Artykuły z kategorii

Nie pozwól, by twoja iskra zgasła

каббалист Михаэль Лайтман Z artykułu Rabasza „Niech człowiek sprzeda dach swojego domu”: W każdym z przyjaciół są iskry miłości do bliźniego. Ale jedna iskra nie może rozpalić ognia miłości, która oświeciłaby każdego. Dlatego zebraliśmy się razem by połączyć nasze iskry, aby wszystkie scaliły się w jeden wielki płomień.

Dlatego teraz, po upływie czasu, kiedy człowiek zaczyna krytykować przyjaciół, musi przezwyciężyć siebie i powrócić do tej jedności, którą odczuwał, przy tworzeniu grupy: do wspólnego dążenia osiągnięcia miłości do bliźniego. Jeśli każdy będzie usprawiedliwiał przyjaciela, to wszystkie nasze iskry rozpalą się na nowo i jeden wielki płomień znów zapłonie.

Celem stworzenia jest osiągnięcie siły jedności, siły miłości, przy której każdy odczuwa pragnienia bliźniego i napełnia je. Ale nie można tego osiągnąć w pojedynkę, ponieważ jeden człowiek nie posiada takich sił. Jest w nim tylko maleńka iskra, która pcha go do celu, a on sam nawet nie rozumie, dokąd go ciągnie i dlaczego.

Dlatego musimy się zjednoczyć, aby każdy otrzymał siłę duchowej jedności: siłę wspólnego pragnienia, zjednoczenia serc, siłę miłości. W tym celu przychodzimy na ten świat, gdzie możemy połączyć się po prostu fizycznie, poprzez zewnętrzne działania. Ale te fizyczne działania przyciągają do nas światło, przywracające do źródła, które jednoczy nasze małe iskry w jeden wspólny silny płomień.

Każdy otrzymuje tę wspólną siłę i tylko w ten sposób może ją poczuć i wykorzystać. To światło zobowiązuje nas do zjednoczenia naszych duchowych iskier i dążenia do wzajemnego obdarzania. A dzięki wspólnej sile obdarzania, którą teraz każdy ma, możemy już pracować i wykonywać altruistyczne, duchowe działania, zaczynając się wznosić.

Okazuje się, że dzięki fizycznym ciałom, materialnej pracy, na razie jeszcze z egoistycznymi intencjami, przebudzamy otaczające nas światło, które jednoczy nasze iskry w jeden wielki płomień, które przekształcają się we wspólną siłę obdarzania, miłości, połączenia.

Wtedy każdy otrzymuje tę siłę. Nie dzielimy jej jak zdobycz, lecz używamy razem, znajdując się wewnątrz niej, jako jednej całości, na przykład jak jedna „dziesiątka”. Dlatego każdy może wykorzystać tę siłę i z jej pomocą zacząć wykonywać już nie materialne, lecz duchowe działania. Pierwszy etap nazywa się przygotowawczym, a drugi etap to bezpośrednia naprawa: najpierw na obdarzanie dla obdarzania, a potem otrzymywanie dla obdarzania.

A ten, kto nie pracuje nad tym, żeby połączyć się z przyjaciółmi w dziesiątce, nie wykorzystuje w praktyce jedynego środka dla osiągnięcia duchowego, i dlatego nie znajduje się na etapie przygotowania. Przygotowanie polega na tym, żeby wykorzystać wszystkie środki dane nam na tym świecie, na tym materialnym poziomie, do osiągnięcia siły obdarzania, jedności.

Dopóki dziesiątka nie zrealizuje się i nie stanie się jak jeden, za pomocą światła, które przywraca do źródła, okres przygotowania nie zakończy się. W tej chwili, kiedy się zjednoczymy i otrzymamy siłę jedności wystarczającą do wykonania altruistycznych działań, przekroczymy machsom, granicę świata duchowego.

Z przygotowania do lekcji


Kongres dopiero teraz się zaczyna!

каббалист Михаэль Лайтман Nic nie przeszkadza nam w tym, aby przez cały czas zachować najlepsze odczucie, jakie kiedykolwiek było w naszym życiu, którego doświadczyliśmy na kongresie, kiedy odczuwaliśmy jedność, związek między nami a Stwórcą, duchowe odkrycie. Jeśli opadam z tego stanu, to znaczy, że sam jestem sobie winny, ponieważ nie dodałem własnych wysiłków.

Otrzymaliśmy przebudzenie z góry, od Stwórcy i ono nie powinno zniknąć. Wyższy daje nam przykład tego, jakim powinno się być, a my musimy go kontynuować. Przebudzenie nie powinno zależeć od fizycznego miejsca kongresu. Jeśli nie ma przebudzenia, to znaczy, że brakuje wielkości Stwórcy, wielkości grupy, a można nad tym jeszcze lepiej pracować właśnie już po kongresie, w normalnym czasie.

Przerwy między kongresami powinny być postrzegane, jako okazja do zainwestowania własnych wysiłków, zorganizowana dla nas przez Stwórcę na tym świecie. Budowa duchowego naczynia następuje właśnie w ciemności, w nocy. Należy widzieć wszystkie wydarzenia swojego życia, jako powiązane właśnie według tej zasady, że „był wieczór i był dzień – dzień pierwszy”. Tylko w ten sposób należy postrzegać swoje życie.

Z góry dają nam momenty zjednoczenia, bliskości z duchowością, po to, abyśmy kontynuowali je w tym czasie, gdy zniknie przebudzenie z góry. Należy zachować to wewnętrzne uczucie chociażby z taką siłą, jaka była dana z góry, jak byśmy nie wychodzili z kongresu.

Stwórca podniósł nas na pewien stopień i pozostawił, a my musimy na nim kontynuować. To nie dobrze, jeśli upadamy, przecież mamy już przykład, jak postępować. Wtedy Stwórca podniesie nas na następny stopień i jeszcze wyżej, i tak za każdym razem. Gdy Stwórca nas opuszcza, ukazuje nam, które miejsca należy wypełnić Jego wielkością. Jedyne, czego brakuje, to wielkości Stwórcy.

Najważniejsze jest włożyć wysiłek, by bez przerwy pozostawać w połączeniu z resztą, jak na kongresie, i nie pozwalać, by to uczucie się ochłodziło, kontynuując to na wszelkie sposoby. Wtedy zobaczymy, że wszystkie wydarzenia naszego życia: powrót do pracy i do wszystkich zwykłych spraw, organizowane są przez Stwórcę właśnie w tym celu, aby napełnić wszystkie te codzienne pustki przebudzeniem, inspiracją z duchowości i ważnością Stwórcy.

Należy utrzymywać się w tym stanie, nie pozwalając sobie na upadek. Właśnie na tym polega cała praca. Podczas kongresu nie ma zbyt wiele, nad czym można pracować, tam działa przebudzenie dane z góry, i wszystko dzieje się samoistnie. A dzisiaj należy własnymi wysiłkami, modlitwą i wszelkimi możliwymi środkami nie dać temu przebudzeniu ostygnąć. Teraz nadszedł czas pracy.

Dlatego nie „odnieśliśmy“ na kongresie sukcesu, a „otrzymaliśmy” go. Właśnie dzisiaj musimy odnieść sukces. Można powiedzieć, że kongres, czyli zgromadzenie, połączenie zaczyna się właśnie teraz! Jeśli poprawnie zrozumiemy, jak wykorzystać czas kongresu i czas między kongresami, to poprawnie zrealizujemy osiągniętą przez nas jedność. Wszystko sprawdza się właśnie poprzez codzienne stany, w których wykonywana jest cała praca. Tak, więc podążajmy tą drogą!

Z lekcji na temat „Wielkość Stwórcy”


Naprawa świata jest w naszych rękach

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Igor zadaje pytania dotyczące tematu artykułu Baal HaSulama „Wolność”: „Ten cytat nie pasuje jakoś do tego, co Pan mówi. W artykule jest napisane: „Na świecie nie ma żadnego egoizmu, dlatego że nie ma ani jednej wolnej jednostki, która zarządzałaby sobą“. Jak to nie ma egoizmu? Mówi Pan przecież, że wszyscy jesteśmy egoistami“.

Odpowiedź: Ale to nie jest nasz egoizm, to nie jest nasz wybór. To jest nasza natura, która jest nam narzucona. Oczywiście musimy szukać sposobów, jak się od niej uwolnić, jak ją naprawić. Po to właśnie istnieje nauka Kabały. Jeśli stopniowo będziemy naprawiać naszą naturę, to zobaczymy, że istnieje sposób, aby wznieść się ponad egoizm i żyć według innych praw.

Pytanie: Kiedy więc mówi się, że na świecie nie ma egoizmu, ponieważ nie ma tu ani jednej wolnej jednostki, oznacza to, że powinniśmy chcieć przybliżyć się do wolności. Zatem, jeśli zatrzymać człowieka na ulicy, jak cały czas Pan twierdzi, i powiedzieć mu: „Jesteś egoistą”, to odpowie: „Jakim egoistą jestem?” Oznacza to, że nie ma świadomości zła. Kiedy przychodzi ta świadomość?

Odpowiedź: Po to, należy rozpocząć naukę Kabały. Stopniowo, w ciągu dosłownie kilku miesięcy, człowiek zaczyna rozumieć, że egoizm kieruje nim i nie może nigdzie przed nim uciec, jest niewolnikiem i dlatego można winić tylko Stwórcę.

Pytanie: Nie siebie, a Stwórcę?

Odpowiedź: Tak! A kto stworzył egoizm?! Tak jest napisane: „ Ja stworzyłem egoizm i stworzyłem Torę, dla jego naprawy”. Tak więc jedyne, co nam pozostaje, to ujawnić naszą naturę jako egoistyczną i odkryć metodę naprawy naszej natury jako Torę.

Pytanie: Czyli, jeśli czuję się źle i rozumiem, że jest to spowodowane moim egoizmem, to winię Stwórcę, a nie siebie?

Odpowiedź: Możesz winić Stwórcę. Ale w zasadzie Stwórca nigdzie nie ucieka od tej odpowiedzialności. Mówi tak: „Dałem wam Torę po to, abyście mogli się naprawić”. A dlaczego uczyniłem was egoistami, żebyście się sami naprawili – dlatego że musicie to przestudiować i zgodzić się z tym, że właśnie takie podejście do świata, jako do zła i możliwości naprawienia świata, jest w waszych rękach.

Pytanie: Dlaczego ludzkość potrzebuje tysięcy lat, aby osiągnąć taką formę?

Odpowiedź: Ludzkość tego nie chce. Nie chce nawet patrzeć w tę stronę.

Pytanie: Ludzkość nie chce zajrzeć w głąb siebie? Czy potrzebuje tysiące lat wojen, cierpień, przelewu krwi, wszystkiego co możliwe?

Odpowiedź: To wszystko wchodzi w proces naprawy. To tylko my liczymy wszystko na dni, godziny, tygodnie itd., ale Stwórca ma czas.

Pytanie: Zatem twierdzi Pan, że nie ma historii jako takiej? Historia nie istnieje?

Odpowiedź: Istnieje, ale wszystko to włącza się w ogólną naprawę.

Pytanie: Zatem jest to siła, która się kumuluje? Właśnie tylko dla tego jednego rozwiązania: zło jest we mnie i muszę je naprawić?

Odpowiedź: Oczywiście, a poza tym nie potrzebujesz niczego.

Pytanie: To oczywiście niesamowite! Wszyscy historycy, archeolodzy zajmują się historią, archeologią, naukami które odkrywają, jak powstaliśmy. Wielki Wybuch… Ale okazuje się, że wszystko sprowadza się do jednego punktu. Czy uważa Pan, że wszystkie te nauki są potrzebne?

Odpowiedź: Nie. Gdybyśmy od razu zajęli się tym, czym powinniśmy, naprawieniem siebie i zjednoczeniem, nie potrzebowalibyśmy tego wszystkiego.

Pytanie: Czyli całej tej wiedzy nie potrzebujemy szczególnie?

Odpowiedź: Nie. Wszystkiego dowiedzielibyśmy się od Natury.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Podchwytliwe pytanie Sokratesa

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Wielu starożytnych Greków obawiało się pytania Sokratesa, które często zadawał: „Czy nie wstydzisz się troszczyć o pieniądze, sławę, zaszczyty, a nie dbasz o swoją duszę i nie myślisz o niej, aby była możliwie najlepsza?” 

Alkibiades, ówczesny polityk i strateg, zakochał się w Sokratesie i powiedział: „Sokrates sprawił, że poczułem wstyd. I jakże często pragnąłem, by nie było go już wśród żywych ludzi”.

Odpowiedź: To prawda: normalne, egoistyczne spojrzenie na świat jest takie, że jeśli ktoś wytknie mi moje wady, to najpierw chcę, żeby zniknął, a jeśli to możliwe, żeby zniknęły także wady.

Pytanie: Czy z tego wyjaśnienia wynika, że dążenie do sławy, pieniędzy i władzy jest nikczemne?

Odpowiedź: Co najmniej drugorzędne. Potrzebujemy tego, aby istnieć.

Pytanie: To znaczy, że robimy to dla potrzeb życiowych? Ale tylko to, co konieczne.

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Zasadniczo wszystkie nasze działania powinny być poświęcone duszy. Dlaczego więc nie troszczymy się o duszę?

Odpowiedź: Zapytaj ludzi, powiedzą ci: „Nie wiem, czym jest dusza. Nie wiem, jak się nią zajmować. Nie chcę, to trudne, to ciężkie. To wbrew mojej egoistycznej naturze. Nie potrzebuję tego”.

Pytanie: Zatem dlaczego na świecie jest tak wiele praktyk duchowych?

Odpowiedź: Ponieważ ludzie zawsze coś wymyślają, chcą oszukać Stwórcę. Oznacza to, że zrobię to lub zrobię tamto i w ten sposób okiełznam egoizm, naturę i Stwórcę.

Pytanie: To wszystko jest próbą ominięcia tego, co najważniejsze. Ponieważ najważniejsza rzecz jest trudna do zrobienia?

Odpowiedź: Najważniejsze, że jest to sprzeczne z naszą naturą, i dlatego nie możemy iść tą drogą.

Pytanie: Pytanie brzmi: w jaki sposób człowiek może stwierdzić, że znalazł dokładnie to, co właściwe?

Odpowiedź: Wtedy człowiek zaczyna odczuwać sens życia, prawdziwy sens życia, sens istnienia. Czuje, że odnalazł korzeń życia.

Pytanie: Gdzie to czuję? Gdzie jest we mnie poczucie, że to znalazłem?

Odpowiedź: Jest to połączenie serca i umysłu.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”