Jeśli jestem w upadku…
Pytanie: Jak człowiek który jest w upadku, może oprzeć się na grupie?
Odpowiedź: Załóżmy, że jestem w takim upadku, że odpycha mnie od grupy, nie mogę patrzeć na ich twarze i nie wierzę, że w przyjaciołach jest coś szczególnego, w ogóle nie chcę nic od nich przyjmować. Jestem w rozpaczy, brakuje mi sił, brakuje mi nadziei. Taki stan nazywa się „martwy”. Więc do kogo mam się zwrócić, od kogo wymagać?
Są stany, które przechodzą bez świadomego udziału, ale nawet wtedy, musimy polegać na grupie. Istnieje przykazanie “pogrzebanie zmarłego”. To znaczy, że przyjaciele powinni przyjść do ciebie i pomóc. „Więzień nie może sam siebie uwolnić z więzienia”. To niemożliwe. Jest to zadanie grupy.
W grupie powinien być, przede wszystkim ustalony grafik, harmonogram. Należy wprowadzać różne formy aktywności, zmiany ról, obowiązków, działań.
Na przykład, jeśli dwa razy w tygodniu odbywa się jakiś posiłek, raz w tygodniu jeszcze dodatkowe spotkanie, które ożywia wszystkich, pomaga to zmienić stan przyjaciela w sytuacji, gdy nie da się do niego podejść bezpośrednio, a widać, że upadł.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 11.04.2026