Artykuły z kategorii Wiadomości

To gorsze niż Armagedon

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Pytanie od Jana: „Czy Armagedon, wojna Goga i Magoga – już trwa?”

Odpowiedź: W zasadzie, wojna trwa cały czas. Ale nie ma takiego stanu, abyśmy na sobie to poczuli, abyśmy zobaczyli, co to jest i po co, w imię czego i tak dalej. Dlatego mówimy, że jeszcze nie ma, że to będzie w przyszłości. W zasadzie jest to uświadomienie stanu, w którym się znajdujemy, stanu który należy osiągnąć, do którego i tak w końcu dojdziemy.

Dzisiaj nie możemy sobie wyobrazić przyszłego właściwego stanu. To jest gorsze niż Armagedon. Dlatego musimy zostać do tego stanu doprowadzeni, poprzez konsekwentne nauczanie, odsłanianie, ukazywanie nam całego naszego wnętrza.

Pytanie: Poprzez wojny, nienawiść?

Odpowiedź: Poprzez nienawiść, wojny… Jest wiele możliwości, aby wyjaśnić człowiekowi, kim jest i dlaczego musi przeć przez negatywne uczucia. Tylko wtedy zaczniemy doceniać stan prawdy, miłości.

Pytanie: Proszę powiedzieć, czy będziemy wdzięczni za te straszne stany, przez które przeszliśmy?

Odpowiedź: Będziemy się ich trzymać. Ponieważ jeśli znikną, to znikną właściwe i potrzebne stany. Nic, co nas spotyka, nie przechodzi bez śladu. Musimy to wszystko wchłonąć w siebie.

Pytanie: Czyli będę wdzięczny nawet za to wszystko?

Odpowiedź: Tak jest powiedziane: człowiek powinien błogosławić zarówno dobro, jak i zło.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Jak odblokować w sobie wyższą energię

каббалист Михаэль Лайтман Pomiędzy nami wszystkimi, w całej ludzkości, nieustannie krąży wyższa energia, a my jej nie odczuwamy. Dzieje się tak dlatego, że pragnąc jedynie egoistycznie otrzymywać, blokujemy jej przepływ. Nasze właściwości i właściwości wyższej energii są bowiem diametralnie przeciwne.

Wyższa energia objawia się w prawidłowej więzi między ludźmi. Nasz egoizm oddziela nas od siebie nawzajem, przerywając te więzi. Dlatego w każdym człowieku jest jedynie odrobina energii – dana mu wyłącznie po to, by podtrzymać to krótkie życie.

Takie jest nasze ziemskie istnienie w tym świecie. Jeśli jednak pragniemy wznieść się ponad ziemskie ograniczenia, musimy połączyć się ze sobą we właściwy sposób. Gdy pragnę obdarzać, a nie otrzymywać, zaczynam przewodzić energię. Przestaję blokować jej przepływ i staję się kanałem. Wtedy wyższa energia przepływa przeze mnie i mogę jej używać oraz przekazywać ją innym.

Akcelerator cząstek dobra

Wyższa energia bez końca krąży między nami, wykonując coraz to nowe obroty i dając każdemu możliwość jej wykorzystania. Co więcej, możemy ją wzmacniać – przekazując od jednego do drugiego i stając się „akceleratorem cząstek dobra”.

Wówczas wszyscy będziemy mogli czerpać radość bez jakichkolwiek ograniczeń. Dziś sami blokujemy ten przepływ i nie rozumiemy, że mamy możliwość uchwycenia tej wyższej energii obecnej w świecie. To energia naszego życia, dzięki której istniejemy. Lecz jeśli zaczniemy przekazywać ją sobie nawzajem, nasze życie stanie się życiem wiecznym.

Proste rozwiązanie

To rozwiązanie jest tak proste, że nie jesteśmy w stanie go pojąć. Zacznij jednak myśleć, że życie każdego z nas nie jest odrębnym zjawiskiem, lecz składową częścią czegoś bardziej ogólnego. A nagle poczujesz, jak wznosisz się w swojej świadomości do wyższego wymiaru i odczuwasz wieczny nurt życia. To właśnie miał na myśli Einstein. Wznosimy się z naszego wymiaru do wyższego, gdzie istnieją inne pojęcia czasu, ruchu i przestrzeni. I każdy stan odpowiada swojemu wymiarowi.

Przyczyna naszych nieszczęść

Wszystkie nasze problemy biorą się stąd, że zderzamy się swoimi egoistycznymi pragnieniami, „podcinając” sobie nawzajem skrzydła – przecinając między nami kanały przepływu energii życia. Pragniemy czerpać radość kosztem drugiego, wznosić się ponad wszystkich – i dlatego jesteśmy tak nieszczęśliwi.

Jeśli jednak będziemy pracować z tym, co mamy – z własnym pragnieniem otrzymywania rozkoszy – ale używać go nie na szkodę drugiego, lecz dla jego dobra, otrzymamy podwójną radość. Oboje będziemy czerpać radość – razem!

Nauka życia

A jeśli wszyscy ludzie na świecie będą tak postępować, nagle odkryjemy, że odsłoniliśmy Źródło nieskończonej radości. Przestaniemy odczuwać, że żyjemy i umieramy – bo życie i śmierć to obecność i nieobecność radości. A nasza radość stanie się nieskończona. To jest podstawa natury, a nauczyć się nią posługiwać – to właśnie prawdziwa nauka życia.


Koniec świata jest już blisko

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Arkady pyta Pana: „Wygląda na to, że koniec świata jest blisko. I najstraszniejsze jest to, że wszyscy wokół mówią o tym zupełnie spokojnie. Jeszcze niedawno chcieliśmy po prostu szczęśliwie żyć, budowaliśmy plany na przyszłość, a nagle rozumiemy, że nic z tego nie będzie. Co więc teraz robić?”

Odpowiedź: A kto ci powiedział, że to, czego chciałeś, jest dobre? Spróbujmy to zrozumieć.

Komentarz: Ludzie chcieli prostego ludzkiego szczęścia.

Odpowiedź: Brać zastrzyki, ukłuć się i zapomnieć. A może jeszcze lepiej – wziąć tabletkę, zasnąć i mieć spokój. To nie jest cel naszego rozwoju. Dlatego nie należy próbować wciąż pozostawać w tej „piaskownicy”, w której żyło się wcześniej, i bawić się w lepienie jakichś domków z piasku.

Pytanie: Więc uważa Pan, że to były tylko „dziecinne zabawy”?

Odpowiedź: Tak. Rozwijał się w nas mały egoizm. Teraz musimy wznieść się ponad ten egoizm. Musimy patrzeć w przyszłość inaczej. Grać poważnie oznacza grać w Stwórcę. Działać tak, żeby Stwórca był między nami we wszystkich naszych myślach i działaniach. To się nazywa poważną grą.

Pytanie: Czy można powiedzieć, że zanim coś zrobię, najpierw próbuję zwrócić się do Stwórcy?

Odpowiedź: Tak. Zrób tak, żebyś wyobrażał sobie, że robisz to w imię Stwórcy, dla Niego, ze względu na Niego. Dla Niego oznacza dla dobra innych. Na Stwórcę nic nie działa, niczego nie potrzebuje. Jest tylko jedna możliwość – otrzymać od Niego siłę do działania dla dobra ludzi.

Pytanie: Czyli wychodzi taka formuła że: „chcę być szczęśliwy” zmienia się na „chcę, aby ludzie byli szczęśliwi, aby wszyscy wokół mnie byli szczęśliwi”?

Odpowiedź: Ale prawdziwie szczęśliwi. Nie tak, jak ja chcę, żeby ludzie byli szczęśliwi, a tak, jak chce Stwórca. Ponieważ jest to prawo wszechświata, które jest absolutne i obiektywne.

Pytanie: Jak Stwórca chce, aby ludzie byli szczęśliwi? Co to znaczy dla Stwórcy?

Odpowiedź: Wejść w doznania innych ludzi, jakby się w nich przenieść i odczuwać, co jest dla nich najważniejsze. I razem z nimi budować to.

Pytanie: A jak Pan uważa, co dla ludzi będzie najważniejsze?

Odpowiedź: Odczuwać siebie nawzajem jako bliskich. W tym człowiek zaczyna odczuwać doskonałość.

Pytanie: To znaczy, tam jest spokój, szczęście i bezpieczeństwo w tym punkcie?

Odpowiedź: Koniec wszystkiego. Nie koniec w sensie zakończenie, a po prostu doskonałość.

Pytanie: To znaczy że wszyscy ludzie są sobie bliscy? Wszyscy ludzie są jak bracia i siostry?

Odpowiedź: Tak, generalnie wszyscy znikają w takiej formie, w jakiej są teraz. Wkraczają w obszar doskonałości.

Pytanie: Czy jeśli teraz chcę wykorzystać drugiego dla siebie, to tam chcę całkowicie oddać siebie drugiemu?

Odpowiedź: Tak. Wzajemne obdarzanie siebie nawzajem na tym polega. Nazywa się to w Kabale „Aszpaa”. Obdarzanie. To jest stan doskonałości, stan duchowy.

Komentarz: Zajmujemy się jednak wielką nauką.

Odpowiedź: Ta nauka jeszcze się ujawni! Jeszcze ją rozwi, i jeszcze bardziej będzie odczuwalna emocjonalnie.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Kiedy skończy się wojna?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Pytanie od Iriny: „Czy w duchowości też są wojny? Zawsze myślałam, że tam jest tylko miłość”.

Odpowiedź: Od początku światów aż do ich końca, cały wszechświat, z wyjątkiem jedynego Stwórcy, jedynej wyższej siły miłości, wszystko inne zbudowane jest na walce przeciwieństw, czyli na wojnie.

A Stwórca jest osiągany przez nas wtedy, gdy dochodzimy do miłości w postaci absolutnego anulowania nienawiści, wojny, przeciwstawiania, czyli poprzez pełne anulowanie każdego wobec innych. W taki sposób kształtujemy w sobie obraz Stwórcy, tworzymy Go. Jak powiedziano: „Wy stworzyliście Mnie”.

Pytanie: Czy mówi Pan teraz o wojnie wewnątrz każdego człowieka? Czy to jest właśnie duchowa wojna?

Odpowiedź: Tak. A zewnętrzna wojna jest tylko na poziomie zwierzęcym.

Pytanie: Kiedyś powiedział Pan, że wojny zewnętrzne dzieją się dlatego, że nie przeprowadziliśmy właściwie naszych wojen wewnętrznych, dlatego są wojny zewnętrzne. Czy może Pan to trochę wyjaśnić? Czyli ja nie doprowadziłem swojej wojny do końca?

Odpowiedź: Powinienem był walczyć, powinienem był stawić opór, powinienem był stanąć na czele sił światła przeciwko ciemnym siłom w sobie. I w taki sposób widzieć, jak dzięki temu dźwigam świat do stanu połączenia, zbliżenia, miłości we wszystkich jego przeciwstawnych częściach. I w taki sposób doprowadzam stan wojny do stanu prawdziwego pokoju.

Pokój – to „szalom”, „szlemut”, całkowite zjednoczenie („aszlama”).

W jakiś sposób jednak gdzieś czegoś nie dopracowałem, i dlatego dałem możliwość, aby to się ujawniło w najniższym wymiarze, w tym fizycznym świecie.

Pytanie: Czyli teraz, aby zatrzymać tę zewnętrzną wojnę, muszę ponownie powrócić do swoich wewnętrznych wojen?

Odpowiedź: Muszę to zrobić i wszyscy muszą to zrobić. Dlatego że wojna zewnętrzna istnieje właśnie tylko po to, aby popchnąć nas do wewnętrznego zjednoczenia.

Pytanie: Czyli rozwiązanie wojny siłami zewnętrznymi, aby ktoś wygrał, czy ktoś przegrał, nie jest rozwiązaniem wojny?

Odpowiedź: Oczywiście, że nie.

Pytanie: I dalej będzie kolejna wojna?

Odpowiedź: Oczywiście! To niczego nie rozwiązuje. Rozwiązanie dzieje się na drodze, w procesie, w tym jak dalej kontynuować kolejną stronę wojny.

Pytanie: Czyli kolejna strona wojny, tak czy inaczej nastąpi? I może być jeszcze groźniejsza?

Odpowiedź: Oczywiście, że groźniejsza. Najważniejsze jest, aby na początku konfliktu szybko określić, na czym on polega, i ugasić go poprzez zjednoczenie, uzupełnienie stron konfliktu tak, aby one ujawniły Stwórcę.

Pytanie: Załóżmy, że są dwie konfliktowe strony, które się nienawidzą. Jak one mogą na początku konfliktu nagle zatrzymać się?

Odpowiedź: Podnieść się razem, wznieść się ponad siebie, wyobrazić sobie jaki powinien być świat, jeśli się zjednoczą tak bardzo, że nie rozróżnią siebie nawzajem, a tylko zobaczą połączenie między nimi.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Czy kiedykolwiek osiągniemy punkt, w którym wojna przestanie być zagrożeniem?

каббалист Михаэль Лайтман Zło rządzi światem i widzimy to wyraźnie. Żadne zakazy, traktaty ani porozumienia nie położą kresu zagrożeniu wojną. Co więcej, idea wyeliminowania broni nuklearnej jest całkowicie nierealna. Jak jacykolwiek liderzy mieliby ją usunąć? Czy w ogóle wiemy, ile krajów posiada ją dzisiaj? Świat jest pełen broni masowego rażenia, a jej produkcja trwa nadal.

Pytanie: Dlaczego?

Odpowiedź:  Dzieje się tak dlatego, że nie potrafimy powstrzymać egoizmu, czyli pragnienia otrzymywania kosztem innych. Broń jest zewnętrznym wyrazem naszej wewnętrznej natury. Dopóki rządzi nami egoizm, będziemy w nieskończoność wymyślać nowe środki dominacji i zniszczenia. Żadne prawo ani podpis na dokumencie nie wyrwie z korzeniami ludzkiej natury.

Pytanie: Co zatem może pomóc?

Odpowiedź: Jedynie poważna nadzieja w sile wyższej – pozytywnej sile natury – która stopniowo nas oprzytomni. Musi ona doprowadzić nas do zrozumienia, że nie ma innej drogi do postępu w naszym świecie, jak tylko złożenie broni – nie tylko tej fizycznej, ale i wewnętrznej broni nienawiści oraz odrzucenia – i rozpoczęcie budowania pozytywnych więzi międzyludzkich.

Ludzkość stoi przed całkowicie nowymi możliwościami, ale nie możemy w nie wejść ze starymi narzędziami. Nie ze starymi myślami, starymi kalkulacjami, czy starymi uczuciami. Wszystko, co do tej pory zbudowaliśmy, opierało się na absolutnym egoizmie. Musimy przestać używać tego fundamentu.

Istnieje tylko jedna realna zmiana, jakiej ludzkość może dokonać: uznać egoizm za prawdziwego wroga i zacząć postrzegać innych nie jako rywali, lecz jako przyjaciół. To jest początek naprawy. Od tego momentu wszystko inne ulegnie zmianie.


Nie należy grać w ruletkę ze śmiercią

каббалист Михаэль Лайтман Nuklearna epopeja osiągnęła punkt kulminacyjny. Na tle bezowocnych negocjacji z Iranem, przyspieszenia odbudowy jego potencjału rakietowego i wznowienia programu nuklearnego, USA wraz z Izraelem przeprowadziły uderzenie prewencyjne na cele wojskowe i administracyjne reżimu ajatollahów.

Prezydent USA Donald Trump wystąpił z oświadczeniem, w którym powiedział: „Zamierzamy zniszczyć irańskie rakiety, irańską flotę i zadbamy o to, aby nie otrzymali broni jądrowej”. Premier Izraela Benjamin Netanjahu w wideo przesłaniu do obywateli kraju oświadczył:

Nie można dopuścić, aby śmiercionośny reżim terrorystyczny zdobył broń jądrową, która pozwoli mu zagrażać całej ludzkości. Nasze wspólne działania stworzą warunki do tego, by odważny naród irański wziął swój los we własne ręce. W toku operacji» Ryk Lwa «od nas wszystkich wymagać się będzie wytrwałości i hartu ducha. Razem wytrwamy, razem będziemy walczyć, razem zapewnimy wieczność Izraela”.

Otwarcie deklarując prace nad ofensywną bronią jądrową, grożąc zniszczeniem Izraela i uderzeniami w cele amerykańskie, Iran uczynił atak prewencyjny palącą koniecznością. Przecież gdy w grę wchodzi przetrwanie, działa prosta zasada mędrców: „Jeśli ktoś zamierza cię zabić – zabij go pierwszy”.

Co by było, gdyby…

Niektórzy zadają sobie pytanie: gdyby Iran wszedł w posiadanie broni jądrowej, jakie jest prawdopodobieństwo, że starałby się skończyć z Izraelem? Tutaj trzeba zrozumieć: samo postawienie takiego pytania, sama jego obecność już wymaga uderzenia wyprzedzającego. Nie wolno grać w ruletkę ze śmiercią.

Jeśli zaś chodzi o odpowiedź, jest ona całkiem oczywista: prawdopodobieństwo jest wielkie. Zbyt kusząca jest możliwość rozprawienia się z „tworem syjonistycznym”, nie ryzykując ani sobą, ani swoją władzą. Przecież jakąkolwiek cenę zapłaciłby Iran, dla jego lidera będzie ona niewspółmiernie niższa niż wypalone zgliszcza na miejscu Tel Awiwu.

Tak więc irańskie zagrożenie dla Izraela jest absolutnie realne. Ajatollah Chamenei to człowiek ideowy, religijny i ambitny. On nie tylko rwie się do klubu nuklearnego, on pożąda islamskiego panowania, pożąda imperium, które przerazi cały świat i rzuci go na kolana.

Perskie zapędy do hegemonii nie wygasły przez wieki, a kryzys ekonomiczny i sankcje jedynie je potęgują, zamiast powstrzymywać. I dlatego broń jądrowa w rękach Iranu to zupełnie co innego niż broń jądrowa w rękach Pakistanu czy, powiedzmy, Arabii Saudyjskiej. I dlatego dla nas stawką nie są gry geopolityczne, a ratunek przed śmiercią. I tutaj konieczne jest, by widzieć nie rozproszone fragmenty, a obraz w całości.

Droga do ocalenia

Dla nas do tej pory ataki terrorystów-samotników, rakiety, „oświecony” europejski antysemityzm, komory gazowe, irańska bomba, ekstremizm skrajnej lewicy i prawicy, antyizraelskie rezolucje ONZ – to różne rzeczy, różne niebezpieczeństwa, oddzielne kreski, które, jeśli układają się w jakiś wzór, to jedynie spontanicznie.

Nie widzimy systemowości, nie widzimy fundamentalnych prawidłowości, które każą światu nienawidzić narodu Izraela od czasu, gdy o sobie oznajmił. Nienawidzić z wszelkich możliwych powodów, pod wszelkimi pretekstami, a w rzeczywistości za jedną jedyną winę, za dawny dług, którego nie da się umorzyć.

Kiedyś obiecaliśmy światu dobrą przyszłość dla wszystkich, życie według zasady miłości bliźniego jak siebie samego. Tak, brzmi to nierealnie, poprzeczka wydaje się zbyt wysoka, ale uzbroiliśmy się w metodykę i pokazaliśmy, że to możliwe. Inaczej czy garstka ludzi mogłaby wpłynąć na losy ludzkości i zostawić tak wyraźny ślad w historii świata?

Lecz potem ludzka natura jednak wzięła górę i ugrzęźliśmy w wygnaniu, odrywając się od swojego dziedzictwa, zapominając o tym, od czego zaczęliśmy i do czego dążyliśmy. Jednak świat nie zapomniał. Dla niego na zawsze pozostaliśmy innymi – tymi, którzy obiecali wyjście z niekończących się sporów i cierpień, a oszukali wszystkich. Żydzi stali się wyrzutkami z powodu odrzucenia własnych wartości i próby stania się takimi jak wszyscy!

Narody nie rozumieją tego podłoża, nie znają głębokich korzeni swojej nienawiści, ale dla nas nadszedł czas, aby w końcu dokopać się do prawdy i wyjaśnić ją innym. Pora zakończyć to, co zaczęliśmy. W przeciwnym razie jesteśmy zbędni w tym świecie i on nadal będzie nas odpychał wszystkimi siłami, chcąc na zawsze rozwiązać „kwestię żydowską”. Ratuje nas tylko nasza krytyczna rola w ogólnym systemie, dla którego wciąż jesteśmy niezbędni do przełomu. Ale ratuje nas to nie przed katastrofami, a jedynie przed całkowitym zniszczeniem…

Pora zakończyć to, co zaczęliśmy

Oto, dlaczego wzywam naród żydowski do wewnętrznej jedności, która nada mu siły i pozwoli odrodzić się naprawdę. Tylko tak zwyciężymy swoich wrogów – nie bronią, lecz czynem, którego oni nieświadomie od nas wymagają.

Tylko tak przetrwamy na tej ziemi i damy światu przykład zbliżenia serc, przykład nowych relacji, bazujących na naszym rdzennym fundamencie, założonym niegdyś przez Abrahama wśród uczniów, którzy za nim poszli. Pozostałe środki to jedynie dyplomacja, zapewniająca do czasu „okno możliwości”.

Dopóki nie poradzimy sobie sami ze sobą, nie poradzimy sobie z wrogami. Odeprzemy Iran – pojawi się ktoś inny. Jak powiedział prorok: „Nie ma pokoju dla niegodziwców” – w znaczeniu: dla tych, którzy są rozbici i myślą tylko o sobie.

W takim stanie nie jesteśmy zdolni bronić tej ziemi, ponieważ zajmują nas wewnętrzne kłótnie i dla nich jesteśmy gotowi na wszystko, nawet na przyjęcie do rządu swoich wrogów. A oni doskonale wiedzą, jak wykorzystać tę sytuację, aby osłabiać nas dalej.

Dlatego naprawdę bać powinniśmy się nie Iranu, lecz rozbitego Izraela, degradującego wewnętrznie, zniewolonego przez środki masowego otumaniania i z własnej woli rezygnującego z dobrego jutra dla siebie i dla świata. Bać się trzeba tego, że pozostaniemy ślepi, przegapimy swoją szansę i zgubimy bilet do przyszłości wśród sterty fałszywek.

A kiedy otworzą się zapisy na następny rejs – tego nie wie nikt.


Naprawa świata jest w naszych rękach

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Igor zadaje pytania dotyczące tematu artykułu Baal HaSulama „Wolność”: „Ten cytat nie pasuje jakoś do tego, co Pan mówi. W artykule jest napisane: „Na świecie nie ma żadnego egoizmu, dlatego że nie ma ani jednej wolnej jednostki, która zarządzałaby sobą“. Jak to nie ma egoizmu? Mówi Pan przecież, że wszyscy jesteśmy egoistami“.

Odpowiedź: Ale to nie jest nasz egoizm, to nie jest nasz wybór. To jest nasza natura, która jest nam narzucona. Oczywiście musimy szukać sposobów, jak się od niej uwolnić, jak ją naprawić. Po to właśnie istnieje nauka Kabały. Jeśli stopniowo będziemy naprawiać naszą naturę, to zobaczymy, że istnieje sposób, aby wznieść się ponad egoizm i żyć według innych praw.

Pytanie: Kiedy więc mówi się, że na świecie nie ma egoizmu, ponieważ nie ma tu ani jednej wolnej jednostki, oznacza to, że powinniśmy chcieć przybliżyć się do wolności. Zatem, jeśli zatrzymać człowieka na ulicy, jak cały czas Pan twierdzi, i powiedzieć mu: „Jesteś egoistą”, to odpowie: „Jakim egoistą jestem?” Oznacza to, że nie ma świadomości zła. Kiedy przychodzi ta świadomość?

Odpowiedź: Po to, należy rozpocząć naukę Kabały. Stopniowo, w ciągu dosłownie kilku miesięcy, człowiek zaczyna rozumieć, że egoizm kieruje nim i nie może nigdzie przed nim uciec, jest niewolnikiem i dlatego można winić tylko Stwórcę.

Pytanie: Nie siebie, a Stwórcę?

Odpowiedź: Tak! A kto stworzył egoizm?! Tak jest napisane: „ Ja stworzyłem egoizm i stworzyłem Torę, dla jego naprawy”. Tak więc jedyne, co nam pozostaje, to ujawnić naszą naturę jako egoistyczną i odkryć metodę naprawy naszej natury jako Torę.

Pytanie: Czyli, jeśli czuję się źle i rozumiem, że jest to spowodowane moim egoizmem, to winię Stwórcę, a nie siebie?

Odpowiedź: Możesz winić Stwórcę. Ale w zasadzie Stwórca nigdzie nie ucieka od tej odpowiedzialności. Mówi tak: „Dałem wam Torę po to, abyście mogli się naprawić”. A dlaczego uczyniłem was egoistami, żebyście się sami naprawili – dlatego że musicie to przestudiować i zgodzić się z tym, że właśnie takie podejście do świata, jako do zła i możliwości naprawienia świata, jest w waszych rękach.

Pytanie: Dlaczego ludzkość potrzebuje tysięcy lat, aby osiągnąć taką formę?

Odpowiedź: Ludzkość tego nie chce. Nie chce nawet patrzeć w tę stronę.

Pytanie: Ludzkość nie chce zajrzeć w głąb siebie? Czy potrzebuje tysiące lat wojen, cierpień, przelewu krwi, wszystkiego co możliwe?

Odpowiedź: To wszystko wchodzi w proces naprawy. To tylko my liczymy wszystko na dni, godziny, tygodnie itd., ale Stwórca ma czas.

Pytanie: Zatem twierdzi Pan, że nie ma historii jako takiej? Historia nie istnieje?

Odpowiedź: Istnieje, ale wszystko to włącza się w ogólną naprawę.

Pytanie: Zatem jest to siła, która się kumuluje? Właśnie tylko dla tego jednego rozwiązania: zło jest we mnie i muszę je naprawić?

Odpowiedź: Oczywiście, a poza tym nie potrzebujesz niczego.

Pytanie: To oczywiście niesamowite! Wszyscy historycy, archeolodzy zajmują się historią, archeologią, naukami które odkrywają, jak powstaliśmy. Wielki Wybuch… Ale okazuje się, że wszystko sprowadza się do jednego punktu. Czy uważa Pan, że wszystkie te nauki są potrzebne?

Odpowiedź: Nie. Gdybyśmy od razu zajęli się tym, czym powinniśmy, naprawieniem siebie i zjednoczeniem, nie potrzebowalibyśmy tego wszystkiego.

Pytanie: Czyli całej tej wiedzy nie potrzebujemy szczególnie?

Odpowiedź: Nie. Wszystkiego dowiedzielibyśmy się od Natury.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Podchwytliwe pytanie Sokratesa

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Wielu starożytnych Greków obawiało się pytania Sokratesa, które często zadawał: „Czy nie wstydzisz się troszczyć o pieniądze, sławę, zaszczyty, a nie dbasz o swoją duszę i nie myślisz o niej, aby była możliwie najlepsza?” 

Alkibiades, ówczesny polityk i strateg, zakochał się w Sokratesie i powiedział: „Sokrates sprawił, że poczułem wstyd. I jakże często pragnąłem, by nie było go już wśród żywych ludzi”.

Odpowiedź: To prawda: normalne, egoistyczne spojrzenie na świat jest takie, że jeśli ktoś wytknie mi moje wady, to najpierw chcę, żeby zniknął, a jeśli to możliwe, żeby zniknęły także wady.

Pytanie: Czy z tego wyjaśnienia wynika, że dążenie do sławy, pieniędzy i władzy jest nikczemne?

Odpowiedź: Co najmniej drugorzędne. Potrzebujemy tego, aby istnieć.

Pytanie: To znaczy, że robimy to dla potrzeb życiowych? Ale tylko to, co konieczne.

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Zasadniczo wszystkie nasze działania powinny być poświęcone duszy. Dlaczego więc nie troszczymy się o duszę?

Odpowiedź: Zapytaj ludzi, powiedzą ci: „Nie wiem, czym jest dusza. Nie wiem, jak się nią zajmować. Nie chcę, to trudne, to ciężkie. To wbrew mojej egoistycznej naturze. Nie potrzebuję tego”.

Pytanie: Zatem dlaczego na świecie jest tak wiele praktyk duchowych?

Odpowiedź: Ponieważ ludzie zawsze coś wymyślają, chcą oszukać Stwórcę. Oznacza to, że zrobię to lub zrobię tamto i w ten sposób okiełznam egoizm, naturę i Stwórcę.

Pytanie: To wszystko jest próbą ominięcia tego, co najważniejsze. Ponieważ najważniejsza rzecz jest trudna do zrobienia?

Odpowiedź: Najważniejsze, że jest to sprzeczne z naszą naturą, i dlatego nie możemy iść tą drogą.

Pytanie: Pytanie brzmi: w jaki sposób człowiek może stwierdzić, że znalazł dokładnie to, co właściwe?

Odpowiedź: Wtedy człowiek zaczyna odczuwać sens życia, prawdziwy sens życia, sens istnienia. Czuje, że odnalazł korzeń życia.

Pytanie: Gdzie to czuję? Gdzie jest we mnie poczucie, że to znalazłem?

Odpowiedź: Jest to połączenie serca i umysłu.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Nie pozwalaj innym decydować za ciebie

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jest taka przypowieść. Pewien uczeń zapytał mistrza: „Powiedziałeś, że jeśli dowiem się, kim jestem, stanę się mądry. Ale jak to zrobić?” Nauczyciel odpowiedział: „Na początek odbierz ludziom prawo do decydowania, kim jesteś. Jeden powie ci, że jesteś zły, uwierzysz mu i zasmucisz się. Inny powie ci, że jesteś dobry, ucieszysz się. Chwalą cię lub ganią, wierzą ci lub zdradzają, dopóki mają prawo decydować, kim jesteś, nie odnajdziesz siebie. Odbierz im to prawo i mnie także”.

Pytanie: Czy możliwe jest uwolnienie się od opinii innych ludzi?

Odpowiedź: Gdy widzę, jak inni osądzają świat, mnie, mojego Nauczyciela, moją nau, to oczywiście, zasmuca mnie to pod wieloma względami. Ale w zasadzie to nie za bardzo mocno i nie na długo. Znajduję na to całkowicie rozsądną odpowiedź.

Pytanie: Czy to nie skłania Pana, aby coś zmienić?

Odpowiedź: Nie, w żadnym wypadku! Czegoś podobnego już dawno nie mam!

Komentarz: Oznacza to, że nie może już Pana nikt zmienić.

Odpowiedź: Nikt.

Pytanie: Proszę wyjaśnić człowiekowi, który niepokoi się, że jakakolwiek opinia może go zmienić. Jak mądrze wytrwać i nie wpaść w żadne pułapki, krytykę i podobne rzeczy, tylko iść dalej?

Odpowiedź: To może być dane po latach. Ale ja przyjąłem to na siebie wiele lat temu, a potem już mi to nie przeszkadzało.

Pytanie: Czyli uchwycił się Pan celu, nauczyciela i to wszystko? Nie można było Pana już żadnymi sposobami oderwać?

Komentarz: Żadnymi.

Pytanie: Więc w rzeczywistości człowiek potrzebuje czegoś dobrze się uchwycić i trzymać?

Odpowiedź: Tak. I oczywiście mocno trzymać się.

Pytanie: Nawet jeśli pojawiają się wątpliwości?

Odpowiedź: Przychodzą specjalnie, żeby człowiek się tego trzymał.

Komentarz: A czy można odnaleźć siebie bez wpływu innych? Przecież miał Pan nauczyciela, był pod jego wpływem.

Odpowiedź: Bez wpływu nauczyciela, jestem nikim!

Pytanie: Pan szukał kogoś, kto będzie miał na Pana wpływ. A jak rozpoznać, że to jest ten właśnie wpływ, którego szukam?

Odpowiedź: Będąc z nim, z Rabaszem przez pierwsze kilka lat, wciąż jeździłem, odwiedzałem inne miejsca i próbowałem dowiedzieć się, co jest dla mnie odpowiednie.

Komentarz: Tak naprawdę teraz rozmawiamy o Panu.

Odpowiedź: Tak, o mnie i moim Nauczycielu! Rozmawiałem z nim o tym: „Skąd mam wiedzieć, że jest Pan prawdziwym Nauczycielem? W ciągu tych kilku tysięcy lat, odkąd istnieje Kabała, ilu ich było? Gdzie są i gdzie są ich uczniowie, i co się stało? A Rabasz odpowiedział: „Nie wiem”.

Pytanie: Czy to nazywa się „pomoc nauczyciela”, taka odpowiedź : „Nie wiem”?

Odpowiedź: Tak. Musisz sam sprawdzać.

Pytanie: Więc nauczyciel nie udowadnia niczego, tylko mówi: „Sprawdź to sam”?

Odpowiedź: Oczywiście.

Komentarz: Czyli jego wpływ na Pana polegał na tym: zobacz, czy ci to odpowiada, czy nie.

Odpowiedź: Tak, usiądziemy tutaj, poczytamy, porozmawiamy, ale bez wyjaśniania spraw osobistych.

Pytanie: Osobiste oznacza, czy ​​to twoje miejsce, czy nie twoje?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Czyli takie rozeznanie trwa dość długo u człowieka?

Odpowiedź: Stopniowo, powoli, coraz bardziej się chwytasz, potem puszczasz i upadasz, podnosisz się, znów się chwytasz. W taki sposób idziesz do przodu.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Kochajcie jeden drugiego za nic!

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Czego życzyłby Pan wszystkim ludziom w nowym roku?

Odpowiedź: Życzę nam wszystkim absolutnej wzajemnej miłości. Nic więcej nie jest potrzebne! Życzę miłości. Po prostu kochajcie jeden drugiego. Za nic. Choćby za to, że wszyscy jesteśmy ludźmi.

Pytanie: Czy można tak żyć, jak Pan teraz powiedział?

Odpowiedź: Można.

Pytanie: Co trzeba zrobić, aby tak po prostu kochać człowieka, ludzi?

Odpowiedź: Należy zrozumieć, że nie ma nic lepszego niż to uczucie, te relacje w naturze, i cała natura jest zbudowana na miłości. Wszystko, co jest ukryte przed nami w naturze, w wyższej naturze, to tylko miłość.

Pytanie: Czy możemy, jeśli wszyscy zechcemy, przyjąć i przyciągnąć siłę natury?

Odpowiedź: Tak, natura tylko na to czeka. Miłość jest najwyższym, najsilniejszym, najbardziej centralnym uczuciem i siłą w naturze.

Pytanie: Czy można tak swobodnie przejść od nienawiści do miłości? Teraz kogoś jawnie nienawidziłem i nagle – bum! – mija trochę czasu, a my przechodzimy do miłości. Czy może tak być, czy to fantazja?

Odpowiedź: Tak możemy to. Znajdujemy się w takich skrajnych stanach, odwrotnych do tego uczucia, że możemy to zrobić. Dlatego że widzimy, do czego dochodzimy, gdzie znikają wszystkie nasze wysiłki, wszystkie nasze osiągnięcia, wszystko wypada nam z rąk, nic nie możemy osiągnąć. Jesteśmy jak ślepe, głupie szczenięta. Tak żyjemy. Strasznie! Brak mi słów!

Ale jeśli poprosimy naturę, aby nas zmieniła, otrzymamy taką zmianę sił, uczuć, właściwości, których nawet się nie spodziewamy. Dlatego że Stwórca – to miłość.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”