Drabina Jakuba: surowy system oceny
Drabina duchowego poznania znajduje się w nas wewnątrz, a mój obecny stopień znajduje się na zewnętrz. Ponadto, we mnie są jakby warstwy, jak w cebuli, coraz bardziej wewnętrzne stany. Każda taka sfera to świat, nowy stan, wyższy stopień.
Zaczynając od najbardziej zewnętrznej sfery, która jest mi odkryta i jest moim dzisiejszym stanem, wszystkie sfery znajdują się jedna w drugiej, coraz głębiej, aż do najbardziej wewnętrznego centralnego punktu – stanu mojego Końca Naprawy.
Dlatego w Torze opowiedziane jest o drabinie, która przyśniła sie Jakubowi, i o jej określonej formie. Jest to opisane właśnie jako drabina, a nie jak jakieś sfery, w jakiejś innej formie, przecież można było opisać to inaczej. Ale mędrcy wybrali właśnie ten stan, ponieważ odpowiada relacji gałąź-korzeń.
Jakub leży na ziemi, zasypia, odłącza się od swojej prawdziwej rzeczywistości i wtedy widzi, zaczynając od najniższego stopnia, całą drabinę, wznoszącą się do samego nieba. Kim jest Jakub? Jest to Abraham, który otrzymał awijut Izaaka i teraz może z nim pracować w środkowej linii.
Takie proste wytłumaczenie można dać każdemu, wyjaśniając, że wyjść z naszego stanu można, tylko poprzez wniesienie się na wyższy stopień. Wzniesiesz się wyżej, będzie ci lepiej. Dotyczy to zarówno nas osobiście, jak i całego narodu. A dzięki czemu można to zrobić? Baal HaSulam wyjaśnia to na końcu Przedmowy do Księgi Zohar. Środek jest jeden, zarówno dla jednostki, jak i dla całego narodu, dla całego świata.
I nie warto się oburzać, że Stwórca stworzył nam teraz takie trudne warunki. W telewizji nadawane są przerażające reportaże, ale czy to kogokolwiek poruszyło? Nie.
Oczywiście, można powiedzieć, że ci nieszczęśnicy nie wiedzą po prostu o tym, że takie rozwiązanie problemu istnieje, nikt im tego nie wyjaśnił. Przede wszystkim musimy zaakceptować, że te kelim, te stany, przychodzą do nas z góry, są nam posyłane przez Stwórcę. I wtedy w świetle tej wiedzy, człowiek stopniowo zaczyna odkrywać możliwe wyjście i zaczyna rozumieć, że skoro przyczyna leży w Stwórcy, to rozwiązanie również musi być w Nim.
Za czasów króla Dawida toczyły się wojny. Wtedy walki były wręcz, przy użyciu włóczni, mieczy, łuków i strzał, w ciagu dnia ginęło do 100 tysięcy ludzi! Wojna to wojna. Wszystko zależy od tego, jak na to spojrzeć.
Oczywiście, dla nas, w tym świecie, każde zabójstwo jest tragedią. Musimy jednak zrozumieć, że na górze nie bierze się pod uwagę ciała, jak to my robimy. Na górze bierze się pod uwagę to, jakiej siły przeżycie otrzymujesz poprzez swoje ciało. A jeśli tracimy 40 osób tygodniowo, i to nie porusza naszej świadomości, to tak, jakbyśmy nikogo nie stracili.
Ocenia się bowiem stopień twojego cierpienia, jaki cię budzi, jakie daje rezultaty, a jeśli cię to nie obudziło, to tak, jakbyś nic nie stracił, nic nie poczuł. Prawdziwy system oceny jest bardzo surowy.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 07.04.2026