Dzień Niepodległości: paradoks, prowadzący do pełnej niezależności
Naród Izraela musi wiedzieć, jak stać się niezależnym, przyjaznym, bliskim sobie nawzajem, jak „jeden naród z jednym sercem“. Jest to naszym obowiązkiem w stosunku do siebie, do całej ludzkości i do Stwórcy. Posiadamy tę metodę, która jest w nauce Kabały i musimy ją realizować, a w przeciwnym razie nie jesteśmy narodem.
Powróciliśmy do ziemi Izraela po to, żeby zrealizować możliwość dojścia do takiego stanu. A jeżeli odmówimy tego, to będziemy zmuszeni wrócić do krajów wygnania. I nie wiadomo, co wtedy zrobi z nami wyższa siła, która chce naszego zjednoczenia, a my się jej sprzeciwiamy.
Komentarz: Zgodnie z Pana słowami, nazwałbym Dzień Niepodległości Izraela dniem wzajemnej zależności.
Odpowiedź: Tak, paradoks polega na tym, że w stanie naszej zupełnej zależności od siebie, od siebie i od pozostałych, kiedy wpływ otoczenia określa nasze zachowanie, zyskujemy poczucie niezależności każdego od samego siebie.
Jak dochodzimy do stanu, kiedy możemy być pewni, że nie szkodzimy sobie i innym? Tylko wtedy, kiedy wzniesiemy się ponad siebie, „ja“ każdego z nas znajdzie się pod władzą środowiska. Niczego więcej nie mamy. Oddając się całkowicie środowisku, określamy swoją niezależność.
Z programu TV „Rozmowa o Dniu Niepodległości“
Cały system, poprzez który światło przechodzi na świat do wszystkich narodów świata, zależy od Izraela. Dlatego naród Izraela jest założony, jako taki uparty i oporny, jak powiedziano, „zatwardziały”. Przecież im większy opór na początku, tym bardziej potem droga do światła może się otworzyć.
Po uświadomieniu sobie swojej egoistycznej natury ludzie osiągają drugi etap: „nie czyń drugiemu tego, czego sam nienawidzisz”. Jest to już jakościowa zmiana człowieka, gdy rozumie, że jeśli krzywdzi innego, krzywdzi samego siebie.
Pytanie:
Pytanie:
Pytanie:
Pytanie:
Pytanie:
Pytanie: