Jak czerpać inspirację od przyjaciół?
Pytanie: Cały czas mówimy, że powinniśmy wybierać lepsze środowisko, które daje nam uświadomienie ważności duchowości. Ale jeśli w grupie są ludzie, którzy przychodzą raz w tygodniu, co powinniśmy z nimi zrobić? Czy powinniśmy ich wspierać? Przecież osłabiają grupę?
Odpowiedź: W grupie są ludzie, którzy przychodzą codziennie, dają z siebie wszystko na 100%, i ja to widzę. Wtedy chcę połączyć się właśnie z nimi. Ale są też ludzie, którzy wkładają mniej wysiłku, przychodzą raz w tygodniu. Czy warto się z nimi połączyć? Co mogę od nich otrzymać? Tylko słabość! Wkrótce ja sam zacznę przychodzić raz w tygodniu, upodobnię się do nich. Czy tak ma być?
To, co otrzymuję od przyjaciół, od otoczenia, od tego świata, od Stwórcy, zależy od mojego stosunku do nich, a nie od tego, kim oni są. Powiedzmy, że patrzę na przyjaciela, który przychodzi raz w tygodniu, ale ja cenię go za to, bo tyle właśnie daje mu Stwórca. Przecież mimo wszystko przychodzi, ma gotowość i pragnienie by być z nami.
I jeśli cenię to małe, co w nim jest (a być może wcale nie jest aż takie małe!), jeśli cenię wszystko co w nim pozytywne, rozumiejąc, że ta właściwość jest oddziaływaniem na niego Stwórcy, wtedy dostrzegam część Stwórcy, znajdującą się w nim, i wywyższam tę część.
Może to odnosić się do najsłabszego przyjaciela albo zupełnego nowicjusza, od których mogę otrzymać inspirację. Innymi słowy, wszystko zależy nie od samego człowieka, lecz od mojej zdolności właściwej oceny. Niemniej jednak wszystko zaczyna się od tego, że widzimy ludzi wkładających wysiłek, i wtedy właśnie przyłączamy się do nich, chcemy być bliżej nich.
W końcu jest to o wiele łatwiejsze, zrozumiałe i pewniejsze. Ale to zależy od wielkości mojego kli, a nie od prawdziwej wielkości samego przyjaciela. Jeśli w przyjacielu istnieje choćby najmniejsza iskierka Stwórcy, który pragnie go przybliżyć i oddziałuje na niego, to wystarczy mi, aby otrzymać od niego wrażenie i inspiracje.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 19.05.2026