Jak sam siebie wychowałem

каббалист Михаэль Лайтман Jeśli w tym świecie cały czas dostosowuję się do standardów narzucanych mi przez społeczeństwo, które przekonuje mnie żeby coś kupić lub zrobić, to w świecie duchowym należy brać przykład ze Stwórcy. Problem polega jednak na tym, że gdyby odkrył się nam teraz Stwórca, całkowicie znaleźlibyśmy się pod Jego wpływem i bylibyśmy od Niego zależni miliardy razy bardziej niż dzisiaj jesteśmy zależni od naszego środowiska.

Zamienilibyśmy się w kompletnych niewolników, podobnie jak nieożywiona, roślinna i zwierzęca forma życia, wypełniająca polecenia natury i podążająca dokładnie za swoimi instynktami. Wtedy nawet nie czulibyśmy że prowadzimy jakieś niezależne życie.

Ale Stwórca, to ogólna siła natury stworzenia, pragnie, abyśmy byli niezależni i równi Jemu – a nie robotami wykonującymi Jego polecenia. Nie miałoby sensu tworzenie takiego stworzenia, które automatycznie realizuje nakazy swojej natury, skoro wszystko, co z tego wyniknie, z góry będzie wiadomo.

Stwórca zamierzył stworzyć człowieka wolnym, aby sam wybrał wzniesienie się na poziom Stwórcy, aby poznał swojego Stwórcę i zapragnął stać się taki jak On! Tak jak każdy człowiek na tym świecie chce być kochany takim, jakim jest, tak samo Stwórca pragnie, abyśmy Go poznali, pojęli i zobaczyli, że Jego stan, właściwość, siła to coś najdoskonalszego, co może być.

Dlatego nie może nam się odkryć, abyśmy nie zamienili się w Jego niewolników i nie zaczęli automatycznie wypełniać Jego poleceń. Wzbudza w nas pragnienie rozwoju i dążenie do Niego, ale jednocześnie ukrywa siebie. W takim razie jak możemy stać się do Niego podobni?

I wymyśla proste rozwiązanie. Stwarza stworzenie, które nazywa się Adam, człowiek, siła duchowa, właściwość podobną do Siebie i rozbija to stworzenie na miliardy części! A teraz, stworzenie musi samo, zamiast Stwórcy, złożyć dla siebie otoczenie, niczym z klocków Lego, takie, jakim wyobraża sobie Stwórcę, jakim poznaje Go.

Człowiek rozwija się i sam buduje dla siebie otoczenie, które wpływaloby na niego zwrotnie i rozwijało go. Okazuje się, że sami tworzymy Stwórcę, dlatego tak właśnie się nazywa „Bo-re” – przyjdź i zobacz!. Budujemy swoje otoczenie a tym samym tworzymy samych siebie.

Nie mogę stworzyć samego siebie ani na siebie wpłynąć. Jestem już gotowym produktem swojego otoczenia. Jednak przez to, że cały czas buduję dla siebie otoczenie, powłokę, która będzie na mnie wpływać, pośrednio wpływam na siebie samego. Okazuje się, że buduję system dla swojego własnego wychowania.

Wtedy jestem niejako oddzielony od Stwórcy i tworzę siebie w sposób wolny, poprzez tworzenie dla siebie otoczenia zgodnie z wartościami, które chcę sobie wpoić. Sam nie mogę siebie zmienić, ale mogę w sztuczny sposób zbudować społeczeństwo, aby zaszczepiło we mnie te wartości, z którymi obecnie się nie zgadzam. To społeczeństwo przekona mnie, że warto dążyć do obdarzania!

A ponieważ sam zbudowałem takie otoczenie, to tak, jakbym zbudował samego siebie. To znaczy, że cały czas buduję w sobie obraz Stwórcy i w ten sposób się rozwijam. Aż do momentu gdy wszystkie te trzy formy: ja, środowisko i Stwórca tak bardzo zbliżą się do siebie, że staną się jednością.

Jest to rzeczywiście wolny rozwój, bo wszystko robię sam, cały czas myślę i decyduję, jak iść naprzód. Badam ten świat, który się teraz przede mną odkrywa i sprawdzam siebie, jak prawidłowo postępować.

Z lekcji według artykułu Rabasza