Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Sztywny system pełen dobroci

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy natura jest czymś żywym, rozumnym, posiadającym emocje, myśli, plany, możliwość świadomej reakcji na nasze oddziaływanie?

Odpowiedź: Natura jest sztywnym systemem składającym się z nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej i ludzkiej części. Wszystkie one znajdują się między sobą w pewnej dynamicznej równowadze. Jeśli naruszamy tę równowagę naszym egoistycznym wpływem, to natura reaguje na to w przeciwnym kierunku, odchylając się jak wahadło w drugą stronę. Tego właśnie doświadczamy na przykładzie koronawirusa.

Teraz będziemy dostawać takie ciosy, które zmuszą nas, abyśmy stali się integralnie połączonymi, ponieważ znajdujemy się w stanie „ostatniego pokolenia”. Przez ostatnie pokolenie rozumie się ostatnie egoistyczne pokolenie, w którym jest naprawiany egoizm. Właśnie je musimy naprawić.

Pytanie: Czy oznacza to, że wszystkie nasze cierpienia pochodzą z natury?

Odpowiedź: Oczywiście. Wszystkie cierpienia są od tego, że ty naruszasz integrację natury, jej równowagę. Tylko z powodu utraty równowagi w naturze, która następuje z Twojej winy, otrzymujesz od niej reakcję, którą odczuwasz jako ból, nieprzyjemności, problemy.

Człowiek sam w sobie jest bardzo słaby. Naciśniesz na niego trochę i on już stęka, płacze i jest gotowy zrobić wszystko tak, jak należy. W taki sposób natura zmusi nas do stania się dobrymi, dojrzałymi, a co najważniejsze – dobrymi do siebie nawzajem częściami natury.

Z lekcji w języku rosyjskim, 10.05.2020


Zamknijmy puszkę Pandory

каббалист Михаэль Лайтман Jak możemy wyleczyć się z koronawirusa i ogólnie wyleczyć całe nasze życie? Zastanawiamy się, jak można zarazić się wirusem? Tak, po prostu nadchodzi czas, osiągnęliśmy taki stan, takie relacje między ludźmi, że wszystkie mikroby wychodzą na zewnątrz.

Te wirusy nie występują przeciwko nam. Wszystkie pochodzą od jednej wyższej siły, w takim celu, aby nas naprostować, połączyć ze sobą nawzajem, wciągnąć do wspólnego działania. Wydaje nam się, że wirus nas rozdziela, ale w rzeczywistości nie ma co rozdzielać, ponieważ nigdy nie byliśmy połączeni. A teraz, kiedy wszyscy cierpią, to kolektywne cierpienie w jakiś sposób zbliża nas do siebie.

Dlatego możliwe jest poradzenie sobie z wirusem tylko pod jednym warunkiem, że naprawimy relacje między nami. W przeciwnym razie choroba będzie atakować w dowolnym miejscu, po prostu z powietrza: na Biegunie Północnym, na odosobnionym statku, do którego nie dotarł ani jeden chory. Nie zależy to od tego, gdzie znajdują się ludzie, ale tylko od ich wzajemnych relacji ze sobą nawzajem.

Tylko poprzez naprawienie relacji między nami uśpimy wirusa, i on znowu zaśnie, do następnego razu, gdy będzie musiał być może ponownie pojawić się. Jeśli nadal będziemy pogarszać nasz stosunek do siebie nawzajem, to wyjdą jeszcze inne wirusy. Wszystkie te epidemie są spowodowane brakiem naszej naprawy w chwili obecnej. Będą nam towarzyszyć, aż dojdziemy do ostatecznej korekty.

Im bardziej egoistyczne będą nasze relacje, tym straszniejsze będą wirusy. Więc naprawmy je teraz, nie należy czekać na kolejne wirusy. Nadeszła „epoka wirusów” – bardziej chytrych ciosów ze strony natury, która zgodnie z naszym rozwojem uderza bardziej wyrafinowanie i celnie. Ludzkość, nasza technika i technologia rozwijają się, a razem z nimi rozwijają się tez wirusy, nasze choroby.

Ale jeśli naprawimy siebie, to wirusy znikną. W naturze istnieje niezliczona ilość szkodliwych wirusów. Ale one nie odkrywają się po prostu ot tak – to my je odkrywamy. Ludzkość sama odkrywa puszkę Pandory i swoim egoizmem wyciąga stamtąd wszystkie jadowite żmije, jedną po drugiej, zgodnie z poziomem i charakterem przełamanego egoizmu.

W dawnych czasach ludzie żyli prościej, dlatego nie mieli współczesnych nam chorób: migreny, depresji. A w naszych czasach nawet zwierzęta zaczęły cierpieć na ludzkie dolegliwości – w tym postępujemy do przodu w rozwoju. Dlatego trzeba naprawiać siebie, w przeciwnym razie odkryją się nowe, jeszcze bardziej straszniejsze wirusy. Cały czas będziemy musieli wymyślać nowe lekarstwa, ale nie sądzę, że uda nam się wygrać ten wyścig. Ponieważ wirusy będą stawały się coraz bardziej przebiegłe i wyjątkowe.

Człowiek rozwija się, ale przy tym w żadnym wypadku nie może zmądrzeć i zacząć naprawy. Ponieważ egoizm człowieka cały czas rośnie i zasłania mu oczy. Człowiek nie może przyznać się do tego, że sam jest winien wszystkiemu i szuka sposobu na pozbycie się ciosu, zamiast naprawić go w korzeniu.

Natura wskazuje nam, że należy naprawić siebie. Zamiast decyzji rządów, zamiast państwowego programu edukacyjnego, pojawia się maleńki wirus, którego nawet nie można zobaczyć a który wychowuje nas wszystkich w cudowny sposób. Nie skłoniliśmy się przed ludźmi, przed społeczeństwem, za to uniżamy się przed mikroskopijnym wirusem i jesteśmy gotowi go słuchać. Wirus decyduje o tym, jak mamy żyć i pracować.

Miejmy nadzieję, że stopniowo nabierzemy rozumu i uczuć, aby zrozumieć, kim jesteśmy i w jakiej nikczemności żyjemy, niegodnej ludzkości. Może to, doprowadzi nas do skruchy.

Z rozmowy z dziennikarzami, 06.01.2022


W zamkniętym kole powszechnej zależności

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy Kongres „Wznoszenie się ponad siebie”. Lekcja nr 4

Stwórca stworzył zależność każdego z nas od jego otoczenia. Widzimy to nawet na podstawie ewolucji ludzkości, ludzie stopniowo jednoczą się, czują, że są od siebie zależni. Nawet przez podboje, przez negatywne relacje między sobą, ale zaczynają się jednoczyć coraz bardziej i bardziej. Kulturalnie, naukowo…

Spójrzcie jakie znaczenie w naszych czasach ma turystyka. Skąd w ludziach bierze się dążenie, by gdzieś pojechać? Tego nie było sto lat temu. Ludzie nie mieli takich pragnień. Te pragnienia stopniowo rozwijają teraz się w nas.

Dlaczego Stwórca stworzył zależność człowieka, zaczynając od jego małego otoczenia – domu, rodziny, miasta, kraju, do ogromnego środowiska, gdzie czuję całą planetę, całą ludzkość i rozumiem, że w zasadzie jestem od nich zależny?

Zaczynamy to odczuwać, szczególnie w ostatnim czasie. Jesteśmy zależni od dostaw ropy i gazu, od tego, jakie będą zbiory w innym miejscu i tym podobne. A w przyszłości będziemy rozwijać się w taki sposób, że poczujemy na sobie zależność od całej planety.

To doprowadzi nas do potrzeby dobrych relacji między sobą. Nie możemy zlikwidować zależności między nami, a zmienić ją z negatywnej na pozytywną, będziemy do tego zmuszeni. Zostaniemy wyleczeni ze wszystkich pandemii, ze wszystkich problemów i wirusów, które nam szkodzą – ze wszystkiego.

W wyniku tego dojdziemy do wniosku, że będziemy potrzebowali miliardów ludzi, a wszystko to jest w rzeczywistości strukturą osobistą mojej duszy, osobistą twojej duszy, osobistą jego duszy i osobistą strukturą naszej wspólnej duszy, ponieważ dusza jest jedna dla wszystkich.

Z lekcji nr 4 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”, 08.01.2022


Dobry wstrząs na przebudzenie

Ostatnio pojawił się nowy szczep wirusa i wszystko, co wiedzieliśmy na temat pandemii zostało wywrócone do góry nogami. Charakteryzuje go duża zarażalność i łagodność. Co więcej, żadna szczepionka nie wydaje się przed nim chronić. To tak jakby drwił on sobie z naszych bezprecedensowych wysiłków i niezrównanych inwestycji ostatnich dwóch lat. To jak policzek, jakiego potrzebowaliśmy, żeby się obudzić z naszych obłąkanych starań, by utrzymać wcześniejszy sposób życia. Zamiast walczyć w skazanej na porażkę wojnie, powinniśmy połączyć nasze wysiłki w celu opracowania bezpieczniejszego i spokojniejszego sposobu życia.

Nie uznaję wirusa za chorobę, ale za lekarstwo. Proces uleczenia musi zacząć się od przemyślenia naszego życia: tego, co chcemy osiągnąć, co nas uszczęśliwi, co się dla nas tak naprawdę liczy i jak zbudować społeczeństwo, w którym ludzie nie podkopują swoich wzajemnych marzeń, ale je wspierają, tak żeby nie tylko garstka ludzi mogła zrealizować swe marzenia, ale każdy.

Fakt, że ten wirus zaburza nasz wcześniejszy sposób życia jest darem natury dla ludzkości. Unosiliśmy się pychą, a teraz pokazano nam nasze granice. Nie ma nic zdrowszego od prawdy. Znając prawdę, możesz budować z niej coś lepszego. Jeżeli nie wiesz jednak, kim jesteś, każde twoje działanie będzie niedopasowane i nie przyniesie żadnych trwałych rezultatów.

Można właściwie powiedzieć, że jesteśmy świadkami upadku naszego starego sposobu życia, a to że dokonuje się to przez naturę dowodzi tylko, że był on niezrównoważony. Jeżeli pójdziemy po rozum do głowy, skorzystamy z rady natury i nie będziemy brnąć w rzeczy, które z nią nie współgrają.

Rządy wydały już biliony dolarów na pakiety ratunkowe oraz inne programy pomocy. Mogą nadal to robić i wykorzystać fakt, że każdego miesiąca miliony ludzi postanawia rzucić pracę, żeby założyć państwowe, a nawet światowe programy, zbudowane w oparciu o nowe wyobrażenie ludzkiej hierarchii. Na każdym poziomie- osobistym, społecznym, narodowym i międzynarodowym- powinniśmy przemyśleć strukturę naszego społeczeństwa i naszych relacji z innymi.

Nie pokonamy wirusa nauką. Ten mutuje szybciej niż naukowcy są w stanie opracować szczepionki czy lekarstwa. A nawet gdyby byli w stanie to zrobić, co to za życie, jeśli musielibyśmy się „szprycować” trzy razy do roku na każdą nową odmianę wirusa?

Co gorsza, wirusy te są naszym własnym tworem. Można właściwie przyrównać nas do chodzących i gadających worków mikroorganizmów, z których wielu jeszcze nie poznaliśmy, aż zaczynają być one chorobotwórcze. Jeżeli weźmiemy przykład niezliczonych przypadków statków wycieczkowych, których załoga i goście byli całkowicie zaszczepieni, a jednak nieustannie zapadali na choroby oraz całkowicie osobliwy przypadek polarnej stacji badawczej, której załoga przeszła pełne szczepienia, była regularnie badana, poddawana kwarantannie i usytuowana na Biegunie Północnym, setki mil od innych istot ludzkich, a jednak jej 2/3 nagle zachorowało na Covida, uświadomimy sobie, że ten wirus jest w nas, a nie na zewnątrz i to tam musimy szukać rozwiązania.

Wewnętrznym elementem, który jest szkodliwy i który generuje naszą niechcianą rzeczywistość, jest nasza postawa. Nasze agresywne i eksploatacyjne podejście do otoczenia wszystkich tylko zatruwa. Jesteśmy jedynymi w naturze, którzy wyrażają świadomą aspirację do tego, by brać więcej niż potrzebujemy, nie po to, by się utrzymać, ale dla samej radości sprawienia innym cierpienia oraz poczucia wyższości.

Jako że chcemy pokazać każdemu, że to my tutaj rządzimy, natura pokazuje nam, że jest odwrotnie. Jeżeli nie ukorzymy się przed nią i nie dopasujemy do innych elementów stworzenia, natura będzie nadal „wyjaśniała” prawdę przy pomocy siły i bólu.

Zaprzestając swojej agresji, sami przestaniemy być wykorzystywani. Nie życząc innym krzywdy, krzywda nie spotka nas ze strony natury. Jeżeli pragniemy żyć z każdym w zgodzie i pokoju, takie życie dostaniemy.

Oto lekcja natury dla ludzkości.

Źródło: https://bit.ly/3GmHBXi


(Bardzo) krótkie podsumowanie roku 2021


Zbliża się koniec roku 2021, wszyscy wyciągają wnioski na temat minionego roku i snują domysły, co przyniesie rok 2022. Z mojej perspektywy, rok 2021 był dobrym rokiem, rokiem nauki, a nauka jest zdecydowanie dobra. Może nie był on przyjemny, ale to nie znaczy, że nie doceniam tego, co my, jako ludzkość, otrzymaliśmy. Główną lekcją, jakiej nauczyliśmy się w tym roku, było to, że natura jest suwerenem, a my jesteśmy jej poddanymi. Jest to bezcenna lekcja, ponieważ jeśli będziemy o tym pamiętać, nie popełnimy w przyszłości błędów, które mogą prowadzić do strasznych katastrof i w efekcie do utraty życia przez wielu ludzi.

Kolejną dobrą lekcją z roku 2021 jest to, że światowe mocarstwa przekonały się, że jeśli chcą uniknąć konfliktów, muszą uporządkować swoje wzajemne relacje, w przeciwnym wypadku ich nieporozumienia mogą eskalować do globalnej wojny. Ewidentnie to czego chcą rządy, a to, co dyktuje rzeczywistość, to dwa przeciwieństwa, ale myślę, że wszyscy dostali lekcję, włącznie z rządami Rosji i Chin.

Zderzenia między Rosją i Ameryką, Rosją i Europą, a zwłaszcza NATO i Rosją, prowadzą do wyjaśnienia wielu spraw. W ostatecznym rozrachunku przybliżą je do pokoju, a przynajmniej do rozejmu.

Również Chiny zrozumieją, że nie mają szans na dalszy rozwój, jeśli staną po stronie Rosji. Pod względem gospodarczym nie ulega wątpliwości, że ich przyszłość zależy od USA. Jeśli USA nawet nieznacznie ograniczyłoby swoje zakupy w Chinach, dogłębnie wstrząsnęłoby to chińskim rynkiem. Chiny, oprócz Ameryki, nie mają innych rynków zbytu.

Nie obchodzi mnie, co mówią ludzie ani co piszą gazety; liczą się dla mnie tylko liczby. W ciągu ostatniego roku, a nawet wcześniej, Stany Zjednoczone przekazywały swoim obywatelom ogromne sumy pieniędzy w formie pakietów ratunkowych, aby pomóc im przejść przez Covid. Chiny potrzebują Amerykanów, którzy wydadzą te pieniądze na chińskie towary, aby utrzymać swoją gospodarkę na powierzchni. Jeśli Amerykanie przestaną kupować w Chinach, gigant ze wschodu upadnie.

. . .

Jeśli chodzi o Izrael, to z przykrością muszę stwierdzić, że nie sądzę, abyśmy wiele nauczyli się z tegorocznych doświadczeń. Aby przejść korektę, będziemy potrzebowali więcej lekcji, a nie będą one łatwe. Nie mamy pojęcia, kto jest naszym przyjacielem, a kto wrogiem. Co gorsza, nie nauczyliśmy się jeszcze, jak naprawić samych siebie. Czeka nas dużo więcej pracy.

Myślę, że jednym z największych problemów Izraela jest to, że w kraju istnieją jednostki, które marzą o jego likwidacji i ciężko pracują, aby to osiągnąć. Nie jesteśmy tak asertywni, jak każdy powinien być wobec swoich wrogów, i myślę, że te kwestie będą nam szkodzić.

Podczas gdy świat uczy się porządkować relacje, jak napisałem powyżej, Izrael nie uczy się niczego. Tworzymy wewnętrzny chaos.

Jest jednak jasne, dlaczego Izrael nie uczy się, podczas gdy reszta świata uczy się dobrze. Izrael musi rozwijać się w swoim własnym kierunku. Reszta świata uczy się, jak funkcjonować zgodnie z naturalnym egoizmem ludzi.

Izrael, z drugiej strony, powinien rozwijać się w przeciwnym kierunku. Powinien ewoluować w kierunku więzi i troski między wszystkimi, a także dawać przykład tego, jak ludzie mogą wznieść się ponad swój egoizm i stworzyć zjednoczone, spójne społeczeństwo oparte na solidarności, a nie na alienacji i konkurencji.

Niestety, Izraelczycy nie chcą słyszeć ani słowa o więzi czy jedności, a tym bardziej żyć nimi. Będziemy odrzucać więzi ze współobywatelami Izraela tak długo, jak będziemy mogli, aż być może będzie za późno, by uratować kraj przed rozpadem. Jesteśmy już blisko krawędzi.

. . .

Co się tyczy wirusa, jak mówiłem od samego początku jest on tutaj i pozostanie. Wydaje się jednak, że uczymy się, jak sobie z nim radzić, jak żyć obok wirusa.

Stopniowo wirus będzie nas uczył, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy robić w życiu. Dlatego mam nadzieję, że nie zniknie, aż do momentu, kiedy nauczy nas brać tylko to, co jest nam potrzebne i poświęcać swój czas i wysiłek na budowanie wspierających relacji międzyludzkich, a nie marnować go na destrukcyjną konsumpcję.

Źródło: https://bit.ly/31Ri61f


Prognoza na rok 2022: gdzie się podziać?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Niedawno zebrali się politolodzy, naukowcy, specjaliści i przewidywali sytuację w gospodarce na nadchodzący rok. Punkty są następujące: kryzys gazowy w Europie będzie się powiększał, Europa jako całość zostanie rozdarta przez sprzeczności, kryzys z migrantami w UE będzie się nasilał, hiperinflacja w USA będzie się nasilać, konfrontacja między Demokratami i Republikanami będzie się pogłębiać, pandemia będzie się utrzymywać, konflikty zbrojne w Syrii, Libii, Donbasie, Karabachu i sytuacja wokół Tajwanu nie zostaną rozwiązane, konfrontacja Ameryki z Chinami będzie bardziej wyraźna… I tak dalej, jest jeszcze znacznie więcej punktów.

Co Pan na to powie?

Odpowiedź: Ogólnoświatowy chaos.

Pytanie: Co się dzieje?! Gdzie uciekać?

Odpowiedź: Nie trzeba nigdzie uciekać. Nigdzie. Nie ma żadnych innych planet, nikt nigdzie na ciebie nie czeka.

Zapaskudziłeś jedną planetę, a teraz chcesz polecieć na inną? Gdybyś spojrzał na Ziemię z kosmosu, zobaczyłbyś, jak wiele nieczystości, delikatnie mówiąc krąży wokół tej Ziemi. Cała jest tym pokryta.

Pytanie: Co to za prognozy? Specjaliści, politolodzy… Przynajmniej coś by zaproponowali…

Odpowiedź: Nie mogą nic zaoferować. Tak będzie trwać do samego końca. Wręcz przeciwnie, zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że nie mają nic w swoich rękach. I w głowach nic nie mają, i w duszy, i w sercu nic nie mają. Tu zaczyna się prawdziwy kryzys.

Pytanie: Czyli uważa Pan, że oni dojdą do duszy i serca?

Odpowiedź: Nie. To wymaga bardzo wielkich wyzwań, bardzo wielkiego cierpienia. Oni tego nie przeżyją. Raczej zgodzą się położyć pod bombę atomową i to wszystko.

Komentarz: Powiedzmy tak, wcześniej coś proponowali, coś budowali.

Odpowiedź: To dlatego, że byli bardziej naiwni. Teraz są mądrzejsi. Zdają sobie sprawę, że nie ma nic do zaoferowania.

Pytanie: Czy nagle zaczęli czuć, że ludzki umysł już nie może tego wszystkiego objąć?

Odpowiedź: Ludzki umysł może tylko napaskudzić, zepsuć, rozbić, przyszłość uczynić ciemną, czarną.

Pytanie: Dlaczego otrzymaliśmy taką pewność, co do możliwości naszego umysłu?

Odpowiedź: Aby całkowicie nas zmylić i udowodnić, że nasz umysł nie jest nic wart. W końcu co odróżnia człowieka od pozostałych stworzeń? Rozum!

Brzmi to dumnie i tak dalej! Cóż, no to bądź dumny z tego kim jesteś. Że masz taką maszynę w głowie, taką ogromną ilość uczuć w sercu. Ale one wszystkie są egoistyczne, zamknięte, skoncentrowane na prymitywności, na małym egoizmie. I dlatego nic się nie udaje.

Pytanie: Czy jest to właściwa droga, naprawdę? Czy tylko do tego człowiek powinien dojść?

Odpowiedź: Tak. Tylko do tego – że nie ma nic w swoich rękach: albo śmierć, albo… Ale i śmierć – to nie jest wyjście.

Pytanie: Co w takim razie jest w naszych rękach?

Odpowiedź: Tylko świadomość, że musimy zbliżyć się do siebie, by osiągnąć w relacjach między nami takie wyżyny, kiedy bliźni będzie ci droższy niż ty sam.

Pytanie: Czyli możemy dojść do takiego stanu, gdy odstawiam swój rozum na bok i kieruję się tylko uczuciami?

Odpowiedź: Tak. Ponieważ nasze dzisiejsze mózgi mogą doprowadzić nas jeszcze głębiej w egoizm i narazić na jeszcze większe ciosy.

Pytanie: Czy uważa Pan, że nie chodzi o rozum, ale o serce?

Odpowiedź: Tak. Jak to się mówi „Serce rozumie”.

Ponieważ umysł musi podążać dokładnie za pragnieniami. W takim stopniu, w jakim pragnienia człowieka są naprawiane, w takim stopniu jego rozum może z nimi współpracować. I to będzie właściwa symbioza.

Pytanie: Czyli to wyższy rozum tak się z nami bawi?

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: A czy nasz umysł jest również częścią tego wyższego rozumu, czy nie?

Odpowiedź: Nasz umysł – nie jest. Ale do tego dojdziemy – do tego, aby połączyć nasz umysł i nasze odczucia z wyższym rozumem.

Podsumowując, to będzie dobry rok.

Pytanie: Czy ma Pan jakąś radę, jak to zrobić?

Odpowiedź: Możemy przyspieszyć drogę naszego dojrzewania racjonalno-duchowego lub racjonalno-sercowego, jeśli spróbujemy zrealizować tę drogę.

Musimy zdać sobie sprawę, że nie mamy innego sposobu na zachowanie siebie jako gatunku, chyba że zmienimy się na przeciwne właściwości. To jest to, co musimy sobie uświadomić – że nie ma innego wyjścia.

Chodzi mi o to, że nie możemy powiedzieć: „To fantazja, to jest niemożliwe”. Nie ma znaczenia, co jest możliwe, a co nie! Jest to po prostu jedyne wyjście, jakie mamy.

Będziemy więc przeskakiwać przez przepaść. Z tego, że jesteśmy absolutnymi egoistami, na to, że musimy stać się absolutnymi altruistami. Od wzajemnej nienawiści do wzajemnej miłości. Nic więcej nie jest potrzebne. I w tej właściwości wzajemnej miłości zaczniemy odczuwać wielką siłę Wszechświata, przenikającą wszystko, całą materię bez czasu i przestrzeni. I wtedy wejdziemy na zupełnie inny poziom, w inny wymiar.

To wszystko, co musimy zrobić. Naszymi własnymi siłami tego nie osiągniemy. Kiedy myślimy teraz o sobie, to każdy ma na myśli swoje siły. Ale jest to przezwyciężane dzięki wspólnym siłom.

Pytanie: Czyli osiągniemy to razem?

Odpowiedź: Tak!

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 29.11.2021


Czy świat może rozwijać się dobrą drogą?

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy Kongres „Wznoszenie się ponad siebie”. Lekcja nr 4

Niewątpliwie, wszystkie wydarzenia na świecie mają miejsce tylko dla kierunku ruchu do celu. I niewątpliwie wszystkie pandemie i wirusy pojawiają się w naszym świecie dlatego, aby popchnąć nas do realizacji tego celu.

Z pewnością moglibyśmy poruszać się do tego celu dobrą droga, jeśli sami wybierzemy ruch, cel i przyśpieszenie. Jeśli poruszamy się szybciej niż kij wyprzedzający nas od tyłu, gotowy nas uderzyć, to poruszamy się szybko do przodu.

W tym celu konieczne jest szybkie zebranie się razem, szybkie opanowanie stanu duchowego między sobą, i ujawnienie w nim Stwórcy.

Ludzkość w swoim postępie przechodziła różne etapy, dopóki nie przekształciła się w nowoczesne społeczeństwo, połączone między sobą i zaczynające ujawniać swoją całkowitą zależność od siebie nawzajem.

W naszych czasach ta wzajemna zależność przejawi się jeszcze bardzo wyraźnie i surowo: zobaczymy, że nie możemy istnieć bez siebie nawzajem. W jednym miejscu brakuje ropy i gazu, a w innym brakuje chleba, w trzecim elektryczności itp. Wszystko odkryje się tak, że ani jeden człowiek nie będzie mógł żyć bez innych ludzi.

Baal HaSulam napisał, że w rzeczywistości potrzebujemy całego świata. Tak więc przed nami będą interesujące odkrycia. Musimy wytłumaczyć światu, jak bardzo jesteśmy wzajemnie połączeni, aby nasze kroki do przodu były szybsze, dobre i bezbolesne.

Z lekcji nr 4 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”, 08.01.2022


Chińscy Kabaliści, dlaczego nie?

Pewien student z Chin zapytał mnie o rozpowszechnianie mądrości Kabały w Chinach. Rzeczywiście, myślę, że Chiny są bardzo szczególnym krajem, a Chińczycy są bardzo szczególnym narodem. Kiedy spojrzysz na historię, geografię, kulturę i mentalność tego kraju, mógłbyś pomyśleć, że pochodzą oni z innej planety. Ale kiedy byłem w Chinach, czułem, że są oni bardzo gotowi na mądrość Kabały, że ich serca są na nią otwarte.

Naród chiński nie jest inny. Oni również mają wielką tęsknotę, aby poczuć ciepło prawdziwej solidarności i prawdziwej wzajemnej odpowiedzialności. Oni również tęsknią za mądrością, która łączy ponad wszelkimi różnicami. Nie ma powodu, dla którego nie powinniśmy mieć chińskich kabalistów. Odpowiednio przedstawiona mądrość Kabały pozytywnie zadziała na Chińczyków, zaakceptują ją, zaufają jej i ją przyjmą.

Każdy naród potrzebuje swojego własnego sposobu prezentowania mądrości. Każdy naród ma swoją własną mentalność i kulturę, swój unikalny wewnętrzny porządek oraz swoje unikalne wartości i rozumienie życia. Dlatego wprowadzenie Kabały w Chinach musi być dokonane przez Chińczyków, którzy rozumieją i czują zawiłości i subtelności swojego narodu, a jednocześnie są biegli w znajomości Kabały i mogą przedstawić ją poprawnie, w jej autentycznej formie, z intencją jedynie przyczynienia się dla dobra narodu chińskiego, bez czerpania osobistych lub innych form korzyści w jakikolwiek sposób.

Mądrość Kabały, jaką znamy, rozpoczęła się wraz z Abrahamem w Babilonie około 3800 lat temu. W tym czasie nie istniał jeszcze naród izraelski. Abraham przemówił do swoich rodaków, a ci, którzy byli zainteresowani zebrali się wokół niego. Abraham mówił im o solidarności, o wzniesieniu się ponad ego, które w tamtym czasie w Babilonie się nasilało, i o tym, jak skorzystają na miłości do bliźniego.

Babilończycy, którzy zgadzali się z ideami Abrahama, poszli za nim i utworzyli grupę, która przekształciła się w naród izraelski. Dzisiaj jesteśmy świadkami bardzo podobnego zjawiska: tysiące ludzi na całym świecie gromadzą się codziennie, aby słuchać o solidarności i wznoszeniu się ponad ego, ponieważ dziś, tak jak wtedy, ego się nasila. W sensie duchowym ci ludzie są współczesnym narodem izraelskim. Tak jak uczniowie Abrahama pochodzili z całego Babilonu, tak dzisiejsi studenci Kabały pochodzą z całego świata, z każdej narodowości i jednoczą się wokół tej samej idei jedności i solidarności ponad wszelkimi różnicami.

Źródło: https://bit.ly/3G5QC6S


Wspólny winowajca stojący za nieszczęściami roku 2021

Pożary, powodzie, pandemie, trzęsienia ziemi, tajfuny, tornada, susze, inflacja, wojny, nadużycia i wyzysk, wszystko to mięliśmy w tym roku, za sprawą wspólnego winowajcy którym jest: człowiek. Zmieńcie człowieka, a zmienicie świat. Zadanie może nie być łatwe, ale wiedza o przyczynach i o tym, co musimy zrobić, pomoże nam utorować drogę do poprawy.

Kiedy myślisz o wszystkich złych rzeczach, które wydarzyły się w tym roku, niemal instynktownie mówisz „Niech to się już skończy”! Powinniśmy jednak mądrzej do tego podchodzić. Katastrofy, o których mowa w pierwszym akapicie, wydadzą się delikatnym powiewem wiatru w porównaniu z tymi, które nadejdą w przyszłym roku i w kolejnych latach, jeśli nie będziemy zdeterminowani, by dotrzeć do sedna kryzysów i rozwiązania ich raz na zawsze.

Największym wyzwaniem, przed którym stoi ludzkość w 2022 roku, nie jest ograniczenie emisji gazów, ograniczenie stosowania tworzyw sztucznych czy zmniejszenie zużycia paliw kopalnych. Naszym największym wyzwaniem, najbardziej uporczywą przeszkodą w wysiłkach wkładanych na rzecz oczyszczenia planety, jest nasza własna natura.

Kiedy ludzie myślą o ubiegłym roku, myślą o wszystkich rzeczach, które się wydarzyły. Myślę, że w naszej analizie musimy sięgnąć głębiej; musimy przyjrzeć się temu, co spowodowało te wydarzenia, jak również innym negatywnym zjawiskom.

Wiemy już, że każdy element jest wyjątkowy i niezastąpiony w ekosystemie Ziemi. Kiedy pozbywamy się choćby jednej jego cząstki, wytrącamy system z równowagi. Kiedy wytrącasz z równowagi lokalny ekosystem, wpływa to na sąsiednie systemy, aż w końcu cała planeta zostaje zakłócona. Tak jak Covid-19 nauczył nas, że każda nowa odmiana natychmiast rozprzestrzenia się po całym świecie, tak samo jest ze wszystkim, co robimy, mówimy, a nawet myślimy. Wszyscy jesteśmy częściami jednego systemu.

Przyznajemy już, że jesteśmy od siebie zależni i wpływamy na siebie nawzajem tym jak zachowujemy się jako konsumenci, co jemy, nasze zwyczaje związane z podróżowaniem i inne aspekty naszego życia. Widzimy, że nieodpowiedzialne i nieprzemyślane zachowanie wyczerpuje wspólne zasoby i wszyscy cierpią z tego powodu. ONZ i inne instytucje organizują międzynarodowe panele i konferencje, na których dzień i noc dyskutuje się na ten temat.

Nie wystarczy powiedzieć sobie, że to nasza własna natura jest naszym największym problemem. Możemy jednak stworzyć atmosferę, w której wszyscy uczestniczą w budowaniu nowej natury ludzkości – gdzie solidarność i życzliwość zdobywają uznanie, a próżność i narcyzm są jak przestroga.

Tymczasem niewiele się zmienia. Wręcz przeciwnie, jest coraz gorzej. Jak dotąd, jedyną rzeczą, która naprawdę zdołała powstrzymać nasze lekkomyślne zachowanie, jest koronawirus. Kiedy zmusił nas do lockdownu, powietrze było czyste, woda przejrzysta, zwierzęta wędrowały tam, gdzie nigdy wcześniej nie chodziły, a ludzie na nowo odkrywali swoje rodziny.

Ale zamknięcie nie jest sposobem na życie; jest to środek nadzwyczajny. Potrzebujemy zrównoważonego rozwiązania, które pozwoli nam dalej żyć na tej planecie, naszym jedynym domu, bez niszczenia jej i bez niszczenia nas przez nią w odwecie.

Aby tego dokonać, musimy zmienić podstawowy element, który powoduje nasze lekkomyślne zachowanie: naszą egoistyczną naturę ludzką. Kiedy spojrzymy na wszystkie problemy nękające naszą planetę – od klęsk żywiołowych po kryzysy spowodowane przez człowieka – wszystkie one mają wspólnego winowajcę: ludzki egoizm. Dlatego zmień człowieka, a zmienisz świat.

Tu leży nasz największy problem. Od razu możemy się zgodzić, że musimy zmienić nasze zachowanie. Ewidentnie, nasze zachowanie powoduje problemy. Ale naprawa przyczyny naszego nierozważnego zachowania ma znacznie mniej zwolenników, ponieważ nikt chętnie nie przyznaje się do ponoszenia winy za problemy świata. A jednak wszyscy jesteśmy za nie odpowiedzialni.

Dlatego najważniejsze dla naszego przetrwania jest zrozumienie, w jakim znaleźliśmy się punkcie, dlaczego nasz świat jest taki, jakim jest i jak możemy oszczędzić sobie przeciwności, które z pewnością nadejdą – jeśli nie zmienimy naszych działań. Jako bonus, wygramy również wspaniałe życie, w którego istnienie nie wierzyliśmy aż do momentu zmiany mentalności na solidarną i odrzucenia wspólnego winowajcy naszych nieszczęść – naszego własnego egoizmu.

Jeśli to zrobimy, wszyscy razem, nie będziemy mieli poczucia, że czegoś sobie odmawiamy, że wyrywamy coś z naszego wnętrza. Zamiast tego poczujemy, że dodajemy do naszego coś dobrego, co wzbogaca nasze życie, nadaje mu kierunek i znaczenie. Stopniowo, bardziej społeczny sposób myślenia stanie się dominujący, ponieważ nagradzany jest hojniej niż narcyzm. Jeśli zrobimy to razem, będzie to łatwe i płynne przejście.

Źródło: https://bit.ly/3t0a5SA


Egoizm zniszczy demokrację

Być może jednym z najbardziej rzucających się w oczy zjawisk ostatnich lat jest spadek zaufania społeczeństwa do władz. Niezależnie od tego, czy chodzi o demonstracje przeciwko ograniczeniom Covid, protesty przeciwko reformom gospodarczym, czy zamieszki przeciwko polityce w dowolnej dziedzinie, od edukacji przez migrację po obronność, społeczeństwo traci zaufanie do wybranych przez siebie urzędników w demokratycznych krajach. Problem polega na tym, że najbardziej samolubni i wyzyskujący dochodzą do najwyższych stanowisk, a ludzie nie są na to ślepi. Dopóki nie naprawimy obelżywej natury naszych relacji, reżimy będą stawać się coraz bardziej skorumpowane, aż w końcu całkowicie się rozpadną, a wojna i przemoc przejmie kontrolę.

Ponieważ sami jesteśmy narcystyczni, wybieramy narcyzów i umieszczamy ich u steru naszych krajów. Zamiast wybierać ludzi, którzy będą zaspokajać nasze potrzeby, wybieramy najbardziej egoistycznych ludzi do kierowania naszymi najbardziej „otwartymi” społeczeństwami. Ostatnio, egocentryzm liderów sprawił, że są tak skorumpowanymi, że ludzie nie mogą już tego ignorować. W końcu ludzie budzą się i są źli.

Od XVII wieku współczesna demokracja zaczęła nabierać kształtów, gdy zaczęły powstawać parlamenty, a królowie i duchowieństwo zaczęli oddawać władzę wybranym organom. Demokracja osiągnęła swój najwyższy status po dwóch wojnach światowych, kiedy to demokratyczne państwa uratowały świat przed despotami z Niemiec, Włoch i Japonii.

Po I wojnie światowej powstała pierwsza w historii organizacja międzyrządowa, Liga Narodów, która później zmieniła nazwę na Narody Zjednoczone, a której główną misją było utrzymanie pokoju na świecie.

Jednak ani demokracja, ani Organizacja Narodów Zjednoczonych nie spełniły obietnic, które złożyły. Demokracja nie zapewniła prawdziwej wolności słowa, choć przez pewien czas sprawiała wrażenie, że czuliśmy się tak, jakby to robiła, a ONZ poniosła całkowitą porażkę, jeśli chodzi o utrzymanie, a nawet wspieranie pokoju na świecie.

Co gorsza, z biegiem czasu ludzkość stawała się coraz bardziej egoistyczna, a trend ten w ostatnich latach przyspieszył i nadal trwa. Dzisiejsi ludzie są tak pochłonięci sobą, że jeśli przetestujesz ich według standardów, które były używane zaledwie kilka dekad temu, „zakwalifikują się” jako narcyzi.

Z jednej strony, nasilająca się niechęć obywateli do rządów jest dobrym znakiem wskazujący na to, że ludzie zdają sobie sprawę, że nasi przywódcy nie prowadzą nas nigdzie w dobrym kierunku. Z drugiej strony, jest to sytuacja niepewna, ponieważ zmienność napięć społecznych może prowadzić do intensywnych wybuchów przemocy, których charakter i skutki można zgadywać.

Innym niebezpieczeństwem, które wynika z naszego rosnącego narcyzmu jest to, że dopóki rząd nie da nam dokładnie tego, czego chcemy, nie możemy zaakceptować jego praworządności. Demokracja opiera się na rządzeniu większością, przy jednoczesnym uwzględnieniu potrzeb mniejszości. Nie jest zbudowana po to, aby powstrzymać sytuację, w której mniejszości nieustannie dokonują przewrotu pod jej fundamentami. Rosnąca destabilizacja może prowadzić do jednego z dwóch rezultatów: anarchii lub wojny. Żadne z nich nie jest mile widziane.

Aby zapobiec temu, co wydaje się nieuchronnie katastrofalnym scenariuszem, musimy zająć się podstawową przyczyną rozpadu wolnych społeczeństw: ludzkim egoizmem. Możemy to zrobić tylko wtedy, gdy zaspokoimy nasz egoizm, pokazując że w naszym najlepszym interesie leży współpraca i troska o siebie nawzajem.

Obecna rzeczywistość aż nazbyt dobrze pokazuje, że nie możemy poruszać się bez wpływu na wielu innych ludzi. Każde opóźnienie w produkcji lub w łańcuchu dostaw prawie każdego produktu natychmiast tworzy ogólnoświatowe opóźnienia, które hamują gospodarkę i zakłócają życie miliardów ludzi na całym świecie.

Ludzkość wytwarza obfitość wszystkiego. Każdy człowiek na świecie mógłby być zadowolony, gdybyśmy tylko troszczyli się o siebie nawzajem i chcieli, aby tak było.

Gdybyśmy zdali sobie z tego sprawę i działali zgodnie z tą świadomością, stworzylibyśmy zupełnie inny świat. Nie musielibyśmy się martwić o reżimy totalitarne, ponieważ odmawianie innym wolności byłoby równoznaczne z odmawianiem wolności nam samym.

Współzależność tworzy podobieństwo. Kiedy ludzie są wobec siebie życzliwi, zaczynają troszczyć się o siebie nawzajem nie tylko na poziomie emocjonalnym, ale także fizycznym i materialnym.

Dlatego zamiast próbować tłumić ego innych ludzi lub (co gorsza) ukrywać złośliwość pod zasłoną fałszywych uśmiechów, z nożem za plecami, powinniśmy okiełznać nasze egoistyczne skłonności dla naszego wspólnego dobra. Jeśli uświadomimy sobie, że każdy z nas jest zależny od wszystkich, nasze ego podpowie nam, co zrobić, aby każdy z nas był zadowolony i szczęśliwy.

Źródło: https://bit.ly/3Hwhe0Z