwa na bazie wspierających, pozytywnych połączeń i nie zmuszać natury do wymierzenia nam surowszych kar.

Źródło: https://bit.ly/3bZ6bxW


Koronawirus – oczyszczanie ludzkości

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Koronawirus – to indiwidualne czy ogólne zarządzanie Stwórcy?

Odpowiedź: Koronawirus jest przejawem ogólnego zarządzania Stwórcy, ponieważ weszliśmy w fazę rozwoju zwaną „ostatnie pokolenie”. Nazwałbym to jeszcze jaśniej: ostatnie egoistyczne pokolenie, które powinno wznieść się z egoistycznego poziomu rozwoju na altruistyczny.

Pytanie: Jest powiedziane, że „wszystko na świecie dzieje się ze względu na człowieka”. Czy uważa Pan, że wirus przyszedł dla Pana?

Odpowiedź: Uważam, że wirus jest błogosławieństwem, które oczyszcza ludzkość. Nasz świat był jak piekło i teraz przechodzimy przez czyściec. A kolejnym etapem jest raj, kiedy będziemy w pełni połączeni wzajemnie poprzez dobre relacje, i to stanie się ostateczną formą ludzkiej egzystencji.

Pytanie: Jakie wewnętrzne zmiany spowodował wirus w Pana życiu?

Odpowiedź: Spowodował restrukturyzację w komunikacji z moimi uczniami. Ale na lepsze. Teraz jestem z nimi bardziej równomiernie związany.

Wcześniej miałem 300-400 stacjonarnych studentów a reszta była wirtualna. Wirus sprawił, że wszyscy uczniowie stali sie wirtualni. Rozmawiam teraz z tobą z mojego biura i zgadzam się na prowadzenie zajęć w ten sposób w przyszłości. Niech studenci, a są ich miliony, słuchają mnie przez internetowe systemy.

Z programu TV„Koronawirus zmienia rzeczywistość”, 26.03.2020


Przywrócić ekonomię? Po pierwsze, musimy się zmienić

Na całym świecie toczą się debaty na temat tego, jak i do jakiego stopnia kraje powinny przywrócić ekonomię, aby zapobiec całkowitemu załamaniu gospodarki. Ale otwarcie bez uprzedniego wyjaśnienia przyczyny wybuchu koronawirusa mogą mieć przerażające konsekwencje, które przyćmią trudy poniesione w czasie obecnej pandemii.

Uważamy, że jesteśmy w stanie wojny z naturą, że musimy z nią walczyć i podporządkować ją sobie. Zapominamy, że sami jesteśmy dziełem natury. Każda z naszych myśli, planów, słów i działań rodzi się w naturze, zanim przejawi się w nas. Dotyczy to nawet dążenia do opanowania natury. Ale próba podbicia tego, co zasadziło w naszych umysłach myśl o podboju, ma jeszcze mniej sensu niż ściganie własnych ogonów.

Tak jak nie rozumiemy, dlaczego natura wysyła nam swoje myśli, tak samo nie rozumiemy, dlaczego wysłała nam koronawirusa. Zanim pojawił się wirus, również miał miejsce proces, który doprowadził do jego powstania. Jeśli chcemy pokonać wirusa, musimy wiedzieć skąd pochodzi i dlaczego się pojawił. Kiedy zidentyfikujemy proces, który wywołał wirusa, zobaczymy, co musimy zrobić i dlaczego, aby go ograniczyć, tam skąd pochodzi ten mały robak, jest o wiele więcej podobnych mutantów i znacznie bardziej groźnych.

Wielu naukowców wskazało już na ludzkie zachowanie, jako przyczynę pojawienia się wirusa. Wyjaśnili, że zniszczenie naturalnych siedlisk wielu dzikich zwierząt zmusiło je do migracji bliżej ludzi. W rezultacie, ​​to co wirusologowie nazywają „przeniesieniem” wirusów ze zwierząt na ludzi, jest łatwiejsze i częstsze. Wszystkie koronawirusy, które spowodowały zespoły oddechowe w tym stuleciu, były wynikiem takich „przeniesień”. SARS, MERS i COVID-19 zostały spowodowane wirusami, które migrowały z królestwa zwierząt i powodowały u ludzi zagrażające życiu choroby. Nawiasem mówiąc, tak samo jest w przypadku wirusa Ebola.

Ale ludzkie zachowanie nie tylko spowodowało rozprzestrzenianie się wirusów. Ludzkie zachowanie zanieczyściło oceany, jeziora i rzeki, zanieczyściło powietrze i ziemię. Pozbawiło oceany ryb, niebo ptaków i ziemię zwierząt. Ludzkie zachowanie głodzi i zaraża miliony mężczyzn, kobiet i dzieci na całym świecie, zniewala je, gwałci i wykorzystuje na niezliczone sposoby. Ludzkie zachowanie powoduje śmierć i mękę milionów poprzez wojnę, deportacje i niszczenie społeczności i całych krajów. Nawet osoby zamożne, i Ci którym się poszczęściło ponoszą skutki ludzkich poczynań – znajdują schronienie w narkotykach, samobójstwie, nadmiernym jedzeniu i depresji. Krótko mówiąc, ludzkie zachowanie jest przyczyną wszystkiego, co jest złe i niewłaściwe na świecie.

Co jednak powoduje, że jesteśmy tak szkodliwi dla wszystkiego i wszystkich wokół nas? A jeśli nasze zachowanie jest tak zasadniczo wadliwe, czy możemy je naprawić? A jeśli tak, to od czego zacząć?

Zaczynamy w domu

Wszystkie zwierzęta zachowują się zgodnie ze swoją naturą. Człowiek jest częścią natury; dlatego człowiek zachowuje się zgodnie z ludzką naturą. Jeśli ludzkie zachowanie jest wadliwe, dzieje się tak, ponieważ taka jest natura ludzka.

Przytulanie drzew nie zmieni ludzkiej natury, ale przytulanie ludzi tak. Zmiana powinna rozpocząć się w domu, z ludźmi, którzy powinni być nam najbliżsi. Musimy wykorzystać przerwę podarowaną przez COVID-19 od złowrogiego kapitalizmu, aby ponownie połączyć się z naszymi rodzinami, przywrócić więź, która uczyniła z nas rodzinę, ale którą to więź tak wielu z nas po drodze straciło.

Następnie powinniśmy spojrzeć na nasze społeczności i zacząć je odbudowywać. Parafrazując słowa JFK, nie pytaj, co twoja społeczność może dla ciebie zrobić; zapytaj, co możesz zrobić dla swojej społeczności. Do sukcesu potrzebne jest wzajemne zaangażowanie, jeśli ludzie zrozumieją znaczenie i pilność odbudowy naszych społeczności, zareagują odpowiednio.

Zanim podejmiemy działanie, musimy być świadomi. Musimy pozwolić, aby idea ludzkiej natury, która jest źródłem wszystkich problemów, zapadła w nasze umysły i umysły ludzi w naszej rodzinie i społeczności, a następnie współdziałając zmienić ją. Damy radę. Wszystko, co musimy zrobić, to dać dobry przykład i pozwolić innym zainspirować nas swoim przykładem. Możemy wykorzystać dodatkowy czas wolny, który nam dano, aby dowiedzieć się o ludzkiej naturze, a następnie wyjść i zrobić coś z tym z naszymi przyjaciółmi i sąsiadami.

Z poziomu społeczności musimy szerzyć ducha przyjaźni wszędzie. Podobnie jak śpiewanie z balkonów we Włoszech rozeszło się na balkony na całym świecie, tak też i mogą dobre uczynki. Nie bój się nakręcić filmu, w którym pomagasz innym i umieszczać go w mediach społecznościowych. Powiedz widzom, że robisz to, ponieważ chcesz być lepszą osobą, a idea się przyjmie. To takie proste: pomagam innym, ponieważ to sprawia, że ​​staję się lepszą osobą. To wszystko, co ludzie muszą wiedzieć. Zdobędziesz serca ludzi i będą chcieli podążać twoimi śladami.

Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, kim jesteśmy i zechcemy to zmienić, wystarczy tylko zmienić nasze działania. To zmieni nasze nastawienie, które zmieni nasze serca.

Źródło: https://nws.mx/359AijC


Jeśli zadbamy o siebie, zadbamy też o naturę

Niedawno dziennikarze The Guardian przeprowadzili wywiad z Inger Andersen, szefem Wydziału ds. Środowiska ONZ. W tym wywiadzie Andersen oświadczyła, iż poprzez pandemię natura wysyła nam wiadomość, w której mówi, iż ludzkość wywierała zbyt dużą presję na świat przyrody, co spowodowało szkodliwe konsekwencje. Andersen ostrzegła, że nie dbanie o naszą planetę, oznacza nie dbanie o nas samych.

To prawda, że za bardzo naciskamy na naturę. Prawdą jest również, że ta presja z naszej strony niszczy środowisko i tym samym krzywdzi nas samych. Ale z mojego punktu widzenia słowa Pani Andersen ucieleśniają nasz największy błąd: Mówienie, że nie dbanie o planetę oznacza nie dbanie o siebie, stawia wóz przed koniem. To o nas i o nasze wzajemne relacje powinniśmy zadbać najpierw. Tylko wtedy, gdy nauczymy się dbać o siebie nawzajem, nauczymy się dbać o naturę. Tylko wtedy, gdy poznamy znaczenie społecznej odpowiedzialności, będziemy mogli wprowadzić ją w życie. Dopóki będziemy się wzajemnie wykorzystywać, nie zmieni się nasz stosunek do przyrody.

Koronawirus wysyła nam nie tylko jedną wiadomość. „Zostań w domu i trzymaj się z daleka od innych” to dopiero początek. To etap, w którym natura, jak surowy rodzic mówi nam „byliście dla siebie niegrzeczni więc marsz do swoich pokojów”. Teraz, kiedy mogliśmy spróbować w praktyce społecznego dystansu, przyszła kolej na następną lekcje: jak praktykować poprawne relacje.

Wielkie porządki

Aby nas „oczyścić” ze zgubnych wpływów, i aby nie dopuścić, by sytuacja się powtórzyła natura i jej wierny posłaniec COVID19 upewni się, że nie wrócimy do poprzednich nawyków. Będzie nas prześladować dopóki nie zaakceptujemy nowej rzeczywistości przyznając, że byliśmy w błędzie.

Kiedy zrozumiemy, że problem jest w nas samych, przekonamy się, że zastąpienie paliw kopalnianych energią odnawialną nie prowadzi do niczego. W rzeczywistości rujnujemy planetę poprzez przesadne wykorzystanie paliw, drewna, zanieczyszczenie wód słodkich i oceanów, wyczerpywanie zasobów naturalnych, doprowadzamy gatunki zwierząt na skraj wyginięcia i niszczymy siedliska dzikiej fauny i flory.

Ale robimy to wszystko nadal nie dlatego, że nie jesteśmy świadomi krzywdy, jaką wyrządzamy; robimy to, ponieważ nas to nie obchodzi. Wcale nie musimy pomagać naturze, musimy zmienić naszą wewnętrzna naturę. Jeśli nie chcemy się zmieniać, natura zmusi nas do tego. COVID-19 to tylko preludium. Jeśli nie zrozumiemy danego nam przesłania, opera stanie się bardzo smutną tragedią.

Teraz, kiedy jesteśmy rozdzieleni, nauczmy się jak prawidłowo się łączyć. Pierwszą ogólną zasadą jest to, że jeśli chcesz czegoś więcej, niż naprawdę potrzebujesz, to jest to zbyt wiele, i jest to wyzyskujące dla przyrody oraz innych ludzi. Druga zasada jest taka, że ​​cokolwiek robię, niezależnie od tego czy daję, czy otrzymuję, robię to aby przynieść korzyść całemu społeczeństwu.

Tak jak natura jest jednym systemem, tak my musimy opracować globalny światopogląd. Społeczeństwo wie, czego potrzebuje i nagrodzi tych, którzy się do tego przyczyniają. Stopniowo te wyróżnienia zastąpią dominujące egoistyczne oznaki sukcesu takie, jak bogactwo, władza i fałszywe poczucie wyższości.

Starannie planując nasze kroki w kierunku świata pozytywnych połączeń, zbudujemy świat, który pod każdym względem jest wyższy niż nasza ponura rzeczywistość. Rozwijając więzi przyjaźni i wzajemnej odpowiedzialności będziemy mogli pożegnać się ze starym światem.

Rzeczywiście, odczuwanie całego społeczeństwa, a przez to całej rzeczywistości jest nieskończenie bardziej satysfakcjonujące niż ograniczanie świata do rzeczywistości postrzeganej, gdy wszystko o czym tylko myśle, to ja sam.

Natura wprowadza nas w świat, w którym możemy być dobrymi uczniami i uczyć się łatwo i przyjemnie lub możemy być zbuntowanymi dziećmi, które uczą się wbrew swojej woli, ale w końcu dziękują swojemu nauczycielowi. W każdym przypadku natura nie da nam spokoju, dopóki tego nie zrozumiemy.

Źródło: https://nws.mx/2KBdpfJ


Kto naprawdę stoi za COVID-19?

Lęk i niepewność przed koronawirusem wywołały sytuację tak zaraźliwą i powszechną, jak sama pandemia: teorie spiskowe.

Od momentu uderzenia fali globalnej choroby, która praktycznie sparaliżowała planetę, między krajami rozpoczęła się gra o winy, podczas gdy ludzie spekulują na temat źródła kryzysu, jako ukrytego i obłudnego programu realizowanego przez potężne grupy interesów. W ten sposób robimy to, w czym my ludzie jesteśmy najlepsi: szukamy odpowiedzialności wszędzie tylko nie w nas samych. Jeśli chcemy zmierzyć się z rzeczywistym problemem, musimy skupić się na jego źródle – naszej samolubnej i niefrasobliwej ludzkiej naturze.

Ameryka znalazła się w podobnej sytuacji do „Pearl Harbor, momentu z 11go września”, ostrzega główny chirurg USA, gdy z powodu koronawirusa wzrasta liczba ofiar śmiertelnych. Media społecznościowe zalały stwierdzenia, że ​​liczba ofiar śmiertelnych została zawyżona przez urzędników służby zdrowia w celu zniesienia obecnej administracji. Ale teoretycy spisku zajęci są również innymi spekulacjami, takimi jak rzekome powiązanie między wdrożeniem technologii bezprzewodowej 5G a COVID-19. Inni wysuwają hipotezę, że wirus został stworzony przez elity i międzynarodowe organizacje, jako broń biologiczna w celu zmniejszenia populacji i ustanowienia nowego światowego ładu. Lista nie ma końca.

Wszystko to jest nonsensem. Niestety, inicjator, „konspirator” stojący za epidemią, jest znacznie większy i potężniejszy niż jakikolwiek domniemywany sprawca: sprawcą jest sama natura. Ta najwyższa siła potajemnie łączy ostateczny plan wygenerowania pozytywnej zmiany na świecie. Chociaż niewidoczny i niezrozumiały, plan natury polega na tym, abyśmy odtworzyli jej cechy miłości i obdarzania. Jego jedynym celem jest, abyśmy wreszcie zrozumieli, że jesteśmy nierozerwalnie związani z integralnym ekosystemem, a ten i wszystkie inne kryzysy, które nękają ludzkość wynikają z naszego szkodliwego stosunku do świata.

Bardziej niebezpieczna niż broń biologiczna

Koronawirus nie został celowo stworzony przez ludzi. Jest wynikiem nierównowagi w naturze, którą my sprowokowaliśmy, w której dla własnej korzyści żyje wyłącznie tylko człowiek, a tym samym powoduje szkody. W przeciwieństwie do tego, wszystkie pozostałe poziomy natury – nieożywione, roślinne i zwierzęce – działają instynktownie i biorą tylko to, co jest dla nich konieczne do ich przetrwania.

COVID-19 przybywa, aby nauczyć nas wszystkich, że nasz indywidualistyczny i wąsko myślący paradygmat nadużywania otaczającego środowiska doprowadził nas do ślepej uliczki, do tak niebezpiecznego stanu, że jeżeli będziemy kontynuować tę ​​drogę, możemy równie dobrze doświadczyć nawet bardziej śmiercionośnych konsekwencji niż pandemia – nieuchronna wojna światowa.

Jeśli naszą uwagę skupimy na ewolucyjnym procesie na świecie, zdamy sobie sprawę, że natura nie jest tak naprawdę tajemnicza ani spiskująca; jej działania w rzeczywistości są jawne i widoczne. Nasza wrodzona ludzka natura, uporczywe pragnienie czerpania korzyści z innych poprzez niezliczone egoistyczne myśli i działania, to wszystko powoduje, że dobro świata jest przed nami ukryte. W ten sposób otrzymaliśmy szczodrze czas na poszukiwanie duszy, który pozwoli nam zastanowić się nad zmianą.

Jeśli jednoczymy się nie tylko podczas kłopotów lub epidemii, ale raczej z głębokiego poczucia więzi opartego na zdrowych więzach przyjaźni, braterstwa i wzajemnej troski, będziemy przypominać jakość natury w jej integralnym systemie. Następnie, im bardziej będziemy do niego podobni, tym wyższy i bardziej złożony poziom równowagi osiągniemy.

To plotka, która musi rozprzestrzeniać się po całym świecie. Właśnie teraz, podczas kryzysu koronawirusowego musimy rozpocząć kompleksowy proces edukacyjny na temat wzajemnej odpowiedzialności, który rozwinie w nas świadomość, że nie mamy innego wyboru niż działać, jako integralna część jednego, współzależnego i wzajemnie powiązanego systemu. Pilne wezwanie ma na celu uświadomienie, jak ludzkość musi zachowywać się w systemie przyrody, jaka jest nasza właściwa funkcja wobec świata oraz jak osiągnąć harmonię i prawidłową komunikację między nami.

Źródło: https://bit.ly/2Sa7p1z


Koronawirus – ludzkość w zakłopotaniu

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy koronawirus będzie miał duchowe konsekwencje? Teraz ludzkość cierpi, boi się i nie wyciągnęła jeszcze daleko idących wniosków. 

Odpowiedź: Człowiek na razie jeszcze jest w zakłopotaniu: gdzie będę pracować, gdzie będą się uczyć moje dzieci, jak to wszystko będzie się odbywało, ile będę siedział w domu itd. I tu pojawia się wiele pytań: co z żoną, z dziećmi? Rzadko ich widuję, a teraz zaczynam poznawać swoje dzieci i żonę także. 

To wszystko nie jest proste. Posiedzimy tak razem jeszcze kilka miesięcy i jeśli nie przeprowadzimy poważnej pracy edukacyjnej z ludzkością, to zaczną się rozpadać rodziny. 

Komantarz: Ale te prognozy nie są specjalnie dobre. 

Odpowiedź: A co można zrobić? Przecież kiedy ludzie nagle łączą się na jednej małej przestrzeni, to stopniowo zaczynają pokazywać sobie nawzajem różne strony egoizmu. Nie jest łatwo się dogadać.

Myślę jednak, że zorganizujemy różnego rodzaju warsztaty i zajęcia, umieścimy na naszych stronach wszystko, co jest możliwe, i tym zapobiegniemy ciosowi.

Pytanie: Jak jednak będąc na kwarantannie ludzie mają się nie pozabijać? 

Odpowiedź: Przeciwnie, będziemy edukować ludzi tak, aby fizyczne zbliżenie między nami doprowadziło do wewnętrznego, serdecznego, duchowego zbliżenia, kiedy ludzie poczują między sobą pojawienie się jakiejś nowej siły zwanej Stwórcą. 

W Torze jest powiedziane: „Mąż i żona, i Stwórca między nimi”. W taki sposób możemy odkryć Stwórcę nawet między mężem i żoną. Wszystko znajduje się między nami. 

Z lekcji w języku rosyjskim, 22.03.2020 


Małymi kroczkami do Miłości

Przy całej tej rozmowie o programie ochrony wypłat i innych pakietach pomocy w USA oraz w innych krajach, można by pomyśleć, że zniknięcie COVID-19 jest tuż za rogiem. Nie jest. To będzie z nami przez długi czas. Tymczasowe pakiety pomocy, którym nie towarzyszą ogólnokrajowe programy restrukturyzacji zatrudnienia, są tak dobre jak wyrzucanie tych pieniędzy w błoto.

Wystarczy spojrzeć na to, co pisze Narodowy Instytut Zdrowia: „Są setki koronawirusów, z których większość krąży wśród takich zwierząt jak świnie, wielbłądy, nietoperze i koty. Czasami wirusy te wskakują na ludzi, co nazywane jest „spillover event” i mogą powodować choroby. Takie rozprzestrzenianie się spowodowało epidemię SARS w 2002 r., epidemię MERS w 2012 r., a obecnie drugą epidemię SARS, znaną jako SARS-CoV-2, która powoduje chorobę Koronawirusa 2019 (COVID-19). Ta ostatnia stała się pandemią, sparaliżowała świat, zdławiła światową gospodarkę, sprawiła, że dziesiątki milionów ludzi straciło pracę dosłownie w ciągu jednej nocy i nadal sieje spustoszenie na całym świecie. Co gorsza, nie znaleźliśmy jeszcze szczepionki nawet na jeden ze szczepów koronawirusa.

Jednak szczepionka nie jest jedynym sposobem na poradzenie sobie z wirusem. W rzeczywistości jest najmniej skuteczna, ponieważ, jak to ma miejsce prawie co roku w przypadku grypy, cały czas pojawiają się nowe szczepy wirusa i jest prawdopodobne, że szczepionka nie będzie skuteczna przeciwko wszystkim z nich.

To nie przypadek, że w ostatnich latach tak często dochodzi do przenoszenia się wirusów ze zwierząt, ponieważ kultywujemy mentalność wykorzystywania zasobów ludzkich i naturalnych metodami, które stały się tak inwazyjne, że niszczą planetę i społeczeństwo. Teraz w końcu zaczyna się ostrzał przeciw sprawcom tych krzywd: ludzkości, a w szczególności społeczeństwu zachodniemu.

Dlatego potrzebujemy głębszej transformacji. Wyeliminowanie COVID-19 jest jak zablokowanie przepływu ścieków z jednego otworu w jednym miejscu tylko po to, aby stwierdzić, że wypływają z drugiego. Musimy całkowicie zatrzymać przepływ ten, który jest spowodowany naszym zachowaniem. A jedynym sposobem na trwałą zmianę naszego zachowania jest zmiana samych siebie. Jakkolwiek na to nie spojrzeć, pierwotną przyczyną zawsze będzie ludzkie zachowanie, a ludzkie zachowanie może być zmienione tylko poprzez zmianę człowieka.

Tak długo, jak będziemy kultywować kulturę bezwzględności, wyobcowania i destrukcyjnej konkurencji, skończymy przegrani. Będziemy przegrywać z naturą tak, jak przegrywamy teraz i będziemy przegrywać z własną naturą, tak jak widzimy to w dzisiejszej gwałtownie narastającej przemocy, liczbie samobójstw i śmiertelności związanej z nadużywaniem substancji. Konkurujemy ze sobą na śmierć, dosłownie.

Koronawirus jest siłą natury, ale możemy podjąć decyzję czy skierować go w pozytywnym, czy w negatywnym kierunku. Rozdzielił nas pozbawił naszego ulubionego zajęcia jakim jest szkodzenie sobie nawzajem. Rozdzielając nas pokazał nam, że nasze połączenia są problemem. Jeśli przekształcimy nasze związki z niewłaściwych w pomocne, przekonamy się, że nie traktujemy tylko siebie nawzajem w ten sposób, ale całą rzeczywistość. W zamian rzeczywistość zmieni swój stosunek do nas, a świat ponownie stanie się gościnnym domem.

Hiatus z wyścigu szczurów konsumpcjonizmu, który niszczył świat, jest naszą szansą na zablokowanie go, zanim zepchnie nas z urwiska. Jest to szansa na reedukację sposobu na życie i elementów, które to życie ma do zaoferowania, takich jak miłość, przyjaźń (prawdziwa, nie w rodzaju mediów społecznościowych) i wzajemna odpowiedzialność. Powinniśmy wykorzystać ten czas na kultywowanie nowych miejsc pracy i zawodów, które wzmacniają nasze społeczeństwo, a nie dzielą je. Na dzisiejszym rynku pracy nie ma uzasadnienia dla bezwzględnego kapitalizmu i bezsensownej konkurencji. Tylko ci, którzy poświęcają swój czas innym, odnajdą sukces w tym co robią.

Umysł człowieka troskliwego jest nieskończenie bardziej otwarty niż umysł tego, który nie widzi nic poza własnym interesem. Dbanie o drugiego człowieka jest okazją do nauki, doświadczenia tego, jak wygląda życie innych, odczucia czegoś o czym nie wiedzieliśmy, że istnieje i robienia tego małymi krokami, na które pozwala nam wirus, nie wszystko od razu, po kolei, jeden czat wideo na raz. Kiedy będziemy gotowi na więcej kontaktów, wirus odejdzie i spotkamy się osobiście, tym razem z wszystkimi dobrymi intencjami.

Źródło: https://bit.ly/3bJK8eU


Formuła zwiększenia odporności

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czym jest ludzka odporność z punktu widzenia nauki Kabały i jaka jest jej rola? Dlaczego zdaniem naukowców tylko odporność może pokonać wirusa? Czy osobiście zwiększa Pan swoją odporność w jakiś sposób?

Odpowiedź: Zwiększyć odporność można tylko pozytywnymi myślami. Kiedy troszczysz się o całą ludzkość, a nie o siebie, wtedy jesteś odporny na wszystkie wirusy.

Pytanie: Skąd pochodzi ta formuła?

Odpowiedź: Z Kabały.

Z programu TV „Koronawirus zmienia rzeczywistość”, 26.03.2019