Światło Rabasza
Pytanie: Został Pan sławnym kabalistą, czy to zależało od Pana, czy po prostu musiał Pan to osiągnąć?
Odpowiedź: Bardzo trudno to wyjaśnić. Oczywiście z jednej strony wszystko zależy od Stwórcy, a z drugiej strony trzeba powiedzieć, że wiele zależy również od człowieka. Z reguły, gdy wszystko już się wydarzyło i zostało w przeszłości, mówimy, że to wszystko od Stwórcy, a w następnej chwili muszę powiedzieć, że wszystko zależy ode mnie.
Pytanie: Jest Pan teraz jedynym znanym kabalistą, który może przekazać pewne duchowe informacje. Czy to Jest Pana misja?
Odpowiedź: Rabasz wiedział, że go nie opuszczę. To było wykluczone. Ale ja przechodziłem bardzo trudne, straszne, nagłe stany nieposłuszeństwa, sprzeciwu. Czasami byłem bardzo porywczy. Nie sądzę, że mogłem postąpić inaczej.
Chociaż nawet w tych stanach starałem się zrobić dla niego wszystko, co mogłem. Bardzo kochałam swojego nauczyciela, ale z drugiej strony były chwile, kiedy go nienawidziłam. Ale nie dlatego, że go nienawidziłem, ale nie rozumiałem: „Jak to możliwe?!”. To zupełnie naturalne.
Pytanie: Rabasz wiedział, że ma Pan wyjątkową duszę. Pan, prawdopodobnie tak samo czuje dusze swoich uczniów? Są wśród nich ludzie, którzy posiadają taką duszę, która powinna coś zrobić w przyszłości. Od kogo to zależy: od nich, czy jednak…?
Odpowiedź: Oczywiście, że od nich. Od nikogo więcej. Od Rabasza nic nie zależało, oddał wszystko, co możliwe. Wszystko! Co mogłem w tamtym czasie wziąć, wziąłem od niego. Czego nie mogłem wziąć, włożył we mnie jako potencjał, a potem to się przejawiło. Nie ma go już ze mną od wielu lat a przez te wszystkie lata, to co we mnie włożył, nieustannie się we mnie manifestuje. Czuję to. To jest tylko jego światło. Tak pracuje kabalista.
Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Jak Pan został kabalistą?”