Artykuły z kategorii Zdrowie

Szkoły dawno już dokonały żywota, a COVID przyszedł, by je pochować

Z jednej strony chcemy, aby dzieci wróciły do ​​szkoły, abyśmy mogli wrócić do pracy i do normalności. Z drugiej strony nie ma wątpliwości, że szkoły staną się miejscem masowej infekcji, ponieważ dystans społeczny dla dzieci jest całkowicie nienaturalny. Nie będą w stanie przestrzegać takich zasad, a fizyczna separacja jest dla nich szkodliwa emocjonalnie.

Rezultatem konfrontacji między otwieraniem szkół i ożywieniem gospodarczym, a zamykaniem szkół i zapewnieniem bezpieczeństwa dzieciom i ich rodzinom będzie trwałe i dawno spodziewane załamanie systemu edukacji.

Szkoła, jaką znamy, to dysfunkcyjny system, martwy od dziesięcioleci. Bardziej niż wiedzy, „uczy” dzieci niewłaściwych zachowań, naraża je na narkotyki, skrajną rozwiązłość seksualną, zastraszanie, przemoc, uzależnienie od wszystkiego, począwszy od gier komputerowych, aż po twarde narkotyki, i alienuje od rodziny.

COVID-19 wyświadczył nam wszystkim wielką przysługę, zamykając system „edukacji”, i zrobi nam kolejną, gdy powstrzyma nas przed ponownym otwarciem. W końcu dowiemy się, jakie struktury społeczne musimy otworzyć i jakiego rodzaju aktywność powinny one prowadzi, ale to od nas zależy, jak szybko chcemy, aby ten dobry koniec nastąpił.

Floryda, która próbowała otworzyć swój szkolny system, jest przykładem poniesionych kosztów w wyniku nalegania na otwarcie szkół. Departament Zdrowia Florydy zgłosił wzrost u dzieci o 9000 potwierdzonych przypadków w ciągu zaledwie 15 dni od ponownego otwarcia szkół. Myślenie, że mogłoby być inaczej, jest absurdalne.

Sam rozwój dzieci zależy od ich bliskiego kontaktu ze sobą. Dotykanie, wspólna zabawa, wymiana przedmiotów, dzielenie się i przyjaźń są niezbędne dla ich rozwoju. Dzieci potrzebują bliskiego kontaktu z przyjaciółmi i rówieśnikami, aby stać się istotami społecznymi. Dla nich jest to tak samo ważne, jak jedzenie.

Co gorsza, wiadomość, którą im przekazujemy, mówiąc, aby trzymały się z daleka i przestrzegały (anty) społecznej zasady utrzymywania dystansu, prawdopodobnie zostawi bliznę na dobre. Oddzielamy je od siebie. Nasze zdrowe instynkty rodzicielskie działają w taki sposób, że wcześniej zachęcaliśmy nasze dzieci do spotkań towarzyskich, nawiązywania przyjaźni, bycia miłymi dla ludzi i uważania na złych ludzi, ponieważ chcemy, aby dorastali, jako ludzie spełnieni.

Ale z ograniczeniami dotyczącymi koronawirusa musimy im powiedzieć coś przeciwnego: „Trzymaj się z dala od wszystkich! Zostań we własnym kącie, nikomu niczego nie dawaj i od nikogo nic nie bierz. Każdy może przekazać Ci wirusa; trzymaj się z dala od nich! ” Jacy ludzie mogą wyrosnąć z takich imperatywów?

W takich warunkach lepiej trzymać dzieci w domu i uczyć je online, gdzie komunikacja między nimi jest monitorowana i minimalna. Relacje, które nawiążą z rówieśnikami przez internet, będą znacznie bardziej pozytywne i mniej stresujące niż presja społeczna, którą znoszą w klasie, a także uzupełnią potrzebę kontaktów towarzyskich z rodziną i kilkoma bliskimi przyjaciółmi, z którymi czują się komfortowo i bezpiecznie, oraz gdzie minimalizują ryzyko infekcji.

Wiedzy, która przekazywana jest w szkole, będą uczyć się poprzez zajęcia online lub w formie nagranej. W dzisiejszych czasach nauka online jest dla dzieci tak samo naturalna, jak dla nas fizyczne uczenie się w szkole. W rzeczywistości, to fizyczne uczenie się i obowiązkowa obecność na zajęciach są dla nich nienaturalne.

Obecność dzieci w domu nie jest bezpłatna. Dorosły będzie musiał przebywać z nimi w domu w godzinach „szkolnych”. W gospodarstwach domowych z dwojgiem rodziców trzeba będzie przebywać z dziećmi, dbać o to, by miały pożywienie i przerwy a także, żeby faktycznie uczyły się na zajęciach.

Myśląc o wyzwaniu związanym z trudnością w utrzymaniu się z jednej pensji, trzeba pamiętać o rodzinach niepełnych – tym będzie znacznie trudniej. Ale i tutaj trzeba będzie znaleźć pewne porozumienie, albo przy pomocy rządu, organizacji pozarządowych, albo w ramach innego porozumienia. W końcu, kiedy szkoły są ośrodkami masowych infekcji, pytanie nie brzmi czy dzieci powinny zostać w domu, ale jak to zrobić by mogły.

Im szybciej uznamy konieczność dostosowania się do rzeczywistości, tym łatwiej przejdziemy przez zmiany.

Kiedy kilka miesięcy temu pisałem, że nadzieje ludzi na powrót do czasów sprzed COVID są nierealne, ludzie nie mogli tego zaakceptować. Teraz mam nadzieję, że już widzą, że tak jest, ponieważ im wcześniej dostosujemy nasze zasady i instytucje do faktu, że wirus nie zniknie, tym lepiej będziemy w stanie dostosować naszą edukację, gospodarkę i wszystkie inne aspekty naszego życia do nowego świata, który pojawił się z dnia na dzień.

Źródło: https://bit.ly/3l1Xg2V


Rodzimy się w nowym świecie

каббалист Михаэль Лайтман Żyjemy dzisiaj w świecie, który zmienia się na naszych oczach. Całe życie można podzielić na dwa etapy: przed koronawirusem i po nim.

Życie toczyło się według ustalonej rutyny, nagle wirus dokonał w nim drastycznych zmian, umieszczając ludzkość w nowym stanie, który na razie postrzegany jest, jako globalny kryzys.

Kryzys narasta i pogłębia się, na razie jeszcze nie rozumiemy, dokąd nas doprowadzi, ale jedno jest pewne, że prowadzi nas do nowego świata, który nie jest nam na razie znany. Ten kryzys jest jak nowe narodziny. Samo słowo „kryzys” (maszber) pochodzi od nazwy kamienia, na którym kobiety rodziły dzieci w starożytności. Kryzys – to jest miejsce nowych narodzin. Dzisiejszy stan, który nazywamy kryzysem – to narodziny nowego świata.

W historii ludzkości było wiele różnych kryzysów, ale do tej pory ani jeden z nich tak kardynalnie nie zmienił świata. Wprowadził tylko jakieś zmiany w ludzkim społeczeństwie, w jego formie. Ale dzisiejszy kryzys jest pierwszym prawdziwym, choć wydaje się na razie nie bardzo poważnym, przecież to nie wojna, nie upadek meteorytu ani masowe unicestwienie.

A jednak można to nazwać kryzysem właśnie, dlatego, że na naszych oczach rodzi się nowy świat. Wkrótce zobaczymy, jak zmieniło się społeczeństwo ludzkie i my również, nasze rodziny, nasz stosunek do świata. Wewnętrzny świat człowieka się zmieni, jego postrzeganie rzeczywistości i dlatego zobaczymy nowy świat.

Na razie nie widzimy go jeszcze, tak jak niemowlę, które znajdowało się wewnątrz matki i nie widziało świata, i kiedy się urodzi, też na początku niczego nie widzi. Rozwinie się w nim słuch, wzrok i zacznie reagować na miarę tego, jak będzie rosnąć i poznawać świat.

W taki sam sposób, musimy urodzić się my dorośli ludzie, zmienić swoje postrzeganie, swój wzrok, aby zobaczyć nowy świat. To wkrótce nastąpi.

Bóle porodowe – to ogromny, z niczym nie porównywalny ból, poczucie, że całe ciało jest gotowe do eksplozji. Z jednej strony jest to bardzo ciężki, krytyczny stan zagrażający życiu, ale z drugiej strony nie ma wyboru: widzimy, że natura zobowiązuje nas, abyśmy przez to przeszli.

Jednak narodziny dziecka, oparte są na naturalnym pragnieniu kobiety do posiadania dzieci. Ponadto istnieje opinia publiczna, która motywuje kobietę do urodzenia dziecka i to nie jednego. Natura daje kobiecie dużo siły, aby wytrzymała bóle porodowe, jest to trudny i niebezpieczny stan.

Cała ludzkość znalazła się w kryzysie spowodowanym koronawirusem, zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Kobieta zawsze zarzucała mężczyźnie, że nie zna bólów porodowych. Więc teraz kobiety mogą być usatysfakcjonowane, ponieważ mężczyźni będą przechodzili przez prawdziwe, ciężkie bóle porodowe. Poczują, że kryzys ich dusi nie dając możliwości przeciwstawiania się temu: jesteś wewnątrz cały rozdarty, ale nic zrobić nie możesz.

Później jednak uda nam się narodzić, z pomocą modlitwy i wysiłków, by się zjednoczyć. Ale będzie to poród bardzo trudny i szczególny, ponieważ rodzimy siebie samych w nowym świecie: przekraczamy granicę świata duchowego i rodzimy się w nowej formie.

Z programu „Kobiety w nowym świecie”, 09.07.2020


Nadchodzi czas ostatniego pokolenia

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Obecnie jest wiele założeń dotyczących tego, jak będziemy funkcjonować po koronawirusie. Istnieje wiele obaw, przede wszystkim o to, że nie będzie pracy. Ludzie już teraz nie mają pieniędzy. Boją się nowych wirusów, boją się wychodzić z domów, boją się wysyłać dzieci do przedszkoli itd.

Sondaże pokazują, że mało, kto widzi światło na końcu tunelu. Kabaliści mówią, że nadszedł czas „ostatniego pokolenia”.

Po pierwsze, wielu boi się tego słowa – „ostatnie” pokolenie. Ponieważ „ostatni” oznacza, że za nim już niczego nie będzie.

Proszę wyjaśnić zwykłym ludziom, czym jest „ostatnie pokolenie”.

Odpowiedź: W stanie „ostatniego pokolenia” stopniowo przygotowujemy się do tego, by przejść do następnego stanu – do stanu ducha. W tym celu nie koniecznie trzeba umierać fizycznie, ale po prostu zacząć żyć, istnieć w stanie duchowego zjednoczenia.

Znakiem „ostatniego pokolenia” jest to, że ludzkość doszła już do stanu, gdy powinna się naprawić i pozbyć swojego egoizmu. Nie będziemy potrzebować pogoni za wszystkimi materialnymi, egoistycznymi wartościami.

Możemy spokojnie, bardzo prosto żyć, nawet do tego stopnia, że przestaniemy zwracać uwagę na wartości materialne, na życie materialne. Będziemy ukierunkowani tylko na duchowość – na połączenie między nami. Dojdziemy do stanu, w którym będziemy cenić tylko wzajemną integrację.

Zaczniemy zajmować się tym, żeby ze wszystkimi być nawet więcej niż przyjaciółmi, nawet więcej niż jedną całością.

Pytanie: Czy uważa Pan, że teraz ludzkość podąża w tym kierunku?

Odpowiedź: Widzę to absolutnie wyraźnie. Przy czym ten ruch jest dość intensywny.

Pytanie: Cały czas mówi Pan, że natura zmusi nas, byśmy doszli do połączenia. Jeśli będziemy się temu sprzeciwiać, to cały czas będzie nas zmuszać. Jak to zrobić, by człowiek to poczuł? Czy musi poczuć, że jest kompletnym egoistą? Przecież właśnie to jest ważne?

Odpowiedź: Z czasem poczuje to w trakcie zmian. Z jednej strony będzie odczuwał presję, by zbliżyć się do innych, a z drugiej strony, gdy zacznie to robić, to poczuje sprzeciw swojego egoizmu. Zrozumie to, co będzie mu przeszkadzało w połączeniu, zrozumie, że to jego egoizm. A teraz nawet nie wie, gdzie jest jego egoizm.

Pytanie: Jakie są prawa „ostatniego pokolenia”?

Odpowiedź: Zasadniczo są to prawa, które wynikają z jedności.

Pytanie: Człowiek musi zrozumieć, że nie ma innego wyjścia?

Odpowiedź: Koniecznie! Nie mamy innego wyjścia. Jesteśmy już w drodze. Teraz nie można nigdzie skręcić.

Pytanie: Czyli, teraz moim zadaniem jest zgodzić się, zaakceptować to i rozpocząć płynny ruch, powoli, maleńkimi kroczkami dążyć do tego połączenia? Zacząć mówić, myśleć o tym?

Odpowiedź: Dokładnie tak. Zrozumieć, że wszystko, co istnieje jest integralnie połączone. I, że musimy być ze sobą wzajemnie połączeni i z całą resztą natury. Dopóki nie osiągniemy miłości do siebie nawzajem tak mocnej, że „wilki będą paść się razem z owcami” – inaczej nie osiągniemy naszej misji.

Oznacza to, że musimy doprowadzić do wzajemności i miłości całą naturę, kiedy wszyscy w naturze będą troszczyć się o siebie nawzajem, ponieważ ludzie dbają o siebie nawzajem.

Pytanie: Czy wszystko zaczyna się od ludzi? Czy to jest cel? Czyli wszystko ułoży się, jak tylko człowiek dojdzie do takiego stanu?

Odpowiedź: Tak. Jeśli będziemy podążać w kierunku integralności w przyrodzie, to cała natura stanie się integralna.

Człowiek może to dostrzec już poprzez wirusa. I wirus nas nie opuści! Nie miejmy nadziei, że możemy wydostać się z tej sytuacji. Powinniśmy jedynie podążać do wspólnej integralnej interakcji. Tam znajdziemy właściwą, dobrą, łatwą egzystencję. Oznacza to, że musimy się przemienić.

Pytanie: Czy kochająca Natura, aby nas przeobrazić może doprowadzić nas do wielkiego bólu?

Odpowiedź: Jako egoiści, nie chcemy się zmieniać. Nam się wydaje, że miłosierna i kochająca Natura, powinna akceptować nas, takimi – jacy jesteśmy. Ale nie, ona stworzyła nas przeciwstawnymi do naszego ostatecznego, prawidłowego stanu i prowadzi nas do niego stopniowo, abyśmy zrozumieli różnicę między tymi stanami, i nauczyli się. I wtedy staniemy się dorośli, dojrzali.

Z programu TV „Nowości z Michaelem Laitmanem”, 11.05.2020


Szczepionka już jest – w każdym sercu

каббалист Михаэль ЛайтманNajważniejsze w walce z koronawirusem jest uświadomienie sobie samej choroby. Dopóki nie zrozumiemy, w jakim stanie się znajdujemy, nie będziemy mogli przejść do następnego etapu – do uzdrowienia. Wszakże natura nie zamierza dać nam cudownego lekarstwa, które pozwoli nam zakończyć z wirusem i zapomnieć o nim. 

Celem natury nie jest to, aby prowadzić nas przez chorobę i wyleczyć. Natura chce, aby cierpienie z powodu wirusa zmusiło nas do ujawnienia w nim ludzkiego czynnika, czyli naszego braku jedności i niedobrych relacji między nami.

I wtedy naprawimy wzajemne stosunki, by zacząć martwić się o to, co inni ludzie myślą i czują, zrozumiemy, co jest w ich sercach. Jeśli nie nawiążemy takich relacji, nadal będziemy chorować z powodu koronawirusa lub innych wirusów, które stoją za nim w długiej kolejce. Epidemia się nie skończy, ponieważ znajdujemy się w nowej epoce i jesteśmy zobowiązani do naprawienia stosunków człowieka do człowieka.

Każdy zły stan jest wynikiem naszej wzajemnej nienawiści. Już samo uświadomienie sobie tego jest początkiem leczenia. Jeśli ludzkość przysłucha się temu posłaniu, to już jest połowa uzdrowienia. Nie potrzebujemy tych wszystkich szczepionek. Każdy kraj stara się teraz, jako pierwszy wypuścić szczepionkę przeciwko koronawirusowi, ale nie po to, aby wyleczyć ludzkość, ale aby na niej zarabiać.

To jest dokładnie odwrotne działanie. Każdy kraj chce sprzedawać szczepionkę. Nie jest dumny z tego, że może uratować całą ludzkość, nie oferuje wszystkim: „Weźcie naszą szczepionkę i wyleczcie się!” Nie, on mówi: „Kupcie ją”. Oznacza to, że działamy tutaj w przeciwieństwie do tego, do czego kieruje nas ten cios. I dlatego szczepionka nie przyniesie żadnej poprawy.

Ale my już mamy lekarstwo na koronawirusa, jest szczepionka. I ona jest bardzo prosta: dobre relacje między nami, które neutralizują wszystkie wirusy. Chcieliście szczepionkę? Macie ją! U każdego w sercu jest lekarstwo przeciwko wirusowi. Użyj go! Nic nie jest potrzebne oprócz tego.

Ten antywirus w sercu to miłość, jedność, bliskość serca. Jest to najbardziej niezawodne lekarstwo, które niszczy wszystkie wirusy. Zróbmy badania kliniczne, tak jak testuje się teraz szczepionki próbne. Zorganizujmy grupę, w której ludzie naprawdę zaczną się między sobą zbliżać, i przekonajmy się, że nie dotknie ich koronawirus.

I tu kobiety z ich macierzyńskim sercem mają szczególną rolę. Gdyby kobiety naprawdę zapragnęły pozbyć się koronawirusa i rozumiały, że jest to możliwe dzięki ich wspólnym wysiłkom, zrobiłyby to.

W przeciwnym razie epidemia będzie narastać, przecież lato się skończyło i dzieci powracają do szkoły. A potem przyjdzie czas świąt, świątecznych spotkań i modlitw. Jeśli zostawimy wszystko tak, jak jest, to ciosy nie będą miały końca. Natura nie ustąpi.

Znajdujemy się w nowej epoce zwanej „ostatnim pokoleniem” i musimy dojść do miłości do bliźniego, jak siebie samego. Tylko to może być lekarstwem na wszystkie choroby, które teraz czekają ludzkość, we wszystkich formach. Nawet nie wiemy, skąd się spodziewać ciosów, ale one przyjdą.

Mamy nadzieję, że kobiety na całym świecie nas usłyszą i zrozumieją, że w sercu każdego człowieka, a szczególnie kobiet – jest siła, która może uratować wszystkich. Wydaje się, że relacje między ludźmi nie mają żadnego związku z wirusem, z chemią i biologią, ale w rzeczywistości tak jest. Nasze relacje mają najwyższą, ukrytą siłę i dlatego tylko korygując je, możemy poradzić sobie z wirusami. A w przeciwnym razie wszyscy będziemy cierpieć, a w pierwszej kolejności, kobiety.

Zrozumienie tego, że wirus pojawia się w wyniku egoistycznych relacji między nami, a dobre relacje niszczą wirusa i służą, jako lekarstwo – już ta wiedza zacznie nas leczyć. Dobre relacje – to źródło wszelkiego dobra, a brak takich relacji – to źródło wszelkiego zła, a celem koronawirusa jest udowodnić nam to.

Kobieta, jako matka powinna nakierować całą rodzinę na dobre relacje z innymi. Czy pamiętacie, jak mama pouczała nas, posyłając nas do szkoły lub by bawić się na podwórku: „Bądź dobrym dzieckiem, nie bij się i wtedy ty też nie będziesz skrzywdzony. Przechodź przez ulicę tylko na przejściu.

Opiekuj się innymi, pomóż im i wtedy oni też pomogą tobie“? To jest to, co nazywa się być „dobrym dzieckiem”. Więc stańmy się wszyscy dobrymi dziećmi. I kobiety-matki muszą nam to powiedzieć.

Przecież nic przez to nie tracimy! Dlaczego uczymy dzieci dobrego zachowywania na ulicy i jesteśmy pewni, że to im przyniesie dobro? Dlatego, że wiemy, że dobre relacje wywołują dobrą odpowiedź. I tak samo tutaj, stańmy się dobrzy dla siebie nawzajem i zobaczmy, że to pomaga. A jeśli to nagle nawet nie zniszczy koronawirusa, to co tracimy tym, że ograniczymy trochę swój egoizm, który przysparza nam tak dużo nieszczęść?

Warto wypróbować to lekarstwo, które już jest wewnątrz nas. Ono już istnieje, nie musimy niczego wymyślać. I jestem pewien, że jeśli użyjemy tego lekarstwa, znajdującego się w naszym sercu, to pokonamy wszystkie wirusy. 

Z programu „Kobiety w nowym świecie”, 30.08.2020 


Na etapie rekonstrukcji świata

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Opinia publiczna nauczyła ludzi żyć zgodnie z zasadami niekończącej się konsumpcji, mówiąc, że jest to szczyt cywilizacji. Jak teraz nie popełnić błędu, budując nowe relacje w społeczeństwie? 

Odpowiedź: Pandemia – to dopiero początek, pierwszy maleńki cios. Nawet nie cios, a lekkie pchnięcie, żeby nas trochę poruszyć. Ale mimo wszystko koronawirus zmieni nas w straszniejszy sposób.

Zobaczymy rozwalony, zniszczony świat, którego nie możemy już kontrolować naszymi dawnymi dźwigniami. Ani fabryki, ani linie lotnicze – nic nie będzie działać tak, jak powinno. Wszystko musi przejść przez zupełnie nowy etap odbudowy, poprawnej zmiany na nowe warunki rozwoju.

Koronawirus w pewnym sensie uczynił świat integralnym. Jednak, wychodząc już z tego, rozumiemy, że nie jesteśmy przystosowani do tego świata. Nawet nie rozumiemy, w jaki sposób możemy wrócić do przeszłości. A do przeszłości powracać nie należy.

Ale w tym przypadku dwa miliardy ludzi pozostanie bez pracy. A jak mają się wyżywić? Albo w jaki sposób będziemy zapewniać im to, czego potrzebują?

Dzisiaj rządy tracą setki miliardów dolarów, aby jakoś uspokoić sytuację. Te dolary znikają, nie będziemy mogli zażądać ich z powrotem do skarbu państwa. Dlatego widzimy, że potężni tego świata mają tylko siłę, ale nie mają głowy. Przed nami stoi bardzo duży problem. 

Z programu TV „Epoka po koronawirusie”, 30.04.2020


Iskra światła, gdy życie nie ma już sensu

Covid-19 nasila stres, strach, samotność i trudności ekonomiczne. Nadal przedmiotem badań jest, w jaki sposób uczucia te zwiększą ryzyko wyższych wskaźników samobójstw, ale organizacje zajmujące się zdrowiem psychicznym już dostrzegają oznaki potencjalnego wzrostu tak zwanych „zgonów z rozpaczy”, w tym przedawkowania narkotyków i samobójstw. Społeczeństwo nie może dłużej chować głowy w piasek. Musi przygotować się na to, co je czeka i zorganizować warunki, aby wspierać potrzebujących poprzez opiekę, ciepło i wzajemną odpowiedzialność.

Bezgraniczna satysfakcja nie może być osiągnięta w pojedynkę przez nikogo z nas. Można to osiągnąć tylko dzięki dobrej więzi z innymi, a to tworzy niezbędne „pole”, w którym można odkryć wieczne źródło spełnienia.

Po sześciu miesiącach pandemii myśleliśmy, że zachowanie i wpływ wirusa zostały już wyjaśnione. Jednak globalna plaga wciąż zaskakuje społeczność naukową nowymi mutacjami oraz nowymi objawami i skutkami ubocznymi. Dopóki nie zostanie odkryte lekarstwo, niepewność będzie nadal panować i można spodziewać się nadejścia trudniejszych czasów.

Według analizy przeprowadzonej przez krajową grupę zdrowia publicznego aż 75 000 Amerykanów można dodać do liczby ofiar pandemii, nie z przyczyn naturalnych, ale dlatego, że zdecydowali się zakończyć własne życie. Według oficjalnych danych, wskaźniki samobójstw w Stanach Zjednoczonych wzrosły ogółem o 35 procent od 2000r. Historycznie rzecz biorąc, kryzys gospodarczy – szczególnie głęboka recesja, jaka miała miejsce w 2008 roku – podwoiła prawie liczbę ludzi, którzy odebrali sobie życie w poczuciu beznadziei. Weszliśmy w nowy etap ludzkości, w nową erę, w której musimy być ze sobą wzajemnie połączeni pozytywnymi więzami, gdzie wszyscy w społeczeństwie zachowują się wobec innych, jak kochająca matka obejmująca swoje drogie dziecko.

Samobójstwo to najgorsza decyzja, jaką można podjąć. Zdesperowana osoba osiąga stan krytyczny i aby uciec od bólu, wybiera najbardziej ekstremalne rozwiązanie. W umysłach ludzi, którzy dopuszczają się tak skrajnych czynów, życie jest ciężarem, którego warto się pozbyć, jest męką bez satysfakcji. W ten sposób lekceważą ból, jaki wyrządzają rodzinie i przyjaciołom, i manifestują całkowitą niechęć do zaakceptowania warunków życia.

Tak jakby zabrakło im sił, by domagać się w życiu czegokolwiek, co uważają, że im się należy. Zamiast zaangażować innych do wspólnej pracy nad znalezieniem rozwiązania, osoba o skłonnościach samobójczych wycofuje się w skupione na sobie myśli i w wir emocji.

Choć samobójstwo wydaje się być najbardziej osobistą decyzją, jako społeczeństwo ponosimy zbiorową odpowiedzialność za to, że nie stworzyliśmy ludziom warunków niezbędnych do zdrowego i szczęśliwego życia. Takie warunki uniemożliwiłyby ludziom osiągnięcie ostatecznego stanu rozpaczy, udręki i bólu, który doprowadza ich do punktu, w którym czują, że życie nie ma już sensu.

Musimy stworzyć mechanizmy wzajemnej odpowiedzialności, aby zagwarantować, że najbardziej podstawowe potrzeby każdej osoby zostaną zaspokojone, aby mieć pewność, że każda osoba ma wszystko, co niezbędne do godnego życia.

Światło po ciemności

Należy zawsze mieć świadomość, że wszystkie udręki, jakie pojawiają się w życiu człowieka, są dane dla naszego osobistego rozwoju, w celu skorygowania naszej egoistycznej natury – wynoszenia siebie ponad wszystkich. Takie niskie stany depresji budzą najgłębszy punkt ukryty w każdym z nas, iskrę skierowaną na wyższy poziom istnienia, na którym wypełniona będzie ciemna pustka.

Jak pisze czołowy kabalista Rav Yehuda Ashlag (Baal HaSulam): „W każdym człowieku, nawet w świeckim, jest nieznana iskra, która domaga się zjednoczenia z Bogiem. Kiedy czasami się budzi, budzi się do poznania Boga lub zaparcia się Boga, co jest jednym i tym samym. Jeśli ktoś spowoduje zaspokojenie tego pragnienia w tej osobie, zgodzi się ona na wszystko”. (‘Rozwiązanie’)

Bezgraniczna satysfakcja nie może być osiągnięta w pojedynkę przez nikogo z nas. Można to osiągnąć tylko dzięki dobrej więzi z innymi, a to tworzy niezbędne „pole”, w którym można odkryć wieczne źródło spełnienia.

Jakie jest właściwe podejście do pomocy komuś w rozpaczy? Nie powinniśmy przytłaczać przesadną sympatią ani pouczaniem. Wystarczy wyrazić troskę, słuchać, być obok, pokazać, że nie są sami i mogą liczyć na przyjaciół i rodzinę.

Musimy podzielić się z kimś w rozpaczy myślą, że po ciemności jest światło. Tak jak każdy ponury stan jest przygotowaniem do lepszej rzeczywistości, nabyciem percepcji potrzebnej do odkrycia nowego, pozytywnego stanu, ponieważ nie ma napełnienia bez uczucia pustki. Ten nowy stan poczucia, że ​​jesteśmy rozumiani, chronieni i obejmowani, czeka i da nam odnowioną pasję do życia i poszerzy nasze horyzonty, dzięki czemu ujrzymy świat pełen sensu i celu, radości i dostatku.

Źródło: https://bit.ly/35CriG5


Wszyscy w jednej łodzi

каббалист Михаэль Лайтман Z dnia na dzień sytuacja na całym świecie coraz bardziej się pogarsza. Wskazuje to na to, że ludzkość nie zmierza we właściwym kierunku i nie ulepsza swojego stanu. Zamiast podążać pożądaną w oczach stworzenia i Stwórcy drogą światła, ludzkość z powodu braku zrozumienia tego, co się dzieje, i co należy zrobić, podąża drogą cierpienia, naturalnego rozwoju wydarzeń, czyli pod naciskiem sił, które zobowiązują nas do postępu. Nie ma wyjścia, musimy poruszać się naprzód.

Nie można powiedzieć, że ma miejsce prawdziwe uświadomienie sobie zła, ale jest jasne, że stan jest zły i możliwe, że już nie zostanie naprawiony, a będzie następowała coraz większa degradacja. Kryzys dotyka wszystkich: zarówno zwykłych pracowników, jak i przywódców. Wielu już rozumie, że to nie jest po prostu wirus, a takie zjawisko, które zmieni całe nasze życie. Z każdym dniem staje się to coraz bardziej oczywiste.

Jednocześnie w ludziach wciąż jeszcze jest nadzieja, że jeśli szybko znajdzie się lekarstwo na koronawirusa, to uda się powrócić do dawnego życia. Nie rozumieją, że wirus nie uderza w nasze zdrowie, ale znacznie głębiej. Natura rozpoczęła globalne leczenie ludzkości. Jej celem nie było rozdzielenie nas po domach i oddalenie od siebie o dwa metry zabraniając komunikowania się ze sobą, wspólnego świętowania wesel, spędzenia czasu z przyjaciółmi w restauracji.

Natura miała zupełnie inny zamiar: chciała dać nam wolne miejsce, przestrzeń, czas, możliwość zrozumienia i poczucia, dlaczego to wszystko zostało uczynione, i w jakim celu. To nie jest po prostu epidemia, ale wyższe, integralne, globalne, szczególne zjawisko. Trudno to od razu pojąć, ale ludzkość już się do tego zbliża.

Ciosy – to najpewniejszy sposób, aby dostukać się do naszego umysłu i serca i dać uświadomić nam sobie nasz stan. Należy spróbować wyjaśnić ludziom, dlaczego natura z nami tak postępuje. Natura – to integralny, globalny mechanizm, który oddziałuje na nas i stopniowo rozwija nas drogą ewolucji, czyli zgodnie z programem stworzenia. Rozwijamy się według jakiegoś wyższego planu.

Nauka Kabały wyjaśnia nam, jaki to jest program, i jakie kroki musimy podjąć. Nie da się uciec przed tym programem, można tylko zmienić metodę naszego postępu w kierunku zjednoczenia ze złej na dobrą, co jest właśnie celem rozwoju.

Tak samo jak jest z wychowaniem dzieci, jeśli dziecko jest posłuszne rodzicom, to jest dobrze traktowane, a jeśli nie chce być posłusznym, to musimy naciskać na nie i nawet karać. Powiedziano, że „ten, kto oszczędza rózgę, nienawidzi swego syna”. Cel jest już od początku nakreślony i jesteśmy zobowiązani go osiągnąć.

Wkrótce zostaniemy bez pieniędzy, bez jedzenia i im szybciej wyjaśnimy prawdziwy powód, tym zaoszczędzimy więcej ciosów, które mają doprowadzić człowieka do nowego, właściwego porządku życia.

Nie należy czekać, aż zrobią to siły natury, które wydają się nam pozbawione litości i uczuć, które brutalnie nas biją. Przecież one przychodzą po tym, jak nie posłuchaliśmy ostrzeżeń natury i nie przyłożyliśmy wysiłków, by przejść na dobrą drogę.

Trzeba wszystkim wyjaśnić, że ani epidemia, ani wirus nie jest winny. Jest po prostu jedna siła, która bardzo surowo działa i jest zmuszona wywierać na nas presję, jak rodzic na nieposłuszne dzieci. Musimy się rozwijać, tutaj nie może być żadnych wątpliwości.

Ale możemy wybrać dobrą, lekką, piękną i szybką drogę, jeśli skierujemy swoje serce i umysł na ten cel, do którego prowadzi nas natura: na nasze zjednoczenie i organizację życia tutaj, na tej ziemi, w prostej i dobrej formie. W sensie materialnym trzeba zostawić to, co konieczne, a najważniejsze to skierować się na rozwój duchowy, czyli na połączenie serca z sercem.

Ludzie z dnia na dzień czują się coraz bardziej nieszczęśliwi, ponieważ nie wyobrażają sobie obrazu przyszłości, do którego prowadzi nas natura. Myślą, że to po prostu choroba i pewnego dnia wyleczymy się z niej. Mimo, że będziemy musieli wydać na nią pieniądze, ktoś zachoruje, ktoś nawet umrze, ale w końcu epidemia się skończy i wrócimy do normalnego życia.

Każdy kraj walczy o to, aby powrócić do swojego zwykłego życia. I każdy polityk przekonuje, że ma rozwiązanie, jak przywrócić jutro poprzedni tryb życia, który jest zrozumiały i pożądany dla wszystkich, przecież rozumiemy, jak w nim żyć.

Ale procesu ewolucji nie da się odwrócić. Widzimy z historii, że przechodzimy od stanu do stanu, przechodząc na następne etapy. I teraz natura żąda od nas przejścia na nowy etap, na którym ludzkość powinna stać się bliższa sobie uczuciowo.  Ponadto musimy dbać o nasz dom – o kulę ziemską i wspólnie zadbać o naszą przyszłość.

Przecież w tym jesteśmy wszyscy od siebie zależni i nie możemy robić różnic między narodami, krajami, a musimy myśleć o globalnym stanie.

Mimo, że każdy z nas jest egoistą, który myśli tylko o sobie, który nie martwi się o nikogo na świecie, ale jeśli chcemy przetrwać, to musimy myśleć o wszystkich. Przecież wszyscy znajdujemy się w jednej łodzi.

Z lekcji według artykułu Baal HaSulama „Poręczenie”, 19.08.2020


Boli mnie, że cały świat cierpi

каббалист Михаэль Лайтман Najważniejsze jest, aby poczuć, że dzisiejszy kryzys jest naszym wspólnym problemem, który nas jednoczy i pomaga nam zrozumieć, że jesteśmy ze sobą połączeni. 

Zobowiązujmy się od teraz, że kiedy będziemy myśleć o koronawirusie w związku ze swoją rodziną, swoim miastem, szkołą, do której chodzi nasze dziecko, pracą, to będziemy się martwić o całą ludzkość. 

Abyśmy zechcieli, by cała ludzkość wyleczyła się z koronawirusa, którego przyczyną jest nasz egoizm, który z dnia na dzień coraz bardziej się objawia. Jeśli poczujemy się bliskimi sobie i zdolnymi połączyć się, objąć, to wtedy wszystkie wirusy znikną.

Gdy myślimy o swoim osobistym nieszczęściu, poszerzmy trochę jego granice i pomyślmy o naszym wspólnym, światowym problemie.

Zwykle egoiści cieszą się z tego, że cały świat cierpi, bo wtedy osobiste nieszczęście nie wydaje się już tak straszne, jak się mówi, że „cierpienie wielu jest już połową pocieszenia”. Ale tutaj jest odwrotnie, ja cierpię za cały świat. Moje cierpienie jest znacznie większe, gdy widzę, że nie tylko ja cierpię za moje dzieci, rodzinę, krewnych, znajomych, ale cierpi w ogóle cała ludzkość.

Musimy zacząć inaczej się odnosić: nie staje mi się lżej, dlatego że cierpią ze mną wszyscy, ale wręcz przeciwnie, boli mnie znacznie bardziej, ponieważ cały świat cierpi. 

Z lekcji dla kobiet, 29.08.2020 


Upadek egoistycznego imperium

каббалист Михаэль Лайтман Nie rozumiemy, gdzie jest nasza wolność wyboru, jak ją osiągnąć i realizować, aby tym nie szkodzić innym ludziom, ponieważ wszyscy jesteśmy połączeni. Spójrzcie, jakie dzisiaj, w Ameryce mają miejsce zamieszki, prawdziwa wojna domowa. W Izraelu też mają miejsce demonstracje i to samo będzie się działo na całym świecie coraz bardziej i bardziej, dlatego że sytuacja będzie stawać się coraz gorsza. 

Świat gubi egoistyczne związki, którymi był połączony: ty mnie – ja tobie, towar-pieniądze-towar-pieniądze. Był system, w którym żyliśmy tysiące lat, dopóki nie wycisnęliśmy z niego wszystkich soków. Gdzieś w latach 50-tych ubiegłego wieku system ten osiągnął swój rozkwit, a następnie zaczął gnić. Było to nieuniknione, ponieważ w przeciwnym razie nigdy nie doszlibyśmy do duchowej korekty.

I dlatego dzisiaj znajdujemy się w świecie, w którym ujawniają się problemy niepozwalające powrócić mu do poprzedniego stanu. Finansowe i rządowe umysły próbują znaleźć rozwiązanie, jak utrzymać istniejące systemy, w których istniała równowaga między tym, ile człowiek inwestuje, i ile może otrzymać, kupić.

Ten egoistyczny system był względnie zrównoważony i każdy rozumiał, że takie jest życie. I nagle rozpadł się w jednej chwili: nikt nie wie, jak to naprawić i co stanie się z nami w przyszłości. Znaleźliśmy się w sytuacji, w której przestał działać dotychczasowy mechanizm. Egoizm, siła napędowa cały czas trzymała mnie w konfrontacji z innymi, determinując, ile każdy da i ile otrzyma, wiążąc nas egoistycznymi relacjami.

Ale ten związek już nie działa i co będzie regulować nasze relacje? Stworzyliśmy armię, policję, system edukacji, kulturę, systemy finansowe. Egoizm popychał nas do zbudowania egoistycznego społeczeństwa, które nagle przestało funkcjonować. To kryzys, jakiego nie było jeszcze w historii.

Wydawało nam się, że osiągnęliśmy wspaniałą organizację ludzkiego społeczeństwa, odpowiadającą naszej egoistycznej naturze. Dostaliśmy możliwość podróżowania, poznawania świata, rozumienia siebie nawzajem, ponieważ każdym kierowało jedno pragnienie – zarabiać więcej. Wydawałoby się, czego nam brakuje? Brakuje tylko jednego: my tym nie spełniamy zamysłu stworzenia.

I zobaczcie, co się stało, jak Stwórca koronawirusem zburzył wszystkie nasze plany na dobre życie. Teraz odkryliśmy, że wszystkie nasze przygotowania do dobrego życia nie pomagają nam, ani jeden egoistyczny system nie działa. I co zrobić? Jedyny sposób – to przejść od egoistycznego do altruistycznego systemu.

Wydawałoby się, dlaczego nie możemy przejść do innego, jeszcze bardziej egoistycznego systemu, skoro poprzedni przestał działać? Ale chodzi o to, że istnieje wyższy program, który nami zarządza. Z naszego poziomu nie jesteśmy w stanie go ocenić, ale kabaliści wyjaśniają, jak z niego korzystać. Jeśli go przyjmiemy, będziemy mogli iść naprzód, a jeśli nie, to pozostaniemy na starym poziomie do tej pory, dopóki ten program nie zmusi nas do pójścia naprzód.

Pod koniec naprawy system będzie pracował z obu stron: zarówno od strony wielkiego egoizmu, jak i od strony ogromnego obdarzania. Te dwie siły będą działać jedna przeciwko drugiej, a stworzenie, znajdując się pośrodku między nimi, będzie wykorzystywać je obie w integralnej, harmonijnej, doskonałej formie. 

Z lekcji według artykułu „Wolna wola”, 28.07.2020 


Diagnoza dla ludzkości

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Współczesna nauka wypracowała kilka koncepcji w odniesieniu do kryzysów:

– Kryzys jest postrzegany, jako naturalny stan rozwoju każdego systemu.

– Kryzys zawsze charakteryzuje się wzrostem egoizmu.

– Kryzys występuje, jako jedność dwóch procesów. Zawsze jest to zarówno zniszczenie, jak i stworzenie razem.

– Kryzysu nie należy postrzegać, jako czysto negatywnego zjawiska.

– Kryzysy są progresywne dla wszystkich, pomimo całej przykrości jaką niosą.

Mówią, że w leczeniu prawidłowa diagnoza – to połowa sukcesu. Co człowiek powinien uświadomić sobie? Jaką diagnozę powinien sobie postawić każdy z nas?

Odpowiedź: Po pierwsze, musimy oświecić ludzkość, że wszyscy znajdujemy się w egoistycznej naturze i dlatego musimy zrozumieć, że będziemy musieli ją zmienić.

Cała natura z wyjątkiem człowieka jest integralna, a nawet altruistyczna.

W naszym świecie nieożywiona, roślinna i zwierzęca natura jest integralna. A człowiek wypada z niej, przez swój egoizm i nie podporządkowuje się nikomu i niczemu. Najważniejsze jest jego dobro, nawet jeśli jest to ze szkodą dla innych.

Ten stan został dany przez naturę, żebyśmy poczuli zepsucie naszego postrzegania i ślepy impas naszego rozwoju.

Obecnie doszliśmy – i to wynika z naszego rozwoju – do stanu w którym zaczynamy niszczyć naszą małą planetę. Ziemia nie jest w stanie już nas znosić. Dlatego pojawiają się bardzo poważne problemy.

Natura buntuje się przeciwko nam i zaczyna nas bardzo brutalnie przygniatać i naciskać, próbując zmusić do tego, abyśmy się zmienili. Nie rozumiemy jej działań, nie bierzemy ich do siebie i kontynuujemy targowisko próżności.

Pytanie: Kim jesteśmy „my”?

Odpowiedź: My – to bardzo ograniczone dwunożne ssaki. Przy czym tak ograniczone, że są gorsze od zwierząt. Przecież nawet ten ułamek wiedzy i możliwości które mamy, wykorzystujemy ze szkodą zarówno dla siebie, jak i otaczającej nas przyrody.

Komentarz: Wydaje mi się, że dzisiaj miliony ludzi doszło do diagnozy: że niszczymy otaczającą przyrodę, a winę za to ponosi egoistyczna natura człowieka.

Odpowiedź: I co z tego że rozumieją? Rozumieją i kontynuują.

Komentarz: Ale większość już zdaje sobie sprawę ze szkodliwości swojego zachowania i walczy z tym. Przy czym nie kilku filozofów, a miliony ludzi i wiele różnych organizacji.

Odpowiedź: Te organizacje są najbardziej egoistyczne. Walczą dopóki ktoś ich nie kupi za pieniądze, i stopniowo zamilkną. Może później, gdzieś przypomną sobie o tym, ale jednocześnie zrozumieją, że muszą współistnieć z potężnymi tego świata i dlatego, to wszystko trwa.

Oczywiście są i tacy, którzy nadal się sprzeciwiają, ale zostają uciszani i nie mogą nigdzie publikować, ani działać. Na tym wszystko się kończy. Przecież widzimy, jak pomimo wszystko podążamy egoistyczną ścieżką gwałcąc naturę wszelkimi możliwymi metodami.

To pokazuje, że ludzie muszą się zmienić.

Z programu TV „Epoka po koronawirusie”, 07.05.2020