Jeśli nie ma radości, oznacza że nie ma wiary

каббалист Михаэль Лайтман Z artykułu Rabasza „O karmieniu i narodzeniu”: Powiedziano: „Pracujcie dla Stwórcy z radością”, co oznacza, że ​​człowiek powinien odczuwać radość dlatego, że pracuje dla Stwórcy. A jeśli pracuje bez radości, świadczy to o braku wiary w wielkość i znaczenie Króla. Inaczej naturalnie odczuwałby radość i wewnętrzne uniesienie.

To znaczy, człowiek nie powinien starać się uzyskać radości z pracy, lecz powinien zobaczyć, dla kogo pracuje i jak wielki jest Gospodarz, a radość nadejdzie już jako konsekwencja. Natomiast jeśli nie odczuwa radości z pracy, oznacza to, że nie ma pojęcia o wielkości Stwórcy i musi naprawić siebie w kwestii wiary.

Są ludzie, którzy w ogóle nie czują żadnego związku z duchowością i po prostu żyją ziemskim życiem. Są ludzie, których palą się do duchowości i nie mogą jej porzucić. I są tacy, którzy dążą raz w jedną i raz w drugą stronę, wahając się między jednym a drugim.

Zależy to wyłącznie od tego, jak silnie światło świeci człowiekowi. Być może światło jest tak słabe, że daje człowiekowi jedynie poczucie ziemskiej egzystencji. Człowiek goni wtedy za przyjemnościami, ale nie są one jeszcze skierowane ku Stwórcy, lecz ku temu, co widzi przed sobą.

Jeśli światło staje się nieco silniejsze, człowiek zaczyna rozróżniać, że wszystko, co istnieje, ma swój wewnętrzny korzeń i przychodzi w określonym celu, z jakiegoś powodu. W ten sposób człowiek postępuje naprzód, raz bardziej, raz słabiej odczuwając pytanie: „Po co jest to życie?”.

Ostatecznie światło doprowadza człowieka do takiego miejsca, gdzie może zrealizować swoje pragnienie duchowości. Ale i tam światło ciągnie go raz w jedną, raz w drugą stronę, a dzięki zmianie stanów odkrywa, że brakuje mu połączenia ze źródłem swojego przeznaczenia, źródłem życia, siłą, która nim zarządza. Im bardziej odczuwa swoją zależność od jakiejś wyższej siły, tym bardziej pragnie ją poznać, zrozumieć i zbliżyć się do niej.

Człowiek napotyka różne stany, w których musi zmienić swoje podejście do tego, co się z nim dzieje. Ponieważ z jednej strony odczuwa te stany jako przyjemne i nieprzyjemne, a z drugiej strony musi zrozumieć, że wszystkie pochodzą z tego samego światła, które ukazuje człowiekowi raz dzień, raz noc, raz światło, raz ciemność.

Światło chce, aby człowiek odnosił się do tych stanów ponad nimi, to znaczy aby nie było dla niego ważne, czy czuje się dobrze czy źle, lecz aby poprzez te stany, lepiej poznawał korzeń z którego pochodzą. Oznacza to pracę nad wielkością Stwórcy. Nie jest ważne, co człowiek otrzymuje od Stwórcy, ponieważ wszystko wykorzystuje dla duchowego postępu.

A potem nawet jeszcze więcej: z zadowoleniem przyjmuje wszystko, co pochodzi od Stwórcy, nie dlatego, że w taki sposób się rozwija, a dlatego, że może tym przynieść radość Stwórcy. W ten sposób człowiek coraz bardziej jednoczy się z działaniami Stwórcy i odczuwa Jego wielkość. Coraz mniej wiąże się ze stanami, które otrzymuje od Stwórcy, i ze swoimi odczuciami, a coraz bardziej skupia się na tym, od kogo to wszystko otrzymuje.

Z przygotowania do lekcji