W strefie granicznej przejścia przez Machsom
Czym jest ten stan, kiedy człowiek znajduje się w strefie granicznej przy przejściu przez machsom? Musimy wiedzieć, jakie stany się pojawiają, by móc kontrolować siebie i zrozumieć, czy jestem już tam, czy jeszcze tutaj. Nie mówimy o tym, że nagle otwierają się niebiosa, pojawiają się jakieś siły, błyskawice, anioły i tak dalej.
Mówimy jedynie o wewnętrznym odczuciu: czy otwiera się przed nami głębsze postrzeganie rzeczywistości, postrzeganie tego, co znajduje się poza jej granicami, sił które nią kierują, ogólnej myśli, zamysłu i woli, oraz o tym, jak to odczuwamy.
Wszystko to zachodzi wewnątrz człowieka, subiektywnie, a na zewnątrz nic się nie zmienia. Świat pozostaje taki sam i nawet nie podejrzewa, że ktoś z ludzi którzy go zamieszkują, wchodzi na stopień bezpośredniej więzi ze Stwórcą.
Jak pisał Rambam: świat nadal istnieje tak samo jak teraz. Co więcej pisze on to Gmar Tikun, o ostatnim punkcie naprawy, kiedy nie tylko jeden człowiek, lecz w ogóle wszyscy ludzie osiągają swój najwyższy punkt istnienia – wieczny, doskonały. Nasz świat wydaje się nam tak ułomny, tak nędzny, brudny, niewiarygodnie mały, duszący nas. Ale w rzeczywistości zobaczymy, że wcale tak nie jest, zmieni się nasze odczuwanie.
A więc wokół człowieka nic się nie zmienia, zmienia się jego światopogląd, jego odczuwanie. Samo przejście przez machsom składa się z kilku etapów, a przejście to jest chwiejne: człowiek raz znajduje się ponad swoim egoizmem, a raz poniżej niego. I dzieje się tak kilka razy, na przemian. Następnie następuje ostateczne i całkowite przebicie się.
Na początku przejścia przez machsom stan człowieka można porównać do przebywania w wodzie. Raz znajduje się on nad powierzchnią wody, raz pod jej powierzchnią, jakby zanurzał się w pragnieniach, myślach właściwych tylko naszemu światu, w myślach o sobie, dla siebie i wykorzystywaniu innych dla siebie.
To znaczy myślimy: „Trzeba by popracować dla grupy, nawiązać więź z przyjaciółmi, trzeba by się pouczyć…”. A po co trzeba? Po to, aby posunąć się do przodu. Ten stan nazywa się „pod machsomem” i właśnie w nim się znajdujemy. Drugim stanem, jest sytuacja, gdy człowiek znajduje się jakby nad powierzchnią wody.
Wtedy rozumie, że wszyscy egoiści są jak dzieci, ponieważ zostali stworzeni przez Stwórcę właśnie takimi. Nie są winni temu, że postępują tak, jak postępują. Dlatego Stwórca jest wobec nich całkowicie pobłażliwy, ponieważ to On stworzył ich takimi.
A ten, kto wznosi się ponad machsom, jak ponad powierzchnię wody, zaczyna odczuwać w sobie pragnienie dobra dla wszystkich, niesienia im pomocy, odczuwa w sobie potrzebę odnoszenia się do wszystkich tak, jak Stwórca odnosi się do nich, ponieważ wznoszenie się ponad machsom oznacza zjednoczenie, upodobnienie się do myśli Stwórcy.
Wtedy zaczyna prosić Stwórcę, aby pokazał mu, jak On odnosi się do ludzkości, aby mógł coraz bardziej się do Niego upodabniać. Chce wznieść się wyżej, nie po to, by po prostu się wznieść, lecz po to aby usprawiedliwić zamysł Stwórcy wobec całej ludzkości. Zaczyna odczuwać w sobie potrzebę tego usprawiedliwiania, obawia się, że jeszcze nie rozumie i nie uświadamia sobie, jak Stwórca odnosi się do wszystkich, i być może w pewnych kwestiach nawet się z Nim nie zgadza.
Stan po machsomie to stan, kiedy człowiek pragnie już większego odkrycia Stwórcy nie po to, aby przyjemnie było mu widzieć, jak wszystko na świecie porusza się zgodnie z jednym systemem, lecz po to, aby usprawiedliwić Stwórcę. I chociaż nie jest w stanie rzeczywiście Go usprawiedliwić, pragnie tego, ponieważ w ten sposób sprawia przyjemność Stwórcy.
Z lekcji na święto Sukkot, 29.09.2026