Artykuły z kategorii Sens życia

Dopóki człowiek nie dojrzeje

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego w niektórych ludziach pojawia się pytanie o sens życia?

Odpowiedź: Rzecz w tym, że już do tego dorośli, a reszta nie.

Ostatecznie wszyscy bez wyjątku powinni dojść do tego pytania. Widzimy, jak w naszych czasach pytanie to pojawia się u milionów ludzi. A są tacy, w których jeszcze nie. Ale z czasem problem ten stanie się problemem globalnym. Już teraz ani psychologowie, ani politolodzy, ani socjologowie nie mają odpowiedzi na to pytanie, i dlatego jest ono przemilczane.

Popatrzcie, ile środkow wydaje się na reklamę, na telewizję, na cokolwiek, tylko po to żeby populacja świata nie upadła, nie odłączała się od wszystkiego, dlatego że to powoduje rozgoryczenie, terror, rozwody. Gdybyśmy dzisiaj zatrzymali ten światowy Hollywood, świat by się zawalił.

Pytanie: Czyli pytanie o sens życia zależy od stopnia wewnętrznego rozwoju człowieka?

Odpowiedź: Oczywiście. Od poziomu rozwoju jego duszy. I tutaj nie możemy wywierać presji na człowieka. Jeśli on jest już na to gotowy, można mu opowiedzieć o Kabale. Nie należy dawać człowiekowi tego, do czego jeszcze nie dojrzał.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Podsumowując wnioski”


Z zerowym rezultatem

каббалист Михаэль ЛайтманDlaczego pytanie o sens życia pojawia się w człowieku w takim momencie, gdy wydaje mu się, że osiągnął wszystko? Dlatego że nie ma już więcej celów. Ponieważ stracił wszystkie punkty orientacyjne, a nasz świat nie może mu ich dać. Jesteśmy specjalnie stworzeni w taki sposób, żeby wznosić się z poziomu naszego świata w następny wymiar.

Ale człowiek tego nie widzi. Widzi że: nasz czas, nasze pokolenie, te 50-100 lat to bardzo krótki historyczny fragment. Cały czas podążaliśmy za wszelkiego rodzaju osiągnięciami, pieniędzmi, władzą, sławą, renomą i nie myśleliśmy, że jesteśmy śmiertelni. Różne cele w życiu zasłaniały nam końcowy zerowy rezultat: „To nie ma znaczenia. Najważniejsze, że dzisiaj mogę cieszyć się z życia”.

A teraz dochodzimy do wniosku, że nie da się w czasie tego życia grać ze sobą. Nie mogę! Tak jak więzień, który siedzi w celi, podaje mu się dobre jedzenie, a on słyszy, jak na dziedzińcu zbijają dla niego szubienicę. Co może zrobić? Tylko napić się z beznadziejności. Czy może się weselić, jeśli ciągle słyszy to stukanie? Jak wkrótce postawią szubienicę, wyprowadzą go i powieszą.

W takim stanie, kiedy przed nami wyraźnie pojawia się końcowy stan naszej egzystencji, nie rozumiemy, po co żyć. Gdy stawiamy sobie pytanie o sens życia bardziej niż o samo życie, to następuje przewartościowanie wartości, dla nas jest bardzo ważny wynik. Ludzkość dochodzi do takiego stanu: jeśli to życie się kończy, to samo w sobie nie jest nic warte.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Podsumowując wnioski”


Zrozumieć, po co żyć

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kiedy w człowieku odkrywa się pytanie o sens życia, bardzo ważne jest, jak z niego korzystać. Ważne jest też, aby zrozumieć, że jest to jakościowo nowe pragnienie, które daje mi możliwość wzniesienia się na inny poziom?

Odpowiedź: Tak, ale tylko w tym przypadku, gdy masz rozwiązanie na to pytanie: „Co dalej poza granicami tego życia?”. Ale realne, a nie to, co ci obiecują: „Jeśli zabijesz pięćdziesiąt osób, to natychmiast pójdziesz do nieba z setką hurys”.

Nie wierz nikomu na słowo, możesz realnie odkryć dla siebie kolejny etap naszej egzystencji, po za naszym ciałem, wyjść z niego już teraz i zacząć poznawać prawdziwą rzeczywistość. Jeszcze żyjesz w tym życiu, od razu jako dodatek przechodzisz jego następny poziom, kontynuujesz go i widzisz, że jest nieskończony, doskonały. Wtedy warto żyć, inaczej nie.

W dzisiejszych czasach nie chcemy by rodziły się dzieci. Po co? Dlaczego? Kiedy widzę, jak wygląda życie, jak ludzie cierpią… Inwestuję w dziecko, wychowuję je. Po co? Żeby od 15 roku życia czuło się nieszczęśliwe. Dziecko samo podświadomie pyta: „Po co mnie urodziłaś?”

Dlatego jeśli nie odpowiem sobie na pytanie o sens mojego życia i moich dzieci, to na tym trzeba zakończyć naszą ziemską egzystencję wcześniej, zanim zajdzie słońce.

Spójrzcie co dzieje się z Europą – dookoła negatywna demografia. Czyżby trudno było tam żyć? Wcale nie trudno! Ludzie żyli w znacznie gorszych warunkach i mieli po piętnaścioro dzieci. A teraz nie ma sensu mieć nawet jednego dziecka, dlatego że człowiek jest tak bardzo pusty w środku, że odczuwa tę pustkę w swojej kontynuacji.

Właśnie w naszym pokoleniu odkrywa się Kabała i oferuje nam możliwość odkrycia perspektywy, która zmieni całe nasze życie.

Z programu telewizyjnego Przybliżenie kamerą. Podsumowując wnioski”


Dążenie do poznania Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Kiedy człowiek zadaje sobie pytanie o sens życia, to prowadzi go do poszukiwania – skąd jestem, po co jestem, dlaczego jestem. W zasadzie to pytanie mimowolnie kieruje nas do ujawnienia źródła naszego istnienia – Stwórcy. Stwórca nie jest bogiem, który siedzi gdzieś na chmurce. To natura – to jest, to co nas otacza i zarządza nami. Nieświadomie stale jesteśmy w Jego władzy, wypełniamy Jego pragnienia, instrukcje, prawa.

Stwórca, albo najwyższa forma natury, jej najwyższy stopień, to właściwość dobroci, obdarzania, emanacji, miłości, absolutna właściwość, która obejmuje w sobie całe stworzenie, którego jeszcze nie odczuwamy, ale staramy się je odkryć. Pytanie o sens życia prowadzi nas do poszukiwania Stwórcy, do poszukiwania źródła, przyczyny naszego istnienia. Jeśli nie odpowiem na to pytanie, to całe moje życie stanie się bezcelowe, pozbawione sensu. Wiec co zrobić? Dlatego zaczynam szukać, jak odkryć Stwórcę.

Trwa to przez tysiąclecia, ludzie wchodzą w różnego rodzaju systemy nauk, filozofii, praktyk duchowych. Ludzkość jest w tym zdezorientowana, ponieważ istnieje około 2800 rodzajów religii, wierzeń, nauk. Nie są oparte na niczym, mają na celu to, aby człowiek mógł przekonać się o ich rzekomej prawdzie by w taki sposób żyć. Jest jednak bardzo interesująca nauka zwana „nauką odkrycia Stwórcy”, która mówi tak: „Moim zadaniem jest odkrycie Stwórcy człowiekowi w naszym świecie”. Ani inne nauki, ani religie, ani inne wierzenia i metody nie stawiają sobie takiego celu. To jest nauka Kabały.

Przychodzą do niej ludzie, którzy są już gotowi na to lub częściowo gotowi. Ale są jeszcze w trakcie procesu. Zaczynają studiować Kabałę, przechodzą przez wiele różnych etapów, które przesiewają ich jak przez sito. Tylko nieliczni rzeczywiście dochodzą do odkrycia Stwórcy. W naszych czasach jest to w zasadzie przygotowane dla wszystkich. Dlatego wszyscy, którzy pragną studiować są zaproszeni.

Z programu telewizyjnego „Kabała – nauka życia”, 01.03.2018


Brak życiowych punktów orientacji

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W książce pisarza Vladimira Żikarentseva „Droga do wolności” napisane jest, że wszystkie choroby są wynikiem refleksji na temat: „Po co to wszystko?” że należy odpędzać od siebie takie myśli. Ale czy rzeczywiście trzeba je odpędzać?

Odpowiedź: Problem polega na tym, że ludzkość nieustannie próbuje pozbyć się tych myśli, ale nieodpowiednimi środkami, poprzez które coraz bardziej stacza się w dół. Te myśli w zasadzie przychodzą do nas po to, abyśmy wznieśli się ponad nie, żeby były dla nas jak dźwignia, z pomocą której osiągnęlibyśmy większy rozwój.

Obecnie wielu ludzi na świecie mówi: „Po co nam przemysł i rozwój technologiczny? Spójrzcie, do czego doszliśmy – zaśmiecamy i zabijamy środowisko, niszczymy samych siebie. Komu to jest potrzebne?”

Ale nie możemy powstrzymać natury, nie możemy powstrzymać człowieka. Musimy tylko wiedzieć, jak prawidłowo używać wszystkiego.

Dlatego jeśli odkrywają się w nas nowe pustki, nowe pragnienia, nie wiemy, jak je napełnić, nie wystarczy nam to, co tutaj jest, chcemy czegoś większego, ale sami nie wiemy czego a kiedy to „większe” nam nie świeci, nie widzimy tego przed sobą – popadamy w depresję, w różne problemy. Oznacza to, że brakuje nam życiowych punktów orientacji, wytycznych dotyczących życia.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Podsumowując wnioski”


Poznać korzeń, wprowadzający w ruch nasze życie

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co to jest za siła, która popycha nas do znalezienia odpowiedzi na pytanie „Jaki jest sens życia?” Wydaje się, że mamy cieszyć się wszystkim, wyrzucić zbędne śmieci z głowy i żyć pełnią życia tu i teraz. Co nieustannie popycha nas do poszukiwania?

Odpowiedź: To zależy nie od ciebie, a od korzenia twojej duszy.

W człowieku, oprócz pragnienia rozkoszowania się tym światem, tym życiem, bycia lepszym od innych, silniejszym, bardziej szanowanym itd., istnieje jeszcze jedno małe, ale najbardziej wewnętrzne pragnienie – poznania sensu życia. Ponieważ, gdy poznasz go, wszystko inne wydaje się bardzo małe, tymczasowe, przemijające.

Pragnienie poznania sensu życia, dowiedzenia się, po co człowiek się rodzi, jest bardzo dobre, ale należy je realizować. W tym celu konieczne jest wzniesienie się ponad życie, dlatego że w samym życiu, w prostym istnieniu nie ma sensu. Żeby wznieść się wyżej, trzeba opanować specjalną metodę.

Pytanie: Co oznacza „wyżej”? Co jest ponad życiem?

Odpowiedź: Jego korzeń, stamtąd uruchamiane jest nasze życie, stamtąd jest sterowane, skąd schodzą do nas wszystkie sygnały i gdzie posyłane są sygnały z naszego świata.

Z lekcji w języku rosyjskim, 24.05.2020


Punkt jak ostrze igły

каббалист Михаэль Лайтман Dlaczego u niektórych ludzi budzi się punkt w sercu, a u innych nie? Nie ma na to prostej odpowiedzi, dlatego że najpierw trzeba zobaczyć całe zgromadzenie dusz, czyli serc ze wszystkimi punktami w sercu.

Tylko wtedy będziemy mogli zrozumieć drogę każdego, dlaczego jeden do tego dochodzi, a drugi nie, dlaczego zachodzą takie zmiany w życiu człowieka, grup ludzi i całej ludzkości. Wszystko to odnosi się do wyższego zarządzania. W taki sposób Stwórca przybliża wszystkie rozbite części wspólnego pragnienia, wspólnego serca i naprawia je, stopniowo prowadząc do zjednoczenia i naprawy.

Punkt w sercu jest stale połączony ze Stwórcą. Zadaniem człowieka jest odkrycie tego punktu i rozwijanie połączenia na tyle, aż zamieni się w rurę, łączącą go ze Stwórcą. A potem człowiek odkryje, że ma nie jedną rurę, a trzy i przez te kanały może utrzymywać wzajemną łączność ze Stwórcą, prowadząc z Nim dialog, zrozumie Go i poczuje tak bardzo, że stanie się nieodłączną częścią Stwórcy.

Dlatego punkt w sercu jest taki ważny. Człowiek może stopniowo naprawić wszystkie inne pragnienia, które są pierwotnie zepsute, poprzez nie rozszerzy swoją więź ze Stwórcą z jednego punktu w sercu do całego serca. W taki sposób coraz bardziej przybliża się do Stwórcy, aż staje się całkowicie podobny do Niego, dlatego nazywa się człowiekiem, Adamem, co oznacza „podobny” (dome) do Stwórcy. To jest cel naszego rozwoju, który każdy musi osiągnąć.

Stwórca stworzył człowieka podobnym do Siebie, a następnie celowo go rozbił, abyśmy mogli zrozumieć siebie z kontrastu przeciwieństw. Z tych dwóch przeciwstawnych właściwości – odwrotnej Stwórcy i podobnej do Niego uzyskanej w wyniku naprawy – możemy zrozumieć całą istotę wyższej siły, która nazywa się „Stwórcą”, to znaczy „Przyjdź i zobacz“.

Przecież zbliżamy się do Niego z daleka w odwrotnej formie, stopniowo stajemy się podobni do Niego, jesteśmy tak samo dobrymi i niosącymi dobro innym jak On. Moje serce – to centrum wszystkich moich pragnień, myśli, aspiracji. A jeśli naprawiam je na miłość do bliźniego, to dzięki temu zaczynam czuć siebie podobnym do Stwórcy.

Punkt w sercu nie ma żadnej szerokości, głębokości, wysokości – żadnych wymiarów. Jest to tylko jeden punkt połączenia ze Stwórcą. Jeśli chcemy pozostać tylko w tym punkcie ze względu na połączenie ze Stwórcą, to stopniowo zaczynamy odkrywać całą istotę Stwórcy poprzez takie podejście.

Odkrywamy, że w rzeczywistości znajdujemy się w oceanie miłości Stwórcy, jego uczuć w stosunku do nas i działań. Tylko dla nas On wszystko stworzył i zrobił. To wszystko przychodzi do nas przez ten punkt, który nie ma żadnych wymiarów – jeden punkt połączenia, jakby na ostrzu igły.

Jeśli pragniemy takiego połączenia ze Stwórcą i niczego więcej, to poprzez to ostrze igły ujawniają się nam ogromne strumienie wyższego światła, mądrości, doznań, zrozumienia, jedności, zamieniając nas również w niewyczerpane źródło.

Z programu „Podstawowe pojęcia w nauce Kabały”, 06.02.2022


Moje życie? Czy może przyśniło mi się?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jeśli człowiek nie skorzystał z możliwości, aby ujawnić sens życia, i przeżył go tak, jak wszyscy żyją, co pozostaje w wyniku wszystkich jego wysiłków, pasji, aspiracji, oczekiwań?

Odpowiedź: Nic. Zwierzęce ciało umiera, a jego część informacyjna kontynuuje istnienie w nowym ciele i dalej się rozwija. I tak w kółko. Każde pokolenie rodzi się na nowo, to znaczy rodzą się naturalnie nie ciała, a informacja, przechodząca w coraz to nowe części.

Wydaje nam się, że rodzimy dzieci, dając kobiecie swoje nasienie, następuje zapłodnienie i z tego rodzi się nowy człowiek. Nie. Tak tylko się wydaje, ponieważ jest to tylko zwierzęca część.

Chodzi o to, że przy tym przekazujemy sobie nawzajem ogromną ilość informacji, która istnieje jakby wokół tego nasienia, które zaczyna się rozwijać w matce. Ta informacja znajduje się wszędzie wokół nas w całej objętości. Jest naszą najważniejsza istotą, determinuje pokolenia i ich stopniową zmianę, wzrost.

Żyjemy w takim pokoleniu, gdy zaczynamy poważnie pytać, dlaczego istniejemy, ponieważ nagromadzenie informacji sprawia, że czujemy potrzebę poznania sensu życia. W rezultacie jest to pytanie o sens cierpienia.

Wyraża się to w tym, że człowiek zaczyna odczuwać stan, w którym się znajduje: życie jest jak sen, nie jest prawdziwe, jest jak jakaś gra. Wstaję rano, biegnę do pracy, coś robię – dlaczego, po co? Wszyscy ludzie wokół mnie robią to samo, biegają tu i tam. Jakieś „przedszkole”, coś niezrozumiałego. Uczestniczę we wspólnej grze.

Oglądam telewizję, cały czas pokazują mi, jakim powinienem być, co powinienem nabyć, jak należy się zachowywać, brać przykład od sławnych i bogatych. Dookoła gra.

Przede mną ciągle rozgrywają się jakieś obrazy i cały czas je powtarzam. Spojrzałem na tego aktora i już zachowuję się tak jak on. Coś przeczytałem, coś zobaczyłem, usłyszałem i zgodnie z tym, jak małpka, zaczynam się tak zachowywać. Tak właśnie żyjemy.

Łapię się nawet na tym, że w danej chwili widzę, jak naśladuję ten obraz, ten przykład, który gdzieś widziałem: oto tak się teraz zwrócę, tak się teraz odwrócę, tak zrobię. Jak nakręcony manekin, który bierze udział w jakiejś ogólnej grze. Podobnie jak wszyscy inni.

Kiedy patrzysz na to z góry, pojawia się obraz oszałamiający w swojej prymitywności, niesamowity pod względem płaskiej pustki wymyślonej z góry! Kiedy to poznajemy, znajdujemy się na poziomie tej pustki, oczywiście dochodzimy do takiego odczucia że: jesteśmy we śnie.

Tak jest powiedziane w Kabale, że wszyscy śpimy, cały świat śpi – w odniesieniu do duchowości znajdujemy się w stanie nieświadomości. Nie widzę, jak mną zarządzają, nie widzę swojego następnego stanu, następnej minuty.

Oczywiście mogę się czegoś domyślać. Ale w rzeczywistości widzimy, że nie możemy niczego wcześniej zaplanować, aby to się urzeczywistniło. Okazuje się, że potrzebujemy ujawnienia Stwórcy, tj. odkrycia ogólnej natury. A dzieje się to poprzez samopoznanie.

Pytanie: I w tym pragnieniu nie ma granic?

Odpowiedź: Jest granica – kiedy dochodzisz do absolutnego ujawnienia swojej i zewnętrznej natury, dochodzisz do ogólnej harmonii.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Indywidualista”


Dlaczego o miłości ludzie pamiętają dopiero na łożu śmierci

Ktoś mi powiedział, że Steve Jobs, współzałożyciel i dyrektor generalny firmy Apple, przed śmiercią napisał list, w którym zawarł swoje refleksje nad życiem. W liście tym napisał: „Pielęgnuj miłość do swojej rodziny, miłość do współmałżonka, miłość do przyjaciół. … Bóg dał nam zmysły, abyśmy mogli odczuwać miłość w sercu każdego człowieka, a nie złudzenia wywołane bogactwem. Bogactwa, które zdobyłem w moim życiu, nie mogę zabrać ze sobą. To, co mogę zabrać, to wspomnienia wywołane przez miłość. To jest prawdziwe bogactwo, które pójdzie za tobą, będzie ci towarzyszyć, dając ci siłę i światło, abyś mógł iść dalej.”

Rzeczywiście, zanim człowiek umrze, zaczyna odczuwać coś z tej prawdy. Zbliżająca się śmierć sprawia, że porzuca on swoje ego i pozwala mu zobaczyć prawdę.

Istnieje granica między troską o siebie a wyjściem do zupełnie innej sfery, przepełnionej miłością. Ego nie pozwala nam jej odnaleźć, ponieważ zawsze patrzy do wewnątrz – na to, co mam i co mogę zyskać, a nie na to, co naprawdę jest na zewnątrz. Dlatego, gdy usuwa się na bok, uświadamiamy sobie, czego nam brakowało przez całe życie: świata pełnego miłości, który istnieje wokół nas.

Ego „umiera” tuż przed śmiercią człowieka. Uwolnieni z jego kajdan, możemy teraz zdać sobie sprawę, że tak naprawdę nie kochaliśmy wcześniej i nie wiemy, czym jest prawdziwa miłość. Jest to smutny moment rozliczenia, kiedy uświadamiamy sobie, że przez całe życie myśleliśmy tylko o sobie.

Są tacy, którzy radzą ludziom na łożu śmierci – sam byłem tego świadkiem – że w tym stanie powinniśmy pić, palić, cieszyć się sobą i brać z życia tyle, ile się da, póki jeszcze możemy. Takie podejście, o ile być może jest pełne szczerości, ale nie sądzę, aby przynosiło szczęście.

Musimy pamiętać, że dusza nigdy nie przestaje ewoluować; rozwija się nawet po fizycznym upadku człowieka. Dlatego uświadomienie sobie prawdziwego znaczenia miłości, tego, że miłość nie polega na odczuwaniu własnego istnienia, ale na tym, że istnieję ze względu na innych i że zadowalanie ich czyni mnie szczęśliwym, jest bezcenne i wieczne.

Źródło: https://bit.ly/3fex58j


Co naprawdę nadaje życiu sens

Wstajemy, zaczynamy dzień, przygotowujemy dzieci do szkoły, albo do pracy, jeśli jesteśmy samotni. Dzień mija w pośpiechu. Po wszystkim wracamy do domu wyczerpani i śpimy do następnego ranka, aby móc zacząć od nowa kolejny dzień. Czy to może być to, co nadaje życiu sens? Właśnie to zostało zbadane w niedawnym globalnym badaniu. 39% respondentów stwierdziło, że rodzina jest głównym źródłem sensu ich życia, w porównaniu do 2%, którzy znaleźli sens w wierze i duchowości.

Będziemy postrzegać nasze życie jako celowe wyłącznie dzięki naszym bliskim więziom międzyludzkim. Gdybyśmy ukształtowali oblicze społeczeństwa na wzór idealnej rodziny, uczynilibyśmy nasze życie lepszym, tworząc dla siebie dobrą, ciepłą i przyjazną atmosferę. Zbudowalibyśmy dobre środowisko, które ogarnia nas jak kochająca matka.

Według ostatnich badań przeprowadzonych przez Pew Research Center wśród 19 000 dorosłych w 17 rozwiniętych krajach świata, najważniejszymi czynnikami w życiu człowieka są rodzina, kariera i dobrobyt finansowy.

Nic dziwnego, że rodzina jest głównym źródłem zadowolenia. Rodzina odgrywa najważniejszą i bezpośrednią rolę w rozwoju człowieka, ponieważ jest najbliższym i najbardziej wpływowym kręgiem. Pozostałe kręgi również wpływają i wypełniają czas jakością, ale są bardziej odległe, mniej stabilne i mogą się zmieniać z dnia na dzień. Człowiek może zmienić pracę, przyjaciół czy miejsce rozrywki, ale nie rodzinę. Pomimo trudności, których czasem doświadcza, osoba ta jest zależna od rodziny i z nią związana. Dlatego właśnie jest ona tak ważna.

Im bardziej będziemy się ze sobą emocjonalnie łączyć, tym bardziej będziemy odczuwać siłę połączenia, najwyższą siłę natury, atrybut dawania i kochania, siłę dobrą i dobroczynną. Jeśli tylko przylgniemy do cech i intencji natury, odkryjemy sens życia, zarówno w cielesności, jak i duchowości dla pełnego spełnienia.

Po dwóch latach istnienia COVID-19 można było oczekiwać, że ludzie będą więcej pytać o sens życia, a co za tym idzie, będą bardziej zainteresowani duchowością. Ale w końcu ludzkość nie jest szczególnie zamyślona czy kontemplacyjna w stosunku do globalnej epidemii. Ludzie czują się raczej uciskani, ponieważ nie mogą swobodnie podróżować za granicę, muszą nosić maski, potrzebują dodatkowych szczepionek, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa, a także wielu innych uciążliwych ograniczeń.

Ogólnie jednak nauczyliśmy się żyć z tą plagą. Wkrótce ludzkość zapomni również o nowym wariancie, który wtargnął do naszego życia. Nasza ludzka natura jest skłonna dobrowolnie przyjmować przyjemności i rozkosze dla siebie i tylko dla siebie. Z dnia na dzień ta egoistyczna natura rośnie, staje się szorstka i gruba, tak wyrafinowana i przebiegła, że człowiek nie jest już pod wrażeniem niczego. Jesteśmy nieustannie bombardowani informacjami o wojnach, masowym głodzie, nowych odmianach wirusów, ale dopóki nie doświadczymy takiej rzeczywistości wszystkimi zmysłami, nie wierzymy, że to się dzieje i nie podejmujemy działań w kierunku zmiany.

Niemniej jednak nie mogę powiedzieć, że koronawirus nie wywarł na nas wpływu. Ujawnił nam, jak bardzo jesteśmy od siebie zależni, ponieważ jesteśmy małą globalną wioską. Ale w sieci komunikacji między nami, w naszych wewnętrznych uczuciach, pozostajemy obojętni i oderwani od siebie nawzajem. Tak więc w naturalny sposób egoizm będzie się umacniał, pojawi się więcej globalnych ciosów, aż zdamy sobie sprawę, że tylko wtedy, gdy będziemy czuć się jak jedna rodzina, we wzajemnej gwarancji, będziemy mogli się rozwijać.

Źródło: https://bit.ly/3qRu03M