Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Ostatecznie jest Tylko Jedno


W czasach takich jak obecne możemy naprawdę poczuć, jakim rewolucjonistą był Abraham. Prawie 4 tysiące lat temu odkrył, że ostatecznie istnieje tylko jedna siła, która stworzyła i rządzi całą rzeczywistością. W czasie, gdy jego rodacy byli skłóceni ze sobą, zabijając się nawzajem na skazanych na niepowodzenie podjazdach pod Wieżę Babel, Abraham powiedział im, że jest tylko jedna siła, która rządzi światem, siła jedności, i że jeśli będziemy ją naśladować, będziemy jednością. Ludzie zaśmiali mu się w twarz i dalej się kłócili. Cztery tysiąclecia później nadal się o to kłócimy. Niemniej jednak nadal istnieje tylko jedna siła i jeśli nie będziemy jej naśladować, będziemy cierpieć przez nie wiadomo, ile jeszcze tysiącleci.

Właśnie wtedy, gdy wybucha nienawiść, musimy sobie przypomnieć, że wybucha ona po to, abyśmy wznieśli się ponad nią i zażądali połączenia, tak jak Abraham, zażądali, aby miłość zapanowała nad nienawiścią. To prawda, że jesteśmy zwykłymi śmiertelnikami i nie możemy wznieść się ponad naszą nienawiść. Jednak to nie my wybraliśmy, jacy jesteśmy, i nie chodzi o to żebyśmy sami dokonali zmiany. Siła, która stworzyła i podtrzymuje całą rzeczywistość, stworzyła ją zepsutą i pełną nienawiści, i tylko ona może uczynić ją miłującą.

Dokonało się to już wcześniej, kilkakrotnie, kiedy naród izraelski zjednoczył się u stóp góry Synaj „jako jeden człowiek o jednym sercu”, albo kiedy król Salomon powiedział: „Nienawiść wznieca spory, a miłość pokryje wszystkie zbrodnie” (Pwt 10,12). Nie potrzebujemy innego zwycięstwa, jak tylko przykryć nienawiść miłością.

Jeśli nie potrafimy zwrócić się do Stwórcy i poprosić Go, aby nas naprawił, możemy i powinniśmy prosić Go, aby dał nam pragnienie zwrócenia się do Niego. Jest o tym napisane: „Umieść w naszych sercach zrozumienie, abyśmy rozumieli i umieli słuchać, poznawać i nauczać Twojego prawa z miłością” (z hebrajskiej modlitwy Szema).

Trudne sytuacje, które pojawiają się wśród nas w tych fatalnych czasach, nie dzieją się po to, abyśmy kłócili się jak dzieci. Dzieją się one po to, abyśmy zwrócili się do niepowtarzalnej siły, jedynej w całej rzeczywistości, do Stwórcy i prosili, aby uczynił nas wszystkich jednością, takimi samymi jak On.

Dążenie do jedności wywodzi się z najwyższego korzenia stworzenia, z samego jego początku. Myśl, że bycie jednością jest rozwiązaniem wszystkich naszych problemów i naszym najszczęśliwszym stanem, przychodzi do nas, ponieważ to jest rzeczywiście nasz korzeń, a kiedy jesteśmy jednością, nie może być nic innego, jak tylko pokój i całkowitość.

Wszystkie stany separacji i podziału są więc bodźcami, które mają nas skłonić do połączenia się i zjednoczenia. Teraz, kiedy wielka nienawiść została ujawniona, nadszedł czas, aby podjąć wielkie wysiłki na rzecz zjednoczenia. Jeśli będziemy się modlić o rozwiązanie problemów wszystkich ludzi na świecie, powstrzymamy surowe dekrety, które dotykają świat. Jeśli postawimy więź ponad podziałami i miłość ponad nienawiścią, przykryjemy nasze zbrodnie miłością i uleczymy rany ludzkości.

Źródło: https://bit.ly/35rrdr9


Z zerowym rezultatem

каббалист Михаэль ЛайтманDlaczego pytanie o sens życia pojawia się w człowieku w takim momencie, gdy wydaje mu się, że osiągnął wszystko? Dlatego że nie ma już więcej celów. Ponieważ stracił wszystkie punkty orientacyjne, a nasz świat nie może mu ich dać. Jesteśmy specjalnie stworzeni w taki sposób, żeby wznosić się z poziomu naszego świata w następny wymiar.

Ale człowiek tego nie widzi. Widzi że: nasz czas, nasze pokolenie, te 50-100 lat to bardzo krótki historyczny fragment. Cały czas podążaliśmy za wszelkiego rodzaju osiągnięciami, pieniędzmi, władzą, sławą, renomą i nie myśleliśmy, że jesteśmy śmiertelni. Różne cele w życiu zasłaniały nam końcowy zerowy rezultat: „To nie ma znaczenia. Najważniejsze, że dzisiaj mogę cieszyć się z życia”.

A teraz dochodzimy do wniosku, że nie da się w czasie tego życia grać ze sobą. Nie mogę! Tak jak więzień, który siedzi w celi, podaje mu się dobre jedzenie, a on słyszy, jak na dziedzińcu zbijają dla niego szubienicę. Co może zrobić? Tylko napić się z beznadziejności. Czy może się weselić, jeśli ciągle słyszy to stukanie? Jak wkrótce postawią szubienicę, wyprowadzą go i powieszą.

W takim stanie, kiedy przed nami wyraźnie pojawia się końcowy stan naszej egzystencji, nie rozumiemy, po co żyć. Gdy stawiamy sobie pytanie o sens życia bardziej niż o samo życie, to następuje przewartościowanie wartości, dla nas jest bardzo ważny wynik. Ludzkość dochodzi do takiego stanu: jeśli to życie się kończy, to samo w sobie nie jest nic warte.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Podsumowując wnioski”


„Patriotyczni milionerzy” żądają podatku majątkowego, aby zwrócić część tego, co zabrali

Jak donosi Reuters, grupa ponad 100 miliarderów i milionerów określających się jako „Patriotyczni Milionerzy” wystosowała apel do polityków i liderów biznesu, aby zmusili ich do płacenia wyższych podatków. Zdaniem grupy „najbogatsi nie są obecnie zmuszani do płacenia swojej części”. Może to wyglądać bardzo hojnie, ale myślę, że powinniśmy się zastanowić, skąd oni wzięli swoje miliardy – od nas, zwykłych ludzi, którzy płacą swoją część podatku, a także wzbogacają tych, którzy już są bogaci. Co więcej, dlaczego nikt nie pyta, jak to się dzieje, że ci superbogaci nie płacą dużo wyższych podatków niż my, a niektórzy z nich nie płacą ich prawie wcale?

Ludzkość naprawdę powinna zaprowadzić porządek w swoich sprawach. Jak to możliwe, że jedna osoba ma miliardy, jeśli nie więcej, i nie płaci prawie żadnych podatków? Ci potentaci zakładają organizacje i stosują manewry podatkowe, aby uniknąć płacenia podatków, podczas gdy reszta z nas płaci 20-40% podatku dochodowego. Gdzie tu jest logika?

W artykule wspomniano o badaniu przeprowadzonym przez organizację Patriotic Millionaires wraz z Oxfam i innymi organizacjami non-profit. Z badania tego wynika, że „progresywny podatek od bogactwa, zaczynający się od 2% dla osób posiadających ponad 5 milionów dolarów i wzrastający do 5% dla miliarderów, mógłby przynieść 2,52 biliona dolarów, co w skali globalnej wystarczyłoby na wyzwolenie z ubóstwa 2,3 miliarda ludzi oraz zagwarantowanie opieki zdrowotnej i ochrony socjalnej osobom żyjącym w krajach o niższych dochodach”.

Innymi słowy, podczas gdy zwykli ludzie płacą jedną czwartą lub więcej swoich dochodów w formie podatków, bogaci płacą do 5% i oczekują wdzięczności. Wystarczy spojrzeć na ten fragment artykułu: „W ciągu dwóch lat trwania pandemii majątki 10 najbogatszych osób na świecie wzrosły do 1,5 biliona dolarów – lub o 15 000 dolarów na sekundę”.

Myślę, że prawda jest taka, iż bogaci wiedzą, że obecna sytuacja jest tak niedopuszczalna, że obróci się przeciwko nim. Aby zapobiec jeszcze większym stratom, które mogą ich czekać, proponują, że „oddadzą” kilka procent. Co za „ofiara”, drżę z podziwu.

Moim zdaniem powinien istnieć podatek progresywny, stosowany z mocą wsteczną, który pobierałby od bogatych nawet dziewięćdziesiąt procent. Ich „oferta” jest obłudna, nikczemna i sądzę, że nie zasługują za nią na jakąkolwiek pochwałę ani na jakąkolwiek ulgę w obowiązku wspólnego dźwigania ciężaru problemów tego świata. Nie potrafią sobie nawet wyobrazić, jak reszta świata patrzy na to, co oferują. To nic innego jak ostatnia deska ratunku po wypróbowaniu wszystkiego innego.

Nadszedł czas, aby ludzkość przeszła na inny poziom. Naprawdę musimy zadać sobie pytanie, dla jakiej sprawy warto żyć, a dla jakiej nie. To właśnie dlatego widzimy dziś na świecie tyle korupcji i zła – abyśmy mogli szybciej i wyraźniej przeprowadzać nasze analizy.

Potentaci, którzy kiedyś czuli, że są na szczycie świata, teraz czują powiew zmian. Ludzie zaczynają nie tylko chcieć, ale wręcz domagać się równowagi w społeczeństwie, w którym wszyscy traktowani są sprawiedliwie. W takim społeczeństwie przywódcy opinii publicznej, „idole”, będą tymi, którzy pomogą zjednoczyć ludzi oraz ustanowić spójność i wzajemną odpowiedzialność w społecznościach i społeczeństwach, a sławni, samolubni bogaci zostaną zdegradowani.

Źródło: https://bit.ly/3trfT6d


Egoizm czy grzech?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Robić innym źle aby tobie było dobrze – to egoizm, czy grzech?

Odpowiedź: Egoizm sam w sobie – to nie grzech, to nasza natura. Grzech – jest wtedy kiedy używamy go ze szkodą dla innych.

Wszystko jest bardzo proste. Jeśli robisz coś, żeby tobie było dobrze, a przy tym źle innym – to grzech. I odwrotnie – jeśli robisz, żeby tobie było po prostu dobrze, bez szkody dla innych, wtedy to normalne.

Pytanie: Odrzucając pierwotną wolną wolę, Kabała jednak daje człowiekowi możliwość wyboru między egoistycznymi i altruistycznymi siłami. Jak sobie z tym poradzić?

Odpowiedź: Na tym polega nasza wolna wola. Powinienem wznieść się ponad swój egoizm i starać się działać tylko dla dobra bliźniego, co nazywa się, w imię altruizmu.

Z programu telewizyjnego „Rozmowy”, 01.11.2021


Plan Wielkiego Programisty

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W jakim stopniu zjawiska katastroficzne zachodzące dziś w naturze, w relacjach społecznych, na poziomie zmiany celów, stawianych przed ludźmi, przyśpieszają lub opóźniają odkrycie Programisty, który stworzył wszechświat?

Być może specjalnie popycha nas do jakiegoś punktu przełomowego, po którym nie będzie innego wyjścia?

Odpowiedź: Mimo wszystko nie mamy żadnego wyjścia. Mamy tylko jedną drogę: albo rozwijać się automatycznie zgodnie z Jego planem, albo podejmować własne wysiłki.

Jego plan jest skierowany na to, aby istoty, które On stworzył, pojęły Go i odkryły, że wszystko, co stworzył, zostało stworzone w formie wielkiego dobra. A ponieważ nie chcą tego poznać, to istnieją w przeciwstawnym świecie, w przeciwstawnych doznaniach, w swoich egoistycznych pragnieniach.

Nie proponuje się tu nic nowego – tylko zmienić naszą naturę z egoistycznej na altruistyczną. Jeśli opanujemy ją, zrozumiemy, że świat, wszechświat, kosmos mają zupełnie inny obraz. W naszym naprawionym mózgu będzie się to odzwierciedlało prawidłowo.

Z programu telewizyjnego „Wirtualny świat”, 09.02.2022


Zrozumieć, po co żyć

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kiedy w człowieku odkrywa się pytanie o sens życia, bardzo ważne jest, jak z niego korzystać. Ważne jest też, aby zrozumieć, że jest to jakościowo nowe pragnienie, które daje mi możliwość wzniesienia się na inny poziom?

Odpowiedź: Tak, ale tylko w tym przypadku, gdy masz rozwiązanie na to pytanie: „Co dalej poza granicami tego życia?”. Ale realne, a nie to, co ci obiecują: „Jeśli zabijesz pięćdziesiąt osób, to natychmiast pójdziesz do nieba z setką hurys”.

Nie wierz nikomu na słowo, możesz realnie odkryć dla siebie kolejny etap naszej egzystencji, po za naszym ciałem, wyjść z niego już teraz i zacząć poznawać prawdziwą rzeczywistość. Jeszcze żyjesz w tym życiu, od razu jako dodatek przechodzisz jego następny poziom, kontynuujesz go i widzisz, że jest nieskończony, doskonały. Wtedy warto żyć, inaczej nie.

W dzisiejszych czasach nie chcemy by rodziły się dzieci. Po co? Dlaczego? Kiedy widzę, jak wygląda życie, jak ludzie cierpią… Inwestuję w dziecko, wychowuję je. Po co? Żeby od 15 roku życia czuło się nieszczęśliwe. Dziecko samo podświadomie pyta: „Po co mnie urodziłaś?”

Dlatego jeśli nie odpowiem sobie na pytanie o sens mojego życia i moich dzieci, to na tym trzeba zakończyć naszą ziemską egzystencję wcześniej, zanim zajdzie słońce.

Spójrzcie co dzieje się z Europą – dookoła negatywna demografia. Czyżby trudno było tam żyć? Wcale nie trudno! Ludzie żyli w znacznie gorszych warunkach i mieli po piętnaścioro dzieci. A teraz nie ma sensu mieć nawet jednego dziecka, dlatego że człowiek jest tak bardzo pusty w środku, że odczuwa tę pustkę w swojej kontynuacji.

Właśnie w naszym pokoleniu odkrywa się Kabała i oferuje nam możliwość odkrycia perspektywy, która zmieni całe nasze życie.

Z programu telewizyjnego Przybliżenie kamerą. Podsumowując wnioski”


Dużo więcej fal na morzu Covida

Probówka z napisem „COVID-19 Omicron wariant test pozytywny” widoczna na zdjęciu wykonanym 15 stycznia 2022 r. REUTERS/Dado Ruvic

Jest takie często powtarzane powiedzenie na pocieszenie po rozstaniu: „W morzu jest jeszcze mnóstwo ryb”. Obstawiając zakończenie fali Omicronu i mówiąc „Żegnaj!”, musimy pamiętać, że na Morzu Covida jest jeszcze wiele innych fal. Chociaż Omicron był łagodną falą w porównaniu z poprzednimi, nie ma gwarancji, że następne będą równie wyrozumiałe, a nawet podobnego rodzaju. Jedno jest pewne: sami ściągamy na siebie kłopoty. Dziury, które wyrywamy w tkaninie gładkiej rzeczywistości, będą ściągać na nas każde kolejne nieszczęście, dopóki nie przekonamy się, że musimy naprawić rozdarcia i wyprostować wgłębienia.

Covid, podobnie jak pozostałe kryzysy, które nas dotykają, nie jest przypadkiem losowym. Jest on bezpośrednim skutkiem naszego złego traktowania wszystkiego, co nas otacza. Wszystkie kryzysy, w tym Covid, mają na celu spowolnienie i powstrzymanie naszego wandalizmu wobec natury oraz słabszych ludzi i narodów.

Od samego początku byłem wdzięczny za koronawirusa właśnie dlatego, że zmusił nas do zwolnienia tempa. Nie mam wątpliwości, że bez niego bylibyśmy dziś w znacznie gorszej sytuacji niż teraz. Fala Omicronu była najłagodniejsza z dotychczasowych, ale wciąż nie wyciągnęliśmy wniosków; wciąż czekamy na moment, w którym będziemy mogli powrócić do naszego lekkomyślnego stylu życia. Jeśli nie nauczymy się być rozważni, natura nałoży na nas swoje kajdany i będzie to droga pełna bólu.

Jednocześnie, jeśli nauczymy się być rozważni i zadbamy o to, by każdy miał zaspokojone swoje podstawowe potrzeby, a możemy to zrobić bez dokładania choćby jednego centa do naszych wspólnych wydatków, zobaczymy natychmiastową ulgę od wszystkich nękających nas dziś kryzysów. Powinniśmy wykorzystać szansę, jaką dała nam natura – przerwę od pandemii – i zająć się pilnymi potrzebami ludzkości. Powinniśmy zapewnić wszystkim żywność, mieszkania, szkolnictwo i zdrowie. Jeśli to zrobimy i ustanowimy zrównoważony styl życia na całym świecie, przestaniemy cierpieć z powodu plag, wojen i innych kryzysów.

Aby osiągnąć równowagę, musimy zbudować zaufanie i zrozumieć, że wszyscy jesteśmy od siebie zależni. Jeśli uświadomimy sobie, że cała ludzkość stoi nad przepaścią i jeśli jeden z nas upadnie, to upadniemy wszyscy, to nie pozwolimy nikomu upaść.

Tak jak nowe szczepy szybko rozprzestrzeniają się po całym świecie, czyniąc szczepionki bezużytecznymi, tak każdy problem, który kogoś dotknie, natychmiast dotknie całego świata. Jeśli to odczujemy i będziemy żyć z takim nastawieniem, na pewno unikniemy kłopotów, a fale morskie nie rozbiją się o nasze głowy.

Łatanie dziur oznacza naprawianie rozłamów między nami. Jeśli zamiast wzajemnie się szarpać, pomożemy sobie nawzajem by naprawić nasze życie, tkanina rzeczywistości będzie gładka i prosta, a nasze życie – nareszcie spokojne.

Źródło: https://bit.ly/36NAOce


Czy światu łatwiej jest się zmienić czy zginąć?

каббалист Михаэль Лайтман Każde działanie duchowe rozpoczyna się od działania przeciwnego jako „przewaga światła, która objawia się z ciemności”. W przeciwnym razie nie jesteśmy w stanie poczuć, ponieważ wszystko jest postrzegane tylko na kontraście. Dlatego ciemność poprzedza światło, a dezorientacja i niezrozumienie poprzedza jasność i uświadomienie. Tak dzieje się ze wszystkim.

Spójrzcie na nasze życie: ile czasu ludzkość będzie jeszcze cierpiała, aby uświadomić sobie zło egoizmu i ostatecznie zdecyduje, że należy się od niego uwolnić, ponieważ jest to źródło wszystkich naszych problemów. Chociaż nie wiemy, jak to zrobić, to najwyraźniej będziemy musieli zwrócić się do Stwórcy razem z całą ludzkością.

Powiedziano, że „przewaga ziemi (pragnienia) jest we wszystkim”. Przede wszystkim w pragnieniu musi odkryć się ciemność i tylko z ciemności osiągniemy światło. Dokładnie to dzieje się teraz w naszym życiu. Cała ewolucja ludzkości była spowodowana wzrostem egoizmu. W obecnym czasie doszliśmy do tak zwanego „ostatniego pokolenia”, pokolenia Mesjasza, które powinno przebudzić wyższą siłę, która wyciągnie (heb. moszech) nas z naszego egoistycznego pragnienia.

Rozumiemy, że nie jesteśmy w stanie tego zrobić, ponieważ egoizm jest całą naszą naturą, całym naszym życiem. Nie umiemy myśleć inaczej, tylko odkrywamy nasze zło, ale nie jesteśmy nawet w stanie wyobrazić sobie, jak można zbawić się od niego.

Dlatego dzisiejszy stan jest niezwykle ważny, wyjątkowy, jakiego nie było w całej historii ludzkości. Stopniowo dociera do nas, że nie możemy już istnieć tak, jak przed tysiącami lat. Cały nasz rozwój doprowadził jedynie do uświadomienia sobie tego, że nie możemy dłużej pozostawać w egoistycznej naturze i konieczne jest, aby podnieść się nad nią.

Ale dokąd się podnieść i jak to zrobić? Kabaliści radzą nam: wiarą ponad wiedzę. Ale co to jest i jak osiągnąć taki stan, kiedy obdarzanie stanie się wyższe i ważniejsze niż otrzymywanie? Człowiek nie jest do tego zdolny. W takim momencie uświadamiamy sobie swoją całkowitą bezradność i rozumiemy, że nie możemy na nikim polegać, nie mamy nadziei, jak tylko na naszym Stwórcy.

Ludzkość zaczyna ujawniać, że egoizm jest siłą daną z góry, że istnieje wyższa siła, przeciwieństwo egoizmu, którą musimy poprosić o pomoc, aby obróciła siłę zła w siłę dobra, w anty egoizm. Dopiero wtedy będziemy żyć dobrze i szczęśliwie w nowym świecie.

Na razie jest to dla nas niezwykle trudne. Łatwiej jest nam uwierzyć, że świat w ogóle przestanie istnieć, niż wyobrazić sobie, że możemy żyć zgodnie z prawami altruistycznej natury. Jak to możliwe, aby między wszystkimi ludźmi, w dowolnym miejscu i dowolnym stanie, liczyć się tylko z tym, ile mogę oddać bliźniemu, a nie jaką korzyść z niego będę miał?

Altruizm – to inna natura. Jeśli obłóczy się w nas, to będziemy zachowywać się inaczej, a jeśli nie zrobi tego – nie zmienimy się. Dlatego jedynym naszym wyjściem jest zrozumienie, że nie możemy już dalej być w egoistycznej naturze, że musimy przejść do nowego, odwrotnego podejścia do życia. Wszystko, co się wokół dzieje, prowadzi nas do tego. Więc jak najszybciej musimy uświadomić sobie, że nie ma innego wyboru, że wszystko zależy tylko od naszej modlitwy.

Rzeczywiście, łatwiej jest człowiekowi wyobrazić sobie zniszczenie i zagładę świata niż życie zgodnie z prawami obdarzania. Cały nasz świat zbudowany jest na sile egoizmu, dlatego jego zniszczenie nastąpi przez tę samą egoistyczną siłę. Tutaj nie będzie niczego nowego. Doświadczyliśmy już w tym świecie strasznych wojen, katastrof i problemów.

Gdzieś na świecie ciągle mają miejsce jakieś nieszczęścia i wszyscy rozumieją, że świat może się zawalić. Ale przy tym pozostanie ta sama siła egoizmu, która właśnie doprowadziła świat do zguby.

Znacznie trudniej jest zmienić program, według którego funkcjonuje świat, charakter związku między nieożywioną, roślinną i zwierzęcą naturą i ludźmi, tak aby wszystko działało w odwrotnej formie, w obdarzaniu bliźniego. Każdy powinien zapoczątkować liczenie się z innymi i zatroszczyć się o ich dobro. Obecnie po prostu nie mieści się to w naszych głowach, nie możemy sobie tego wyobrazić.

Bo musielibyśmy w tym celu poczuć pragnienie innych i starać się je napełnić. W taki sposób powinien działać każdy z nas przez cały czas. Dlatego musi być zainstalowany inny program do tego ogromnego komputera, do świata nieożywionego, roślinnego, zwierzęcego i ludzkiego. Nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić. Żadne próby socjalistów i utopistów, aby stworzyć taki świat, nie przyniosły sukcesu. Takiego przewrotu może dokonać tylko Stwórca, który da nam inną, nową naturę. Powinniśmy starać się poprosić Go o to tak szybko, jak tylko to możliwe.

W przeciwnym wypadku cierpienia, które teraz ujawniają się coraz bardziej, popychając nas coraz bardziej do naprawy świata, zobowiążą nas do tego. Ale to bardzo trudna, długa i bolesna droga, pełna cierpienia. Tak się właśnie nazywa – „droga cierpienia”.

Więc lepiej pójdźmy drogą światła. Dlatego musimy przyciągnąć z góry wyższą siłę, aby obłóczyła się w nas. Musimy żądać, prosić Stwórcę, aby dał nam siłę obdarzania. W przeciwnym razie nie odniesiemy sukcesu. Będziemy się starać dojść do naprawy sami, aż w końcu wpadniemy w desperację z powodu tej pracy. Właśnie wtedy nasze wołanie dotrze do Stwórcy i On da nam swoją altruistyczną siłę. To się nazywa wyjściem z Egiptu, z naszego egoizmu.

Ale jeśli nie poprosimy, nie zobowiążemy Stwórcy, aby nam pomógł, nie zmienimy niczego i każdego dnia będziemy coraz bardziej cierpieć z powodu naszego egoizmu. Nie należy mieć nadziei, że koronawirus wkrótce zniknie. Nie opuści nas, a na dodatek pojawią się jeszcze poważniejsze problemy. Pieniądze, zasoby, produkty wkrótce się skończą – ludzkość będzie strasznie cierpieć. A poza tym nadciągają huragany, chmury szarańczy, powodzie i susze.

Wszystko dlatego, abyśmy zrozumieli, że tylko za pomocą prośby do Stwórcy możemy mieć nadzieję zbawienia się od wszystkich problemów i nieszczęść. A gdy już zaczniemy zwracać się do Niego, zrozumiemy, że nie jest najważniejsze pozbycie się problemów i nieszczęść. One przyszły dlatego, aby przekonać nas, byśmy się zwrócili do Stwórcy. Dlatego szkoda prosić Go o korzyści materialne, lepiej poprosić Go, aby zbliżył nas do Siebie, gdyż tam znajduje się całe szczęście.

Z lekcji według artykułu „Szamati” nr 34, 01.07.2020


Życie w fałszywej rzeczywistości

Nasz domyślny stan umysłu jest taki, że wszyscy chcą nas dopaść – to rzeczywistość, w której pies zjada psa. Żyjemy w ciągłym strachu, że wszyscy chcą nas wykorzystać, znęcać się nad nami i upokarzać nas, i że jeśli nie będziemy się pilnować, będziemy krzywdzeni na każdym kroku. Co gorsza, mamy wrażenie, że tak właśnie działa cała rzeczywistość. Ale gdyby tak było w całej rzeczywistości, to czy komórki kiedykolwiek tworzyłyby kolonie i powstawałyby organizmy? Czy molekuły łączyłyby się, tworząc organy, czy atomy łączyłyby się, tworząc molekuły? Gdyby tak było, nie istniałoby życie, nie byłoby nawet wszechświata. Istniałyby tylko pojedyncze, oddzielne cząsteczki, które nigdy nie stworzyłyby niczego bardziej złożonego niż one same.

Rzeczywistość, której doświadczamy, nie jest więc prawdziwą rzeczywistością – tą, która nas stworzyła, utrzymuje i pozwala nam czytać te słowa.

W prawdziwej rzeczywistości wszystko istnieje w harmonii ze wszystkim innym, a wszystkie jej części razem tworzą doskonałą całość. W prawdziwym świecie nic i nikt nie bierze więcej, niż potrzebuje do utrzymania siebie, a system jest doskonale harmonijny.

Tak jak nasze komórki funkcjonują automatycznie i tworzą harmonijny organizm, którym jesteśmy, tak samo działa pozostała część przyrody. Myślą przewodnią rzeczywistości nie jest wyzysk, lecz harmonia, do której wszystko i wszyscy się stosują, oprócz nas, ludzi.

Jesteśmy jedynym elementem rzeczywistości, który chce brać dla siebie więcej, niż potrzebuje, który chce konsumować i niszczyć, poniżać i podbijać, wykorzystywać i protekcjonalnie traktować, i który czerpie przyjemność z krzywdzenia innych. Ponieważ myślimy i działamy w ten sposób, sądzimy, że wszyscy też tak myślą i działają. A ponieważ żyjemy zgodnie z tym założeniem, stworzyliśmy obrzydliwy świat na swój własny, obrzydliwy obraz.

Istnieje jednak dobry powód, dla którego zostaliśmy stworzeni w tak złośliwy sposób. Dążenie do wyjścia z tego niepokojącego stanu doprowadzi nas do zrozumienia, jak naprawdę działa cała rzeczywistość. Odmówiono nam naturalnych instynktów, które popychają wszystkie stworzenia do harmonii, właśnie po to, byśmy mogli rozwijać tę harmonię z własnej woli i dzięki własnej świadomości. Staliśmy się brzydcy właśnie po to, by móc wybrać piękno.

Różnica między działaniem w harmonii z całym stworzeniem w sposób instynktowny lub świadomy jest taka, jak różnica między byciem częścią organizmu a byciem umysłem, który rządzi organizmem i kieruje jego działaniami. Przeznaczeniem ludzkości jest stać się tym umysłem, tą świadomością.

Aby to osiągnąć, musimy zacząć praktykować harmonijne relacje, zamiast podążać za naszą wrodzoną, eksploatacyjną naturą. Aby to osiągnąć, musimy uświadomić sobie, że żyjemy w fałszywej rzeczywistości, że prawdziwa rzeczywistość jest harmonijna i kompletna, i że tylko nasze błędne postrzeganie jej nie pozwala nam zobaczyć prawdy i żyć w tym doskonałym świecie.

Źródło: https://bit.ly/36MziHk


Inżynieria społeczna – prawda jest kwestią perspektywy

W ostatnich latach gorącym tematem dyskusji stał się temat inżynierii społecznej, którą można zdefiniować jako mimowolne manipulowanie ludźmi w kierunku działań i poglądów zgodnych z wolą manipulatora. Tak było od wieków, ale teraz zdaliśmy sobie z tego sprawę. To straszna rzecz, którą ludzie robią sobie nawzajem, ale kiedy już wiemy, że istnieje, wiemy przynajmniej, jak łatwo można nas oszukać, jak również to, że prawda jest kwestią perspektywy, a nasza perspektywa zależy od tego, kto lepiej potrafi nami manipulować.

Inżynieria społeczna jest wszędzie – w wiadomościach, które pokazują tylko jedną perspektywę, w gazetach, które przekręcają historie, aby pokazać coś przeciwnie do tego, co się faktycznie wydarzyło, na zdjęciach zrobionych w jednym otoczeniu, a których podpis mówi coś zupełnie innego, w fałszywych badaniach finansowanych przez korporacje lub akcjonariuszy, którzy dyktują swoje „naukowe” ustalenia, w „cytatach” z anonimowych źródeł, których nie można zweryfikować, ale które podają nam „informacje”, które inżynier społeczny chce przekazać, i na niezliczone inne sposoby.

Dawniej władcy i rządy wykorzystywali żołnierzy, tajne służby i policję, aby wzmocnić swoją kontrolę nad społeczeństwem. Dzisiaj, rządzą oni poprzez manipulowanie społeczeństwem, aby wierzyło w to, w co oni chcą, aby wierzyło.

Ale nie możemy winić rządów i władców za to, że są tak manipulacyjni. My sami chcemy być manipulowani. Nikt nie chce znać prawdy, a jak na każdym rynku, nikt nie sprzeda produktu, jeśli nie ma na niego popytu. Co więcej, jeśli powiesz ludziom kłamstwo, które chcą usłyszeć i opatrzysz je etykietką „prawda”, znajdzie ono wielu nabywców.

Obecnie to, co podoba się naszemu ego, uważane jest za prawdę. To tak, jakby cała rzeczywistość była przede mną, ale cała moja uwaga jest skupiona na pudełku, w którym się znajduję. Nie widzę otaczającej mnie rzeczywistości, a jedynie pudełko.

Pudełko jest moim ego i wyświetla mi tylko to, co podoba się mojemu ego. W rezultacie myślę, że to jest rzeczywistość, ponieważ jestem skupiony tylko na pudełku i nie widzę prawdziwej rzeczywistości.

Tymczasem ci, którzy manipulują pudełkami przedstawiającymi naszą rzeczywistość, robią, co chcą. Nie czują potrzeby ukrywania swoich wad, ponieważ korupcja daje im sławę, a dzięki inżynierii społecznej wszystko może ujść im na sucho. Nie ma ucieczki, chyba że uwolnimy się z uścisku pudełka, naszego ego, które determinuje naszą percepcję.

Jest tylko jeden sposób, aby uwolnić się z pudełka: przyjąć przeciwny tryb pracy. Zamiast skupiać się na tym, co możemy otrzymać od wszystkiego, z czym się stykamy, powinniśmy skupić się na tym, co możemy dać.

Tylko wtedy, gdy skupiamy się na dawaniu, a nie na otrzymywaniu, możemy doświadczyć prawdziwej wolności – wolności od ego. Kiedy jesteśmy wolni od ego, będziemy oceniać wszystko zgodnie z jego prawdziwą naturą. Jeśli wystarczająco dużo ludzi przyjmie taki sposób myślenia, cała nasza rzeczywistość się zmieni i nie będziemy musieli ciągle walczyć, aby narzucić wszystkim nasz punkt widzenia.

Kiedy jest wojna, wszyscy przegrywają. Ale kiedy ludzie starają się wspierać i pomagać sobie nawzajem, wszyscy wygrywają. Naszym zadaniem dzisiaj jest uświadomienie sobie tej prostej prawdy i jak największej liczbie ludzi. Kiedy zrozumie wystarczająco dużo ludzi, będą oni współpracować, aby stworzyć nową rzeczywistość, w której każdy jest otoczony opieką i nikt nie jest manipulowany.

Źródło: https://bit.ly/3BWPUaC