Istota i korzeń połączenia, cz. 7

каббалист Михаэль Лайтман Zjednoczyć się tak, aby wznieść się do poziomu „Człowiek”

Powiedziano, że zjednoczenie tworzy życie na nowym poziomie. Oznacza to połączenie nad naszym egoizmem, kiedy go nie niszczymy, a akceptujemy, jako lewą linię przeciw prawej.

Faktem jest, że to nie jest to instynktowne połączenie, które istnieje w określonych ramach u zwierząt. To połączenie zapewnia wzrost na zupełnie innym poziomie – na poziomie „Adam” (człowiek) od słowa „dome” (podobny do Stwórcy).

Aby to osiągnąć, nie możemy wykorzystać żadnych ziemskich nauk lub technik. Tutaj musimy kierować się bardzo szczególną nauką, specjalną metodą zwaną „nauka Kabały”, kiedy z pomocą specyficznych sił, odkrywanych przez nas na wyższym poziomie natury, szukamy środków, które pomogą nam zjednoczyć się i stworzyć wspólnotę, zwaną „dusza” lub „Adam”.

Odczucia ludzi, którym udało się w ten sposób zjednoczyć i zrównoważyć swoją naturalną egoistyczną siłę z altruistyczną siłą, znajdującą się w naturze, będzie właśnie nazywane życiem, Wyższą Siłą – Stwórcą.

To jest następny, czwarty poziom naszego rozwoju, który znajduje się nad nieożywioną, roślinną, zwierzęcą naturą – poziom nazywany „Człowiek”.

Ciąg dalszy nastąpi…

Z programu TV „Analiza systemowa rozwoju narodu Izraela”, 24.03.2019


Maruderzy w szkole życia


Staramy się, by nasze dzieci powróciły do szkoły, ale sami nadal się nie uczymy, nie nadążamy za tym, co się dzieje. Dlatego drugi rok pozostaniemy w tej samej klasie.

W przeddzień zakończenia kwarantanny okazało się, że dzieci pomimo zwykle bezobjawowego przebiegu choroby, przenoszą koronawirusa na równi z dorosłymi. Zaskoczyło to izraelski system edukacji, który po prostu nie ma pieniędzy, by bezpiecznie zorganizować swoje tradycyjne struktury.

Szkolne nauczanie wymaga wentylowanych pomieszczeń lub otwartych terenów, ale skąd je wziąć i jak dostosować do izraelskich warunków klimatycznych? Małe grupy wymagają wielu nauczycieli, a ich należy rekrutować i odpowiednio przygotować.

Ponadto nie wiemy, jak postępować będzie epidemia, i jakie ma jeszcze w zanadrzu niespodzianki. Dziś wymaga się szczególnych warunków nauczania, a jutro na przykład będziemy potrzebować jednego nauczyciela na każdego ucznia i po jednej przedszkolance na każde dziecko.

W takiej sytuacji nie ma dobrych rozwiązań. Wszyscy – dzieci i dorośli – znaleźliśmy się w imadle, i nie możemy wrócić do znanego nam świata. Nie chodzi tylko o szkoły: całe strefy są zamknięte, a żeby ponownie je otworzyć, trzeba najpierw odkryć coś w sobie.

Ostrzegałem od samego początku epidemii, że ona zmieni społeczeństwo i świat. Dziś mówią o tym wszyscy. Ale tak naprawdę nie pogodziliśmy się z tą myślą i uparcie oczekujemy powrotu do przeszłości. Epidemia to dla nas sytuacja nadzwyczajna, choć globalna, która kiedyś się skończy.

Ale mylimy się. To nie jest nagły wypadek, to nowy świat nadchodzi, który puka do drzwi i zmienia nas, czy to nam się podoba, czy nie. Nowy świat ma inne prawa i inne cele, przełamuje „nierozerwalne” wyznacza nowe trendy, a co najważniejsze wymaga w tym procesie naszego udziału. Dopóki naprawdę nie zaczniemy w tym uczestniczyć, wirus nas nie opuści.

Teatr absurdu

Jeszcze w czerwcu mówiłem o tym, że strategia walki z koronawirusem nie powinna sprowadzać się do wznowienia schematu sprzed kryzysu. W końcu świat przeżywa nie zwykłą pandemię, ale jakościową transformację relacji. Od teraz, jakością naszych wzajemnych relacji, sami określamy jakość naszego życia.

Mówiąc prościej, w jaki sposób traktujemy siebie wzajemnie, w taki sam sposób żyjemy. A sami wiecie, jak odnosimy się do siebie. Stosunki osobiste, społeczne, międzynarodowe – wszystko jest zatrute.

To już prawie rok, jak Natura prowadzi nas po parku rozrywki, zwanym COVID-19, pokazuje nam, z czego należy zrezygnować, co zmienić, co stworzyć. Niechętnie wchodzimy do pawilonów, z mieszanym uczuciem nieufności i obrzydzenia: „Mówisz poważnie? Z powodu jakiegoś wirusa mamy zrezygnować z egoistycznej rutyny, mamy dbać o siebie nawzajem? Zdystansować się na zewnątrz i zbliżać wewnętrznie? Ale to jest jakiś absurd!”

A w rzeczywistości to absurd, że człowiek odmawia zaakceptowania tego, co jest oczywiste, dlatego że mu się to nie podoba. Rozpoczął się nowy etap rozwoju, świat wszedł w serię zmian tektonicznych, a my nadal wolimy postrzegać to, jako „nieporozumienie koronaawirusowe”.

I dlatego nie mamy dobrych rozwiązań. Otworzymy szkoły i przedsiębiorstwa – źle, nie otworzymy – też będzie źle. Wszędzie jest źle. Nie ma ani taktyki, ani strategii – i nie będzie. Cofamy się o krok i ze strachem czekamy na odpowiedź wirusa. To nie rozwiąże problemów ludzkości.

Zmiana kursu

Wcześniej czy później będziemy musieli wykonać krok do przodu. W tym celu musimy zrozumieć, że wcale nie chodzi o to czy otwierać, czy nie otwierać szkoły, przedsiębiorstwa, sale sportowe itd. Ale chodzi o to, jak możemy przestać być dla siebie obcy, jak otworzyć nasze serca. To jest nasze dzisiejsze zadanie – przystosować się, otworzyć na następny stan rozwoju, w którym będziemy się wznosić ponad antagonizm jedności.

Zmieńcie się” – mówi nam Natura, „zbliżajcie się sercami, starajcie się zrozumieć siebie nawzajem, bądźcie gotowi ustąpić sobie w imię silnej więzi wewnętrznej, tak jak w rodzinie ustępują sobie bliscy ludzie. Kiedy ustalicie takie relacje, wtedy zobaczycie, co, jak i kiedy otwierać, a co już nigdy się nie otworzy, dlatego że już nie jest to wam potrzebne”.

I nawet, jeśli jeszcze nie wierzymy, jeszcze mamy nadzieję, że to przeczekamy – co przeszkadza nam spróbować? Co mamy do stracenia? Dobre relacje nie wymagają pieniędzy. Nie wymagają nawet szczególnego pragnienia, wystarczy elementarna gotowość. W końcu, jaki jest najłatwiejszy i najszybszy sposób na przerwanie łańcucha infekcji, jeżeli nie szczera troska o siebie nawzajem? To zrozumiałe. Jedynie zatrzymuje nas bariera psychologiczna.

I dlatego wirus nie znika. Przecież jest posłańcem Natury, „karmi się” naszymi wzajemnymi negatywami: obojętnością, pogardą, nienawiścią. Kłócimy i gryziemy się ze sobą – a wirus rozmnaża się. Sami kultywujemy i podkarmiamy go w naszym toksycznym środowisku. Cała ludzkość – to jego szala Petriego.

Ale jest również jeden plus: wirus wskazuje na źródło problemu, na to, co musimy naprawić w nas samych. Jednak nadal staramy się naprawić koronawirusa, a nie siebie, nie dostrzegamy systemowego i wzajemnego powiązania we wszystkim, co nam się przydarza.

Pewnego dnia, zdając sobie z tego sprawę, zaczniemy kultywować zupełnie inne, przeciwstawne relacje i wypełnimy pozytywem wewnętrzną przestrzeń między nami.

Po co z tym zwlekać? Nasze nieodrobione lekcje wiszą nad nami, jak balast i ciągną na dno.


Moje myśli na Twitterze, 01.12.20

Objawienie Stwórcy odbywa się poprzez Jego naprzemienne ukrycia i objawienia, po to abyśmy odkryli, że poza Nim nie ma innej władzy. Nie ma przestrzeni wolnej od Niego. Jestem czarnym punktem, z którego można powyższe ujawnić, stan ten nazywa się adhezją – przyłączeniem, celem rozwoju.

Trudność w troszczeniu się nie o siebie, a tylko o Stwórcę polega na tym, że czuję, że opuszczam cały świat, ale w zamian nie czuję Stwórcy. Czując Stwórcę, byłbym gotów zostawić wszystko, by połączyć się z Nim, dlatego najważniejsze jest to, aby mieć poczucie, że Stwórca wypełnia cały świat.

Naszym zadaniem jest być między plusem a minusem, między egoistyczną naturą stworzoną przez Stwórcę (zła skłonność, początek w zepsuciu) a wyższym światłem, które przyciągamy naszymi wysiłkami (dobry początek). Istniejemy między złym i dobrym początkiem, wykonując swoją pracę.

Musimy nauczyć się nie polegać na emocjach, ale podążać za rozumem, to znaczy angażować się w naukę Kabały, naukę o połączeniu. W miarę jak pojawiają się w nas różne uczucia od plusa do minusa – najważniejsze jest, aby spróbować wyjść ponad te wszystkie emocje do pełnej jedności zwanej miłością.

Połączenie zaczyna się od bezpodstawnej nienawiści. Stamtąd trzeba dojść do miłości braterskiej jako jedna osoba z jednym sercem. Musimy zebrać system wspólnej duszy i osiągnąć pełne połączenie, w którym każdy dąży tylko do napełnienia innych. Tak działa wspólna dusza.

Pracując razem nad zmianą naszej natury, starając się przylgnąć do siebie, gromadzimy nasze wysiłki. Każdy chce dostosować się do innych, traktować siebie nawzajem z miłością, dlatego budujemy między nami mini-system Stwórcy, system oddanych połączeń, a później miłości.

Osoba, która jest w stanie całkowicie lub częściowo kontrolować swoje pragnienia, jest Kabalistą. Otrzymuje pragnienie od Stwórcy i prosi o moc zmiany tego pragnienia. Zawsze może zmienić świat, w którym żyje, rzeczywistość, od samego dołu duchowej drabiny do szczytu.

Stwórca zawsze daje mi pewne pragnienia: każda chwila to nowy świat, nowy stan. Z każdą sekundą staram się być bliżej Stwórcy, więcej dawać, mocniej łączyć się z moimi przyjaciółmi, a przez nich ze Stwórcą, kiedy stajemy się jednym człowiekiem pragnącym przylgnąć do Stwórcy.

Zmieniając nasze pragnienia, zmieniamy uczucia. Powinienem czuć radość, że otrzymałem jakieś uczucie od Stwórcy, bez względu na to, jakie, nawet najgorsze. Z pomocą grupy mogę wznieść się ponad to i zacząć zmieniać swoje podejście do tego, co się dzieje. „Moi synowie Mnie pokonali”.

Celem Stwórcy jest sprawienie, aby jego dzieła były przyjemnością. Dlatego należy wziąć pod uwagę fakt, że doświadczając przyjemności, człowiek sprawia przyjemność Stwórcy. W taki sposób człowiek stara się być w mocy Stwórcy, aby móc cieszyć się ze Stwórcą i sprawić Mu zadowolenie.

Należy uważać, aby pragnienie otrzymywania było korygowane przez intencję dla obdarzania. Tak, aby przyjemność i radość ujawniona w pragnieniu otrzymywania miała na celu sprawienie przyjemności Stwórcy – z tego, że człowiek doświadcza przyjemności.

@Michael_Laitman


PRAWDZIWE ZNACZENIE TOLERANCJI

Czy świat, który teraz widzimy bardziej przypomina spokojny ogród czy dżunglę z pożerającymi się dzikimi drapieżnikami? Najprawdopodobniej to drugie. W Stanach Zjednoczonych i na pozostałej części planety dochodzi do starć a podziały stają się coraz bardziej wyraźne, jednocześnie jest obchodzony Międzynarodowy Dzień Tolerancji ONZ. Ale, jeśli nie zadbamy o to, co naprawdę oznacza tolerancja, jej realizacja nie będzie możliwa. Zrozumienie i opanowanie sztuki słuchania i uwzględniania innych, daje nam narzędzia do zmiany polaryzacji na równowagę.

Tolerancja to szacunek, akceptacja i docenianie bogatej różnorodności kultur naszego świata, naszych form ekspresji i wyborów, jako ludzi” – głosi Deklaracja Zasad dotyczących Tolerancji ONZ. Ideały zawarte w tych słowach są ważne, ale jeśli ludzkość najpierw nie uświadomi sobie istoty tego, co oznacza to założenie i jak wprowadzić je w życie do naszej codzienności, to zaznaczenie w kalendarzu specjalnego dnia tolerancji nie ma sensu. Wtedy „tolerancja” pozostaje pustym słowem.

Podobna sytuacja jest w przypadku innych obchodów, takich jak Międzynarodowy Dzień Kobiet. Czy słyszeliśmy kiedyś, aby w okresie wczesnego wychowania – w przedszkolu lub szkole – ludzie otrzymywali lekcje, jak szanować kobiety lub nawet najbardziej podstawowe zasady, jak szanować i kochać matkę? Niczego takiego sobie nie przypominam. Dlatego można powiedzieć, że brakuje nam edukacji, nie udało nam się wyryć podstawowych wartości w tkance społecznej.

Słowo „tolerancja” w języku hebrajskim to sovlanut, od czasownika „lisbol” (cierpieć), tak jakbyśmy musieli znosić lub cierpieć opinie innych. Jednak w tym sensie nie ma potrzeby tolerowania, ale zamiast tego – należy się przytulić. Cierpienie, którego doświadczamy wynika z faktu, że nasza wizja jest egocentryczna i nie jesteśmy w stanie odczuwać innych, szczególnie tych, którzy są od nas różni. Powinniśmy raczej akceptować i czuć innych, jak siebie samych, ich opinie i uczucia nawet, jeśli są one sprzeczne z naszymi.

Nasze relacje międzyludzkie powinniśmy oprzeć na zasadzie, że każdy ma swoje miejsce w społeczeństwie i powinniśmy uznać, że różnica i różnorodność tworzą kolorową i wspaniałą mozaikę. Natura stworzyła nas w ten sposób, abyśmy zdali sobie sprawę, jak bogactwo opinii i różnych umysłów daje siłę wszystkim. Gdybyśmy tylko wiedzieli, jak prawidłowo zintegrować niezliczone części ludzkich kół zębatych, zobaczylibyśmy, jak każde z nich jest niezbędne do zsynchronizowanego i dobrego naoliwienia mechanizmu zwanego kreacją.

Ale dlaczego z biegiem lat stajemy się coraz bardziej powściągliwi, że nawet trudno jest spojrzeć sobie w oczy, nie mówiąc już o prawidłowej komunikacji i łączności? Powód jest związany z naszym stale rosnącym ego, natura rozwija się w nas – nasza nienasycona chęć spełnienia naszych własnych pragnień ze szkodą dla innych. Im bardziej rośnie ego, tym mniej jesteśmy spokojni. Podenerwowanie, nietolerancja i wzajemne odrzucenie to stany przez, które natura zmusza nas do odczuwania, abyśmy mogli rozpoznać nasze ludzkie egoistyczne podejście, jako przyczynę zawirowań w naszym życiu i dojść do ślepej uliczki w naszej zdolności do radzenia sobie z innymi, aby rozwinąć nowe, szczere pragnienie wzniesienia się ponad ego.

Proces ewolucyjny przenosi ludzkość z głębszych poziomów konfliktu do wyższych stanów równowagi i współpracy. Społeczeństwo ludzkie zbliża się do punktu, w którym skrajna polaryzacja społeczna nieuchronnie doprowadzi do wyższego poziomu organizacji społecznej. Nie ma ucieczki przed nauczeniem się, jak jednoczyć się ponad przeciwieństwami, nie przez eliminowanie przeciwieństw, ale raczej przez równoważenie ich w celu stworzenia wyższego zrozumienia.

Dlatego, aby uniknąć katastrofy społecznej, będziemy musieli wypracować nowy sposób myślenia i ustanowić całkowicie nowy model porządku społeczno-politycznego, który – aby osiągnąć stabilność społeczną, a nie utrwalać i pogłębiać podział społeczny – pozwala uwzględniać przeciwne poglądy.

W naturze fundamentalnym pragnieniem działającym we wszystkich żywych organizmach jest znalezienie współistnienia i wzajemnego oddziaływania między dwiema przeciwnymi siłami, tworząc wyższy poziom ładu i dobrobytu. Ewolucja łączy przeciwieństwa tworząc dynamiczną równowagę. Wiedza o tym, jak działa ta zasada wewnętrznego systemu natury – siła, która działa i kontroluje wszystko w rzeczywistości – jest naszą jedyną kotwicą w zmieniającym się świecie.

Zbliżanie się do siebie ludzi o różnych poglądach w celu osiągnięcia nowych poziomów wzajemnego zrozumienia powinno być ostatecznym celem dzisiejszych społeczeństw. Kiedy to nastąpi, nasze różnice pozostaną, ale w celu uzupełniania się, dla wspólnych korzyści. Wtedy nastąpi prawdziwa tolerancja obejmująca zrozumienie, akceptację i braterstwo. Jak napisał kabalista Rav Yehuda Ashlag (Baal HaSulam) w swoim eseju „Wolność”:

Każda jednostka powinna zachować integralność swojego dziedzictwa, a sprzeczność i przeciwieństwo między nimi pozostanie na zawsze, aby zapewnić krytykę i postęp mądrości, co jest główną zaletą ludzkości.

Źródło: https://bit.ly/39qAwY2


Koronawirusowe tango

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Znana dziennikarka i psycholog Alla Bogolepova pisze: „Brak siły.

Rozumiesz, po prostu nie ma siły. Widzę to w oczach innych, dlatego że teraz widzimy tylko oczy – twarze są zakryte maskami. Widzę to w lustrze. Niekończące się, beznadziejne, straszne zmęczenie”. Takie twarze mają bardzo starzy ludzie, w których życiu nie pozostało już nic, czego mogliby się trzymać.

Czym jesteśmy tak zmęczeni? Nie żyjemy na pełnych obrotach, zmniejszyliśmy prędkość do minimum. Pogoń za karierą, pieniędzmi, wrażeniami dobiegła końca. Bezsilność, poczucie całkowitej beznadziejności. Na świecie nie ma więcej jutra. Jutro wywołuje tylko strach.

Wirus bezsilności i jego triumfalny marsz właśnie się rozpoczął. Oczywiście można z nim walczyć, tylko nie ma siły. Rozumiesz, po prostu nie ma siły ”.

Ona dokładnie odzwierciedla opinię bardzo wielu ludzi. To jest praktycznie nastrój świata. Czy można z tym żyć?

Odpowiedź: Maska na twarzy zatyka usta. Jest jak knebel w ustach. To bardzo dużo znaczy. Psychologicznie, to po prostu – zamknij się! Przecież patrzymy na usta człowieka. Rozmawiamy.

I widzimy dzisiaj, że zostaliśmy pozbawieni bardzo poważnego aparatu komunikacyjnego: nie tylko oddychania przez maskę, ale i mówienia przez nią. W każdym razie jest to bardzo ciężki stan.

To nie tylko zakrywa połowę twarzy, ale generalnie oddziela ludzi od siebie. Wcześniej jakoś się komunikowali. Nieważne, co mówili jeden do drugiego i na jakim poziomie była komunikacja, ale dzisiaj już i tego nie ma.

Ludzie wyrywają się na demonstracje, zrywają maski. To jakby szli na barykady. I gotowi są zachorować na wirusa, tylko aby nie być w takim stanie, kiedy nakładają na ciebie maskę. To prawie żelazna maska. Ona cię zasłania.

Co z tego będzie? Myślę, że zbliżamy się do innego rodzaju komunikacji. Nie będzie niewerbalna, będzie taka sama, ale znacznie wyraźniejsza, bardziej emocjonalna, prawdziwsza niż wcześniej. Czyli paplaniny nie będzie. 

Poświęcimy więcej czasu, uwagi, i więcej uczuć słowom – temu, co mówimy do innych, i temu, co mówią do nas inni. Zechcemy włożyć w to trochę więcej serca. I wtedy poczujemy, że tak naprawdę ten wirus, ta maska podnosi nas na zupełnie inny poziom komunikacji – bardziej emocjonalnej, bardziej otwartej, serdecznej. Mam nadzieję, że tak będzie.

Pytanie: To bardzo ciekawy wniosek. Myśli pan, że teraz, jakby ukrócili nam naszą paplaninę, nasze czcze gadanie po to, abyśmy mogli to wszystko przetrawić i zacząć artykułować prawdziwe słowa?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Jakie będą te słowa?

Odpowiedź: Bardziej zrównoważone, bardziej serdeczne, bardziej ważne. Oduczymy się dużo mówić, tak jak robiliśmy to przez cały ten czas. Przez ostatnie dziesięcioleciach był to w ogóle ciągły hałas, przy czym brudny hałas. Taka mętna woda, jeśli już mówić o wodzie.

Zaczniemy mówić potrzebne, ważne słowa. Tak myślę. Tak mi się wydaje. Chciałbym wierzyć, że ludzie będą więcej czasu poświęcać komunikacji wewnętrznej. To znaczy przekazywać słowami to, co w rzeczywistości powinien człowiek przekazać człowiekowi – większą sympatię, lepsze połączenie. Wirus powinien nas wiele nauczyć.

Pytanie: Może zaczniemy mówić o prawdziwej miłości?

Odpowiedź: Nie, myślę, że to jeszcze nie czas na to. Musimy uświadomić sobie to wszystko wewnątrz siebie. Musimy przejść przez bardzo wiele stanów: ujawnienie prawdy, prawdy w nas, czego od siebie chcemy, czego chcemy od innych, co chcielibyśmy w ogóle zobaczyć w ludziach w naszym życiu, w ludzkości.

Pytanie: W pewnym sensie ustawiliśmy przeszkodę, która pomalutku zmusiła nas do skierowania oczu do wewnątrz. A co tam zobaczymy?

Odpowiedź: Zobaczymy, że jesteśmy wewnątrz siebie zepsuci, egoistyczni, generalnie przerażające stworzenia. I jeśli zechcemy się naprawić, to nagle przekonamy się, że wirus zniknie, możemy porozmawiać. To tak, jak byśmy odkryli, że wirus odchodzi w zależności od tego, czy rozmawiamy na dobre tematy?

Pytanie: A wraca, gdy tylko powracamy do tych śmieci, do pustych słów?

Odpowiedź: Tak, wystarczy, żeby nas nauczył.

Pytanie: Interesujące, czy mogłoby istnieć takie tango z wirusem? Albo może nie będzie takich bezpośrednich porównań?

Odpowiedź: Chciałoby się. Myślę, że oczywiście to może być, ale wszystko zależy od naszych stanów, od naszej wrażliwości.

Pytanie: To znaczy, uważa Pan, że jeśli teraz nie ma siły, to nie ma siły, nie ma siły na puste rozmowy, nie ma siły, aby po prostu tak żyć bez celu?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: A jaki cel powstaje? Alla Bogolepova pisze, że „nie ma celu, nie ma motywacji do życia”.

Odpowiedź: Jest motywacja – zbliżyć się, by zacząć czuć efektywność życia nie w przeciwieństwach, nie w rywalizacji, nie w dominacji, wspinaniu się w górę, ale w robieniu czegoś dobrego dla innych , razem z innymi, stworzyć coś, zbudować. Żeby powstało między nami coś nowego. Właśnie wtedy pojawi się energia i blask w oczach, pojawi się nowy rodzaj komunikacji, który będzie pochodził z połączenia między nami.

Pytanie: I wtedy zmieni się cały ten konkurencyjny świat?

Odpowiedź: Tak. Oczywiście.

Komentarz: A wszystkie wydarzenia sportowe, pierwsze miejsca, Nagrody Nobla, Oscary, Grammy i wszystko temu podobne?

Odpowiedź: Nikt nie będzie tego otrzymywał. Wszyscy się od tego odwrócą.

Pytanie: To znaczy, że nie zechcę dostać medalu za pierwsze miejsce?

Odpowiedź: Nie. Niczego nie będzie. Ludzie będą myśleć o tym, jak stworzyć między sobą połączenie i zbudować między nami ścisłą sieć komunikacyjną. To będzie zupełnie inny świat.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 26.10.2020


Kto mną rządzi? Część 3


Istota i korzeń połączenia, cz. 5

каббалист Михаэль Лайтман Dlaczego ludzie łącząc się mogą jedynie grać w piłkę nożną?

Komentarz: Wielu naukowców twierdzi, że partnerstwo, tendencja łączenia się, nawiązywania kontaktów, życia ze sobą i współpracy, to jedna z najwspanialszych cech charakteryzujących życie.

Odpowiedź: Życie opiera się właśnie na łączeniu.

Pytanie: Ewolucja to ścieżka integracji, łączenia, wspólnego rozwoju złożonych struktur. Z jednej strony ludzie nierozerwalnie związani i zależni od siebie dążyli do bogactwa, władzy i wiedzy, integrowali się w plemiona, imperia, państwa.

Ale jeśli spojrzeć na nieożywioną, roślinną lub zwierzęcą naturę, zobaczymy, że kiedy zostaną połączone uzyskają jakiś super-umysł. Na przykład żywe komórki łącząc się tworzą super organizm. A ludzie łącząc się, mogą jedynie grać ze sobą w piłkę nożną lub co najwyżej zabijać. Dlaczego?

Odpowiedź: Dlatego, że na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie wszystkie części natury łączą się instynktownie pod zewnętrznym wpływem Wyższej siły, która zmusza ich do tego. A człowiek powinien sam znaleźć w sobie siły, wbrew swojemu egoizmowi i stworzyć tą metodę i kolejność połączenia.

Dlatego praca przeciw egoizmowi, którego nie ma w nieożywionych, roślinnych i zwierzęcych stanach natury z wyjątkiem człowieka, i odróżnia ludzi od wszystkich innych. Pozwala ludziom powiększać inteligencję, umiejętności, zasady, odsłaniać prawdziwą naturę – wszystko, co znajduje się pod nimi na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie.

Ale na swoim poziomie – na poziomie człowieka, społeczeństwa – ludzie nie mogą niczego odkryć. Niczego! Odkrywają tylko jakieś prymitywne związki i nic więcej. Przecież w nich istnieje tylko jedna siła – egoistyczna, siła separacji. A drugiej siły – altruistycznej nie posiadają.

I dlatego, kiedy pracują z jedną siłą, nic im nie wychodzi. Starają się być w różnych relacjach ze sobą, po to tylko, aby rozwinąć egoistyczną siłę. Przy czym dzieje się to w bardzo przykry sposób – poprzez ciągłe uderzenia, kryzysy.

Gdyby ludzie mieli do swojej dyspozycji także pozytywną siłę, która jest przeciwieństwem negatywnej, wtedy oczywiście odnieśliby sukces we wszystkim.

Ciąg dalszy nastąpi…

Z programu TV „Analiza systemowa rozwoju narodu Izraela”, 24.03.2019


Moje myśli na Twitterze, 24.11.20

Praca z pragnieniem przyjemności przebiega w dwa etapy: 

1. Walczę ze swoim pragnieniem przyjemności poprzez przezwyciężanie go i wykonywanie działania obdarzania.

2. Walczę o pragnienie do duchowości, ponieważ ono znika. Staję się w stosunku do duchowości jakby martwy i nie chcę ani prosić, ani otrzymywać pomocy.

Chcę zdobyć pragnienie do duchowości, pragnienie dotarcia do Stwórcy i przylgnięcia do Niego, otrzymać potrzebę obdarzania. Przede mną leży „pusta ziemia”, którą chcę przekształcić w duchowe pole. Chcę wykopać egoistyczne pragnienie i ujawnić w nim pustkę, abym mógł z tej ziemi wznieść się do nieba, do świata duchowego.

Człowiek musi wyciągnąć ze swego pragnienia intencję dla siebie. Stwórca celowo umieścił w naszym pragnieniu egoistyczną intencję.

Nigdy nie anulujemy naszej wiedzy, naszego rozumu i nie opuszczamy się poniżej niego, jak to się dzieje w religiach, ale zawsze postępujemy wiarą ponad wiedzą. Wiara ponad wiedzą, którą otrzymujemy, zamienia się w wiedzę i ponownie musimy się wznieść ponad nią – w ten sposób wznosimy się po stopniach duchowych.

Aby zbliżyć się do Stwórcy i Go poczuć, potrzebuję właściwości obdarzania. Stwórca stworzył jednego człowieka, jedną duszę i podzielił ją na wiele części, aby te piksele same się ze sobą połączyły. Kiedy ponownie łączą się w jednego człowieka, bardziej odczuwamy Stwórcę.

Nasz świat jest fundamentem, stworzonym przez Stwórcę, z którego za każdym razem musimy się wznosić. Ten świat jest skarbnicą rozbitych naczyń. Upadamy do tego świata, by otrzymać niższe, rozbite pragnienie i wznosimy się, aby je naprawić i wypełnić. „wzniesienie i upadek” to ścieżka duchowa.

Im więcej pytań, intencji i myśli odkrywamy w sobie, myśli przeciwko duchowości, które obniżają znaczenie pracy duchowej, tym grubszy i mocniejszy staje się przez nie knot naszej świecy. My pokonujemy opór – a knot wchłania więcej oleju. Z góry przychodzi światło i zapala naszą świecę.

Odrzucenie od duchowości, nienawiść do siebie nawzajem i do Stwórcy trzeba poczuć i uświadomić sobie. Związek między materialnym i duchowym następuje poprzez odrzucenie od duchowości, jego przezwyciężenia i połączenia się ze Stwórcą. To jest lina, za którą się chwytamy, łącząc ten świat ze światem duchowym.

Nie mam nic poza moim pragnieniem. Przez całe życie kierowałem się racjonalną logiką i nagle mam się jej sprzeciwić? Nauka Kabały nie zachęca nas do robienia postępów bez umysłu i wiedzy, ale uczy nas wznosić się ponad nie. Wiedza i rozum pozostają – my ich nie wykluczamy, ale wznosimy się ponad nie i robimy na odwrót.

Im bardziej rośnie umysł i wiedza człowieka, tym wyżej wznosi się on, by na nowo działać w wierze ponad wiedzą, i staje się coraz mądrzejszym również w świecie materialnym i coraz dalej posuwa się naprzód w duchowym. On cały czas rośnie: w wiedzy i zatem ponad wiedzą.

@Michael_Laitman


Francja, wojna toczyła się, kiedy spałeś

Podczas gdy wszyscy w zachodnim świecie wyrażają szok z powodu niedawnych morderstw popełnionych we Francji przez ekstremalnych islamistów, zastanawiam się, gdzie byli ci wszyscy eksperci przez te wszystkie lata, kiedy powstawał problem, który teraz eksplodował, a oni teraz szybko doradzają potępienie. Przez ostatnie cztery dekady Francja przyjmowała miliony muzułmanów, nie asymilując ich w społeczeństwie. Dali im wszelkie przywileje bez żadnych zobowiązań, a teraz są zaskoczeni, że uchodźcy stali się właścicielami kraju. Co oni sobie myśleli? Nadszedł czas, aby Francja się obudziła i zdała sobie sprawę, że nie ma już starcia cywilizacji. Było, ale Francuzi to przespali i pod ich nieobecność postanowiono przeciwko nim. Francja stanie się kalifatem, a reszta Europy Zachodniej pójdzie jej śladem.

W swojej ignorancji Europejczycy wpuszczali do swoich krajów coraz więcej muzułmanów, podobnie jak Ameryka, a teraz mają do czynienia z populacją, która z definicji nie stara się z nimi zintegrować ani upodobnić się do nich, ale zdominować i nawrócić ich.

Oczywiście nie wszyscy muzułmanie stosują przemoc, ale islam nakazuje jego ekspansję na całym świecie. W końcu cały świat musi być pomalowany na zielono – dominujący kolor w islamie. W swojej ignorancji Europejczycy wpuszczali do swoich krajów coraz więcej muzułmanów, podobnie jak Ameryka, a teraz mają do czynienia z populacją, która z definicji nie stara się z nimi zintegrować ani upodobnić się do nich, ale zdominować ich i nawrócić.

Zachodni przywódcy nie mogą twierdzić, że nie wiedzieli, że taki był plan, ponieważ nikt nigdy nie próbował go ukrywać. Jest to jasno napisane w każdej książce o islamie, proklamowane przez każdego przywódcę muzułmańskiego i wyrażone w ich polityce. Pluralizm jest wspaniały, a wolność wyznania godna podziwu, ale jawna ślepota, przysłoniła zapowiadane wrogie zamiary? Ta katastrofalna głupota doprowadzi do upadku zachodniej kultury.

Dzisiejsi muzułmanie czują się tak pewni siebie i tak zmotywowani, że opór Macrona tylko ich ośmiela. Jego walka doprowadzi tylko do większej przemocy, do nadania muzułmanom większych przywilejów i pokaże, kto jest prawdziwym szefem we Francji.

Wszystko to jest oczywiście złą wiadomością dla żydowskiej części francuskiego społeczeństwa, największej diaspory w Europie. Żydzi nie powinni pozostawać w Europie. Nie jestem pewien, dokąd mogą się udać, ale nie powinni tam zostać. Ameryka nie jest dla nich opcją; sytuacja tam już jest bardzo zła dla Żydów i szybko się pogarsza, niezależnie od wyniku wyborów. Niektórzy z nich mogą udać się do Kanady, inni do Izraela, ale niezależnie od tego, europejskie żydostwo należy do przeszłości; to, co z nich zostało, zostanie pochłonięte i rozproszy się.

Pomimo wielkiej konsternacji jest powód do wrzawy. W ten sposób rzeczy poddawane są szczegółowej analizie. To prawda, jest to bardzo bolesna droga i istnieją inne opcje, ale upór ludzkości nie pozostawia nic innego, jak przejść przez to drogą cierpienia.

Końcowym rezultatem narastającego zgiełku jest zjednoczenie ludzkości. Na przykład związek między islamem a chrześcijaństwem mógł nastąpić w znacznie spokojniejszy sposób, ale gdy wszystko, czego chcesz, to wyzysk i dominacja, w końcu przegrywasz. Przydarzyło się to każdemu krajowi, który kiedykolwiek rządził. Kiedy twoja siła słabnie z powodu zadowolenia z siebie i pychy, ten którym rządzono pokonuje rządzącego, tak jak ma to miejsce teraz we Francji.

Nie mam obaw co do pozytywnego zakończenia tego procesu. W końcu ludzkość połączy się i stanie się jednością, ​​której części działają w harmonii i na zasadach opartych o wzajemność. Jednak boli mnie, że musimy się tam dostać tak wolno i tak boleśnie.

Wkraczamy w nową erę, którą „rozpoczął” Covid. Pomimo ponurej perspektywy, wiele możemy zrobić, aby przejść (względnie) pokojowo przez okres przejściowy. Jeśli skupimy się na więzi i zrezygnujemy z części naszego uporu, być może moje ponure przewidywania się nie spełnią. Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, gdzie jesteśmy i zaakceptujemy, że naszym jedynym ratunkiem jest jedność, (choć raz) dostosujemy się do trajektorii ewolucji a siła, którą zgromadzimy dzięki naszej jedności zmieni rzeczy na lepsze. Nie będziemy musieli walczyć z islamem ani z nikim innym, a tylko z własną niechęcią do łączenia się.

Niemniej jednak natura połączy nas poprzez wojnę i rozlew krwi lub z własnej woli. Wybór należy do nas.

Źródło: https://bit.ly/3nWkF7F


Moje myśli na Twitterze, 16.08.20, cz. 1

Odbyliśmy wspaniały kongres. Pokazuje to, na ile nasze wspólne podejście daje nam możliwość, aby zjednoczyć się w nowych warunkach. Będziemy się dalej tego uczyć! Jestem nieskończenie wdzięczny wszystkim i każdemu z uczestników osobno. Planujemy następny kongres – na wyższym poziomie, definiując sami jego stopień!

Obecnie, prawdopodobnie do zimy w handlu detalicznym, sektorze usług i innych niepotrzebnych i pokrewnych branżach rozpocznie się zamykanie i bankructwo – wszystko powinno być stopniowo redukowane tylko do wymaganej objętości. A ludzie i rządy mają obowiązek przyjąć to jako konieczność i wspomagać zachodzące zmiany.

@Michael_Laitman