Covid-19, światełko w tunelu

Chęć przetrwania burzy koronawirusa i powrotu do normalnego życia szła w parze z rekordowymi wskaźnikami infekcji na całym świecie. Ludzie są zmęczeni słuchaniem o pandemii, ale ona nie odpuszcza, rozprzestrzenia się i uderza. Jednak możemy znaleźć siłę, aby poradzić sobie z kryzysem, gdy zdamy sobie sprawę, że rozwiązanie jest w naszych rękach.

Jeśli pomożemy sobie nawzajem przyjąć mentalność dobra wszystkich, nasze serca zostaną oczyszczone z egoistycznych i alienujących postaw, a wszystkie części natury odzyskają równowagę. Wspólna troska o dobro innych stworzy rozwiązania dla każdej możliwej sytuacji, budując tarczę, która ochroni nas przed wszelkimi kłopotami.

„Po raz pierwszy w historii prawie każdy naukowiec na świecie koncentruje się na tym samym problemie… co zaczyna przynosić realne korzyści”, mówią naukowcy z Harvardu, którzy podkreślają nową erę współpracy, w którą wkroczyliśmy, aby złagodzić wpływ pandemii na każdą dziedzinę naszego życia: gospodarkę, zdrowie, edukację, kulturę. Miliony ludzi na całym świecie są zestresowane z powodu przewidywanych zmian, które nas czekają w przyszłości. Co się stanie w nadchodzącej zimie, jeśli chodzi o przypadki COVID? Ile jeszcze osób będzie bezrobotnych?

Niepewność kształtuje naszą zbiorową świadomość i przygotowuje ją na ostry zakręt. Właśnie taka zmiana perspektywy – z wąskiej, egoistycznej perspektywy na kompleksowe, szerokie podejście do rozwiązywania naszych wspólnych wyzwań – pomoże nam znaleźć rozwiązanie dla kryzysu w najgłębszym zakątku problemu: w naszych dysfunkcyjnych relacjach międzyludzkich, a nie tylko w poszukiwaniach z perspektywy naukowej, ekonomicznej czy politycznej.

Złoty środek jest między nami

Ze świata, w którym człowiek widzi tylko siebie samego, musimy przejść do świata, w którym ludzie myślą o sobie nawzajem. Ze świata, w którym już się nie zatrzymujemy, by zastanowić się, czy nosić maskę lub zachować społeczny dystans, by uniknąć przeniesienia szkodliwego wirusa na tych, którzy są blisko nas, musimy osiągnąć rzeczywistość, w której świadomie robimy wszystko, co konieczne, by chronić innych, tak samo jak chcielibyśmy, by inni dbali o zdrowie naszych dzieci.

Nasze obecne poczucie bezradności czyni nas bardziej wrażliwymi na relacje między nami. Bez poprawy naszych ludzkich relacji nie będziemy w stanie zapewnić sobie dobrej przyszłości. Zamiast tego zmarnujemy tylko cenną energię i zasoby na wojny i konflikty interesów. Nawet jeśli znajdziemy lekarstwo na COVID-19, nie wyleczy ono społecznego zjawiska nadmiernego egoizmu, stanu, który powoduje, że ludzie nie odczuwają potrzeb innych, a jedynie własne egoistyczne żądania.

Docelowa szczepionka przeciwko wszystkim patogenom działa w kierunku uzdrowienia serc, neutralizuje jadowitą krytykę i koryguje nasz wyzyskujący stosunek do innych. Natura nie jest ślepa i nic nie dzieje się przez przypadek. Silnik ewolucji wytwarza to, co postrzegamy jako negatywne wydarzenia, więc będziemy reagować i nawiązywać kontakty, które skierują nas w przeciwną stronę, w kierunku dostosowania się do natury. Jest to formuła ewolucji życia, a czasy wymagają, aby wszyscy zdawali sobie z tego sprawę. Świat, który zbudowaliśmy jest całkowicie połączony, ale nasze serca pozostają daleko od siebie. Ta niekompatybilność jest dokładnie tym, co musimy naprawić, abyśmy mogli funkcjonować, jako integralny system, w harmonii i biorąc pod uwagę innych.

Jeśli pomożemy sobie nawzajem przyjąć mentalność dobra wszystkich, nasze serca zostaną oczyszczone z egoistycznych i alienujących postaw, a wszystkie części natury odzyskają równowagę. Wspólna troska o dobro innych stworzy rozwiązania dla każdej możliwej sytuacji, budując tarczę, która ochroni nas przed wszelkimi kłopotami. Wtedy odkryjemy, że w przyrodzie nie ma nic zagrażającego, a koronawirus był tylko środkiem do wyleczenia świata z nienawiści i nadmiernego konsumpcjonizmu.

Podsumowanie tej formuły na bezpieczeństwo i dobrobyt jest proste: bez połączenia serc wszyscy będziemy cierpieć chyba, że wybierzemy właściwą drogę i wzajemne wsparcie zbuduje wrażenie raju. Jesteśmy jak rodzina zamknięta w tunelu. Będziemy mogli zobaczyć światło na końcu tunelu tylko dzięki mocy miłości.

Źródło: https://bit.ly/3a0E3dZ


Moje myśli na Twitterze, 27.07.20, cz. 2

Natura odwraca płód, głową w dół i wypycha go z matki. W ten sposób musimy zmienić nasz stosunek do świata z egoistycznego na altruistyczny. Środowisko nam pomaga, ale sam płód wykonuje również ogromną pracę podczas porodu. Będziemy pracować razem. Duchowe narodziny są przed nami.

Teraz musimy przejść przez bóle porodowe – urodzić się w nowej jakości, od właściwości otrzymywania do właściwość obdarzania. Ale wyboru nie mamy. Zaprogramowane jest to przez naturę. Proces już się rozpoczął! Nie możemy tego uniknąć. Jedynym sposobem na ułatwienie procesu narodzin jest dążenie do zjednoczenia!

@Michael_Laitman


Nie wirus, ale wyrafinowane oprogramowanie

W miarę jak osiągniemy większą dojrzałość, odkryjemy, że najlepsze życie, my ludzie, możemy osiągnąć poprzez zharmonizowanie naszych relacji z integralną pozostałą częścią natury.

Podobnie jak wyrafinowane oprogramowanie, COVID-19 działa na nas i zmienia nas od wewnątrz. Wirus przyspiesza nasz rozwój, jako istot ludzkich i dopóki nie naprawimy naszych samolubnych relacji międzyludzkich, dopóty będziemy doświadczać kolejnych fal pandemii. Dopóki nie zharmonizujemy się z programem natury, sytuacja wokół nas się nie zmieni.

Wirus przyspiesza nasz rozwój, jako istot ludzkich i dopóki nie naprawimy naszych samolubnych relacji międzyludzkich, dopóty będziemy doświadczać kolejnych fal pandemii.

Michael Laitman

Poprzez koronawirusa natura przymusza nas, nie dając nam wyboru, aby na nowo zdefiniować więzi międzyludzkie. Jednak nie zareagowaliśmy jeszcze prawidłowo na wybuch epidemii, nie poprawiliśmy relacji międzyludzkich w kierunku brania innych ludzi pod uwagę, wsparcia i odpowiedzialności. Nie zmniejszyliśmy konfliktów między różnymi sektorami społecznymi. W związku z tym wirus nadal nas atakuje. Dlatego musimy zmusić się do ustanowienia naszych interakcji, aby działały w sposób integralny i byśmy się uzupełniali.

Tak jak natura jest jednym systemem, w którym wszystkie jej części są połączone, tak rasa ludzka musi rozwinąć integralną sieć połączeń między wszystkimi jej członkami. Ale w przeciwieństwie do zwierząt, które zachowują się instynktownie, musimy świadomie dążyć do połączenia, aż każdy poczuje się równym i niezbędnym elementem jednej ludzkości.

W jaki sposób wirus rozpoznaje nasze zachowanie i reaguje na nie? My i wirus znajdujemy się w tym samym systemie natury, jednym rozległym systemie, który obejmuje całą rzeczywistość i odpowiada na nasze reakcje i wszystko, co się w niej dzieje. Jeśli nasze zachowanie nadal nie współgra z zasadami rządzącymi w systemie, pozostając egoistycznym i wynikającym z wąskiego spojrzenia, siły natury będą wymagały od systemu silniejszej reakcji, aby zmusić nas do wejścia na właściwe tory. Jeśli nie zmienimy naszego zachowania, żadne miejsce na świecie nie uwolni się trwale od pandemii, ponieważ wirus od czasu do czasu będzie mutował się, tworząc nowe wersje siebie.

Przede wszystkim problemem jest wrogie nastawienie ludzi do siebie. W konsekwencji wirus wywiera presję właśnie na ten punkt – brania innych pod uwagę. Nie pozwala nam nawet zbliżyć się do siebie lub wrócić do normalności chyba, że zrekonstruujemy naszą postawę od podstaw. Musimy zrozumieć, że natura postrzega nas, jako część swojego jednego integralnego systemu, bez względu na nasze poczucie, że jesteśmy oddzielnymi, niezależnymi jednostkami.

Przeciwnie, jeśli utrzymamy między nami właściwe połączenia, możemy kształtować świat w zupełnie inny sposób. Poczujemy nowe, znacząco inne postrzeganie rzeczywistości, sposób myślenia i stosunek do siebie nawzajem, co doprowadzi do nowych zachowań i niespotykanej wcześniej ekspresji między nami. Niezależnie od tego, czy zauważymy ten proces, czy nie, cały nasz wewnętrzny świat zmieni się na lepsze pod wpływem środowiska.

Nawet, jeśli nadejdzie czas, kiedy wirus w końcu minie, odkryjemy, że jesteśmy innymi ludźmi niż wcześniej, że się zmieniliśmy. Nie będziemy już mieli ochoty biegać z jednego zakątka globu do drugiego ani szturmować centra handlowe za każdym razem, gdy na rynku pojawi się nowy model telefonu. Życie będzie prostsze, bardziej naturalne, a nasza satysfakcja będzie pochodzić głównie z lepszej jakości międzyludzkich relacji.

Zrozumiemy potrzebę odnoszenia się do wszystkiego wokół nas w bardziej odpowiedzialny sposób, potrzebę powstrzymania dążenia do próżnych materialistycznych celów, które niszczą naszą ziemię. Do tej pory kierowała nami idea zdobywania i gromadzenia: człowiek chciał zagarnąć dla siebie wszystko, co najlepsze, aby za wszelką cenę powiększać bogactwo i kontrolę. W miarę jak osiągniemy większą dojrzałość, odkryjemy, że najlepsze życie, my ludzie, możemy osiągnąć poprzez zharmonizowanie naszych relacji z integralną pozostałą częścią natury.

Integralność to kolejny krok w ewolucji człowieka. Zaabsorbowanie i poczucie tej idei wewnątrz nas oraz jej realizacja między ludźmi doprowadzi nas do odkrycia najpotężniejszej, wewnętrznej siły natury, która łączy wszystkie poziomy i inne siły w jeden integralny system.

Michael Laitman

Integralność to kolejny krok w ewolucji człowieka. Zaabsorbowanie i poczucie tej idei wewnątrz nas oraz jej realizacja między ludźmi doprowadzi nas do odkrycia najpotężniejszej, wewnętrznej siły natury, która łączy wszystkie poziomy i inne siły w jeden integralny system.

Nasza niezdolność do radzenia sobie z kryzysami naszych czasów – całym bałaganem, schizmami i korupcją wypełniającą nasz świat na każdym polu, i na każdym poziomie – pomaga nam odkryć, jak bardzo jesteśmy przeciwieństwem zrównoważonego systemu, który rządzi resztą rzeczywistości. Uczenie się może odbywać się na jeden z dwóch sposobów: nieprzyjemny sposób, w którym więcej globalnych katastrof, takich jak koronawirus uderzy w nas, aby nam uzmysłowić, że jesteśmy częścią jednego systemu, który jest współzależny i wszystko w nim ma na siebie wzajemny wpływ; lub możemy nauczyć się łatwiejszego sposobu, w którym zanurzymy się w koncepcję jednego holistycznego systemu i zaczniemy podejmować proaktywne działania w celu rozwijania nowych jakościowych relacji między nami, opartych na trosce, wzajemności i uzupełnianiu.

Nasz los jest w rękach integralnej siły natury. Zatem im bardziej się do siebie zbliżamy i precyzyjnie dostosowujemy nasze relacje, aby zintegrować się z naturą, tym szybciej i bezboleśnie możemy pozbyć się wszystkich kłopotów, które teraz nas trapią. Wynosząc połączenia międzyludzkie na wyższy poziom, możemy odnieść sukces w postaci osiągnięcia nowego poziomu rozwoju ludzkości, wtedy będziemy w harmonii z najgłębszym i najbardziej znaczącym oprogramowaniem ze wszystkich.

Źródło: https://bit.ly/31qWjZN


Moje myśli na Twitterze, 27.07.20, cz. 1

Teraz rodzi się nowe społeczeństwo. To przypomina rozwój płodu w łonie matki: coś rozwija płód, wywraca go na dół głową (zmienia jego światopogląd) i pod wpływem nacisku wyrzuca go w nowy świat.

Musimy uświadomić to sobie i uczestniczyć w naszych własnych narodzinach.

Koronawirus towarzyszy przemianie społeczeństwa zbudowanego na egoizmie, w społeczeństwo zbudowane na połączeniu ludzi, aż do stanu „pokochaj bliźniego”. Ta zmiana jest nieodłącznie związana z naturą, musi się wydarzyć i dzieje się to teraz. Nie ma zmiany społeczeństwa, ale jego fundamentu, egoizmu w altruizm.

@Michael_Laitman


Milenialsi najbardziej obciążoną grupą pandemii gospodarczej, dlaczego?

Podczas, gdy osoby starsze są znacznie bardziej podatne na koronawirusa, ciężar pandemii gospodarczej z pewnością ma młodą twarz. Milenialsi (pokolenie Y) w Ameryce i na całym świecie stoją w obliczu wstrząsów gospodarczych z powodu masowej utraty miejsc pracy w branżach usługowych, które stanowiły ich główne źródło dochodu. To nie przypadek; dla młodego pokolenia trudności są wezwaniem do działania, aby poprowadzić świat ku bardziej obiecującej przyszłości poprzez przebudowę starych, nieudanych systemów gospodarczych i społecznych.

Kryzys wymaga nowej edukacji dla nowego stylu życia, opartego na tych samych prawach wzajemnego wsparcia i wzajemności, które istnieją w przyrodzie.

Dla milenialsów – osób urodzonych w latach 1981–1996, które obecnie mają 24–39 lat – epidemia koronawirusa była szczególnie dotkliwa. Nie udało im się w pełni wyjść z finansowego kryzysu z 2008 roku, zanim zostali mocno dotknięci przez nowy kryzys spowodowany przez COVID-19. Ograniczone oszczędności wpływają negatywnie na ich zdolność przetrwania kryzysu. Niedawne badanie ujawniło, że 76% ankietowanych milenialsów stwierdziło, że pandemia negatywnie wpłynęła na ich dochody w gospodarstwie domowym, co sprawia, że ​​najbardziej dotknięci są demografią i mają trudności z zaspokojeniem najbardziej podstawowych potrzeb.

Pandemia koronawirusa ujawniła, w jaki sposób nasz obecny system gospodarczy, który oparty jest na destrukcyjnej konkurencji kosztem innych, pozostawia duże obszary bezrobotnego społeczeństwa zagrożonego w mgnieniu oka utratą stabilności. Pokazuje, że nasze obecne struktury nie oferują młodym ludziom tego, co oni potrzebują, aby dobrze prosperować. Czując się zniechęceni i sfrustrowani, nie widzą przyszłości w takich systemach.

Milenialsi będą pionierami i muszą zdać sobie sprawę, że cały ten przewrót przydarza się właśnie im, specjalnie po to, aby skłonić ich do wzięcia przyszłości w swoje ręce i rozpoczęcia tworzenia nowego i lepszego świata dla wszystkich.

Chociaż jeszcze możemy tego nie rozumieć, obecnie zachodzi ogromna zmiana w rzeczywistości. Pandemia wrzuciła na barki młodego pokolenia, obecnie bardzo cierpiącego, szczególną rolę i odpowiedzialność za budowanie nowej struktury społecznej, która sprzyja stabilnym połączeniom ponad wszystkimi różnicami i dysproporcjami w społeczeństwie z korzyścią dla całości.

Milenialsi błagają, by ich wysłuchano, ale nie wiemy, jak słuchać, ponieważ nasze pokolenie nadal działa według starych paradygmatów. Do tej pory, nieostrożne wzorce interakcji międzyludzkich, które przenikały nasze systemy ekonomiczne i społeczne, tworzyły ogromną przepaść między pokoleniami. Co gorsza, nie udało nam się zbudować odpowiedniego dla nich systemu edukacji. Zbudowaliśmy wokół siebie wąski i sprzeczny światopogląd, który dzieli świat i zmusza wszystkich do walki o siebie i do konkurowania z innymi za wszelką cenę.

Kryzys wymaga nowej edukacji umożliwiającej rozpoczęcie nowego stylu życia, opartego na tych samych prawach, które istnieją w przyrodzie – wsparcia i wzajemności w każdym aspekcie.

Na świecie powiewa nowy wiatr zmieniający orientację i stare zwyczaje. Młodzi ludzie są wciągani w wir rozpaczy, którego głębia popchnie ich do zakotwiczenia na nowych, bezpiecznych brzegach. Zabezpieczeniem i kołem ratunkowym w tym scenariuszu musi być zasada „kochaj bliźniego, jak siebie samego”, najważniejsza zasada dla osiągnięcia nieskończonego spełnienia – rodzaju doskonałości, do której dąży każdy człowiek, i która osiągalna jest tylko wtedy, gdy wszystkie wewnętrzne sprzeczności człowiek łączy w sobie, w umyśle i w sercu.

Tymczasem młode pokolenie toczy wojnę o przetrwanie. Nie zdajemy sobie jeszcze sprawy, że w rzeczywistości coś się resetuje, stary świat umiera i rodzi się nowy. Zmiana szybko ewoluuje, więc aby za nią nadążyć, musimy działać szybko, otwierając wiele kursów i centrów edukacyjnych, aby pomóc młodym ludziom w płynnym przejściu między dwoma światami. Milenialsi będą pionierami i muszą zdać sobie sprawę, że cały ten przewrót przydarza im się specjalnie po to, aby skłonić ich do wzięcia przyszłości w swoje ręce i rozpoczęcia tworzenia nowego i lepszego świata dla wszystkich.

Byłoby rozsądne ze strony krajów i narodów, aby zapewniły młodym ludziom alternatywne schronienia w hotelach i zasponsorowały naukę, o tym jak przetrwać w nowym świecie, opartym na lepszych stosunkach społecznych i bardziej zrównoważonych systemach. Ważne jest, aby nauczyć młodych pionierów, jak być obywatelami, nie w sensie mieszkańców konkretnego kraju, ale jako budowniczych nowej ludzkości, opartej na dobrych połączeniach, gdzie wszyscy żyją w braterstwie. Z tych młodych obywateli wyjdą jutrzejsi liderzy. Zrozumieją, jakie formy powinno przybrać nowe państwo, jakie powiązania między ludźmi powinny dominować i jak kształcić nowe pokolenia. Stworzą dobrą i piękną atmosferę, z której będzie czerpać i cieszyć się całe społeczeństwo.

To jest czas, aby milenialsi objęli przywództwo, jednocząc wszystkie frakcje społeczne i łącząc je w jeden system ze wspólną wizją, której Ameryka i świat potrzebują dla tego pokolenia i dla przyszłych.

Źródło: https://bit.ly/3a0KDB7


Fragmenty z porannej lekcji 23.10.2018

каббалист Михаэль ЛайтманZ lekcji na temat „Praca w wiedzy i powyżej wiedzy”

Praca w wiedzy i powyżej wiedzy jest podstawą całej duchowej pracy. Potrzebne są oba te biegunowe, przeciwległe punkty, ponieważ czasem łączą się, a następnie rozdzielają, i w taki sposób wspierają się wzajemnie. Niemożliwe jest budowanie duchowości bez materialnego i na odwrót.

Materialne oczywiście wynika z duchowości, tylko my nie zauważamy tych duchowych korzeni. Ale duchowość jest również budowana na materialnym, ponieważ tylko dzięki wiedzy, można wznieść się powyżej wiedzy. Najważniejsze jest, żeby się tego nauczyć, ponieważ już znajdujemy się u progu duchowego odkrycia.

* * *

Należy cały czas próbować patrzeć na siebie z boku, aby zrozumieć, jakie pragnienie teraz dominuje we mnie: dobry początek czy zły początek. Nigdy nie poddawaj się swoim uczuciom, ale badaj je w ramach wiedzy. To na razie jest tylko psychologia, ale mimo wszystko, to podejście już prowadzi do wiary ponad wiedzę.

Aby nie utonąć w swoich obecnych uczuciach i rozumie, a widzieć stan z innego punktu, mamy opinię mędrców, kabalistów, opinię grupy, do której powinniśmy przylepić się i z niej badać, co się dzieje.

Dopiero wtedy poczuję, jak bardzo jestem pogrążony w pragnieniu otrzymywania przyjemności. Tonę w nim coraz bardziej i bardziej i nawet tego nie zauważam, jeśli nie mam dwóch przeciwstawnych punktów odniesienia. Tylko z nich mogę ustalić, gdzie obecnie znajduje się.

W stanie zatwardziałego serca muszę wiedzieć, jaki jest stan przeciwny, i dopiero wtedy pozwolić sobie na myślenie o swoim stanie, o moim stosunku do życia.

* * *

Człowiek gotowy jest pracować albo pod przymusem, albo za wynagrodzeniem. Można zmusić go jak w wojsku, zagrozić biciem, obiecać dobrą zapłatę, szacunek społeczeństwa, nagrodę w przyszłym świecie. Istnieje wiele sposobów zmuszenia człowieka do pracy.

Ale praca ponad wiedzą jest zupełnie wyjątkowa, ponieważ musi być całkowicie bezwarunkowa. I tego już nie rozumiemy; czy w końcu będzie to dla mnie dobre, czy otrzymam zapłatę pod koniec miesiąca, pod koniec dnia lub po każdym działaniu, albo czy przynajmniej uchronię się przed cierpieniem? Rozumiemy tylko karę i nagrodę, ale co to jest praca bez żadnych warunków?

Jest to praca ponad wiedzą, kiedy właściwie nie ma w niej żadnego smaku, a mimo to jestem gotów pracować z całych sił, tak jakbym rozumiał i odczuwał smak w pracy. W takim przypadku człowiek gotowy jest iść do przodu i nigdy nie upadnie. Dlatego, że jest gotowy pracować „prosto na ziemi”, a z ziemi już nie ma gdzie upaść, jak powiedziano: „Pokolenie odchodzi i pokolenie przychodzi, ale ziemia pozostaje na wieki”.

Z porannej lekcji 23.10.2018


COVID-19: bolesne objawy powrotu do zdrowia

Wszyscy czekają na zakończenie pandemii koronawirusa. Ale COVID nigdzie się nie wybiera. Przyszedł, aby zmienić nasze myślenie i nie odejdzie, zanim to nastąpi. I to zajmie trochę czasu. Ludzkość to ogromna, bardzo różnorodna masa. Potrzebujemy czasu, aby się przystosować, poczuć nową rzeczywistość, zrozumieć, skąd ona pochodzi i dlaczego.

Przyzwyczaimy się do COVID. Już jesienią powinniśmy go lepiej rozumieć. W końcu ludzie do wszystkiego mogą się przyzwyczaić; przyzwyczajają się nawet do przewlekłych chorób i uczą się z nimi żyć, więc to samo stanie się tutaj.

W tej chwili system jest nadal niestabilny; nadal szarpie się i podskakuje pod wpływem wirusa. Ale faza przejściowa ustąpi, a system przyjmie nową zasadę: postrzeganie ludzkości jako całości. Ludzkość cierpi z powodu różnego rodzaju problemów: głodu, pożarów, susz, huraganów; lista nie ma końca. Ale nawet teraz zaczynamy postrzegać te problemy integralnie, razem, jako jedna całość.

Następnym ciosem po koronawirusie będzie niedobór najbardziej podstawowych potrzeb: żywności, wody, lekarstw i prądu. To obniży wymagania ludzi i zmusi ich do poskromienia oczekiwań. Ludzie nie będą czuli potrzeby podróżowania po całym świecie.

Przemiany będą kolejnymi etapami całego procesu, w którym koronawirus nauczy nas mądrości życia. Musimy tylko wiedzieć, że jesteśmy w integralnym systemie, który zmierza w kierunku nowego stanu równowagi, ustalonego z góry w naturze. W miarę jak ten proces się rozwija, prowadzi nas przez różne stany. Jeśli wesprzemy ten proces, odczujemy te stany jako korzystne. Jeśli będziemy się opierać, poczujemy, że są bolesne i uciążliwe. Ale wszystko po to, by doprowadzić nas do całkowitego wyzdrowienia z egoizmu.

Nic nie dzieje się przypadkowo, a tylko w celu naprawy. Jeśli przyjrzymy się temu, co dzieje się dzisiaj, mając na uwadze ostateczny cel, jakim jest jedność, przekonamy się, że istnieje wyraźna linia prowadząca od aktualnej pozycji do punktu końcowego. Jeśli to zobaczymy, zobaczymy, że wszystko odbywa się celowo.

Istotą tego procesu jest coraz większa więź między nami. Obecnie czujemy się podzieleni, obcy. Cierpimy z powodu naszego przeciwstawiania się reszcie natury, ale to cierpienie zmusi nas do połączenia. Kiedy się połączymy, będziemy coraz bardziej podobni do reszty natury, w wyniku czego ból zmieni się w przyjemność. Im szybciej przejdziemy w stan połączenia, tym szybciej zamienimy cierpienie w przyjemność.

Chociaż w naturalny sposób sprzeciwiamy się połączeniu, ponieważ z natury jesteśmy indywidualistami, natura pojedynczo wprowadza stan za stanem, dopóki nie zgodzimy się na połączenie. Kiedy zgodzimy się, odkryjemy niezliczone korzyści. Tak jak bracia, gdy są młodzi kłócą się i walczą, ale gdy dorastają i stają się mądrzejsi, stają się sobie bliscy. Tak i my zobaczymy korzyści płynące z połączenia, gdy wyrośniemy z naszego poczucia prawa.

Dostaliśmy COVID-19, żeby nas wyleczył. Pod koniec będziemy dużo zdrowsi, a nasze relacje będą dużo bardziej przyjazne – zarówno między ludźmi, jak i między krajami. Teraz granice są zamknięte z powodu pandemii. Ale z czasem zdamy sobie sprawę z daremności takiego rozwiązania, ponieważ połączenie jest jedynym drogą do naprawy sytuacji, to ono pozwoli nam przezwyciężyć problemy, spowodowane przez wirusa.

Okazuje się, że COVID nie jest chorobą; jest to objaw zdrowienia. Tak dzieje się z każdą chorobą: nie odczuwamy samej choroby, ale reakcję organizmu na próbę wyzdrowienia. Bolesne objawy są oznakami powrotu do zdrowia. Pandemia koronawirusa wskazuje nam drogę do wyjścia z egocentryzmu. To nas napędza i powinniśmy odpowiednio zareagować.

Nie powinniśmy po prostu się przed tym ukrywać. Chociaż najpierw musimy zdystansować się od siebie, później powinniśmy zbadać, jak możemy się do siebie zbliżyć. Gdybyśmy mogli myśleć raczej o innych niż o sobie, wirus nie stanowiłby żadnego zagrożenia. Moglibyśmy udać się wszędzie, bo gdy działamy w trosce o innych, nie zrobimy im krzywdy.

Wiem, że większość ludzi nadal tego nie widzi, ale za kilka miesięcy okaże się, że koronawirus buduje między nami prawidłowe połączenia, gdzie każdy myśli raczej o innych, a nie o sobie. Kiedy to osiągniemy, wszyscy będziemy zdrowi.

Źródło: https://nws.mx/30BlOsx


Historia Kabały. Krótko o Kabale – 1


Korzyści płynące z różnorodności 

Negując prawo istnienia nienawiści nie pozwalamy na istnienie świata miłości.

Jak napisano w Misznie (Sotah 9:15) w dniach ostatecznych nastąpi nagły, silny wzrost nienawiści. Patrząc na to, co dzisiaj dzieje się na świecie, bez wątpienia zbliżamy się do ostatecznych dni. Nigdy wcześniej media społecznościowe nie emanowały nienawiścią w takim stopniu jak dziś, dotyczy to również gazet i telewizji, a wydaje się, że to dopiero początek. To nie jest tak, że nigdzie już nie ma spokoju, ale duch epoki jest po prostu toksyczny. Jedno słowo niezgodnie z oczekiwaniami – bardzo łatwo jest przekroczyć linię – i jesteś blokowany, ekskomunikowany ze świata.

Nienawiść na tle rasowym i antyrasistowskie protesty, które ostatnio mieliśmy okazje obserwować, stanowią właśnie ten mroczny przypływ. I jak każda fala, zamieszki napędzane rasizmem będą miały swoje góry i doliny, ale trend zdecydowanie zmierza w kierunku gigantycznej burzy.

Nienawiść na tym się nie zatrzyma. Jak tylko zacznie rosnąć i rozprzestrzeniać się, fragmenty każdej ze stron rozpadną się formując mniejsze elementy, tworzące walczące ze sobą obozy. W społeczeństwie dojdzie do dezintegracji i zapanuje anarchia. Jak pisano w Talmudzie: nawet najwięksi mędrcy nie będą chcieli żyć w dniach ostatecznych.

Zdecydowanie nie jesteśmy jeszcze na tym etapie, ale z całą pewnością zmierzamy w tym kierunku. Jeśli nie zmienimy kursu znajdziemy się tam szybciej niż przypuszczamy.

Rola nienawiści

Problem polega na tym, że myślimy, iż nienawiść to wyłącznie coś złego i krzywdzącego. Staramy się nie nienawidzić nawzajem, ale w ten sposób przegapiamy szansę na naprawę tego stanu przed następną, większą erupcją nienawiści.

Nienawiść to uczucie braku akceptacji w stosunku do czegoś, co nie jest częścią nas. Poczucie wyjątkowości mamy głęboko zakorzenione w naszej psychice, ale jest ku temu ważny powód: postrzegamy rzeczy na zasadzie przeciwieństw i kontrastu. Jeśli nie potrafilibyśmy odczuwać ciemności, nie bylibyśmy w stanie poczuć światła. Jeśli nie odczulibyśmy zimna, nie bylibyśmy w stanie poznać ciepła i tym samym, bez nienawiści nie jesteśmy w stanie poznać, co to miłość.

W związku z tym, gdy nienawiść zaczyna się uwypuklać, nie powinniśmy jej zaprzeczać ani tłamsić, zamiast tego powinniśmy poczynić świadomy wysiłek, aby zwiększyć miłość względem obiektu naszej złości. Jeśli wszystkie strony, objęte ujawnieniem się nienawiści między nimi, wezmą udział w tym wysiłku, rezultatem będzie większa miłość niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli w ten proces zaangażowani są tylko niektórzy, a nie całość, mija się to z celem i do niczego nie doprowadzi.

Jeśli wszystkie części społeczeństwa, zaangażują się w takie działanie, miłość na świecie urośnie do wcześniej niespotykanego poziomu, byłoby to wprost proporcjonalne do stale rosnącego poziomu nienawiści. Poprzez negowanie konieczności jej istnienia, negujemy istnienie świata miłości, doprowadzając do intensywniejszych manifestacji nienawiści w naszym świecie.

Zgodnie z tym paradygmatem wszystko, czego nienawidzimy jest właściwie trampoliną do doświadczenia większej miłości. Jeśli dzisiaj, nienawiść najintensywniej przejawia się między rasami, to właśnie w tym miejscu powinien pojawić się nowy poziom miłości. Jednak stanie się to tylko wtedy, gdy obie strony będą współpracować. 

Zdaję sobie sprawę, że jest to zupełnie nowy pomysł i zaprzecza większej części tego, czego nas uczono. Ale z drugiej strony już nie działa to, czego nas uczono, więc nadszedł czas, aby obrać nowy kierunek. 

Schemat jest prosty: druga osoba różni się ode mnie; nie lubię jej i chcę, aby ta osoba cierpiała lub przynajmniej zniknęła mi z oczu. Ta nienawiść podsyca całą przemoc, którą widzieliśmy w ostatnich tygodniach i miesiącach. Jeśli tak to zostawimy, rozsadzi ona cały świat. Więc zamiast pozwolić, by urosła do poziomu niczym zakażenie w ranie, powinniśmy wszyscy świadomie starać się zwiększyć naszą wzajemną miłość, nawet jeśli wydaje się nam to wyraźnie udawane. Nasze wysiłki przyniosą owoce i przekonamy się, że możemy kochać ludzi, których jeszcze przed chwilą nie mogliśmy znieść. 

To bardzo praktyczny paradygmat; wymaga odwagi i zaangażowania i jest jedyną nadzieją dla świata, aby uniknąć całkowitego załamania.

Źródło: https://bit.ly/3gfJTuf


COVID-19 zmienia ludzkość

Rozpoczynamy epokę odpowiedzialności społecznej, dobrobytu i szczęścia dla wszystkich, a wirus skrupulatnie, lecz nadal troskliwie wytycza nam trasę.

Pod zdjęciem: Departament Policji w Fort Myers robi serce z radiowozów, aby podziękować pracownikom służby zdrowia w Lee Memorial Hospital w Fort Myers, USA, 16 kwietnia 2020 r., na zdjęciu pozyskanym z mediów społecznościowych. DEPARTAMENT POLICJI FORT MYERS / za pośrednictwem REUTERS TEN OBRAZ ZOSTAŁ DOSTARCZONY OD OSÓB TRZECICH. OBOWIĄZKOWY KREDYT. OBRAZY DNIA TPX

Ostatnie doniesienia wskazują na „poważne zaburzenia mózgu występujące u pacjentów, wychodzących z łagodnej postaci COVID-19”. Podobnie Melinda Moyer napisała w The New York Times: „Wśród pacjentów hospitalizowanych z powodu Covid-19 w Wuhan w Chinach ponad jedna trzecia doświadczyła objawów ze strony układu nerwowego” oraz „Francuscy naukowcy podali, że 84 procent pacjentów z Covid, którzy zostali przyjęci na OIOM doświadczyło problemów neurologicznych, a u 33 procent na etapie wypisu ze szpitala nadal stwierdzano dezorientację i zagubienie.” Ewidentnie koronawirus, to nie tylko infekcja dróg oddechowych; wpływa na to, kim jesteśmy.

Zmiany społeczne i emocjonalne, które występują na skutek wirusa, już się zaczęły. Im szybciej je zaakceptujemy tym lepiej przejdziemy cały proces. Im bardziej się opieramy, tym bardziej agresywny będzie wirus.

– Michael Laitman

Dziś już wiadomo, że wirus jest w powietrzu, a nie tylko w kropelkach wydychanych przez nosiciela w promieniu sześciu stóp od niego. Zaraża każdego, każdą osobę, choć na różne sposoby. Nie oznacza to, że wszyscy będziemy cierpieć lub zachorujemy, ale wszyscy będziemy czuć, że zmieniamy się – zewnętrznie i wewnętrznie – w naszym zachowaniu, myślach i działaniach. We wszystkim, co robimy, coś będzie inaczej.

W tej chwili skupiamy się głównie na bardziej powierzchownych zmianach – wpływie na nasze zmysły, takie jak niewyraźne widzenie, utrata zdolności węchu i smaku, itp. Ale wpływ wykracza daleko poza fizyczność. Jeśli przyjrzysz się uważnie, na pewno przekonasz się, że nie jesteś już tą samą osobą, którą byłeś przed wybuchem wirusa. Zwróć uwagę, jak zmieniły się twoje myśli, ambicje, nadzieje i oczekiwania. COVID to nie tylko wirus; przeprogramowuje nas, naszą psychikę.

Bezprecedensowy koronawirus zmusza nas do ponownego przemyślenia naszych wartości, priorytetów i relacji. Stopniowo zdamy sobie sprawę, że trwałego szczęścia i satysfakcji nie można znaleźć w gromadzeniu bogactwa lub majątku. Posiadanie większego stosu cegieł i drewna zapisanego na moje nazwisko nie sprawi, że będę usatysfakcjonowany, i na pewno nie będę dzięki temu szczęśliwy. Nie będzie to też więcej zer w banku, których wartość sprawia przyjemność tylko wtedy, gdy dają poczucie bycia lepszym od innych.

Nawet możemy nie zauważyć, że się zmieniliśmy, a już na pewno nie wiemy dlaczego, ale za kilka miesięcy, kiedy spojrzymy wstecz na to, kim byliśmy na początku tej dekady, zobaczymy, jak daleko zaszliśmy. Nie będziemy czuć, że zmieniliśmy się z powodu wirusa; będziemy po prostu promować inne wartości niż obecnie.

Wirus bardzo subtelnie narzuca swoje zmiany. Sprawia, że nasza psychika domaga się poczucia społecznej odpowiedzialności. Pomysł, że noszę maskę nie po to, aby chronić siebie, ale dla bezpieczeństwa innych – żeby ich nie zarażać, ponieważ mogę być bezobjawowym nosicielem – jest obcy dla mentalności, w której się wychowaliśmy. Ale w myśleniu uchwalonym przez COVID-19 jest to oczywiste.

Ale wirus wniesie więcej niż obowiązek noszenia masek. Ponieważ zniszczył przemysł rozrywkowy, zrujnował kulturę spożywania posiłków na mieście i zadał druzgocący cios całemu pojęciu fizycznych zakupów, w rzeczywistości, to zmusza nas również do przyjęcia odpowiedzialności społecznej na poziomie ekonomicznym. Kraj będzie musiał pomóc w zdobyciu chleba tym, którzy nie mają źródła dochodów. Jednocześnie kraj musi zobligować ich do dania czegoś w zamian.

Będziemy musieli nauczyć się, że w społeczeństwie wzajemnej odpowiedzialności otrzymujemy to, czego potrzebujemy, ale musimy też dawać. Ponadto tylko ci, którzy dają, mają prawo do otrzymywania. Nie oznacza to, że wszyscy dajemy to samo, ponieważ nie wszyscy są tacy sami, ale zostanie przyjęte za pewnik, że każdy musi nawet w najmniejszym stopniu przyczynić się do korzyści społeczeństwa. Wkrótce zdamy sobie sprawę, że tak właśnie powinno być; wyda nam się to naturalne i nawet nie będziemy pamiętać, że kiedyś myśleliśmy inaczej.

Zmiany społeczne i emocjonalne, które występują na skutek wirusa, już się zaczęły. Im szybciej je zaakceptujemy tym lepiej przejdziemy cały proces. Im bardziej się opieramy, tym bardziej agresywny będzie wirus. Jeśli odpowiednio podejdziemy do zaistniałej sytuacji, nie poczujemy tego nawet, jako choroby, nie będzie nawet łagodnym przeziębieniem. Rozpoczynamy epokę odpowiedzialności społecznej, dobrobytu i szczęścia dla wszystkich, a wirus skrupulatnie, lecz nadal troskliwie wytycza nam trasę.

Źródło: https://bit.ly/2XB3SvZ