Artykuły z kategorii Rozpowszechnianie metody

Kabaliści o narodzie Izraela i narodach świata, cz. 5

 Бааль СуламMisja narodu Izraela

Od Stwórcy ciągnie się gałąź do narodu Izraela wybranego dla roli naprawiającego, prowadzącego do celu stworzenia. Dlatego są w nim zadatki, które muszą się rozwijać, póki naród nie osiągnie swojej naprawy i nie posunie wszystkie narody naprzód do osiągnięcia celu stworzenia – zlania się wszystkich ze Stwórcą.

Od narodu Izraela idzie gałąź do narodów świata. W nich nie zostały założone właściwości stopniowej naprawy – przeciwnie, narody te są w stanie otrzymać naprawę naraz, w całej jej pełni.

Baal HaSulam, „Szofar Masziacha”

Rolą narodu Izraela jest doskonalenie świata do przyjęcia przez niego metodyki naprawy, tak jak wykonał ten warunek naród Izraela przy otrzymaniu Tory.

Baal HaSulam, „Wzajemne poręczenie”, p. 21

Kabała musi dać narodom to, ze względu na co dali oni nam możliwość powrotu do naszej ziemi – metodykę osiągnięcia sprawiedliwości i pokoju. Tę naukę posiadamy tylko my.

Baal HaSulam, „Ostatnie pokolenie”, cz. 1


Wojna o sens życia

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Miliony ludzi czyta Torę, uczy się, ale co oni w niej szukają, jeśli Stwórcę można znaleźć tylko wewnątrz połączenia między ludźmi?

Odpowiedź: To nie jest puste zajęcie. Każde studiowanie Tory daje rozwój, pewne wyjaśnienie. Miliony ludzi zajmowało się Torą w  przeróżnych formach: Stary Testament, Nowy Testament, Islam, Chrześcijaństwo, ludzie świeccy i religijni.

Ale każde zajęcie, choć w jakiś sposób związane z Torą, bezpośrednio lub w odwrotnej formie, w każdym przypadku zapewnia posunięcie, przygotowując całą ludzkość do prawidłowego połączenia, naprawy, odkrycia Stwórcy całemu stworzeniu.

Nic nie pozostaje bez śladu . Wszystkie religijne wojny i walki, które odbyły się kiedyś i trwające teraz, przeznaczone są do uzyskania prawidłowego duchowego naczynia. Nie rozumiemy, dlaczego pragnienie otrzymywania zmuszone jest tyle cierpieć. Ale faktem jest, że cierpienie, doświadczane przez człowieka, rozwija go.

Ilu ludzi umiera każdego dnia, jakie choroby i problemy odkrywają się! Jeszcze pojawią się nowe wirusy na świecie, przeciwko którym medycyna będzie całkowicie bezsilna. A wszystko to dlatego, żeby wyjaśnić prawidłowe pragnienie.

Przecież niemożliwym jest dojść do odkrycia prawidłowego pragnienia, dopóki w pełni nie dojdziemy do rozczarowania w przeszłych pragnieniach. I rozczarowanie nie jest dlatego, że nie można je zrealizować, ale dlatego, że pragniemy  bardziej znaczących  pragnień.

Jeśli teraz cierpię, to ten ból nie daje mi popełnić przestępstwa, bo nie pozostaje mi na to ani chęci, ani czasu, ani możliwości, ani sił. Cierpienia zmuszają mnie do rozczarowania z tego stanu, w którym się znajduję, i rozpoczęcia wyjaśnienia sensu życia i swojego istnienia.

Bez cierpienia nie mogę dojść do pytania o sens życia. Wszelkiego rodzaju radykalne ruchy, występujące wcześniej w chrześcijaństwie, a teraz w islamie, są przeznaczone właśnie w tym celu: aby wyjaśnić sens życia. Walczą one o cel istnienia człowieka, żądając, żeby cały świat przyjął ich religię i wzniósł ich sztandar nad wszystkimi kontynentami.

Wszystko to jest podświadomym wyjaśnieniem zamysłu stworzenia. Na razie wyjaśniają go oni takimi metodami, ale my, studiujący kabałę, jesteśmy zobowiązani pilnie zapewnić im posunięcie za pomocą światła, które powraca do źródła.

To światło odkrywa się w naszych pragnieniach, ale wszystkie dusze są ze sobą związane, jak połączone naczynia. Dlatego jeśli przyciągamy światło i zaczynamy odkrywać je w dostatecznej mierze, to ono wylewa się przez nas do wszystkich innych, i wtedy zaczną oni wyjaśniać te pytania  na innym poziomie.

I wtedy islamscy fundamentalisci nie będą musieli walczyć z fizycznymi ciałami. Oni starają się wyjaśnić dla siebie głębiej, co jest sensem życia. A na razie szukają odpowiedzi na to pytanie przez zabijanie się nawzajem. Ale my jesteśmy w stanie wznieść ich na inny poziom wyjaśnienia, na następny stopień.

Wtedy zrozumieją, że rzecz nie w ciałach, a w pragnieniach. To będzie wyjaśnieniem drogą przyłączenia do źródła życia, do tego stanu, z którego pochodzi światło i który jesteśmy wszyscy zobowiązani osiągnąć. Musimy oświecić  im tę drogę, pokazać, że ona istnieje i jest otwarta dla wszystkich, i że wyjaśnienie realizuje się tylko drogą połączenia ludzi, najbardziej przeciwstawnych, i różniących się od siebie.

Dzięki temu, że połączą się ponad wszystkie różnice, pokrywając wszystkie przestępstwa miłością, odkryją wyższą siłę, to znaczy osiągną głębszy sens życia.

Wszystko zależy od nas – wystarczy tylko nauczyć całą ludzkość, jak się zjednoczyć, aby wewnątrz naszej jedności odkryć Stwórcę. Dokładnie to zadanie wykonujemy, wychodząc do publiczności i organizując okrągłe stoły w całym Izraelu. W taki sposób będzie nam stosunkowo łatwo, aby osiągnąć siłę jedności, ponieważ już w przeszłości lud Izraela znajdował się w tym stanie. A od niego ta siła będzie rozprzestrzeniać się na wszystkich.

I nagle zobaczymy, że w tym momencie, gdy nam się uda połączyć naród z prawdziwą Torą, to znaczy zjednoczyć się dzięki światłu, które prowadzi z powrotem do źródła, cały świat nagle się uspokoi: znikną konflikty w Iraku, na Ukrainie  i w innych krajach, wirusy Ebola.

Nagle całe życie naprawi się, bo doprowadzimy ludzi do stanu, w którym wyższe światło zacznie wyjaśniać pragnienia, i oni nie będą musieli ich wyjaśniać,  zabijając jeden drugiego. A przyciągnąć światło dla całego świata mogą tylko ci, którzy studiują kabałę.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 17.10.2014


Gazeta „New York Times”: Kim jesteś, narodzie Izraela?


W gazecie „New York Times” został opublikowany mój artykuł pod tytułem „Kim jesteś, narodzie Izraela?”.

Kim jesteś, narodzie Izraela?
Znów i znów Żydzi ulegają presji i terrorowi. Sam, będąc Żydem, często zastanawiam się nad celem tych nieustannych prześladowań. Niektórzy wierzą, że okrucieństwa II wojny światowej są niemożliwe w naszych czasach. Jednak widzimy, jak łatwo i gwałtownie zmieniają się nastroje, realnie odtwarzając stan poprzedzający Holocaust. Coraz częściej otwarcie rozlegają się okrzyki: „Hitler miał rację!”

Jednak jest nadzieja. Jesteśmy w stanie odwrócić tę tendencję, jednak to wymaga od nas zrozumienia całego obrazu.

 

[Read more →]


Nauczyć się życia w integralnym świecie, część 2

 каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Weronie. Lekcja 4

„Kiedy ludzkość osiągnie swój cel, to znaczy wzniesie się na doskonały poziom miłości do bliźniego, i wszyscy ludzie na świecie zjednoczą się jak jedno ciało, jedno serce  – tylko wtedy w całej swojej pełni odkryje się szczęście, oczekujące na ludzkość”.                 (Baal HaSulam,” Wolność woli”)

Ludzkość musi dojść do takiego stanu, w którym wszyscy ludzie osiągną duchowość i w pełni objawią Stwórcę.

„Wszystkie nasze zajęcia są po to, aby powrócić, wybrać i podnieść wszystkie te dusze, które wypadły z Pierwszego Człowieka i upadły w klipot, dopóki  nie doprowadzimy je do pierwotnego korzenia, jak było do grzechu Adama przy Drzewie Poznania”. (Baal HaSulam, Nauka Dziesięciu Sfirot, T.3, cz.8, str.680, Wewnętrzne światło, p.88).

Jesteśmy zobowiązani naprawić całe rozbicie, które miało miejsce z Adamem ha Riszon, i doprowadzić je do naprawionego stanu. Wszyscy ludzie na świecie muszą osiągnąć pełne odkrycie Stwórcy.

„W naszym pokoleniu dobrobyt każdego człowieka zapewnia się przez wszystkie kraje świata” – ponieważ żyjemy w integralnym, globalnym świecie. „I w takiej mierze człowiek zależy od całego świata, podobnie do trybiku w mechanizmie”.

Jesteśmy jak powiązane koła zębate w jednym mechanizmie – każdy zależy od wszystkich do takiego stopnia, że nie jest możliwe samemu osiągnąć naprawę, jeśli inni nie są naprawieni.

Na razie to nas nie bardzo dotyczy, ponieważ znajdujemy się dopiero na pierwszym stopniu naprawy, do ujawnienia Stwórcy. Czeka na nas jeszcze 125 stopni duchowej drabiny. Ale na miarę wzniesienia po jej stopniach będziemy musieli się coraz bardziej  rozszerzyć i dołączać coraz więcej ludzi do procesu naprawy, do ujawnienia wyższego świata.

Szczególnie dlatego, że nawet materialny świat dziś stał się integralnym. „Zgodnie z tym, niewyobrażalna jest możliwość ustanowienia dobrego i szczęśliwego ustroju pokojową drogą w jednym kraju, dopóki nie będzie tego w każdym kraju na świecie i na odwrót.” (Baal HaSulam, „Pokój na świecie”)

Niemożliwe jest osiągnięcie dobrego życia w jednym odrębnym kraju. Dziś staje się to oczywiste dla wszystkich. I odwrotnie, jeśli w jakimś miejscu będzie źle, to będzie źle wszystkim. Szkoda, że politycy jeszcze tego nie rozumieją.

Jak zatem przyciągnąć ludzi do naprawy? Zwyciężyć można ilością, ale można także jakością. Niekiedy kabalistyczna grupa może być bardzo mała, ale silna. A niekiedy wręcz przeciwnie, średni poziom może być dość niski, ale grupa kompensuje to swoją ilością: 30-40-70 osób.

Tak jak w zwykłym życiu, jeśli muszę przenieść ciężar z jednego miejsca na drugie, to mogę wziąć do tego kilku siłaczy. Ale możliwe, że nie ma silnych, i wtedy można wezwać słabszych ludzi, ale kilka razy więcej, żeby oni wykonali tą samą pracę.

Tak też  jest w nauce kabały. Oczywiście, musimy dążyć do jakości, ale nie należy zaniedbywać ilości. Ponieważ ilość  bardzo pomaga. Nawet będąc małymi, mamy możliwość dzięki swojej liczbie odnieść sukces i nawet jeszcze szybciej.

U dużej liczby uczestników jest większa przewaga. Ponieważ gdy jeden upada – inny się wznosi. Wszyscy pomagają sobie nawzajem, znajdując się na różnych poziomach i w różnych stanach, i w taki sposób łatwiej jest wykonać pracę. Dlatego należy zadbać o to, aby grupa się rozszerzała, rosła, „przybierała na wadze”.

Celem życia jest osiągniecie połączenia ze Stwórcą, wyłącznie dla korzyści Stwórcy, albo doprowadzić masy do tego, aby osiągnęły jedność ze Stwórcą.” (Baal HaSulam, „Ostatnie pokolenie”)

Oznacza to, że musimy w tym życiu osiągnąć jedność ze Stwórcą. Właśnie dla tego urodziliśmy się w fizycznym ciele, to znaczy otrzymaliśmy dodatkowy egoizm, który jest nazywany ciałem. Teraz musimy wznieść się ponad tym egoizmem i połączyć się ze Stwórcą, zjednoczyć się z Nim.

Baal HaSulam mówi, że ten cel jest postawiony przed każdym człowiekiem. Ale nawet jeśli nie jesteś w stanie tego osiągnąć, to możesz dojść do niego dzięki temu, że będziesz opowiadał o nauce kabały innym. Jak powiedziano: „albo stać się godnym połączenia ze Stwórcą, wyłącznie dla korzyści Stwórcy – albo doprowadzić masy do tego, żeby osiągnęły jedność ze Stwórcą”

Każdy człowiek posiada swój styl pracy. Jeden zajmuje się bardziej rozpowszechnianiem, a inny nauką, to znaczy zewnętrzną naprawą lub wewnętrzną, każdy w swojej mierze.

Z 4 lekcji kongresu w Weronie, 21.11.2014


Pieczęć irracjonalności

каббалист Михаэль ЛайтманDzięki swojej energii i pomysłowości naród żydowski ciągle znajduje się w czołówce rozwoju społecznego i technologicznego, jakby pokazując światu drogę rozwoju. Tymczasem misja narodu Izraela jest zupełnie inna. Gdybyśmy my – naród Izraela – wiedzieli, na czym dokładnie ona polega, to osiągnęlibyśmy pokój i szczęście dla wszystkich ludzi i doprowadzilibyśmy świat do optymalnego stanu.

W każdym razie jesteśmy narodem idei, narodem-naucycielem. Wszystko się obraca wokół tej misji i do tego celu popycha nas przebieg wydarzeń historycznych. Napisane jest w Torze, że będziemy narodem „kapłańskim”, czyli będziemy służyć jako „ogniwo przejściowe”, aby wiedza o ogólnym systemie całego uniwersum była przekazywana przez nas światu.

Do tej pory czujemy tę ukrytą irracjonalność, od której nie ma ucieczki. Problem jest w tym, że nie uczymy ludzkość, jak żyć prawidłowo. W naszej naturze istnieją zaczątki tej wewnętrznej struktury, która jest niezbędna dla zjednoczenia ludzkości, aby stała się ona społecznością harmonijną.

Nikt poza narodem żydowskim nie ma tej możliwości, ponieważ był on już kiedyś narodem zjednoczonym,  harmonijnym i dlatego może to znów powtórzyć. Co więcej, jest on do tego zobowiązany – już wobec całej ludzkości.

Dawne doświadczenie utrwaliło się w Żydach na zawsze i w konsekwencji cała ludzkość postrzega ich jak jakichś cudzoziemców czy obcych przybyszów. Czuje ona w nich coś takiego, czego sama w sobie nie ma i nie może mieć.

Nawet jeśli miną kolejne dwa tysiące lat – będzie tak samo: Żydzi zawsze będą odróżniać się od pozostałych narodów. Jakby się oni nie starali – nigdy nie zmieszają się z innymi. Jest to taka „zawiesina”, taka właściwość, która nie poddaje się zmieszaniu. Co by nie robili, ta pierwotna właściwość nie zmieni się w nich. Przez pokolenia wciąż wykiełkują oni w swojej pierwotnej formie.

Przecież to, co zostało w nich założone, nie odnosi się do czynników ziemskich. Nawet po ich „zmieszaniu” z jakimkolwiek z narodów świata na poziomie ziemskim, po ożenieniu się ich wszystkich z innymi – mimo wszystko punkt ten w nich wyłoni się ponownie. Jest on irracjonalny. Nie należy on do natury naszego świata, do ciał fizycznych i dlatego wciąż wykiełkuje w ich potomkach w takiej samej formie, w jakiej występuje obecnie. Wszystko wyjdzie na zewnątrz, jakby nic się nie stało.

Zróbmy przybliżone obliczenia – wyłącznie dla ogólnej ilustracji. W ciągu 700-800 lat przed naszą erą, po zniszczeniu Pierwszej Świątyni, naród żydowski stracił dziesięć pokoleń – czyli pięciokrotnie więcej niż pozostałe dwa. Od tamtego czasu te dwa pokolenia wzrosły powiedzmy do 15 mln osób.

Biorąc pod uwagę masowe mordy na Żydach na przestrzeni wieków, określmy tę liczbę teoretycznie na 20 milionów. A zatem potomkowie pozostałych dziesięciu plemion, których jest pięć razy więcej, mogłyby liczyć przez ten czas 100 mln osób. Już przyzwoita liczba, prawda?

Tak więc, w ciągu pewnego czasu zobaczymy, że te „100 mln” osób nagle zaczną ujawniać się jakby znikąd. Wśród różnych narodów okaże się, że są to Żydzi – w zupełnie różnych obyczajach, wyglądzie. Nagle się odkryje, że są oni i tu, i tam, i wszędzie.

Przy tym przejawią się oni ze swoimi cechami żydowskimi i będzie w nich występować ta sama irracjonalność. I znów powtórzy się znajomy obraz: będą nie-Żydzi patrzyć na Żyda i widzieć, że jest w nim coś takiego, czego nie mogą zrozumieć. I nie ma tu znaczenia, że będzie on miał wygląd miejscowego mieszkańca.

Może on być Amerykaninem, Australijczykiem, Europejczykiem, ale będą widzieć, że to jest Żyd. Jakby przyleciał on z kosmosu, osiedlił się tu z ziemianami i żyje w ich przebraniu. Jednak jego wewnętrzna istota będzie inna. Żyje w nim iskra, która łączy go z wyższym światem, i ta iskra w nim jest na zawsze i nigdzie przed nią nie ucieknie.

Hitler próbował wytępić wszystkich Żydów, jednak ten duchowy punkt nie poddaje się fizycznemu zniszczeniu. Mimo wszystko wykiełkuje on w innych ludziach bez żadnej zależności od genetyki lub od zniszczonych pokoleń.

A zatem ta irracjonalna osnowa, która istnieje w tym narodzie, jest niezniszczalna. Sama historia o tym świadczy.

Dlatego jeszcze będą przejawiać się „zasoby” z dziesięciu pokoleń, które istnieją gdzieś wśród innych narodów.

Z programu telewizyjnego „Babilon wczoraj i dziś”, 24.09.2014


Gdybyśmy wiedzieli, jak wiele możemy wygrać …

каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Weronie. Lekcja 4

Pytanie: Jakie osobiste korzyści daje mi mój wkład w rozpowszechnianie nauki kabały na świecie? Jakie wynagrodzenie otrzymam od Stwórcy za to, że opowiem całemu światu o tym, że musimy osiągnąć jedność ze Stwórcą?

Odpowiedź: Istnieje tylko jedna dusza, która rozbiła się i rozpadła na wiele części. A teraz każda część – każdy z nas odbudowuje ze swojej strony całe naczynie duszy.  Ja składam całe naczynie zgodnie ze swoimi właściwościami, ty organizujesz i zbierasz je zgodnie z twoimi właściwościami, ona zgodnie z jej, itd.

Dlatego tak ważne jest, aby przyciągnąć do nauki i naprawy jak najwięcej ludzi na świecie.

Jesteśmy jedną integralną duszą, gdzie wszyscy są zawarci w każdym i w każdej części zawarte są wszystkie inne części. Oczywiście, że jest to korzystne dla mnie, jeśli przebudzę jakieś martwe odłamki duszy.

Ja budzę je, zapalam, ożywiam, zachęcam, że warto jest studiować, dążyć do celu, i one zaczynają pracować. W taki sposób budzę innych i oni wykonują  naprawę dla mnie!

Nie robię im przysługi tym, że popycham ich do naprawy, do celu stworzenia, Stwórcy. A na odwrót, przebudzając  innych,  zmuszam ich do wykonywania pracy dla mnie. W taki sposob oni naprawiają moją duszę.

Na przykład, przyjechałem na kongres i nauczam was. Uwierzcie mi, że ja wygrywam bardzo dużo – więcej niż wy wszyscy: do tego stopnia, na ile przekazuję wam wiedzę, przebudzenie.  Ja przebudzam was i wy zaczynacie  naprawiać siebie, ale w istocie naprawiacie moją duszę.

Nie rozumiemy tego i dlatego zaniedbujemy rozpowszechnianie. Wydaje się nam, że nieważne jest to, jak wiele osób dowie się o kabale i że na nas osobiście nie będzie to miało wpływu. Ale we mnie są takie właściwości, które nigdy nie będę w stanie bezpośrednio naprawić, ale tylko przez kogoś, okrężną drogą.

Jeżeli grupa przebudza się i wpływa na mnie, inspirując mnie tym, jak dobry jest duchowy cel i wielki jest Stwórca, to przebudzam się i zaczynam pracować na obcym paliwie, na energii przyjaciół.

Biorę ucznia i zaczynam go uczyć i, ucząc się u mnie, on naprawia moją duszę. Gdybyśmy zrozumieli, jak wiele człowiek wygrywa od rozpowszechniania, to każdy niepowstrzymanie rwał by się do grupy, do rozpowszechniania.

To jest jak otwarcie fabryki, w której pracują twoi pracownicy – wszyscy oni pracują dla Ciebie. Uczniowie naprawiają duszę nauczyciela.

Z 4 lekcji kongresu w Weronie, 21.11.2014


W przededniu wielkiego wydarzenia

каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Soczi. Lekcja 6

Pytanie: Co robić, gdy poczucie jedności zaczyna słabnąć?

Odpowiedź: Radzę wszystkim bardzo poważnie zająć się jeszcze większym zjednoczeniem. Przy czym należy wyraźnie ukierunkowywać się tylko na jedno, jedyne pragnienie, na zjednoczenie, w którym objawi się Stwórca.

Powinniście stale rozwijać tę myśl, poszerzać ją, analizować, łączyć, przetwarzać, oczyszczać, udoskonalać. Musi ona stale krążyć w was.

Trzeba wspierać się wzajemnie, delikatnie się do siebie odnosić, nie rozpraszać jeden drugiego od myślenia o duchowym. Przeczytajcie jeszcze raz, co piszą kabaliści o warunkach zjednoczenia pod górą Synaj, żeby być „jak jeden człowiek z jednym sercem.” Jest to warunek objawienia Stwórcy.

Cała światowa grupa znajduje się w przededniu tego wydarzenia. Co jest wymagane, żeby dojść do niego? Znajdźcie materiały na temat stojących pod górą Synaj i przeczytajcie je, starając się nie postrzegać języka źródłowego jako religijnego.

Bądźcie stale w coraz bardziej precyzyjnej, wspólnej, wzajemnie połączonej intencji. Żeby wszystkie nasze intencje połączyły się ze sobą i stworzyły jedną całość, w której objawi się Stwórca. Jesteście w stanie to osiągnąć.

Nie należy mylić tego najważniejszego celu z wychodzeniem do ogółu społeczeństwa. Te wyjścia do ludzi przeznaczone są tylko do tego, żeby was jeszcze trochę “podkręcić”, dodać wam potrzeby duchowej.

Z 6 lekcji kongresu w Soczi, 14.07.2014


Węzły i liny integralnej sieci

Pytanie: Jakie wysiłki należy wykonać, aby osiągnąć duchowe oddziaływanie?

Odpowiedź: Wysiłki powinny być skierowane tylko na  połączenie – to jest jedyna rzecz, której nam brakuje. Jesteśmy konsekwencją rozbicia, jego odłamkami i dlatego wszystkie nasze działania muszą być skierowane na połączenie.

W nikim z nas nie musimy nic naprawić! To jest gorzkie nieporozumienie, że cały czas zagłębiamy się w siebie i obwiniamy. Jest to klipa, która wysysa z człowieka wszystkie siły. Nie mam nic we mnie do naprawiania, tylko połączenie między nami musi zostać naprawione.

Jeśli moglibyśmy uniknąć tego fatalnego błędu, wtedy bardzo szybko osiągnęlibyśmy naprawę. Problem jest w tym, że nie zwracamy wcale uwagi na to miejsce, gdzie faktycznie musi zostać naprawione naczynie-kli w celu osiągnięcia Boskości (Szchiny).

Musimy naprawić tylko nasze połączenie. Nie patrzymy na siebie lub innych: mogę być dobry lub mogę być zły, ze strasznymi właściwościami – ale to absolutnie nie odnosi się do naprawy. Naprawie podlega jedynie połączenie między nami.

To jest jak siatka do siatkówki, w której najważniejsza jest lina, a nie węzły. Wszystkie węzły – to egoiści i indywidualiści. Odkrywały się one w naszym świecie do dzisiejszego dnia, zarządzając siłą. Ale dzisiaj nie mogą już rządzić, bo cała siła przeszła w liny. Rozpoczęło się zupełnie inne podejście.

Dlatego człowiek nie ma nic do naprawienia w samym sobie – tylko swój stosunek do grupy. Tylko tam może realizować swój wolny wybór i wzajemne poręczycielstwo. Przesunięcie akcentu z osobistej naprawy na wspólną – jest to przejście z etyki, moralności  w naukę połączenia, Kabałę.

Jest to bardzo ważne, aby przyswoić sobie to podejście, ponieważ ciągle jeszcze działamy jak indywidualiści i patrzymy tylko na samych siebie. Ale to w żaden sposób nie jest związane z odkryciem zła, ani z jego naprawieniem. Dlatego jest powiedziane, że opinia Tory jest przeciwna  opinii mas.

To definiuje nasze podejście do każdej dziedziny życia: do edukacji, kultury, polityki, które radykalnie różni się od konwencjonalnego podejścia.

Okazuje się, że stosunek jest wręcz przeciwny, ponieważ nie przywiązujemy wagi do tego, na co wszyscy zwracają uwagę. Jaki jest sens, aby się tym zajmować, jeśli to i tak nie pomaga?

Dlatego też cały świat znajduje się w kryzysie, ponieważ cała uwaga koncentruje się na samego człowieka, zamiast naprawić relacje między ludźmi. Dlatego wszyscy władcy tracą swoją siłę i zdolność do zarządzania czymkolwiek, w miarę tego, jak świat staje się coraz bardziej wzajemnie zależny.

Z przygotowania do lekcji, 27.03.2014


Cudowna transformacja

Kongres w Soczi

Pytanie: W jaki sposób można przekształcić pragnienie szerokiej publiczności z materialnych potrzeb w duchowe?

Odpowiedź: Po pierwsze, należy wyjaśnić ludziom, że w każdej  sytuacji dążymy do wewnętrznego napełnienia.

Nawet wtedy, gdy po prostu kupujemy jakieś rzeczy lub organizujemy coś dla siebie, dla przyjaciół, dla rodziny, mimo wszystko za każdym razem doświadczamy przy tym przyjemności. Można ją zmierzyć, być może w ilości środków lub w postaci zainwestowanych wysiłków, ale zawsze jest to odczucie.

Dlatego odczucia są najważniejsze. Dla nich pracujemy, trudzimy się, żyjemy i wychowujemy dzieci. Są to odczucia siebie, życia i sukcesu.

Po drugie, wszyscy znajdujemy się pod wpływem środowiska, które zmusza nas do mierzenia sukcesu w życiu w oparciu o materialny dobrobyt: samochód, dom, ubrania, prestiż dzielnicy zamieszkania lub miejsca urlopu. Ale w zasadzie jest to konieczne tylko dlatego, aby czuć w sobie pewnego rodzaju napełnianie.

Przecież człowiek nie „wepchnie” w siebie domu, ubrania, samochodu – wnosi on w siebie odczucia, którymi chce zostać napełniony.

Dlatego musimy umożliwić każdemu takie napełnienie, aby był zadowolony z tego, czego potrzebuje. W ten sposób nie będzie cierpieć, że inny posiada więcej lub robić sobie wyrzuty, że „trawa w ogrodzie sąsiada jest bardziej zielona.”

Człowiek będzie odczuwać samowystarczalność. Wyjdzie spod wpływu mas. Zewnętrzny sukces innych przestanie zatruwać mu życie i wtedy przykróci pogoń za niepotrzebnymi ozdóbkami.

Musimy wyjaśnić ludziom, że pojęciowy aparat człowieka zależy od jego uczuć, a nimi możemy zarządzać. To znaczy, że nauczamy wszystkich, jak być szczęśliwym i spełnionym w każdym dowolnym stanie.

Odkryję wam maleńki sekret – nie ma żadnego świata duchowego. W tej mierze, w jakiej całkowicie zgadzamy się z tym, co się z nami dzieje, ten świat przekształca się w duchowy.

Stajemy się „Chafec Chesed”, tj. nie chcemy niczego dla siebie i tak osiągamy właściwość Biny.

Przekształcając to w dawanie, osiągamy poziom Chochma. A Chochma i Bina razem dają nam poziom Keter – najwyższy poziom, świat Nieskończoności. Dlatego nie zmienia się otaczający nas świat, ale nasze odczucie go. Ponieważ światło znajduje się w całkowitym spokoju, a wszystko zależy tylko od naszej naprawy.

Wyjaśniamy człowiekowi, który jest zaplątany w swoich materialnych problemach, że zasadniczo może być on szczęśliwy w dowolnym momencie swojego życia, dlatego że nasze organy odczucia – to pragnienia. A jeśli będzie on je prawidłowo wypełniać (a my nauczymy go, jak to robić), to będzie bardziej szczęśliwy, niż najsilniejszy, najbogatszy, najbardziej znany, spełniony człowiek na świecie.

Dajemy mu możliwość napełnienia. I to jest właśnie nauka Kabały – nauka o napełnieniu. W zasadzie, nasza metoda polega na tym, że jak tylko człowiek zaczyna zadowalać się ogólnym napełnieniem, zamiast osobistego, natychmiast zaczyna odczuwać siebie w wyższym świecie.

Z rozmowy na  kongresie w Soczi, 09.06.2014


Jak się ocknąć z tego strasznego snu?

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak z tej naszej kryzysowej rzeczywiści, gdzie jesteśmy odosobnieni od siebie, możemy przejść do rzeczywistości dobrej, zjednoczonej?

Odpowiedź: To tak, jakbym się obudził ze snu: najpierw widzę przed sobą zły świat, ale ponownie zamykam oczy, aby obudzić się już w prawdziwym, dobrym świecie. A ten straszny świat, który wcześniej widziałem, to był sen i ja go więcej nie chcę.

Po obudzeniu widzę już normalny świat, a nie tamten, który mi się przyśnił wcześniej. Właśnie tak jest napisane o duchowym objawieniu: „Byliśmy jak we śnie”.

A zatem, jak możemy się ocknąć z tego strasznego snu i obudzić się w dobrym świecie? Na to jest lekarstwo: musimy tylko wyleczyć swoje chore postrzeganie. Przecież teraz też znajdujemy się w cudownym świecie, w raju, gdzie nie istnieje żadne cierpienie i ból, ani najmniejsze zło – jest tylko absolutne dobro. Jedyne, czego potrzebujemy – to zmienić swoje postrzeganie.

Zostaliśmy umieszczeni wewnątrz sfery, w której całe dobro przechodzi pełną inwersję i obraca się w zło. Dlatego dobro widzimy jako zło. Na zewnątrz istnieje tylko wspaniały, piękny świat nieskończoności, a my postrzegamy go zgodnie ze swoimi złymi właściwościami. Jeśli je zmienimy, to zobaczymy dobry świat.

Znajdziemy się w otoczeniu aniołów odnoszących się do siebie tylko z miłością. Będzie to świat absolutnego dobra, w którym nikt nie będzie mieć żadnej złej myśli.

Dlatego jeśli jest ci źle, to przyczyna kryje się tylko w tobie. Jednak jest lekarstwo, które ci pomoże czuć się dobrze. I to lekarstwo nie jest kłamstwem, ani znieczuleniem. Przeciwnie, gdy z jego pomocą zaczniesz zmieniać swoje postrzeganie, swój wzrok, to zobaczysz, że znajdowałeś się wcześniej jak we śnie.

W miarę zmiany twoich właściwości o 10%, o 20% będzie także naprawiał się świat, a nie tylko jego oddzielne fragmenty: najpierw o 10% na lepsze, następnie o 20%, o 30% i tak aż do 100%.

W miarę jak będziesz wznosił się ponad swoją nienawiść do innych, to zobaczysz, jak będzie się zmieniał ich stosunek do ciebie. A zatem nie trzeba nikogo na świecie zmieniać, ani naprawiać świat, należy jedynie naprawić samego siebie.

Z programu „Spotkanie światów”, 16.06.2014