Artykuły z kategorii Zdrowie

Źródło wiecznej młodości

Na przestrzeni dziejów stworzono niezliczone metody i terapie, o których mówi się, że zatrzymują lub spowalniają proces starzenia, ponieważ ludzie doświadczają głębokich fizjologicznych, psychologicznych i społecznych zmian związanych ze starzeniem się. Izraelscy naukowcy twierdzą, że odkryli sekret zachowania młodości – w wyglądzie i samopoczuciu – na zawsze. Nawet jeśli okaże się to możliwe, to niewiele wnosi bez zbadania tematu na głębszym poziomie tam, gdzie pojawia się najważniejsze pytanie: „Po co żyję?”

Krótko mówiąc, starzenie się nie powinno być przerażającą perspektywą. Zamiast myśleć, że nie mamy nic innego do zaoferowania, złote lata powinny otworzyć mnóstwo okazji do nowych osiągnięć, jeśli zdamy sobie sprawę, że najważniejszy aspekt bogatego i sensownego życia znajduje się w połączeniu między ludźmi. Właśnie pytania: „Jaki jest sens życia” i „Dlaczego żyję” są bramami do bezgranicznie lepszego świata.

Badania naukowe przeprowadzone na Uniwersytecie w Tel Awiwie i Centrum Medycznym Shamir w Izraelu umieściły grupę zdrowych 64-latków w komorach hiperbarycznych i zapewniły im sesje z wysokim poziomem tlenu przez trzy miesiące. Naukowcy odpowiedzialni za eksperyment twierdzą, że terapia opóźniła proces starzenia, „odwróciła” go i w rezultacie osoby poddane terapii, po jej zakończeniu w badaniach uzyskały wyniki podobne do osób młodszych o 25 lat.

Starzenie się przeraża i niepokoi większość ludzkości. Ponieważ naturalny proces starzenia nieubłaganie zbliża człowieka do końca życia i do nieznanego, może również wiązać się z udręką. Starość i śmierć niekoniecznie są przyjemne, ale wszystko, co dzieje się w naturze, ma określony cel i korzyści, z których możemy nie zdawać sobie sprawy. Byłoby więc nierozsądne działać w celu zmanipulowania lub zmiany dowolnego stanu naturalnego.

Znacznie mądrzej jest, zamiast sztucznie walczyć z naturalnymi zjawiskami, iść ramię w ramię z tym procesem i nauczyć się dostosowywać do naszej sytuacji. Ludzie się starzeją; dzieje się to naturalnie. Pytanie brzmi, czy my jako społeczeństwo generalnie traktujemy ludzi właściwie w całościowym ujęciu. Musimy zbadać: „Czy osoby starsze są zajęte i czują, że społeczeństwo ich potrzebuje?” W rzeczy samej, zdrowe społeczeństwo powinno cenić osoby starsze i uważać ich wkład za ważny!

Gdybym nie miał swojego codziennego harmonogramu nauczania, z radością wyszedłbym i posprzątał ulicę. Zbierałem przyjaciół, którzy mieszkają w moim sąsiedztwie i oferowałem im sprzątanie ze mną wokół budynków. Dlaczego nie? Zdrowe jest wychodzenie na zewnątrz, oddychanie świeżym powietrzem, podejmowanie wysiłku fizycznego i przebywanie w towarzystwie innych osób. Po skończeniu tego wspólnego zajęcia siadałem z przyjaciółmi z sąsiedztwa na ławce i piłem kawę. Każdy szanujący się przywódca społeczności może zaoferować swoim starszym mieszkańcom takie przedsięwzięcie społeczne i wiele innych. Nasi seniorzy mają całe życie doświadczenia i mądrości, którymi mogą się dzielić jako mentorzy i pomagać tym, którzy dopiero zaczynają swoją ścieżkę.

A jeśli przykład sprzątania wydaje się komuś niegodny lub poniżający, problem tkwi w samej osobie. Ważne jest, aby szkolić wszystkich członków społeczeństwa, aby dbali o środowisko i służyli społeczności. Z tej zasady jasno wynika, że ​​społeczeństwo musi być odpowiednio wykształcone, aby szanować i doceniać starość i poświęcać jej myśli. Właściwą postawą społeczeństwa powinno być odkrycie, jak bardzo potrzebuje ono swoich starszych obywateli. Zapytaj dzieci, dobrze to rozumieją, ponieważ ta przesłanka jest w nich naturalnie zakorzeniona.

Dziadkowie, rodzice i dzieci powinni utrzymywać więzi, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie, rodząc ducha młodości wśród starszych członków rodziny. Osoby starsze już rozumieją, że należy akceptować życie takim, jakim jest, nauczyły się, jak starać się być ponad wszelkimi zmartwieniami i przenoszą takie postawy na wnuki. Najmłodsi otrzymują tyle bezcennych prezentów od dziadków, przykład bezwarunkowej miłości, prostego ciepła bez kalkulacji.

Krótko mówiąc, starzenie się nie powinno być przerażającą perspektywą. Zamiast myśleć, że nie mamy nic innego do zaoferowania, złote lata powinny otworzyć mnóstwo okazji do nowych osiągnięć, kiedy zdamy sobie sprawę, że najważniejszy aspekt bogatego i sensownego życia znajduje się w połączeniu między ludźmi. Właśnie pytania: „Jaki jest sens życia” i „Dlaczego żyję” są bramami do bezgranicznie lepszego świata.

Wiedząc, że odpowiedzi na te pytania można znaleźć w naszych relacjach międzyludzkich, w naszym związku oraz w działaniach, które przynoszą trwałe korzyści innym, wykraczamy poza nasze życie cielesne. Rozumiemy, że istnieje kolosalny mechanizm otaczający nasze życie i nasz świat, który przewyższa istnienie w naszym tymczasowym ciele fizycznym. Rozliczenie to przygotowuje nas bardzo głęboko do wejścia w szeroki, wieczny świat, na wyższy poziom egzystencji poza ograniczeniami czasu i przestrzeni.

Źródło: https://bit.ly/3ozGbiC


Maruderzy w szkole życia


Staramy się, by nasze dzieci powróciły do szkoły, ale sami nadal się nie uczymy, nie nadążamy za tym, co się dzieje. Dlatego drugi rok pozostaniemy w tej samej klasie.

W przeddzień zakończenia kwarantanny okazało się, że dzieci pomimo zwykle bezobjawowego przebiegu choroby, przenoszą koronawirusa na równi z dorosłymi. Zaskoczyło to izraelski system edukacji, który po prostu nie ma pieniędzy, by bezpiecznie zorganizować swoje tradycyjne struktury.

Szkolne nauczanie wymaga wentylowanych pomieszczeń lub otwartych terenów, ale skąd je wziąć i jak dostosować do izraelskich warunków klimatycznych? Małe grupy wymagają wielu nauczycieli, a ich należy rekrutować i odpowiednio przygotować.

Ponadto nie wiemy, jak postępować będzie epidemia, i jakie ma jeszcze w zanadrzu niespodzianki. Dziś wymaga się szczególnych warunków nauczania, a jutro na przykład będziemy potrzebować jednego nauczyciela na każdego ucznia i po jednej przedszkolance na każde dziecko.

W takiej sytuacji nie ma dobrych rozwiązań. Wszyscy – dzieci i dorośli – znaleźliśmy się w imadle, i nie możemy wrócić do znanego nam świata. Nie chodzi tylko o szkoły: całe strefy są zamknięte, a żeby ponownie je otworzyć, trzeba najpierw odkryć coś w sobie.

Ostrzegałem od samego początku epidemii, że ona zmieni społeczeństwo i świat. Dziś mówią o tym wszyscy. Ale tak naprawdę nie pogodziliśmy się z tą myślą i uparcie oczekujemy powrotu do przeszłości. Epidemia to dla nas sytuacja nadzwyczajna, choć globalna, która kiedyś się skończy.

Ale mylimy się. To nie jest nagły wypadek, to nowy świat nadchodzi, który puka do drzwi i zmienia nas, czy to nam się podoba, czy nie. Nowy świat ma inne prawa i inne cele, przełamuje „nierozerwalne” wyznacza nowe trendy, a co najważniejsze wymaga w tym procesie naszego udziału. Dopóki naprawdę nie zaczniemy w tym uczestniczyć, wirus nas nie opuści.

Teatr absurdu

Jeszcze w czerwcu mówiłem o tym, że strategia walki z koronawirusem nie powinna sprowadzać się do wznowienia schematu sprzed kryzysu. W końcu świat przeżywa nie zwykłą pandemię, ale jakościową transformację relacji. Od teraz, jakością naszych wzajemnych relacji, sami określamy jakość naszego życia.

Mówiąc prościej, w jaki sposób traktujemy siebie wzajemnie, w taki sam sposób żyjemy. A sami wiecie, jak odnosimy się do siebie. Stosunki osobiste, społeczne, międzynarodowe – wszystko jest zatrute.

To już prawie rok, jak Natura prowadzi nas po parku rozrywki, zwanym COVID-19, pokazuje nam, z czego należy zrezygnować, co zmienić, co stworzyć. Niechętnie wchodzimy do pawilonów, z mieszanym uczuciem nieufności i obrzydzenia: „Mówisz poważnie? Z powodu jakiegoś wirusa mamy zrezygnować z egoistycznej rutyny, mamy dbać o siebie nawzajem? Zdystansować się na zewnątrz i zbliżać wewnętrznie? Ale to jest jakiś absurd!”

A w rzeczywistości to absurd, że człowiek odmawia zaakceptowania tego, co jest oczywiste, dlatego że mu się to nie podoba. Rozpoczął się nowy etap rozwoju, świat wszedł w serię zmian tektonicznych, a my nadal wolimy postrzegać to, jako „nieporozumienie koronaawirusowe”.

I dlatego nie mamy dobrych rozwiązań. Otworzymy szkoły i przedsiębiorstwa – źle, nie otworzymy – też będzie źle. Wszędzie jest źle. Nie ma ani taktyki, ani strategii – i nie będzie. Cofamy się o krok i ze strachem czekamy na odpowiedź wirusa. To nie rozwiąże problemów ludzkości.

Zmiana kursu

Wcześniej czy później będziemy musieli wykonać krok do przodu. W tym celu musimy zrozumieć, że wcale nie chodzi o to czy otwierać, czy nie otwierać szkoły, przedsiębiorstwa, sale sportowe itd. Ale chodzi o to, jak możemy przestać być dla siebie obcy, jak otworzyć nasze serca. To jest nasze dzisiejsze zadanie – przystosować się, otworzyć na następny stan rozwoju, w którym będziemy się wznosić ponad antagonizm jedności.

Zmieńcie się” – mówi nam Natura, „zbliżajcie się sercami, starajcie się zrozumieć siebie nawzajem, bądźcie gotowi ustąpić sobie w imię silnej więzi wewnętrznej, tak jak w rodzinie ustępują sobie bliscy ludzie. Kiedy ustalicie takie relacje, wtedy zobaczycie, co, jak i kiedy otwierać, a co już nigdy się nie otworzy, dlatego że już nie jest to wam potrzebne”.

I nawet, jeśli jeszcze nie wierzymy, jeszcze mamy nadzieję, że to przeczekamy – co przeszkadza nam spróbować? Co mamy do stracenia? Dobre relacje nie wymagają pieniędzy. Nie wymagają nawet szczególnego pragnienia, wystarczy elementarna gotowość. W końcu, jaki jest najłatwiejszy i najszybszy sposób na przerwanie łańcucha infekcji, jeżeli nie szczera troska o siebie nawzajem? To zrozumiałe. Jedynie zatrzymuje nas bariera psychologiczna.

I dlatego wirus nie znika. Przecież jest posłańcem Natury, „karmi się” naszymi wzajemnymi negatywami: obojętnością, pogardą, nienawiścią. Kłócimy i gryziemy się ze sobą – a wirus rozmnaża się. Sami kultywujemy i podkarmiamy go w naszym toksycznym środowisku. Cała ludzkość – to jego szala Petriego.

Ale jest również jeden plus: wirus wskazuje na źródło problemu, na to, co musimy naprawić w nas samych. Jednak nadal staramy się naprawić koronawirusa, a nie siebie, nie dostrzegamy systemowego i wzajemnego powiązania we wszystkim, co nam się przydarza.

Pewnego dnia, zdając sobie z tego sprawę, zaczniemy kultywować zupełnie inne, przeciwstawne relacje i wypełnimy pozytywem wewnętrzną przestrzeń między nami.

Po co z tym zwlekać? Nasze nieodrobione lekcje wiszą nad nami, jak balast i ciągną na dno.


Koronawirusowe tango

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Znana dziennikarka i psycholog Alla Bogolepova pisze: „Brak siły.

Rozumiesz, po prostu nie ma siły. Widzę to w oczach innych, dlatego że teraz widzimy tylko oczy – twarze są zakryte maskami. Widzę to w lustrze. Niekończące się, beznadziejne, straszne zmęczenie”. Takie twarze mają bardzo starzy ludzie, w których życiu nie pozostało już nic, czego mogliby się trzymać.

Czym jesteśmy tak zmęczeni? Nie żyjemy na pełnych obrotach, zmniejszyliśmy prędkość do minimum. Pogoń za karierą, pieniędzmi, wrażeniami dobiegła końca. Bezsilność, poczucie całkowitej beznadziejności. Na świecie nie ma więcej jutra. Jutro wywołuje tylko strach.

Wirus bezsilności i jego triumfalny marsz właśnie się rozpoczął. Oczywiście można z nim walczyć, tylko nie ma siły. Rozumiesz, po prostu nie ma siły ”.

Ona dokładnie odzwierciedla opinię bardzo wielu ludzi. To jest praktycznie nastrój świata. Czy można z tym żyć?

Odpowiedź: Maska na twarzy zatyka usta. Jest jak knebel w ustach. To bardzo dużo znaczy. Psychologicznie, to po prostu – zamknij się! Przecież patrzymy na usta człowieka. Rozmawiamy.

I widzimy dzisiaj, że zostaliśmy pozbawieni bardzo poważnego aparatu komunikacyjnego: nie tylko oddychania przez maskę, ale i mówienia przez nią. W każdym razie jest to bardzo ciężki stan.

To nie tylko zakrywa połowę twarzy, ale generalnie oddziela ludzi od siebie. Wcześniej jakoś się komunikowali. Nieważne, co mówili jeden do drugiego i na jakim poziomie była komunikacja, ale dzisiaj już i tego nie ma.

Ludzie wyrywają się na demonstracje, zrywają maski. To jakby szli na barykady. I gotowi są zachorować na wirusa, tylko aby nie być w takim stanie, kiedy nakładają na ciebie maskę. To prawie żelazna maska. Ona cię zasłania.

Co z tego będzie? Myślę, że zbliżamy się do innego rodzaju komunikacji. Nie będzie niewerbalna, będzie taka sama, ale znacznie wyraźniejsza, bardziej emocjonalna, prawdziwsza niż wcześniej. Czyli paplaniny nie będzie. 

Poświęcimy więcej czasu, uwagi, i więcej uczuć słowom – temu, co mówimy do innych, i temu, co mówią do nas inni. Zechcemy włożyć w to trochę więcej serca. I wtedy poczujemy, że tak naprawdę ten wirus, ta maska podnosi nas na zupełnie inny poziom komunikacji – bardziej emocjonalnej, bardziej otwartej, serdecznej. Mam nadzieję, że tak będzie.

Pytanie: To bardzo ciekawy wniosek. Myśli pan, że teraz, jakby ukrócili nam naszą paplaninę, nasze czcze gadanie po to, abyśmy mogli to wszystko przetrawić i zacząć artykułować prawdziwe słowa?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Jakie będą te słowa?

Odpowiedź: Bardziej zrównoważone, bardziej serdeczne, bardziej ważne. Oduczymy się dużo mówić, tak jak robiliśmy to przez cały ten czas. Przez ostatnie dziesięcioleciach był to w ogóle ciągły hałas, przy czym brudny hałas. Taka mętna woda, jeśli już mówić o wodzie.

Zaczniemy mówić potrzebne, ważne słowa. Tak myślę. Tak mi się wydaje. Chciałbym wierzyć, że ludzie będą więcej czasu poświęcać komunikacji wewnętrznej. To znaczy przekazywać słowami to, co w rzeczywistości powinien człowiek przekazać człowiekowi – większą sympatię, lepsze połączenie. Wirus powinien nas wiele nauczyć.

Pytanie: Może zaczniemy mówić o prawdziwej miłości?

Odpowiedź: Nie, myślę, że to jeszcze nie czas na to. Musimy uświadomić sobie to wszystko wewnątrz siebie. Musimy przejść przez bardzo wiele stanów: ujawnienie prawdy, prawdy w nas, czego od siebie chcemy, czego chcemy od innych, co chcielibyśmy w ogóle zobaczyć w ludziach w naszym życiu, w ludzkości.

Pytanie: W pewnym sensie ustawiliśmy przeszkodę, która pomalutku zmusiła nas do skierowania oczu do wewnątrz. A co tam zobaczymy?

Odpowiedź: Zobaczymy, że jesteśmy wewnątrz siebie zepsuci, egoistyczni, generalnie przerażające stworzenia. I jeśli zechcemy się naprawić, to nagle przekonamy się, że wirus zniknie, możemy porozmawiać. To tak, jak byśmy odkryli, że wirus odchodzi w zależności od tego, czy rozmawiamy na dobre tematy?

Pytanie: A wraca, gdy tylko powracamy do tych śmieci, do pustych słów?

Odpowiedź: Tak, wystarczy, żeby nas nauczył.

Pytanie: Interesujące, czy mogłoby istnieć takie tango z wirusem? Albo może nie będzie takich bezpośrednich porównań?

Odpowiedź: Chciałoby się. Myślę, że oczywiście to może być, ale wszystko zależy od naszych stanów, od naszej wrażliwości.

Pytanie: To znaczy, uważa Pan, że jeśli teraz nie ma siły, to nie ma siły, nie ma siły na puste rozmowy, nie ma siły, aby po prostu tak żyć bez celu?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: A jaki cel powstaje? Alla Bogolepova pisze, że „nie ma celu, nie ma motywacji do życia”.

Odpowiedź: Jest motywacja – zbliżyć się, by zacząć czuć efektywność życia nie w przeciwieństwach, nie w rywalizacji, nie w dominacji, wspinaniu się w górę, ale w robieniu czegoś dobrego dla innych , razem z innymi, stworzyć coś, zbudować. Żeby powstało między nami coś nowego. Właśnie wtedy pojawi się energia i blask w oczach, pojawi się nowy rodzaj komunikacji, który będzie pochodził z połączenia między nami.

Pytanie: I wtedy zmieni się cały ten konkurencyjny świat?

Odpowiedź: Tak. Oczywiście.

Komentarz: A wszystkie wydarzenia sportowe, pierwsze miejsca, Nagrody Nobla, Oscary, Grammy i wszystko temu podobne?

Odpowiedź: Nikt nie będzie tego otrzymywał. Wszyscy się od tego odwrócą.

Pytanie: To znaczy, że nie zechcę dostać medalu za pierwsze miejsce?

Odpowiedź: Nie. Niczego nie będzie. Ludzie będą myśleć o tym, jak stworzyć między sobą połączenie i zbudować między nami ścisłą sieć komunikacyjną. To będzie zupełnie inny świat.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 26.10.2020


Ten, który we mnie siedzi

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Na świecie odczuwany jest ból. Jak Pan mówi cały czas, pandemia na tym się nie skończy. ONZ zaakceptowało już, że przegraliśmy w tej walce: ponad milion ofiar, ponad 30 milionów zarażonych i musimy się zjednoczyć. I co? Jak się zjednoczyć? Nagle Karabach! Naród przeciw narodowi! Wylewa się taka nienawiść, jakiej wcześniej nie było.  Co się dzieje na Białorusi! Co się wyprawia w Ameryce!

Odpowiedź: Świat, oczywiście się zdegradował…

Pytanie: A Izrael? Rząd nie może podjąć elementarnych decyzji. Mam takie wrażenie, że nie odizolowali nas w mieszkaniach, pokojach, nie wystraszył nas ten wirus.

Odpowiedź: Wzajemne pretensje są najsilniejsze.

Pytanie: To jest zdumiewające! A co to za natura?! Jak z nią pracować?

Odpowiedź: To jest właśnie kolejny etap egoizmu. To, że ja coraz mniej i mniej zwracam uwagę na konsekwencje, które jakby zagrażają. Grożą mi, innym grożą, to nie ma znaczenia, nie czuję tego. Co mogę zrobić?

Pytanie: U człowieka nie ma żadnej odpowiedzialności. Czy powinien nastąpić jakiś zwrot mózgu, czy jednak zwrot serca?

Odpowiedź: „To, czego nie czyni rozum, czyni czas” – tak jest powiedziane w Biblii. Staramy się jakoś przyspieszyć ten proces uświadamiania sobie zła. Po co? Po to, aby ludzkość powiedziała swojemu egoizmowi: „Koniec! Ty już wieęcej nie panujesz nade mną! Oddzielam się od Ciebie! Oto ty, a to ja”.

Jak zrobić, żeby uświadomić sobie, że on przez cały czas mną rządzi? Ja wstaję rano i czuję, że on mną rzadzi: „Wstań, idź tam, zrób to, tak usiądź, tak…”. Cały czas on mi rozkazuje.

Pytanie: Czy należy przyznać, że jestem jego niewolnikiem?

Odpowiedź: Nie przyznaję się do tego. Zaczynam to rozumieć i zaczynam się buntować przeciwko temu. Dlatego widzę, że w zasadzie on nie przygotowuje mi nic dobrego. Musimy wznieść się ponad to, aby nasza ziemska natura nami nie zarządzała. Nie możemy dłużej w tym żyć.

Pytanie: Możemy razem rozmawiać o egoizmie i człowieku, o tym, że egoizm nami kieruje, zderza nas ze sobą i w zasadzie spycha w przepaść. A czy zwykły człowiek może rozumować w ten sposób, czy nie?

Odpowiedź: Jeśli będzie się mu to ciągle wyjaśniać, to w końcu będzie mógł. Z jednej strony wyjaśnienie, a z drugiej strony ciosy od losu. Wyjaśnienia powinny być cały czas przed jego oczami. I on nie widziałby ich, nie czytałby, nic. Ale nadejdzie czas, otrzyma cios i wtedy nagle zobaczy. Albo zacznie gorączkowo szukać; „Co mam zrobić?! Jak pozbyć się problemu?!” I wtedy zaczyna widzieć i słyszeć. 

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 01.10.2020 


Oko w oko, nie potrzeba słów

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Ludzkość podzielona jest na tych, którzy zakładają maski, i na tych którzy tego nie robią. Interesują nas ci, którzy noszą maski.

Psychologowie mówią: Jeśli nowo narodzone dziecko, noworodek będzie dorastał i widział mamę i tatę cały czas w maskach, to znaczy że mają cały czas zakrytą dolną część twarzy. Dziecko słyszy dźwięki, ale nie widzi ust, widzi tylko oczy. „Mogą rozwinąć się u niego – kontynuują psychologowie – nieznane jeszcze ludzkości zdolności”.

Odpowiedź: Tak. To dziecko będzie musiało zrekompensować to, czego nie widzi u mamy i taty. Ale mimo wszystko nie jest to normalne, ponieważ nie jest to dane od natury. Natura daje to, że – mama całuje, mama przytula, mama szepcze, dziecko chwyta mamę za usta, za twarz.

Pytanie: Proszę powiedzieć, czy coś się zmienia dla mamy i taty, kiedy zakrywają część twarzy i w taki sposób komunikują się z dzieckiem?

Odpowiedź: Oczywiście. Nie dotykają dziecka ustami! Przecież wargi są wszystkim. Usta są najważniejszą częścią mamy. Jest to organ komunikacji, z którego wydobywają się dźwięki, ciepło.

Pytanie: Czyli teraz pozbawiamy dziecko tego ciepła?

Odpowiedź: Dokładnie tak. Na to nic nie możemy poradzić, że jesteśmy egoistami i przekazujemy sobie nawzajem gen egoizmu.

Pytanie: Ale na razie mama nie powinna zdejmować maski?

Odpowiedź: Naturalnie. Przecież mama znajduje się w kontakcie z wieloma różnymi ludźmi i dlatego może przynieść swojemu dziecku wszystko, co możliwe, wirusy, bakterie.

Komentarz: Psychologowie ostrzegają, że napięcie i zmęczenie w społeczeństwie jest również spowodowane ograniczeniami w komunikacji. „Maski zakryły większość twarzy, nie widzimy, jak inni się uśmiechają” – tak mówią.

Odpowiedź: To również prawda. Ale zasłużyliście na to. Dlatego, że jesteście wrogo nastawieni wobec siebie. Prawdą jest, że widzimy połowę twarzy, która nic nie wyraża.

Uśmiech był fałszywy i dlatego zniknął. Korona go zabrała. A teraz, jeśli zechcesz zobaczyć twarz innej osoby, musisz zobaczyć właściwą twarz, która zgadza się z jego właściwą intencją. Jeśli zrobicie to, to otrzymacie twarze bez masek.

Pytanie: Czy uśmiech powróci, gdy wewnętrznie zaczniemy się uśmiechać do innych?

Odpowiedź: Tak, jestem tego pewien.

Komentarz: Psychologowie mówią też, że byliśmy gotowi na komunikację z ust do ust, a nie gotowi na komunikację oko w oko. Nie gotowi na taką rzeczywistość.

Odpowiedź: To prawda. Dlatego, że nasze usta mówią bzdury, różne kłamstwa! Spójrzcie tylko na wszystkich polityków, na kogokolwiek.

Niech lepiej milczą, zamkną usta. A oczy, być może są trudniejsze do ukrycia… Oczy są związane z głębszymi warstwami duszy.

Pytanie: „Oko w oko” – co to jest? Co tu można skryć?

Odpowiedź: To jest głębszy kontakt.

Pytanie: Jakie cechy rozwiną się w nas po dłuższym chodzeniu w maskach? Jak pan myśli?

Odpowiedź: Staniemy się bardziej wrażliwi na siebie. Zaczniemy uważniej się sobie przyglądać. Będziemy mniej rozmawiać. Zaczniemy z większą uwagą odnosić się do słów, do czynów, do tego, że nam pozwolono być we wzajemnym kontakcie.

Pytanie: To znaczy, że każde słowo będzie przemyślane?

Odpowiedź: Tak!

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 02.11.2020


Covid-19 – następny etap

Wchodzimy w nowy etap naszej „relacji” z koronawirusem. Zakończyliśmy już etap zaprzeczania i ludzie zaczynają akceptować, że wirus nadal tu jest i nie możemy nic zrobić, aby go przegonić. Choć wyglądamy na pogrążonych w złości i to wciąż może spowodować wiele szkód, powoli zaczynamy być zmęczeni wojną i skłonni do kapitulacji. Nie mamy za bardzo na co liczyć. Starymi sposobami chcemy uszczknąć coś dla siebie: zabawy, zdobycie czegoś, zarobku, konkurowania, ale nic się nie dzieje. Po prostu żyjemy bez celu z dnia na dzień. Ta bezcelowość nie jest tak bierna, jak się wydaje. U niektórych budzi złość i agresję; u innych powoduje apatię.

Starymi sposobami chcemy uszczknąć coś dla siebie: zabawy, zdobycie czegoś, zarobku, konkurowania, ale nic się nie dzieje. Po prostu żyjemy bez celu z dnia na dzień. Ta bezcelowość nie jest tak bierna, jak się wydaje. U niektórych budzi złość i agresję; u innych powoduje apatię.

Co gorsza, frustracja i odczuwana beznadzieja mogą przenosić się z poziomu osobistego na poziom społeczny i prowadzić do buntów społecznych, rewolucji i dezintegracji społeczeństw i krajów. Stamtąd odczuwana beznadzieja może rozprzestrzenić się na poziom międzynarodowy i doprowadzić do starć między krajami, które, nie widząc przyszłości dla siebie ani dla świata, mogą doprowadzić do totalnej wojny światowej, w której nie będzie chodziło o wygraną, ale o to by zniszczyć jeden drugiego. Jeśli dojdzie do tego, będzie to wojna nuklearna, najgorszy koszmar dla ludzkości.

Nie to, że nasze życie było bardziej wartościowe przed Covid-19, ale przed pandemią mogliśmy zagłuszyć swoją pustkę wycieczkami, zakupami, karierami, częstymi przeprowadzkami, częstymi zmianami partnerów i Netflixem. Teraz mamy tylko Netflix. Ale obecnie wraz z umierającym przemysłem filmowym, nawet Netflix wydaje się bardziej pomnikiem minionego życia niż przyjemną rozrywką. To tak, jakby wirus utopił nasze poprzednie sposoby czerpania przyjemności i pozostawił nas z trudem łapiących powietrze, desperacko szukających nowego sposobu na odzyskanie witalności, znalezienie powodu do życia.

Jest to etap, na którym naprawdę możemy zacząć budować coś nowego. Dopiero, gdy całkowicie zrezygnujemy z szukania sposobów na zadowolenie siebie, zaczniemy przychylniej spoglądać na zadowalanie innych. Do tego właśnie prowadzi Covid, ponieważ jeśli chodzi o zadowalanie innych, to co możemy zrobić dla innych i co inni mogą zrobić dla nas, to jest to coś co nie ma końca.

Ludzkość zmierza w kierunku wzajemności jakiej nigdy nie znaliśmy. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do myślenia o społeczeństwie, przyjaciołach, a nawet rodzinie, jako źródle korzyści i przyjemności dla nas samych. Koronawirus sprawia, że ​​odwracamy nasz stosunek do ludzi wokół nas i zaczynamy postrzegać ich, jako okazję do dawania, a samo dawanie dostaje nowe znaczenie w naszym życiu, daje nowe źródła przyjemności i radości, nową witalność i energię, w którą się angażujemy raczej na zasadzie wzajemności niż skupiając się na sobie.

Transformacja nie nastąpi z dnia na dzień. Wciąż jesteśmy na samym początku. Plaga jest bardzo „młoda”, ma zaledwie kilka miesięcy, ale już widać trend. Stopniowo wirus upodabnia nas do reszty natury: dawanie i otrzymywanie, równowaga i harmonia. Uczy nas jak być świadomymi jednostkami, które poczują się częścią wielkiego i wspaniałego projektu, stworzonego przez naturę, i który przejawia się w otaczającej nas rzeczywistości. Zamiast ciągłego odczuwania pustki w poszukiwaniu przyjemności, będziemy świętować życie. Zamiast wykorzystywać i zubażać nasze społeczne i naturalne środowisko, staniemy się jak tętniące źródła, które zawsze dają napełnienie i nigdy nie wysychają.

Starając się dawać zamiast otrzymywać, znajdziemy coś więcej niż tylko powód do życia; znajdziemy sens życia! Odkryjemy, że prawdziwa radość i satysfakcja istnieje w tworzeniu życia, a nie w eliminowaniu go. W trakcie tego procesu odkryjemy integralną naturę rzeczywistości, w której wszystko jest połączone i ewoluuje. Będziemy bardziej czuć siebie. jako część wspólnej rzeczywistości aniżeli odrębne jej elementy, których istnienie kończy się, wraz z wyczerpaniem się fizycznej egzystencji.

Okradając nas z zabawek poprzedniego życia, Covid-19 nie jest karą. Raczej sprawia, że ​​podnosimy głowy i patrzymy, gdzie leży prawdziwa przyjemność. Gdyby nie odebrał nam poprzedniego życia, zajęłoby nam dziesięciolecia ludzkiego cierpienia, wojen i wzajemnego unicestwiania, by w końcu spojrzeć w górę i zobaczyć, gdzie leży prawdziwa przyjemność. Pomimo strat, Covid jest najmniej bolesnym środkiem, jakiego może użyć natura, aby wskazać nam drogę do szczęśliwego i zrównoważonego życia. Im szybciej podążymy tą drogą, tym mniej będziemy musieli cierpieć, zanim odnajdziemy szczęście i sens życia.

Źródło: https://bit.ly/3p8NOOj


Kiedy odkryje się drugi oddech

каббалист Михаэль Лайтман Głównym powodem niepokojów na świecie, nie jest to, że ludzie są pozostawieni bez pracy i bez środków do życia, ale to, że stracili wiarę w przyszłość. Ta rozpacz rozprzestrzenia się, jak epidemia z rodziny na rodzinę, z miasta do miasta, z kraju do kraju.

Poczucie beznadziejności, apatii, utraty perspektywy na przyszłość ogarnęło już całą kulę ziemską, obejmując ją ze wszystkich stron. Biznesy są zamykane, jakby zatrzymał się silnik, bo nie ma po co kręcić się dalej.

Nikt oprócz nas nie rozumie, co tak naprawdę się dzieje, i jak sobie z tym radzić. Ludzie powinni zrozumieć, że niemożliwe jest dłużej pracować dla własnego napełnienia – to iluzja, dlatego że nie daje napełnienia. Napełnienie znika i zostaję rozczarowany tą pracą.

Ale tutaj znajdujemy nową metodę napełniania – poprzez napełnianie innych, otwiera się drugi oddech. Wszyscy razem przybieramy nową formę, przekształcamy się i otrzymujemy prawdziwą nieskończoną i bezgraniczną przyjemność z tego, że możemy zatroszczyć się o siebie nawzajem. Celem stworzenia jest dawanie nam przyjemności, ale prawdziwej, a nie tymczasowej i znikającej.

Obecnie znajdujemy się na tym przejściu. Trudno powiedzieć, jak długo to potrwa, prawdopodobnie długi czas, taki jaki jest potrzebny ludzkości na uświadomienie sobie tej zmiany i jej realizacji.

Dziś żyjemy po to, aby napełniać siebie, a jutro będziemy żyć dla napełnienia przyjaciół z dziesiątki. Ja będę oddany dziesiątce, ponieważ tylko przez nią mogę napełnić Stwórcę i ludzkość. Na taką wewnętrzną transformację potrzeba czasu.

Ale wszystko to zależy od nas. Być może uda nam się szybko to zmienić. Spójrzcie, jakie ogromne zmiany w ludzkiej naturze i jej myślach spowodowała w ciągu kilku miesięcy pandemia. Nawet nie przypuszczałem, że może to nastąpić tak szybko.

Dzień po dniu zachodzą zmiany w różnych częściach świata, tak jakby fale toczyły się po oceanie, wznosząc się to w jednym miejscu, to w drugim. Wyższe Światło wpływa na całą głębię pragnienia stworzenia i zmienia je od najwyższych warstw do najniższych, w tym klipot i pragnienia, które jeszcze nie dojrzały do wyjaśnienia i naprawy.

Proces jest bardzo skomplikowany. Ale ogólna rozpacz i apatia, nieznośne uczucie pustki, prowadzące do eksplozji pokazuje, że Stwórca doprowadza nas do bardzo poważnych kroków. Uczucie pustki – jest najstraszniejsze. Człowiek gotowy jest wtedy na wszystko, nawet na śmierć, aby tylko nie czuć się pustym. Tak jest zbudowane pragnienie, kli.

Stwórca nie może nic zrobić, dopóki nie poprosimy. Wyższe Światło nieustannie zbliża się do nas, jak gdyby meteor zbliżał się do Ziemi z głębin Wszechświata. Mogą minąć lata, zanim doleci i wejdzie w warstwę atmosfery. Ale już dziś naukowcy mogą powiedzieć, że za dwadzieścia lat może spadnie na Ziemię. Będzie się do nas zbliżał przez dwadzieścia lat. Ale co można z tym zrobić?

Właśnie w taki sposób należy zrozumieć, że Stwórca, Wyższe Światło, zbliża się i chce się odkryć. Odkryje się albo w odwrotnej formie, ponieważ jest przeciwieństwem pragnienia przyjemności, i dlatego towarzyszyć będą temu problemy i nieszczęścia. A może się odkryć w wyniku zgodności naszych właściwości z Nim i wtedy spotkamy się z Nim „twarzą w twarz” i połączymy się zgodnie z dobrą wolą otrzymującego i Dającego.

Wszystko zależy od nas, czy za każdym razem uda nam się ustalić właściwy związek między ogromnym pragnieniem ludzkości i Stwórcą. Jesteśmy odpowiedzialni za ten kontakt i mam nadzieję, że będziemy gotowi prawidłowo wykonać naszą pracę. W przeciwnym razie sprzeczność między Stwórcą a pragnieniem przyjemności stanie się tak ogromna, że doprowadzi do bardzo ciężkich konsekwencji.

Z porannej lekcji, według książki „Nauka dziesięciu sfirot”, 25.10.2020


Moje myśli na Twitterze, 08.09.20

Konieczne jest uświadomienie sobie przyczyny koronawirusa. Jeśli zrozumiemy, jak zmienić nasze wzajemne relacje – natychmiast znikną wszystkie problemy! 

Celem natury nie jest przeprowadzenie nas przez chorobę a następnie wyleczenie, ale by cierpienia spowodowane wirusem zmusiły nas do ujawnienia naszych niedobrych relacji. 

@Michael_Laitman 


Korzeń wszystkich chorób

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego natura zorganizowała to tak, że zarażamy chorobami jeden drugiego? 

Odpowiedź: Zarażamy się nie tylko chorobami, ale wieloma rzeczami. Takie jest materialne wyrażenie nieuporządkowanego połączenia między nami. Przekazujemy sobie nawzajem „duchowe wirusy” – złe myśli, nieprawidłowe wpływy – i w rezultacie mamy do czynienia z materialnymi wirusami. Nie propaguję moralności – rzeczywiście, wszystko pochodzi z wyższych systemów. A w niższych systemach nie ma wolnej woli i możliwości samodzielnego wykonania czegoś – są one po prostu aktywowane z góry. 

A zatem musimy wznieść się do miejsca, w którym pojawia sie swoboda wyboru, i uczynić ten poziom punktem wyjścia, aby z niego dążyć w górę, a nie w dół. Ponieważ w dół procesy „spływają” same zgodnie z naszym wyborem – na dobre lub na złe w zależności od sukcesu lub niepowodzenia.

Jeśli działamy niepoprawnie na poziomie systemu, który daje nam możliwość swobodnego wyboru do połączenia się ze sobą i z Naturą, wtedy wada z pewnością przenika we wszystkie systemy leżące poniżej. 

I nie ma tu znaczenia, jak ona się objawi: czy w epidemiach, chorobach sercowo-naczyniowych, w tsunami, czy w czymś innym. Można oczywiście studiować te mechanizmy, próbując przewidzieć następne wydarzenia. Ale teraz interesuje mnie coś zupełnie innego – jak zapobiegać problemom? A można im zapobiec tylko z poziomu podejmowania decyzji, gdzie zyskuję zdolność wpływania na wydarzenia, a także z wyższych poziomów. Przynajmniej muszę wznieść się na wysokość „progu”, aby zyskać wolną wolę.

Okazuje się zatem, że w naszych integralnych, globalnych czasach, kiedy wszyscy jesteśmy od siebie zależni i pogrążamy się w światowy kryzys, nie ma sensu zajmować się własnymi problemami w obliczu powszechnego nieszczęścia.

Oczywiście ludzie są zajęci swoim zdrowiem,  ponieważ nie rozumieją, gdzie leży klucz do uzdrowienia. Każdy pyta: „Jak mogę się wyleczyć? Jak uchronić się przed infekcjami?” I odpowiedź brzmi: „Nie możesz zapewnić sobie bezpieczeństwa, chronić się przed chorobami, pozbyć się ich lub zapobiec im, jeśli nie znajdujesz się na tym poziomie, z którego one pochodzą”.

Owszem, mamy medycynę, ale ona tylko próbuje „załatać dziury”. To nie jest rozwiązanie, ponieważ ciągle potrzebujemy nowych łat, ale i stare trzymają się coraz gorzej. Tymczasem problemom można i należy zapobiegać w ich źródle.

Człowiek nie chce o tym słyszeć, wydaje coraz więcej pieniędzy na leczenie, siedzi na zwolnieniu lekarskim, boryka się w szpitalach, dostarcza cierpienia sobie i bliskim… 

Po co mamy dalej rozwijać to potworne medyczne „koło zamachowe“, jeśli widzimy, że pomimo wszystkich wysiłków pojawia się coraz więcej chorób. Przy tym one, jakby „modernizowały się” – tak, aby cierpienia w końcu skłoniły nas do zadbania o główny system, w którym popełniamy błędy, powodując zło i szkody.

Nasze choroby są nieuniknionymi, „automatycznymi” konsekwencjami tego problemu. I dlatego nie powinniśmy zajmować się nimi w oderwaniu od prawdziwej przyczyny. Pora wznieść się na ten poziom, gdzie „wyrwiemy je z korzeniami”. 

Z rozmowy o nowym życiu, 10.10.2012


Koronomia – gospodarka wywołana przez Covid

Zespół ostrej niewydolności oddechowej Koronawirus 2, lub w skrócie SARS-CoV-2, to szczep koronawirusa, który powoduje chorobę Koronawirus 2019, czyli COVID-19 – pandemia, która zabiła ponad milion osób w ciągu zaledwie dziesięciu miesięcy i wciąż rozwija się w swej złośliwości i potędze. Wirus zmiażdżył również światową gospodarkę.

Nie widząc lepszej opcji, rządy drukują pieniądze, jakby nie było jutra. Ale, jeśli tak będą dalej postępować, jutra naprawdę nie będzie, przynajmniej takiego, w którym chcielibyśmy żyć.

Przy niezliczonych pustych domach i mieszkaniach i milionach ludzi mieszkających na ulicach, widać wyraźnie, że system ma fundamentalne błędy.

Taki czas, kiedy to, co jest ci znane zawodzi, jest odpowiednim momentem na myślenie nieszablonowe. Wiemy, że istnieją podstawowe potrzeby, które muszą być zaspokojone bez względu na wszystko. Należą do nich jedzenie, ubrania i mieszkanie. Jeśli ludzie ich nie mają po prostu , zniszczą kraj próbując przetrwać. Dlatego rząd, każdy rząd, musi zapewnić te podstawy lub dopilnować, aby były one dostępne dla każdego obywatela.

Aby wszystkim zagwarantować zaspokojenie podstawowych potrzeb, rząd musi dopilnować, aby dystrybucja dotarła do wszystkich ludzi. Obecnie około połowa produkowanej żywności nie dociera do konsumentów, ponieważ zanim dojdzie do zakupu, upływa jej termin przydatności do spożycia lub jest ona niszczona przez producentów lub sprzedawców detalicznych w celu utrzymania ceny, bądź koszty transportu powodują, że dystrybucja jest nieopłacalna.

To, co jest prawdą w przypadku jedzenia, jest tak samo prawdziwe w przypadku ubrań, których tony są wyrzucane pod koniec każdego sezonu, temat dotyczy również mieszkań. Sytuacja na rynku w której niezliczone ilości domów i mieszkań stoi pustych, podczas gdy miliony ludzi mieszkają na ulicach, wyraźnie pokazuje, że system ma fundamentalną wadę.

Możesz powiedzieć: „To jest kapitalizm”, ale trzymanie ludzi na ulicy, kiedy jest mnóstwo domów, które mogliby zajmować, nie ma sensu. A jeśli kapitalizm działa poza ludzkim sensem, to znaczy, że kapitalizm nie ma sensu, w każdym razie nie w dzisiejszym świecie. Innymi słowy, nadszedł czas, aby pożegnać się z kapitalizmem i przyjąć bardziej rozważne i humanitarne podejście (chociaż sugeruję, abyśmy nie nadawali mu nazwy, przynajmniej na razie).

W tej chwili ważne jest, aby pomóc ludziom zrozumieć, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem i za całą naturę. Nasz styl życia zmienił naszą planetę w gigantyczny śmietnik. Mieszkamy w śmietniku, ale narzekamy, gdy zachorujemy. Nadszedł czas, abyśmy zajęli się rezultatem tego, jak żyjemy – jaki ma to na nas wpływ.

Więc kiedy wszyscy będą mieli zaspokojone podstawowe potrzeby niezbędne do przetrwania, nadejdzie czas, aby zmienić nasz styl życia, a mianowicie nasz stosunek do siebie. Kapitalistyczna konkurencja jest destrukcyjna. Pomogła nam wyjść z jaskiń, ale spójrz, dokąd nas doprowadziła. Jeśli musimy konkurować, powinniśmy konkurować o to, kto łączy więcej ludzi, kto ich jednoczy, kto sprawia, że ​​są bardziej troskliwi i biorą pod uwagę potrzeby innych zamiast pozostawać obojętnymi i samolubnymi.

Oczywiście możemy zlekceważyć tę całą koncepcję ekonomii wywołaną przez Covid i wrócić do kapitalizmu, ale to nie zadziała. Covid zabije każdą próbę powrotu do 2019 roku. A im dłużej zwlekamy ze zmianą, tym trudniejsze i bardziej bolesne będą szturchnięcia ze strony koronawirusa. Jeśli jest coś, czego pragnę dla ludzkości, to jest to, żeby wszyscy szybko zrozumieli, dokąd zmierzamy i zastosowali lekarstwo, które właśnie opisałem, zanim otrzymamy cios.

Źródło: https://bit.ly/3kQcx7C