Artykuły z kategorii Pragnienie

Niepokój przed kongresem

Pytanie: Co to jest lęk, który ​​powinniśmy czuć przed zbliżającym się wielkim kongresem w grudniu?

Odpowiedź: Niepokój przed kongresem jest to trwoga, strach przed tym, że nie spełnię tego, co powinienem spełnić zgodnie z  programem stworzenia,  i w tym programie stoi, kim jestem, z jakimi właściwościami zostałem stworzony i w jakiej formie mogę brać udział i inwestować maksymalny wkład, aby przyśpieszyć rozwój całego, wspólnego duchowego naczynia.

Każdy musi czuć się odpowiedzialny za rozwój wspólnego kli / naczynia i właśnie to jest miarą mojego dawania dla Stwórcy. Powinienem się martwić o to i zrozumieć, że wszystko zależy tylko ode mnie samego.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 30.10.2011


Czy rzeczywistość jest realna czy jest snem?


Istnieje bardzo stara, materialistyczna teoria postrzegania świata. Jeśli wyobrazimy sobie nasze zmysły jako czujniki, to powstaje pytanie, co one wychwytują – czy to, co dzieje się poza nami, czy wewnątrz nas? Tu jest problem: jedno czy drugie.

Gdybyśmy byli w stanie zmieniać zasięg tych czujników, to wychwytując rzekomo coś na zewnątrz, mimo wszystko odbieralibyśmy tylko znikomą część tej rzeczywistości istniejącej poza nami. Być może są to zakresy, w których nie jesteśmy w stanie wyłapać wibracji zewnętrznych, a może istnieją zupełnie inne wibracje, których nie wychwytują stworzone przez nas narzędzia?

Przecież wynalezione przez nas narzędzia są tylko uzupełnieniem naszych narządów zmysłów i opierają się wyłącznie na nich. Na przykład, aby odczuć wahania temperatury, dodaliśmy do niektórych urządzeń czujniki termiczne, a żeby móc odbierać niektóre obrazy wizualne – dodaliśmy czujniki optyczne itd. Faktycznie przy pomocy tych narzędzi zwiększamy tylko zakres naszych zmysłów. Natomiast dla tych „niewyobrażalnych” zjawisk, które istnieją wokół nas i których pierwotnie nie odczuwamy i nie jesteśmy w stanie odczuć z braku odpowiednich zmysłów, nie możemy stworzyć odpowiednich narzędzi, które umożliwiłyby rozszerzenie naszych zmysłów i postrzeganie tych zjawisk.

Wynika z tego, że postrzegamy bardzo ograniczoną część świata zewnętrznego. Jest już dziś udowodnione, że we wszechświecie istnieje ciemna materia i inne zagadkowe zjawiska. Wydaje się nam, że jakby coś wychwytujemy, jednak to coś nadal pozostaje poza zasięgiem naszej percepcji.

Według innej teorii, wokół nas w ogóle nie ma nic, a nasze narządy zmysłów są jakby „łączem” naszego wewnętrznego podobieństwa do zewnętrznej części. Człowiek jest jakby zamkniętym pudełkiem, wewnątrz którego istnieje pragnienie, które ciągle coś czuje. Te odczucia właśnie uważamy za nasze życie.

Czyli ja istnieję w swoim pragnieniu, w którym istniejesz również ty i wszystko wokół mnie – wszystko to, co mogę sobie wyobrazić łącznie z moimi przeróżnymi fantazjami, poglądami, wspomnieniami itd. Wszystko to znajduje się tylko w moim pragnieniu, w moim umyśle. Jesteśmy jakby „rzeczą samą w sobie”.

Jestem zwolennikiem drugiej teorii, chociaż wciąż istnieje jeszcze wiele różnych teorii. Uważam, że w rzeczywistości znajdujemy się „w sobie”, rozwijamy się wewnątrz naszego pragnienia. Odczuwamy program rozwoju, przez który przechodzi nasze pragnienie, i ten program rozwoju jest naszym życiem. Dzisiaj pojawia się w nas możliwość kierowania naszym programem, a zatem naszym życiem. Dzięki temu będziemy w stanie poruszać się do przodu i do tyłu, w górę i w dół, w każdą stronę, Przy użyciu wszelkich współrzędnych i osi.

Natura umożliwia nam przejście na następny, absolutny poziom świadomości systemu, w którym się znajdujemy, a to pozwoli nam w końcu zrozumieć, kim jesteśmy i w jakim świecie istniejemy, czy jest to sen, czy jawa i czym tajawa różni się od snu.

Z Programu TV„Integralny świat”, 16.10.2011 


7 miliardów światów

каббалист Михаэль ЛайтманZnajdujemy się w otoczeniu takiego ukrycia Stwórcy, że nie możemy nawet tego dostrzec. Postrzegamy świat tylko w naszym wnętrzu, i wszystko, co czujmy teraz, są to wrażenia w naszych własnych egoistycznych pragnieniach, które w rzeczywistości w ogóle nie istnieją!

W duchowości nie ma egoistycznego pragnienia otrzymywania, które dąży tylko do napełnienia siebie. Jeżeli pragnienie jest skierowane na siebie, to nie może ono nic otrzymać i czuje tylko ciemność.

Ale nasze egoistyczne pragnienie znajduje się na tak niskim, błahym stopniu, że jest nam pozwolone odczuwać w nim jakąś rzeczywistość – odcisk czegoś, co przedstawia się nam jako pozorna rzeczywistość.

Jeśli będziemy się rozwijać i osiągniemy silniejsze pragnienie obdarzania, wówczas zaczniemy odczuwać wyższy system. A przed tym każdy człowiek żyje praktycznie w stanie nieświadomości, odczuwa on jak w nieprzytomnym stanie wyimaginowany świat, to znaczy że to tylko on wyobraża sobie, że rzeczywiście istnieje. Stan ten jest podobny do stanu człowieka, który leży w komie, w którego głowie mają miejsce różne wizje, tak jak to się dzieje czasami we śnie.

Ale kiedy przebudzimy się i zdobędziemy ponownie naszą świadomość, wówczas pragnienie będzie znajdować się już na następnym stopniu i będzie mu już wtedy towarzyszyć intencja obdarzania. I tutaj zaczynamy już być świadomi, że odczuwamy wszystko w naszym pragnieniu i że poza nim nic nie istnieje. Wszystko, co postrzegaliśmy wcześniej na zewnątrz, było tylko odczuciem wewnątrz naszego pragnienia.

Świat duchowy odczuwamy także tylko wewnątrz naszego pragnienia. Wszystkie jego poziomy: nieożywiony, roślinny, zwierzęcy, wszyscy ludzie, ten wielki świat, są to tylko zmiany w moim pragnieniu. Dlatego że moje pragnienie ciągle się zmienia, myślę, że świat się zmienia. Odkrywam inne dusze, to znaczy obce pragnienia, abym mógł je przyłączyć do siebie, z intencją dla obdarzania. Wówczas staną się one moimi własnymi częściami, dzięki którym będę mógł ocenić, jak dalece znajduję się we właściwości obdarzania.

Jestem celowo otoczony przez mgłę, tak abym nie mógł czuć innych dusz. Staram się zbliżyć je do siebie, aby poczuć je bardziej bliskimi, jak swoją nieodłączną część. Kiedy będę próbował połączyć cały wszechświat, który wydaje mi się dziś światem zewnętrznym, to wówczas będę w stanie naprawić mój egoizm.

Na miarę przyłączenia do siebie zewnętrznych, obcych pragnień: nieożywionych, roślinnych, zwierzęcych, ludzkich i w wyniku zjednoczenia wszystkich wewnętrznych i zewnętrznych pragnień w jedna całość, w jeden duchowy organizm, który składa się z „mózgu – kości – ścięgien – mięsa – skóry (moach – acamot – gidin – bassar – or) lub „korzeń – dusza – ciało – ubranie – pałac” (szoresz – neszama – guf – lewusz – ejchal), mogę sprawdzić moje zbliżenie się do prawdy. W rzeczywistości nie ma nikogo oprócz mnie, i cały wszechświat jest postrzegany w moim wnętrzu, tak abym mógł zbudować duchowe naczynie i w ten sposób wewnątrz tego naczynia ujawnić Stwórcę.

Powinienem tak długo starać się połączyć wszystkie pragnienia, aż zostaną one wszystkie zjednoczone w jednym człowieku o jednym sercu i wszyscy ludzie, którzy wydają mi się dziś obcy, będą później częścią mojej własnej duszy. W ten sposób każdy z nas posuwa się naprzód, nie utrudniając innym drogi duchowej. Każdy buduje swój świat i postrzega go jako swój wewnętrzny obszar. Stwórca wypełnia ten świat, co oznacza, że człowiek znajduje się w zlaniu z Światłem, Stwórcą, który go wypełnia.

Z lekcji do listu Rabasza, 12.10.2011


Jak przebudzić świt

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czym jest modlitwa?

Odpowiedź: Stwórca stworzył tylko pragnienie otrzymywania rozkoszy. Pragnienia mogą ujawniać się automatycznie, sterowane przez wewnętrzny motor, który uaktywnia we mnie jedno pragnienie po drugim poprzez realizację reszimot (informacyjne geny). Modlitwa jest metodyczną pracą nad pragnieniem, które odkrywa się w człowieku.
Każde pragnienie lub reszimo składa się z 613 (Tarjag) pragnień. Te 613 pragnień poprzez ich pojawianie się malują mi obraz świata: w każdej chwili w nowych pragnieniach odkrywam coraz nowy kadr rzeczywistości – nowy świat.

Lecz ja mogę sobie życzyć, aby pracować nad moimi stale rozwijającymi się pragnieniami w celu przyspieszenia rozwoju we mnie nowych pragnień/reszimot; kontrolować ich ujawnienie nie pozwalając, aby mój rozwój odbywał się w przypadkowy sposób.

Życzę sobie ujawnienia pragnień, aby móc nad nimi pracować, by w każdej chwili usprawiedliwiać Stwórcę, kroczyć naprzód w zlaniu z Nim i rozpoznać konieczność, i celowość każdego stanu. Taka praca z pragnieniem jest nazywana modlitwą.

Modlitwa jest pracą w sercu, a serce jest sumą wszystkich pragnień człowieka. W związku z tym praca z naszym pragnieniem jest nazywana modlitwą. Dlatego jest napisane: „Trzeba modlić się przez cały dzień!” co oznacza, aby człowiek stale pracował ze swoimi pragnieniami, motywując się sam do naprawy.

To w radykalny sposób różni się od opinii mas, które uważają, że czytając modlitwy z modlitewnika, wykonują one duchowe działania lub w ogóle cokolwiek robią.

Cała nasza historia pokazuje nam, jak bezsensowna i bezwartościowa jest taka interpretacja “modlitwy”. Są to jedynie zewnętrzne działania, które przeprowadzane są w trakcie przygotowań do prawdziwej duchowej pracy nad sobą podczas studiów kabały. Wówczas prace mające na celu naprawę samego siebie, postrzegane są jako “praca Stwórcy”, ponieważ są one wykonywane przez Jego światło – Or Makif.

Autentyczna praca leży w przyśpieszeniu pragnień. Chcę, aby ujawniały się one we mnie możliwie jak najszybciej, bym mógł pracować nad nimi po tym, jak przygotowałem się sam i otoczenie: nauczyciel, teksty kabalistyczne i grupę. W taki sposób będę zawsze gotowy dla uruchomienia własnego rozwoju; ja sam “przebudzam” świt. Jest to świt, ponieważ każde pragnienie odkrywa się we mnie jako ciemność, podczas gdy ja natychmiast doprowadzam ją do Światła.

Dlatego też modlitwa jest całą naszą pracą i nie ma nic oprócz pracy z pragnieniem.

Z 2 części codziennej lekcji kabały, „Księga Zohar” 13.03.2011


Podążać za większością czy za jednostką?

Istnieje takie prawo: „W duchowości należy podążać za jednostką, natomiast w świecie materialnym – za wieloma, za większością”. Jednak nie oznacza to, że powinienem biegnąć w miejsce, gdzie zgromadziło się tysiące ludzi i pytać ich czego chcą  i chcieć tego samego co oni.

„Podążać za większością”, oznacza troszczyć się o przyłączenie wielu ludzi, ponieważ tylko poprzez takie połączenie, mogę naprawić moje kli, moje pragnienie. Biegam za nimi, aby dołączyć ich do siebie a samemu połączyć się z ich wewnętrznym pragnieniem. Nie zwracam uwagi na ich materialne, zwierzęce potrzeby, lecz dążę do ujawnienia ich wewnętrznych pragnień, które łączą ich razem w jedną sieć.

Jeśli chcesz dołączyć się do tej wyższej, duchowej sieci, oznacza to „podążanie za większością” – a więc to jest moje pragnienie, aby doprowadzić większość do  jedności, a także samemu w niej uczestniczyć. Wtedy większość będzie dla mnie jak jedno.

Z  lekcji do artykułu „Wolność woli”, 18.02.2011


„Kobieta” i „mężczyzna” – są to dwie siły prowadzące do Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманWe wszechświecie nie ma nic oprócz dwóch sił: Stwórcy i stworzenia. Siła emanacji, obdarowywania – to jest Stwórca, a siła otrzymywania – to stworzenie. Wewnątrz stworzenia te dwie siły są połączone ze sobą, aby umożliwić mu osiągnięcie poziomu Stwórcy.

Innymi słowy w stworzeniu istnieje egoistyczne pragnienie napełnienia się samemu i pragnienie altruistyczne – obdarowywania innych. Tylko powstaje pytanie: co jest pierwotne – pragnienie dawania w celu uzyskania napełnienia dla siebie, czy pragnienie otrzymywania przyjemności w imię obdarzania? Wszystko zależy od tego, w jakim celu używamy otrzymywanie lub obdarzanie.

Gdy człowiek znajduje się na początku swojej drogi do naprawy, nie jest on w stanie słyszeć o czymkolwiek innym poza tym, aby zarobić coś dla siebie. I dopóki nie przejdzie przez machsom, dopóki nie uczyni ograniczenia, skrócenia (cimcum) na swoje pragnienia, to we wszystkim będzie widział  tylko możliwość wyciągnięcia dla siebie korzyści. Po prostu nie może inaczej.

Dlatego cały jego postęp opiera się na zasadzie „dawać, aby otrzymywać”. Pracuje on w grupie, przychodzi na lekcje, zajmuje się rozpowszechnianiem – z pewnością, że może zdobyć cały świat. W ten sposób posuwa się naprzód. Oznacza to, że on używa siłę „kobiety” w sobie.

Jednak stopniowo, w procesie wykonania porad nauczyciela w nim odbywają się wewnętrzne zmiany pod wpływem światła powracającego do źródła. Jego postępowi towarzyszą na przemian stany wzniesień i upadków, niepewności i zamieszania.

W ten sposób stopniowo dochodzi do stanu, kiedy zaczyna coraz bardziej uświadamiać sobie wartość samej właściwości obdarzania – nie w celu wyciągnięcia z niej korzyści. Jednak dzieje się to na razie tylko od czasu do czasu. Wyższe światło daje mu poczucie, że obdarowywanie jest wielką właściwością samą w sobie.

I wtedy już mniej on myśli o sobie w swojej pracy duchowej. Większą wagę przywiązuje do grupy, do Stwórcy, zastanawia się nad sytuacją na świecie, tj. od troski o samego siebie przechodzi do troski o wspólne dobro. Oznacza to, że „mężczyzna” w nim, czyli siła przezwyciężenia, wznosi się nad „kobietą” w nim (w języku hebrajskim mężczyzna, „gewer”, pochodzi od słowa „hitgabrut”, co znaczy „przezwyciężenie”).

W ten sposób stopniowo człowiek przechodzi z „lo liszma”(działania dla siebie) do „liszma”(w celu obdarzania). Ten przewrót odbywa się w nim ostro, nagle, jednak droga do niego jest bardzo powolna, stopniowa.

Gdy człowiek całkowicie zamienia „kobietę” w sobie na „mężczyznę”, który teraz określa ścieżkę jego duchowego rozwoju, to pracuje już z męską siłą. Początkowo jest to dążenie do obdarzania w celu obdarzania, a następnie do  otrzymywania w celu obdarzania.

Jednak „kobieta” ciągle znajduje się wewnątrz niego. Ona może być albo pomocą dla niego, albo pomocą przeciwko niemu. Wszystko zależy od jego stanu. I wtedy zachodzi w nim poprawne połączenie męskiej i żeńskiej siły.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 11.02.2011


W jedności ze światem

Pytanie: Jakie pragnienie musimy otrzymać od świata? Co oznacza, „dać  się przeniknąć przez obce pragnienia”?

Odpowiedź: To jest to samo, jak podporządkować  się grupie. Ja posiadam iskrę miłości do bliźniego, zwaną „punktem w sercu”. Ale to jest tylko jedna iskra, która sama z siebie nie jest w stanie zapłonąć. Dlatego muszę  połączyć ją z wszystkimi innymi iskrami moich przyjaciół. I gdy nasze iskry się połączą, da nam to większe siły do naprawy. I wtedy otrzymamy odpowiedź.

To samo odnosi się do pracy ze światem: człowiek nie ma pragnienia do naprawy swojej duszy, jeśli nie połączy sie z „narodami świata”. Ponieważ jedna część jego duszy Galgalta we Ejnaim znajduje się w nim i w jego przyjaciołach, a druga część ACHaP znajduje się w „narodach świata”. I my musimy połączyć te części razem, aby stworzyć całkowite, holistyczne i integralne naczynie, Kli.

Z lekcji do artykuuł Rabasza, 13.02.2011


Wszystko zależy od pragnienia

Pytanie: Jeśli ludzka natura jest pragnieniem rozkoszowania się, to dlaczego większa część ludzkości jest zadowolona z tak niewiele i nie szuka wiecznej rozkoszy?

Odpowiedź: Pewnego dnia spotkałem starego przyjaciela, jeszcze z przedszkola. Już wtedy zbierał on znaczki pocztowe. Po tym jak sam „pokonałem” tą pasję, podarowałem mu moją kolekcję znaczków. Pamiętam dobrze, jak wówczas znaczki straciły na wartości w moich oczach, lecz on nadal jeszcze rozkoszował sie tą pasją.

Kiedy się spotkaliśmy, powiedział do mnie:

– Poza znaczkami zbieram teraz jeszcze koperty.

Powiedział to bardzo poważnie, kiedy obiecałem, że wyślę mu kopertę od nas. Nie ma tu się z czego śmiać: człowiek docenia coś, ma on szczególne pragnienie. Ja nawet nie chciałem rozpoczynać z nim rozmowy na temat światła i wiecznej rozkoszy. Po co, jeśli tu chodzi tylko o koperty i znaczki.

Wszystko bierze swój początek w pragnieniu. Tak długo, jak miałem pragnienie, ja również zbierałem znaczki. Każdy przechodzi przez takie fazy jak dziecko. A on zachował to pragnienie – w jaki sposób mógłbym przekazać mu moje pragnienie? To jest niemożliwe.

Widziałem wiele dzieci, które wyrastały obok Rabasza, od jego uczniów i krewnych. Jeśli dziecko ma pragnienie, to ma to pragnienie, a jeśli nie, to nie. Nie możesz je zmuszać. Ono widzi, czym ty się zajmujesz, wszystko inne zależy od jego dążenia. Tutaj nie można nic zrobić.

A więc nie możemy żądać, aby człowiek pracował nad zjednoczeniem. Ile osób na całym świecie troszczy się tak naprawdę o to, ponieważ pragną zobaczyć świat jako jedyne proste, światło, jako jedyną siłę? Kto chce sam zobaczyć ten obraz rzeczywistości, a jeszcze  w dodatku tak, że sam siebie w tym nie postrzega? Albo masz takie pragnienie, albo nie.

Tak, z pomocą grupy, możemy przyspieszyć rozwój – lecz bez wywierania nacisku na człowieka.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 10.02.2011


Ucieczka na miejsce i z miejsca

Pytanie: Z doświadczenia wiemy, że na drodze duchowej istnieją wzniesienia i upadki. Co może nam pomóc, aby nie uciec z pola bitwy?

Odpowiedź: „Ucieczka” nie oznacza iść do domu. Nie, ty dalej siedzisz na lekcji, jesteś miły i życzliwy w stosunku do przyjaciół, przestrzegasz wszystkich zasad grupy, bierzesz udział w dyżurach, płacisz Maaser – ale w gruncie rzeczy w twoich myślach i uczuciach już dawno uciekłeś w inne miejsce. A może przyzwyczajenie, nawyk bycia w grupie, stało się Twoją drugą naturą. Dokładnie to jest właśnie ucieczka.

Fizycznie, pozostałes w tym samym miejscu, ale my nie oceniamy ciała, ale pragnienia i intencje – a one prawdopodobnie są już u ciebie za wieloma górami. I to oznacza, że nie jesteś tutaj. Innymi słowy: nie używasz w trakcie studiów rozumu ani uczuć, żadnych pragnień i myśli, aby stać się godnym światła, które prowadzi z powrotem do źródła. A więc uciekłeś.

Przez wiele lat siedzisz tutaj, a następnie pytasz: „I gdzie jest moja nagroda?” A więc, twoje egoistyczne wyobrażenia o nagrodzie nie zmieniły się nawet w najmniejszym stopniu.

Ponieważ  człowiek musi sprawdzać samego siebie: ucieka on czy nie? I praca ta trwa nieustannie, w każdej sekundzie. Jak pisze Baal HaSulam w pkt 118  we Wstępie do TES, ważne jest  przede wszystkim, aby nie dać  się rozpraszać od zasadniczego, istotnego – od światła zawartego w Torze, które prowadzi z powrotem do źródła.

A szczególnie w czasie studiów. Bo nawet, jeśli człowiek przygotował się, może on w trakcie zajęć oddalić  się w myślach od celu. Jeśli trzymałeś się przez pięć minut w intencji a następnie straciłeś ją,  to całe trzy godziny lekcji były na marne.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 07.02.2011


A życie okaże się wspaniałe…

каббалист Михаэль ЛайтманZ lekcji nr 1 kongresu w Berlinie

W świecie duchowym istnieje bardzo ścisły, kolejny, postępowy ruch. Jeśli nie mam pełnego poczucia głodu, pragnienia w stosunku do następnego stopnia, jeśli brakuje mi tak zwanego kli (naczynia, właściwości), które pozwala mi go odczuć, to ja go nie odczuwam.

Konieczny jest próg. Ze swego obecnego stanu – z pragnienia „1” – muszę się wznieść do następnego stanu – do pragnienia „2”. Jeżeli wzniosłem się na ten drugi stopień, to wtedy odczuwam  źródło światła, które się tam znajduje.

A jeśli nie osiągnąłem jeszcze tego pragnienia i znajduję się gdzieś pośrodku, na jednym z dziesięciu pośrednich stopni (tak zwanych „dziesięciu sfirot”), to nie odczuwam następnego stanu. Powinienem dojść do ostatniego stopnia i dopiero po jego przekroczeniu zacznę odczuwać następny stan. Jest to ścisła, korpuskularna metodyka, według której wszystko jest precyzyjnie ustopniowane według poziomów, podobnie jak kwanty w atomie. Na to nie mamy żadnego wpływu.

Dlatego też pomiędzy moim pierwszym pragnieniem, w którym odczuwałem jakieś napełnienie i jakby słońce mi świeciło, a moim drugim pragnieniem istnieje pośredni stan, odczuwalny jako pustka, głód, cierpienia. Ale jeśli wiem, że posuwam się naprzód, że jest to proces  akumulacyjny, który dobiegnie końca i wtedy osiągnę swoje szczęście, napełnienie, to nawet ten proces, który jest niezbędny, abym mógł osiągnąć nowe pragnienie, pokieruje mnie naprzód w prawidłowy sposób.

Te odczucia nieprzyjemnych stanów, dezorientacji, niezrozumiałości, pustki pędzą mnie naprzód,  nawet pomagają szybciej się posuwać. A jeślibym odczuwał w tych stanach przyjemność, napełnienie, to one wbrew woli zatrzymywałyby mnie i wtedy bardzo trudno byłoby mi iść do przodu, ponieważ w stanach przyjemnych nie dążyłbym naprzód. Mój egoizm natychmiast zmusiłby mnie do pozostania w bezruchu.

Dlatego powinniśmy prawidłowo odnosić się do cierpień, zrozumieć ich celowość i wiedzieć, jak z nich korzystać. Jak tylko łączę je z właściwym celem, cierpienia te zamieniają się w przedsmak przyszłego, wspaniałego napełnienia.

Dlatego też musimy opanować tę metodykę – a wtedy życie okaże się wspaniałe.

Z pierwszej lekcji kongresu w Berlinie, 28.01.2011