Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Co wiesz o systemie, w którym żyjemy?

Żyjemy w jednym globalno – integralnym systemie, który ma wobec nas specyficzne wymagania.

Jakie to są wymagania?

Chodzi o to, że dostosowujemy się do jego globalno – integralnych praw. System, w którym żyjemy, zmusza nas do połączenia się z nim w sposób harmonijnie współzależny, jak części systemu analogowego. My, przeciwnie, działamy wobec siebie nawzajem negatywnie. Przedkładamy korzyści własne nad korzyści innych i całego systemu.

Taka postawa jest destrukcyjna.

Prowadzi to do rozprzestrzeniania się wyzysku, manipulacji i nadużyć w naszych relacjach, a także do wyczerpania zasobów naszej planety. Innymi słowy, obecnie chcemy, myślimy i działamy wbrew prawom globalnego, integralnego systemu, w którym żyjemy.

W związku z tym otrzymujemy niezliczone negatywne reakcje z jego strony, wszelkiego rodzaju problemy i kryzysy na skalę osobistą, społeczną, ekonomiczną i ekologiczną: od narastającej depresji, stresu, niepokoju i samotności poprzez różne wojny i inne konflikty, aż po katastrofy ekologiczne i pandemie.

Globalny, zintegrowany system, w którym żyjemy, reaguje na nasze nastawienie do niego, tj. na nasz stosunek do siebie nawzajem i do przyrody w ogóle.

Możemy uczynić z niego, co tylko chcemy, ale ostatecznie będziemy musieli nauczyć się, jak ten system funkcjonuje z całkowitymi wzajemnymi powiązaniami i współzależnością między jego częściami, jego integralnymi prawami osiągając zrozumienie, jak prowadzić harmonijne i spokojne życie, żyjąc w nim.

Jeśli nie poznamy praw systemu, będziemy odczuwać coraz większe negatywne sprzężenie zwrotne z jego strony, ponieważ siła ochrony w systemie zawsze będzie dominować.

Źródło: https://michaellaitman.medium.com/what-do-you-know-about-the-system-in-which-we-live-9674779d526b


Naturalny proces

каббалист Михаэль Лайтман Obecnie przeszłe różnego rodzaju zainteresowania ludzkości wydają się nam naiwne. Ale nie uważam tego za rodzaj lekceważenia, to naturalny rozwój. My również będziemy wydawać się tacy, naszym potomkom.

Gdybyśmy teraz porozmawiali ze starożytnymi greckimi naukowcami, podaliby nam kilka arytmetycznych praw, których uczą się dzisiaj dzieci w pierwszych klasach. Ci wielcy naukowcy z ekscytacją, drżącym głosem opowiadaliby nam o swoich odkryciach.

Co można tutaj powiedzieć? W taki sposób rozwijamy się. Wszystko jest względne. Absolutne jest tylko zrozumienie wyższej siły, dlatego że jest niezmienna, i podobieństwo do niej zaczyna podnosić człowieka wyżej.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Podróż w czasie”


Pragnienie kabalisty

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jakie są Pana pragnienia jako kabalisty?

Odpowiedź: Zobaczyć naprawiony świat. Naprawdę. W dzisiejszym świecie coraz bardziej narasta uczucie beznadziejności. Oczywiście jest to straszne i niepokojące, dlatego że beznadziejność zagraża nam straszliwym wybuchem.

Ludzie nie rozumieją, jaka to eksplozja, kiedy ludzkość będzie po prostu płonąć. Człowiek nie będzie mógł sam się ugasić, będzie się powoli wypalał. Lecz nie jest to zwykły fizyczny ogień, ale powolne wypalanie od wewnątrz, jak promieniowanie będące następstwem wybuchów jądrowych. To jest przerażające. Człowiek będzie stopniowo zwęglać się.

Przekazuję te stany fizyczne w takich słowach, które możemy zrozumieć. Ale cierpienia moralne będą o wiele gorsze. Ludzie nie mają pojęcia, z czym igrają. Myślą, że wyjściem z sytuacji jest jakikolwiek wybuch. Nie rozumieją, że jeśli taki wybuch nastąpi, będzie już za późno.

Tego się najbardziej boję. Rozumiecie, że nie jestem już w tych latach, by bać się za siebie. Żal mi ludzkości, dlatego że jednocześnie ma możliwość, aby łatwo i prosto doprowadzić do idealnego stanu, do wiecznego, doskonałego życia. Teraz ma taki wybór, wystarczy trochę schylić głowę.

Gdy miliony podejmą się tej sprawy, ta metoda od razu będzie zrozumiała. Nie może być do końca przejrzysta, jeśli biorą w tym udział setki tysięcy ludzi. Ale gdy stanie się to udziałem wielu milionów ludzi, natychmiast będzie dostępna i jasna dla wszystkich.

Gdyby człowiekowi pokazano nowoczesny samochód dwieście lat temu, nie byłby w stanie go prowadzić. Nie miałby takich umiejętności, żeby pociągnąć tutaj, tam skręcić, nacisnąć na pedał. A teraz nawet dziecko wsiądzie za kierownicę i pojedzie, ponieważ jest to przeznaczone dla miliardów ludzi. Dlatego staje się dziedzictwem wszystkich.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Czym jest bogactwo?”


Epidemia samotności

W tym miesiącu Naczelny Lekarz Stanów Zjednoczonych opublikował poradnik na temat samotności zatytułowany „Nasza epidemia samotności i izolacji”. Według poradnika, około połowa dorosłych Amerykanów codziennie doświadczała samotności, nawet przed wybuchem pandemii COVID-19, która tylko pogorszyła sytuację. Brak więzi społecznych może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia i zwiększać ryzyko przedwczesnej śmierci o 26%. Zwiększa również ryzyko chorób serca, udaru mózgu, lęku, depresji, demencji i jest uważany za jedną z głównych motywacji do samookaleczenia.

Ale być może najbardziej niepokojącym wnioskiem, płynącym z poradnika, jest spadek więzi społecznych wśród nastolatków i młodych dorosłych. Spadek czasu spędzonego na kontaktach społecznych „jest najbardziej widoczny wśród młodych ludzi w wieku od 15 do 24 lat. W tej grupie wiekowej czas spędzony osobiście z przyjaciółmi zmniejszył się prawie o 70% w ciągu niespełna dwóch dekad” w latach 2003–2020.

Samotność to poczucie, że nie mogę utrzymać pozytywnych, wzajemnych więzi z otaczającymi mnie ludźmi. Nie jest to kwestia liczby osób, które mnie otaczają, ani czasu spędzanego na platformach społecznościowych. Poczucie osamotnienia zależy od jakości znajomości, a nie od ich ilości. Jeśli czuję się odłączony i nie mogę ufać ludziom, z którymi mam kontakt, że mnie wspierają, i ja też nie jestem skłonny ich wspierać, doświadczę samotności.

Nie każdy boi się samotności. Niektórzy ludzie nie czują się odizolowani lub pozbawieni wsparcia, ponieważ mają wokół siebie niewielu ludzi lub nie mają ich wcale. Dla innych jednak fizyczna izolacja przekłada się na poczucie samotności, ze wszystkimi jej negatywnymi skutkami.

Od momentu narodzin ludzie wokół nas kształtują nasze rozumienie, poglądy, odczucia i postrzeganie świata. Mogę mieszkać w jakiejś odizolowanej wiosce, odłączony od cywilizacji, ale czuję się głęboko związany z moimi współmieszkańcami. W takim stanie nie będę czuł się samotny, ponieważ otaczający mnie ludzie dostarczają mi wszelkiego wsparcia i ciepła, jakiego potrzebuję, a to, czego uczę się poprzez kontakty z nimi, wystarcza do życia, które prowadzę.

Z drugiej strony, mogę być otoczony przez miliony ludzi, ale jeśli żaden z nich nie zapewni mi wsparcia i ciepła, a to, czego się od nich nauczę, nie zapewni mi narzędzi, które pomogą mi skutecznie radzić sobie z życiem, będę czuł się samotny. Co więcej, masy obojętnych ludzi wokół mnie tylko spotęgują moje poczucie samotności i niepewności.

Nie potrzebuję wrogów, aby czuć się samotnym; apatia otoczenia wystarczy, by poczuć się jak nic nieznaczący pyłek, a bardzo niewielu ludzi potrafi poradzić sobie z poczuciem bezwartościowości.

Szczególnie w przypadku ludzi młodych, najbardziej dotkniętych izolacją społeczną, nie możemy ignorować rozprzestrzeniającej się epidemii samotności. Z natury młodzi ludzie potrzebują więzi społecznych, ponieważ są to ich lata formacyjne, kiedy kształtują swój światopogląd i opanowują sztukę życia w cywilizowanym społeczeństwie. Bez zdrowych kontaktów będą dorastać niepewni i nieprzystosowani do społeczeństwa. Tacy ludzie nigdy nie będą szczęśliwi.

Jeśli pozostaniemy bierni w obliczu rozprzestrzeniającej się epidemii, konsekwencje społeczne mogą być przerażające. Na szczęście nie jesteśmy bezradni. Im bardziej jesteśmy aktywni wobec naszego środowiska, tym bardziej możemy je zmienić. Jeśli będziemy do niego pozytywnie nastawieni, ono odwzajemni naszą postawę. Aby uzyskać wsparcie i afirmację ze strony otoczenia, nie musimy oczekiwać, że inni nam je zapewnią. Zamiast tego powinniśmy inicjować takie zachowanie wobec innych, a oni odwzajemnią nasze pozytywne i wspierające zachowanie.

Większość z nas boi się otworzyć swoje serca. Zostaliśmy uwarunkowani, aby myśleć, że jeśli otworzymy nasze serca przed innymi, staniemy się bezbronni i ludzie nas skrzywdzą. Jednak w większości przypadków jest odwrotnie: jeśli otworzymy nasze serca dla innych, oni otworzą swoje serca dla nas.

Nasza samotność jest zatem łatwiejsza do pokonania, niż mogłoby się wydawać. Jeśli wykonamy pierwszy ruch w kierunku innych, najprawdopodobniej oni wykonają następny ruch w naszą stronę, a nie przeciwko nam. Możemy wyleczyć epidemię samotności, ale musimy chcieć ją wyleczyć i musimy być gotowi zaryzykować. A co najważniejsze, nie powinniśmy oczekiwać, że inni będą dla nas przyjaźni, chyba że najpierw my będziemy przyjaźni dla nich.

Źródło: https://michaellaitman.medium.com/the-loneliness-epidemic-6a83e60583f4


Jak zakończyć wojnę?

W 1914 roku, podczas I wojny światowej, miało miejsce niesamowite wydarzenie. Tuż po tym, jak pół miliona ludzi zostało zabitych w pobliżu belgijskiego miasta Ypres, 24 grudnia, przed Bożym Narodzeniem, nagle żołnierze zaczęli dekorować niemieckie okopy girlandami i różnymi światełkami.

Zarówno Francuzi, jak i Brytyjczycy również wyszli na neutralne terytorium z okopów wroga, gromadząc około 100 000 ludzi. Do tego momentu zabijali się nawzajem, ale tego dnia spotkali się i połączyli: wymieniali pamiątki, śpiewali piosenki, handlowali guzikami, tytoniem, winem i słodyczami oraz grali w piłkę nożną puszkami.

W 2014 r. zbudowano pomnik upamiętniający to wydarzenie.

To pokazuje, że nawet najsilniejsza nienawiść może zostać przeistoczona w jednej chwili. Nie przeszkodzi w tym nawet długo trwająca walka, by potem nagle, puf – nienawiść się rozproszyła i zniknął powód stojący za nią.

To był niesamowity spektakl. Ci, którzy walczyli na śmierć i życie i nienawidzili się nawzajem, nagle zaczęli się łączyć. Oczywiście generałowie natychmiast interweniowali i pod groźbą śmierci zmusili żołnierzy do powrotu do okopów. W sumie wojna trwała cztery lata i zginęło w niej 20 milionów ludzi.

Kluczowym pytaniem, które pojawia się w tym momencie, jest to, czy możliwe było powstrzymanie tej wojny? W szeregowych żołnierzach pojawiło się pragnienie podjęcia pojednania z wrogiem, ale generalicja dowództwa wojskowego, która wykluczyła taki rozwój wydarzeń, wydała rozkazy na nowo rozpalające zarzewie wojny.

Przykład ten był jednak tak znamienny, że przeszedł do historii jako niesamowity przypadek, gwałtownej, zbiorowej transformacji wewnętrznej powodującej, że ludzie którzy zamierzali się zabić nagle wyciągali do siebie ręce w pojednaniu.

To nie jest żaden cud. Tak po prostu działa program, który kieruje naszymi pragnieniami. I dlatego nie należy nadmiernie ufać zarówno uczuciom nienawiści jak i miłości do innych ludzi, jako chwiejnym, nietrwałym stanom, co znajduje potwierdzenie np. w przypadku rozwodzących się, którzy wcześniej kochali się „na śmierć i życie” i nagle zastanawiają się nad tym, co widzieli w obiekcie własnych westchnień.

Bardzo liczne przykłady pokazujące nam, że nasze emocje mogą nagle zmieniać się pod wpływem różnych zewnętrznych lub wewnętrznych czynników, powinny nauczyć nas opierać nasze więzi na intencji, a nie na chwiejnych uczuciach.

Oznacza to, że idea zjednoczenia dla której osnową byłoby poszanowanie i przychylność dla odmienności drugiego człowieka, nie zaś, jak to zazwyczaj bywa fascynacja kruchymi iluzorycznymi atutami, stałaby się możliwa do osiągnięcia.

Podstawą takiego założenia jest „wyższy korzeń”, który zawiera w sobie asumpt, że ludzkość została pierwotnie stworzona jako pojedyncza zjednoczona świadomość, która przeszła proces rozpadu i rozproszenia i w konsekwencji postrzega się jako oddzielonych od siebie.

Powoli jednak ludzkość zaczyna rozumieć, że tkwimy w paradygmacie będącym przeciwieństwem naszego prawdziwego stanu, i zaczyna odczuwać tęsknotę do powrotu do całkowitego zjednoczenia.

Źródło: https://michaellaitman.medium.com/how-to-end-war-5f8ae82ff7ae


Środek przeciwko wojnom

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Mówi Pan, że ekran równoważy przeciwstawne siły i wówczas wojny ustają. Jak to się dzieje?

Odpowiedź: Ekran – jest anty egoistyczną siłą, którą każdy musi pielęgnować w sobie, po to, aby połączyć się z innymi. W naszym świecie tylko trochę ustępujemy sobie, ponieważ nasz egoizm czuje, że bez tego nie może istnieć.

Nie mamy innego wyjścia. Wszystko co robimy, jest nie ze względu na miłosierdzie i dobroć, ale tylko w imię swojego dobra, ponieważ inaczej szkodzimy sobie. Zgadzamy się na rozejm, na rzekomo dobre uczynki, tylko dlatego, że te uczynki ostatecznie pozwolą nam na możliwość przetrwania.

Ale gdy tylko pojawi się szansa, aby kogoś podporządkować, stłumić, natychmiast korzystamy z niej. Każdy to robi! Każdy nieustannie szuka wokół siebie tylko takiej możliwości.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Co to jest wojna?”


Co takiego wielkiego zrobił Einstein, że pomógł ludzkości?

Einstein nie zrobił nic, co przyniosłoby nam korzyści. Przyczynił się do tego, że zbudowanie bomby atomowej stało się łatwiejsze i wyprowadził wnioski, że w naszym świecie istnieją właściwości, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć. W świetle tego do czego zachęciły i doprowadziły wynalazki fizyków jądrowych, w tym Einsteina, możemy uznać, ich prace za zbędne, bo czy niezbędna jest nam do rozwoju i szczęścia energia jądrowa i bomby atomowe?

Może istnieć złudzenie, że staliśmy się obecnie nieco radośniejsi, nie musimy pracować tak ciężko jak w przeszłości, otoczeni jesteśmy luksusem, komfortowy styl życia proponuje się nam na każdym kroku. Ale widzimy, że mniej pracy i więcej luksusowego czasu nie równa się większemu szczęściu.

Mamy znacznie więcej depresji, samotności, niepokoju, stresu, nadużywania narkotyków i samobójstw niż kiedykolwiek wcześniej. Dlaczego? Ponieważ żyjemy w czasach wielkich pokus, którym nasz egoizm nie może się oprzeć, a których pozyskiwaniu nie może sprostać.

Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że nauka XX wieku nie przyniosła ludzkości żadnych korzyści. Nie chcę negować jej osiągnięć, ponieważ nauka zrobiła całkiem sporo. Problem polega na tym, że nasze innowacje i osiągnięcia naukowe obróciły się przeciwko nam. Rzeczywiście, nie pracujemy tak ciężko jak w przeszłości. Stworzyliśmy dla siebie wszelkiego rodzaju urządzenia i narzędzia, które dają nam więcej wolnego czasu. Ale co robimy z tym wolnym czasem? Przynosimy sobie coraz więcej kłopotów i zmartwień oraz coraz bardziej wyczerpujemy ziemię z jej zasobów naturalnych.

Nie widzę szczęśliwszych ludzi jako rezultatu naszego postępu naukowego. Kiedyś ludzie angażowali się w znacznie bardziej konstruktywne działania, emocjonalnie i umysłowo. Spędzaliśmy więcej czasu słuchając wielkich dzieł muzycznych, chodząc do teatrów i czytając interesującą literaturę. Dziś czas uwagi ludzi dla takich działań drastycznie spadł, i teraz bezmyślnie przewijamy w komórce kanały w mediach społecznościowych, siedząc w charakterystycznej dla współczesnych czasów pozycji ze spuszczonymi głowami i machającym kciukiem.

Mamy znacznie więcej depresji, samotności, niepokoju, stresu, nadużywania narkotyków i samobójstw niż kiedykolwiek wcześniej. Może istnieć złudzenie, że staliśmy się szczęśliwsi, ponieważ nie musimy pracować tak ciężko, jak w przeszłości, ale widzimy, że mniej pracy i więcej luksusowego czasu nie równa się większemu szczęściu.

Nie mamy podstaw podejrzewać Einsteina o złe intencje w swoich dążeniach do stworzenia lepszego świata, ale jak widzimy nie uwieńczone zostały one sukcesem. Mówię to wszystko pomimo faktu, że lubię i popieram naukę.  Ale jak w każdej sytuacji, wyniki i osiągnięcia naukowe mogą być wykorzystane zarówno dla rozwoju jak i dla destrukcji, tak w tej sytuacji nauka posłużyła się nimi do celów obezwładniania, prześcigania, manipulowania i wykorzystywania innych.

To egoistyczne pobudki ludzi przekształciły odkrycia Einsteina w wynalazki będące przeciwko życiu i dobru człowieka. Dlatego też przesłaniem nie jest pozbycie się nauki, ale nauczenie człowieka zaprzestania działań przynoszących mu korzyści kosztem innych, w przeciwnym razie nic się nie zmieni.

Gdyby to było możliwe, chętnie cofnąłbym się do czasów Einsteina i zamiast rozwijać naukę, przygotowałbym ludzkość do tego jak ma z nią postępować. Wprowadziłbym edukację, która nadawałaby kierunek naprawy własnego egoizmu dla celów osiągnięcia połączenia między ludźmi. Ponieważ, dopiero gdy opracujemy ramy pozytywnego odnoszenia się do siebie, ponad naszymi wrodzonymi pragnieniami wykorzystywania i znęcania się nad innymi, osiągniemy korzyści z rozwoju nauki.

W wyniku edukacji wzbogacającej więzi, w naturalny sposób zaprzestaniemy działań niszczenia i zabijania ludzi i z odrazą odrzucimy pomysły produkowania broni i bomb atomowych. Zamiast tego będziemy szukać sposobów na tworzenie kreacji, które uczyniłyby nas szczęśliwszymi, bardziej pewnymi siebie i bezpieczniejszymi poprzez zwiększenie naszej pozytywnej więzi ze sobą, ponad naszymi szkodliwymi egoistycznymi popędami.

Źródło: https://bit.ly/43FkqTp


Naprawa poprzez ból

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy jako kabalista nie postrzega Pan obecnej presji wywieranej na ludzkość jako dobrej?

Odpowiedź: Nie, ja patrzę na to z punktu widzenia tego, co czuje człowiek.

Kiedy rodzice karzą dziecko i ono płacze, czy to dobrze? Nie mają innego wyjścia. Ono chce zrobić coś złego, a oni próbują go powstrzymać. Opiera się ze wszystkich sił i w konsekwencji zostaje za to ukarane, ponieważ nie ma innego sposobu, aby mu cokolwiek wytłumaczyć.

Rodzice próbują sprawić, aby instynktownie poczuło, że jeśli użyje egoizmu, może obrócić się to przeciwko niemu i zostanie zranione. W trosce o dziecko rodzice postępują wówczas według zasady: „Jeśli będziesz dla kogoś niegrzeczny, to wiedz, że będziesz cierpiał i poczujesz to, co czuli ci, których krzywdziłeś”.

Dziecku jednak trudno jest zrozumieć uczucia dorosłych i niejednokrotnie nie pozostaje rodzicom nic innego, jak być konsekwentnymi w odwodzeniu go od złych zamiarów. Na tym etapie dziecko nie ma jeszcze prawidłowej oceny dobra i zła i jest to zdecydowanie nie komfortowy stan, kiedy nie może postąpić zgodnie z potrzebą własnego egoizmu, a determinacja rodziców jest dla niego bolesnym doświadczeniem.

Nie rozumie bowiem, że „ból” jaki dostarczają mu rodzice, jest konsekwencją troski mającej na celu ochronę małego człowieka przed nieuchronnymi skutkami złego postępowania. Paradoksalnie więc, dobro w człowieku kształtuje się poprzez cierpienia wywołane „pozornymi” wyrzeczeniami i ograniczeniami godzącymi bezpośrednio w nasz egoizm.

Przykłady z małymi dziećmi mają odniesienie do dorosłego człowieka, który używa egoizmu na szkodę drugiego człowieka i w konsekwencji własną. Rodzi się pytanie, ile wobec tego ciosów musi przyjąć ludzkość, aby zrozumiała konsekwencję egoistycznego postępowania w myślach i działaniach oraz ich nieuchronnych skutków.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Czym jest ból Kabalisty?”


Co to jest wojna?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czym jest wojna w duchowości? Dlaczego istnieje ogólnie takie zjawisko, jak wojna?

Odpowiedź: Dlatego że we wszechświecie istnieją dwie przeciwstawne siły. Kiedy te siły nie mogą być zrównoważone przez ekran, wtedy wchodzą w stan duchowego zwarcia i próbują się nawzajem zniszczyć. To się nazywa wojną.

Tak jak w świecie materialnym dochodzi do krótkiego zwarcia elektrycznego, zderzenia przeciwstawnych sił i właściwości, tak jest też w świecie duchowym. To właśnie jest przyczyną wojen w naszym świecie. Dlatego musimy utworzyć ekran pomiędzy tymi siłami, czyli jakiś rodzaj właściwego połączenia między ludźmi.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Co to jest wojna?”


Nie przechodźcie obok obojętnie!

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy ludzie muszą stracić wszystko, aby zacząć słuchać kabalistów? Dopiero gdy stracą, będą mieli zupełnie inne podejście.

Odpowiedź: Chodzi o to, że z jednej strony światem trzeba dobrze potrząsnąć. Z drugiej strony, musimy opowiedzieć mu o Kabale. Inaczej sam jej nie odkryje. Powinna istnieć witryna, obok której będą przechodzić cały czas ludzie, nie zauważając jej, ale w pewnym momencie ją zauważą.

Jak słusznie pokazano w „Harrym Potterze”: nagle przechodzisz przez ścianę na peron „9 i pół”. Idziesz normalną londyńską ulicą i nagle wchodzisz przez jakieś boczne drzwi gdzie jest XV wiek, mimo że jest XX.

W ten sposób cała ludzkość przechodzi obok wejścia do innego świata. Wszystko jest im wyjaśnione, ale oni jeszcze tego nie czują. Nie mają potrzeby żeby odwrócić głowę i popatrzeć na tę witrynę, w której wystawione są kabalistyczne książki, wyjaśnienia sensu życia, nasze środki przekazu. Po prostu ich nie zauważają, przewracają oczami i idą dalej.

Wymaga to wewnętrznego cierpienia, wewnętrznego poszukiwania: „Jak mogę zostać uratowany? Jakie jest wyjście dla świata i dla mnie osobiście z tego stanu?” Kiedy to pytanie pojawi się na poważnie, wtedy rozpocznie się poszukiwanie na nie odpowiedzi. Tak będzie w wielu krajach na całym świecie. Stanie się to obsesją ludzkości: „Co powinniśmy zrobić? Dlaczego i jak?” Wtedy, oczywiście, ludzie inaczej spojrzą na Kabałę.

Nagle: „Ach! Jak to się stało, że wcześniej tego nie zauważyliśmy? Okazuje się, że internet jest przepełniony tymi informacjami! Spójrzcie, jaka ogromna ilość materiału! My nie wiemy, co robić, dokąd iść, a oni wiedzą dokąd iść, mają wszelkiego rodzaju grupy, ośrodki, otwarty uniwersytet, radio, telewizję – proszę, wszystko tam jest”.

Z jednej strony przygotowujemy się do tego. Z drugiej strony, ich wewnętrzne drżenie duszy sprawi, że zwrócą swoją uwagę na Kabałę.  Ale my nie powinniśmy czekać, aż się otrząsną. Trzeba kochać ludzi, dlatego, że są twoją częścią. Teraz jeszcze ich nie czujesz, ale zaczniesz czuć, że są integralną częścią Ciebie.

Nagle poczujesz ich bliżej niż odczuwasz samego siebie. Zaczniesz ich kochać bardziej niż siebie, kiedy odkryjesz, co znaczy dla ciebie reszta ludzkości. Okaże się, że jest to najbardziej wewnętrzna, najważniejsza, najbardziej ukochana część Ciebie.

Wszyscy najbardziej znienawidzeni, najbardziej odlegli ludzie, których lekceważyłeś, nie mogłeś ich dotknąć, pomyśleć o nich, absolutnie nie chciałeś widzieć ich obok siebie, nagle odkrywają się przed Tobą jako najbardziej upragnieni i najdrożsi. Nie można powiedzieć, jakie zmiany nastąpią. Będziesz je postrzegał jako części swojej duszy, jej najbardziej wewnętrzną część.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Czym jest historia?”