Artykuły z kategorii Zdrowie

Czy szczęście jest mierzalne?

Jeśli jakiś kraj znajdzie się w czołówce, oznacza to, że jego mieszkańcy należą do najszczęśliwszych na świecie – tak wynika z raportu ONZ na temat szczęścia na świecie (World Happiness Report), globalnego badania przeprowadzonego wśród mieszkańców około 150 krajów. Badanie ujawniło niedawno bardzo prostą przesłankę, która zwykle jest ignorowana: poziom naszego zadowolenia jest związany z poziomem hojności i wzajemnej pomocy, który wzrósł w ciągu ostatnich dwóch lat z powodu pandemii. Ale czy oznacza to, że ludzie są szczęśliwsi, ponieważ nagle stali się bardziej altruistyczni? Jak można to naprawdę zmierzyć?

Finlandia jest najszczęśliwszym krajem na świecie już piąty rok z rzędu – tak wynika z rankingu opartego na poziomie życia i wzajemnej odpowiedzialności. Według raportu w 2021 r. datki na cele charytatywne, pomoc nieznajomym i wolontariat wzrosły na całym świecie o 25% w porównaniu z poziomem sprzed pandemii. Prawdopodobnie tak jest, ale sposób, w jaki ankieta może wniknąć w ludzkie uczucia i wewnętrzne spełnienie, jest dyskusyjny, a zatem niewiarygodny.

Myślę, że trochę dorośliśmy i nie jesteśmy już tak naiwni, by brać sondaże na poważnie. Wszyscy zdają sobie sprawę, że są one finansowane i uwzględniają uwarunkowania polityczne. Na przykład, gdybyśmy wierzyli sondażom, moglibyśmy być zachwyceni, że Izrael, kraj, w którym mieszkam, zajął godne szacunku 9. miejsce w światowym indeksie szczęścia, pomimo ciągłego zagrożenia bezpieczeństwa i wysokich kosztów życia.

Stosunki między nami są z dnia na dzień coraz trudniejsze, a konflikty wyczerpujące, więc wniosek byłby taki, że siedemdziesiąte miejsce w indeksie szczęścia jest dla nas bardziej realistyczne. Tak więc umieszczając Izrael na szczycie listy, Organizacja Narodów Zjednoczonych próbuje po prostu ukryć swoje uprzedzenia wobec nas.

Jeśli odłożyć na bok okulary, przez które badanie ONZ pokazuje nam „globalny indeks szczęścia”, i spojrzeć na samą rzeczywistość, to okaże się, że Skandynawowie, którzy zajmują pierwsze miejsca na liście, nie są raczej wizerunkiem radosnego uniesienia.

W rzeczywistości mamy do czynienia z kontrastującymi falami ciepła i zimna, ekspansji i kurczenia się, falami skąpstwa i szczodrości, szczęścia i smutku. A teraz przez świat przetacza się cieplejsza, otwarta i przyjazna fala. Poprzedziła ją pandemia Covida i globalne cierpienie. Ale to tylko przelotna fala, która zaniknie.

Świat zamknie się w sobie, a ludzie znów staną się mściwi i samolubni. Dzieje się tak dlatego, że wydarzenia życiowe wpływają na nas i prowadzą nas w kierunku na zewnątrz, do pewnego stopnia połączenia, a innym razem w kierunku separacji. Nie mniej jednak wewnątrz nie zmieniamy się.

Pozostajemy tacy od tysięcy lat i nadal żyjemy z tym samym wewnętrznym instynktem, z którym urodziliśmy się jako istoty ludzkie. Jest to instynkt samolubny – nasze ego. To ego nie pozwala nam być naprawdę szczęśliwymi. Powoduje, że prześladujemy innych, aby ich kosztem osiągnąć to, czego pragniemy, co w końcu sprawia, że jesteśmy od siebie oddaleni, podejrzliwi i wrogo nastawieni. W takich warunkach i w takim środowisku nikt nie może czuć się naprawdę spełniony.

Jesteśmy częścią całej ludzkości, a także częścią całego systemu natury. Dlatego nasze szczęście zależy od szczęścia wszystkich innych i jest z nimi związane. Nie możemy czuć się prywatnie szczęśliwi, jeśli nie jesteśmy zadowoleni z całego naszego otoczenia. Aby poczuć prawdziwe szczęście, musimy zapanować nad zakresem w jakim nasze życie kontrolowane jest przez ego.

Kiedy zmienimy naszą perspektywę z egoistycznej na altruistyczną, będziemy wspinać się po drabinie szczęścia uniezależnieni od sondaży i pustej dumy. Każdy z nas poczuje wewnętrzną radość, która istnieje w harmonijnych relacjach między nami – prawdziwym źródle trwałego spełnienia.

Źródło: https://bit.ly/3x55h0x


Epoka Omikrona

каббалист Михаэль ЛайтманWygląda na to, że epidemia koronawirusa dzięki nowemu szczepowi „omikron” całkowicie wymknęła się spod naszej kontroli. Wirus krąży po świecie, nie zna żadnych granic. Liczba zarażonych osób rośnie z dnia na dzień w postępie geometrycznym, w wyniku czego system testujący załamuje się, to znaczy, że obecnie nie można nawet dowiedzieć się, ilu ludzi zachorowało. Wirus rozprzestrzenia się z szybkością ognia i uważa się, że omikron zakończy epidemię koronawirusa, ponieważ wszyscy na niego zachorują. Z drugiej strony istnieje niebezpieczeństwo, że ostatecznie podważy to system ochrony zdrowia, który ze względu na nadmierne obciążenie nie będzie w stanie objąć opieką każdego chorego, z żadną chorobą.

Co więc zrobi z nami omikron? Myślę, że ten problem przyszedł po to, żeby nas uspokoić, abyśmy przestali zajmować się bezużyteczną pracą, na którą nie ma żadnego zapotrzebowania, abyśmy zastanowili się, jak uczynić nasze życie skromniejsze, ale bardziej bezpieczne. Okazuje się, że epidemia nie jest ciosem, ale lekarstwem. Zmusza nas do zastanowienia się, dlaczego żyjemy i jak dojść do spokojniejszego życia. Jak sprawić, by człowiek był bardziej zrównoważony, bliższy normalnego życia, bliższy ziemi. Zamiast pędzić dookoła świata i spędzać cały czas w samolotach, powinien trochę odpocząć.

Myślę, że koronawirus dał nam pożyteczną lekcję, jakiej nie było w całej historii ludzkości. Z wiadomości widać, że ludzie martwią się poważnymi problemami zamiast mówić o bzdurach. Ludzie już tak nie wyrywają się do podróżowania z kraju do kraju, nie wiedząc, czym się zająć. Na razie brakuje nam jeszcze mądrości, by właściwie zorganizować swoje życie w tym trudnym czasie epidemii, ale miejmy nadzieję, że w końcu wyprostuje nas i zmusi do uświadomienia sobie, po co żyjemy, jak warto żyć i w jakim celu. Wiele wyjaśnimy dzięki temu wirusowi.

Będą to osobiste wyjaśnienia każdego, na poziomie rodziny, miasta, państwa, między krajami na całym świecie. Powinny dotyczyć naszego stosunku do nieożywionej natury, roślin, zwierząt a, co najważniejsze, relacji między nami, ludźmi. Takie wirusy, które będą pojawiać się raz po raz, wykonają swoją pracę i doprowadzą nas do prawdy.

Ludzki organizm jest pełny wirusów. Mam nadzieję, że dzięki tym wszystkim atakom wirusów staniemy się mądrzejsi, dorośniemy i będziemy w stanie prawidłowo się zorganizować. Wirus zmusi nas do tego, aby to zrobić.

Z rozmowy z dziennikarzami, 06.01.2022


Dręczyciel też jest ofiarą

Jednym z najbardziej bolesnych, choć często niedostrzeganych zjawisk społecznych wśród dzieci jest ostracyzm. Zazwyczaj ma on miejsce, gdy lider grupy społecznej, np. klasy lub drużyny sportowej, wybiera dziecko jako cel wykluczenia i nastawia resztę grupy przeciwko ofierze. Dla dziecka jest to przerażające doświadczenie, które może naznaczyć młodą duszę na całe życie. Co gorsza, dręczyciel, który zachowuje się w ten sposób, czuje się dzięki temu ośmielony i jest skłonny do powtarzania takich zachowań wobec ofiary lub innych dzieci. Aby wyleczyć tę dolegliwość społeczną, musimy zrozumieć, dlaczego dręczyciele zachowują się w ten sposób i jak możemy im pomóc w przyjęciu bardziej pozytywnych wzorców zachowań.

Celem dręczycieli są dzieci, postrzegane przez nich jako słabe, które nie potrafią się im przeciwstawić lub które są izolowane społecznie. Celem dręczyciela jest nie tyle sprawienie, by ofiara poczuła się źle, ile sprawienie, by dręczyciel poczuł się dobrze sam ze sobą.

Dręczyciele często pochodzą z domów, w których czują się niepewnie. Mogą cierpieć z powodu przemocy fizycznej lub emocjonalnej i czuć się deptane w domu. Aby zrekompensować swoje poczucie niższości w domu, muszą czuć się lepsi gdzie indziej, a tym innym miejscem może być szkoła, drużyna sportowa lub inne środowisko społeczne, w którym uczestniczą.

W porównaniu z innymi formami znęcania się, problem z wykluczeniem polega na tym, że dręczyciel „rekrutuje” resztę grupy, aby dopaść ofiarę, pozostawiając ją w izolacji społecznej i bez wsparcia emocjonalnego. Dla dziecka taka sytuacja może być druzgocąca.

Aby poradzić sobie z tym zjawiskiem, nie wystarczy ukarać dręczyciela. Kara może powstrzymać dręczyciela przed dalszym dręczeniem ofiary, za którą został ukarany, ale nie powstrzyma go przed szukaniem innych ofiar, bo potrzeba dręczenia pozostanie. Co gorsza, może sprawić, że zastraszacz będzie nadal dręczył, ale w bardziej podstępny i złowrogi sposób.

Dlatego ważne jest, aby zrozumieć, dlaczego dręczyciel zachowuje się w ten sposób, i w bardziej konstruktywny sposób kompensować ich źródło czyli jego niezaspokojone potrzeby. Zamiast pozwolić mu samemu szukać rekompensaty, społeczeństwo powinno zaoferować ją w taki sposób, aby wypełnić emocjonalny brak dręczyciela i aby nie krzywdził innych.

Natura ludzka wymaga, abyśmy czuli się dobrze sami ze sobą. Jeśli jest jakieś miejsce, w którym czujemy się gorsi, nie spoczniemy, dopóki nie zrekompensujemy sobie tego uczucia. Dlatego jeśli ktoś czuje się kochany i wspierany, nigdy nie będzie czuł się gorszy i nie będzie chciał sprawić, by inni czuli się niekochani lub wykluczeni.

Rozwiązanie problemu znęcania się, a zwłaszcza ostracyzmu, leży w rękach społeczeństwa – należy stworzyć ciepłe i pełne miłości środowisko dla wszystkich dzieci, w którym będą mogły się rozwijać i wyrażać swoje wyjątkowe cechy w sposób konstruktywny społecznie, z korzyścią dla całego społeczeństwa.

Jeśli dzieci będą wspólnie pracować nad projektami, które wymagają umiejętności każdego z nich, nauczą się polegać na sobie nawzajem, ufać sobie i cieszyć się wzajemnie swoimi talentami. Co najważniejsze, zaczną troszczyć się o siebie nawzajem. Zamiast zazdrościć, ich poczucie współzależności sprawi, że będą się wzajemnie wspierać, ponieważ wyjątkowe zdolności każdego dziecka przyniosą korzyści całej grupie. Kiedy wszystkie dzieci współpracują w ten sposób, tworzą harmonijne społeczeństwo, w którym każda jednostka jest w pełni usatysfakcjonowana, a jednocześnie troszczy się o pozostałych członków grupy.

Źródło: https://bit.ly/3wOI6aD


Dlaczego nie możemy działać synchronicznie

Wojna na Ukrainie, niezdolność świata do skutecznego ukarania Rosji, nierówny podział leków, nierówny podział dóbr, artykułów pierwszej potrzeby, edukacji – gdziekolwiek nie spojrzeć, w społeczeństwie ludzkim pojawiają się coraz większe luki i narastający brak stabilności. Spójrzmy teraz na naturę. W przyrodzie wszystko jest zrównoważone i harmonijne, zsynchronizowane w najdrobniejszych szczegółach.

Istnieje słynne zjawisko naturalne zwane „synchronizacją spontaniczną”, które powoduje, że ciała znajdujące się w bliskiej odległości synchronizują swoje ruchy. Na przykład metronomy spontanicznie synchronizują swoje uderzenia, nawet jeśli celowo uruchamiamy je w różnych momentach.

Synchronizacja spontaniczna dotyczy jednak nie tylko części świata nadającej tempo, ale wszystkich poziomów rzeczywistości. Oto, jak wyjaśnia to zjawisko Steven Strogatz, profesor matematyki stosowanej na Uniwersytecie Cornella (min. 10:09-10:37): „Jedną z rzeczy, która najbardziej mnie w tym fascynuje, jest uniwersalność tego zjawiska – występuje w każdej skali natury, od subatomowej po kosmiczną. Wykorzystuje każdy kanał komunikacyjny, jaki kiedykolwiek wymyśliła natura, od oddziaływań grawitacyjnych, po elektryczne, chemiczne, mechaniczne, można wyliczać bez końca. W każdym przypadku, gdy dwie rzeczy mogą na siebie wpływać, natura wykorzystuje to, w celu zsynchronizowania ich ze sobą”.

Wydaje się, że jedynym elementem rzeczywistości, który „wymyka się” spontanicznej synchronizacji, jest ludzkość. Tak jakby zasady, które obowiązują w całej przyrodzie, nie dotyczyły nas.

W pewnym stopniu jest to prawda. Oprócz tego, że należymy do ożywionego poziomu życia, jesteśmy również istotami czującymi, a nasze działania są determinowane przez świadome decyzje. Aby zsynchronizować nasze działania, musimy chcieć, aby tak się stało. W przeciwnym razie, jeśli pozostawimy decyzję naszej ludzkiej naturze, która w swej istocie jest egocentryczna, przeważy ona nad zarządzaniem systemowym będącym naturą reszty rzeczywistości i pozostaniemy w głębokim dysonansie, a w rezultacie – w głębokim antagonizmie wobec siebie.

W ciągu ostatnich kilku lat poziom naszego wzajemnego wyobcowania wzrósł do poziomu, który sprawia, że możliwość wybuchu kolejnej wojny światowej staje się realistycznym scenariuszem. Jedynym sposobem, aby jej uniknąć, jest świadome i dobrowolne przyjęcie synchronii między nami. To, co natura robi spontanicznie, my musimy robić świadomie i dobrowolnie.

Jest ku temu dobry powód. Kiedy decydujemy się podążać jakąś drogą, robimy to po zbadaniu i dokonaniu oceny wszystkich opcji za i przeciw. Gdybyśmy zachowywali się w określony sposób, używając do tego wyłącznie instynktu, bylibyśmy zwierzętami, a nie ludźmi. Różnica między nami a zwierzętami polega na tym, że zastanawiamy się, dyskutujemy, zadajemy pytania, aż w końcu podejmujemy decyzję. W rezultacie obraz, jaki widzimy, jest pełniejszy i głębszy niż u jakiejkolwiek innej istoty w przyrodzie.

Jednak cena, jaką płacimy za to, że jesteśmy odczuwający, jest często bardzo wysoka. Jeśli chcemy żyć w pokojowym świecie, w którym ludzie są mądrzy i życzliwi, musimy sprawić, by tak się stało. Musimy wybrać synchronię i harmonię zamiast napięcia i niezgody. Aby to osiągnąć, musimy świadomie podnieść znaczenie synchronizacji w całej ludzkości.

Harmonia i synchronizacja nie sprawią, że będziemy tacy sami czy nawet podobni. Raczej będziemy harmonijnie połączeni i komplementarnymi. Sprawią, że będziemy czerpać radość z wykorzystywania naszych umiejętności i zdolności używając ich na rzecz większego dobra i razem zbudujemy silne i solidne społeczeństwo, którego członkowie będą bezpieczni, zdrowi, a przede wszystkim szczęśliwi.

Źródło: https://bit.ly/3MId5e6


Skąd wielka rezygnacja

Tylko w drugiej połowie 2021 roku ponad 25 milionów Amerykanów zrezygnowało z pracy. Ta fala, zwana „Wielką Rezygnacją” lub „Wielkim Odejściem”, jest największą falą rezygnacji od czasu, gdy na przełomie wieków zaczęto rejestrować dane na ten temat. W chwili obecnej zjawisko to jest najbardziej rozpowszechnione w zawodach o niskich dochodach lub w szczególnie ciężkich i często niewdzięcznych pracach, takich jak pracownicy służby zdrowia. Przewiduję jednak, że obejmie ono wszystkie zawody, a nie tylko te mniej popularne czy słabo płatne, i rozprzestrzeni się nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie.

Uważam, że jesteśmy świadkami naturalnego procesu, niekoniecznie negatywnego. Może on być niewygodny dla właścicieli firm lub rządu, ale nie uważam, że jest negatywny lub że musimy go „leczyć”. Technologia potrafi zadbać o nasze potrzeby, a jeśli ludzie uznają, że muszą pracować, to będą pracować.

Mogę zrozumieć ludzi, którzy rezygnują z pracy. Jaki jest sens harować w pracy, która zabiera godzinę na dojazd, godzinę na powrót i nie pozostawia czasu dla siebie ani dla rodziny? Poza tym lepiej jest, gdy mniej ludzi pracuje; będzie mniej odpadów plastikowych, mniej zanieczyszczeń powietrza i mniej wszystkiego innego, co zatruwa naszą planetę. W przeszłości mniej ludzi pracowało, głównie dlatego, że kobiety nie pracowały, ale mężczyźni też pracowali mniej godzin i mniej czasu spędzali na dojazdach. Co dała nam nowoczesność oprócz zmęczenia i słabego zdrowia? Myśleliśmy, że taki styl życia nas zadowoli, ale okazało się, że po przekroczeniu pewnego punktu pogoń za karierą i bogactwem głównie psuje nam życie.

Dlatego uważam, że to dobrze, iż stajemy się mniej materialistyczni, a bardziej obojętni i leniwi. Kiedy ludzie przestają pracować, odkrywają, że mogą sobie poradzić za mniejsze pieniądze, a mimo to mają dostęp do podstawowych rzeczy, których potrzebują. W zamian otrzymują wolność! Obecny stan nadmiernej konsumpcji jest wypaczeniem społeczeństwa, obciążeniem dla planety i nie przynosi korzyści nikomu poza udziałowcami korporacji, które sprzedają nam to, czego nie potrzebujemy, czyli większość wszystkiego, co produkują.

Zwłaszcza teraz, kiedy ludzie zaczynają zadawać poważne pytania dotyczące życia, nie chcą być obciążani potrzebami materialnymi bardziej, niż jest to konieczne. Potrzebują czasu na refleksję i stawianie pytań o życie, na odkrywanie w sobie tego, czego chcą od życia i od relacji z innymi. Znajdujemy się w samym środku ogromnej transformacji. Wymaga ona czasu, energii i cierpliwości, a także odciąga ludzkie umysły od spraw przyziemnych.

Im więcej ludzi przyjmie ten nowy sposób myślenia, tym lepiej będzie dla wszystkich. Na drugim końcu tej refleksji znajduje się nowy światopogląd, który obejmuje wszystkich ludzi i odżegnuje się od brutalności i narcyzmu. Pozwólmy więc ludziom leżeć na słońcu i myśleć – tak będzie lepiej dla nas wszystkich.

Źródło: https://bit.ly/3HThBmb


Żyj zabawą

Dlaczego małe dzieci bawią się nawet wtedy, gdy są chore? Jak to się dzieje, że dorośli prawie nigdy się nie bawią? Zabawa nie jest śmieszną błahostką; to najważniejsze narzędzie naszego rozwoju i wzrostu. Młode lwy bawią się w polowanie. Pisklęta skaczą, biegają i gonią się nawzajem w coś, co wygląda jak ich wersja „berka”. Każdy gatunek gra w gry, które rozwijają jego umiejętności przetrwania. Dla nas może się to wydawać beztroską rozrywką, ale zabawa jest niezbędna do przetrwania młodych i przetrwania ich gatunku.

Dzieci również się bawią, i to z dokładnie tego samego powodu. Dla dzieci uczenie się umiejętności przetrwania oznacza naśladowanie dorosłych wokół nich. Dlatego dzieci bawią się w bycie rodzicami, lekarzami, pacjentami i innymi ważnymi osobami w ich życiu. Naśladując ich zachowanie, uczą się umiejętności, które będą im potrzebne w późniejszym życiu.

Dziś znaczące osoby w naszym życiu bardzo różnią się od tych, które dzieci znały przed pojawieniem się Internetu. Dziś tymi znaczącymi osobami mogą być – i najczęściej są – ludzie, których nie znamy, którzy mieszkają bardzo daleko i których nigdy nie spotkamy. Ponieważ jednak ludzie ci zdobyli sławę i stali się medialnymi idolami, dzieci naśladują ich tak, jak wcześniej naśladowały najbardziej wpływowe postacie w swoim życiu.

Z jednej strony takie otwarcie na świat pozwala dzieciom poznać wartości i idee, z którymi w innym przypadku nigdy by się nie zetknęły. Z drugiej strony, czyni je podatnymi na negatywne wpływy, których rodzice nie są w stanie monitorować, ponieważ media społecznościowe umożliwiają każdemu dostęp do dowolnych treści, a rodzice nie mogą kontrolować tego, co ich dzieci oglądają na swoich telefonach komórkowych. Podobnie jak z dziećmi, tak samo jest z dorosłymi. Gry dla dorosłych, nawet pozornie niegroźne, takie jak komputerowe gry sportowe, nie rozwijają ich. Służą innemu celowi: zabiciu czasu i otępieniu umysłu. Jest to przeciwieństwo rozwoju.

Aby zapewnić prawidłowy rozwój dzieci, a także ciągły rozwój nastolatków i dorosłych, powinniśmy zwracać uwagę na gry, w które gramy. Jako dzieci musimy uczyć się bardziej technicznych gier, aby doskonalić umiejętności techniczne. W przypadku nastolatków i dorosłych gry powinny koncentrować się na komunikacji międzyludzkiej, aby doskonalić nasze umiejętności komunikacyjne.

Tylko wtedy, gdy nauczymy się komunikować i współpracować z osobami o różnym sposobie myślenia i różnych punktach widzenia, będziemy mogli rozwijać się w zróżnicowanym społeczeństwie, takim jak społeczeństwo ludzkie. Społeczeństwo, w którym ludzie się nie bawią, jest społeczeństwem stagnacji, a jego dni są policzone. Żywe społeczeństwo to takie, w którym ludzie się zmieniają i rozwijają, a to może się zdarzyć tylko wtedy, gdy grają w gry, które stanowią dla nich wyzwanie, by się rozwijać i wzrastać.

Stawianie sobie wyzwań, by nawiązać kontakt z ludźmi z innych kultur i perspektyw, a także tworzenie więzi z nimi ponad różnicami wzbogaca nas samych i wzbogaca naszych partnerów w grze. Jeśli chcemy rozwijać się w życiu, uczyć się, wzrastać, a jednocześnie pozostać tak żywotni i pełni życia jak dzieci przez całe życie, nie możemy przestać się bawić.

Źródło: https://bit.ly/3CqFekN


Dlaczego potrzebujemy tak wielu ludzi na świecie


Na początku XX wieku światowa populacja liczyła około dwóch miliardów ludzi. Dziś jest to około ośmiu miliardów. Z tych ośmiu miliardów większość jest uboga, a ponad miliard ludzi jest niedożywiona i żyje głodując. Zapewnienie tak dużej liczbie ludzi przyzwoitego poziomu życia wydaje się zbyt potężnym zadaniem dla Ziemi. Co więcej, każdego dnia coraz więcej botów, robotów i automatów zastępuje pracę ludzi podczas gdy ludzkość produkuje wystarczająco dużo, aby zapewnić wszystkim dostatek. Więc pojawia się pytanie, dlaczego potrzebujemy tak wielu ludzi. Czy Ziemi i ludzkości nie byłoby lepiej, gdyby było nas na przykład tylko cztery miliardy?

Prawda jest taka, że nie byłoby nam lepiej; byłoby nam znacznie gorzej. Istnieje dobry powód wykładniczego wzrostu populacji ludzkości w ciągu ostatnich stu lat.

Kiedy patrzymy na ludzi, widzimy twarze i ciała, istoty ludzkie, i nic więcej. Prawda jest jednak o wiele bardziej skomplikowana i złożona. Spróbuj wyobrazić sobie jakiekolwiek zwierzę bez powiązania go ze środowiskiem, w którym żyje, a przekonasz się, że jest ono stracone. Kształt, kolor, zachowanie, wielkość, długość życia i każdy inny aspekt jego istnienia wynika ze środowiska, w którym żyje. Zwierzęta nie są odizolowane od swojego środowiska; polegają na nim, kierują się jego prawami, a jednocześnie tworzą środowisko, które je utrzymuje i którego są częścią.

Ludzie również tworzą system. Myślimy o sobie jako o odizolowanych jednostkach, ale w rzeczywistości jesteśmy częścią globalnej społeczności ludzkiej. My wpływamy na nią, a ona na nas i prawie wszystko, co dotyczy królestwa zwierząt, dotyczy również nas.

Istnieją tylko dwie różnice między zwierzętami a ludźmi, tym niemniej są to różnice fundamentalne. Pierwsza to taka, że w przeciwieństwie do zwierząt, ludzie są z natury podli i egoistyczni. Drugą jest to, że nasze pragnienia rosną i nasilają się, podczas gdy pragnienia zwierząt pozostają w dużej mierze niezmienne. Podczas gdy my zawsze i bez końca dążymy do zwiększenia ilości posiadanych pieniędzy i władzy, u zwierząt stan nasycenia jest jednocześnie stanem zadowolenia.

Co gorsza, z pokolenia na pokolenie stajemy się coraz bardziej chciwi, dominujący i narcystyczni. Z kolei „aspiracje” zwierząt nie zmieniają się z pokolenia na pokolenie: daj im wystarczająco dużo trawy lub zwierzyny, a będą szczęśliwe.

Powodem, dla którego nasze pragnienia rosną, podczas gdy pragnienia zwierząt pozostają niezmienne, jest to, że zwiększone pragnienia sprawiają, że przyspieszamy nasz rozwój. W końcu przeznaczeniem dla ludzi nie jest jedynie fizyczne postrzeganie istnienia, ale do przenikania przez nie i dostrzegania powiązań i współzależności między nami wszystkimi nie tylko intelektualnie, jak to tutaj wyjaśniam, ale także przy użyciu zmysłów, tak jak postrzegamy świat fizyczny, jeśli nie bardziej.

Nasze nieustanne pragnienie poszukiwania, badania, odkrywania i uczenia się wynika z dążenia do poznania najgłębszych poziomów rzeczywistości. Wiedza ta jest wyłącznym przywilejem ludzi, ponieważ tylko ludzie rozwijają tak głębokie pragnienia.

W miarę jak nasze pragnienia rosną, musimy nauczyć się kierować je w stronę odkrywania celu i struktury życia. Nowe pragnienia pojawiają się najpierw na podstawowym poziomie i musimy je kultywować, podnosić do poziomu, na którym wzbogacą nasze postrzeganie rzeczywistości.

Ponieważ te pragnienia są tak intensywne, potrzebujemy więcej osób, aby „dzielić ciężar”. Jak już zostało powiedziane, choć czujemy się odizolowani, w rzeczywistości jesteśmy jednym systemem. Wszystko, co wydaje nam się nasze własne, jest w rzeczywistości częścią systemu ludzkości i cała ludzkość to dzieli ze sobą. Dlatego nasze pragnienia również nie są osobiste, mimo że tak je odczuwamy.

Za każdym razem, gdy podnosimy jedno pragnienie z poziomu cielesnego na wyższe poziomy percepcji, wywieramy wpływ na całą ludzkość. A za każdym razem, gdy umiera człowiek, ciężar wyniesienia naszego wspólnego pragnienia staje się cięższy dla nas wszystkich.

Dlatego właśnie życie każdego człowieka jest cenne. Decyduje ono o tempie rozwoju całej ludzkości. Gdybyśmy zdawali sobie sprawę z tego, jak głęboko jesteśmy ze sobą powiązani i jaką krzywdę wyrządzamy, źle traktując innych ludzi, gdybyśmy czuli, jak jest naprawdę – że sami siebie torturujemy – nie odważylibyśmy się źle traktować siebie nawzajem ani pozostawić bez obdarzenia troską nawet jednej osoby.

Źródło: https://bit.ly/3C7cHRg


Ostatecznie jest Tylko Jedno


W czasach takich jak obecne możemy naprawdę poczuć, jakim rewolucjonistą był Abraham. Prawie 4 tysiące lat temu odkrył, że ostatecznie istnieje tylko jedna siła, która stworzyła i rządzi całą rzeczywistością. W czasie, gdy jego rodacy byli skłóceni ze sobą, zabijając się nawzajem na skazanych na niepowodzenie podjazdach pod Wieżę Babel, Abraham powiedział im, że jest tylko jedna siła, która rządzi światem, siła jedności, i że jeśli będziemy ją naśladować, będziemy jednością. Ludzie zaśmiali mu się w twarz i dalej się kłócili. Cztery tysiąclecia później nadal się o to kłócimy. Niemniej jednak nadal istnieje tylko jedna siła i jeśli nie będziemy jej naśladować, będziemy cierpieć przez nie wiadomo, ile jeszcze tysiącleci.

Właśnie wtedy, gdy wybucha nienawiść, musimy sobie przypomnieć, że wybucha ona po to, abyśmy wznieśli się ponad nią i zażądali połączenia, tak jak Abraham, zażądali, aby miłość zapanowała nad nienawiścią. To prawda, że jesteśmy zwykłymi śmiertelnikami i nie możemy wznieść się ponad naszą nienawiść. Jednak to nie my wybraliśmy, jacy jesteśmy, i nie chodzi o to żebyśmy sami dokonali zmiany. Siła, która stworzyła i podtrzymuje całą rzeczywistość, stworzyła ją zepsutą i pełną nienawiści, i tylko ona może uczynić ją miłującą.

Dokonało się to już wcześniej, kilkakrotnie, kiedy naród izraelski zjednoczył się u stóp góry Synaj „jako jeden człowiek o jednym sercu”, albo kiedy król Salomon powiedział: „Nienawiść wznieca spory, a miłość pokryje wszystkie zbrodnie” (Pwt 10,12). Nie potrzebujemy innego zwycięstwa, jak tylko przykryć nienawiść miłością.

Jeśli nie potrafimy zwrócić się do Stwórcy i poprosić Go, aby nas naprawił, możemy i powinniśmy prosić Go, aby dał nam pragnienie zwrócenia się do Niego. Jest o tym napisane: „Umieść w naszych sercach zrozumienie, abyśmy rozumieli i umieli słuchać, poznawać i nauczać Twojego prawa z miłością” (z hebrajskiej modlitwy Szema).

Trudne sytuacje, które pojawiają się wśród nas w tych fatalnych czasach, nie dzieją się po to, abyśmy kłócili się jak dzieci. Dzieją się one po to, abyśmy zwrócili się do niepowtarzalnej siły, jedynej w całej rzeczywistości, do Stwórcy i prosili, aby uczynił nas wszystkich jednością, takimi samymi jak On.

Dążenie do jedności wywodzi się z najwyższego korzenia stworzenia, z samego jego początku. Myśl, że bycie jednością jest rozwiązaniem wszystkich naszych problemów i naszym najszczęśliwszym stanem, przychodzi do nas, ponieważ to jest rzeczywiście nasz korzeń, a kiedy jesteśmy jednością, nie może być nic innego, jak tylko pokój i całkowitość.

Wszystkie stany separacji i podziału są więc bodźcami, które mają nas skłonić do połączenia się i zjednoczenia. Teraz, kiedy wielka nienawiść została ujawniona, nadszedł czas, aby podjąć wielkie wysiłki na rzecz zjednoczenia. Jeśli będziemy się modlić o rozwiązanie problemów wszystkich ludzi na świecie, powstrzymamy surowe dekrety, które dotykają świat. Jeśli postawimy więź ponad podziałami i miłość ponad nienawiścią, przykryjemy nasze zbrodnie miłością i uleczymy rany ludzkości.

Źródło: https://bit.ly/35rrdr9


Dużo więcej fal na morzu Covida

Probówka z napisem „COVID-19 Omicron wariant test pozytywny” widoczna na zdjęciu wykonanym 15 stycznia 2022 r. REUTERS/Dado Ruvic

Jest takie często powtarzane powiedzenie na pocieszenie po rozstaniu: „W morzu jest jeszcze mnóstwo ryb”. Obstawiając zakończenie fali Omicronu i mówiąc „Żegnaj!”, musimy pamiętać, że na Morzu Covida jest jeszcze wiele innych fal. Chociaż Omicron był łagodną falą w porównaniu z poprzednimi, nie ma gwarancji, że następne będą równie wyrozumiałe, a nawet podobnego rodzaju. Jedno jest pewne: sami ściągamy na siebie kłopoty. Dziury, które wyrywamy w tkaninie gładkiej rzeczywistości, będą ściągać na nas każde kolejne nieszczęście, dopóki nie przekonamy się, że musimy naprawić rozdarcia i wyprostować wgłębienia.

Covid, podobnie jak pozostałe kryzysy, które nas dotykają, nie jest przypadkiem losowym. Jest on bezpośrednim skutkiem naszego złego traktowania wszystkiego, co nas otacza. Wszystkie kryzysy, w tym Covid, mają na celu spowolnienie i powstrzymanie naszego wandalizmu wobec natury oraz słabszych ludzi i narodów.

Od samego początku byłem wdzięczny za koronawirusa właśnie dlatego, że zmusił nas do zwolnienia tempa. Nie mam wątpliwości, że bez niego bylibyśmy dziś w znacznie gorszej sytuacji niż teraz. Fala Omicronu była najłagodniejsza z dotychczasowych, ale wciąż nie wyciągnęliśmy wniosków; wciąż czekamy na moment, w którym będziemy mogli powrócić do naszego lekkomyślnego stylu życia. Jeśli nie nauczymy się być rozważni, natura nałoży na nas swoje kajdany i będzie to droga pełna bólu.

Jednocześnie, jeśli nauczymy się być rozważni i zadbamy o to, by każdy miał zaspokojone swoje podstawowe potrzeby, a możemy to zrobić bez dokładania choćby jednego centa do naszych wspólnych wydatków, zobaczymy natychmiastową ulgę od wszystkich nękających nas dziś kryzysów. Powinniśmy wykorzystać szansę, jaką dała nam natura – przerwę od pandemii – i zająć się pilnymi potrzebami ludzkości. Powinniśmy zapewnić wszystkim żywność, mieszkania, szkolnictwo i zdrowie. Jeśli to zrobimy i ustanowimy zrównoważony styl życia na całym świecie, przestaniemy cierpieć z powodu plag, wojen i innych kryzysów.

Aby osiągnąć równowagę, musimy zbudować zaufanie i zrozumieć, że wszyscy jesteśmy od siebie zależni. Jeśli uświadomimy sobie, że cała ludzkość stoi nad przepaścią i jeśli jeden z nas upadnie, to upadniemy wszyscy, to nie pozwolimy nikomu upaść.

Tak jak nowe szczepy szybko rozprzestrzeniają się po całym świecie, czyniąc szczepionki bezużytecznymi, tak każdy problem, który kogoś dotknie, natychmiast dotknie całego świata. Jeśli to odczujemy i będziemy żyć z takim nastawieniem, na pewno unikniemy kłopotów, a fale morskie nie rozbiją się o nasze głowy.

Łatanie dziur oznacza naprawianie rozłamów między nami. Jeśli zamiast wzajemnie się szarpać, pomożemy sobie nawzajem by naprawić nasze życie, tkanina rzeczywistości będzie gładka i prosta, a nasze życie – nareszcie spokojne.

Źródło: https://bit.ly/36NAOce


Czy światu łatwiej jest się zmienić czy zginąć?

каббалист Михаэль Лайтман Każde działanie duchowe rozpoczyna się od działania przeciwnego jako „przewaga światła, która objawia się z ciemności”. W przeciwnym razie nie jesteśmy w stanie poczuć, ponieważ wszystko jest postrzegane tylko na kontraście. Dlatego ciemność poprzedza światło, a dezorientacja i niezrozumienie poprzedza jasność i uświadomienie. Tak dzieje się ze wszystkim.

Spójrzcie na nasze życie: ile czasu ludzkość będzie jeszcze cierpiała, aby uświadomić sobie zło egoizmu i ostatecznie zdecyduje, że należy się od niego uwolnić, ponieważ jest to źródło wszystkich naszych problemów. Chociaż nie wiemy, jak to zrobić, to najwyraźniej będziemy musieli zwrócić się do Stwórcy razem z całą ludzkością.

Powiedziano, że „przewaga ziemi (pragnienia) jest we wszystkim”. Przede wszystkim w pragnieniu musi odkryć się ciemność i tylko z ciemności osiągniemy światło. Dokładnie to dzieje się teraz w naszym życiu. Cała ewolucja ludzkości była spowodowana wzrostem egoizmu. W obecnym czasie doszliśmy do tak zwanego „ostatniego pokolenia”, pokolenia Mesjasza, które powinno przebudzić wyższą siłę, która wyciągnie (heb. moszech) nas z naszego egoistycznego pragnienia.

Rozumiemy, że nie jesteśmy w stanie tego zrobić, ponieważ egoizm jest całą naszą naturą, całym naszym życiem. Nie umiemy myśleć inaczej, tylko odkrywamy nasze zło, ale nie jesteśmy nawet w stanie wyobrazić sobie, jak można zbawić się od niego.

Dlatego dzisiejszy stan jest niezwykle ważny, wyjątkowy, jakiego nie było w całej historii ludzkości. Stopniowo dociera do nas, że nie możemy już istnieć tak, jak przed tysiącami lat. Cały nasz rozwój doprowadził jedynie do uświadomienia sobie tego, że nie możemy dłużej pozostawać w egoistycznej naturze i konieczne jest, aby podnieść się nad nią.

Ale dokąd się podnieść i jak to zrobić? Kabaliści radzą nam: wiarą ponad wiedzę. Ale co to jest i jak osiągnąć taki stan, kiedy obdarzanie stanie się wyższe i ważniejsze niż otrzymywanie? Człowiek nie jest do tego zdolny. W takim momencie uświadamiamy sobie swoją całkowitą bezradność i rozumiemy, że nie możemy na nikim polegać, nie mamy nadziei, jak tylko na naszym Stwórcy.

Ludzkość zaczyna ujawniać, że egoizm jest siłą daną z góry, że istnieje wyższa siła, przeciwieństwo egoizmu, którą musimy poprosić o pomoc, aby obróciła siłę zła w siłę dobra, w anty egoizm. Dopiero wtedy będziemy żyć dobrze i szczęśliwie w nowym świecie.

Na razie jest to dla nas niezwykle trudne. Łatwiej jest nam uwierzyć, że świat w ogóle przestanie istnieć, niż wyobrazić sobie, że możemy żyć zgodnie z prawami altruistycznej natury. Jak to możliwe, aby między wszystkimi ludźmi, w dowolnym miejscu i dowolnym stanie, liczyć się tylko z tym, ile mogę oddać bliźniemu, a nie jaką korzyść z niego będę miał?

Altruizm – to inna natura. Jeśli obłóczy się w nas, to będziemy zachowywać się inaczej, a jeśli nie zrobi tego – nie zmienimy się. Dlatego jedynym naszym wyjściem jest zrozumienie, że nie możemy już dalej być w egoistycznej naturze, że musimy przejść do nowego, odwrotnego podejścia do życia. Wszystko, co się wokół dzieje, prowadzi nas do tego. Więc jak najszybciej musimy uświadomić sobie, że nie ma innego wyboru, że wszystko zależy tylko od naszej modlitwy.

Rzeczywiście, łatwiej jest człowiekowi wyobrazić sobie zniszczenie i zagładę świata niż życie zgodnie z prawami obdarzania. Cały nasz świat zbudowany jest na sile egoizmu, dlatego jego zniszczenie nastąpi przez tę samą egoistyczną siłę. Tutaj nie będzie niczego nowego. Doświadczyliśmy już w tym świecie strasznych wojen, katastrof i problemów.

Gdzieś na świecie ciągle mają miejsce jakieś nieszczęścia i wszyscy rozumieją, że świat może się zawalić. Ale przy tym pozostanie ta sama siła egoizmu, która właśnie doprowadziła świat do zguby.

Znacznie trudniej jest zmienić program, według którego funkcjonuje świat, charakter związku między nieożywioną, roślinną i zwierzęcą naturą i ludźmi, tak aby wszystko działało w odwrotnej formie, w obdarzaniu bliźniego. Każdy powinien zapoczątkować liczenie się z innymi i zatroszczyć się o ich dobro. Obecnie po prostu nie mieści się to w naszych głowach, nie możemy sobie tego wyobrazić.

Bo musielibyśmy w tym celu poczuć pragnienie innych i starać się je napełnić. W taki sposób powinien działać każdy z nas przez cały czas. Dlatego musi być zainstalowany inny program do tego ogromnego komputera, do świata nieożywionego, roślinnego, zwierzęcego i ludzkiego. Nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić. Żadne próby socjalistów i utopistów, aby stworzyć taki świat, nie przyniosły sukcesu. Takiego przewrotu może dokonać tylko Stwórca, który da nam inną, nową naturę. Powinniśmy starać się poprosić Go o to tak szybko, jak tylko to możliwe.

W przeciwnym wypadku cierpienia, które teraz ujawniają się coraz bardziej, popychając nas coraz bardziej do naprawy świata, zobowiążą nas do tego. Ale to bardzo trudna, długa i bolesna droga, pełna cierpienia. Tak się właśnie nazywa – „droga cierpienia”.

Więc lepiej pójdźmy drogą światła. Dlatego musimy przyciągnąć z góry wyższą siłę, aby obłóczyła się w nas. Musimy żądać, prosić Stwórcę, aby dał nam siłę obdarzania. W przeciwnym razie nie odniesiemy sukcesu. Będziemy się starać dojść do naprawy sami, aż w końcu wpadniemy w desperację z powodu tej pracy. Właśnie wtedy nasze wołanie dotrze do Stwórcy i On da nam swoją altruistyczną siłę. To się nazywa wyjściem z Egiptu, z naszego egoizmu.

Ale jeśli nie poprosimy, nie zobowiążemy Stwórcy, aby nam pomógł, nie zmienimy niczego i każdego dnia będziemy coraz bardziej cierpieć z powodu naszego egoizmu. Nie należy mieć nadziei, że koronawirus wkrótce zniknie. Nie opuści nas, a na dodatek pojawią się jeszcze poważniejsze problemy. Pieniądze, zasoby, produkty wkrótce się skończą – ludzkość będzie strasznie cierpieć. A poza tym nadciągają huragany, chmury szarańczy, powodzie i susze.

Wszystko dlatego, abyśmy zrozumieli, że tylko za pomocą prośby do Stwórcy możemy mieć nadzieję zbawienia się od wszystkich problemów i nieszczęść. A gdy już zaczniemy zwracać się do Niego, zrozumiemy, że nie jest najważniejsze pozbycie się problemów i nieszczęść. One przyszły dlatego, aby przekonać nas, byśmy się zwrócili do Stwórcy. Dlatego szkoda prosić Go o korzyści materialne, lepiej poprosić Go, aby zbliżył nas do Siebie, gdyż tam znajduje się całe szczęście.

Z lekcji według artykułu „Szamati” nr 34, 01.07.2020