Artykuły z kategorii Zdrowie

Ignorowanie COVID, to gra w rosyjską ruletkę ze zdrowiem naszych dzieci

Pomimo wszystkich naszych wysiłków, aby zaprzeczyć powadze sytuacji, COVID-19 nie jest żartem. To poważna choroba i im częściej ją ignorujemy, tym poważniejsza się staje.

Jeśli początkowo myśleliśmy, że dotyczy to tylko osób starszych i chorych, teraz wiemy, że dotyczy to wszystkich, w każdym wieku, i w każdym stanie zdrowia. Ale najbardziej przerażającym aspektem koronawirusa jest jego wpływ na dzieci. Podczas, gdy większość zarażonych dzieci nie ma objawów, u niektórych rozwija się bardzo ciężki stan zwany pediatrycznym wieloukładowym zespołem zapalnym (PIMS), który wpływa na ich mózg, a nawet może prowadzić do śmierci.

Ignorowanie ryzyka związanego z COVID-19, pod wieloma względami przypomina grę w rosyjską ruletkę. Szanse na śmierć w tym przypadku są znacznie mniejsze, ale głowa na muszce jest głową naszych dzieci. Czy jesteśmy gotowi zaryzykować?

Im dłużej zwlekamy z radzeniem sobie z wirusem, tym bardziej zaraźliwy i ekspansywny się staje. Co się stanie, jeśli będziemy zwlekać przez kolejnych sześć miesięcy? O ile gorzej wpłynie to na nas i na nasze dzieci? Czy chcemy czekać na wzrost śmiertelności? Czy chcemy czekać, aż szpitale nie będą w stanie leczyć osób z żadną chorobą, ponieważ łóżka będą zajęte przez pacjentów z COVID? Naprawdę powinniśmy lepiej orientować się w sytuacji.

Koronawirus nie przybył z krótką wizytą. Powiedziałem to, kiedy pojawił się po raz pierwszy, a teraz nauka zaczyna to rozpoznawać. Kilka dni temu John Edmunds, członek brytyjskiej naukowej grupy doradczej ds. Nagłych wypadków powiedział prawodawcom: „Będziemy musieli żyć z tym wirusem na zawsze. Jest bardzo mała szansa, że uda się go zlikwidować”. Mówiąc prościej, życie, które mieliśmy do 2020 roku, nigdy nie wróci; musimy zbudować nowe i lepsze.

Pierwszym miejscem, od którego należy zacząć rekonstrukcję naszego życia, jest nasze społeczeństwo. Jeśli przeanalizujemy każdy kryzys, z którym boryka się ludzkość, łatwo jest wymienić listę przyczyn, która do niego doprowadziła. Ale za każdym kryzysem, niezależnie od tego czy jest to zmiana klimatu, pożary lasów, COVID-19, głód, wojna, zanieczyszczenie wody, zanieczyszczenie powietrza, nadużywanie narkotyków, ubóstwo, otyłość, przemoc domowa, rasizm czy jakikolwiek inny kryzys, stoi brak uwzględniania potrzeb innych ludzi i alienacja społeczna.

Jednych pouczamy, innych demonizujemy, obrażamy, manipulujemy i oszukujemy na drodze do bogactwa i władzy. Niektórzy są bardziej agresywni, inni mniej, ale taki sposób myślenia dominuje na całym świecie. Jest to również sposób myślenia, który spowodował niezliczone kryzysy nękające naszą planetę. Nigdy ich nie pokonamy, dopóki nie wykorzenimy naszego nieustannego złego traktowania siebie nawzajem.

Wiemy, że wzajemna odpowiedzialność jest dobrem nas wszystkich; czujemy to instynktownie. Ale ilekroć chcemy ją wdrożyć, „głos rozsądku” budzi się w naszych głowach i mówi, że nie ma sensu próbować, ponieważ zbyt mało ludzi jest skłonnych podjąć wysiłek, że jest to wbrew ludzkiej naturze, i że jeśli myślimy, że to kiedykolwiek zadziała to poruszamy się w strefie marzeń, itp.

Ale czy to wbrew ludzkiej naturze chcieć czuć się bezpiecznie? Czy chęć zaufania ludziom jest wbrew ludzkiej naturze? Czy budowanie sieci wzajemnej odpowiedzialności w celu ochrony zdrowia i dobrego samopoczucia wszystkich jest sprzeczne z ludzką naturą? Wręcz przeciwnie, nic nie jest bardziej naturalne niż te zachowania. Każda osada zapewnia swoim mieszkańcom dokładnie te korzyści; to dlatego ludzie żyją w osadach i społecznościach, a kiedy wybieramy naszych przywódców, szukamy tych, którzy najlepiej zapewnią nam te potrzeby.

Ale żyjąc w systemach, które zapewniają nam życie, źle traktujemy elementy składowe tych systemów – siebie nawzajem. To nie ma sensu. To tak, jakby komórki zaatakowały antygen, który przyszedł im pomóc w walce z wirusem, a następnie skarżyły się, że są chore.

Musimy przestać ulegać naszemu ego. Wypacza ono naszą percepcję i sprawia, że myślimy o sobie niewłaściwie. Sprawia, że się nienawidzimy, podczas gdy w rzeczywistości wszyscy jesteśmy od siebie zależni i nie bylibyśmy w stanie żyć, gdyby nie było nas wszystkich.

A jeśli nie jesteśmy wystarczająco silni, aby walczyć ze swoim ego dla własnego dobra, zróbmy to przynajmniej dla naszych dzieci. To nie ich wina, że ​​pozwalamy naszemu ego szaleć w amoku; to nie ich wina, że ​​jesteśmy bez serca, tchórzymy i nie widzimy nic poza czubkiem własnego nosa. Zrezygnujmy z naszego ego przynajmniej ze względu na dzieci, aby one też miały przyszłość i nie grajmy w rosyjską ruletkę z głowami naszych dzieci na muszce.

Źródło: https://www.newsmax.com/michaellaitman/covod-19-children/2020/10/23/id/993450/


Moc ukryta w każdej myśli – potężniejsza niż myśleliśmy

Czy myślałeś kiedyś o tym, że twoje myśli budują lub niszczą świat wokół ciebie? One to robią; są „mózgiem” naszych pragnień, które projektują świat, w którym żyjemy.

Od dziesięcioleci wiemy, że ludzkość niszczy planetę, że nasz styl życia jest niezrównoważony, i że żyjemy w pożyczonym czasie, za który zapłacą nasze dzieci. Wiedzieliśmy o tym, próbowaliśmy się powstrzymać, ale nie mogliśmy. Dopiero Covid zatrzymał nasze lekkomyślne postępowanie. Jeśli odejdzie, zniszczymy wszystko, co zostało z naszej planety i nie zostawimy nic, co by mogło dalej się rozwijać. Nie możemy temu zaradzić, ponieważ nasze działania są pochodnymi naszych myśli i tak długo, jak nasze myśli są negatywne, takie będą nasze działania.

Szukamy lekarstwa na Covid-19, ale zapominamy, że pochodzi on z tego samego źródła, które tworzy wszystkie nasze „choroby”, od wirusów po huragany. Tak jak nie musimy pracować nad naprawieniem naszego zachowania wobec środowiska, ale nad naprawieniem naszych myśli, które powodują, że źle traktujemy środowisko, nie musimy skupiać się na wyleczeniu wirusa, ale na wyleczeniu jego przyczyny – naszych podłych myśli.

Kabaliści nie zajmują się tak bardzo ograniczaniem emisji CO2, recyklingiem odpadów czy ratowaniem zagrożonych gatunków, nie dlatego, że nie dbają o nasz świat. Wręcz przeciwnie, bardzo dbają o całe życie i całą naturę! Dlatego skupiają się na głównym problemie, który generuje wszystko, co negatywne w naszym świecie: nasze myśli. Jeśli zmienimy nasze myśli, zmienimy otaczający nas świat. Jeśli zmienimy nasze myśli z negatywnych na pozytywne, żaden problem nie będzie nie do rozwiązania.

Moglibyśmy argumentować, że nie możemy kontrolować naszych myśli, że pojawiają się one w naszym mózgu bez pytania o „pozwolenie”. To prawda, że ​​myśli nie „proszą o pozwolenie”, zanim się pojawią, ale możemy dostroić „fabrykę”, która je tworzy: środowisko społeczne, w którym żyjemy.

Jeśli urodziliśmy się w środowisku, które mówi, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni podbój, to nie będziemy mieli innego wyjścia, jak tylko stanąć do bezwzględnej rywalizacji, dopóki nie wyczerpiemy się na śmierć. W ten sposób zniszczymy wszystko wokół nas: ludzi, zwierzęta, rośliny i minerały. Obecnie, mniej więcej tak zachowujemy się wszyscy, dlatego na świecie panuje taki bałagan.

Możemy zmienić nasz świat. Jeśli zaczniemy pielęgnować inną kulturę – przyjmować różnorodność, zachęcać do oryginalności, wspierać współpracę i nagradzać przejawy solidarności – nasz świat natychmiast się zmieni ze złego w dobry. Nie będziemy musieli martwić się o to, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy robić; będziemy musieli martwić się tylko o to, co myśleć, a czego nie.

Możemy zmienić nasz świat. Jeśli zaczniemy pielęgnować inną kulturę – przyjmować różnorodność, zachęcać do oryginalności, wspierać współpracę i nagradzać przejawy solidarności – nasz świat natychmiast zmieni się ze złego w dobry. Nie będziemy musieli martwić się o to, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy robić; będziemy musieli martwić się tylko o czym myśleć, a o czym nie.

Nie możemy sami zmienić naszych myśli. Ale nie ma niczego, czego nie możemy osiągnąć razem. Możemy nawet przekształcić naszą naturę, zmienić negatywne nastawienie, z jakim się rodzimy, na pozytywne, które wszyscy razem stworzymy.

Szukamy lekarstwa na Covid-19, ale zapominamy, że zaraza pochodzi z tego samego źródła, z którego pochodzą wszystkie nasze „choroby”, od wirusów po huragany. Tak jak nie musimy pracować nad naprawieniem naszego zachowania wobec środowiska, ale nad naprawieniem naszych myśli, które powodują, że źle traktujemy środowisko, nie musimy skupiać się na wyleczeniu wirusa, ale na wyleczeniu jego przyczyny – naszych podłych myśli. Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli znaleźć szczepionkę na Covid-19, ale jeśli nie rozwiążemy jego pierwotnej przyczyny, pojawi się więcej gorszych zagrożeń, więc tkwiąc po szyję w grzęzawisku, jakim stało się nasze życie, zamiast próbować utrzymać się na powierzchni, cały nasz wysiłek moglibyśmy włożyć w rozwiązanie na poziomie systemowym i naprawdę odmienić nasze życie.

Źródło: https://bit.ly/34Q3EFh


Moje myśli na Twitterze, 28.10.20

Koronawirus jest wirusem duchowym. Reaguje na ducha, który mieszka między ludźmi. Karmi się nienawiścią, która istnieje między nami. Rozwija się i żyje w niej. Im więcej jest między nami wrogości, konfliktów i odrzucenia, tym wygodniej jest wirusowi i rozmnaża się w tym pożywnym środowisku.

Wzajemna bliskość jest w stanie zdezynfekować miejsce, w którym żyje wirus, wewnątrz naszej wzajemnej nienawiści. Oddziela nas obowiązkowa odległość, której nie możemy przekroczyć, aby się do siebie zbliżyć – ta przestrzeń jest pełna narzekań i konfliktów. To sprzyjające środowisko dla wirusa.

Natura prowadzi nas do nowego stanu. Jesteśmy zobowiązani zdać sobie sprawę z tego, co się dzieje i dostosować się. Dopóki tego nie zrobimy, nic się nie zmieni. Nie możemy oddawać dzieci do szkół, a dorosłych posyłać do pracy – będziemy siedzieć w domu, dopóki nie zrozumiemy, że musimy zachowywać się w nowy sposób.

@Michael_Laitman


Moje myśli na Twitterze, 26.10.20

Nad naszym światem istnieje duchowa rzeczywistość. Nie czujemy tego, nie wiemy, nie chcemy do tego dojść. W naszym świecie wszystko dzieje się pomiędzy naszymi ego -pragnieniami, z których każde działa na swoją korzyść. W Wyższym, duchowym świecie wszystko jest odwrotnie: każdy stara się działać na korzyść drugiego. To jest antyświat.

Kiedy znajdujemy się w strumieniu światła wiary, otacza nas ono ze wszystkich stron i przenosi od stanu do stanu. W świetle wiary widzimy inne wymiary: nie trójwymiarowe współrzędne, ale nieskończoną ilość wymiarów. Okrągły, integralny świat, który nie ma końca, ponad czasem i przestrzenią.

Jesteśmy wiecznymi stworzeniami! Ale tego nie czujemy, ponieważ jesteśmy zamknięci w ciasnej klatce, jaką jest ten świat. W całym wszechświecie nie ma gorszego miejsca niż świat, w którym żyjemy. Nie zadowalajmy się tym. Obudźmy się i spójrzmy do góry! Musimy uciec spod panowania ego, które nieustannie chce się napełniać, i wtedy odkryć prawdziwe życie.

Kiedy ego (pragnienie) umiera, ja przestaję domagać się dla siebie i staję się wolnym człowiekiem. Moje oczy otwierają się, a także doznania, których wcześniej nie czułem, bo zostały zablokowane i zaczynam odczuwać Wyższy Świat. Poprzez jedność między nami musimy wznieść się ponad ego i poprosić Stwórcę, aby dał nam siłę obdarzania abyśmy mogli się z Nim złączyć.

Nie powinniśmy próbować walczyć z naszym pragnieniem – nigdy nie uda nam się mu przeciwstawić. Musimy tylko poprosić Stwórcę, a wszystko ułoży się. Chcemy, aby Stwórca otworzył w nas cechę obdarzania, to znaczy ujawnił się. Wtedy człowiek stanie się podobny do Stwórcy.

Nie powinniśmy bać się oddalenia lub odłączenia od Stwórcy. Nawet teraz jesteśmy z Nim w jedności, wewnątrz Stwórcy. Zatem teraz, z tego stanu, zbudujmy uczucie bliskości ze Stwórcą, pragnienie przylgnięcia do Niego sercem i umysłem, wszystkimi naszymi myślami. Nic się nie zmienia poza świadomym odczuwaniem.

Urodziliśmy się na tym świecie, najgorszym ze wszystkich światów. Wznieśmy się do lepszego stanu! Stwórca chce, abyśmy byli w radości, abyśmy przez jedność osiągnęli absolutne dobro, Wyższy Świat, pełen światła i pozbawiony zła. Stwórca zbliża się, gdy grupa jest pełna radości i dobrych kontaktów.

Musimy nawiązać połączenie między nami na całym świecie. To nas ochroni, napełni nas pewnością siebie i radością oraz zwiększy naszą odporność na koronawirusa i wszystkie inne choroby. Żaden szkodliwy czynnik nie będzie w stanie się do nas zbliżyć, ponieważ wszystko zależy wyłącznie od naszych połączeń.

Jeśli istnieje między nami klipa (egoistyczne pragnienie), to właśnie tam mogą dostać się wirusy. Ale jeśli przestrzeń między nami wypełnia świętość, dobre połączenie, to żaden szkodliwy wirus nie będzie mógł wejść do środka. Byłoby to sprzeczne z prawem natury.

@Michael_Laitman


Moje myśli na Twitterze, 25.10.20

Najważniejszy test polega na określeniu: do czego dąży dana osoba i jak silne jest jej pragnienie. Zmiana intencji jest jak zmiana biegu samochodu z przedniego na bieg wsteczny, od czego zależy, czy jadę do przodu – w kierunku Stwórcy i stworzeń, czy też do tyłu.

Najbardziej znaczącą zmianą w ludzkości jest rozczarowanie życiem, apatia, niechęć do dążenia do czegokolwiek…

W końcu doprowadzi to do ponownej weryfikacji wartości życia, potrzeby znalezienia celu wyższego niż życie.

Wtedy chęć osiągnięcia tego wróci, a życie nabierze wyższego znaczenia…

W wyniku apatii ludzie dojdą do wniosku, że nie ma sensu myśleć o sobie. Raczej myśląc o innych, życie nabierze nowego znaczenia. Jeśli wszystko kręci się wokół innych – otrzymujemy nowy, duchowy świat, przeciwny do poprzedniego.

Tutaj ludzie mogą uświadomić sobie egoizm, który skazuje ich na śmierć, i potrzebę przezwyciężenia go, nawet za cenę zastąpienia troski o siebie troską o innych – byle by nabrać siły i motywacji do działania, spotykania się, życia, a potem być może ludzie zobaczą zupełnie inną przyszłość.

Wkroczyliśmy w nowy etap zrozumienia pandemii – że będzie ona trwała przez dłuższy czas, a może nawet zostanie z nami na zawsze. Koronawirus wywołuje ogólne zmęczenie. Ludzie i ich nastroje są na etapie tuż przed załamaniem.

@Michael_Laitman


Jak połączenie może rozwiązać nasze problemy?

Niepokoje społeczne, klęski żywiołowe, pandemia, kryzys gospodarczy, polaryzacja – spadają na nas wszystkich w Ameryce i na całym świecie. Jest to pierwszy raz w historii, kiedy ciosy wymierzone są w ludzi na całym świecie, niezależnie od pochodzenia, narodowości, płci czy statusu. A problemy będą narastać, dopóki nie wykorzystamy tej wyjątkowej okazji, aby uświadomić sobie, że cały świat żegluje razem po tych niespokojnych wodach, dlatego – gdyż podczas tej burzy tylko dzięki naszemu połączeniu będziemy w stanie utrzymać się na powierzchni.

Wszystkie kłopoty, cały ten brak równowagi, jakiego doświadcza świat, są w rzeczywistości wynikiem walki dwóch sił natury: siły separacji i siły połączenia. Ale, o jakim rodzaju połączenia tutaj mówimy? Mamy na myśli nierozerwalny związek, który powinien zachodzić między jednostkami na poziomie ludzkim, najwyższym w przyrodzie, ponad florą i fauną. Jest to kluczowe, ponieważ ludzie, a szczególnie relacje między nami, mają najgłębszy wpływ na niższe poziomy przyrody.

Przewiduje się głód, wojny i klęski żywiołowe, nic nie wskazuje na to, że najgorsze już za nami. Wręcz przeciwnie, wszystkie wskaźniki pokazują, że świat jest daleki od uzdrowienia. W środku obecnego kryzysu i ponurych prognoz ludzie odczuwają zmęczenie. Kiedy zaczynamy spodziewać się powrotu do zdrowia po szeroko zakrojonych reperkusjach Covid-19, wybucha druga fala z nowymi blokadami na horyzoncie, gospodarka dalej się kurczy, a zapełnienie lodówki staje się trudniejsze niż kiedykolwiek.

Jakby tego wszystkiego było mało, ekstremalne warunki pogodowe stały się nową normą. Po raz drugi w historii sezon huraganów w Ameryce był tak aktywny, że 21 nazw burz wybranych na cały sezon już zostało zużytych, a Narodowe Centrum Huraganów musiało utworzyć nową listę opcjonalnych nazw, używając greckiego alfabet.

Wszystkie kłopoty, cały ten brak równowagi, jakiego doświadcza świat, są w rzeczywistości wynikiem walki dwóch sił natury: siły separacji i siły połączenia. Ale, o jakim rodzaju połączenia tutaj mówimy? Mamy na myśli nierozerwalny związek, który powinien zachodzić między jednostkami na poziomie ludzkim, najwyższym poziomie w przyrodzie, ponad florą i fauną. Jest to kluczowe, ponieważ ludzie, a szczególnie relacje między nami, mają najgłębszy wpływ na niższe poziomy przyrody.

Czym jest pozytywna siła

Kiedy ludzie prawidłowo się łączą, tworzy się pewien rodzaj pola magnetycznego, które przenika resztę natury. Do tej pory ludzkość kierowana była negatywnymi myślami i lekkomyślnymi, despotycznymi zachowaniami wobec siebie, które negatywnie wpływają na ekosystem. Wirusy, które sobie nawzajem przekazujemy, są biologicznym wyrazem naszych szkodliwych i negatywnych relacji. Tak więc, jeśli nie naprawimy naszego wzajemnego połączenia, przyszłe pandemie będą czekały w kolejce na ujawnienie.

Nie chodzi o to, co wybuchnie później ani gdzie to się stanie; cały świat jest w stanie ciągłego niepokoju, a skala nieszczęść rośnie z dnia na dzień. Jesteśmy świadkami narastającej zarówno prędkości, jak i zakresu działania tych wstrząsów.

Istniejemy w globalnym, holistycznym i kompletnym systemie, w którym wszystkie elementy są doskonale zintegrowane, z wyjątkiem ludzi. Ale nie mamy wyjścia, nie ma możliwości ucieczki. Chociaż nie jesteśmy w pełni świadomi naszej absolutnej współzależności, w prawdzie rządzi nami prawo globalnego integralnego systemu, w którym każdy ma wpływ na wszystkich i na każdą inną część natury. Tak więc, jeśli nadal będziemy przyzwalali na przywództwo po stronie ego – które sprawia, że wypatrujemy własnej korzyści, potajemnie zadowoleni z nieszczęść i trudności innych – doprowadzimy do punktu zniszczenia planety Ziemi i unicestwienia „korony stworzenia”, czyli rasy ludzkiej.

Czy mamy alternatywę? Tak. Musimy pielęgnować wzajemne branie pod uwagę innych i odpowiedzialność – pozytywną siłę – dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, aby zrównoważyć nasz egoistyczny styl życia – negatywną siłę – i oszczędzić sobie niezliczonych ilości niepotrzebnego cierpienia. Musimy zacząć od aktywnego otaczania się środowiskiem, które inspiruje nas do wzajemnej troski, współpracy i pozytywnych więzi.

Krótko mówiąc, natura nieustannie ewoluuje poprzez serię kryzysów, których ostatecznym rezultatem jest pobudzenie nas do osiągnięcia wyższego poziomu współpracy i jedności. Właśnie w tym czasie powszechnego kryzysu jesteśmy przygotowywani do globalnej przemiany w kierunku pełnej integracji z naturą.

Jeśli pójdziemy w kierunku pozytywnego połączenia ponad naszymi skłonnościami do podziałów – stawiając jedność na pierwszym miejscu w całym społeczeństwie ludzkim – zapewnimy dobre zdrowie całej planecie i otworzy się dla nas zupełnie nowy harmonijny poziom egzystencji.

Źródło: https://bit.ly/3ko31s6


Moje myśli na Twitterze, 20.10.20

Jeśli pozwalam, aby zła myśl o innych wyszła na zewnątrz i została wypowiedziana i usłyszana, pozwalam jej zamanifestować się. Chociaż są one we mnie, wciąż mogę je stłumić, uniemożliwić tym myślom wyjście na zewnątrz, to znaczy ograniczyć moją pierwotną egoistyczną naturę.

Żyjemy w świecie myśli. Myśl to działanie. Pozwalając, by wyszły ze mnie nieżyczliwe myśli, działam złośliwie. Cały nasz świat, każdy człowiek będzie musiał odpowiedzieć sobie na pytanie: jaki wpływ wywiera na innych swoimi myślami. Każda osoba będzie musiała podjąć głęboką wewnętrzną pracę i wysiłki.

Zmieniając moje myśli z negatywnych na pozytywne, uwolnimy się od koronawirusa, nie dojdzie do kolejnych epidemii i innych problemów. Doprowadzimy do równowagi z naturą, tak aby jej części: nieożywiona, wegetatywna, ożywiona i ludzka pozostawały w harmonii, w dobrych myślach, uzupełniając się.

Jeśli pozwolimy, aby egoistyczne myśli rządziły nami, nie osiągniemy jedności – a koronavirus będzie się coraz bardziej rozprzestrzeniał. Na tę chorobę nie będzie lekarstwa, ponieważ koronawirus jest przejawem naszych złych relacji. Tyle że nazwaliśmy to wirusem.

Kiedy wady ujawniają się w postaci wirusów, można je naprawić za pomocą siły, która jest nad nimi – jest nią myśl. Wirusy są nośnikami, które przekazują myśli i informacje do różnych części ciała i do mózgu. Myśli i pragnienia działają na najwyższym poziomie egoistycznym i manifestują się jako niebezpieczne wirusy.

Metoda nauki Kabały pozwala zwalczyć wirusy i przywrócić równowagę. Musimy zrównoważyć wszystkie siły, które aktywują wirusy, aby podlegały ograniczeniom i działaniu ekranu. Wtedy wszystkie wirusy, które wywołują dziś chorobę, zmienią się w pożyteczne.

Poprzez pracę w grupie, można zmienić egoistyczne podejście do innych na pozytywne, przyciągając dobrą siłę drzemiącą w naturze i domagając się jej ujawnienia. Żądamy, aby ta siła dobroci, dobrych relacji, jedności ujawniła się między nami w grupie.

Cały świat, na wszystkich etapach, począwszy od przedszkola, musi przejść integralną edukację. Zobaczymy, jak natura natychmiast zacznie nam pomagać. Wszystkie choroby znikną, ponieważ ludzie staną się tak blisko siebie, że połączenia między nimi zaczną ujawniać inny stopień istnienia, świat, na który czekamy.

Świat, na który czekamy, jest światem zbudowanym na wzajemnym obdarzaniu, wewnątrz którego odkrywamy Stwórcę między nami. Zamiast żyć w polu nienawiści, będziemy żyć w polu miłości. Ta miłość to Stwórcą między nami. Ludzkość osiąga nowy poziom egzystencji. To jest źródło rozwiązania wszystkich problemów.

Musimy naprawić nasz stosunek do innych, nikomu źle nie życzyć. Nie jest to łatwe, ponieważ kiedy ujawnia się nasza natura, widzimy, że nieświadomie szukamy sposobów, by szkodzić sobie nawzajem. Jesteśmy jak karaluchy, które roją się i szukają sposobów gryzienia, kopania, a nawet pożerania się nawzajem.

Dobre myśli mogą zneutralizować wirusy i stłumić tajfuny. Myśl jest podstawowym elementem pola sił, które na nas oddziałuje. Jest napisane, że „wszystko jest rozwiązane w myśli”. Z myśli schodzi do niższych stopni, aż dociera do wirusów, które są nośnikami informacji.

Swoimi myślami możemy wywierać wpływ na cały wszechświat, wszystkie światy. A kiedy nasze myśli łączą się ze sobą, osiągają Wyższą Siłę i czujemy, że w ten sposób aktywujemy całą naturę, nieskończenie i bezgranicznie. Jesteśmy zobowiązani to osiągnąć, nie odgrodzimy się od celu stworzenia.

@Michael_Laitman


Moje myśli na Twitterze, 05.08.20

Ludzkość zawsze ewoluowała pod wpływem natury. Ale cechą naszego pokolenia jest to, że musimy rozwijać się świadomie. Jeśli natura wcześniej pchała nas do przodu w rozwoju tak, jak zwierzęta, to teraz wymaga od nas zrozumienia celu jej nacisku – zjednoczenia ponad egoizmem.

Kabała naucza, że weszliśmy w nowy okres rozwoju ludzkości. Wcześniej nasz rozwój odbywał się pod presją natury. A teraz będzie odbywało się to za naszą zgodą. Nie możemy otrzymać ego – siłą od natury, a tylko dzięki uświadomieniu sobie jej celu w zjednoczeniu wszystkich. Będziemy musieli się podporządkować!

Powinniśmy przestać postrzegać to, co obecnie się dzieje, jako kryzys. Natura działa według własnych praw. A my ich nie rozumiemy i dlatego nie dopasowujemy się. Dlatego kryzysu nie ma w przyrodzie, a w niezrozumieniu jej przez nas.

Wchodzimy w nowy format istnienia. Edukacja musi przygotować człowieka do tego. Przecież istotą edukacji jest nauczenie ludzi życia wśród natury i społeczeństwa. A natura wymaga od nas bardziej integralnego współdziałania ze wszystkimi. To główna zmiana w edukacji wszystkich.

Każdego dnia coraz więcej ludzi uświadamia sobie, że nie znajdują się pod działaniem przypadkowych wstrząsów, ale w planowanym przez naturę rozwoju społeczeństwa, gdzie celem jest doprowadzenie ich do świadomego podobieństwa do całej przyrody. Połączenia się z całą naturą, ale nie instynktownie, jako jej części, ale świadomie poprzez nasze wysiłki…

@Michael_Laitman


Szczepionka przeciw głupocie

каббалист Михаэль Лайтман Pogrążeni w drugiej fali koronawirusa wyraźnie widzimy, że nie prowadzimy wojny z nim, ale ze sobą. Za lawiną statystyk, którymi nas zarzucają, kryje się elementarny ludzki egoizm, który nie chce oddać władzy.

We wrześniu ponad pół tysiąca osób zmarło w Izraelu z powodu koronawirusa i jego konsekwencji. Staliśmy się krajem plagi – mimo tego, że cały świat ogarnęła pandemia, a prognozy są ponure.

Stopniowo obniża się średni wiek ofiar znajdujących się w ciężkim stani. „Wbrew stwierdzeniu, że zmarli z powodu chorób współistniejących, nowe badanie pokazuje, że bez „korony” żyliby, co najmniej pół roku dłużej” – powiedział prof. Ran Blitzer, szef departamentu działu badań w Funduszu Ubezpieczenia Zdrowotnego Clalit.

Jednak nie tylko ofiary muszą być brane pod uwagę. Trzeba też wziąć pod uwagę żywych ludzi, którzy znaleźli się z dnia na dzień w coraz bardziej zaciskającym się imadle. Wcześniej czy później, wszyscy będziemy musieli zastanowić się nad tym poważnie, co się dzieje i będziemy musieli wyciągnąć wnioski. To imadło nie rozluźni się za pomocą magicznej różdżki, albo szczepionki. Sytuacja jest o wiele bardziej krytyczna.

Chcemy tego czy nie, koronawirus zmusza nas do strasznej, nienawistnej konieczności – do troski o innych ludzi, na których nam nie zależy. Człowiek bezpośrednio zależny jest od otaczających go ludzi i ta zależność się nasila.

Wkrótce zobaczymy, że każdy przejaw naszej nieodpowiedzialności, każdy przykład obojętnej postawy, natychmiast wywołuje negatywną reakcję systemu, w którym wirusy i inne „naturalne” klęski „żywiołowe” są tylko czynnikami wpływu, nośnikami sygnałów. System nie wycofa się, ponieważ tego wymaga nasz rozwój.

Mam wielką nadzieję, że szybko przejdziemy obecny etap. W rzeczywistości zagraża nam bardzo ciężkimi „komplikacjami”, gdyż trudno jest dotrzeć do człowieka pogrążonego w zwykłym egocentrycznym obrazie świata. Nie słyszy, nie zauważa sygnałów z zewnątrz, dopóki ich moc nie stanie się destrukcyjna…

Czego nie słyszymy?

Nie słyszymy przesłania Natury: „Nie jesteście mądrzejsi ode mnie, silniejsi ode mnie. Jesteście moimi ukochanymi dziećmi, które osiągnęły próg dojrzałości. I dlatego musicie dostosować się do moich praw”.

Problem, który postrzegamy, jako koronawirus nie leży na poziomie biologicznym, a na poziomie relacji międzyludzkich – w najważniejszej i najbardziej zaniedbanej sferze naszego życia. Ludzie, którzy sieją nienawiść, są chronieni przez prawo. Głoszenie wrogości jest integralną częścią „wolności”. Musimy tylko ukryć się za „prawicowymi” hasłami: politycznymi, ideologicznymi, neoliberalnymi, religijnymi.

Inaczej być nie może: w egoistycznym społeczeństwie trzeba dać ujście nienawiści, aby nie wydostała się pod ciśnieniem, zmiatając wszystko na swojej drodze.

Ale ten „zawór” już nie działa. Negatyw płynie już wszędzie, a sytuacja tylko się pogarsza. Pora przejść do nowego społecznego paradygmatu, do nowych relacji, bez względu na to, jak utopijnie by ich nie przedstawiał nasz przekupiony, kłamliwy „racjonalizm”.

Spójrzcie: on nie jest już racjonalny. Jego rady są nieskuteczne. Izrael kierując się nimi, tylko grzęźnie coraz głębiej i głębiej wyprzedzając całą planetę, obwiniając polityków za katastrofę, ale oni dokładnie odzwierciedlają stan narodu.

Jak długo można ignorować oczywiste? Jak długo można nadeptywać na grabie w nadziei na inny wynik? Jak długo można napychać lekarstwami umierający stary świat? On umiera, dlatego że nadszedł jego czas. A my musimy patrzeć w przyszłość i budować nowy świat, póki jeszcze jest czas.

Nawet bogowie są bezsilni w walce z głupotą” – te słowa Friedricha Schillera, podchwycone przez Izaaka Asimowa, trafnie charakteryzują obecny stan. Nasi „bogowie” są pokonani i bezsilni, są na łożu śmierci, ale my automatycznie kontynuujemy przestrzeganie przestarzałych dogmatów. Pozbądźmy się wreszcie ich władzy. Spójrzmy w przód, a nie w tył.

W przeciwnym razie czeka nas agonia. Lekarze już ostrzegli, że koronawirus może rozprzestrzeniać się drogą powietrzną, nie tylko w mikrokropelkach, ale to jeszcze nie wszystko. W pewnym momencie okaże się, że nawet skafandry nie uratują nas przed nim. W rzeczywistości cierpimy z powodu wirusa niezgody między nami i on nie zna granic, przenika na wskroś przez wszelkie bariery, jak krótkie fale, których nasz sprzęt nie może przechwycić. Zarażamy się wzajemnie, emitując obojętność i nienawiść.

Oto, dlaczego kwarantanna stuprocentowo nie pomoże. Ona nas tylko „wypłucze”, wyczerpie, osłabi uścisk egoizmu, aby ludzie usłyszeli w końcu przesłanie Natury, przyjęli nakaz czasu. Nie ma innego wyjścia, możemy pozbyć się wirusów tylko wtedy, gdy oczyścimy relacje między nami.

Kochajcie się nawzajem” – mówi Natura – i wtedy nic was nie skrzywdzi. Nawet, jeśli myślicie, że to niemożliwe – dążcie do tego, „wiosłujcie”, zmierzajcie do tego z całej siły. A ja pomogę. Tak samo rodzice pomagają dzieciom w pokonywaniu trudności na drodze do dorastania.

Przełomowy moment

Co robimy dzisiaj? Sami otwieramy drogę wirusowi, dlatego że nie jesteśmy w stanie dojść do porozumienia, pomyśleć o sobie nawzajem, o tym, co najważniejsze, dlatego że przez naszą bezduszność przenosimy infekcję za pośrednictwem wewnętrznych kanałów ogólnoludzkiego systemu. Zamiast filtrować, blokować wirusa niezgody, otwieramy się na niego, stajemy się wobec niego bezbronni.

Przecież negatywne myśli i uczucia reprezentują „najwyższy” wirusowy poziom, w który „ubierają się” wirusy niższego rzędu. Można powiedzieć, że jest to „protoplasta” wszystkich wirusów, podstawowa wada systemu.

Nikt nie może sam się przed nim obronić. Trzeba się jemu przeciwstawiać wspólnym wysiłkiem, współdziałaniem, wspólną gotowością do wzniesienia się ponad siebie, dla dobra innych. I wtedy nasza matka Natura pomoże nam. Ponieważ będzie to już dojrzałe podejście do życia i do siebie nawzajem.

Ale na razie jesteśmy głusi na wezwanie Natury. Świat rozpada się i nie rozumie, co się dzieje. Konsekwencje są łatwe do wyobrażenia: w warunkach narastającego kryzysu wszyscy będą myśleć tylko o sobie. Światowy handel załamie się, łańcuchy produkcyjne zostaną przerwane, dostawy żywności zostaną zakłócone lub przerwane, konflikty społeczne i międzynarodowe rozkwitną bujnymi kolorami. Przed nami nie recesja, a otchłań!

I to nie wirus jest winny, ale nadęte, nieokiełznane ludzkie ego. Z nim musimy walczyć, cały świat musi. Wszystkie nasze kłopoty pochodzą od niego. Przyznajmy choćby to na początek, zastanówmy się nad tym. Prawidłowa diagnoza, to jedyna droga do uzdrowienia.

Głupio jest zaprzeczać temu, co niezwykłe, co nie od razu mieści się w głowie. Przecież, jeśli doszliśmy do krytycznej sytuacji i nie jesteśmy w stanie jej rozwiązać, to znaczy, że coś umyka naszej uwadze. Jest coś, czego nie bierzemy pod uwagę.

Nie uwzględniamy Natury, która ustaliła prawa rozwoju. Oczywiście, można też usłyszeć je na kolanach, na łopatkach. Ale to nie są jej metody – to są nasze metody. W rzeczywistości nic poza egoizmem nie przeszkadza nam już teraz zmienić biegu wydarzeń.


Moje myśli na Twitterze, 04.10.20

Były Główny Doradca Rządu ds. Medycyny w Anglii, Sally Davies: od teraz przynajmniej raz na pięć lat będziemy musieli stawić czoła pandemii lub sytuacjom wymagającym natychmiastowej interwencji medycznej.

Mój komentarz: Tylko połączenie między ludźmi stworzy barierę przed pandemiami!

Nie mogę niczego ocalić ani zachować, ponieważ moje naczynie duchowe to tylko punkt, piksel. Muszę być podłączony do innych pikseli w dziesiątce. W przeciwnym razie natychmiast stracę to, co osiągnąłem. Duchowość można zachować nie wewnątrz nas, ale tylko w połączeniu między nami.

Kiedy jesteśmy zjednoczeni, nie bójcie się utraty tego, co osiągnęliśmy. Gdy troszczymy się o naszą jedność, nawet utrata czegoś jest tylko po to, aby otrzymać coś nowego, ważniejszego niż to poprzednie. Musimy zapomnieć o wcześniejszych osiągnięciach, aby iść dalej. Za każdym razem wszystko będzie dla was jak nowe.

Życzę wszystkim udanego święta Sukkot. Niech będzie jasne, słodkie, udane i ciepłe. Obyśmy siedzieli wszyscy razem w jednym wielkim tabernakulum – cała ludzkość.

@Michael_Laitman