Nauczanie w Kabale

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dziesiątka – to mini-model społeczeństwa. Zamiast pracować z całą ludzkością, co w zasadzie jest jeszcze niemożliwe, kabaliści wybrali jak w hologramie, najbardziej minimalną komórkę, w której można realizować taką metodę?

Odpowiedź: Absolutna prawda.

Komentarz: Kabaliści nauczają, że dwoje ludzi jest również minimalnym społeczeństwem.

Odpowiedź: Właściwie, jeśli brakuje innych, to może być również dwóch. Ponieważ wtedy człowiek zaczyna odczuwać różnicę między sobą i innym: kim jestem „ja” i kim jest „on”. Ale w rzeczywistości osiągnięcie altruistycznej właściwości obdarzania szybko i prawidłowo, możliwe jest tylko, jeśli znajdujesz się w dziesiątce.

Pytanie: O dziesiątkąch bardzo dużo napisane jest w pierwotnych źródłach. Kabaliści zawsze tak nauczali. Czy to znaczy że nauczanie dwóch, praktycznie nie istniało?

Odpowiedź: To było na początku powstania i rozwoju Kabały. Ale w tamtych czasach istniały szczególne dusze i szczególne warunki.

Pytanie: A czy dzisiaj nauczyciel- kabalista nie może uczyć jednej osoby? W indywidualny sposób nie nauczamy?

Odpowiedź: Mogą być nauczyciele prywatni. Gdy razem z moim przyjacielem przyszliśmy do Rabasza, to wyznaczył nam jako nauczyciela swojego ucznia, człowieka w podeszłym wieku, i obydwaj uczyliśmy się z nim przez pól roku.

Pytanie: Ale wtedy nie było ludzi, którzy chcieliby studiować Kabałę. A czy dzisiaj jest to możliwe?

Odpowiedź: Nie. Nie sądzę, żeby to było nawet korzystne. Najlepsza opcja ze wszystkiego to jest grupa. W Kabale wszystko jest na tyle związane z połączeniem przyjaciół, że inne nauczanie jest nieefektywne.

Pytanie: Ale na początkowym etapie, aby przynajmniej zrozumieć o co chodzi?

Odpowiedź: Jest to możliwe. Tutaj mogą być prywatne lekcje. Ale to nie jest ruch w kierunku celu, a napełnienie się wiedzą.

Z programu TV „Podstawy Kabały”, 20.03.2019


Koło ratunkowe

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy Stwórca zmusza nas do tego by Go poznać?

Odpowiedź: Oczywiście. Nawet jeśli próbuję sam odkryć Stwórcę, oznacza to również przymuszenie z Jego strony.

Ale po co to jest potrzebne? Nagle pośrodku życia zaczynam pragnąć odkryć Stwórcę! To jest coś nienormalnego. Zwykle człowiek w swoim życiu, pragnie robić coś w ramach naszego świata, dla siebie, normalnie wszystko sobie zorganizować. To jest nasz zwykły zwierzęcy egoizm.

Ale niespodziewanie egoizm zaczyna żądać czegoś nienaturalnego – poznania Wyższej Siły. Widzimy, że takie pragnienie do Stwórcy budzi się u niewielkiej liczby ludzi. Gdyby to było przynajmniej 10-20% populacji Ziemi, a tak to są dosłownie jednostki.

Dlatego ci ludzie, którzy mają pociąg do odkrycia Stwórcy, czują się jakimiś szczególnymi, nie jest zrozumiałe czy w dobrą, czy w złą stronę. Tracą odrobinę smak życia, następuje w nich przewartościowanie i tak naprawdę nie wiedzą co mają ze sobą zrobić.

I jeśli odkrywa się im nauka Kabały, to jest dla nich jak koło ratunkowe dla tonącego. Mogą za nie uchwycić się i stopniowo zacząć odkrywać w sobie stany w których znajdują się, poczuć gdzie jest ten niezrozumiały, ukryty, pociągający, fascynujący i jednocześnie nieosiągalny cel.

Z lekcji w języku rosyjskim, 26.01.2020


Nowy etap – nowy człowiek

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy Pan uważa, że ludzkość podnosi się na duchowy stopień?

Odpowiedź: Tak, podnosi się, ale to wzniesienie następuje według modułu, dlatego, że w rzeczywistości ludzkość opuszcza się. Ale opuszcza się specjalnie, aby uświadomić sobie pustkę naszego świata.

Oznacza to odkrycie prawdy i dlatego jest to – wzniesienie. Obecnie ma miejsce coraz większe odkrycie Wyższego Świata. Z jednej strony czujemy się bardziej rozwiniętymi a z drugiej strony czujemy się niższymi, pustymi. Ale to dobre miejsce.

Teraz wkraczamy w nowy etap, gdy do Kabały przychodzi następne pokolenie. Ci ludzie zupełnie nie dążą do tego, aby pochłonąć cały świat. Zadowoleni są z małych rzeczy, potrzebny jest im tylko komputer i nic więcej. To bardzo wiele znaczy. W naszym świecie pojawił się zupełnie inny człowiek.

Z lekcji w języku rosyjskim, 12.01.2020


Umowa stulecia

W ostatnich dniach chcąc nie chcąc, wszyscy zadajemy sobie pytanie, czy „umowa stulecia” może stać się nagrobkiem konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Czy ma realną szansę? 

Na początek – niepozorny, ale ważny punkt: samo słowo „umowa” odnosi się do dziedziny biznesu. Trump, jako biznesmen-polityk, myśli odpowiednimi kategoriami. 

Jednak nie wszystko podlega pieniądzom, a tutaj mamy taką właśnie sytuację. 

Niemożliwe jest „robienie interesów” między ludźmi czy narodami, bez władzy nad ich uczuciami i psychologią. W historii bywało wszystko, ale to, co dzieje się w Izraelu i wokół Izraela, nie zależy od Trumpa. 

On uważa, że jeśli coś się nie udaje, to się uda, wystarczy tylko dodać miliard lub dwa – po prostu wypełnić lukę pieniędzmi, takimi kwotami, których nikt nie będzie w stanie odmówić.

Z Palestyńczykami to nie zadziała. Przecież mamy do czynienia z problemem wynikającym z fundamentów naszego świata, z głębi ludzkiej natury i Natury w ogóle.

Konflikt między dwoma narodami był „opisany” jeszcze w Torze, która wyjaśnia, że pochodzą od dwóch różnych „matek”, z dwóch podstaw. Bez zrozumienia ogólnego systemu nie możliwy jest kompromis między nimi, a tym bardziej prawdziwe pojednanie.

Nawet „dobry wujek Sam” nie jest w stanie ustalić porozumienia między dwoma antagonistycznymi zjawiskami natury. Można to zrobić tylko przy pomocy siły wyższego rzędu.

W terminologii nauki Kabały islam odnosi się do prawej linii, chrześcijaństwo – do lewej, a Izrael – do środkowej. Rzecz jest w trzech podejściach, trzech relacjach z Naturą, jako całością. Każda ze skrajnych linii, niedziałająca w równowadze z drugą staje się destrukcyjna. Ich realne połączenie, zrównoważenie wymaga podniesienia, a podniesienie – od początku jest zadaniem Izraela, środkowej linii.

Kiedyś nasz naród podtrzymywał równowagę przeciwieństw, ale potem nie utrzymał się i popadł w niezgodę, pociągając za sobą dwie linie, które „zmaterializowały” się w dwóch religiach świata.

Upadek ten był konieczny, byśmy mogli zapoznać się z ogólnym systemem, zrozumieć, poczuć go i podnieść ludzkość do integralnego, pokojowego stanu, ustanawiając prawidłowe interakcje z wyższą siłą Natury.

Oto, co mówi słynna modlitwa „Ten, który wprowadza pokój na wyżynach Swoich, wprowadzi pokój i nad nami”. Pozytywne zmiany w systemie są dokonywane z góry, kiedy Izrael zapewnia niezbędne warunki na dole.

A zatem transakcje i umowy są bezsilne. Nie świat pomoże nam zawrzeć pokój z naszymi sąsiadami, ale my pomożemy światu zawrzeć pokój z Naturą. Na tym polega funkcja środkowej linii – ciągnięcie przeciwieństw za sobą w górę.

Nie ma innych opcji. W nowoczesnej epoce, nasze pierwotne źródła brzmią aktualnie, jak nigdy wcześniej: albo Izrael bierze na siebie wzniesienie, albo zostanie przygnieciony przez silną presję systemu, który dąży do równowagi.

Oczywiście, plan Trumpa nie uwzględnia tego wszystkiego i dlatego pozostanie planem, podobnie jak inne tego typu projekty ignorujące wiedzę i narzędzia nauki Kabały.

Co prawda, pięknie brzmią słowa amerykańskiego prezydenta: „Izrael – to światło dla świata. Ziemia Izraela – to starożytny dom i święta obietnica narodowi żydowskiemu, że nigdy więcej nie powtórzymy najmroczniejszej godziny historii”.

Trump nie tylko otwiera drzwi Palestyńczykom, ale otwarcie ostrzega, że w przypadku ich odmowy Izrael będzie miał uzasadnione, powszechnie uznane prawo do obrony przed terrorem.

Przecież przyjmujemy proponowane warunki i dlatego opór drugiej strony będzie dla nas korzystny.  Nie tracimy nic, co mamy teraz, a więcej – nic nikomu nie jesteśmy winni. Tak będzie wyglądał obraz w oczach zachodniego świata i jego satelitów.

W istocie doskonały układ: Izrael się zgadza, a jeśli świat arabski jest temu przeciwny, to on jest odpowiedzialny. Tymczasem zachowujemy to, co mogło zostać przekazane państwu palestyńskiemu.

Oczywiście to nie jest pokój. Fundamentalny problem nie został rozwiązany. Umowa stulecia została już nazwana – „ślub bez panny młodej” – tym lepiej. Nie będzie sprzeczek, konfliktów ani rozwodów między „ukochanymi”, a oni będą kontynuowali swoją „walkę” w niższych tonach.

Gdyby powstało państwo palestyńskie, nie byłoby jedynie zagrożeniem dla Izraela – ono czyhałoby na nas z dobrze naostrzonym nożem, wykorzystując każdą dogodną chwilę i dysponując zasobami, których pozbawieni są dzisiaj terroryści. Sytuacja „beczki z prochem” będzie trwała przez pewien czas.

Na czym polega rozwiązanie? Przede wszystkim nie na „terytoriach w zamian za pokój”. To już przechodziliśmy, a dokładniej przechodzimy do tej pory. Rozwiązanie musi być fundamentalne, systemowe, musi opierać się na zrozumieniu sprzeczności samej Natury. I najlepsze, co prezydent USA mógłby teraz zrobić, to pomóc nauce Kabały dotrzeć do ludzi. 

A narodowi Izraela najlepiej byłoby wreszcie wyjść z wewnętrznego wygnania i zacząć gromadzić się razem. Tylko to uczyni nas „światłem dla narodów”. Nie będziemy mieć spokoju i pokoju, dopóki nie osiągniemy pokoju między sobą. 


Razem przebijemy machsom!

каббалист Михаэль Лайтман Pamiętam, jak na pierwszym kongresie w Sitrin podczas Paschy w 2003 roku naiwnie krzyczeliśmy, że przebijemy machsom (barierę, oddzielającą nas od duchowego świata).

Od tego czasu minęło 17 lat i myślę, że w końcu nadszedł czas, aby naprawdę zażądać, by granica Wyższego Świata otworzyła się przed nami i pozwoliła nam przejść przez morze, jak po suchym lądzie.

Myślę, że razem ze wszystkimi naszymi przyjaciółmi na całym świecie, jesteśmy na to gotowi. Jeśli wszyscy poczujemy się, jak w jednej łodzi, to możemy poczuć też, że stoimy po drugiej stronie rzeki życia.

Niech przyjaciele z całego świata zbierają się, dołączają do nas fizycznie lub wirtualnie i razem przebijemy machsom. Lechaim!

Z rozmowy na posiłku, 01.02.2020


Fragmenty z 1 lekcji wirtualnego kongresu w Afryce, 18.01.2020, cz. 1

каббалист Михаэль Лайтман Egipt, gdzie naród Izraela cierpiał na wygnaniu i w niewoli, znajduje się w Afryce. Afryka jest miejscem narodzin faraona, globalnego egoizmu. Czterysta lat egipskiego wygnania pozwoliło potem narodowi Izraela dojść do otrzymania Tory i odkrycia Stwórcy. 

Dlatego też wszystkie narody dorastające w Afryce cierpiały z powodu niewoli, już nie u faraona, jak Żydzi, ale w Ameryce i u narodów europejskich, te narody są bardziej gotowe do naprawy duszy. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zobaczymy, że ludzie w Afryce są wrażliwsi na metodę Kabały. 

* * * 

Nauka Kabały jest potrzebna całej ludzkości po to, by osiągnąć odkrycie Wyższej siły. I dlatego całemu rozwojowi ludzkości, nieustannie towarzyszyły problemy, nieszczęścia, epidemie, wojny, a wszystko po to, aby zmusić człowieka do przemyślenia sensu swojego życia, dla którego żyjemy.

Ludzkość nie mogła znaleźć na to żadnej odpowiedzi. I wtedy odkrywa się nauka Kabały i daje odpowiedź, że w tym momencie, gdy odkryjemy Wyższą siłę, która organizuje całe nasze życie, dowiemy się o tym, po co żyjemy i co jest istotą naszego życia. 

Cała kwestia jest w tym, jak odkryć tę jedyną siłę, która zarządza całym wszechświatem. Nie mamy żadnych możliwości zmienić swojego życia, jak z pomocą tej siły. W tej chwili, kiedy ją odkryjemy otrzymamy odpowiedzi na wszystkie nasze pytania. To jest specyfika nauki Kabały – metody odkrycia wyższej siły, że daje odpowiedź na wszystko. 

* * * 

W Europie do tej pory są odczuwalne konsekwencje europejskiej kolonizacji. Niewolnictwo już dawno nie istnieje, ale do tej pory kraje europejskie starają się wykorzystywać naturalne i ludzkie zasoby w Afryce, podżegają tam konflikty sprzedając im broń, i pobudzają emigrację.

Dla Afryki to bardzo trudna sprawa, ale wydaje mi się, że Afrykanie w końcu zrozumieją, że tylko poprzez ich zjednoczenie pojawi się u nich Wyższa siła. I wtedy poczują się wolni a nie, jak odczuwają to po dziś dzień, uciskani. 

Jest to rozwiązanie, które może dać Afryce tylko nauka Kabały i nic innego. Prawdziwa niezależność Afryki nie jest możliwa bez poczucia duchowej niezależności. Przecież afrykańskie kraje, jakby uzyskały niezależność materialną, jednak Europejczycy i inne narody z całego świata do tej pory ingerują w ich życie. Nic nie pomoże, dopóki Afrykanie nie poczują prawdziwej, to znaczy duchowej wolności. 

Wtedy pojawi się u nich siła przeciwstawienia się wszystkim, którzy próbują na nich wpłynąć. Poczują wewnątrz siebie szczególną wolność – nie jest to nawet wolność od Europejczyków, a od zewnętrznej władzy, obcej filozofii, która nie jest charakterystyczna dla Afryki. 

Nie można osiągnąć wolności przed nawiązaniem więzi ze Stwórcą. Do tego będzie to iluzoryczna, materialna wolność. I dzisiaj można nazwać afrykańskie narody wolnymi, przecież nie ma tam niewolników. A jednocześnie są one nadal wykorzystywane w różnych formach. I tak ma to miejsce na całym świecie, każdy kraj chce wykorzystywać innych i wycisnąć z nich wszystkie zasoby naturalne. 

Pod tym względem kraje afrykańskie nie różnią się niczym od innych państw. Ten, kto chce dzisiaj stać się niezależnym, powinien osiągnąć ściślejsze i prawidłowe połączenie ze Stwórcą. Wolność w wyższym świecie da nam wolność w tym świecie, ponieważ nie jest to po prostu duchowość, ale wyższy rzutuje na nas siły, które pozwalają nam przeciwstawiać się wszystkim. Wtedy nikt nie może nam zrobić nic złego. 

Wystarczy spojrzeć na naród Izraela i drogę, którą przeszedł. Różne narody, zaczynając od faraona i dalej, przez cały czas próbowały uciskać i unicestwić naród Izraela. Ale nikomu nie udało się zapanować nad narodem Izraela, ani faraonowi, ani niemieckim nazistom, ani hiszpańskiej inkwizycji, ani rosyjskiemu carowi itd. 

Wszystko, dlatego że Żydzi mają związek z Wyższą siłą. I to samo doradzam Afryce, aby otrzymała takie samo wsparcie z góry, i wtedy nikt nie będzie mógł jej zaszkodzić. 

W Afryce istnieje wiele różnych religii, ale nauka Kabały nie jest sprzeczna z żadnymi religiami, ona wyjaśnia jedynie, jak przy pomocy połączenia otrzymać związek z Wyższą siłą, która jest wyżej wszystkich religii i wierzeń. Takie połączenie, które kiedyś istniało w narodzie Izraela, chroniło ten naród po dzień dzisiejszy i nie pozwoliło popaść w niewolę żadnemu narodowi. 

Z 1 lekcji wirtualnego kongresu w Afryce, 18.01.2020 


Czy koronawirus to dopiero początek?

Nowy koronawirus 2019-nCoV sparaliżował gigantyczne megamiasta w Chinach i przedostał się już do innych części świata, docierając do Francji, USA, Kanady, Australii i innych krajów. Dla mnie nie jest to tylko kolejny wybuch, a wskaźnik globalnych procesów zachodzących w ludzkości. 

Nasz świat nie jest statyczny – on się rozwija, ale rozwija się negatywnie. To nie jest kwestia klimatu ani epidemii, to są tylko konsekwencje. Przyczyna tkwi w pierwotnym „materiale” wszechświata – w naszym egoistycznym pragnieniu. To „perpetuum mobile” nigdy się nie zatrzymuje i do tej pory nie nauczyliśmy się z nim poprawnie pracować. 

Nauka Kabały odkrywa nam świat w głębszej perspektywie. On nie jest taki, jak nam się wydaje i jak chcemy go widzieć. Wolelibyśmy rozwijać się i żyć w stałym, zrozumiałym środowisku, w znanych warunkach – ale świat jest zmienny, jego prawa są dynamiczne.

System, którego zasobów używamy, nie jest „magazynem”, jest to żywy organizm, w którym wszystko jest ze sobą powiązane. Nie ma przypadkowych impulsów, nagłych wstrząsów – nagłe są tylko dla nas. Czasami zwierzęta czują lepiej ich nadejście niż ludzie.

A ponieważ my, ludzie jesteśmy najbardziej rozwiniętymi stworzeniami, kluczowymi częściami ogólnego systemu, dlatego prawie wszystkie jego reakcje są przez nas wywołane, w ten czy inny sposób. Negatywne zmiany w naturze ludzkiej prowadzą do negatywnych zmian w naturze.

Jednak nie jest to kwestia egoizmu, jako takiego. Jego wzrost sam w sobie jest naturalny, zaprogramowany. Problem jest inny: nie kompensujemy go, godzimy się z tym, co się dzieje. Albo w ogóle uważamy, że tak być powinno.

W Kabale kompensacja, zrównoważenie egoizmu za pomocą przeciwstawnej siły nazywa się „naprawą”. Odrzucenie jej powoduje cierpienie. I nawet, jeśli nie widzimy związku, to działa i w rzeczywistości nowe szczepy wirusów nie są niczym zaskakującym, nie ma nic zaskakującego. System wszechświata jest jeden.

On reaguje na różnych poziomach na brak ludzkiej równowagi. I dlatego walka z wirusami jest walką z konsekwencjami, w najlepszym wypadku łagodzącą cios, ale nie korygującą sytuacji radykalnie.

Co znaczy, że czekają na nas nowe epidemie spowodowane brakiem równowagi w nas samych. Dopóki negatyw w człowieku przeważa, bezmyślnie jest liczyć na pokój i spokój.

Oczywiście nie pouczam was – mówię o realiach, o naszych relacjach, jakie one są. Szczerze mówiąc, truciznę łatwo jest znaleźć we wszystkim, co nas łączy. Staramy się sztucznie kompensować tę truciznę moralnością, prawami, polityczną poprawnością, dobrymi filmami, subtelną i brutalną agitacją.

Mamy szczerą nadzieję, że zatriumfuje w nas dobroć. Ale jest to samooszukiwanie. Nie można zrównoważyć własnej natury, postępując zgodnie z jej zasadami. Prawdziwa równowaga, to wzniesienie się ponad siebie ku jedności. Cała reszta ma bezcelowy charakter.

Na obecnym etapie, brak równowagi w człowieku wchodzi na nowy poziom – i będzie odpowiednia reakcja natury. Uważam, że system nie będzie ograniczał się do wirusów infekujących ciało – następne w kolejce będą wirusy nowego pokolenia, które uderzą w naszą psychikę, psychologie. Obnażą różnice, sprzeczności, odchylenia, spowodują zbiorowe ekscesy i psychozy na podłożu wartościowym, ideologicznym, społecznym.

Już dziś podobne „mutacje” obejmują różne aspekty światopoglądu, kultury, nauki, zmuszając naukowców i specjalistów do wysysania z palca całkowicie bezpodstawnych postulatów. Wcześniej za takimi zjawiskami kryła się chciwość, rządza władzy, elementarna głupota, ale teraz dodaje się do tego „zakaźne” szaleństwo.

Każdy wirus, każda choroba, to brak równowagi, niewłaściwe połączenie między plusem i minusem. W terminologii nauki Kabały oznacza to „zwarcie” dwóch przeciwstwnych pragnień bez „ekranu”, który odgrywa tę samą rolę, co opór w obwodzie elektrycznym. W rezultacie przeciwieństwa nie mogą współdziałać harmonijnie, utrzymując zdrowe  funkcjonowanie i właściwy przebieg rozwoju.

Oczywiste jest, że z czasem rozbieżność między skrajnościami będzie wzrastać. To nie przypadek, że uznajemy za normatywne coraz więcej form zachowania, życia rodzinnego, ekspresji seksualnej i samoidentyfikacji. Na razie udaje nam się jeszcze jakoś zaakceptować i kontrolować te zniekształcenia podstaw. „Wirusy” nowej jakości, w następnym etapie wymkną się spod kontroli i wprowadzą chaos do naszego domu.

Przez długi czas nierównowaga między tymi dwoma początkami przejawiała się stopniowo, „bez pośpiechu”, pozwalając nam ją „przetrawić” z różnym stopniem powodzenia. Jednak teraz wszystko jest nie tak: tempo rozwoju rośnie i nierównowaga gwałtownie się zaostrza. Bez systemowego, fundamentalnego podejścia do niej, nie poradzimy sobie z wyzwaniami, nie znajdziemy lekarstwa na najnowsze wirusy.

I wtedy być może one zamienią się w zagrożenie jeszcze większe niż bomby atomowe i wodorowe. Rzeczywiście, po co nam masowe zniszczenia, jeśli wystarczy „złamać” umysł i zamienić ludzi w bezbronne „rośliny” albo szaleńców pozbawionych logiki, lub w marionetki.

Ogólnie rzecz biorąc, nie walczymy z wirusami, ale z niezrównoważoną formą istnienia, którą rzutujemy na różne poziomy natury. Jej najbardziej uderzającym przykładem jest rak, który powoduje, że dotknięte komórki „pożerają” swoje otoczenie. Onkologia jest naszą wspólną powszechną diagnozą.

W końcu nadszedł czas, aby uświadomić sobie jak niebezpieczna jest nierównowaga między ludzkim egocentryzmem i właściwością obdarzania Natury. Ta różnica potencjałów musi koniecznie być zrównoważona, skorygowana – w sobie. Należy uzupełnić braki tak, aby przeciwieństwa stały się jedną całością i doprowadziły ludzkość do prawdziwej równowagi. 

Wszystko, czego nie zrobimy dzisiaj, będziemy musieli zrobić jutro w znacznie trudniejszych warunkach. Ostatecznie potworne epidemie i inne katastrofy wyraźnie wskażą na człowieka, jako źródło nierównowagi. Ale co mu przeszkadza, by zobaczył to teraz? 


Błyskawiczne odpowiedzi kabalisty, 24.11.2019

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Mam pięciu braci i pięć sióstr. Teraz w naszej rodzinie zaczęli chorować wszyscy chłopcy. Jeden z nich jest w stanie krytycznym. Oczywiście zawsze modlę się, ponieważ znam tę siłę. Czy moje modlitwy pomogą im, czy oni sami powinni też to zrobić?

Odpowiedź: Konieczne jest jedno i drugie. I wasze modlitwy i ich modlitwy.

Pytanie: Pan naucza, że należy czuć świat w sobie i na zewnątrz. Studiujemy, że właściwie wszystko jest we mnie. Jaka jest różnica między „we mnie” i „na zewnątrz”?

Odpowiedź: Oczywiście czujemy wszystko w sobie. Ale to odczucie samo dzieli się na wewnętrzne i zewnętrzne. Dlatego czujemy, że istniejemy w jakiejś przestrzeni, objętości: my i ta objętość.

Pytanie: Czy stan bezbożności jest duchowym osiągnięciem czy pewną wadą?

Odpowiedź: To nie ma nic wspólnego z Kabałą. Kabała nie ma nic wspólnego z religią.

Pytanie: Czy wymagane są od nas jakieś działania po tym, jak pojawia się w nas pragnienie do ustalenia, że wszystko pochodzi od Stwórcy?

Odpowiedź: Tak są wymagane. Jeśli naprawdę staramy się ustalić, że wszystko pochodzi od Stwórcy, to musimy stopniowo postępować w taki sposób, aby być połączonymi z przyjaciółmi w grupie, w świecie itd.

Pytanie: Czy Stwórca wymaga, abym aktywnie uczestniczył w procesie zarządzania stworzeniem, czy wystarczy tylko zgodzić się i być wdzięcznym obserwatorem Jego dzieła?

Odpowiedź: Nie, istnieje potrzeba aktywności, gdy staram się we wszystkich moich działaniach, myślach, uczuciach, w czymkolwiek, by to nie było – odkryć, że to pochodzi od Stwórcy, wtedy On kieruje mnie tak, bym był z Nim połączony.

Pytanie: W jaki sposób świadomość, że tylko Stwórca zarządza wszystkim, pomoże mi uzyskać właściwość obdarzania?

Odpowiedź: Chodzi o to, że gdy przyciągasz na siebie siłę Stwórcy, to ona działa na ciebie i daje właściwość obdarzania.

Pytanie: Patrząc na ważność dążenia innych ludzi, czy powinienem pragnąć tego samego, do czego oni przywiązują wagę?

Odpowiedź: Jeśli chcesz szybko wyjść ze swojego stanu, to powinieneś preferować wszystko, co robią twoi przyjaciele, jako najważniejsze.

Pytanie: Co my kobiety powinnyśmy zrobić, aby ujawnić w grupie, że wszystko pochodzi od Stwórcy i żebyśmy zapomniały o sobie?

Odpowiedź: Studiujcie więcej artykuły z książki „Szamati” (Usłyszane), bądźcie z nami na lekcjach i troszczcie się nie tylko o kobiety, ale także o mężczyzn ze swojej grupy.

Pytanie: Jaki jest związek między człowiekiem, Stwórcą i Szatanem?

Odpowiedź: Szatan – to siła, która znajduje się w każdym człowieku, i która nie chce odkryć Stwórcy. Szatan nie ma żadnych zewnętrznych obrazów.

Z lekcji w języku rosyjskim, 24.11.2019


Fragmenty lekcji z 25.01.2020

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Przygotowanie do kongresu” 

Znajdujemy się w szczególnym czasie, kiedy cały świat zaczyna odczuwać, że musi zmienić swój stosunek do życia, do rzeczywistości, do ludzkości, społeczeństwa, rodziny – do wszystkiego. Wszyscy rozumieją, że jest to konieczne, ale nikt nie wie, jak to zrobić. 

Wypowiedzi polityków i mężów stanu pokazują całkowitą ich bezradność. Ludzkość wyczerpała wszystkie możliwości i już nie ma dokąd iść: nie pociągają ludzi już ani skrajne lewe poglądy, ani skrajne prawe, ani pośrodku. Dla nowego pokolenia wszystko to nie jest interesujące. 

Jest to znak, że nadszedł czas „ostatniego pokolenia”, kiedy jesteśmy zobowiązani do ujawnienia wszystkim istoty życia. Stwórca wybrał naszą grupę Bnei Baruch, dając nam takie pragnienie, aby zrealizować ten cel. Pragnienie pochodzi od światła. 

Jeśli na człowieka zaczyna trochę więcej świecić ze świata duchowego, budzi się w nim dążenie do duchowości. A jeśli światło nagle zacznie przyciągać nas do materialnego życia, to utoniemy w materialnym. Wszyscy budzimy się tylko dzięki światłu. 

Dlatego, jeśli otrzymaliśmy takie przebudzenie, to zobowiązani jesteśmy przed całym światem i dlatego nazywamy się Isra-el – „prosto do Stwórcy”. Stwórca nie będzie się o nas troszczył, jeśli nie zrealizujemy tego zadania w stosunku do ludzkości. Zbieramy się na kongres nie tylko w celu wewnętrznego zjednoczenia między sobą, ale żeby naszą jednością wygenerować siłę, która może przyciągnąć całą ludzkość. 

Trzeba tak mocno zjednoczyć się na kongresie i przyciągnąć światło powracające do źródła, które popchnie nas naprzód, żeby cały świat poczuł, że jest ktoś, za kim można pójść, że istnieje grupa, w której jest Wyższa Siła, Izrael, „prosto do Stwórcy”, grupa Abrahama, wiodąca za sobą. 

* * * 

Świat rozwinął się do stanu, kiedy powinien otrzymać nowe siły, aspiracje, cel, którego wcześniej nie było. Do tej pory świat dążył do materialnego, egoistycznego celu: kolejny zysk, jeszcze jedno osiągnięcie… Cały ten model rozwoju wyczerpał się.

To jest widoczne po młodym pokoleniu, którego nie bardzo pociągają wartości materialne. Brakuje jeszcze tylko kilku epidemii, takich jak koronawirus, do pełnego uświadomienia. I one oczywiście przyjdą, ponieważ pobudzamy je poprzez nasze niewłaściwe relacje. 

* * * 

Chcę być włączony w Adama Riszon, we wspólny system, w którym wszystkie dusze są ze sobą połączone. Chcę czuć dusze, a nie ciała materialne, żyć w jednej wspólnej duszy. Jeśli mam takie aspiracje, muszę je zrealizować, ponieważ jest to prawdziwy prezent z góry, przebudzenie cząstki boskości z góry.

Świat potrzebuje takiego zwrotu, ponieważ jest zagubiony, nie rozumiejąc, gdzie dalej iść. To nie są już po prostu oznaki ostatniego pokolenia, a faktyczna rzeczywistość. 

Każdy, kto chce realizować swoją duszę, musi połączyć się z innymi duszami. W ten sposób zbieramy duszę Adama Riszon i łącząc wszystkie te części, poczujemy duchowe życie wewnątrz nich. 

Z lekcji na temat „Przygotowanie do kongresu”, 25.01.2020 


Bóle porodowe

каббалист Михаэль Лайтман Mamy nadzieję, że podczas kongresu wygenerujemy tak wielką siłę, dzięki której będziemy mogli rozbić ścianę oddzielającą nas od Stwórcy, od duchowego świata, ścianę między naszymi sercami.

Raz w roku na dużym kongresie w Tel Awiwie, spotykam się z ogromną publicznością liczącą kilka tysięcy osób. Jak odczuwam to morze ludzi? Pokrywam je swoim ekranem i zamieniam w jedno duchowe naczynie, do którego się zwracam.

Nie widzę przed sobą ludzi, a widzę pragnienie znajdujące się w wewnętrznych przemianach, w poszukiwaniu, w nadziejach. Nie rozróżniam twarzy. Czuję do jakiej naprawy stworzone zostało to kli, jak ono zbliża się do naprawy, jak Stwórca działa w nim i raduje się. Podobne jest to do dziecka, które lada chwila ma się urodzić i z niecierpliwością jest oczekiwane. W ten sposób czuję ten stan.

Mam nadzieję, że na kongresie wejdziemy w proces porodu. W tym celu już przeszliśmy wszystkie przygotowania, trzeba tylko przywołać bóle porodowe – konieczny jest z naszej strony wewnętrzny nacisk i zewnętrzna presja ze strony Stwórcy. Wtedy to się stanie.

Z lekcji według artykułu Baala HaSulama „Przedmowa do TES”, 25.01.2020