Artykuły z kategorii

Czy powszechna równość może być podstawą pokoju?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Ideolodzy edukacji, tacy jak filozofowie Rousseau, Diderot, podnieśli kwestię organizacji społeczeństwa w celu osiągnięcia pokoju, którego kamieniem węgielnym byłaby wolność polityczna, równość oraz równość obywatelska.

Czy powszechna równość może być podstawą pokoju?

Odpowiedź: Nie może być uniwersalnej równości, ponieważ jeśli są dwie, to wiadomo, że to nie to samo, gdzieś w czymś nie są sobie równe. Pojęcie równości zakłada, że wewnątrz mimo wszystko istnieje sprzeczność, którą można zrównoważyć. Ale ta równowaga będzie istniała w dynamicznym stanie nierówności, do której należy stale zwracać się i naprawiać.

Oznacza to, że równość nie może być osiągnięta tak po prostu: wziął, osiągnął i to wszystko. Należy równość osiągnąć, a następnie stale podtrzymywać i rozwijać. Na świecie nie może być czegoś takiego: zrobił i odszedł.

Pytanie: Ale może jest jakiś punkt, w którym wszyscy mogą być równi?

Odpowiedź: Nie, wszyscy nie mogą być równi. Oznacza to, będzie tylko ktoś jeden.

Z programu telewizyjnego „Kabała Expres”, 04.03.2022


W przyrodzie jest dużo miłości, ale nie ma altruizmu

Naukowcy z Australii, którzy zamierzali przeprowadzić badania nad srokami australijskimi, przyczepili maleńkie, ważące zaledwie 2,7 g nadajniki do pięciu ptaków w stadzie, aby śledzić ich ruchy i zwyczaje. Co zaskakujące, w ciągu kilku godzin wszystkie nadajniki zostały z ptaków usunięte przez współtowarzyszy ze stada. Śledzone sroki próbowały samodzielnie usunąć urządzenia, ale nie mogły sobie poradzić. Gdy inne ptaki zobaczyły, że te próbują uwolnić się z pasków, ruszyły im z pomocą i w ciągu kilku minut były oswobodzone.

Naukowcy wyjaśnili, że „choć wiemy, że sroki są inteligentnymi i społecznymi stworzeniami, to był to pierwszy znany nam przypadek, w którym zaobserwowano tego typu pozornie altruistyczne zachowanie: pomoc członkowi grupy bez otrzymania natychmiastowej, namacalnej nagrody”.

W latach 2005-2007 kilkakrotnie spotkałem się ze słynną prymatolog Jane Goodall. Odbyliśmy kilka fascynujących rozmów o naturze i o różnicach między zachowaniem człowieka a zachowaniem zwierząt. W jednej z naszych rozmów podzieliła się ze mną stwierdzeniem, że kiedy spędza się dłuższy czas w przyrodzie, ma się wrażenie, że jest ona pełna miłości, a jedynymi, którzy jej nie czują, jesteśmy my, ludzie.

Rzeczywiście, jeśli przyjrzeć się naturze z bliska, łatwo dostrzec, jak wiele jest w niej miłości. Miłość nie jest jednak altruizmem. Za tym, co zwierzęta robią dla siebie nawzajem, zawsze kryje się jakiś motyw, który wynika z własnego interesu. W przypadku sroki, ptaki z tropicielami nagle wyglądały inaczej niż reszta stada, więc inne ptaki pomogły im przywrócić „normalny” wygląd.

Każdy ptak w stadzie lub każde zwierzę w stadzie sympatyzuje z pozostałymi członkami grupy. Ponieważ przeżywalność jednego ptaka w dużej mierze zależy od liczebności stada, w interesie ptaków jest, aby było ono jak największe. Zapewnia im to większą ochronę przed rywalami i potencjalnymi drapieżnikami.

Ludzie, jak zauważyła Goodall, są inni. Mamy dodatkową cechę, jeśli można to tak nazwać: Lubimy patrzeć na cierpienie innych. Gdy inni cierpią, zwłaszcza gdy jest to wynikiem naszych własnych działań, czujemy się lepsi, a przyjemność płynąca z przewagi nad innymi jest cechą wyłącznie ludzką.

Dlatego właśnie aż do poziomu ludzkiego wszystko w przyrodzie jest doskonale zrównoważone. Istnieje instynktowna miłość i wszystko działa harmonijnie. Kiedy jednak w grę wchodzą ludzie, nienasycona żądza wyższości zakłóca cały system. To właśnie sprawia, że wykorzystujemy i znęcamy się nad innymi, nadmiernie konsumujemy, gromadzimy niepotrzebne bogactwa i uszczuplamy zasoby ziemi.

Ponieważ jesteśmy pozbawieni naturalnej miłości, z wyjątkiem więzów krwi, ale dziś nawet te się zacierają, jesteśmy jedynymi istotami na planecie, które muszą „pracować” nad miłością do innych. Nie będzie to altruizm, ponieważ nasze działania nie pozostaną bez nagrody. Naszą nagrodą będzie jednak widok radości innych. Tylko wtedy, gdy będziemy w stanie działać w ten sposób, przestaniemy znęcać się nad otoczeniem i nad sobą nawzajem.

Krótko mówiąc, antidotum na nasze rozkoszowanie się wyższością jest rozwijanie uczucia przeciwnego: przyjemności z oglądania sukcesów innych. Tylko wtedy, gdy będziemy kultywować to uczucie wśród nas, jako społeczeństwo, będziemy mieli szansę stać się opiekuńczy jak pozostałe zwierzęta w przyrodzie i stworzymy zrównoważone środowisko, w którym wszyscy będziemy mogli się rozwijać.

Źródło: https://bit.ly/3O97iPb


Głód następstwem wojny

Po miesiącu wojny w Ukrainie zapowiada się bezprecedensowy światowy kryzys żywnościowy. Eksport pszenicy z Rosji i Ukrainy łącznie stanowi prawie 30% światowej produkcji, a Rosja jest głównym eksporterem nawozów sztucznych na świecie. Dlatego konflikt grozi szybkim rozpętaniem „doskonałej burzy” w światowym rolnictwie, wpływając na dostępność żywności i jej ceny. Musimy zdać sobie sprawę, że nadchodzący głód nie jest wynikiem braku żywności, ale konsekwencją nadmiaru ludzkiego egoizmu.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że około 45 milionów ludzi na świecie już teraz znajduje się na skraju głodu, a prawie 283 miliony ludzi w 81 krajach jest w wysokim stopniu zagrożonych brakiem bezpieczeństwa żywnościowego (według szacunków Światowego Programu Żywnościowego), prognozy na przyszłość nie są obiecujące. Kryzys energetyczny i gwałtowny wzrost cen gazu ziemnego zadały poważny cios produkcji żywności i kosztom transportu.

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa przewiduje, że w najbliższych miesiącach ceny żywności wzrosną o co najmniej 20%, a do tego dojdą zakłócenia i wzrost kosztów związane z pandemią COVID-19. Oczekuje się, że sytuacja ta znacznie pogorszy bezpieczeństwo żywnościowe na świecie oraz spowoduje niepokoje społeczne i niestabilność.

Gdyby świat prawidłowo podszedł do problemu bezpieczeństwa żywnościowego, być może nie doszłoby do takiego kryzysu, który zagroziłby zaopatrzeniu i naraził miliony ludzi na ryzyko śmierci głodowej. Moglibyśmy podejść do tej sytuacji w zdrowy sposób i ocenić, co mamy, ile potrzebujemy, komu brakuje i jak najlepiej rozdzielić nasze zasoby, tak jak w rodzinie.

Problem polega na tym, że choć świat staje się coraz bardziej współzależny, to jednocześnie jest coraz bardziej oderwany od siebie. Nikt tak naprawdę nie myśli o dobru innych. W niektórych miejscach podstawowe zboża konsumpcyjne są nawet palone, aby utrzymać wysokie ceny, co powoduje, że ludzie w innych miejscach dosłownie umierają z głodu. Tak więc kryzys żywnościowy, z którym mamy do czynienia, nie jest kwestią ograniczonych zasobów, ale braku wzajemnej troski i odpowiedzialności między nami.

To nie jest pierwszy kryzys żywnościowy, z którym boryka się świat, i nie będzie ostatni. Miliardy dolarów, które organizacje międzynarodowe przeznaczają na walkę z głodem, mogłyby wielokrotnie wyżywić cały świat, ale problem nie został rozwiązany, ponieważ nie ma prawdziwego zainteresowania znalezieniem rozwiązania. Głód to dochodowy biznes i sposób na dominację. Ci, którzy zarabiają na nim krocie, z radością utrwalają głód. Inni, analizując na chłodno sytuację, patrzą na 8 miliardów ludzi na świecie i uważają, że łatwiej i korzystniej byłoby mieć do czynienia z połową tej liczby, tak jak to było sto lat temu, gdy zapotrzebowanie na zasoby naturalne było mniejsze.

Moim zdaniem, dopóki nie zajmiemy się sednem problemu, czyli egoizmem ludzkiej natury i wojną między korzyścią własną a interesem wspólnym, nie znajdziemy żadnego remedium na nasze nieszczęścia. Wszystkie opcje zostały wyczerpane. Tylko wzniesienie się ponad egoistyczne interesy dla wspólnego dobra może oszczędzić ludzkości jeszcze wielu lat niepotrzebnych udręk.

Kryzys żywnościowy, z którym mamy do czynienia, powinien zmusić nas do ponownej oceny naszych priorytetów w rozwiązywaniu problemów globalnych. Dopiero gdy ludzie zrozumieją, że każdy członek społeczeństwa jest zależny od innych i że świat jest jak jeden organizm, w którym poważna choroba któregokolwiek z organów wpływa na cały system aż do jego załamania, wtedy zaczniemy się zmieniać. Wówczas zaczniemy dostrzegać akty wzajemnej troski i systemy wsparcia tworzone przez społeczność, władze i wszystkich odpowiedzialnych za powstanie nowego społeczeństwa opartego na wzajemnej odpowiedzialności. Ludzkość po prostu nie ma innego wyboru, nie ma innego sposobu na przetrwanie.

Źródło: https://bit.ly/3JHJYVx


Duże dziecko

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego zawsze ma się wrażenie, że mężczyzna szuka matki w kobiecie

Odpowiedź: Dlatego że cały czas pozostaje dzieckiem. Nawet jeśli rozwija przemysł, technologie, nauki, sztukę itd., zawsze kieruje się swoją fantazją, podobną do dziecięcej fantazji. Mężczyźni nawet jako kuchmistrzowie i kucharze są lepsi od kobiet. I tak we wszystkim. Właśnie dlatego, że mężczyzna pozostaje dzieckiem.

Mężczyzna nie ma funkcji rozrodczej. Nie rodzi kolejnego stopnia, reprezentującego nowe pokolenie w naszym świecie lub duchowy stopień w wyższym świecie. Do tego potrzebuje żeńskiej części. Tylko poprzez nią może zrealizować siebie. Kobieta bierze od niego nasienie – albo jego duchową, albo biologiczną część i rozwija.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Syjamskie bliźniaki”


Rozwinąć zarodek duszy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy w procesie uczenia się metody duchowej powinna nastąpić transformacja, kiedy od słów wszystko przejdzie w wewnętrzne odczucie?

Odpowiedź: Oczywiście. Tym należy żyć. W taki sposób stopniowo rozwija się każda materia, wszelkie właściwości, uczucia. Jeśli nic nie będziesz robić z jakimś organem, to nie będzie rozwijał się, a jeśli zaczniesz z nim pracować, zaczniesz go rozwijać, rozpracowywać. To wszystko. Nie ma tutaj nic niematerialistycznego, ukrytego, mistycznego, jest po prostu praca nad sobą.

Kabała to najbardziej „sportowa” praca, nie ma w niej nic innego. Istnieje w tobie szczątkowy zarodek, ale w rzeczywistości nie jest szczątkowy. Wykorzystaj go! Drzemie w tobie już od tysięcy lat. Należy zacząć z nim pracować. Tak samo jak przychodzisz do pracy do kowala lub stolarza, pokazują ci, jak pracować z materiałem. Jeszcze nic nie wiesz, ale zaczynasz pracować z tym obiektem i stopniowo okazuje się, że pojawiają się w tobie uczucia, doznania, poznajesz go.

Ten metal zaczyna w tobie dzwonić, śpiewać, odpowiada na każde uderzenie i zgodnie z tym czujesz, co się z nim dzieje. Wraz z doświadczeniem rozwijają się w tobie pewne doznania. To oznacza doświadczenie? To jest akumulacja, to jest znajomość obiektu, którym zajmujesz się. Tak samo w Kabale. Nic innego. Tylko zasada jest trochę inna, oprócz tego musisz także pracować przeciwko swojemu egoizmowi. To znaczy studiujesz swoją naturę i pracujesz nad nią. Na tym polega sekret.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Pierwsza pomoc w upadku”


Globalizacja 2.0

BlackRock zarządza największym na świecie portfelem finansowym, nadzorującym 10 bilionów dolarów. W ostatni czwartek założyciel i prezes firmy, Larry Fink, wysłał do akcjonariuszy list, w którym stwierdził, że „rosyjska inwazja na Ukrainę położyła kres globalizacji, jaką znaliśmy przez ostatnie trzy dekady.” Nie tylko Fink jest tego zdania. Inwestor z Wall Street Howard Marks z Oaktree Capital wyraził podobne obawy w swoim liście do akcjonariuszy w środę. Napisał, że negatywne aspekty globalizacji zostały spotęgowane przez wojnę na Ukrainie i „spowodowały powrót wahadła w kierunku lokalnych źródeł zaopatrzenia”. Nie przewiduję, że kraje zaczną się od siebie odłączać, ale na pewno jesteśmy świadkami dużej zmiany. Zmierzamy w kierunku świata, w którym gospodarki dzielą się między sobą, a ludzie czują się bardziej częścią globalnego społeczeństwa niż zlepkiem narodów. Zmierzamy w kierunku kolejnej fazy globalizacji: globalizacji 2.0.

Dawniej produkcja wymagała rąk do pracy. Kiedy koszty pracy na Zachodzie stały się zbyt wysokie, firmy szukały tańszej siły roboczej w innych miejscach i zaczęły przenosić linie produkcyjne za granicę. Jednocześnie poprawiła się komunikacja, transport stał się bardziej przystępny cenowo, a produkty, które kiedyś były dystrybuowane lokalnie, zaczęły trafiać na rynki światowe.

Dziś jednak ręce do pracy są mniej potrzebne, ponieważ wiele czynności wykonują roboty i zautomatyzowane maszyny. Produkty stają się coraz bardziej kompaktowe, a obecnie nawet usługi, takie jak call center, są zlecane do wykonania w tańszych lokalizacjach. Wydaje się, że lokalność straciła wiele na swojej wartości; mniej istotne stało się to, gdzie coś jest produkowane, i mniej istotny stał się czynnik wpływający na cenę. Oczywiście, wiele produktów nadal zależy od lokalizacji, np. rudy czy paliwa, ale trend jest jednoznaczny.

Podczas gdy wartość lokalna utraciła swą wartość, powiązania między krajami stały się bardzo istotne w kwestii ich przetrwania. Zdławienie gospodarcze Rosji poprzez nałożenie sankcji w związku z jej inwazją na Ukrainę będzie dla Rosji bardzo bolesne. Tak jak globalizacja podtrzymuje niektóre kraje, zwłaszcza te silnie uzależnione od eksportu lub importu, tak jej odmowa może zniszczyć kraj, odcinając go od przepływów i odłączając od globalnego systemu finansowego.

Jedyny przypadek, kiedy odłączenie kraju jest pomocne, to taki, w którym służy ono stworzeniu lepszego, bardziej poprawnego połączenia. Tak jak rodzice, czasami, kiedy dzieci nie mogą przestać się kłócić, wysyłają je do osobnych pokoi, aż ochłoną, tak samo państwa czasami muszą zrobić to samo.

Sytuacja między Rosją a Ukrainą jest tego przykładem. Te dwa narody mają wspólną kulturę, podobne języki, występuje swoboda małżeństw mieszanych, a nawet granice między nimi się zmieniają (i dlatego są sporne). Kiedy jednak nie mogą dojść do porozumienia i zaczynają walczyć, muszą zostać rozdzielone do czasu, aż napięcie opadnie i będą mogły się konstruktywnie porozumieć.

Obecnie nie wydaje się to możliwe, ale dzięki ich konfliktom ludzkość nauczy się, jak to robić. To jednak wielka szkoda, że ludzie, a nawet całe narody, muszą tak słono płacić za naukę komunikacji, która powinna być oczywista dla każdego z nas. W prawidłowych relacjach uczestnicy przedkładają wspólne potrzeby nad swoje własne. To tak, jakby na środku świata stała wielka miska, a wokół niej wszystkie kraje. Każdy kraj wrzuca do miski swoją potrawę i wszyscy cieszą się powstałym gulaszem.

Z jednej strony kraje mówią o zrównoważonym rozwoju i ograniczeniu produkcji w celu zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Z drugiej strony, te same kraje produkują dwa razy więcej niż zużywają lub eksportują. Nadwyżka zaśmieca ziemską glebę, powietrze i wodę, a ludzie, których nie stać na te produkty, głodują w potrzebie niesprzedanych dóbr. Jest to niesprawiedliwe, niemądre i niezrównoważone.

Globalizacja oznacza, że staliśmy się jednym społeczeństwem. Nadszedł czas, abyśmy zaczęli zachowywać się tak, jak należy. Nadszedł czas, aby wprowadzić globalne planowanie, globalną produkcję, globalny system opieki społecznej, który naprawdę działa, globalny system opieki zdrowotnej i globalną edukację.

Gdybyśmy czuli się bardziej jak jedna rodzina lub przynajmniej jeden kraj, a mniej jak członkowie gangów, którzy zostali wrzuceni do jednej celi więziennej, aby walczyć na śmierć i życie, nie potrzebowalibyśmy armii. Zaoszczędzone w ten sposób fundusze pozwoliłyby sfinansować znacznie więcej potrzeb niż te opisane powyżej. Na planecie Ziemia wszystkiego jest pod dostatkiem. Jedyne, czego brakuje, to dobrych połączeń.

Źródło: https://bit.ly/3jBpF18


Stworzenie pozostaje stworzeniem

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy kongres „Wznoszenie się ponad siebie”. Lekcja nr 1

Pytanie: Jeśli poprzez naprawę jakości naszych relacji budujemy między sobą Stwórcę, to czy naprawiona ludzkość stanie się samym Stwórcą? Czy zawsze będą to dwie formy: ludzkość i Stwórca?

Odpowiedź: Co do tego, co będzie zawsze, nie mogę ci powiedzieć. Są to stopnie, które są poza całkowitą naprawą i jeszcze wyżej. Ale myślę, że nie ma granic dla naszego wznoszenia się w zjednoczeniu, scaleniu, podobieństwie do Stwórcy. Jednak nie będziemy unicestwieni, to znaczy, nasz początkowy egoistyczny punkt nigdy nie zniknie. Musimy być jednak stworzeniami, a nie zniknąć w Stwórcy. On tego pragnie.

Razem z tym mogę jednak naprawić ten punkt i być podobnym do Niego. Dlatego stajemy się „jak Stwórca”, chociaż wewnątrz nas znajduje się czarny punkt, który On stworzył. Ale ten punkt nie odnosi się do nas – stworzony jest przez Stwórcę – a zatem nie widzę w tym żadnej niedoskonałości.

Dzięki temu punktowi możemy być w całkowitym połączeniu między sobą, a inaczej – nie. Połączenie oznacza, że istnieje jednak pewna różnica między jednym a drugim i jednocześnie istnieje zjednoczenie. To połączenie przeciwieństw jest piękne. To w zasadzie daje gamę uczuć w naszym świecie – różnica i jednocześnie z tym zbliżenie.

Wyobraźcie sobie, szczególnie żeńska część naszej światowej grupy, kiedy można poczuć uczucie miłości? – Kiedy czujesz, że jest ktoś przeciwko tobie i chce się z tobą połączyć, wtedy powstaje miłość. A jeśli taka różnica w czarnym punkcie – jedynej rzeczy, którą stworzył Stwórca – zniknie, to wtedy zniknie całe stworzenie.

Z lekcji nr 1 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”, 06.01.2022


Wynik rozbicia wspólnej duszy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Skąd bierze się takie zjawisko jak transwestyci, to znaczy, gdy człowiek rodzi się na zewnątrz jako mężczyzna, ale czuje się kobietą i robi operacyjne zmiany płci lub odwrotnie?

Odpowiedź: Wynika to z faktu, że wszyscy jesteśmy wynikiem rozbicia wspólnej duszy. Stwórca stworzył jedną duszę, jedną duchową strukturę, która została specjalnie rozbita na wiele części po to, abyśmy mogli przez nie poznać Stwórcę i osiągnąć Jego status, Jego stan, połączyć się z Nim.

Dusza nie tylko rozbiła się na różne części pod względem mocy, właściwości, charakterów, ale także pod względem płci. Jedna część duszy zaangażowana jest w opanowanie metody naprawy i przyciąganie wyższej siły, a druga część zajmuje się rozwojem pragnienia i pobudzaniem męskiej części do rozwoju przy pomocy tej samej wyższej siły.

Ponieważ jesteśmy rozbitymi częściami jednej duszy, to w procesie naszej naprawy, adaptacji, powrotu do wyższego świata, skąd upadliśmy po rozbiciu, nieustannie mieszamy się między sobą. Wszyscy razem, mężczyźni i kobiety, rodzimy zarówno chłopców, jak i dziewczynki. To samo dotyczy świata duchowego. Rodzimy zarówno dusze męskie, jak i żeńskie, a Stwórca, trzecia siła, określa w zasadzie los każdej z nich zgodnie z ostatecznym celem. Generalnie jest to złożony system.

W ciągu dziesiątek tysięcy lat istnienia ludzkości mają miejsce ciągłe fizjologiczne, zwierzęce przemieszania, szczególnie widoczne w naszych czasach, kiedy z jednej strony wzrósł egoizm, a z drugiej osiągnął straszliwe, zadziwiające w naszym pokoleniu zmieszanie się między narodami. W dodatku to pomieszanie jest nie tyle fizyczne, ile wewnętrzne: w kulturze, w mentalności, w zależności od siebie nawzajem. W wyniku tego zachodzi wzburzenie w duszach, kiedy nie mogą dokładnie identyfikować siebie ze swoim korzeniem. W tym również pod względem płci.

W człowieku powstaje zamieszanie co do swojej orientacji zarówno w duchowym, jak i w fizycznym sensie. Nawet w pracy duchowej czasami obserwujemy, że mężczyzna, który powinien siebie realizować jako mężczyzna, w rzeczywistości skłania się bardziej ku kobiecej wersji naprawy duszy. I odwrotnie, jest wiele kobiet, które chciałyby być na miejscu mężczyzn w ich duchowej realizacji.

Myślę, że to jest niezbędny etap w naszym rozwoju, który zawiera bardzo poważny zamysł, kiedy poprzez wzajemne przeniknięcie, zbliżenie, zmieszanie z góry, zaczynamy lepiej analizować, absorbować, rozdzielać płcie. Doprowadzi to do tego, że mężczyźni zarówno w duchowym, jak i w fizycznym świecie będą lepiej i bardziej rozumieć kobiety, a kobiety – mężczyzn. Ale dzisiaj nie ma takiego zrozumienia. Do tego trzeba być poważnym kabalistą, aby rzeczywiście wejść w wewnętrzny świat kobiety, zrozumieć ją i odwrotnie.

Jednym z celów edukacji kabalistycznej jest danie ludziom możliwości dojścia do właściwej interakcji między sobą. W przeciwnym razie nasz świat stanie się światem ludzi, którzy nie widzą siebie nawzajem. Od czasu do czasu spotykają się tylko gdzieś, zderzają i rozbiegają się. Nawet jeśli mieszkasz razem z kimś, to mimo wszystko takie wspólne życie nie jest czymś wspólnym.

Innymi słowy, nasze wzajemne przemieszanie się nawet w tak nieprzyjemnych, nienaturalnych formach jest konieczne, ponieważ w egoistycznym rozwoju tylko w taki sposób możemy dojść do szczególnego rodzaju egoizmu, który składa się ze wszystkich możliwych form, wtedy każdy może bardziej i lepiej zrozumieć drugiego.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Reinkarnacja”


Dysonans z siłą dobra

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W jaki sposób nieuleczalna choroba psychiczna związana jest z egoistyczną naturą człowieka?

Odpowiedź: Nasza egoistyczna natura leży u podstaw wszystkich problemów. A raczej, u jej podstaw leży pragnienie – to, co nie jest naszą biologiczną materią, a naturą „człowieka” w nas. To pragnienie jest rozbite i funkcjonuje w taki sposób, że pożera samo siebie, pożera innych, dążąc do nasycenia się ich kosztem. Dlatego problem wszystkich chorób, w tym również psychologicznych, tkwi w takim nieprawidłowym funkcjonowaniu.

Wynika to absolutnie wyraźnie z Kabały, ponieważ żyjąc tylko dla siebie, w egoistycznym kluczu, jesteśmy przeciwstawni do światła, co rodzi wszelkie choroby, problemy, cierpienia. Przeciwieństwo do światła – to przeciwieństwo wyższej, ogólnej siły natury, którą można nazwać „Stwórcą”, „Naturą”, „Światłem”. Działa tylko na obdarzanie i miłość, na ile jesteśmy jej przeciwstawni, na tyle wchodzimy z tą siłą w dysonans. W rezultacie, ta dobra siła natury rodzi w nas zupełnie przeciwne konsekwencje.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Czy Frankl ma rację?


Czy istnieje gen altruizmu?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Naukowcy ustalili, że gen altruizmu, tak jak go rozumiemy, nie istnieje w naturze. Istnieje tylko w formie zbiorowości, kiedy jako egoista wykonuję działania skierowane na korzyść całego organizmu, dlatego że rozumiem, że bez tego nie mogę istnieć. Jest to dobrze znane zjawisko w przypadku mrówek, które, gdy zachorują na śmiertelny wirus, natychmiast opuszczają mrowisko, aby nie zarażać innych.

Odpowiedź: Mrówki mają altruizm rozwinięty na genetycznym poziomie, wykonują rozkazy, nie posiadają wolnej woli. Natomiast my z natury nie mamy tego genu. Dlatego nie powinniśmy porównywać się z mrówkami. Gdybym był zaprogramowany tak jak mrówki, również myślałbym o bliźnim. Ale to nie byłby altruizm, ale ten sam egoizm, który zmusza mnie, aby myśleć o innych. Czy matka, która myśli o dziecku, jest altruistką? Nie, to jest jej dziecko, dlatego czuje je jako najcenniejszą część siebie.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Gen altruizmu”