Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Europa na rozdrożu, cz. 2.


 Pytanie: Dlaczego Europie nie udało się zjednoczyć pomimo swoich wieloletnich wysiłków?

Odpowiedź: Europejczycy nie wiedzieli, jak to zrobić. Piękne slogany francuskiej rewolucji o wolności, równości, braterstwie pozostały tylko słowami. Ponieważ oni wtedy nie zrozumieli i nadal nie rozumieją, że po to, aby te słowa stały się rzeczywistością, musi zmienić się sam człowiek.
A człowiek nie jest w stanie sam się zmienić, przezwyciężyć swojego egoizm. Dlatego, żeby wznieść się nad swoją egoistyczną naturą, jest mu potrzebna specjalna, zewnętrzna siła, która go naprawi i zmieni.

Francuzi nie wiedzieli o tym i nie zdołali odnieść sukcesu. I dlatego po wielkiej francuskiej rewolucji przyszły inne rewolucje pod innymi sztandarami, w tym, nazizmu, a teraz – radykalnego islamu. I wszystko to dlatego, że ludzie nie mogli zrozumieć, że prawdziwe zjednoczenie uzyskuje się tylko za pomocą zmiany natury człowieka.

Metoda Kabały odróżnia się tym, że po raz pierwszy w historii zmieniamy nie zewnętrzne systemy: religie, naukę, kulturę, edukacje, państwowy ustrój, lecz samego człowieka. Nikt nawet nie wie, co to takiego jest, z wyjątkiem kabalistów. Nie oznacza to, że człowiek otrzymuje trochę więcej wiedzy i edukacji i zaczyna odnosić się do innych bardziej etycznie, „cywilizowanie”.

Człowiek musi podnieść się nad swoją egoistyczną naturą i uzyskać inną, altruistyczną, o której nikt teraz nie ma pojęcia. Kabała – to prawdziwa tajna mądrość, która teraz odkrywa się i daje nam możliwość realizacji tego wszystkiego. Jeśli tego nie zrobimy, to zobaczymy w świecie takie straszne katastrofy, które są straszniejsze od wszystkich doświadczonych przez ludzkość cierpień, w całej jej historii.

Człowiek musi podnieść się do natury obdarzania i naprawdę pokochać bliźniego, a nie tylko w słowach. Podobnie, jak dzisiaj on automatycznie myśli o samym sobie, on będzie myślał o korzyści innych tylko dlatego, że to będzie w jego naturze. Dzisiaj człowiek dba tylko o siebie i swoją rodzinę, to jest o wszystko przynależące do niego, a jutro nagle zacznie myśleć inaczej i troszczyć się o społeczeństwo.

Wszystkie dawne europejskie ideały i moralne wartości, zewnętrznie jakby przyzywające do równości i braterstwa, były całkowicie egoistyczne. Chociaż w ludzkości europejskie podejście uznawano za przykład humanitaryzmu i altruizmu, przecież on rzeczywiście był taki w porównaniu z barbarzyńskim podejściem. Ale nikt nie porównywał go z metodą, która tworzy i buduje nowego, altruistycznego człowieka.

Ciąg dalszy nastąpi …

Z programu TV „Nowe życie”, 18.08.2016


Europa na rozdrożu, cz. 1.

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Europejski kryzys sugeruje, że zakończyła się era wielkiej cywilizacji europejskiej i zaczął się nowy czas. Jak Pan widzi stan przyszłej Europy i jej miejsce w świecie?

Odpowiedź: Nie widzę w Europie prawdziwego rozwoju ku wolności, równości, ku wszystkim tym pięknym sloganom francuskiej rewolucji. Oczywiście, nie można zaprzeczać wkładu cywilizacji europejskiej w rozwój świata. Ale musimy zrozumieć, że wszystkie te osiągnięcia były czysto materialne, w ramach tego świata, i opierały się na ludzkim egoizmie.

Dlatego piękna pozłota na nasz egoizm, moda na demokrację i wolność w istocie nic nie zmieniła wewnątrz człowieka. I dowodem na to jest to, jak Hitlerowi udało się w jednej chwili przekształcić cywilizowanych Europejczyków w dzikusów.

Jeśli działałby on bardziej mądrze i zamiast podbijania krajów, włączałby je w swoją ideę, to zamieniłby całą Europę w swoją sojuszniczkę. Także podbój Europy udał mu się bardzo łatwo, praktycznie bez oporu.

Z tego widoczne jest, że wizerunek „oświeconego Europejczyka”, który słynie ze swojej szczególnie wysokiej kultury w porównaniu do reszty świata, w rzeczywistości jest tylko zewnętrznym szyldem, za którym nie ma żadnej wewnętrznej zawartości.

Kulturowe oblicze i dobre maniery nie przeszkodziły Niemcom zabijać ludzi, zniżając się do zwierzęcego poziomu. Z tego jasno wynika, że ​​ludzie na zawsze pozostaną barbarzyńcami w swoim egoizmie. Im bardziej będą się w nim rozwijać, tym gorszymi będą się stawać, chociaż nauczą się ukrywać i maskować egoistyczne intencje, jak robią to dobrzy politycy.

Jeśli ludzkość nie weźmie od narodu Izraela jej wewnętrznej idei, nauki Kabały, nauki o połączeniu i jedności ponad egoizmem, to ona nie ma żadnej przyszłości. Na razie ludzkość ograniczyła się tylko do zewnętrznej strony tej idei, odebranej w zniekształconej postaci, i dlatego się rozwinęła. Ewolucja tak, czy inaczej będzie popychać nas do jedności, ale drogą cierpień, i Europa będzie zmuszona realizować tę drogę.

Ponieważ europejski egoizm jest bardzo duży, o wiele bardziej rozwinięty niż w innych krajach i kontynentach, Europa powinna realizować tę metodę jako pierwsza. A jeśli nie zrealizuje, to będzie cierpieć bardziej niż inne części ziemi. Nie jestem za bardzo optymistyczny jeśli chodzi o przyszłość Europy.

Kabała oferuje metodę, pozwalającą zrealizować w praktyce piękne ideały francuskiej rewolucji, które do tej pory w Europie pozostają tylko sloganami, nie nawiązującymi do wewnętrznej istoty człowieka. Wszyscy marzą o jedności, równości, braterstwie – o tym mówili i w Rosji, i w Europie, ale nie mogli tego zrealizować. Tylko nauka Kabały zapewnia taką możliwość.

Dlatego odkrywa się ona teraz na miarę tego, jak Europę ogarnia desperacja ze swojej bezsilności i niezdolności realizacji swoich ideałów. I to w tym czasie, kiedy do Europy przychodzą nowe, zupełnie obce ideały mrocznych czasów średniowiecznego barbarzyństwa.

W nauce Kabały jest siła, pozwalająca praktycznie realizować tę równość i wolność jednostki, którymi tak szczycą się Europejczycy. Ponieważ ona zna sposób na to, jak przyciągnąć wyższą siłę natury.

Pytanie: Czy przywołuje nas Pan, aby ponownie wracać do religii?

Odpowiedź: Ta metoda nie ma nic wspólnego z religią. Rzecz jest w możliwości korzystania z siły jedności, ukrytej w naturze.

Kabała pozwala odkryć tę siłę i zastosować po to, aby się połączyć.

Ciąg dalszy nastąpi …

Z programu TV „Nowe Życie”, 18.08.2016


Ynet: Kto stoi za następną światową rewolucją?


Kto stoi za następną światową rewolucją?

Niekończące się zamachy terrorystyczne, przebudzenie radykalnego islamu, wygaśnięcie Unii Europejskiej, pogłębiająca się polaryzacja sektorów i obozów – zgodnie z wszystkimi objawami, świat rozpada się na części. Konieczne jest, aby zrozumieć ten proces, aby przygotować się do zmian i zapobiec przyszłym katastrofom.

Z reguły wymaganie zmian pochodzi od pewnej klasy ciągnącej masy za sobą do jasnego celu. Jednak nie każdy przewrót rodzi prawdziwą rewolucję.

Dzieje się tak tylko wtedy, kiedy w społeczeństwie udaje się ustanowić nowe relacje, wymagające reorganizacji społecznej struktury i jego instytucji. Jeśli podobne zmiany przybrałyby trwały charakter, wtedy możemy powiedzieć, że rewolucja powiodła się.

Tym bazowym kryterium, w historii faktycznie sprawdzała się większość wielkich rewolucji: Amerykańska, Francuska, Październikowa, „Wiosna Ludów” w Europie i „Arabska wiosna” na Bliskim Wschodzie…

Ale co zrobić, jeśli rewolucje, powstania i kryzysy zmieniają oblicze społeczeństwa, a my po raz pierwszy nie mamy żadnej możliwości, aby kontrolować to, co się wydarza. Co, jeśli świat rozpada się na naszych oczach i ani jedna z tendencji nie prowadzi do wyjścia z impasu? Co, jeśli ludzkość pogrąża się w chaosie na tle stałego upadku światowego porządku, ustanowionego po II wojnie światowej?

Światowy alarm

Ten dramat nie zna granic, on rozgrywa się jednocześnie na różnych scenach, w różnych scenariuszach, choć w rzeczywistości fabuła jego jest niezmienna. Opowiada historię o niedających się pogodzić sprzecznościach jedynego świata. Za dekoracje służy jej rozrywająca się tkanina przemijającej epoki, motywem przewodnim jest starożytne barbarzyństwo, połączone z nowoczesną ignorancją.

Wydarzenia przyspieszają: terror w Europie wywołujący prawicowo-nacjonalistyczną reakcję, „Brexit” świadczący o zbliżającym się końcu UE, czystka w Turcji po próbie przewrotu, fale wschodnich imigrantów, zalewające zachodni brzeg i przedwyborcza kampania w Stanach Zjednoczonych, która nigdy do tej pory nie była przeprowadzona na takim niskim poziomie i która obnażyła tak głęboki rozłam między ludnością i elitą.

Globalna niestabilność – częściowo naturalna, częściowo sztuczna – prowadzi do chaosu, w którym przyczyny i skutki tracą oczywisty przedtem wzajemny związek. I choć „wielcy tego świata” próbują osiodłać tę falę, staje się coraz wyraźniejsze, że jest to zbyt trudne dla nich.

Nauki społeczne, w tym ekonomia, nigdy nie były dokładne, a dzisiaj, w wirze przemian, one przejawiają swoją niedoskonałość w pełnej mierze. Niemożliwe jest przewidzieć rozwój wydarzeń, niemożliwe jest, aby przemyśleć strategię na dłuższy czas, niemożliwe jest przyjąć budżet i sporządzić państwowe programy z szacunkiem na przyszłość. Przyszłość jest teraz zbyt niejasna i kontury trzeciej wojny światowej już stają się wyraźne.

W tych warunkach wszelkie sojusze, aliansy, porozumienia i konwencje mogą być naruszane w imię krótkoterminowych zysków, w najbardziej nieodpowiednim dla nas momencie. Każdy sam za siebie – to jest główna dewiza współczesności. Powstrzymujących faktorów jest coraz mniej, a przyczyn dla zerwania, wręcz przeciwnie, coraz więcej.

I dlatego nie ma nic ważniejszego, niż wznieść się nad codziennymi sprawami i spojrzeć na ogólny obraz. Tylko on pomoże nam dogadać się, a nie gryźć się ostatecznie. Ponieważ chaos w rzeczywistości – to nie jest brak bazowych tendencji, a niezdolność ich zobaczenia. I jesteśmy krótkowzroczni właśnie dlatego, że gramy osobno, próbując wydostać się kosztem innych.

Od liniowości do globalności

Rzecz w tym, że w naszej grze teraz działa nowy czynnik – globalna nierozerwalna sieć  wzajemnych relacji, przekształcająca każdy element w nieodłączną część całości. W konsekwencji, ani jedne osobiste zdarzenie, ani jeden konflikt, ani jeden problem czy nawet kompleks problemów, nie należy rozpatrywać oddzielnie. Wszystko jest połączone ze wszystkim. I chociaż my jeszcze do tego nie przyzwyczailiśmy się, jednak istnieje dobry przykład – ludzki organizm, jednolity w swojej podstawie i pozbawiony jakiegokolwiek podziału.

Często pod globalizacją rozumie się międzynarodową współpracę w finansowej i komercyjnej sferze, ekonomiczne więzi, łączące cały świat w złożony kłębek sprzeczności. Jednak to wszystko skutki. Prawdziwa globalność leży głębiej – w relacjach międzyludzkich, w niezmiennych zasadach rozwoju, w splocie pasji i pragnień, w naszej wewnętrznej ogólnoludzkiej sieci. My rozrywamy ją nadaremnie obojętnością, wyobcowaniem i nienawiścią, a ona coraz bardziej natarczywie i surowo domaga się od nas nowych stosunków, opartych na wzajemnym poręczeniu.

Ona wymaga nowej społecznej koncepcji, nowej nauki o społeczeństwie: nie ma więcej VIP-ludzi i nikczemnych, ważnych szyszek i outsiderów, bardziej ważnych i mniej ważnych, mniej równych i więcej równych – ani wśród ludzi i ani wśród państw. W globalnym, zamkniętym systemie istnieją inne reguły gry: mamy wspólne interesy i równe stosunki, troszczymy się o wszystkich i nikogo nie pozostawiamy na pastwę losu – to znaczy, własnego egoizmu.

Nie możemy uciec od tych nakazów czasu. I mimo, że pogrążyliśmy się w starym, mimo że wszyscy jeszcze sprzeciwiamy się temu, ale nowe mimo wszystko przyjdzie, globalność zaciśnie nas w kleszczach, i od nas zależy tylko, jak bardzo będziemy na to gotowi. Gotowi przyjąć nowe kanony wzajemnych relacji i działać zgodnie z nimi.

„Gdy wszyscy mieszkańcy świata jednogłośnie zgodzą się wykorzenić egoizm i działać na rzecz innych, wtedy znikną wszystkie troski i każdy będzie bezpieczny w zdrowym i pełnowartościowym życiu. Jednak dopóki każdy pozostaje egoistą, to powstają wszelkiego rodzaju niepokoje, cierpienia, wojny i rozlewy krwi, przed którymi nigdzie nie można się ukryć“- Baal HaSulam, czołowy kabalista XX wieku, „Przedmowa do Księgi Zohar”

Nasz naturalny pogląd na świat przez długi czas popychał postęp do przodu i dlatego wydawało się nam to całkiem racjonalnym. Ale teraz, gdy on nie działa, my nadal jeszcze trzymamy się go z przyzwyczajenia, zamiast dostosować się do praw globalnego świata. Ten dysonans rośnie, zaostrza się powodując kryzysy i prowadzi nas wszystkich do wielkiego nieszczęścia.

I co dalej? Można poczekać na następny bełkot światowych liderów, robiących dobrą minę do złej gry. Albo dokonać rewolucji, bezkrwawej i uzasadnionej. W jaki sposób? Zgodnie z instrukcją.

Instrukcja obsługi jednego świata

Przestajemy dzielić wszystkich na swoich i obcych, na prawych i winnych. Odrywamy wzrok od narzuconych wskazówek, rozglądamy się dookoła. Przyzwyczajamy się do nowego systemu preferencji, przestajemy kwestionować to co oczywiste.

Nie, to nie znaczy zgadzać się z tym, co nam się nie podoba. Oznacza to przyjąć nową sytuację jako fakt i zacząć działać, biorąc pod uwagę prawa globalnego świata. Do uzasadnionej, efektywnej i bezbolesnej społecznej rewolucji, potrzebne jest tylko jedno – zakończyć z bezmyślnymi, w istocie swojej relacjami, które wznieśliśmy na piedestał.

Wszystkie poprzednie rewolucje były naturalne, one wynikały z aktualnych i zrozumiałych przyczyn. Dziś jest inaczej: okoliczności, jakby wprowadzają nas w sytuacje bez wyjścia. Coś dojrzało, ale my nie rozumiemy co. Tak więc, stały się aktualnymi nowe społeczne relacje: między każdym z każdym, między małżonkami, między pokoleniami, między pracownikami i pracodawcami, między bankierami i przemysłowcami, między politykami i obywatelami.

Lecz nie jesteśmy gotowi rozstać się z utartym egoistycznym podejściem, z niekończącym się zarabianiem na innych. Paradoksalnie, ale nas „zaciska” nie nowy etap, a stary, odmawiający odejść. Nasze społeczeństwo więcej nie odpowiada realiom dnia.

Tak samo w swoim czasie rozbiła się komunistyczna idea, jak również rozbił się amerykański sen, tak też z trzaskiem rozpada się na części Unia Europejska. Każdy system, w tym społeczno-ekonomiczny, jest bezpośrednią konsekwencją naszych relacji. I jeśli on obumiera, to lepiej odprawić go w pokoju w annały historii i położyć podstawę pod nowy.

Ten punkt przewrotu, punkt nowego wzniesienia ludzkości zależy nie od „tradycyjnej”, radykalnej rewolucji, a od rewolucji świadomości, od transformacji koncepcyjnej, od tego ducha, którym wypełnimy przestrzeń między nami, między naszymi sercami.

To rewolucja serc, gotowych wreszcie połączyć się. Skok z wąskiego światka ograniczonego własnymi potrzebami, w szeroki świat obdarzania, gdzie nasza samorealizacja nie zna granic.

Nie odkładaj na jutro tego, co do jutra nie dożyje

„Cieszę się, że urodziłem się w takim pokoleniu, kiedy już można ujawniać naukę Kabały. Przecież zależy to nie od genialności samego naukowca, a od stanu, w którym znajduje się pokolenie“. Baal HaSulam

Właśnie nasze pokolenie indywidualistów zdolne jest rozsądnie i świadomie wkroczyć na drogę jedności i wzajemnej gwarancji. Po wyczerpaniu zasobów dobrobytu konsumpcyjnego, po wypróbowaniu wszystkich innych scenariuszy, widzimy że świat nie nagnie się do nas, jakbyśmy tego nie chcieli. Dla zjednoczonego świata obce są konflikty, w jednym systemie nie ma niezgód – tylko współpraca i wzajemna pomoc. W przeciwnym razie rozpad zniszczy wszystko.

O tym mówi Kabała, nauka integralnego zjednoczenia ludzkości, dająca jedyną godną odpowiedź na wyzwania epoki. Obecny kryzys opisany jest w niej, jako przełomowy moment, po którym nastąpi rozkwit prawdziwych międzyludzkich relacji.

Jeśli mimo wszystko nie będziemy gotowi, jeśli nie zechcemy dorosnąć, jeśli od wprowadzania zmian, pokolenie będzie preferować swoje przestarzałe prawdy, to stara epoka nie przerodzi się w nową, a zmierzy się z nią w beznadziejnej walce. Wtedy, w miejsce rewolucji ducha i świadomości oczekuje nas wycofanie do najbardziej odrażających form relacji, konfliktów i wojen. A cena ta jest zbyt wysoka.

Dziś możemy podnieść się prawie bez upadku. Ale, jeśli odłożymy wznoszenie się na jutro, to ryzykujemy rozpoczęcie go od dna.

Źródło: Ynet dniu 02.08.16 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4836230,00.html


Wyjście z impasu rozwoju

каббалист Михаэль Лайтман Duchowy system jest niezmienny i naturalnie, że jesteśmy w niego stale włączeni. Wzniesienie po drabinie wyższych światów zależy tylko od naszej wolnej woli, która zmienia tylko tempo postępu po jej 125 stopniach.

My tak, czy inaczej będziemy musieli przez nie przejść. Ale kiedy robimy to sami poprzez swoją gotowość do postępu, wtedy wydają się nam one przyjemne i szybkie. A jeśli nie jesteśmy gotowi do ich wzrostu, wtedy, w naturalny sposób wydają się nam one odpychające, nie chcemy, upieramy się, i tu zachodzi walka, i następuje rozciągnięcie w czasie.

Ale w tym, że dojdziemy do końca nie ma żadnych wątpliwości. Ta maszyna cały czas się kręci, motor został uruchomiony prawie 6000 lat temu. Teraz jest 5777 rok tak, że pozostało nam niewiele czasu. Ale możemy przejść dosłownie w ciągu kilku miesięcy, całą resztę drogi.

Do naszych czasów nie było możliwości skrócenia drogi, dlatego że nie było intensywnego przemieszania narodu Izraela z innymi narodami, nie było powszechnego kryzysu, powszechnej desperacji z tego impasu, w który wchodzi ludzkość.

I dopiero dziś odkrywa się możliwość, albo upaść w ciemną otchłań, wojny, problemy, cierpienia, albo wziąć na siebie metodę połączenia i coraz bardziej łączyć się, aż do kompresji nas w pierwsze podstawowe dziesięć sfirot.

Kryzys zaczyna objawiać się wszystkim, jak ślepa gałąź rozwoju ludzkości, który prowadzi donikąd, a jedynie wskazuje, że następna gałąź – to wzniesienie ponad siebie. Nie znajdziemy żadnych sposobów rozwoju w egoizmie.

Kapitalizm, socjalizm, maoizm – nieważne co – wszystko praktycznie jednocześnie kończy się w tym historycznym okresie. Nie mamy dokąd pójść. Wszystko tylko będzie wskazywać na to, że w naszej naturze – jest impas! Wszyscy – w górę!

Pytanie: Czy uważa Pan, że skok w ślepy zaułek może nastąpić dosłownie w ciągu kilku miesięcy?

Odpowiedź: To zależy od naszej świadomości, pragnienia, dążenia, od naszej prośby do światła, żeby ono podniosło nas na następny stopień.

Z programu TV „Tajemnice wiecznej Księgi”, 27.04.2016


Kobiety u władzy

 каббалист Михаэль Лайтман Replika: „Po raz pierwszy w historii wewnętrzny krąg światowych liderów może stać się podobny do kolektywu instytucji oświatowej z koedukacją“.

Rzecz w tym, że obecnie coraz bardziej i bardziej do władzy dochodzą kobiety – premier-minister Wielkiej Brytanii Theresa May; prezydentem Ameryki może stać się Hillary Clinton; ONZ zamiast Ban Ki-moona może być kierowana przez kobietę.

Zjawisko to nazwane jest „szklaną skałą”. Polega ono na tym, że kobiety dochodzą do władzy w czasie tak niebezpiecznych kryzysów, że mężczyźni stronią od nich z obawy przed niepowodzeniem i przyczyniają się do awansu kobiet.

Badacze twierdzą, że kobiety są bardziej otwarte na pracę zespołową, niż mężczyźni.

Odpowiedź: Kobiety są bardziej otwarte, bardziej kolektywne, mniej egoistyczne w pracy zespołowej. One potrzebują wsparcia, zbierają wokół siebie kolektyw – krąg, a mężczyzna tworzy piramidę (dominacja).

Ponadto, w poważnych okolicznościach u mężczyzny pojawia się impuls chowania się za kobietą. On musi czuć ją obok siebie, jak dziecko matkę.

Nie ma to znaczenia, że ​​jest dorosły, solidny i silny, może być w podeszłym wieku, wszystko jedno, w nim żyje ten instynkt. Urodziła nas kobieta, wychowni zostaliśmy przez kobietę, karmieni przez nią. Kobieta strzegła nas, ubierała, myła, wycierała. Dlatego, gdy jesteśmy niepewni siebie, czujemy się mali, potrzebujący kobiecego, matczynego wsparcia. Nie przez przypadek mówi się, że za każdym mężczyzną sukcesu, stoi kobieta.

Z drugiej strony musimy zrozumieć, że tutaj jest konieczne prawidłowe połączenie mężczyzny i kobiety. Problem polega na tym, że w naszych czasach i mężczyźni, i kobiety są egoistyczni, i kto by nie doszedł do władzy, niczego dobrego nie może zrobić.

Mężczyzna nie schowa się za kobietą, a kobieta, niestety, chociaż i będzie częściowo dowodzić kolektywnie, ale bezskutecznie, ponieważ ani jedno, ani u drugie nie ma metody kolektywnego zarządzania.

Nasz świat staje się tak integralny, że wszystko się na tym kończy. I to, że w różnych krajach do władzy dochodzą kobiety, przy czym w takich krajach, jak Niemcy, Anglia, Ameryka, Francja, świadczy to o tym, że mężczyźni czują swoją niepewność. Ona podświadomie siedzi w nas.

I dlatego ze strony natury wszystko tak się przejawia – naprzód wychodzi kobieta: silna, władcza, spokojna, pewna siebie, ta, którą mężczyźni przedstawiają sobie jako mamę, za której spódnice można się uchwycić.

Pytanie: Co nam szykuje przyszłość?

Odpowiedź: Oczywiście, przyszłość nie szykuje nam matriarchatu, ale przygotowuje nam poważny wstrząs, dlatego że kobieta jest u władzy – jest to znak tego, że rzeczywiście sytuacja na świecie jest mglista.

Musimy zrozumieć, że tutaj jednak koniecznym jest wyjście mężczyzn na pierwszy plan. Mianowicie mężczyźni powinni opanować metodę naprawy świata, zobaczyć swoją rolę i realizować ją.

A kobiety zawsze dostosują się do mężczyzn i nie należy zrzucać na nie wszystkiego. Konieczne jest, aby wziąć pod uwagę fakt, że one dziś, chcąc nie chcąc, są na czele państw, dlatego że znaleźliśmy się w impasie. Naprawa zawsze powinna przechodzić przez mężczyzn.

Z TV programu „Nowości z Michaelem Laitmanem”, 28.07.2016


Okres niestabilności – początek otwierania oczu!

каббалист Михаэль Лайтман Opinia: Okres niestabilności, poczucie, że wydarzenia wymykają się spod kontroli.

Krzykliwe nagłówki wymieniają się wzajemnie i tworzą wrażenie, że świat ogarnął chaos. Wydaje się, że wszystkie te wydarzenia nie są ze sobą w żaden sposób powiązane. Ale wszystkich łączy oburzenie tym, jak działa system w dniu dzisiejszy.

Nasze społeczeństwa rozpadają się i ich odłamy atakują się wzajemnie.

Jednak w wydarzeniach zaskakuje to, że nikt ich się nie spodziewał. Stary światowy porządek trzeszczy w szwach. Globalizacja, która została przeprowadzona w USA, obecnie uważana jest za porażkę. Sprawy źle poszły i mogą bardzo szybko się pogorszyć. Świat gwałtownie wymyka się spod kontroli i stacza się w przepaść.

Komentarz: Jestem pierwszym, który mówił o tym dziesiątki lat temu. Ale nie panikujmy! Wszystko ku lepszemu. Niestabilność powinna nauczyć nas zrozumieć położenie, przyczynę i sposób, aby osiągnąć stabilność. Osiąga się to tylko poprzez prawidłowe relacje między nami.

Tak więc zależymy tylko od samych siebie. Nie od naszych relacji z Bogiem lub od nieziemskich sił – nie, zależymy tylko od naszych wzajemnych relacji. Jak je poprawić i zapewnić sobie bezpieczną przyszłość – można znaleźć w naszym wprowadzającym kursie.


Odpowiedź na wszystkie problemy społeczeństwa

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego Pan, kabalista, komentuje tak bardzo tematy o codziennym życiu, przecież Kabała mówi, wydawałoby się o wiecznym i wyższym?

Odpowiedź: Zaczynając od Baal HaSulama, od początku XX wieku, kabaliści zaczęli bardzo interesować się naszym światem i jego codziennym życiem. Dlatego, że Kabała – jest to praktyczna nauka o naprawie człowieka. Ale była ukryta do naszych czasów, gdy nastał czas naprawy człowieka i ludzkości.

Dlatego w naszych czasach, i o tym piszą współcześni kabaliści, począwszy od Baal HaSulama, Kabała staje się najbardziej nowoczesną i potrzebą nauką. Dlatego, że istnieją w niej odpowiedzi na wszystkie współczesne problemy społeczeństwa.


Dokąd prowadzi nas indywidualizm?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jeśli dążenie do wolności pochodzi od Stwórcy, to gdzie zgodnie z tym programem, powinien nas doprowadzić nasz indywidualizm, liberalizm, według którego porusza się współczesny świat?

Odpowiedź: Do odczucia bezzasadności naszych planów, do impasu naszych celów i do niemożności osiągnięcia normalnego, racjonalnego życia. To jest do świadomości absolutnego kryzysu.
Człowiek dochodzi do tego punktu i wtedy zaczyna rozumieć, że istnieje zupełnie inna droga rozwoju.

Z lekcji w języku rosyjskim, 20.03.2016


Strach przed dorastaniem

каббалист Михаэль Лайтман Replika: Amerykańscy specjaliści przeprowadzili szereg badań i eksperymentów ze setką wolontariuszy różnych uniwersytetów w USA. Badania wykazały, że u współczesnej młodzieży odnotowano bardzo wysoki poziom strachu przed dorastaniem.

Większość dzisiejszych nastolatków bardzo wcześnie zastanawia się nad tym, że w niedalekiej przyszłości stanie się dorosłymi i z tego powodu pojawi się ogromna ilość problemów.

Odpowiedź: W naszych czasach wszystko było na odwrót. My tak chcieliśmy stać się dorosłymi, zacząć pracować, coś robić, do czegoś dążyć, coś odkrywać. Szkoła wydawała się nam więzieniem.

A tu wręcz przeciwnie – im jest tak dobrze, ponieważ mają wszystko. Są zamknięci, jak w obozie koncentracyjnym, w ramach swojego telefonu, lub komputera. Zamknięto ich w „klatce”, dano napełnienie, od którego nie można uciec i oni stale kręcą się w nim. Oczywiście, że nie chcą się oderwać od tego. Jeśli mogę, jak dziecko spędzać cały swój wolny czas, ze swoim „małym ekranem”, to nic mi nie jest więcej potrzebne.

Średni okres czasu, kiedy człowiek może pracować, podbijać świat, robić odkrycia – jest od 20 do 60 lat. A dla nich w tym wieku nie istnieje nic takiego, co by ich przyciągało!

Kiedyś marzyliśmy, aby zostać pilotami lub kosmonautami. A potem nagle wszyscy zaczęli patrzeć na pilotów, jak na taksówkarzy: „No i co z tego, przewożą pasażerów tu i tam…”

A co takiego szczególnego robią kosmonauci? Poleciał, pokręcił się, wylądował i to wszystko“. U ludzi zniknęło dążenie do romantyki, do specjalnego napełnienia, nic ich nie przyciąga w tym świecie.

I to dzieje się bardzo szybko. Ponieważ my szybko rozwijamy się i już rozumiemy, że nasz świat nas nie napełni. Chociaż jeszcze w pełni sobie tego nie uświadamiamy, ale jest to już odczuwalne.

Ludzkość porusza się w dwóch kierunkach. Jeden z nich jest wyznaczany przez elity naszego świata, które widzą co się dzieje i starają się uczynić wszystko bardziej kontrolowanym. One nie rozumieją, co robić z pieniędzmi, ponieważ występuje ich nadprodukcja. A co najważniejsze – elity dążą powoli do obniżenia niemilitarnymi metodami liczbę ludności na planecie, jej populację.

To jest to, co ludzkość może zrobić, żadnych innych rozwiązań nie ma, świat w ogóle nie wie, co się z nim dzieje.

A nauka Kabały mówi, że znajdujemy się na bardzo poważnym przejściu na następny stopień, kiedy powinno zmienić się nasze nastawienie do świata, i do siebie nawzajem. Musi zmienić się nasza świadomość!

Dziś patrzysz na młodych ludzi i nie rozumiesz, czym są zajęci, a oni nie rozumieją ciebie i żyjecie, jakby na dwóch płaszczyznach: oni mają swoje interesy, a ty swoje.

To można byłoby nazwać zwykłym kryzysem ojców i dzieci.

Ale w oparciu o naukę Kabały mogę powiedzieć, że w rzeczywistości nie jest to kryzys, a wzniesienie nowego pokolenia w następny wymiar. I ono to osiągnie. Im całkowicie zmieni się świadomość. To pokolenie nie będzie zwracać uwagi na wszelkie materialne problemy – ich nie będzie.
Cała nowoczesna roboto-technika i wszystkie osiągnięcia nauki doprowadzą do tego, że nie będziemy musieli myśleć o niczym innym, tylko o tym, jak stworzyć prawidłowe społeczeństwo, w przeciwnym razie zostaniemy zniszczeni.

Musimy bardzo wyraźnie zaostrzyć problem: albo przekształcimy się w jeden jedyny system połączenia między sobą, albo zostaniemy zniszczeni.

Pytanie: Czy ludzie rozumieją, że znajdują się w więzieniu?

Odpowiedź: To nie jest więzienie, ale bardzo prosta droga wyjściowa Wszechświata. Jak na przykład zagrożenie światowego potopu, przeciw któremu musisz coś przedsięwziąć, inaczej utoniesz.

Tak samo tutaj – nadchodzi nowy system, zupełnie nowy paradygmat, nowy poziom egzystencji i ty musisz mu odpowiadać. Ten, kto nie będzie odpowiadać, odejdzie. Z ludzkości może pozostać kilka tysięcy ludzi – i oni tak, czy tak osiągną nowy poziom egzystencji, i jak po światowym potopie, wyjdą na „nową Ziemię”. 

Pokolenie odnowi, przemieni się.

Ten etap rozpoczyna się dzisiaj i mam nadzieję, że zakończy się w ciągu kilku najbliższych dziesiątek lat. Wtedy ludzkość zrozumie, o co chodzi.

Kabała apeluje, aby przejść ten okres szybko, lekko, ze zrozumieniem, w mniejszych cierpieniach i jednocześnie jakościowo. Ona nie daje nam po prostu pigułki, aby osłodzić nieuniknione przejście do następnego stanu zjednoczonej ludzkości, a proponuje, aby zrozumieć i zrobić to samemu. Wtedy możemy osiągnąć nową jakość samodzielnie i to będzie nie tylko zupełnie inne odczucie, ale również rezultat.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 15.07.2016


Ynet: Jak bardzo klęski żywiołowe są żywiołowe?


Upały lipca i sierpnia pomieszały terminy i nadeszły do nas trzy miesiące wcześniej niż powinno przyjść według kalendarza. Skwar ostatnich dni poprzedził ekscesy nadchodzącego lata, które zapowiada się najgorętszym w historii całej obserwacji. Nie, nasza planeta nie oszalała – za aurę w domu odpowiada gospodarz.

Dziesięć lat temu Stephen Emmott, profesor bio-informatyki i głowa laboratoriów Nauk Obliczeniowych w Microsoft Research, zebrał grupę czołowych naukowców różnych specjalności i postawił przed nimi zadanie – przeanalizować przyszłość rodzaju ludzkiego. Pomysł polegał na tym, aby przewidzieć, jakie będzie życie na Ziemi w tym stuleciu. Rezultaty badania zostały podsumowane w książce, która przekształciła się niedawno w film o nazwie „Dziesięć miliardów“.

Film obrazowo przedstawia negatywne aspekty nowoczesności: wysoka gęstość zaludnienia, globalne ocieplenie, topnienie lodowców, zanieczyszczenie powietrza i inne zagrożenia, którym towarzyszą przygnębiające czarno-białe ilustracje skali katastrofy. Komentując smutne prognozy, prof. Emmott szczegółowo wyjaśnia, dlaczego kula ziemska nie jest już w stanie udźwignąć ciężaru problemów, którymi obarczyliśmy ją.

Jednak filmy filmami, a świat nadal idzie w tym katastrofalnym kierunku, zajęty polityką,  kłótniami – wszystkim, oprócz własnego zbawienia. Powaga sytuacji nie przenika do świadomości mas i mężów stanu. Podejmowane działania – są tylko kroplą w morzu,  ziarenkiem zdrowego rozsądku na cała górę ignorancji i krótkowzroczności.

Cena „podboju“ natury

Nauka już dawno zademonstrowała nam, że wszystkie części natury są między sobą wzajemnie połączone i niezmiennie dążą do równowagi lub homeostazy. W rezultacie uszkodzenie nawet najmniejszego fragmentu ogólnego systemu, nieuchronnie wprowadza w niego brak stabilizacji i powoduje uszkodzenie, o wiele bardziej poważne, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Jednym z wyraźniejszych przykładów tego jest – słone jezioro Aral, położone między Kazachstanem i Uzbekistanem. Kiedyś było ono czwartym co do wielkości jeziorem na świecie, ale w latach 60 ubiegłego wieku zaczęło wysychać, ponieważ woda z rzek była przekierowana do nawadniania pól uprawnych. Stopniowo powierzchnia wody została zastąpiona piaskiem, solą i pyłem, komfortowa dawniej wilgotność powietrza spadała, większość ryb i roślin zniknęła, znalazły się dziesiątki kilometrów od wody, a zachorowalność wśród czterdziestomilionowej miejscowej populacji, znacząco wzrosła.

Natura i my

Co wyprowadza naturę z równowagi? Oczywiście, my, ludzie. Fakty wskazują na to, że to my jesteśmy odpowiedzialni za kryzys na tej planecie. Niektóre z nich są spowodowane bezpośrednim naszym działaniem, inne – naszym stosunkiem do otaczającego nas środowiska i do siebie samych. Ponieważ ze wszystkich gatunków biologicznych, jedynie człowiek troszczy się tylko o siebie, nie chcąc wypełniać swojej funkcji w ogólnym systemie, aktywnie eksploatuje wszystkie jego części, włączając bliźnich …

„Człowiek – to jedyne zwierzę, które się czerwieni. Albo powinno się czerwienić“. Mark Twain.
Nieokiełznana egoistyczna skłonność przekształca ludzkość w „obce ciało”, w obcy i szkodliwy dla natury element. I choć czasami nieświadomie rujnujemy ziemię, nieznajomość praw natury nie zwalnia nas od odpowiedzialności.

Ponadto zapominamy o jeszcze jednym efekcie swojej lekkomyślności – nasza walka z naturą prowokuje jej uzasadnioną reakcję. Sformułujmy to następująco: Natura stara się systematycznie kompensować nasz negatywny wpływ, konsekwencją czego są eskalujące  ekologiczne kryzysy. W rzeczywistości przedstawiają one sobą negatywne przejawy tych sił, które powinniśmy byli ukierunkować na formowanie zdrowych, prawidłowych relacji z sobie podobnymi i z otaczającym środowiskiem.

Mówiąc prościej, wszystko to, czego nie zrobiliśmy my, obraca się przeciwko nam. Tak funkcjonuje integralny system.

Zmienić naturę (ale tylko swoją)

Trudno uwierzyć, że człowiek, korona ewolucji, jest w stanie tak uparcie ignorować swoją własna rolę i nie zauważać, że wszystkie nici ekologicznych wstrząsów, prowadzą do niego samego. W przeciwieństwie do elementarnego zdrowego rozsądku, nie jesteśmy w stanie zmobilizować się, by uratować dom, w którym żyjemy.

Co gorsze, jesteśmy zajęci samooszukiwaniem się. Na początku tego roku, jak zwykle światowi przywódcy, na paryskim zjeździe ekologicznym skontaktowali się z międzynarodowymi ekologicznymi organizacjami i zgodzili się na pewnego rodzaju kompromis. Konsylium zrobiło raport – poważnie choremu znowu dali lek przeciwbólowy.

W rzeczywistości, stan kuli ziemskiej wymaga od nas radykalnej zmiany wzorców myślenia i zachowania, jakościowo innego podejścia do leczenia. Rosnący brak równowagi w otaczającym środowisku – jest to jego wezwanie do wzniesienia się na nowy stopień odniesienia do świata i do siebie. Zaburzeni jesteśmy przede wszystkim my sami. I dlatego, aby rozwiązać problem klimatu, musimy najpierw zająć się swoim głębokim, podstawowym wpływem na przyrodę.

Wyobraźcie sobie: kluczowa część systemu, powołana do inteligentnego zarządzania na zasadach wszechstronnej współpracy i dobrobytu, działa dokładnie odwrotnie, i niszczy własne środowisko. Czy można się dziwić, że prawie co miesiąc bite są rekordy temperatur z poprzednich lat?

Jakość myśli, określa jakość otaczającego środowiska

Żeby przekierować swoją burzliwą energię na właściwy kierunek, musimy stworzyć u podstawy społeczeństwa, w fundamencie ludzkich wzajemnych relacji takie zasady, według których żyje sama natura. A ona zawsze dąży do harmonii, zawsze dąży do korzyści wspólnoty i nie pobłaża jednemu swojemu elementowi, kosztem innych. Jest ona holistyczna i absolutnie obcy jest jej egoizm.

Nie-nie, to nie jest „ekologiczna moralistyka” a prosta, pierwotna celowość rozwoju. To ona powinna stać się naszą moralnością, zamiast tych sztucznych kryteriów, którymi staramy się ją zamienić.

Jeśli równowaga – jest prawem natury, to i my musimy zintegrować się w tę uniwersalną „jednomyślność” wielokierunkowych impulsów, w harmonijne wzajemne oddziaływanie sił i  potencjałów. Ale zintegrować się na swoim, ludzkim poziomie, świadomie zakorzeniając w społeczności wsparcie, pozytyw, zdolność do wzniesienia się ponad konfliktami. W tym przypadku dobre relacje między ludźmi automatycznie wpłyną na niższe poziomy systemu, w tym klimat i dadzą mu potężny impuls do równowagi.

Kabała zapewnia nam do tego cały niezbędny zestaw instrumentów. Dziś jej wiedza – to nie „egzotyka”, ale niezbędna konieczność. Jeśli mądrze z nich korzystać, jeśli działać właśnie według nauki a nie nieświadomie, to odkryje się nam cały system, w całej swojej pełni.
Tylko wtedy fale upałów z pustyni Bliskiego Wschodu i inne klęski żywiołowe nie będą już służyć jako przeciwwaga ludzkiej ograniczoności.

Ale to potem, a teraz one wciąż jeszcze krzyczą do nas z jasnym i nieubłaganym apelem: „Zacznijcie od siebie!“

Źródło: Ynet dnia 05.03.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4803649,00.html