Przedstawiciel „kancelarii” Stwórcy
Komentarz: Mówi Pan, że jest tylko zwykłym człowiekiem. Ale jednocześnie jest Pan bardzo popularny. Wielu ludzi zna Pana, i wielu podziwia.
Odpowiedź: Mam nadzieję, że nie odnoszą tego do mojej osoby, ponieważ absolutnie nie czuje się tak. Przecież w Kabale głównym graczem jest Stwórca, a nie ten, kto Go reprezentuje. W pewnym sensie jestem Jego przedstawicielem, ale niczym więcej. Powiedzmy tak: pracownikiem w kancelarii, przedstawicielem kancelarii Stwórcy.
Dlatego patrzenie na mnie… Nie sądzę, by ludzie długo i intensywnie patrzyli na mnie. Jednak przeze mnie (oczywiście chciałbym, żeby tak było) będą przyglądać się, Kto stoi za mną. Opowiadam ludziom o Kimś, a nie o sobie, pokazuję Kogoś, a nie siebie. Nieustannie kieruję ich ku Niemu, a sam usuwam się na bok, żeby, jakby to powiedzieć, ludzie zobaczyli Stwórcę.
Nie jestem aktorem, który pokazuje siebie : „Zobaczcie, jak jestem ubrany! Zobaczcie, jak zagrałem!” Wręcz przeciwnie! Być może dlatego brakuje mi poczucia osobistej ważności, ponieważ zawsze patrzę na Stwórcę i zapraszam do tego ciebie. Przecież cały czas o Nim mówimy!
Komentarz: Ale wielu ludzi patrzy na Pana zamglonymi oczami, zupełnie jak na Boga.
Odpowiedź: Jest to zjawisko przejściowe. Każdy człowiek ma taki okres, kiedy czuje się „mały” i patrzy na wyższego stopniem z uwielbieniem. Ale potem to mija.
Przynajmniej się staram swoim zachowaniem, komunikacją, swoim zewnętrznym wyglądem, zatrzeć poczucie osobistej ważności czy wyjątkowości i pokazać, że duchowość może osiągnąć każdy, i wszyscy.
Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Ważna osoba”