Co rodzi się w jedności
Pytanie: Zazwyczaj na naszych kongresach i wieczorach jedności, ludzie śpiewają i tańczą. Połowa z nich czerpie z tego inspiracje, a 50% ludzi robi to na siłę. Czy nasza metoda polega na tym, by się tym inspirować, czy robić to na siłę i w ten sposób przyciągać światło?
Odpowiedź: Jedno i drugie. Spójrz, jak ludzi inspirują masowe festyny, współczesne zespoły, piosenkarze i wokalistki, wszelkie „Madonny”. I co zrobisz? W taki sposób masy wyrażają pewną wspólną opinię, jedność. Tak to wszystko zostało stworzone. Nie możemy niczego innego wymyślić. Najważniejsze jest jednak ogólne wrażenie.
Oczywiście, jeśli zapytasz osobiście mnie, to odczuwam jedność podczas studiów, kiedy wszyscy razem się uczymy, przenikamy jedną ideą, jesteśmy wspólnie w niej. Mam nadzieję, że osiągniemy taki stan, w którym poczujemy, jak w naszej jedności rodzi się nowa myśl, nowa idea, nowe doznanie.
Manifestując się dokładnie na połączeniu między nami, jak na więzi, ta myśl będzie przez nas odczuwana jako trzecia siła, jako Stwórca. Ale do tego dojdziemy stopniowo.
Oczywiście, to przejawi się bardziej podczas nauki, a nie podczas tańców. Ale do tego potrzebne jest i jedno i drugie. W rezultacie, przez kilka dni kongresu, ludzie otrzymują pewne wrażenie, które powstaje ze wszystkiego razem: nauki, pytań i odpowiedzi, seminariów, wydarzeń kulturalnych.
Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Piosenki, tańce”