Artykuły z kategorii Wiadomości

Świat byłby w lepszym położeniu bez The Giving Pledge

(*opis do zdjęcia: Prezes Zarządu Berkshire Hathaway Warren Buffett (R) i współzałożyciel Microsoftu Bill Gates reagują po udziale w konkursie rzucania gazetami przed corocznym spotkaniem Berkshire w Omaha, Nebraska 2 maja 2015. REUTERS/Rick Wilking)

The Giving Pledge, zgodnie z oświadczeniem na stronie, „jest zobowiązaniem najbogatszych osób i rodzin na świecie, aby przeznaczyć większość swojego majątku na cele charytatywne.” W 2010 roku Warren Buffett, Melinda Gates i Bill Gates założyli inicjatywę The Giving Pledge [tłum: obietnica przekazania darowizny], po serii rozmów z filantropami na temat tego, jak mogliby ustanowić nowy standard hojności wśród najbogatszych. Inicjatywa The Giving Pledge ma na celu zmierzyć się z częścią najbardziej palących problemów społecznych. Wśród 231 miliarderów, którzy podpisali zobowiązanie, są takie nazwiska jak David Rockefeller, Jeff i Marieke Rothschild, Richard Branson, Charles Bronfman, Elon Musk, MacKenzie Scott, Mark Zuckerberg i oczywiście trzej inicjatorzy.

Kiedy wlewa się tyle pieniędzy w system, który jest tak zepsuty, nie ma najmniejszych wątpliwości, że fundusze pozostaną u tych, którzy są już na szczycie, i nic z tego nie trafi do tych, którzy ich potrzebują.

Wielu z tych ludzi przekazało już miliardy dolarów, a świat nadal niszczeje. Obawiam się, że nawet jeśli wszyscy ludzie z tej listy spełnią swoje obietnice, świat nie będzie ani trochę lepszy niż jest dzisiaj. Będą oni rozpraszać swoje bogactwa po całym świecie, tu zbudują skrzydło szpitala, tam nową szkołę, ale życie ludzi tak naprawdę nie ulegnie poprawie.

To prawda, że w wielu miejscach systemy opieki zdrowotnej i edukacji wymagają poprawy, ale wpompowywanie pieniędzy w chore systemy nie uleczy ich. Jeśli już, to tylko pogorszy chorobę. Biorąc pod uwagę to jaki jest dzisiejszy świat – byłby w lepszej sytuacji bez tych miliardów.

Dysfunkcyjne systemy opieki społecznej, opieki zdrowotnej i edukacji, które widzimy na całym świecie, są w tym stanie nie z braku pieniędzy, ale z braku dobrej woli. Nie ma chęci, aby te systemy dobrze funkcjonowały, ponieważ ludzie nie troszczą się o siebie nawzajem. Kiedy ludzie chcą się wzajemnie wykorzystywać, czerpią przyjemność z patrzenia na cierpienie innych i nie widzą korzyści płynącej z poprawy czyjegokolwiek życia.

Im dłużej pandemia sieje spustoszenie w społeczeństwie, tym pilniej musimy nauczyć się reguł nowego, wyłaniającego się świata i tego, jak w nim funkcjonować. Tylko wtedy, gdy zrozumiemy, jak zmieniły się reguły gry, będziemy wiedzieli, co zrobić z miliardami dolarów w datkach. Wtedy zrozumiemy też, że nie potrzebujemy, aby ludzie dawali społeczeństwu swoje pieniądze, potrzebujemy aby dawali mu swoje serca.

Kiedy wlewa się tyle pieniędzy w system, który jest tak zepsuty, nie ma najmniejszych wątpliwości, że fundusze pozostaną u tych, którzy są już na szczycie, i nic z tego nie trafi do tych, którzy ich potrzebują.

Pieniądze można dobrze spożytkować, jeśli w ludziach jest taka wola. Aby zapobiec sytuacji, w której miliardy, jeśli nie biliony dolarów dodatkowo zasilają korupcję i pozostają w rękach skorumpowanych biurokratów, całe społeczeństwo musi przejść przez kompleksowy proces edukacji. Kiedy ludzie nauczą się dbać o siebie nawzajem, naturalnym będzie wykorzystywanie wszystkich zasobów, dla dobra ogółu. Kiedy tak się stanie, przekonamy się, że możemy mieć doskonałe zdrowie i świetną edukację za ułamek ceny, którą ludzie teraz uważają za konieczną do zapłacenia.

Aby to osiągnąć, potrzebujemy przejść przez proces edukacji. W rzeczywistości jedyną edukacją, jakiej potrzebujemy, jest nauczenie się, jak dbać o siebie nawzajem. Aby osiągnąć taki sposób myślenia, musimy umieć podejść do sprawy z każdej strony. Nauka dowodzi, że systemy, których części współpracują i utrzymują ogólne zdrowie wszystkich swoich elementów, nie tylko przetrwają, ale także rozwijają się. Historia dowodzi również, że społeczeństwa, w których królowała solidarność i spójność były silne, rozwijały się, a rozpadały, gdy górę brały wewnętrzne podziały. Musimy na wszelkie sposoby pokazywać, że jesteśmy silni, zdrowi i szczęśliwi tylko wtedy, gdy jesteśmy zjednoczeni, gdy troszczymy się o siebie nawzajem.

W najbliższych latach setki milionów ludzi pozostaną bez pracy. Pandemia przyspiesza ten proces i już teraz dziesiątki milionów ludzi nie ma pracy albo z własnej woli, albo dlatego, że ich miejsca pracy sprzed pandemii zniknęły. Jak mają oni utrzymać siebie i swoje rodziny, jeśli nie ma między nami wzajemnej odpowiedzialności? Jak pozostaną przy zdrowych zmysłach, jeśli nie będą czuli, że społeczeństwo troszczy się o nich i że są wobec niego zobowiązani? Staną się zbuntowanymi jednostkami, gotowymi w każdej chwili wybuchnąć i wyrządzić krzywdę.

Jeśli jednak ich umysły będą nastawione na solidarność, jeśli zrozumieją i poczują, że wszyscy jesteśmy od siebie zależni i że społeczeństwo będzie się o nich troszczyć, znajdą konstruktywne sposoby, by wnieść swój wkład, a społeczeństwo na tym skorzysta.

Źródło: https://bit.ly/3qBYVSv


Główne podsumowanie minionego roku

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Nadszedł czas na podsumowanie minionego roku. Co się wydarzyło: całkowite wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej; Joe Biden objął urząd prezydenta; w Izraelu premierem został Naftali Bennett; w Europie zakazano używania jednorazowych, nie ulegających degradacji naczyń, plastiku; poważne powodzie w Europie Zachodniej i Środkowej; erupcja wulkanów; trzęsienia ziemi w Indonezji, Haiti i tak dalej; pożary w całej Europie, w Rosji, w Australii; tornado w Ameryce.

Letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio; upadek Kabulu i przekazanie go talibom; Szwajcaria zaegalizowała małżeństwa osób tej samej płci; Angela Merkel podała się do dymisji; koronawirus trwał i trwa – prawie 270 milionów przypadków zachorowań i 5,3 miliona zgonów.

Jak podsumuje Pan wyniki minionego roku?

Odpowiedź: Rok eskalacji. Ja bym go tak nazwał.

A najważniejsze eskalacje mają miejsce między Izraelem a Stanami Zjednoczonymi. Bardzo poważne, aż do tego stopnia, że wkrótce będziemy jakby w konflikcie ze sobą. Jesteśmy i tak już w opozycji wobec siebie. Myślę, że nawet są tacy, którzy nie zgadzają się z naszym istnieniem.

Jedyne na co wciąż mam nadzieję jest to, że Żydzi w Ameryce zaczną stopniowo odzyskiwać przytomność i nie będą solidaryzować się z Partią Demokratyczną, z ruchami lewicowymi. Ale wciąż jednak muszą się upewnić, że chociaż rząd nazywany jest „lewicowym” i „demokratycznym”, nie jest demokratyczny, nie jest za demokracją, nie jest dla ludzi.

Ale w odniesieniu do Izraela należy powiedzieć tak: będzie gorzej, znacznie gorzej. Nie było nic lepszego dla Izraela niż rząd Trumpa. I nie doceniliśmy tego bez względu na to ile pisałem i mówiłem, i krzyczałem o tym. Nie doceniliśmy. Żydzi go zdradzili. Odepchnęliśmy go. I to jest bardzo bolesne. I jeszcze będziemy z tego powodu bardzo cierpieć, że tak się dzieje.

Minie dużo czasu zanim Żydzi wyciągną z tego wnioski. Ale lekcje będą bardzo poważne, długie i – boję się powiedzieć – krwawe.

Pytanie: Czy to jest dla Pan główny wniosek z minionego roku?

Odpowiedź: Nie ma innego wniosku. Ponieważ powiązany jest z celem rozwoju świata.

Pytanie: Podsumowując miniony rok, o czym Pan myślał – o sobie, o Izraelu, o nas?

Odpowiedź: Nie. Myślałem o realizacji programu stworzenia w naszych czasach – jaką drogą będzie realizowany. I my, niestety całą tę drogę zamieniamy z dobrej i krótkiej w krwawą, która w końcu będzie tragiczna, długa i bolesna. Szczególnie dla nas. Ale w zasadzie i w konsekwencji – dla całego świata.

Pytanie: Powiedział Pan „droga”. Proszę więc wyjaśnić, dlaczego te dwa państwa, albo jedno, stoją niejako w centrum świata?

Odpowiedź: W centrum świata stoi Izrael. Nie dlatego, że w nim jestem, ale dlatego, że dzieje się tak z obiektywnych powodów. Widzimy to w przeciągu całej historii. I w zasadzie z tym zgadza się większość ludzi, którzy widzą sytuację i patrzą na całą historię przez pryzmat czasu i wydarzeń. To wszystko jest tak powiązane.

Jesteśmy więc w centrum wydarzeń a naszym zadaniem jest doprowadzenie świata do jedności, do zjednoczenia, poprzez pokazanie przykładu i pociągnięcie świata za sobą.

A my tego nie robimy. I dlatego oczywiście nasza wina leży w takim stanie świata, w którym on się znajduje. Tak więc będziemy musieli naprawić to i być może naprawić w bardzo, bardzo nieprzyjemny sposób. Nazywa się to „drogą cierpienia”.

Tak więc nie będzie zjednoczenia, będą długie rozłączenia, będą długofalowe problemy, starcia, wojny, nieporozumienia, ale ostatecznie wszystko zależy od nas. I kiedy my, to znaczy Żydzi, nie podążamy drogą, którą powinniśmy – nie drogą zjednoczenia, to oczywiście jest źle.

Pytanie: Czy ta formuła działa: źle nam – źle światu?

Odpowiedź: Świat nie będzie w lepszej sytuacji. Świat będzie miał się tak samo jak my, tylko w innej formie. Jeśli będą nas wyganiać, niszczyć, zmuszać do opuszczenia naszego terytorium itd., to świat w rezultacie też będzie pełen krwawiących ran. Będzie po prostu jak zagonione zwierzę.

Co możesz zrobić? To nasza wina. Pisałem o tym, mówiłem o tym i w końcu dochodzimy do tego.

Pytanie: Czy dla Pana ma znaczenie, kto bardziej Pana usłyszy, Żydzi czy wszystkie narody świata?

Odpowiedź: Oczywiście – narody świata to dobrze, ale najważniejsi są Żydzi. Bo wszystko zależy od nich. W każdej chwili, jeśli się zmienią i zrozumieją, że są punktem centralnym i od nich zależy stan całego świata, jeśli zjednoczą się ze sobą, to świat zacznie się jednoczyć i możliwe będzie zapobieżenie wojnie.

Nikt nam nie pomoże. Amerykanie już mówią otwarcie, że nie uczestniczymy w waszych planach. Nie chcą nawet zaopatrywać nas w samoloty-cysterny. Oznacza to, że nie będziemy nawet w stanie zaatakować. Nie możemy atakować Iranu, jego obiektów nuklearnych, o których oni mówią otwarcie, że są przeznaczone dla nas.

Oni nie ukrywają tego. I Amerykanie też nie ukrywają, że przestają nam pomagać. I nie mamy już nic do roboty. Co, będziemy tu siedzieć i czekać, aż spadną bomby atomowe? A to jest prawdopodobne.

Do tego właśnie sami doprowadziliśmy, zarówno fizycznie, jak i duchowo. Nie dążymy do połączenia. Nie dążymy do solidarności. Nie szukamy solidarności między nami. Jesteśmy przykładem takiego wzajemnego odrzucenia, które nie istnieje w żadnym innym narodzie.

Żaden naród na świecie nie może pokazać przykładu takiego podziału i rozwarstwienia jak my. Oznacza to, że praktycznie powtarzamy te same żydowskie wojny, które toczyły się w całej historii między Żydami.

Komentarz: Podczas zburzenia Świątyń.

Odpowiedź: Teraz jest to samo.

Pytanie: Jaki jest Pana wniosek z tego wszystkiego?

Odpowiedź: Wniosek: strzeżcie się Żydzi! Taki jest wniosek. Tylko to. I dlatego patrzę w przyszłość bardzo pesymistycznie! Wszyscy na świecie są coraz bardziej przekonani, że Izrael i Żydzi po prostu są problemem, złośliwym guzem na ciele świata.

Komentarz: Ale Pan w tym przypadku nie proponuje usunięcia guza, a proponuje Pan wyleczenie go.

Odpowiedź: Nie wiem, jak wyleczyć. Myślę, że ludzie, narody świata, państwa znów będą miały tę samą myśl: „Dlaczego stworzyliśmy ten Izrael? I dlaczego w ogóle istnieje? Jest dla nas jak bielmo na oku”.

Komentarz: Powiedzmy, że pojawia się taka myśl. Co dalej – przecież działanie nie polega na zniszczeniu…

Odpowiedź: Będą więc takie działania, że zostaniemy wyrzuceni ze wszystkich międzynarodowych klubów i organizacji.

Komentarz: Sądzeni we wszystkich międzynarodowych sądach.

Odpowiedź: To już się dzieje. A my będziemy się jakby uspokajać, że tak nie jest, i że to wszystko jest tymczasowe, i tak dalej. Dokładnie tak, jak robili to Żydzi w nazistowskich Niemczech przed tym, jak zaczęli ich wszystkich wywozić do obozów koncentracyjnych.

Komentarz: Ale Pan sam powiedział, że nie da się unicestwić tego narodu.

Odpowiedź: Cóż, zostanie kilka osób. Mówie całkiem poważnie!

Jeśli większa część ludzi może być tylko w takiej niezgodzie ze sobą, to aby ich doprowadzić do mniej-więcej logicznej, poprawnej relacji, nie pozostanie nic innego, jak tylko zmniejszyć ich liczbę. Niech poczują, jak bardzo są zależni od siebie.

Pytanie: Powiedzmy, że to słyszę. Oto jestem, Żyd, albo jestem przedstawicielem innych narodów i to słyszę. Co powinienem robić? Przecież Pan coś ma na myśli, a nie tak po prostu mówi.

Odpowiedź: Twoje działania będą podyktowane tym, co stanie się z tym narodem.

Pytanie: Jeśli jestem Żydem, co powinienem zrobić?

Odpowiedź: Odrzucić wszystko i tylko zająć się kolektywizacją: zebrać wszystkich Żydów, jak najwięcej, jak to tylko możliwe, w jedno uczucie, świadomość, że są jednością, całością i są zobowiązani zbliżyć się do siebie wzajemnie. Przezwyciężyć wzajemną nienawiść i osiągnąć stan niemal, jak miłość.

Wszystko po to, abyśmy zjednoczeni, wszyscy razem zaangażowali się w naszą prawdziwą pracę – nie tylko w nasze własne zjednoczenie, ale także w zjednoczenie całego świata. Wtedy musimy być światłem dla narodów świata. I będziemy musieli rozpowszechniać metodę zjednoczenia, połączenia wszystkich ludzi na świecie.

A do tego czasu oni dojrzeją. Bo będzie jeszcze tak wiele kataklizmów i problemów, że będziemy mieli czas, aby im wytłumaczyć, że powstrzymać to można tylko poprzez nasze dobre wzajemne stosunki, które powinny pochodzić od Żydów.

Komentarz: Chyba nie mówi Pan o przewadze Żydów. Mówi Pan o dość ciężkiej pracy, którą oni muszą wykonać.

Odpowiedź: O ich obowiązku wobec całej ludzkości.

A oni tego nie czują. Ludzkość odczuwa to w swoich pretensjach do narodu żydowskiego, a sam naród żydowski tego nie czuje. I na tym polega problem: jak możemy wstrząsnąć tym hardym, upartym narodem, żeby się obudził. Okazuje się, że wewnątrz są po prostu zamarznięci, zamrożeni, zakonserwowani przez wiele, wiele stuleci.

Nie wiem, jak to zrobić. I dlatego w przeddzień przyszłego roku znajduję się w stanie niespokojnych oczekiwań. I nie widzę, co może dobrego się wydarzyć w przyszłym roku. Nie ma do tego żadnych przesłanek.

Komentarz: A jeśli ja, przedstawiciel jakiegokolwiek innego narodu, słyszę to i to mnie – proszę mi wierzyć – nawet irytuje, mnie to nakręca.

Odpowiedź: Jeśli nie należysz do Żydów, to proszę cię – wywieraj presję na naród żydowski, wyjaśniaj wszystkim to, co ja tobie wyjaśniłem. I postaraj się zrobić tak, aby oni – Żydzi zrozumieli swoją konieczność, swoją prawdziwą rolę na tym świecie, zwłaszcza w naszych czasach, i zaczęli natychmiast to realizować. To znaczy zjednoczenie między sobą, aby pokazać wszystkim narodom świata przykład, jak się zjednoczyć. I wtedy świat się uspokoi i dojdzie do właściwego stanu. To właśnie trzeba wszystkim wyjaśnić.

Komantarz: Jednak to zadziwia nie tylko mnie, ale wszystkich, że stawia to Pan na pierwszym planie, na czele wszystkiego, co dzieje się na świecie! Na świecie!

Na świecie dzieje się tak wiele, a Pan stawia to na czele wszystkiego.

Odpowiedź: Na świecie ma miejsce swobodny upadek całej ludzkości w moralną, technologiczną, ekologiczną otchłań.

Komentarz: I Pan mówi , że to przez nas.

Odpowiedź: Tak. Dlatego że nie podnosimy wartości zjednoczenia. Tylko to ma znaczenie!

Pytanie: Zjednoczenie w prostym sensie?

Odpowiedź: Zjednoczenie ludzi między sobą, dlatego że w takim przypadku oni mogą ujawnić wyższą siłę, zbliżyć ją do siebie. W miarę naszego zjednoczenia przybliżamy do siebie wyższą siłę i w taki sposób odkrywamy istnienie nas wszystkich w pewnym nowym świecie. Zaczynamy dostrzegać siły, które nami zarzadzają. To jest bardzo ważne! I wtedy rozumiemy, gdzie żyjemy, w jakim celu, jak powinniśmy żyć i tak dalej. Dlatego, zaczynając jednoczyć się, zaczynamy ujawniać manifestację wyższej siły między nami.

Pytanie: Czy to ujawnienie powinien w rzeczywistości osiągnąć każdy człowiek? Absolutnie każdy?

Odpowiedź: Osiągnie to każdy. Wcześniej, później w zależności od jego wewnętrznych właściwości, ale każdy człowiek to osiągnie.

Komentarz: Wchodzimy w nastepny rok, Pana życzenia, proszę.

Odpowiedź: Żeby mnie usłyszeli!

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 13.12.2021


Dobry wstrząs na przebudzenie

Ostatnio pojawił się nowy szczep wirusa i wszystko, co wiedzieliśmy na temat pandemii zostało wywrócone do góry nogami. Charakteryzuje go duża zarażalność i łagodność. Co więcej, żadna szczepionka nie wydaje się przed nim chronić. To tak jakby drwił on sobie z naszych bezprecedensowych wysiłków i niezrównanych inwestycji ostatnich dwóch lat. To jak policzek, jakiego potrzebowaliśmy, żeby się obudzić z naszych obłąkanych starań, by utrzymać wcześniejszy sposób życia. Zamiast walczyć w skazanej na porażkę wojnie, powinniśmy połączyć nasze wysiłki w celu opracowania bezpieczniejszego i spokojniejszego sposobu życia.

Nie uznaję wirusa za chorobę, ale za lekarstwo. Proces uleczenia musi zacząć się od przemyślenia naszego życia: tego, co chcemy osiągnąć, co nas uszczęśliwi, co się dla nas tak naprawdę liczy i jak zbudować społeczeństwo, w którym ludzie nie podkopują swoich wzajemnych marzeń, ale je wspierają, tak żeby nie tylko garstka ludzi mogła zrealizować swe marzenia, ale każdy.

Fakt, że ten wirus zaburza nasz wcześniejszy sposób życia jest darem natury dla ludzkości. Unosiliśmy się pychą, a teraz pokazano nam nasze granice. Nie ma nic zdrowszego od prawdy. Znając prawdę, możesz budować z niej coś lepszego. Jeżeli nie wiesz jednak, kim jesteś, każde twoje działanie będzie niedopasowane i nie przyniesie żadnych trwałych rezultatów.

Można właściwie powiedzieć, że jesteśmy świadkami upadku naszego starego sposobu życia, a to że dokonuje się to przez naturę dowodzi tylko, że był on niezrównoważony. Jeżeli pójdziemy po rozum do głowy, skorzystamy z rady natury i nie będziemy brnąć w rzeczy, które z nią nie współgrają.

Rządy wydały już biliony dolarów na pakiety ratunkowe oraz inne programy pomocy. Mogą nadal to robić i wykorzystać fakt, że każdego miesiąca miliony ludzi postanawia rzucić pracę, żeby założyć państwowe, a nawet światowe programy, zbudowane w oparciu o nowe wyobrażenie ludzkiej hierarchii. Na każdym poziomie- osobistym, społecznym, narodowym i międzynarodowym- powinniśmy przemyśleć strukturę naszego społeczeństwa i naszych relacji z innymi.

Nie pokonamy wirusa nauką. Ten mutuje szybciej niż naukowcy są w stanie opracować szczepionki czy lekarstwa. A nawet gdyby byli w stanie to zrobić, co to za życie, jeśli musielibyśmy się „szprycować” trzy razy do roku na każdą nową odmianę wirusa?

Co gorsza, wirusy te są naszym własnym tworem. Można właściwie przyrównać nas do chodzących i gadających worków mikroorganizmów, z których wielu jeszcze nie poznaliśmy, aż zaczynają być one chorobotwórcze. Jeżeli weźmiemy przykład niezliczonych przypadków statków wycieczkowych, których załoga i goście byli całkowicie zaszczepieni, a jednak nieustannie zapadali na choroby oraz całkowicie osobliwy przypadek polarnej stacji badawczej, której załoga przeszła pełne szczepienia, była regularnie badana, poddawana kwarantannie i usytuowana na Biegunie Północnym, setki mil od innych istot ludzkich, a jednak jej 2/3 nagle zachorowało na Covida, uświadomimy sobie, że ten wirus jest w nas, a nie na zewnątrz i to tam musimy szukać rozwiązania.

Wewnętrznym elementem, który jest szkodliwy i który generuje naszą niechcianą rzeczywistość, jest nasza postawa. Nasze agresywne i eksploatacyjne podejście do otoczenia wszystkich tylko zatruwa. Jesteśmy jedynymi w naturze, którzy wyrażają świadomą aspirację do tego, by brać więcej niż potrzebujemy, nie po to, by się utrzymać, ale dla samej radości sprawienia innym cierpienia oraz poczucia wyższości.

Jako że chcemy pokazać każdemu, że to my tutaj rządzimy, natura pokazuje nam, że jest odwrotnie. Jeżeli nie ukorzymy się przed nią i nie dopasujemy do innych elementów stworzenia, natura będzie nadal „wyjaśniała” prawdę przy pomocy siły i bólu.

Zaprzestając swojej agresji, sami przestaniemy być wykorzystywani. Nie życząc innym krzywdy, krzywda nie spotka nas ze strony natury. Jeżeli pragniemy żyć z każdym w zgodzie i pokoju, takie życie dostaniemy.

Oto lekcja natury dla ludzkości.

Źródło: https://bit.ly/3GmHBXi


Prognoza na rok 2022: gdzie się podziać?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Niedawno zebrali się politolodzy, naukowcy, specjaliści i przewidywali sytuację w gospodarce na nadchodzący rok. Punkty są następujące: kryzys gazowy w Europie będzie się powiększał, Europa jako całość zostanie rozdarta przez sprzeczności, kryzys z migrantami w UE będzie się nasilał, hiperinflacja w USA będzie się nasilać, konfrontacja między Demokratami i Republikanami będzie się pogłębiać, pandemia będzie się utrzymywać, konflikty zbrojne w Syrii, Libii, Donbasie, Karabachu i sytuacja wokół Tajwanu nie zostaną rozwiązane, konfrontacja Ameryki z Chinami będzie bardziej wyraźna… I tak dalej, jest jeszcze znacznie więcej punktów.

Co Pan na to powie?

Odpowiedź: Ogólnoświatowy chaos.

Pytanie: Co się dzieje?! Gdzie uciekać?

Odpowiedź: Nie trzeba nigdzie uciekać. Nigdzie. Nie ma żadnych innych planet, nikt nigdzie na ciebie nie czeka.

Zapaskudziłeś jedną planetę, a teraz chcesz polecieć na inną? Gdybyś spojrzał na Ziemię z kosmosu, zobaczyłbyś, jak wiele nieczystości, delikatnie mówiąc krąży wokół tej Ziemi. Cała jest tym pokryta.

Pytanie: Co to za prognozy? Specjaliści, politolodzy… Przynajmniej coś by zaproponowali…

Odpowiedź: Nie mogą nic zaoferować. Tak będzie trwać do samego końca. Wręcz przeciwnie, zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że nie mają nic w swoich rękach. I w głowach nic nie mają, i w duszy, i w sercu nic nie mają. Tu zaczyna się prawdziwy kryzys.

Pytanie: Czyli uważa Pan, że oni dojdą do duszy i serca?

Odpowiedź: Nie. To wymaga bardzo wielkich wyzwań, bardzo wielkiego cierpienia. Oni tego nie przeżyją. Raczej zgodzą się położyć pod bombę atomową i to wszystko.

Komentarz: Powiedzmy tak, wcześniej coś proponowali, coś budowali.

Odpowiedź: To dlatego, że byli bardziej naiwni. Teraz są mądrzejsi. Zdają sobie sprawę, że nie ma nic do zaoferowania.

Pytanie: Czy nagle zaczęli czuć, że ludzki umysł już nie może tego wszystkiego objąć?

Odpowiedź: Ludzki umysł może tylko napaskudzić, zepsuć, rozbić, przyszłość uczynić ciemną, czarną.

Pytanie: Dlaczego otrzymaliśmy taką pewność, co do możliwości naszego umysłu?

Odpowiedź: Aby całkowicie nas zmylić i udowodnić, że nasz umysł nie jest nic wart. W końcu co odróżnia człowieka od pozostałych stworzeń? Rozum!

Brzmi to dumnie i tak dalej! Cóż, no to bądź dumny z tego kim jesteś. Że masz taką maszynę w głowie, taką ogromną ilość uczuć w sercu. Ale one wszystkie są egoistyczne, zamknięte, skoncentrowane na prymitywności, na małym egoizmie. I dlatego nic się nie udaje.

Pytanie: Czy jest to właściwa droga, naprawdę? Czy tylko do tego człowiek powinien dojść?

Odpowiedź: Tak. Tylko do tego – że nie ma nic w swoich rękach: albo śmierć, albo… Ale i śmierć – to nie jest wyjście.

Pytanie: Co w takim razie jest w naszych rękach?

Odpowiedź: Tylko świadomość, że musimy zbliżyć się do siebie, by osiągnąć w relacjach między nami takie wyżyny, kiedy bliźni będzie ci droższy niż ty sam.

Pytanie: Czyli możemy dojść do takiego stanu, gdy odstawiam swój rozum na bok i kieruję się tylko uczuciami?

Odpowiedź: Tak. Ponieważ nasze dzisiejsze mózgi mogą doprowadzić nas jeszcze głębiej w egoizm i narazić na jeszcze większe ciosy.

Pytanie: Czy uważa Pan, że nie chodzi o rozum, ale o serce?

Odpowiedź: Tak. Jak to się mówi „Serce rozumie”.

Ponieważ umysł musi podążać dokładnie za pragnieniami. W takim stopniu, w jakim pragnienia człowieka są naprawiane, w takim stopniu jego rozum może z nimi współpracować. I to będzie właściwa symbioza.

Pytanie: Czyli to wyższy rozum tak się z nami bawi?

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: A czy nasz umysł jest również częścią tego wyższego rozumu, czy nie?

Odpowiedź: Nasz umysł – nie jest. Ale do tego dojdziemy – do tego, aby połączyć nasz umysł i nasze odczucia z wyższym rozumem.

Podsumowując, to będzie dobry rok.

Pytanie: Czy ma Pan jakąś radę, jak to zrobić?

Odpowiedź: Możemy przyspieszyć drogę naszego dojrzewania racjonalno-duchowego lub racjonalno-sercowego, jeśli spróbujemy zrealizować tę drogę.

Musimy zdać sobie sprawę, że nie mamy innego sposobu na zachowanie siebie jako gatunku, chyba że zmienimy się na przeciwne właściwości. To jest to, co musimy sobie uświadomić – że nie ma innego wyjścia.

Chodzi mi o to, że nie możemy powiedzieć: „To fantazja, to jest niemożliwe”. Nie ma znaczenia, co jest możliwe, a co nie! Jest to po prostu jedyne wyjście, jakie mamy.

Będziemy więc przeskakiwać przez przepaść. Z tego, że jesteśmy absolutnymi egoistami, na to, że musimy stać się absolutnymi altruistami. Od wzajemnej nienawiści do wzajemnej miłości. Nic więcej nie jest potrzebne. I w tej właściwości wzajemnej miłości zaczniemy odczuwać wielką siłę Wszechświata, przenikającą wszystko, całą materię bez czasu i przestrzeni. I wtedy wejdziemy na zupełnie inny poziom, w inny wymiar.

To wszystko, co musimy zrobić. Naszymi własnymi siłami tego nie osiągniemy. Kiedy myślimy teraz o sobie, to każdy ma na myśli swoje siły. Ale jest to przezwyciężane dzięki wspólnym siłom.

Pytanie: Czyli osiągniemy to razem?

Odpowiedź: Tak!

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 29.11.2021


Od Nadiru do Zenitu w 2022 roku

Rok 2021 był burzliwy. Z nawracającymi falami wciąż szaleje Covid-19, lato w wielu miejscach na świecie przyniosło bezprecedensowe pożary z nieprawdopodobnymi powodziami, a trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów wydają się być częstsze w tym roku niż w większości lat. Tymczasem między USA i Chinami, USA i Rosją, Europą i Rosją doszło do eskalacji międzynarodowych napięć, a na Tajwanie, Morzu Południowochińskim i w Syrii napięcia wzrosły niemal do starć zbrojnych. Co gorsza, światowa gospodarka została zahamowana przez poważny niedobór chipów komputerowych, a łańcuchy dostaw na całym świecie zostały zakłócone przez powtarzające się blokady.

Możemy uzdrowić społeczeństwo, zbliżając ludzi do siebie, zamiast utrzymywać ich jako przypadkowy zbiór wyobcowanych i nieufnych jednostek.

Pod wieloma względami wydaje się, że osiągnęliśmy już dno. Ludzie z radością żegnają się z 2021 rokiem, ale równie mocno obawiają się tego, co może przynieść 2022 rok.

Co jest zaskakujące, istnieje (względnie) łatwy sposób na odwrócenie negatywnej trajektorii. Możemy znacznie szybciej wznieść się z dna na szczyt, niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić, jeśli zaangażujemy się tylko w jedną rzecz, choć jest to trudniejsze, niż się wydaje na pierwszy rzut oka: Musimy odnosić się do wszystkiego, co się dzieje jako do bodźca, który ma nas zbliżyć do siebie. Jeśli zmienimy nasze podejście do wszystkiego, co nas spotyka i co nas otacza, zobaczymy, jak życie prowadzi nas przyjemnym strumieniem ku błogości.

Dlaczego powiedziałem, że jest to stosunkowo łatwe? Na przeszkodzie stoi nasze ego, które nie pozwala nam zbliżyć się do siebie. Ego jest powodem, dla którego ludzie są odseparowani od siebie, i nie odda bez walki kontroli nad naszymi sercami.

Możemy pokonać nasze ego, ale sami nie możemy tego zrobić. Aby to osiągnąć musimy użyć dwóch instrumentów: naszego środowiska społecznego i naszego intelektu. Łatwiejszy do wykorzystania jest Intelekt. Obecnie nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji naszych działań. Niektórzy z nas są świadomi środowiskowej ceny, jaką płacimy za nasze złe postępowanie, ale bardzo niewielu zdaje sobie sprawę, że jesteśmy połączeni nie tylko na poziomie biologicznym, ale także emocjonalnym i mentalnym, tak samo jak na poziomie fizycznym.

Tak jak złe traktowanie naszego fizycznego środowiska jest szkodliwe dla nas wszystkich, tak samo złe traktowanie naszego środowiska społecznego ma (co najmniej) równie szkodliwe konsekwencje. Teraz, kiedy ludzie są świadomi potrzeby ochrony środowiska fizycznego, nadszedł czas, aby uświadomić sobie potrzebę kultywowania pozytywnego środowiska społecznego. Tak jak zależni jesteśmy od siebie nawzajem w kwestii wody, którą pijemy i jedzenia, które spożywamy, tak samo jesteśmy zależni od siebie w kwestii słów, które wypowiadamy i myśli, które myślimy, a które z kolei wpływają na nasz stan psychiczny i emocjonalny.

Aby uświadomić sobie naszą współzależność społeczną, musimy zmienić całe nasze środowisko. Nie możemy oczekiwać, że ludzie będą myśleć, że troska jest dobra, gdy idole, których promują media są egocentryczni i promują tylko swój własny wizerunek. W szkole, na portalach społecznościowych i we wszystkich środkach masowego przekazu musimy promować wartości prospołeczne.

Jeśli nauczymy się cenić tych, którzy promują solidarność i wzajemne poszanowanie, nasze społeczności będą wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiaj. Chcemy ograniczyć przemoc z użyciem broni, narkomanię i choroby społeczne, ale zamiast leczyć społeczeństwo, tylko zwalczamy objawy. Możemy uzdrowić społeczeństwo poprzez zbliżenie ludzi do siebie, zamiast utrzymywać ich jako przypadkowy zbiór wyobcowanych i nieufnych jednostek. Jeśli będziemy nad tym pracować, nie będziemy musieli zajmować się każdym symptomem z osobna, ponieważ one znikną bez przyczyny, która je wywołuje.

Możemy zrobić to w tym roku, ale musimy zrozumieć, że nie mamy innego wyboru i musimy wspierać się wzajemnie w tym procesie. W przeciwnym razie może zabraknąć nam niezbędnej determinacji.

Źródło: https://bit.ly/3qHjVGt


Przyszły rok uczynić lepszym

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co należy dodać w nowym roku do naszego świata, aby stał się jeszcze lepszy i żeby łatwiej było człowiekowi przejść przez te wszystkie pandemiczne metamorfozy?

Odpowiedź: Myślę, że konieczne jest dodanie do naszego świata świadomości jego celu, tego, w jaki sposób możemy go osiągnąć, co mimo wszystko możemy zrobić sami, nie oczekując miłosierdzia od natury. To jest najważniejsza rzecz.

Pytanie: Żeby pojawił się bardzo jasny cel?

Odpowiedź: Cel pomimo wszystko powinien być jeden. Nie będziemy się rozwijać, jeśli nie doprowadzimy człowieka do tej samej równowagi z naturą, w której znajduje się cały nieożywiony, roślinny i zwierzęcy świat.

Oznacza to, że egoizm każdego rodzaju, na każdym poziomie znajduje się w równowadze z całą naturą lub ze Stwórcą, można by tak powiedzieć. Ale człowiek nie znajduje się w tej równowadze. Dlatego musimy tę formułę znaleźć, uświadomić sobie i zrealizować.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 20.12.2021


Czego nauczył nas miniony rok

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Odszedł 2021 rok, za co by Pan mu podziękował?

Odpowiedź: To był dobry rok. Myślę, że otrzeźwił ludzi pod wieloma względami. Przebudzili się, są bardziej rozsądni, zaczynają więcej słuchać, słyszeć, zwracać uwagę. Nie można ich już tak jak wcześniej przestraszyć, omamić.

Rok był niezły, mniej więcej dla spokojnego rozwoju ludzkości.

Pytanie: Pomimo pandemii, i wszystkiego co się teraz dzieje?

Odpowiedź: Tak rok był spokojny i dobry. Uczył nas powoli, cierpliwie rozumieć nasz świat.

Rok po roku natura nas uczy. Ale ten rok minął dobrze.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 20.12.2021


Omikron? Najgorsze dopiero nadejdzie

Minął miesiąc od pojawienia się wirusa Omikron, nowego wariantu Covid. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) szczep rozprzestrzenia się „w tempie, którego nie widzieliśmy w żadnym poprzednim wariancie”. WHO ostrzega również, że chociaż „siedemdziesiąt siedem krajów zgłosiło przypadki Omikronu… w rzeczywistości Omikron występuje prawdopodobnie w większości krajów, nawet jeśli nie został jeszcze wykryty”.

Jednak fala Omikronu nie przedstawia nam niczego, czego nie pokazały nam poprzednie fale. Jedynym powodem tego, że jest tutaj, jest to, że nie byliśmy uważni w poprzednich falach, więc pojawiła się szybsza, bardziej niesforna forma. Im bardziej ignorujemy wiadomość, którą przekazuje nam wirus, tym bardziej szkodliwe będą następne szczepy i dołączą do nich inne klęski żywiołowe, aby dostarczyć nam wiadomość.

Myślimy o stworzeniu jako składającym się z odrębnych części, ale tak naprawdę te części tworzą jedną całość, organizm, którego organy działają w nierozdzielnej współzależności. Jedyną częścią stworzenia, nieświadomą tego „modus operandi”, jest ludzkość. W rezultacie zachowujemy się niezgodnie ze sposobem działania całego stworzenia, co stawia nas w sprzeczności z całą rzeczywistością. Dlatego czujemy, że natura jest wobec nas wroga i wojownicza. Gdybyśmy zachowywali się w zgodzie z resztą natury, czulibyśmy harmonię i spokój we wszystkim, co się dzieje.

Pandemie i inne klęski żywiołowe są konsekwencją naszej niezgodności z naturą. Jeśli poświęcimy trochę czasu i wysiłku naukowego na budowanie społeczeństwa opartego na wzajemności, które będzie odizolowane od reszty społeczeństwa, a którego członkowie będą się starać zbudować ciepłe relacje, będziemy mogli zobaczyć wpływ na zdrowie członków grupy.

Niestety, nie widzę, by ludzkość próbowała tego dokonać; jesteśmy po prostu zbyt samolubni, aby móc to zrobić. Niemal w każdym kraju dochodzi do protestów i nieufności między obywatelami a władzami. Nawet głowy państw, które nakłaniają ludzi do wykonywania poleceń, są przyłapywane na imprezowaniu bez masek i wymaganej odległości.

Niemniej jednak buntowniczy duch ludzi niekoniecznie jest negatywny, gdyż wskazuje na głębokie zmiany. Współcześni ludzie nie chcą już wykonywać żadnych rozkazów. Narkotyki, które były nielegalne zaledwie kilka lat temu, obecnie dozwolone są nawet w celach „rekreacyjnych”, a ludzie na ogół są bardziej zadziorni w stosunku do nakazów władz.

Z tych wszystkich powodów najgorsze dopiero nadejdzie. Moim zdaniem zbliżamy się do czasu, kiedy pojawi się tak brutalny wirus, który zmusi nas do pozostania w domu, uszczelnienia okien, przefiltrowania wpuszczanego powietrza, umycia mydłem jedzenia, które spożywamy, zanim go dotkniemy i (jakiegoś) oczyszczenia naszej wody pitnej.

W tej chwili duchowe połączenie, w którym wszyscy czujemy, że jesteśmy częścią jednego mechanizmu, wydaje się naciągane. Jednak to właśnie leży u podstaw natury. Dlatego też w miarę jak ciosy natury będą coraz częstsze i intensywniejsze, zwrócimy się do połączenia między nami jako jedynego ratunku. W takim momencie zgodzimy się nauczyć, jak tworzyć solidarność i jedność oraz jak zrobić miejsce dla innych w naszych sercach.

Zobaczymy, że gdy odwrócimy naszą naturę z otrzymywania na obdarzanie, odkryjemy piękno i radość z dawania. W takim stanie żadna pandemia nie będzie nas nękać. Co więcej, nauczymy się doceniać ego, które na swój krzywy sposób doprowadziło nas do ujawnienia dobra i przyjemności w stworzeniu. Jest tak, jak powiedzieli nasi mędrcy: „Jako że przewaga światła jest z ciemności”.

Źródło: https://bit.ly/3mePiGH


Palenie książek niczego nie zmieni

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Niedawno w kanadyjskiej prowincji Ontario spalono książki, które uznano za obraźliwe dla rdzennej ludności – Indian. Napisała o tym gazeta „Le Figaro“. Kilkanaście szkół postanowiło oczyścić biblioteki szkolne z pięciu tysięcy książek.

Akcja zamieniła się w pompatyczne wydarzenie. Oczywiście zostały wypowiedziane demaskatorskie przemówienia. Popioły po spaleniu książek były używane do nawożenia drzew. Wśród książek było wiele poważnych esejów, biografii naukowców, naukowych dzieł, powieści, dzieł historycznych. Opowiadano, że kanadyjscy Indianie cieszyli się i tańczyli wokół tego ogniska.

Widzimy, że ludzkość ostatnimi czasy chce rozwiązać problemy równości właśnie w taki sposób.

Odpowiedź: Ponieważ jest to łatwiejsze, niż edukowanie ludzi.

Komentarz: Widzi Pan, szkoły zgodziły się na to. Są to te miejsca, które są powołane, aby wychowywać, a nie palić książki.

Odpowiedź: Wychowania nic nie zastąpi, ponieważ ono zmienia ludzi, w istocie jego celem jest zmiana człowieka. A wszystko pozostałe jest czymś innym, zewnętrznym.

Pytanie: To jest nienawiść do pisarzy, do książek – jest to odejście od prawidłowego wychowania?

Odpowiedź: Oczywiście. Wszystko pisano prawidłowo dla swojego czasu, wtedy pisarze byli postępowymi ludźmi. Noszono ich na rękach jako luminarz ludzkości.

Komentarz: Ogólnie każde pokolenie niszczy to, co zbudowało inne pokolenie.

Odpowiedź: To jest problem – należy poprawnie zniszczyć, aby poprawnie zbudować. A co zbudowano na tym, że zniszczono niewolnictwo? Zrobiono wszystkich niewolnikami. Wszyscy są niewolnikami.

Pytanie: W takim razie co nazywa Pan prawidłowym wychowaniem?

Odpowiedź: Prawidłowe wychowanie uczy człowieka miłości do bliźniego. Trzeba nauczyć wszystkich, kochać się wzajemnie, a wtedy nie będzie mowy o żadnym niewolnictwie.

Pytanie: Czy w taki sposób usuwa się podstawę nierówności?

Odpowiedź: Tak. A teraz co się robi? Odkrywa nienawiść do siebie nawzajem między wszystkimi warstwami, klasami i dalej to rozwija się. I jaki jest tego sens? Czy niewolnictwo zniknęło? Nie.

Jest to zakamuflowane niewolnictwo, również dzisiaj istnieje na wszystkich poziomach. Człowiek ze swoja naturą chce podporządkować sobie bliźniego. Czy jest to wykorzenione?

Pytanie: Oznacza to, że wychowanie powinno być skierowane tak, żeby nie usuwać wszystkich kartek historii, które powstały? Niczego nie palić, nie burzyć pomników, czy tak? Niczego nie wspominać, a jak Pan mówi, zacząć od teraz próbę dążenia, miłości do bliźniego?

Odpowiedź: Tak. I wtedy niczego starego nie trzeba będzie burzyć.

Pytanie: A jak wtedy będzie postrzegane stare, jeśli osiągniemy ten poziom?

Odpowiedź: To wszystko już było. Wszyscy byliśmy małymi dziećmi, robiliśmy w pieluchy. I w taki sposób wzrastaliśmy. Robiliśmy różne głupoty, rozbijaliśmy naczynia. Wszyscy przeszliśmy taką drogę dorastania.

Pytanie: To było konieczne aby ją przejść?

Odpowiedź: A jakże inaczej? To są naturalne etapy dorastania ludzkości. Był to proces obiektywny i dlatego nie powinniśmy o tym zapominać. Dzisiaj nie mamy czego się wstydzić, ani rozliczać z przeszłości.

Musimy po prostu uświadomić sobie, dlaczego natura zrobiła nas takimi. Jest to ogromny egoizm, który również obecnie znajduje się w nas. Ale w jaki sposób można go naprawić? Musimy pozbyć się niewoli egoizmu w sobie! Każdy osobno i wszyscy razem. To wszystko.

Komentarz: Wtedy będziemy dziękować za te kartki historii, które już były. I które doprowadziły nas do tej decyzji.

Odpowiedź: Tak! Będziemy musieli właściwie zarządzać naszym egoizmem. Bo jeśli zniszczymy ego – to będziemy zawieszeni w powietrzu.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 23.09.2021


Co zrobić, jeśli szef jest dyktatorem

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Pisze do Pana Igor: „Szanowny Michaelu Laitman, zwracam się do Pana z prośbą o radę. Mój szef jest dyktatorem. Od pięciu lat ledwo się powstrzymuję, żeby nie powiedzieć, by się odczepił.

Kocham swoją pracę, a jego nienawidzę. On śledzi każdy mój krok. Wszystkie jego prośby nie są prośbami, ale rozkazami, wszystkie rozmowy są tylko naukami moralnymi. Nie ma w nim nic ludzkiego, ciepłego. A ja to znoszę tylko dlatego, ponieważ wiem, że takiej pracy nigdzie indziej nie znajdę. Jak wytrzymać – nie wiem. Szanowny Michaelu, jak Pan postąpiłby na moim miejscu?”

Odpowiedź: Spróbowałbym tak się zmienić, aby pokochać tego człowieka. Wtedy odniesiesz sukces w pracy tysiąc razy lepiej.

Pytanie: Czy jest to możliwe w takim stanie? Widzi Pan, list po prostu „płonie”, że „ja go nienawidzę”.

Odpowiedź: Myślę, że tym bardziej, właśnie w takim stanie jest to możliwe. Dlatego że może nagle zobaczyć, że nie ma tu nic strasznego, tylko tak się nastroił, tak to postrzega. Z góry przygotowujesz się na to, żeby nienawidzić tego szefa.

Pytanie: To znaczy, że jeśli Igor podejmie nad sobą wysiłek, taki strasznie trudny, prawdziwy wysiłek, aby pokochać swojego szefa, to okaże się, że on wcale nie jest dyktatorem?

Odpowiedź: Wcale nie jest dyktatorem. Wszystko zależy od Igora.

Pytanie: A jak szef przyjmie tę miłość? Jako pochlebstwo, jako grę?

Odpowiedź: Nie. Igor w ogóle nie musi tego pokazywać. Niech pracuje w sobie.

Pytanie: Wewnętrznie? Czyli może powtarzać: „Chcę się zmienić, chcę go pokochać bez względu na wszystko”?

Odpowiedź: Tak. Chcę go właśnie pokochać. I wszystko się zmieni. A jak mamy osiągnąć miłość do bliźniego? Nie należy myśleć, że kiedyś może tak być. A właśnie teraz, konkretnie. Jeśli jest człowiek, którego nienawidzę, jest to najlepsza możliwość, aby się zmienić.

Pytanie: Więc to jest Pana główna rada?

Odpowiedź: Oczywiście. Nie ma nic więcej. To Stwórca specjalnie przedstawia mu to, aby on zmienił siebie i w taki sposób osiągnął już duchowy stopień.

Pytanie: I komfortowy stan?

Odpowiedź: Oczywiście!

Pytanie: W pracy i wszędzie?

Odpowiedź: Niewątpliwie! Konsekwencje tego będą najlepsze.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 04.10.2021