Artykuły z kategorii Rozwój

Stwórca – w kadrze


Pytanie: W jaki sposób możemy upodobnić się do Stwórcy, jeśli czasem wydaje się nam, że Jego działania są złe?

Odpowiedź: Nie tylko czasem, ale ciągle. Co jest dobrego w tym świecie? Nawet największy łotr jest bezsilny wobec tego, co w nim się dzieje, przecież stworzył go takim Stwórca.

Chodzi o to, że postrzegam ten świat całkowicie, w stu procentach odwrotny do Stwórcy. Dlaczego? Ponieważ jestem Mu całkowicie przeciwny. Stwórca jaśnieje we mnie, a Jego Światło jest absolutnie dobre. Ale kiedy Światło podświetla mój „światłoczuły film”, pojawia się negatyw, to co jest odwrotne do oryginalnego obrazu. Im większe Światło, tym większą odczuwam ciemność – i odwrotnie. W ten sposób postrzegam świat.

Na ekranie mojego pragnienia otrzymywania Światło nakreśla różne kształty, a wszystkie one są w negatywie. Są przeciwne Światłu. Tak przedstawia się mój świat.

Więc jak mogę osiągnąć podobieństwo do Stwórcy? Jak mogę z mojej odwrotności rozpoznać Stwórcę, a nie wyimaginowany obraz? Musimy przekształcić ten „obraz”, zmienić jego kontrast. Jeśli zrobiłeś to z pierwszym kadrem, to osiągnąłeś już pierwszy stopień. Następnie powstaje przed tobą drugi, trzeci kadr itd.

Tak więc, jest to kwestia „technologii”: jak należy pracować wewnątrz siebie, aby przekształcić pozorną ciemność w Światło, a postrzegane Światło – w ciemność. W tym celu muszę zmienić swoje właściwości – przekształcić negatyw w pozytyw. Taką wewnętrzną zmianę daje tylko Tora, której Światło prowadzi człowieka z powrotem do źródła. Dokładnie to jest dla nas konieczne.

Tak więc cała Tora dotyczy człowieka, żyje w nim. Człowiek jest małym światem.

W moim wnętrzu odczuwam Stwórcę. Nawet teraz postrzegam Go w postaci nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej natury, oraz w ludziach. Wszystko to jest Stwórca, który przedstawia się w ten sposób, kopiuje Siebie we mnie. Ja tylko powinienem rozszyfrować, odkodować ten obraz.

Nie pracuję nad światem, przyjaciółmi, nad Stwórcą, ale nad samym sobą, w swoim wnętrzu. Ale przy tym mogę korzystać ze wszystkich pozornie zewnętrznych konturów, aby odkodować pierwotny obraz.

Z lekcji do „Artykułu na zakończenie Księgi Zohar”, 03.02.2013


Czekaj, bo On może przyjść dzisiaj


Pytanie: Jak mogę w najbardziej efektywny sposób sprawdzić moje działania, aby wykryć czy ich przyczyną było przebudzenie z góry?

Odpowiedź: Można to zobrazować w doskonałym przykładzie. Wyobraź sobie, że nagle dzwoni telefon i nieznany głos mówi do ciebie: „Czekaj, przyjdę dziś i rozprawię się z tobą“, po czym odkłada słuchawkę. Podobnie jak w filmie grozy. Ty nie wiesz, kto zadzwonił i o co chodzi! Wtedy zaczynasz przyglądać się każdemu, kogo spotykasz z podejrzliwością i strachem. Sprawdzasz i analizujesz wszystko co się dzieje.

Właśnie w taki sposób musimy we wszystkim szukać Stwórcy. Potrzebujemy tego samego niepokoju, lęku, niepewności, bezradności, która zmusi człowieka do pozostania czujnym i do sprawdzania wszystkiego, co spotyka go na drodze.

Jeżeli cel jest dla mnie bardzo ważny, ale widzę, że nie zbliżam się do niego, to muszę zastanowić się nad tym, co się dzieje, i wyjaśnić, co mi w tym przeszkadza. Czym dokładnie jest cel – może wyobrażam go sobie w nieprawidłowy sposób? Jakie są środki do osiągnięcia go?

I wtedy dochodzę do wniosku, że moim problemem jest to, że muszę zamienić swoją nienawiść w miłość. Muszę kontrolować swoje stany oraz intencje, i ustąpić tam, gdzie w danej chwili nie jestem w stanie ustąpić. Muszę skupić swoją uwagę na tym, czym teraz gardzę, uważam za nieistotne, i spróbować wczuć się w to. Wtedy obudzę się z braku świadomości i nagle zobaczę wyższy świat. Teraz nie widzę go tylko dlatego, że nie chcę go widzieć.

Wszystko zależy tylko od zmiany zasad, którymi posługuje się człowiek podchodząc do rzeczywistości. To one określają, jaka będzie ta rzeczywistość.

Z lekcji do listu Baal HaSulama, 03.02.2013


Praca nad połączeniem!


Pytanie: W jaki sposób możemy pomóc przyjacielowi, dla którego praca w rozpowszechnianiu stała się ważniejsza niż praca w grupie, a to ma negatywny wpływ na grupę?

Odpowiedź: Przede wszystkim powinien on zrozumieć, że połączenie z przyjaciółmi jest tym, co prowadzi do wyższego świata. Jeśli nie może on być związany z grupą, oznacza to, że po prostu ucieka przed duchową pracą, przed duchowym połączeniem.

Rozumiem, że zawsze chce się przed tym uciec i poświęcić rozpowszechnianiu, bo dzięki temu człowiek czuje się wielki, ważny, itd. Ale najważniejsze jest połączenia w grupie, od tego nie można uciec, każdy musi starać się ze wszystkich sił, aby być razem z przyjaciółmi bez względu na to jak nienaprawionymi mogą się nam oni wydawać!

To jest tak, że widzisz ich na miarę swojego nienaprawienia, dlatego nie powinieneś ani usprawiedliwiać siebie ani ich, nie powinieneś robić nic, poza pracą nad połączeniem. Nie zwracaj uwagi na ich wady, zachowuj się tak jakbyś ich nie widział – pracuj nad połączeniem!

Z wirtualnej lekcji, 03.02.2013


Nic dla siebie – wszystko dla innych


Pytanie: Czy nauka Kabały zapewnia jakieś dowody dla początkujących? Jak mogę mieć pewność, że znajduję się na właściwej drodze?

Odpowiedź: Nie masz żadnej pewności i żadnych dowodów. Jeśli nie chcesz – odejdź.
Jest to stan prowadzący do wejścia w duchowy wymiar. Alternatywą jest cierpienie, które ostatecznie tak czy tak zmusi cię do tego, aby zaakceptować ten warunek.

Jeśli nie potrafisz się anulować i odmówić zapłaty – nie wejdziesz do duchowości. Naprawdę nie słyszałeś o tym jeszcze? Szukasz dowodów, bodźców, motywacji – to zrozumiałe, inaczej nie może być. Roszczenia te są całkowicie naturalne, ale niestety nie ma dla nich miejsca. Wzbudzane są one w tobie tylko po to, abyś mógł się nad nimi wznieść.

Nawet wsparcie przyjaciół nie może służyć ci za nagrodę. Bo w głębi duszy nie możesz ich znieść i nigdy nie połączyłbyś się z tymi ludźmi. Dlatego nie chodzi tu o przyjaźń i jej zalety.

Dziś po prostu nie jest ci jeszcze znane, co oznacza pierwsze ograniczenie (Cimcum Alef), ekran i odbite Światło. W rzeczywistości nigdy nic nie otrzymasz. W tej chwili, w której wejdziesz w duchowość, stwierdzisz, że od samego początku znajdowałeś się w niej, ale nie mogłeś jej dostrzec. Dopiero w tym momencie, gdy jesteś gotów zrezygnować, zrzec się wszystkiego, będziesz postrzegał ją w naczyniach dawania – w żadnym wypadku nie dla siebie samego, lecz tylko dla innych.

Pytanie: Czy mimo to, może nas pan jakoś pocieszyć?

Odpowiedź: Nie mam zamiaru nikomu mydlić oczu.

Nasza grupa i przyjaciele na całym świecie, którzy są z nami połączeni, muszą znać prawdę: duchowość znajduje się ponad ludzkimi siłami. Jeśli człowiek ma punkt w sercu, to rozumie, że jest to prawidłowe. I choć czasem przeszkoda wydaje się nie do pokonania, jednakże tylko to jest prawdą i nic innego.

Tak więc, zanim odkryjesz całą prawdę, wiedz, że każdorazowe korzystanie z egoistycznych pragnień, każdy związek z nimi, to nie jest duchowa droga.

– Czy będę miał z tego przynajmniej cokolwiek?
– Nic!
– Co mogę uzyskać?
– Nic nie uzyskasz!
– A duchowe osiągnięcia?
– Duchowe osiągnięcia to przeciwieństwo otrzymywania. Trzeba odpychać, odrzucać, nie chcieć otrzymywać nic dla siebie. Twoje całe ogromne pragnienie otrzymywania, którego dzisiaj jeszcze nie znasz, twój cały egoizm wznosisz z „brzucha” do „głowy” – i odpychasz go całkowicie. W ten sposób kształtujesz prawdziwą „głowę” – ekran i odbite Światło. Cokolwiek przychodzi do ciebie, nie bierz nic dla siebie, ale oddaj wszystko innym. I nikt nie powinien wiedzieć, że to zrobiłeś, bo to też mogłoby służyć jako „przekupstwo”.

I wtedy zaczynasz czuć, co to znaczy być na poziomie Stwórcy…

Twój punkt w sercu zobowiązany jest zaakceptować to. Ponieważ to jest prawda i w niej są zawarte takie właściwości. A każdy, kto nie zgadza się z tym, może odejść. Tacy ludzie są sympatykami, ale nie kabalistami.

Pytanie: Tak więc wychodzi na to, że staramy się osiągnąć coś nierealnego?

Odpowiedź: To prawda. Dla Ciebie, dla Twoich naczyń-pragnień jest to nierealne, przeciwstawne. Dlatego jest napisane: „Ujrzałem odwrotny świat”.

Pytanie: A jednak, coś chcemy osiągnąć? Co widzimy w duchowości?

Odpowiedź: Baal HaSulam pisze o tym w liście 8: „Wszystko, co dzieje się w świecie, ma godny, zaszczytny cel, który jest określany jako “kropla jedności”. Gdy mieszkańcy “ziemskich domów” przejdą przez wszystkie zgryzoty, okropności, przez cały absolut pychy, która oddali się od nich – otwiera się szczelina w ścianie serca, które z natury stworzenia jest zupełnie niewrażliwe. I stają się oni godni umieszczenia tej kropli jedności w swoim sercu.

I odwrócą się oni podobnie jak odcisk pieczęci i zobaczą na własne oczy, że wręcz przeciwnie, właśnie poprzez te okropności zdolni są do poznania absolutu, który jest oddalony przez niezgodną z Nim pychę. Tam i tylko tam jest zlanie się z samym Stwórcą i tam może królować kropla jedności”.

Z lekcji do Nauki dziesięciu Sfirot, 01.02.2013


Rozpowszechnianie: osobista korzyść


Pytanie: Czy rozpowszechnianie ułatwia przezwyciężanie wewnętrznych przeszkód?

Odpowiedź: Na drodze duchowej istnieje wiele różnych „podpór”, które oferują pomoc. Uważam, że rozpowszechnianie pomaga człowiekowi, ponieważ cały czas upadamy – wznosimy się, i znowu upadamy – i znowu wznosimy się.

Zewnętrzne obciążenia dają nam możliwość uczestniczenia w procesie, który odbywa się nie tylko w nas samych, ale także na zewnątrz nas, wtedy my absorbujemy go i wyrównujemy. Mnie bardzo to pomagało.

Poza tym, kiedy przygotowujesz się do zajęć i lekcji, opracowujesz materiał, wtedy jesteś zajęty czymś zewnętrznym. Nie jesteś ciągle pogrążony w siebie i to pomaga.

Z wirtualnej lekcji, 03.02.2013


Na lekcje z prośbą o życie


Pytanie: Jeżeli przez cały dzień będziemy przygotowywać się do lekcji, jak na królewską audiencję, na której można wyrazić tylko jedną prośbę – to jak wtedy będzie wyglądała ta lekcja?

Odpowiedź: Wówczas otrzymacie bardzo wielkie Światło. Poczujecie, jak wiele ono wam daje. Zaczniecie odczuwać w materiale nauczania duchowy system, który na was wpływa. Suche wiersze tekstu ożyją, jak również zyskają na głębi i wyrazistości. W każdym szczególe zaczniecie postrzegać wewnętrzne znaczenie.

Okaże się, że cały nasz świat (aspekt, który postrzegamy w rzeczywistości) jest tak płaski, jak obraz na ścianie. A za tym obrazem rozpoznamy nagle nowy wymiar – system, który poruszaten obraz i tworzy jego fragmenty. Odkryjecie na nowo ważność celu i zaczniecie w Świetle tej ważności prowadzić wasze życie.

Tymczasem jednak gardzimy tym celem, odrzucamy go podświadomie i z pewnością jest on jeszcze daleko od nas. Mimo wszystko trzeba poruszać się do przodu i starać się o to, by zrozumiećważność celu. Nawet jeśli teraz robimy postępy, to jednak zawsze musimy przechodzić do lewej linii, w której odbywa się krytyczna analiza. Każdego dnia powinniśmy intensyfikować nasze wysiłki w celu osiągnięcia jedności.

Poza tym, powinniśmy być również wdzięczni naszym przyjaciołom z całego świata, ponieważ są oni bardzo aktywni w rozpowszechnianiu. Powinniśmy wspierać ich w tej pracy, która pomaga nam wszystkim.

Z lekcji do przedmowy „Nauki dziesięciu Sfirot”, 24.01.2013


Kiedy oddaję – to znaczy, że istnieję

Jestem podzielony na dwie części: Galgalta we-Ejnaim (G”E) iАCHaP. Przy czym Galgalta we-Ejnaim jest najważniejsza, ponieważ tam panuje stan równowagi.

Z drugiej strony, ACHaP używam tylko dla potrzeb bliźniego, tak jakbym „połykał” jego pragnienie i zaczynał je wykonywać. Z góry przychodzi Światło a ja przekazuję to Światło dalej, dla mojego bliźniego poprzez ACHaP, który jest mi do tego potrzebny.

I odwrotnie, jeżeli mój bliźni niczego nie potrzebuje, wówczas mój АCHaP nie istnieje – on „minimalizuje się” w Galgalta we-Ejnaim a ja wracam do małego stanu, w niezmienność.

Ponieważ nie potrzebuję niczego, poza Galgalta we-Ejnaim. A nawet tego potrzebuję tylko po to, aby być gotowym do dawania innym. Przy każdym kontakcie z bliźnim, sprawdzam natychmiast czego oczekuje, i po tym jak znajduję w nim niespełnione pragnienie, wyodrębniam i rozwijam w sobie tylko tę cześć, która będzie dla niego najbardziej pożądana. Tylko w tym zakresie wykorzystuję swój ACHaP.

Download mniejszy

Tym jest świat duchowy: światem w którym ja nie istnieję. Istnieję tylko w takim stopniu, w jakim oddaję innym. A gdy innych nie ma – jestem „zerem”, nie istnieję. Bo Galgalta we-Ejnaim – to nie ja, lecz stan gotowości, poszukiwania: komu potrzebne jest moje obdarzanie? Z lekcji do artykułu Rabasza, 24.01.2013 


Pompa tworząca pragnienie

Wzniesienia, jak i upadki można porównać do pracy pompy, w której tłok raz opuszcza się w dół, raz wznosi się do góry. Kiedy tłok opuszcza się w dół, wtedy przez otwór w ściance cylindra wydostaje się całe powietrze, które znajdowało się wewnątrz niego. Później ten otwór zostaje zamknięty, a tłok zaczyna unosić się do góry, tworząc w ten sposób próżnię, i wydobywa z cylindra na zewnątrz część substancji, która dostaje się w twoje naczynie. I ty tworzysz nad tym ekran.

Download (2)

Tak się dzieje za każdym razem, kiedy przeżywasz wzniesienie i upadek. Wyciągasz trochę substancji pragnienia z wnętrza i zaczynasz nad nim pracować. Gdy ten materiał dostaje się do twojego naczynia, to jest to już pragnienie, które jest gotowe do wewnętrznej pracy. W samym cylindrze natomiast znajduje się całe nieskończone pragnienie, które ty stopniowo wysysasz jak pompa, dzięki swoim wzniesieniom i upadkom.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 24.01.2013


Kiedy zakończy się okres dzieciństwa


Pytanie: Jeżeli nie wiemy, co oznacza obdarzanie, to jak możemy pracować nad wiarą i wielkością Stwórcy?

Odpowiedź: Pracujemy jak bawiące się dzieci – z zabawką wiary, z zabawką obdarzania. Jest to określane jako czas przygotowania, w którym mamy do czynienia nie z prawdziwym obdarzaniem, ale z imitacją: zachowujemy się tak, jakbyśmy obdarzali aż do momentu, kiedy za pomocą studiów osiągniemy stan, w którym zostanie nam powierzona poważna praca.

Zostanie nam dana do tego siła z góry, jeżeli będzie istniała pewność, że nie będziemy korzystać z tej siły, aby szkodzić sobie samym albo innych. Tylko wtedy zostanie nam dana możliwość obdarzania. Siła otrzymywania nie stwarza żadnego zagrożenia, w niej nie opuszczam swojego własnego ogrodzenia. Ale jeśli wykorzystałbym silę dawania w nieprawidłowy sposób, mógłbym spowodować tym ogromne szkody.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 24.01.2013


Na progu świata duchowego


Zakończyliśmy kongres i doszliśmy już trochę „do siebie”. Jedni znajdują się we wzniesieniu, a inni w upadku – trudno to powiedzieć, każdy znajduje się w swoim własnym stanie.

Teraz należy się zastanawiać: „Co się stanie z moją duszą?” i zacząć próbować wznosić się z całym tym obciążeniem, które nabyliśmy w wyniku kongresu. Gdzie są te wszystkie wyjaśnienia o postawie człowieka wobec grupy, anulowaniu siebie, oceny ważności celu, który jest już blisko a my zaczynamy w praktyce czuć pierwsze duchowe właściwości ?

Teraz znajdujemy się w obliczu Święta Paschy w Izraelu i kolejnych kongresów. Musimy usilnie i poważnie pracować nad tym, by połączenie, które osiągnęliśmy spowodowało realne duchowe wzniesienie.

Musimy tak przeć do przodu, że będziemy mogli poprzez swój wysiłek przeniknąć do wnętrza realnych duchowych odkryć, a nie tylko trochę poczuć je z zewnątrz. Dlatego powinniśmy uczyć się wyciągać wnioski z przeszłości i przygotować się do przyszłości. Musimy zastanowić się ile wewnętrznych właściwości duchowych możemy teraz przejść – będzie to naszym przygotowaniem do następnego kongresu.

Z lekcji do Księgi Zohar, 27.01.2013