Inkubator nieśmiertelności
Z artykułu Rabasza „Modlitwa wielu”: Tym ludziom, którzy odczuwają w sobie wewnętrzne żądanie i nie zgadzają się ze swoim obecnym stanem, nie widzą żadnego postępu w pracy duchowej i cierpią z powodu braku miłości i jedności, nie odczuwają życia w Torze, pomoże jedna rada: prosić za całe społeczeństwo.
To znaczy, człowiek nie uważa, że należy mu się więcej niż innym, a zgodnie z tym co powiedziano: „Stwórca przebywa pośród swojego ludu”. Człowiek prosi za wszystkich, pragnąc całkowicie przestać troszczyć się o własne interesy i myśleć wyłącznie o zadowoleniu Stwórcy. Dlatego nie ważne jest dla niego, czy Stwórca jest zadowolony z niego, czy z innych, zwraca się z modlitwą za całe społeczeństwo.
Człowiek zaczyna poszukiwać sensu życia poza zwykłymi, ziemskimi interesami: jedzeniem, seksem, rodziną, pieniędzmi, sławą, wiedzą. Nie czeka nawet na ostateczny rezultat swoich ziemskich poszukiwań, żeby przekonać się że są bezwartościowe, lecz wierzy opinii otoczenia, pod wpływem którego się rozwija. A jeśli społeczeństwo już sprawdziło te wartości i rozczarowało się nimi, to człowiek nie musi ich sam sprawdzać – od razu przechodzi do kolejnych, wyższych celów ponad te ziemskie.
W ten sposób zaczyna pytać: „Jaki jest sens tego życia? Po co żyjemy? Czy istnieje jeszcze jakaś inna przyczyna, by kontynuować życie, poza zwierzęcym strachem przed śmiercią? Czy to życie naprawdę zakończy się niczym, czy może istnieje możliwość, pozostania w istnieniu dla jakiegoś wiecznego celu?”.
Jeśli człowiekowi się poszczęści, wszystkie te pytania doprowadzą go do nauki Kabały. Poza nią nic nie może dać mu na to odpowiedzi. A jeśli ludzkość nadal będzie rozwijać się i jednocześnie osądzać samą siebie, to jej stan będzie nie do pozazdroszczenia. Nigdzie indziej nie znajdzie odpowiedzi.
Dlatego nieustannie rośnie zażywanie narkotyków, bo gdzie mają się zwrócić miliony ludzi, którzy pozostają bez pracy i jednocześnie zadają sobie pytanie o sens życia. Są popychani z dwóch stron: popadają w rozpacz zarówno z tego powodu, że życie nie daje im żadnych możliwości, by się nim cieszyć, i dlatego że już z góry rezygnują z poszukiwania tych możliwości, które według powszechnej opinii i tak nie przynoszą napełnienia.
Natomiast człowiekowi w którym obudziło się już prawdziwe pytanie o sens życia, odnoszące się do duchowego poszukiwania, wykraczającego poza ramy interesów przeciętnego człowieka takich jak jedzenie, seks, rodzina, pieniądze, sława, wiedza – konieczne jest znalezienie odpowiedzi. To znaczy, chce zajrzeć poza granice tego życia, do jego korzenia, aby zrozumieć, skąd ono pochodzi, kto nim zarządza, dokąd zmierza i do jakiej formy istnienia ma nas doprowadzić.
Tacy ludzie, zajmujący się poszukiwaniem korzeni tego życia, wyodrębniają się w szczególne „aktywne” społeczeństwo. Rozwijają się nie tylko dzięki swojemu otoczeniu, ale także rozwijają je sami. Innymi słowy, łączą się ze środowiskiem dla wzajemnej pracy, stając się tym inkubatorem, który przyspiesza rozwój człowieka i ukierunkowuje go w określoną stronę.
Człowiek jakby nie chce polegać na tym, jaki plon pozwoli mu zebrać natura – ile w naturalny sposób otrzyma jaj, kur, mięsa, zbóż, owoców, warzyw, lecz sztucznie tworzy sprzyjające warunki, buduje sztuczne środowisko. Wtedy może w przybliżeniu wiedzieć, jakie plony otrzyma.
Może sam regulować temperaturę w inkubatorze, aby otrzymać więcej jaj, oraz temperaturę i wilgotność w szklarni, aby uzyskać większe plony. Dokładnie tak samo może stworzyć sprzyjające środowisko, w którym rozwinie samego siebie. Wpływając na otoczenie, może regulować kierunek swojego rozwoju i jego ostateczne cele. Już od wielu pokoleń korzystamy z tej rady kabalistów i przyspieszamy swój rozwój dzięki szczególnemu otoczeniu, nie czekając, aż cała ludzkość osiągnie tę samą świadomość drogą ziemskich cierpień.
W takim społeczeństwie działają zasady: „Niech człowiek pomoże bliźniemu” i „Stwórca przebywa pośród swego ludu”. Oznacza to, że nawiązać więź ze Stwórcą można tylko poprzez połączenie z otoczeniem, które pokieruje nas do Stwórcy. Takie społeczeństwo zbudowane jest na osnowie powszechnej równości i jedności, wzajemnego poręczenia, jak jeden człowiek z jednym sercem. I wtedy wewnątrz tego jednego serca, odkryjemy Stwórcę.
Dlatego cała nasza praca polega na właściwym dostrojeniu siebie, niczym instrumentu muzycznego, aby nie fałszował, lecz precyzyjnie był nastawiony na szukanie Stwórcy. Jeśli zjednoczymy się z takim celem i pojawi się między nami odbite światło, altruistyczne relacje, wzajemna więź, poręczenie, troska o siebie nawzajem aż do miłości, to w stopniu siły tego zjednoczenia, odkryjemy wewnątrz niego siłę Stwórcy. W ten sposób przechodzimy 125 stopni, zaczynając od pierwszego, początkowego zjednoczenia aż do całkowitego wzajemnego przenikania się.
W taki sposób dostrajamy nasze naczynie do odczuwania Stwórcy i zaczynamy Go czuć wewnątrz siebie. W otaczającym świetle odkrywa się proste światło, dając nam odczucie życia w wyższym świecie: w polu siły obdarzania, zamiast siły otrzymywania. I jedyne, co jest do tego potrzebne, to naprawa naszego naczynia, która doprowadzi nas do naprawionych relacji.
Z przygotowania do lekcji