Dążenie do Źródła
Upadek, jaki człowiek otrzymał, przeznaczony jest dla jego korzyści. Człowiek jest otoczony troską z góry w szczególny sposób, został opuszczony z poprzedniego stanu, w którym, jak się mu wydawało, miał odrobinę doskonałości, o czym świadczy jego zgoda na pozostawanie w takiej formie przez wszystkie dni swojego życia.
Jeśli przyłapujemy się na tym, w jakim stanie jesteśmy, to z reguły zgadzamy się, żeby taki pozostał. Nie próbujemy się z tych stanów wydostać i uświadomić sobie, że pochodzą od Stwórcy właśnie po to, abyśmy mogli odczuć jaki stan może być duchowo wyższy, ale nie według naszego odczucia, kiedy był przyjemny i bardziej zrozumiały w sercu i w umyśle – nie.
Do jakiego więc stanu powinienem dążyć? – Do większej świadomości, że wszystko, co jest we mnie, pochodzi od Stwórcy. Nie chcę zmienić samego stanu, ale wydzielić w nim Stwórcę jako jego Źródło. To jest dla mnie najważniejsze. Niech dane mi będą jakikolwiek stany: dobre czy złe, zagmatwane lub wyraźne, nie będę nawet ich krytykował czy definiował, nie ma to dla mnie znaczenia.
Natychmiast będę dążył do wewnątrz, do ich Źródła – do Stwórcy. Ważne jest dla mnie, w jaki sposób chcę przedstawić Stwórcę, jako Źródło tego, co teraz pojawia się w moich odczuciach i umyśle, to znaczy nie sam stan, ale określenie z maksymalną jasnością, że pochodzi od Stwórcy.
Co więcej, absolutnie nie jest konieczne ustalanie tylko tego. Muszę ustalić w tym najważniejszą rzecz – właściwość Stwórcy. Przecież jeśli mówimy o Stwórcy, że On jest „Dobry, Czyniący dobro”, oznacza to, ze muszę to odczuć w swoich stanach.
Z lekcji na temat „Praca w ukryciu”