Artykuły z kategorii Zdrowie

Kiedy przemoc nie jest przestępstwem

Wśród przestępców seksualnych coraz częściej pojawia się zjawisko: Nagrywają siebie popełniających przestępstwo i zamieszczają je w mediach społecznościowych. W 2017 roku kryminolodzy Sveinung Sandberg i Thomas Ugelvik opublikowali pracę za pośrednictwem Wydawnictwa Uniwersytetu Oksfordzkiego, w której napisali: „Na pierwszy rzut oka, przestępca nagrywający swoje przestępstwa wydaje się być sprzeczną z intuicją i nieproduktywną rzeczą do zrobienia. W końcu, kiedy przestępcy sięgają po swoje kamery, mogą nieumyślnie przyczynić się do własnego schwytania i skazania. …A jednak, publicznie dostępne … decyzje sądów wyższych instancji sugerują, że pomimo pozornego braku logiki, staje się to coraz bardziej powszechne.”

Musimy na nowo przemyśleć sposób, w jaki patrzymy na edukację. Musimy umieścić relacje międzyludzkie – zdolność do funkcjonowania jako konstruktywne, pozytywne elementy w społeczeństwie – na szczycie drabiny. Nie widzieliśmy jeszcze najgorszego. Jeśli pozostawimy sprawy bez nadzoru, pogorszą się one do tego stopnia, że nie odważymy się postawić stopy za drzwiami.

Od tego czasu zjawisko to nasiliło się. Próbując zrozumieć jego przyczyny, Sandberg i Ugelvik piszą: „Kiedy przestępcy sięgają po aparat, jest to wybór społecznie i kulturowo zakorzeniony. Krótko mówiąc … te przestępstwa muszą być rozumiane w kontekście (1) seksualizacji i pornografizacji społeczeństwa, (2) nowej kultury upokarzania w sieci i (3) kultury natychmiastowego robienia zdjęć napędzanej [sic] przez nowe technologie.”

Te powody mogą zachęcać przestępców do dokumentowania przestępstw seksualnych, ale istnieje głębszy, bardziej zgubny powód, dla którego to robią: Przestępcy w ogóle nie uważają tych czynów za przestępstwa. Nie widzą nic złego w tym, co robią.

Co gorsza, uważam, że nawet starsze pokolenie nie myśli o przestępstwach seksualnych w tak przerażający sposób, w jaki udaje, że myśli. W przeważającej części postawa jest taka: „To się zdarza; to dzieci, co można zrobić?”. Oczywiście, nikt tego nie mówi, ale takie jest podłoże.

Z tego powodu uważam, że problem nie leży po stronie sprawców, ale po naszej stronie. Kiedy system edukacji koncentruje się wyłącznie na zapamiętywaniu informacji, a nie poświęca czasu na budowanie zdrowych relacji społecznych, obecna sytuacja jest jedynym możliwym rezultatem.

Ludzka natura niszczy każdą odrobinę dobra, która jeszcze pozostała na tej planecie, a my martwimy się o cokolwiek i wszystko poza naszą własną naturą. Nawet gdybyśmy mieli jakieś korzyści z zajmowania się sprawami środowiska, nasze ego nie pozwoliłoby nam wdrożyć żadnego rozwiązania, gdyby wymagało ono najmniejszej zmiany w naszym narcystycznym zachowaniu. W rzeczywistości, to jest dokładnie to, co dzieje się dzisiaj.

To nie zanieczyszczenie powietrza nas zatruwa, to nie opioidy nas zabijają, to nie SARS-COV-2 nas obrzydza i to nie głód nas zabija. To jest to, co stoi za nimi wszystkimi, co wywołuje te wszystkie nieszczęścia. Naszym jedynym wrogiem jest nasza własna zła natura, a jedynym sposobem na naprawienie naszej natury jest nauczenie się wzajemnej odpowiedzialności i wzajemnej troski o każdego mieszkańca planety.

Zajmowaliśmy się każdym problemem po kolei i żaden z nich nie został rozwiązany, ani jeden. Może niektóre problemy trochę się zmniejszyły, ale powróciły lub wkrótce powrócą z zemstą.

Nadszedł czas, abyśmy zajęli się pierwotną przyczyną wszystkich tych problemów, naszym własnym ego, i rozwiązali ten problem raz na zawsze. Dopóki nie przyznamy przed sobą, że jesteśmy swoimi najgorszymi wrogami, że sami powodujemy wszystkie problemy, z którymi potem próbujemy walczyć, nie zostaniemy uleczeni. Jeśli zrozumiemy, gdzie leży problem i zgodzimy się pracować razem, będziemy mieli szansę w tej walce.

Źródło: https://bit.ly/3zwuO1U


Od Nadiru do Zenitu w 2022 roku

Rok 2021 był burzliwy. Z nawracającymi falami wciąż szaleje Covid-19, lato w wielu miejscach na świecie przyniosło bezprecedensowe pożary z nieprawdopodobnymi powodziami, a trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów wydają się być częstsze w tym roku niż w większości lat. Tymczasem między USA i Chinami, USA i Rosją, Europą i Rosją doszło do eskalacji międzynarodowych napięć, a na Tajwanie, Morzu Południowochińskim i w Syrii napięcia wzrosły niemal do starć zbrojnych. Co gorsza, światowa gospodarka została zahamowana przez poważny niedobór chipów komputerowych, a łańcuchy dostaw na całym świecie zostały zakłócone przez powtarzające się blokady.

Możemy uzdrowić społeczeństwo, zbliżając ludzi do siebie, zamiast utrzymywać ich jako przypadkowy zbiór wyobcowanych i nieufnych jednostek.

Pod wieloma względami wydaje się, że osiągnęliśmy już dno. Ludzie z radością żegnają się z 2021 rokiem, ale równie mocno obawiają się tego, co może przynieść 2022 rok.

Co jest zaskakujące, istnieje (względnie) łatwy sposób na odwrócenie negatywnej trajektorii. Możemy znacznie szybciej wznieść się z dna na szczyt, niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić, jeśli zaangażujemy się tylko w jedną rzecz, choć jest to trudniejsze, niż się wydaje na pierwszy rzut oka: Musimy odnosić się do wszystkiego, co się dzieje jako do bodźca, który ma nas zbliżyć do siebie. Jeśli zmienimy nasze podejście do wszystkiego, co nas spotyka i co nas otacza, zobaczymy, jak życie prowadzi nas przyjemnym strumieniem ku błogości.

Dlaczego powiedziałem, że jest to stosunkowo łatwe? Na przeszkodzie stoi nasze ego, które nie pozwala nam zbliżyć się do siebie. Ego jest powodem, dla którego ludzie są odseparowani od siebie, i nie odda bez walki kontroli nad naszymi sercami.

Możemy pokonać nasze ego, ale sami nie możemy tego zrobić. Aby to osiągnąć musimy użyć dwóch instrumentów: naszego środowiska społecznego i naszego intelektu. Łatwiejszy do wykorzystania jest Intelekt. Obecnie nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji naszych działań. Niektórzy z nas są świadomi środowiskowej ceny, jaką płacimy za nasze złe postępowanie, ale bardzo niewielu zdaje sobie sprawę, że jesteśmy połączeni nie tylko na poziomie biologicznym, ale także emocjonalnym i mentalnym, tak samo jak na poziomie fizycznym.

Tak jak złe traktowanie naszego fizycznego środowiska jest szkodliwe dla nas wszystkich, tak samo złe traktowanie naszego środowiska społecznego ma (co najmniej) równie szkodliwe konsekwencje. Teraz, kiedy ludzie są świadomi potrzeby ochrony środowiska fizycznego, nadszedł czas, aby uświadomić sobie potrzebę kultywowania pozytywnego środowiska społecznego. Tak jak zależni jesteśmy od siebie nawzajem w kwestii wody, którą pijemy i jedzenia, które spożywamy, tak samo jesteśmy zależni od siebie w kwestii słów, które wypowiadamy i myśli, które myślimy, a które z kolei wpływają na nasz stan psychiczny i emocjonalny.

Aby uświadomić sobie naszą współzależność społeczną, musimy zmienić całe nasze środowisko. Nie możemy oczekiwać, że ludzie będą myśleć, że troska jest dobra, gdy idole, których promują media są egocentryczni i promują tylko swój własny wizerunek. W szkole, na portalach społecznościowych i we wszystkich środkach masowego przekazu musimy promować wartości prospołeczne.

Jeśli nauczymy się cenić tych, którzy promują solidarność i wzajemne poszanowanie, nasze społeczności będą wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiaj. Chcemy ograniczyć przemoc z użyciem broni, narkomanię i choroby społeczne, ale zamiast leczyć społeczeństwo, tylko zwalczamy objawy. Możemy uzdrowić społeczeństwo poprzez zbliżenie ludzi do siebie, zamiast utrzymywać ich jako przypadkowy zbiór wyobcowanych i nieufnych jednostek. Jeśli będziemy nad tym pracować, nie będziemy musieli zajmować się każdym symptomem z osobna, ponieważ one znikną bez przyczyny, która je wywołuje.

Możemy zrobić to w tym roku, ale musimy zrozumieć, że nie mamy innego wyboru i musimy wspierać się wzajemnie w tym procesie. W przeciwnym razie może zabraknąć nam niezbędnej determinacji.

Źródło: https://bit.ly/3qHjVGt


Co naprawdę nadaje życiu sens

Wstajemy, zaczynamy dzień, przygotowujemy dzieci do szkoły, albo do pracy, jeśli jesteśmy samotni. Dzień mija w pośpiechu. Po wszystkim wracamy do domu wyczerpani i śpimy do następnego ranka, aby móc zacząć od nowa kolejny dzień. Czy to może być to, co nadaje życiu sens? Właśnie to zostało zbadane w niedawnym globalnym badaniu. 39% respondentów stwierdziło, że rodzina jest głównym źródłem sensu ich życia, w porównaniu do 2%, którzy znaleźli sens w wierze i duchowości.

Będziemy postrzegać nasze życie jako celowe wyłącznie dzięki naszym bliskim więziom międzyludzkim. Gdybyśmy ukształtowali oblicze społeczeństwa na wzór idealnej rodziny, uczynilibyśmy nasze życie lepszym, tworząc dla siebie dobrą, ciepłą i przyjazną atmosferę. Zbudowalibyśmy dobre środowisko, które ogarnia nas jak kochająca matka.

Według ostatnich badań przeprowadzonych przez Pew Research Center wśród 19 000 dorosłych w 17 rozwiniętych krajach świata, najważniejszymi czynnikami w życiu człowieka są rodzina, kariera i dobrobyt finansowy.

Nic dziwnego, że rodzina jest głównym źródłem zadowolenia. Rodzina odgrywa najważniejszą i bezpośrednią rolę w rozwoju człowieka, ponieważ jest najbliższym i najbardziej wpływowym kręgiem. Pozostałe kręgi również wpływają i wypełniają czas jakością, ale są bardziej odległe, mniej stabilne i mogą się zmieniać z dnia na dzień. Człowiek może zmienić pracę, przyjaciół czy miejsce rozrywki, ale nie rodzinę. Pomimo trudności, których czasem doświadcza, osoba ta jest zależna od rodziny i z nią związana. Dlatego właśnie jest ona tak ważna.

Im bardziej będziemy się ze sobą emocjonalnie łączyć, tym bardziej będziemy odczuwać siłę połączenia, najwyższą siłę natury, atrybut dawania i kochania, siłę dobrą i dobroczynną. Jeśli tylko przylgniemy do cech i intencji natury, odkryjemy sens życia, zarówno w cielesności, jak i duchowości dla pełnego spełnienia.

Po dwóch latach istnienia COVID-19 można było oczekiwać, że ludzie będą więcej pytać o sens życia, a co za tym idzie, będą bardziej zainteresowani duchowością. Ale w końcu ludzkość nie jest szczególnie zamyślona czy kontemplacyjna w stosunku do globalnej epidemii. Ludzie czują się raczej uciskani, ponieważ nie mogą swobodnie podróżować za granicę, muszą nosić maski, potrzebują dodatkowych szczepionek, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa, a także wielu innych uciążliwych ograniczeń.

Ogólnie jednak nauczyliśmy się żyć z tą plagą. Wkrótce ludzkość zapomni również o nowym wariancie, który wtargnął do naszego życia. Nasza ludzka natura jest skłonna dobrowolnie przyjmować przyjemności i rozkosze dla siebie i tylko dla siebie. Z dnia na dzień ta egoistyczna natura rośnie, staje się szorstka i gruba, tak wyrafinowana i przebiegła, że człowiek nie jest już pod wrażeniem niczego. Jesteśmy nieustannie bombardowani informacjami o wojnach, masowym głodzie, nowych odmianach wirusów, ale dopóki nie doświadczymy takiej rzeczywistości wszystkimi zmysłami, nie wierzymy, że to się dzieje i nie podejmujemy działań w kierunku zmiany.

Niemniej jednak nie mogę powiedzieć, że koronawirus nie wywarł na nas wpływu. Ujawnił nam, jak bardzo jesteśmy od siebie zależni, ponieważ jesteśmy małą globalną wioską. Ale w sieci komunikacji między nami, w naszych wewnętrznych uczuciach, pozostajemy obojętni i oderwani od siebie nawzajem. Tak więc w naturalny sposób egoizm będzie się umacniał, pojawi się więcej globalnych ciosów, aż zdamy sobie sprawę, że tylko wtedy, gdy będziemy czuć się jak jedna rodzina, we wzajemnej gwarancji, będziemy mogli się rozwijać.

Źródło: https://bit.ly/3qRu03M


Musimy być wieczni!

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Człowiek zawsze szukał sposobu na przedłużenie życia. Wierzył, że jego życie powinno być wieczne.

Odpowiedź: Musimy to osiągnąć! Musisz tylko przejść na inny poziom życia. Człowiek rzeczywiście powinien być wieczny. Jest zobowiązany! Potrzebujemy tego, i Kabała może nam pomóc.

Ale w tym celu musimy wznieść się ponad zwierzęcy poziom. Zwierzę nie może być wieczne. Dwa tysiące lat, trzy tysiące lat istnienia to mimo wszystko nie wieczność.

Człowiek musi myśleć o tym, żeby osiągnąć wieczność w przeciągu swojego życia. Nie zależy to od tego, ile lat przeżyje, ale od tej intensywności, kiedy pracując nad sobą prawidłowo się naprawia, podnosi się nad swoim egoizmem i osiąga swój duchowy stan nad egoistycznym zwierzęcym stanem.

Wtedy rozwinie się w nim poziom „człowiek” i on będzie czuć swoje wieczne doskonałe życie, które w rzeczywistości istnieje.

Myślę, że do tego dojdziemy. Będziemy mieli inne lekarstwa, które będą naprawiać nas od środka i wzniosą ponad poziom egoizmu, nad wszystkimi problemami. Dzięki temu staniemy się całkowicie zdrowi.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Anamneza”


Omikron? Najgorsze dopiero nadejdzie

Minął miesiąc od pojawienia się wirusa Omikron, nowego wariantu Covid. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) szczep rozprzestrzenia się „w tempie, którego nie widzieliśmy w żadnym poprzednim wariancie”. WHO ostrzega również, że chociaż „siedemdziesiąt siedem krajów zgłosiło przypadki Omikronu… w rzeczywistości Omikron występuje prawdopodobnie w większości krajów, nawet jeśli nie został jeszcze wykryty”.

Jednak fala Omikronu nie przedstawia nam niczego, czego nie pokazały nam poprzednie fale. Jedynym powodem tego, że jest tutaj, jest to, że nie byliśmy uważni w poprzednich falach, więc pojawiła się szybsza, bardziej niesforna forma. Im bardziej ignorujemy wiadomość, którą przekazuje nam wirus, tym bardziej szkodliwe będą następne szczepy i dołączą do nich inne klęski żywiołowe, aby dostarczyć nam wiadomość.

Myślimy o stworzeniu jako składającym się z odrębnych części, ale tak naprawdę te części tworzą jedną całość, organizm, którego organy działają w nierozdzielnej współzależności. Jedyną częścią stworzenia, nieświadomą tego „modus operandi”, jest ludzkość. W rezultacie zachowujemy się niezgodnie ze sposobem działania całego stworzenia, co stawia nas w sprzeczności z całą rzeczywistością. Dlatego czujemy, że natura jest wobec nas wroga i wojownicza. Gdybyśmy zachowywali się w zgodzie z resztą natury, czulibyśmy harmonię i spokój we wszystkim, co się dzieje.

Pandemie i inne klęski żywiołowe są konsekwencją naszej niezgodności z naturą. Jeśli poświęcimy trochę czasu i wysiłku naukowego na budowanie społeczeństwa opartego na wzajemności, które będzie odizolowane od reszty społeczeństwa, a którego członkowie będą się starać zbudować ciepłe relacje, będziemy mogli zobaczyć wpływ na zdrowie członków grupy.

Niestety, nie widzę, by ludzkość próbowała tego dokonać; jesteśmy po prostu zbyt samolubni, aby móc to zrobić. Niemal w każdym kraju dochodzi do protestów i nieufności między obywatelami a władzami. Nawet głowy państw, które nakłaniają ludzi do wykonywania poleceń, są przyłapywane na imprezowaniu bez masek i wymaganej odległości.

Niemniej jednak buntowniczy duch ludzi niekoniecznie jest negatywny, gdyż wskazuje na głębokie zmiany. Współcześni ludzie nie chcą już wykonywać żadnych rozkazów. Narkotyki, które były nielegalne zaledwie kilka lat temu, obecnie dozwolone są nawet w celach „rekreacyjnych”, a ludzie na ogół są bardziej zadziorni w stosunku do nakazów władz.

Z tych wszystkich powodów najgorsze dopiero nadejdzie. Moim zdaniem zbliżamy się do czasu, kiedy pojawi się tak brutalny wirus, który zmusi nas do pozostania w domu, uszczelnienia okien, przefiltrowania wpuszczanego powietrza, umycia mydłem jedzenia, które spożywamy, zanim go dotkniemy i (jakiegoś) oczyszczenia naszej wody pitnej.

W tej chwili duchowe połączenie, w którym wszyscy czujemy, że jesteśmy częścią jednego mechanizmu, wydaje się naciągane. Jednak to właśnie leży u podstaw natury. Dlatego też w miarę jak ciosy natury będą coraz częstsze i intensywniejsze, zwrócimy się do połączenia między nami jako jedynego ratunku. W takim momencie zgodzimy się nauczyć, jak tworzyć solidarność i jedność oraz jak zrobić miejsce dla innych w naszych sercach.

Zobaczymy, że gdy odwrócimy naszą naturę z otrzymywania na obdarzanie, odkryjemy piękno i radość z dawania. W takim stanie żadna pandemia nie będzie nas nękać. Co więcej, nauczymy się doceniać ego, które na swój krzywy sposób doprowadziło nas do ujawnienia dobra i przyjemności w stworzeniu. Jest tak, jak powiedzieli nasi mędrcy: „Jako że przewaga światła jest z ciemności”.

Źródło: https://bit.ly/3mePiGH


Depresja – charakterystyczna cecha czasu

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Brak napełnienia przyjemnościami materialnego życia, pragnienie poznania jego sensu jest bardzo podobne do stanu depresyjnego.

Odpowiedź: Nie. Ja przeżyłem te stany, one nie są w ogóle depresyjne. Może częściowo w nich jest jakaś depresja, dlatego że człowiek nie może fascynować się tym, czym fascynują sie inni. On patrzy na otaczający go świat: z czego ludzie się śmieją, czym oni w ogóle zachwycają się…

Rzecz w tym, że ludzie przechodzą depresje na drodze do ujawnienia tego prawdziwego pragnienia. Dlatego dzisiaj depresja jest tak rozprzestrzenionym problemem na świecie, że nawet zwierzęta domowe zarażają się nią od swoich właścicieli. Dla nich produkuje się również leki przeciwdepresyjne.

Wszystkie warstwy natury są zależne od siebie nawzajem. Jestem pewien, że także w roślinach, jeśli umielibyśmy je prawidłowo zbadać, odkrylibyśmy depresję.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Centaury“


Czy minął szczyt pandemii?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: U głównego pracownika naukowego WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) Sumiya Swaminathan dziennikarze zainteresowali się, na jakim etapie znajduje się ludzkość, porównując pandemię z maratonem. „Mam nadzieję, że wkrótce pokonamy 60% trasy” – odpowiedziała – „ale niewykluczone jest, że będziemy musieli pokonać kolejną nieoczekiwaną górę”.

Jak Pan myśli, jaki procent trasy już pokonaliśmy?

Odpowiedź: My w ogóle nie weszliśmy na ten tor! Według naszego stosunku do naszego stanu, do pandemii na razie nie weszliśmy na niego.

Pytanie: Czyli Pan uważa, że początek drogi jest wtedy, gdy chociażby małymi kroczkani zbliżymy się do korzenia?

Odpowiedź: Początek uświadamiania sobie źródła naszego problemu, na przykład pandemii i innych problemów, polega na tym, że zdajemy sobie sprawę, iż w stosunku do natury generalnie odnosimy się nieprawidłowo, absolutnie negatywnie. Musimy uświadomić sobie, że natura, to znaczy Stwórca, nie może nas pchać do swojego celu inaczej niż w ten sposób.

Pytanie: Przez wirusy?

Odpowiedź: Tak. Takie okropne, brzydkie stworzenia jak my trzeba pchnąć, inaczej nie ruszą się z miejsca.

Pytanie: To jest mówi Pan, że wygląda na to, że nawet jeszcze nie wyszliśmy na ten dystans maratonu?

Odpowiedź: Oczywiście, że nie. Nie znamy przyczyny, dlaczego doświadczamy takie ciosy od natury. Nie znamy konsekwencji tego. Nie wiemy, jak zwrócić się do natury, czyli do Stwórcy. Jak możemy zarządzać naszym stanem i mówić, że przeszliśmy 60% drogi?

Musimy uświadomić sobie, że jest nam źle. A to nie jest jeszcze zło.

Zło – to kiedy ja będę rozumieć, że to przychodzi do mnie dlatego, że jestem egoistą, nieprawidłowo komunikuję się z ludźmi i z naturą i dlatego wywołuję na sobie takie ciosy. Uświadomienie sobie tego, że jestem takim – to uświadomienie zła i uświadomienie tego, że jest mi źle. Nie ujawniliśmy przyczyny. A bez ujawnienia przyczyny choroby tutaj żaden WHO nie pomoże.

Musimy po prostu uświadomić sobie to i zacząć prawidłowo domagać się od natury naszej naprawy, a nie jej naprawy, zmiany.

Pytanie: I to jest początek wyzdrowienia?

Odpowiedź: Tak. Oznacza to, że lekarstwo jest w nas.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 11.10.2021


Sprawiedliwy protest rezydentów medycznych nie uzdrowi opieki medycznej

Problem daleko wykracza poza medycynę działającą niczym linia montażowa – tu pieniądze stanowią jedyną motywację i czas stworzyć społeczeństwo oparte na opiece.

Walka stażystów i lekarzy rezydentów o skrócenie absurdalnie długich zmian trwa już od ponad dekady. Podczas, gdy w pracy od nikogo nie oczekuje się zachowania jasności umysłu przez więcej niż osiem godzin, pensjonariusze i stażyści, którym powierzono ratowanie naszego życia i życia naszych bliskich, mają być w jakiś sposób skoncentrowani i czujni przez 26 godzin z rzędu. I to nie tylko raz, ale przez całe szkolenie, które zwykle trwa cztery lata lub więcej. Takie warunki pracy zapewniane wszystkim studentom medycyny, aż do uzyskania dyplomu lekarza są hańbą dla państwa i świadczą o poziomie naszej obojętności wobec siebie.

Wyżej opisane warunki pracy nie są niczym nowym ani nie dotyczą wyłącznie Izraela. Będąc synem dwójki lekarzy pamiętam, gdy miałem 5 lat oboje rodzice było nieobecnych przez wiele godzin. Pamiętam, jak moja mama gotowała jedzenie na dwa dni, wkładała je do pieca na bardzo niską temperaturę, żeby było letnie i wychodziła z domu na 36-godzinną zmianę w szpitalu. W wieku 5 lat, będąc jedyną osobą w domu, sam podawałem sobie obiad.

Niewątpliwie potrzebna jest tu poważna reforma, nie tylko dla rezydentów medycznych i stażystów, ale dla całego systemu. Chociaż nie możemy hamować usług medycznych, po prostu niesprawiedliwe jest żądanie pracy od lekarzy na tak długich zmianach, dodatkowo oczekując, że po tylu godzinach dobrze wykonają swoją pracę. Przecież dla nas jest bardzo ważne, aby dobrze wykonywali swoją pracę.

Kiedy mówię, że rozwiązanie musi być ogólnosystemowe, nie mam na myśli tylko systemu opieki zdrowotnej. Reforma musi objąć każdy aspekt naszego życia. Obecnie wszystko motywowane jest pieniędzmi. Jak mówi piosenka: „Pieniądze sprawiają, że świat się kręci”; dlatego nasz świat wygląda żałośnie.

Kraje wydają ogromne sumy pieniędzy na lekarstwa, ale spójrzcie dokąd to nas prowadzi. Na całym świecie, jedynym obszarem gdzie wydawane jest więcej pieniędzy podatników niż na medycynę, jest broń. Jednak pomimo gigantycznych budżetów, publiczna służba zdrowia tonie.

Znowu dotyczy to nie tylko opieki zdrowotnej. To samo zjawisko jest widoczne w edukacji, opiece społecznej i wszędzie indziej. Problem leży w naszej podstawowej motywacji. Zamiast pieniędzy musimy stworzyć społeczeństwo oparte na opiece.

Jeśli nie zainicjujemy procesu edukacyjnego, który uczy ludzi, jak bardzo jesteśmy współzależni, staniemy się dla siebie tak nieprzyjemni, że społeczeństwo ludzkie rozpadnie się, za co wszyscy zapłacimy kolosalną cenę. Jeśli poczujemy, że jesteśmy od siebie zależni, rozwiniemy troskę o siebie nawzajem. Nawet bez naturalnego pokrewieństwa, tj. między rodzeństwem, świadomość, że nasze dobro zależy od dobrostanu pozostałych, sprawi, że będziemy pracować dla ich dobra. A jeśli pracujemy dla dobra innych, jest to już dobra rozgrzewka, a stamtąd niedaleko do prawdziwej troski.

Mój student, który pracuje dla dużej organizacji opieki zdrowotnej w Izraelu, powiedział mi, że może poświęcić do 10 minut na jednego pacjenta. W ciągu tych 10 minut, nawet przy nowych pacjentach, musi poznać osobę, zdiagnozować problem i przepisać leki lub skierować na dalsze leczenie. To nie jest opieka zdrowotna; to linia montażowa. Dzieje się tak, gdy motywacją nie jest dobro innych, ale pieniądze i to charakteryzuje całe nasze społeczeństwo.

Źródło: https://bit.ly/30GBxZq


Zdrowie to nie wszystko, ale wszystko bez zdrowia jest niczym. Krótko o Kabale – 12


Wpływ mediów na nas – przygnębiająca historia

Obszerna ankieta na temat depresji, opublikowana przez ośrodek badawczy Uniwersytetu Oksfordzkiego o nazwie Our World in Data pokazuje, że depresja jest bardzo skomplikowanym stanem. Według redaktorów ankiety „osoby z depresją doświadczają różnych objawów, o różnym stopniu nasilenia, w różnych momentach życia z epizodami trwającymi przez różny okres czasu”. Co gorsza, nawet osoby, u których nie zdiagnozowano depresji, cierpią na jej objawy. Co więcej, badanie wykazało, że depresja jest stanem parasolowym, który zawiera podtypy i że ogólnie więcej osób cierpi na depresję lub jej objawy niż tych, które nie cierpią.

Aby naprawdę zmienić media, musimy zmienić siebie. Musimy stworzyć alternatywne kanały edukacyjne, które poprzez zachęcanie do opieki i wzajemnej odpowiedzialności dadzą nadzieję oraz wzmocnią nasze społeczności.

Chociaż ankieta jest ważna, ponieważ ilustruje powszechność depresji, nie odpowiada, ani nawet nie próbuje odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: Dlaczego istnieje depresja?

Im bardziej rozwijamy się z pokolenia na pokolenie, tym lepiej poznajemy świat, w którym żyjemy i bardziej odczuwamy presję, jaką na nas wywiera. W rezultacie popadamy w depresję. Media, które ze swojej strony mogłyby przedstawić zrównoważony obraz świata, zamiast tego wolą pogłębiać naszą depresję podkreślając negatywność i przygnębienie panujące na świecie. Wykorzystując naszą słabość i wrażliwość, pogłębiają naszą depresję.

Złe wiadomości, stale podawane przez media, nie są jedynymi, które warto znać. Co więcej, jeśli wszystko, co prezentują, to złośliwość, przemoc i oszustwo, nie oferując żadnych rozwiązań tych społecznych dolegliwości, jaką nadzieję pozostawiają widzom? Uczą nas nienawiści, nieufności i izolowania się od innych. Czy to dziwne, że w takim stanie jesteśmy przygnębieni?

Media, poprzez wszystkie swoje kanały, są głównym wychowawcą ludzkości. Kształtują nas według własnego uznania, odpowiednio ukrywając przed nami lub pokazując nam to, co jest zgodne z ich interesem. Dlatego to, co dzieje się dzisiaj z ludzkością, jest przede wszystkim bezpośrednim wynikiem działań mediów.

Nie powinniśmy się łudzić. Wiadomości, które widzimy, historie, które czytamy i oglądamy, oraz informacje, które przenikają do naszych telefonów i komputerów są monitorowane i manipulowane, abyśmy czuli się nieszczęśliwi i bezradni. W ten sposób media mają nad nami coraz większą kontrolę i naprawdę tego chcą.

Kiedy jesteśmy przygnębieni, kupujemy więcej rzeczy, aby zrekompensować sobie obniżony nastrój. Kiedy mamy depresję, bierzemy leki, narkotyki i robimy rzeczy, które łagodzą przygnębienie. Te działania, które podejmujemy, przynoszą im dużo pieniędzy, dużo władzy i uzależniają nas od nich, a tego właśnie chcą.

Ludzie mogą być szczęśliwi tylko wtedy, gdy mają nadzieję. Jeśli wiedzą, że jutro będzie lepsze niż dziś, że ich dzieci będą miały lepsze, łatwiejsze, bogatsze, zdrowsze życie, wtedy mają powody do optymizmu i radości.

Niestety media odzwierciedlają naszą naturę, nasze egoistyczne usposobienie, jak napisano: „Skłonność serca człowieka jest zła od jego młodości” (Rdz 8:21). Dopóki jesteśmy niegodziwi od wewnątrz, nie będziemy tworzyć kanałów medialnych, które dają nam nadzieję.

Ponieważ jesteśmy zepsuci od wewnątrz, ponieważ chcemy władzy, pieniędzy i wszystkich rzeczy, o które obwiniamy media, to nawet gdybyśmy je zrujnowali i zamiast tego zbudowali nowe kanały medialne, w efekcie końcowym byłyby takie same jak te, które mamy dzisiaj. W końcu to nie ich wina, że ​​są tacy; odzwierciedlają tylko nasze wnętrze.

Aby naprawdę zmienić media, musimy zmienić siebie. Musimy stworzyć alternatywne kanały edukacyjne, które poprzez zachęcanie do opieki i wzajemnej odpowiedzialności dadzą nadzieję oraz wzmocnią nasze społeczności.

Jeśli będziemy wspierać symbiozę i solidarność w naszych społecznościach i miastach, będziemy w stanie zrównoważyć negatywny wpływ mediów i zmienić się od wewnątrz. Jeśli się zmienimy, media nie będą miały innego wyjścia, jak tylko pójść naszymi śladami. W końcu są zależni od naszych poglądów nie mniej niż my jesteśmy pod wpływem ich przekazów. Jeśli będziemy chcieli przyswajać pozytywne wiadomości, to takie nam pokażą, tylko takie będą wyświetlały się na naszych urządzeniach, a w efekcie cała rzeczywistość zmieni się na lepsze.

Źródło: https://bit.ly/3BRojqA