Pokochać grupę
Przy tworzeniu prawidłowego otoczenia istnieje wiele szczegółów, ale ogólnie, to działanie nazywa się miłością. Dlaczego nie nazywa się tego władzą, rozkazem lub kompromisem, porozumieniem? Dlaczego nazywa się to miłością? Przecież to najmniej konkretna rzecz, na której można byłoby polegać.
Wybrać grupę, aby ją pokochać?! Nie czuję, że robię coś, co zmienia życie, że dzięki miłości mogę na pewno zmienić przyjaciół, czy ustawić ich tak, aby na mnie wpływali. Miłość wydaje się zbyt delikatną siłą, by zarządzać moim przeznaczeniem, moim życiem.
Wszystko wynika z tego, że nie wiemy, że nie powinniśmy kierować niczym, oprócz własnego odniesienia do otoczenia. A dokładne kierowanie swoim odniesieniem nazywa się właśnie miłością.
To bardzo różni się od tej miłości, którą znamy w tym świecie między stworzeniami na zwierzęcym i ludzkim poziomie: między rodzicami, między ludźmi. Ta miłość jest zupełnie inna i dlatego nie jest odczuwana. Nie dostrzegamy, że kabalista siedzący w jakimś kącie ma miłość w odniesieniu do ludzkości. Jest to ukryte, tak jak Stwórca jest ukryty wobec ludzkości.
Te właściwości są duchowe, i można je dostrzec jedynie poprzez podobieństwo do nich. Dowolne zjawisko natury, materialne czy duchowe, postrzegamy tylko wtedy, gdy w tym kto je odbiera, istnieje taka sama właściwość. W stopniu, w jakim jest podobny do tego, co znajduje się w jego otoczeniu, w takim to odczuwa.
Jeśli człowiek nie ma żadnego związku z określonym zjawiskiem, nie może go postrzegać. Dlatego nie postrzegamy relacji, sił, znajdujących się ponad tym światem. Nie rozumiemy, co to znaczy, że Stwórca kocha świat miłością absolutną. Nie wiemy nawet, co naprawdę oznacza samo słowo, miłość.
Z lekcji do artykułu Rabasza „Człowiek jest drzewem na polu”, 02.02.2026