Grupa zamiast Stwórcy
Dopóki Stwórca nie jest dla nas odkryty, bierzemy grupę jako czynnik decydujący i używamy jej zamiast Stwórcy. Wchodzę w grupę i ustalam, że jej opinia obowiązuje mnie tak samo, jakby Stwórca był już odkryty.
Wtedy otrzymuję od niej siłę, siłę władzy nade mną. Dlatego specjalnie przygotowuję się do połączenia z grupą, aby się w niej rozpuścić, aby ona zaczęła nade mną panować i dała mi poczucie wielkości Stwórcy.
Specjalnie wchodzę do grupy i stawiam ją w odniesieniu do siebie tak, aby przyjaciele odwrócili wszystkie moje myśli, wszystkie pragnienia, dali mi jakby inną głowę. Ale ta praca nie kończy się za jednym razem, kiedy zamykam oczy, rzucam się do grupy i wszystko. Ta praca jest bardzo skrupulatna i trwa w każdej chwili. Na tym polega jej trudność.
Musi tu być decyzja, która wychodzi z mojej strony. Nazywa się to wysiłkiem. Polega on na tym, żeby zmierzać przeciwko pragnieniu, które mam, i budować to w pełnej świadomości, nie zamykając oczu – w tym tkwi cały sukces.
Jeśli człowiek metodycznie robi tak, żeby miał „prany mózg” w odniesieniu do tej abstrakcyjnej, nielubianej przez niego idei, zobaczy, że niebo się rozjaśnia, a wraz z rosnącymi trudnościami on będzie coraz bardziej wchodzić w ukrycie, aż osiągnie odkrycie.
Okazuje się, że wysiłek polega na swobodnym wyborze grupy, i to jest coś trudnego, nikt tego nie chce, ale w każdej chwili musimy wybierać i wykorzystać ten wybór, aby postawić grupę w takiej pozycji, aby „prała mi mózg” właśnie ideą, że Stwórca jest wielki i powinien panować nade mną.
Tego nie da się zrobić bezpośrednio ze Stwórcą, bo po prostu wykorzystalibyśmy swoje pragnienie otrzymywania i nigdy nie moglibyśmy zrobić tego tak, jak robimy to z grupą. W grupie wkładam wysiłek wbrew swojemu pragnieniu, przezwyciężam samego siebie i jestem gotowy anulować się, zatracić się w niej.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 07.03.2026