Artykuły z kategorii Wychowanie, dzieci

Rozkosze przyszłości

Człowiek jest pustym „naczyniem”, które ciągle pragnie się napełniać. Jeżeli pragnienie w człowieku zanika on jakby umiera, wygasa. I odwrotnie, czym bardziej  jego pragnienia płoną i czym większe i wyższe są, tym większy i wyższy jest człowiek. Oznacza to, że oceniamy człowieka według jego pragnień: ich ilości, siły i jakości. Dlatego dobrze jest, jeśli człowiek ma wiele mocnych i dobrych pragnień.

Rzecz w tym, że w istocie jesteśmy jedynym pragnieniem, pragnieniem, by się napełnić, odczuć rozkosz. Czym rozkoszujemy się? To zależy wyłącznie od naszego wychowania. Dla niektórych ślimaki lub żaby są czystą rozkoszą, dla innych – tort, dla trzeciej grupy – maraton lub bilard, dla czwartej – czytanie i tak dalej. Oznacza to, że wszyscy ludzie rozkoszują się na różne sposoby.

Musimy nastawić człowieka na to, żeby wszystkie jego napełnienia były społecznie użyteczne. Jeśli przy tym on się uzdrawia, to jest to społecznie użytecznym napełnieniem i dla niego, i dla społeczeństwa. Należy człowieka zachęcać i pobudzać w nim różnego rodzaju podobne pragnienia.

W integralnym społeczeństwie człowiek będzie odczuwał rozkosz przez jego uczestnictwo w pracy społecznej, w życiu publicznym, w edukacji młodego pokolenia, w normalnym spędzeniu wolnego czasu. Wszystko zależy od tego, jak wychowamy człowieka.

Z programu TV  „Integralny świat”, 30.10.2011


Rozpad połączenia między pokoleniami

каббалист Михаэль Лайтман Kiedyś wydawało się nam, że rozwój człowieka w jego egoizmie może trwać bezgranicznie. Marzyliśmy o tym, aby wynaleźć nowe i wspaniałe maszyny, tak że każdy będzie mógł otrzymać swój własny samolot i niesamowite urządzenia komunikacyjne. Ale w końcu człowiek, korzystający z tych rzeczy zrozumiał, jakie są one bezsensowne. Wówczas zadał on sobie pytanie: Po co to wszystko? I poczuł pustkę i brak spełnienia.

Dlaczego postęp techniczny nie przyniósł nam spełnienia? Ciągle rosnące pragnienia człowieka napędzają do przodu jego proces rozwoju. Pragnienie otrzymywania osiągnęło już swoją ostateczną formę! W wielu pragnieniach odczuwamy regresyjny rozwój.

Kiedyś człowiek pragnął rodziny, wiele dzieci, a nawet wiele żon. Później wystarczała mu tylko jedna żona i dwoje dzieci, a nawet jedno dziecko. A dzisiaj nawet tego nie chce. Życie staje się tak trudne i skomplikowane, że szczególnie w krajach rozwiniętych ludzie nie chcą opuszczać rodzinnego domu aż do wieku 30-40 lat.

Człowiek pracuje i wydaje swoje wszystkie pieniądze tylko na siebie. Po co mu są potrzebne żona i dzieci? Może podróżować, wypoczywać, bawić się i czuć się wolny od wszelkiej odpowiedzialności. Jego matka troszczy się o niego i powodzi mu się dobrze.

Zbudowaliśmy społeczeństwo z taką rozwiniętą infrastrukturą, że w supermarkecie można kupić gotowy posiłek, który można podgrzać w mikrofalówce, i kolacja jest gotowa. Nie ma potrzeby dzielić mieszkania z kimkolwiek, można mieć swoje własne i człowiek czuje się wolny. Na starość zabezpieczyłem się również, otrzymam rentę, opiekę medyczną, opiekę w szpitalu i miejsce na cmentarzu – i co jeszcze mogę się spodziewać? Czy opłaca się całe życie harować na to?

Nasze ego stało się tak ogromne, że nie jesteśmy zdolni połączyć się z innymi – inwestować w nich wysiłek, troszczyć się o nich, aby oni mogli też  zatroszczyć się o nas. Nie jestem w stanie zbudować z kimkolwiek prawdziwy związek.

Jeśli łączymy się, to tylko na zasadzie wzajemnie korzystnych warunków. Żyjemy z żoną jak dwoje przyjaciół, dwoje partnerów. Nasze wspólne życie nie jest podobne do prawdziwej rodziny, która była kiedyś. Jest to raczej współżycie. Ja pracuję i ona pracuje. Ona robi coś w domu i ja coś robię. Ona płaci i ja płacę.

Tak jak byśmy wywiązywali się ze wszystkich swoich zadań na równym stopniu. Nie jest to już rodzina, w której mężczyzna był kiedyś głową rodziny i zarabiał na życie, przez co umożliwiał on swojej żonie opiekę nad domem i wychowaniem dzieci. W dzisiejszych czasach oboje wychodzą rano z domu, zaprowadzają swoje dzieci do żłobka lub przedszkola, wracają wieczorem  do domu i odbierają dzieci. Co pozostaje im z całego dnia? Nie widzą się prawie ze sobą przez cały dzień. On siedzi przed telewizorem lub komputerem, ona posprząta trochę w domu, zmyje naczynia, załaduje pralkę ubraniami do prania i to wszystko, dzień minął.

Funkcjonują absolutnie na równych prawach, a nie tak jak wcześniej, kiedy mężczyzna był głową rodziny. Oznacza to, że rodzina straciła swoje pierwotne znaczenie i stała się po prostu partnerstwem. Jeśli jest to tylko umowa partnerska, to zawsze będę spoglądał na to w kategoriach, czy mam z tego korzyść czy nie? Jeśli nasze wspólne życie przynosi mi korzyści, to jestem za, lecz jeśli jest dla mnie niekorzystne, to wycofuje się. Dlatego też  ludzie rozwodzą się i nie chcą w ogóle wchodzić w takie związki.

Jest to niestety fakt. I my studiujemy nieco ich przyczyny. Nasze ego tak wzrosło, że mówi nam, że nie warto wchodzić w takie partnerskie związki, które nazywane są  małżeństwem.

Ze względu na ego człowiek przestaje odczuwać swoje dzieci tak blisko, jak części swojej duszy. Dzieci mają swoje własne życie, uczą się w odleglych od domu rodzinnego miejsc. Różnica między pokoleniami stała się tak ogromna, że dzieci całkowicie są oddzielone od swoich rodziców. Mają one inne wykształcenie, inne zainteresowania, że tylko z trudem rozumiem, o czym mówią, czym się zajmują i czym wypełniają swoje życie.

Połączenie między pokoleniami zostało przerwane. Dlatego jest to dla mnie niezrozumiałe, dlaczego w ogóle potrzebuję dzieci? Jaką przyjemność mi sprawiają?  Chcą ode mnie, abym im tylko dawał  pieniądze i potem milczał. Dzieci sprawiają nam radość, kiedy są jeszcze małe. Ale gdy osiagną wiek 12 lat, tracimy z nimi kontakt.

We wcześniejszych czasach, kiedy własne dzieci zostały już odchowane, dziadkowie zajmowali się wnukami. To było ich życiowym zadaniem, które sprawiało im wiele radości. Ale dzisiaj nasze dorosłe dzieci nie chcą zawierać związków małżeńskich i nasze wnuki nie przestaną się rodzić.

Człowiek nie robi tych kalkulacji świadomie, ale ze względu na rozwój naszego egoizmu, nie ma on potrzeby, aby zakładać rodzinę.

Sytuacja demograficzna rozwijała się wcześniej bardzo burzliwie, gwałtownie, i nagle zaczęła się zwalniać. Specjaliści, którzy zajmują się demografią  i opracowują prognozy rozwoju ludzkości, przewidują, że populacja ludności w niedalekiej przyszłości zacznie ekstremalnie spadać. Wzrost ten był wspierany aż do teraz, dzięki niektórym regionom – głównie dzięki arabskim krajom z ich silnymi tradycjami i wymogami religijnymi.

Ale teraz nawet w najbardziej rozwiniętych krajach arabskich zamiast 10-15 dzieci dzisiaj przychodzi na świat tylko 2-3. Oznacza to, że też te kraje dostosowują się bardzo szybko do całego świata.

Z pierwszej rozmowy o „Nowym” życiu, 27.12.2011


Cudowna metamorfoza skończonego egoisty

Pytanie: Bardzo pociąga mnie obraz nowych, naprawionych relacji między ludźmi, które Pan opisuje. Zwłaszcza jako ojca wywołują na mnie ogromne wrażenie przykłady o dzieciach i trudnych sytuacjach w szkołach.

Naprawdę z wielką chęcią chciałbym żyć w takim świecie, który Pan opisuje. Ale jednocześnie ogarnia mnie wątpliwość: bo jest napisane, że „serce człowieka jest od urodzenia złe”. A Pan chce, żeby człowiek stał się nagle dobry? Dlaczego ten skończony egoista nagle miałby doświadczyć takiej metamorfozy?

Odpowiedź: Człowieka będzie cieszyć fakt, że wykorzystuje on swoje ego w przeciwnej formie. Będzie widział wokół siebie przykłady i robił to samo.

Aby doprowadzić człowieka do korzystania z własnego egoizmu w dobry sposób, potrzebujemy wsparcia społeczeństwa, wpływu za pomocą dobra i zła, tj. nagrody i kary. Musimy uformować wsparcie przez dzieci tak, aby one respektowały swoich rodziców albo też nie, mianowicie w zależności od tych właściwości.

Gramy z egoizmem człowieka we wszystkich możliwych formach, organizując dla niego otoczenie. W tym otoczeniu istnieje kilka poziomów. Bo w samym człowieku istnieją cztery poziomy i dokładnie tyle samo kręgów jest konieczne, aby zbudować wokół niego. Konieczne jest wpłynąć na niego przez jego dzieci, aby poczuł, że dzieci oceniają i sprawdzają zależnie od tego, jak dalece daje społeczeństwu. Ponieważ zdanie, opinia dzieci jest bardzo ważna dla człowieka.

Drugim kręgiem są sąsiedzi, trzecim – współpracownicy, a czwartym – państwo, gdzie wszyscy właściwie oceniają go na tej samej zasadzie. Właśnie takie środowisko powinno być zbudowane wokół człowieka, ale żeby nie było ono porównywalne do więzienia, z którego chciałby uciec, ale zbudowane z uwzględnieniem naszego egoizmu. Bo to jest nasza natura.

Ale musimy też zrozumieć, jak wiele zyskamy, jeśli nie będziemy tłumić naszego egoizmu, tylko nauczymy się stosować go we właściwy sposób.

Jeśli na przykład, dzięki mojemu wielkiemu egoizmowi mogę zarobić majątek dla moich dzieci, to korzystam z tego, aby wszystkim było dobrze. To znaczy, że problemem nie jest istnienie samego egoizmu, ponieważ może być on bardzo korzystny dla wszystkich. Pytaniem jest tylko, w jaki sposób go używam.

Jeśli  społeczeństwo wymaga, aby wykorzystywać egoizm dla dobra wszystkich, to powinienem to zrobić. A jeśli się to nie powiedzie, to wtedy powinienem spróbować się naprawić. Wszystko zależy od ram warunków społecznych, ponieważ człowiek jest produktem swojego środowiska. Dlatego musimy działać bez nacisku i przemocy.

Z rozmowy o nowym życiu, 03.01.2012


Szczególność integralnej rzeczywistości

Pytanie: W psychologi   behawioralnej jest pojęcie „trójkąta wzajemnego zrozumienia”.

Komunikacja i współczucie przedstawiają dwa kąty trójkąta a trzecim kątem jest ogólna rzeczywistość. W integralnej edukacji komunikacja odbywa się w kręgu. Z perspektywy psychologi behawioralnej stwierdza się, że poprzez wzrost wzajemnego zrozumienia wzrasta sympatia. Teraz pojawia się pytanie odnośnie ogólnej rzeczywistości. Czy ogólna rzeczywistość jest równa integralności?

Odpowiedź: Powinniśmy istnieć w niej. Nie w nas, ale na zewnątrz nas, w ogólnej rzeczywistości, którą tworzymy, ponieważ to właśnie ona jest obiektywną rzeczywistością. Wszystko, co istnieje we mnie, jest subiektywne i jest całkowitym kłamstwem. Oszukuje się, że sam siebie kształtuję. Jest to absolutnie nierealny, przeze mnie wymyślony świat.

Czasami rozmawiam z kimś i jestem zaskoczony tym, jak różnie postrzegamy świat. Ja mówię o jednym aspekcie, ale on widzi zupełnie inny obraz i mówi o czymś zupełnie innym. Lecz jest on absolutnie szczery, tak jak ja, bo każdy z nas opiera się na swoich własnych odczuciach.

Dlatego konieczne jest, aby wznieść się wyżej, do wspólnego pragnienia, do wspólnego rozumu, do wspólnego serca i mózgu i z tego ogólnego obrazu człowieka, który przedstawia ogół wszystkich, postrzegać świat. Wówczas będziemy postrzegać to zupełnie inaczej: nie indywidualnie, nie przez pryzmat naszych zniekształconych, pierwotnych wewnętrznych właściwości ale z kolektywu.

Kiedy coraz więcej ludzi podłączy się do wspólnego systemu zwanego „Człowiek” (zbiorowy obraz człowieka), będzie naturalne, że zobaczymy wtedy zupełnie inny obraz świata, wszechświata i nas. I obraz ten będzie się bardzo różnił od tego, co widzimy dzisiaj.

Ponieważ obraz świata zależy od subiektywnego postrzegania, jest to dobrze znane psychologom.

Trzeba tylko pokazać, że jeśli porównasz swoje wewnętrzne pragnienia, właściwości z innymi – z tworzącym się zbiorowym obrazem człowieka jako jedną całość – to z niego zaczniesz postrzegać zupełnie inny świat.

Wzniesiesz się ponad siebie i oddalisz się od ciała, od twoich własnych właściwości, zobaczysz je jako coś nieważnego. Całkiem możliwe jest, że twoje ciało będzie postrzegane jako coś obcego, jako zwierzę, które istnieje obok ciebie. Jeśli obłóczysz się w ogólną formę „Człowieka”, to będziesz postrzegał swoje ciało jako istniejące na zwierzęcym poziomie. A kolektywny obraz „Człowieka” odnosi się już do ludzkiego poziomu.

Z rozmowy o integralnej edukacji. 12.12.2011


Służenie wyższym celom jest korzystniejsze dla zdrowia

каббалист Михаэль ЛайтманWiadomość: Możemy się czuć szczęśliwi dzięki prostym przyjemnościom, jednak te „puste kalorie” nie sprzyjają rozwojowi naszych zdolności i nie poprawiają naszej kondycji fizycznej. Na poziomie komórkowym, nasz organizm lepiej reaguje na szczęście oparte na poczuciu wspólnoty i celu w życiu.

Naukowcy rozróżniajądwie formyszczęścia:

1. Uzyskanie krótkoterminowych pozytywnych emocji

2. Dążenie do szlachetnych celów, które wykraczają poza ramy zaspokojenia własnych pragnień,  do odnajdywania sensu w życiu.

W pierwszej kategorii (u egoistów) aktywują się geny odpowiedzialne za zapalenie, a aktywność genów związanych z produkcją przeciwciał jest niska. Analogiczną reakcję obserwuje się przy stresie.

W drugim przypadku (u altruistów) naukowcy odkryli, że zmieniała się praca genów w komórkach układu odpornościowego organizmu, aktywowały się mechanizmy produkcji przeciwciał, hamowała się aktywność genów związanych z procesami zapalnymi.

Styl życia, który skupia się wyłącznie na otrzymywaniu przyjemności z życia, może mieć negatywny wpływ na zdrowie – podsumowują naukowcy. Stała aktywacja odpowiednich genów może prowadzić do przewlekłych stanów zapalnych, a one z kolei mogą powodować choroby układu krążenia, neurodegeneracyjne i szereg innych, mogą też osłabić ochronę przed infekcjami.

Komentarz: Natura jest jednolita i dążenie do jedności z nią korzystnie wpływa na wszystkie systemy, zarówno fizyczne, jak i duchowe człowieka i świata.  Im na wyższym (duchowym) stopniu człowiek wkłada wysiłek, aby doprowadzić naturę do jedności, tym mocniej oddziałuje na jej niższe (fizyczne) poziomy.


Sceny przemocy usposabiają do agresji

каббалист Михаэль ЛайтманBadania naukowe (grupa naukowców z Uniwersytetu Stanu Iowa): Człowiek przypomina naczynie – czym go napełnisz, taki on będzie. Jesteśmy dziś świadkami ogromnej liczby scen przemocy. Jeśli uważasz, że przemoc nie jest rozwiązaniem problemów i chcesz zachować altruizm i tolerancję – trzymaj się z dala od scen agresji.

Sceny przemocy w filmach, wiadomościach, grach działają jako wyzwalacz aktywujący agresywne myśli, które są już przechowywane w pamięci. Jeśli agresywne emocje są pobudzane ponownie i ponownie, to stają się przewlekłe. W konsekwencji zaczynają warunkować zachowanie człowieka.

Naukowcy występują na rzecz wprowadzenia ratingu mediów,  które dostarczą informację na temat treści w samych mediach. Zachęcają oni rodziców do ograniczenia czasu przeznaczonego na oglądanie telewizji przez dzieci oraz kształcenia u dzieci krytycznego podejścia do aktualnych wydarzeń i informacji. Przecież gdy dzieci zaczynają myśleć, że przemoc to normalność, to same zaczynają brać udział w agresji wobec innych.

Wnioski: Ponieważ takie media są korzystne dla wielu, zabronić ich w naszym społeczeństwie byłoby znacznie trudniejsze, niż zabronić palenia. Środowisko kształtuje z dziecka człowieka, ale nawet rodzice nie są w stanie w sposób zorganizowany wystąpić przeciwko mediom, które niszczą ich dzieci i niwelują wszelkie wysiłki wychowawcze rodziców. Czy WHO i UNESCO kiedykolwiek występowały przeciwko takim mediom?  Czy ktokolwiek wysuwał takie propozycje w ONZ?  Jedna jest odpowiedź – nie możemy przeciwdziałać takim mediom, ponieważ sami tacy jesteśmy.

Zgodnie z kabałą, człowiek nigdy i w niczym nie dokonuje swoich czynów, a tylko to, co dyktuje mu społeczeństwo, otoczenie, środowisko. Dlatego też, wybierając środowisko, człowiek całkowicie determinuje swoje działania, które są absolutną konsekwencją wpływu środowiska. Czyli człowiek może determinować swoje czyny tylko poprzez środowisko, w którym znajduje się. I tylko w wyborze środowiska znajduje się jego wolna wola.


Jak się ocknąć z tego strasznego snu?

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak z tej naszej kryzysowej rzeczywiści, gdzie jesteśmy odosobnieni od siebie, możemy przejść do rzeczywistości dobrej, zjednoczonej?

Odpowiedź: To tak, jakbym się obudził ze snu: najpierw widzę przed sobą zły świat, ale ponownie zamykam oczy, aby obudzić się już w prawdziwym, dobrym świecie. A ten straszny świat, który wcześniej widziałem, to był sen i ja go więcej nie chcę.

Po obudzeniu widzę już normalny świat, a nie tamten, który mi się przyśnił wcześniej. Właśnie tak jest napisane o duchowym objawieniu: „Byliśmy jak we śnie”.

A zatem, jak możemy się ocknąć z tego strasznego snu i obudzić się w dobrym świecie? Na to jest lekarstwo: musimy tylko wyleczyć swoje chore postrzeganie. Przecież teraz też znajdujemy się w cudownym świecie, w raju, gdzie nie istnieje żadne cierpienie i ból, ani najmniejsze zło – jest tylko absolutne dobro. Jedyne, czego potrzebujemy – to zmienić swoje postrzeganie.

Zostaliśmy umieszczeni wewnątrz sfery, w której całe dobro przechodzi pełną inwersję i obraca się w zło. Dlatego dobro widzimy jako zło. Na zewnątrz istnieje tylko wspaniały, piękny świat nieskończoności, a my postrzegamy go zgodnie ze swoimi złymi właściwościami. Jeśli je zmienimy, to zobaczymy dobry świat.

Znajdziemy się w otoczeniu aniołów odnoszących się do siebie tylko z miłością. Będzie to świat absolutnego dobra, w którym nikt nie będzie mieć żadnej złej myśli.

Dlatego jeśli jest ci źle, to przyczyna kryje się tylko w tobie. Jednak jest lekarstwo, które ci pomoże czuć się dobrze. I to lekarstwo nie jest kłamstwem, ani znieczuleniem. Przeciwnie, gdy z jego pomocą zaczniesz zmieniać swoje postrzeganie, swój wzrok, to zobaczysz, że znajdowałeś się wcześniej jak we śnie.

W miarę zmiany twoich właściwości o 10%, o 20% będzie także naprawiał się świat, a nie tylko jego oddzielne fragmenty: najpierw o 10% na lepsze, następnie o 20%, o 30% i tak aż do 100%.

W miarę jak będziesz wznosił się ponad swoją nienawiść do innych, to zobaczysz, jak będzie się zmieniał ich stosunek do ciebie. A zatem nie trzeba nikogo na świecie zmieniać, ani naprawiać świat, należy jedynie naprawić samego siebie.

Z programu „Spotkanie światów”, 16.06.2014


Systemowe podejście nauki zjednoczenia

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Integralna edukacja to nie są po prostu zabawy i przyjemne spotkania, ale bardzo poważna, potężna metodyka systemowa, otwierająca przed nami horyzonty. Czego nam brakuje, aby przestać rozwiązywać problemy tylko na własnym, izolowanym poziomie, na którym nigdy nie znajdziemy rozwiązania, lecz podchodzić do nichw sposób ogólny, systemowy?

Odpowiedź: Metodyka zjednoczenia to szczególny program ujawnienia prawdziwej rzeczywistości poprzez rozwój naszych zmysłów. Przecież brakuje nam narzędzia do postrzegania rzeczywistości. Mamy pięć materialnych zmysłów: wzrok, słuch, węch, smak i dotyk, które funkcjonują w pewnych zakresach.

Jeślibyśmy poszerzyli nasz wzrok na cały zakres: od minus nieskończoności do plus nieskończoności, to zobaczylibyśmy inny obraz świata. Wtedy nie nazywałoby się to po prostu „wzrokiem”, bo postrzegalibyśmy świat w zakresie podczerwieni i ultra – ponad zwyczajnym.

Słuch – to też są fale, jak w ogóle wszystkie nasze odczucia. Można byłoby poszerzyć zakres słyszanych przez nas fal dźwiękowych od zera do najwyższych częstotliwości bez żadnych ograniczeń. Odkrylibyśmy niesamowite zjawiska, o których na razie nic nie wiemy.

Postrzegamy tylko to, co znajduje się w dostępnym dla nas zakresie częstotliwości, a jeśli jakieś zjawisko przekracza go, to nie widzimy go i nie słyszymy. Nasze narządy wzroku i słuchu po prostu odrzucają takie obiekty.

Co ciekawe, większość komórek nerwowych naszego mózgu odnosi się do węchu. Cały mózg jest owinięty tymi komórkami, które odpowiedzialne są za postrzeganie zapachów. Widocznie kiedyś zmysł węchu odgrywał dla nas dużą rolę, jak na przykład dla psów, dla których węch jest ważniejszy niż słuch, a nawet wzrok. Jednak z przebiegiem ewolucji węch stopniowo stracił swoje znaczenie dla człowieka.

Tym bardziej zmysł smaku człowieka jest bardzo ograniczony. Psu wystarczy dotknąć jedzenia, żeby natychmiast określić, że jest zepsute. Wewnątrz psa pracuje całe laboratorium, natychmiast wydające wyniki. Jednak człowiek nie jest w stanie tego zrobić, dlatego musi wysłać próbkę do analizy w laboratorium i czekać tydzień na wynik. Jesteśmy zmuszeni szkolić do pracy w lotniskach psy, które mogą natychmiast znaleźć po zapachu narkotyki czy pieniądze.

Czyli w człowieku brakuje organów odczucia. Ale nawet jeślibyśmy rozwinęli nasz wzrok, słuch, węch, smak, dotyk do ogromnej skali, nadal uchwycilibyśmy bardzo maleńką część całego wszechświata. Przecież za tymi wszystkimi narządami zmysłów stoi nasze pragnienie, przez które postrzegamy rzeczywistość. Moc naszej percepcji jest właśnie określana przez wielkość tego pragnienia.

Problem polega na tym, że nasze pragnienie jest bardzo maleńkie. Ile jestem w stanie chcieć zobaczyć, usłyszeć, poczuć, spróbować? Tylko trochę. Czyli nasze postrzeganie jest ograniczonenie tylko zakresem narządów zmysłów, ale także pragnieniem stojącym za każdym z nich.

Ale głównym ograniczeniem jest to, że nasze pragnienie pozwala nam uchwycić tylko to, co go interesuje, a tego, co nie jest ciekawe dla naszego egoizmu, nie zauważamy. Dlatego też nie widzimy całej rzeczywistości, która jest przed nami.

Ze wszystkiego, co znajduje się przede mną, widzę tylko maleńki ułamek, którym jestem zainteresowany, czyli widzę tylko to, co jest dla mnie korzystne lub szkodliwe. Ale jeśli coś nie dotyczy mojego pragnienia ani z dobrej strony, ani złej, to po prostu tego nie widzę, nie postrzegam. Poza mną może teraz być nieskończone mnóstwo źródeł oddziaływania, ale nie są one dla mnie interesujące. Nie chce ich zauważać i dlatego nie wykrywam, nie odczuwam je, żyjąc tak, jakby nie istniały. A tymczasem one wpływają na mnie bez mojej wiedzy, jak gdyby promieniowanie radioaktywne.

Jedynym rozwiązaniem jest przejście na inną, nieegoistyczną formę postrzegania. Czyli muszę odbierać nie to, co jest dla mnie korzystne i szkodliwe, ale odkryć się dla całej znajdującej się przede mną rzeczywistości, nie wiedząc, co w niej może być.

Z programu TV „Spotkanie światów”, 20.06.2014


Dzieci są zakładnikami światowego kryzysu żywnościowego

Wiadomość: 25 procent dzieci na świecie jest niedożywionych. Co godzinę umiera z głodu około 300 dzieci. Głównym tego powodem jest światowy kryzys żywnościowy.

170 milionów dzieci w wieku do 5 lat (Pakistan, Bangladesz, Indie, Peru, Nigeria) cierpi z przyczyny opóźnienia w rozwoju z powodu braku odżywiania, i sytuacja będzie pogarszać się dalej.

Każdy szósty rodzic na świecie nie jest w stanie kupić mięsa, mleka i warzyw, aby wyżywić swoją  rodzinę. W ciągu najbliższych 15 lat pół miliarda dzieci nie będzie mogła z powodu niedożywienia rozwijać się prawidłowo.

Mój komentarz: Jeśli tylko kraje rozwinięte nie będą wpędzać kontynent afrykański w głód, gdybyśmy tylko przestali wyrzucać nadmiar żywności, wtedy moglibyśmy wyżywić cały świat. Oznacza to, że nasz problem nie jest spowodowany kryzysem żywnościowym! To jest kryzys ludzkiej natury i relacji międzyludzkich!


Szansa by zostać wysłuchanym

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Wkrótce rozpocznie Pan podróż po Europie. Jaką pomocą mogą służyć w tym przedsięwzięciu europejskie grupy? Jeżeli wszystkie się połączą, to czy w wyniku tego sytuacja ulegnie zmianie?

Odpowiedź: Nie chodzi tu tak bardzo o połączenie europejskich grup, co jest oczywiście bardzo ważne, ale o ogólne rozpowszechnianie. Musimy się zjednoczyć, powinniśmy stale wysyłać nasze materiały do różnych organizacji, w tym, do przywódców Unii Europejskiej w Brukseli. Stopniowo będzie to przynosić owoce.

Już widzimy pozytywne efekty współpracy z ONZ. Na przykład, część wstępna oficjalnego komunikatu ONZ poświęconego edukacji, został dosłownie „skopiowana” z naszych materiałów.

Musimy zdać sobie sprawę, że jest nam dana dzisiaj możliwość, by mówić i być usłyszanym, ponieważ ludzie uświadomili sobie już swoją bezradność. Kiedy słyszą od nas logiczne wypowiedzi, mogą wykorzystać je po części. Zdarza się również, że piastowane stanowisko nie pozwala człowiekowi na oficjalne wsparcie, chociaż wewnętrznie jest on w pełnej zgodności z nami.

Ale tak czy inaczej, musimy skupić wszystkie wysiłki, wszystkie siły na tym kierunku. Europejskie grupy muszą się zjednoczyć i rozpocząć celowe rozpowszechnianie do rządów krajowych i Rady Europy w Brukseli. Oczywiście, nie można zapominać o internecie, jego europejskiej części. W końcu zostaniemy wysłuchani.

Z lekcji do artykułu „Wolność woli”, 29.12.2011