Artykuły z kategorii Zdrowie

Jak pokonać strach?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Na dzisiejszy dzień naukowcy identyfikują co najmniej pięć z najczęściej rozpowszechniających się lęków: strach przed epidemią, strach przed izolacją społeczną, strach przed całkowitą wirtualizacją życia, strach przed posiadaniem dzieci i strach przed ingerencją w ludzki genom.

Odpowiedź: Wszystkie te rodzaje lęków występują dzisiaj. Co więcej, dzięki pandemii one odkryły się jeszcze bardziej. Uważam, że to posuwa nas do przodu.

Pytanie: Jak pokonać strach lub ułatwić ten okres?

Odpowiedź: Tylko przez nasze połączenie ponad wszystkimi problemami – nie fizyczne, a we wzajemnej pomocy, życzliwości, zrozumieniu siebie nawzajem. Wtedy będziemy mogli stworzyć między nami takie kanały równowagi, połączenia, komunikacji, które uczynią nasze życie dobrym.

A to, że my na razie musimy się oddalić od siebie nawzajem, jest również dla naszej korzyści, wszakże swoimi obecnymi relacjami możemy tylko sobie nawzajem zaszkodzić.

Z programu telewizyjnego „Kabała Express”, 06.11.2020


Żyć, czy nie żyć – oto jest pytanie

„Być albo nie być – oto jest pytanie” – myślał książę Hamlet w tak zwanej „scenie klasztornej” w sztuce Williama Szekspira Hamlet. Każdego roku na całym świecie około 800 000 ludzi odpowiada na to pytanie negatywnie i odbiera sobie życie. Co gorsza, samobójstwo jest jedną z głównych przyczyn śmierci wśród młodych ludzi. Dlaczego ludzie, zwłaszcza młodzi, odbierają sobie życie? Czy można wzmocnić ich chęć do życia?

Autorzy Talmudu napisali: „Przez dwa i pół roku dom Szammai i dom Hillela spierały się. Jedna strona mówiła: ‘Dla człowieka lepszym jest się nie urodzić niż się urodzić’, a druga strona mówiła: ‘Dla człowieka lepszym jest się urodzić, niż się nie urodzić’. I doszli do wniosku, że dla człowieka lepiej jest się nie narodzić się niż się narodzić, ale teraz, kiedy się narodził, niech się przyjrzy swoim czynom” (Eruvin 13b). Rzeczywiście, gdyby jakiś obcy wylądował na Ziemi i spojrzał na nas, powiedziałby prawdopodobnie: „Żałośni ludzie wpadają na siebie, wyśmiewają się i poniżają nawzajem, i robią wszystko, aby zrujnować sobie życie. Nic dziwnego, że są tak przygnębieni. Dlaczego natura stworzyła takie nędzne istoty?”.

Samobójstwo jest skrajną konsekwencją serii problemów, które trapią ludzi do tego stopnia, że postanawiają skończyć z tym wszystkim. Ale nawet zanim te problemy staną się zbyt trudne do zniesienia, zmuszają nas do zadania sobie pytania o sens życia. W końcu, jeśli życie polega tylko na przetrwaniu drogi przez mękę, to rzeczywiście lepiej się nie urodzić niż urodzić.

Rzecz w tym, że kiedy zaczynamy zadawać pytania dotyczące życia, lub jak pisali mędrcy „przyglądać się naszym czynom”, zaczynamy wzrastać. Ból prowadzi do rozwoju duchowego, który przenosi nas w sfery, o których istnieniu nie śnilibyśmy, i nie szukalibyśmy ich, gdyby nie zmusił nas do tego ból.

Klucz do tych nowych obszarów leży w rozwijaniu pozytywnych więzi między ludźmi, w wychodzeniu z mentalności alienacji i narcyzmu, którą tak pobożnie pielęgnowaliśmy do tej pory, aby teraz odkryć, że kiedy współczujemy innym, raczej zyskujemy niż tracimy. Zdobywamy nowe perspektywy i nowe pomysły, nową mądrość i wiedzę, a także nowych przyjaciół. Zmieniając nasze nastawienie do innych, zmieniamy nasz świat.

Co więcej, wybierając, z kim się wiążemy, kształtujemy i przekształcamy nasz świat z każdą nową znajomością. W ten sposób żaden świat nie jest zbyt surowy, aby w nim żyć, ponieważ zawsze możemy zmienić ludzi, z którymi się łączymy, a tym samym zmienić nasz świat. Nie ma też końca głębi i wiedzy, którą możemy zdobyć, ponieważ zawsze jest więcej połączeń do nawiązania niż możemy stworzyć w ciągu całego naszego życia.

A co najlepsze, kiedy łączymy się z innymi ludźmi, dostrajamy się do otaczającej nas rzeczywistości, która już jest połączona i działałaby w doskonałej harmonii, gdybyśmy my, ludzie, jej nie zaburzyli. Im bardziej rozwijamy pozytywne więzi, których celem jest wspieranie i pielęgnowanie, a nie przygnębienie i uciskanie siebie nawzajem, tym bardziej poszerzamy nasze postrzeganie rzeczywistości. Odkrywamy, że rzeczywistość, którą znaliśmy do tej pory, była tylko „korytarzem” do głębszej i bardziej ekspansywnej percepcji.

Jeśli chcemy, aby ludzie nie odbierali sobie życia, musimy dać im powód do życia. Kiedy ludzie zrozumieją, po co jest życie, będą mieli cel, aby przejść przez życiowe próby i trudności. Jak napisał Nietzsche: „Ten, kto ma dla czego żyć, przetrwa w każdych warunkach”.

Dlatego naszym zadaniem dzisiaj jest przekształcenie naszych połączeń, aby przekształcić nasz świat. Świat odzwierciedla nasz stosunek do innych. Jeśli wspólnie zmienimy nasze nastawienie do innych z obraźliwego i agresywnego na troskliwe i opiekuńcze, życie nas wszystkich również się zmieni, z przegranej bitwy na gładką i przyjemną jazdę. To naprawdę zależy od nas.

Źródło: https://bit.ly/34xIbE0


Pozytywna strona „korony“

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak długo potrwa „korona”?

Odpowiedź: Mam nadzieję, że nie minie, a będzie się pogłębiać i rozszerzać coraz bardziej. Ustanowi między nami bariery, które pokażą nam, jak bardzo nienawidzimy siebie nawzajem, jak daleko jesteśmy od siebie.

Pytanie: Jak Pan myśli, jakie jest prawdopodobieństwo, że nie przejdzie?

Odpowiedź: Mówię to, co widzę. A jak to jest – zmierzyć nie mogę.

Pytanie: Ale to nie jest 100% przewidywanie, prawda?

Odpowiedź: Nie, ale że tak będzie jest prawdopodobne. Jeśli nie, to zmieni się w coś o wiele poważniejszego.

„Korona” zastępuje nam wiele złych wydarzeń, takich jak wojny. Oddala ludzi, ogranicza ich. Dlatego bardzo dobrze, że istnieje w takiej formie.

Jestem za tym, żeby „korona” jeszcze bardziej nasilała się, ponieważ pokazuje ludziom, na ile powinni być oddaleni od siebie nawzajem. Aby ich wewnętrzne uczucia były zgodne z zewnętrznymi. Dopóki nie zaczniesz dobrze myśleć o człowieku, nie będziesz w stanie się do niego zbliżyć!

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 21.12.2021


Opioidy – ucieczka od bezsensu

Według danych opublikowanych w CDS przez Narodowe Centrum Statystyki Zdrowia (National Center for Health Statistics), w ubiegłym roku nastąpił prawie 30-procentowy wzrost w zgonach spowodowanych przedawkowaniem narkotyków, z czego 75 procent przypisano opioidom. Według danych, tylko w ubiegłym roku, zgony z powodu przedawkowania opioidów wzrosły o prawie 40 procent.

Te alarmujące statystyki są zdecydowanie najgorsze spośród wszystkich krajów, ale Stany Zjednoczone nie są osamotnione w swoim kryzysie opioidowym. Mniej więcej w tym samym okresie w Izraelu gwałtownie wzrosło zażywanie opioidów przez nastolatków, czemu towarzyszył wzrost liczby telefonów do centrów pomocy emocjonalnej.

Zarówno w USA, jak i w Izraelu problemem nie jest samo zażywanie opioidów, ale poczucie bezcelowości, które popycha młodych dorosłych i nastolatków do prób ucieczki od rzeczywistości. Dziś, kiedy ludzie materialnie mają wszystko czego im trzeba, pytania o sens i znaczenie egzystencji stają się coraz bardziej przejmujące.

Dotyczy to nie tylko nastolatków i młodych dorosłych, ale także ich rodziców. W gruncie rzeczy częścią powodu, dla którego nastolatki nie potrafią odpowiedzieć sobie na pytanie o sens życia, jest to, że ich rodzice również nie znają odpowiedzi i są tak samo zagubieni. Ponieważ rodzice nie potrafią udzielić odpowiedzi, dzieci pozostają sfrustrowane.

Nadużywanie opioidów jest tylko jednym z aspektów problemu. Prawdę mówiąc, wszędzie, gdzie się spojrzy, ludzie są nieszczęśliwi, przygnębieni, źli i sfrustrowani. To dlatego tak wielu z nich w poszukiwaniu sensu życia popada w skrajności: fundamentalizm religijny, sporty ekstremalne, przemoc i nadużywanie substancji.

Rozwiązanie nie leży zatem w wybiórczym podejściu do przedawkowania opioidów. Potrzebny jest kompleksowy system, który informuje ludzi o zmieniającej się rzeczywistości i uczy ich, jak sobie z nią radzić.

System ten musi zacząć oddziaływać na człowieka we wczesnym dzieciństwie i trwać aż do dorosłości. Ludzie powinni być umieszczani w kręgach społecznych, które zapewnią im wsparcie społeczne, ciepło, współczucie i empatię. Związek z grupą powinien być rozbudowany i trwać przez całe życie, dając ludziom podstawę, na której mogą się oprzeć i z której mogą wzrastać.

Stopniowo ludzie zaczną rozwijać nowe wartości. Zamiast szukać znaczenia i satysfakcji w celach skoncentrowanych na sobie, ludzie odnajdą wartość we wzajemnych relacjach z innymi. Zaczną od grupy podstawowej, o której właśnie wspomniałem, i stamtąd będą się rozwijać w coraz szersze kręgi.

Po drugiej stronie kryzysu leży nowe społeczeństwo, połączone i wspierające się. Ale dotarcie tam wymaga przeciskania się przez wąską jaskinię, gdzie światło na drugim końcu jest niewyraźne i nieregularne.

Ból, który popycha ludzi do sięgnięcia po opioidy i inne formy eskapizmu, jest wynikiem presji związanej z procesem przechodzenia z jednego świata do drugiego. Z jednej strony, przyjemności ze starego świata nie dają im już takiej radości jak kiedyś; z drugiej strony, nie odkryli oni przyjemności w byciu we wzajemnej relacji z innymi. W rezultacie czują się „uwięzieni w jaskini” i rozpaczliwie szukają ucieczki.

Źródło: https://bit.ly/3Lrco8n


Systemowy problem depresji wymaga systemowego rozwiązania

Depresja jest rosnącym problemem w całym uprzemysłowionym świecie od kilkudziesięciu lat, ale jej występowanie gwałtownie wzrosło od czasu wybuchu pandemii. Wzrosła liczba zgonów spowodowanych nadużywaniem substancji psychoaktywnych, samobójstwami i przemocą z użyciem broni, lęki stały się poważnym problemem, a profesjonalna pomoc jest albo zbyt droga, albo niedostępna z powodu lokalnie brakującego wykwalifikowanego personelu, albo z obu tych powodów. W takiej sytuacji konieczny jest wspólny, systemowy wysiłek. Używając środków masowego przekazu do nadawania zarówno uspokajających wiadomości, jak i porad dla ludzi w potrzebie, możemy uratować wiele istnień i poprawić jakość życia wielu innym.

Dla ludzi jedzenie, picie, spanie i rozmnażanie się nie są równoznaczne z życiem. Życie oznacza odczuwanie przez pryzmat powodu, dla którego zostaliśmy umieszczeni na tej planecie. Jeśli nie wiemy, dlaczego nas tu umieszczono, nie czujemy, że żyjemy, ani że nasze życie ma wartość, a to może prowadzić do straszliwych konsekwencji.

Na całym świecie ludzie zadają krytyczne pytania o cel swojego życia. Niezdolność do odpowiedzi na te pytania pozostawia ich z poczuciem bezcelowości, a ten, kto nie ma celu w życiu, czuje, że samo życie jest bezcelowe. To jest przyczyna rosnącego eskapizmu wyrażającego się na wiele sposobów, od sportów ekstremalnych przez fundamentalizm religijny do narkomanii i samobójstw.

Jeśli tylko kilka osób czuje się w ten sposób, można skierować je do specjalistów, którzy pomogą złagodzić ich ból, dopóki nie odnajdą swojego celu w życiu. Ale kiedy tak wiele osób cierpi z powodu tych dolegliwości, system jest przeciążony i potrzebne jest nowe podejście. Zamiast faszerować nasze mózgi wiadomościami, które wysyłają nas na zakupy i opróżniają nasze kieszenie, a co ważniejsze, nasze serca, media, we wszystkich swoich formach, muszą rozpowszechniać wiadomości, które pomagają rozwiązać naszą sytuację.

Nie jest to niemożliwe; jest to kwestia determinacji rządu i zrozumienia przez media, że sytuacja wkrótce wymknie się spod kontroli. W stanie wyjątkowym musimy działać odpowiednio, a z pewnością do takiego stanu się zbliżamy.

Istnieje wiele sposobów, w jakie media mogą złagodzić rosnącą niedolę ludzi, ale najskuteczniejszym z nich jest odwrócenie tendencji do nastawiania ludzi przeciwko sobie i zachęcanie ich do wyciągania ręki do siebie nawzajem. Niezliczone badania wykazały, że solidarność i spójność społeczna pomagają złagodzić, a nawet rozwiązać większość problemów społecznych, ekonomicznych i medycznych. Dlatego też, jeśli media zaoferują wszystkim „zbiorowe leczenie” poprzez nadawanie treści zachęcających ludzi do zbliżenia się do siebie, rozwiążą większość istniejących problemów.

Mówi się, że „wspólny smutek to smutek zmniejszony o połowę”. Jest to bardzo prawdziwe. Dzielenie się i łączenie z innymi jest pewnym sposobem na zjednoczenie naszych serc i uleczenie naszych bolączek. Dlatego im więcej będziemy pracować nad naszą solidarnością, tym szybciej rozwiążemy nasze społeczne i emocjonalne wyzwania.

Źródło: https://bit.ly/3u4X5f9


Sztywny system pełen dobroci

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy natura jest czymś żywym, rozumnym, posiadającym emocje, myśli, plany, możliwość świadomej reakcji na nasze oddziaływanie?

Odpowiedź: Natura jest sztywnym systemem składającym się z nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej i ludzkiej części. Wszystkie one znajdują się między sobą w pewnej dynamicznej równowadze. Jeśli naruszamy tę równowagę naszym egoistycznym wpływem, to natura reaguje na to w przeciwnym kierunku, odchylając się jak wahadło w drugą stronę. Tego właśnie doświadczamy na przykładzie koronawirusa.

Teraz będziemy dostawać takie ciosy, które zmuszą nas, abyśmy stali się integralnie połączonymi, ponieważ znajdujemy się w stanie „ostatniego pokolenia”. Przez ostatnie pokolenie rozumie się ostatnie egoistyczne pokolenie, w którym jest naprawiany egoizm. Właśnie je musimy naprawić.

Pytanie: Czy oznacza to, że wszystkie nasze cierpienia pochodzą z natury?

Odpowiedź: Oczywiście. Wszystkie cierpienia są od tego, że ty naruszasz integrację natury, jej równowagę. Tylko z powodu utraty równowagi w naturze, która następuje z Twojej winy, otrzymujesz od niej reakcję, którą odczuwasz jako ból, nieprzyjemności, problemy.

Człowiek sam w sobie jest bardzo słaby. Naciśniesz na niego trochę i on już stęka, płacze i jest gotowy zrobić wszystko tak, jak należy. W taki sposób natura zmusi nas do stania się dobrymi, dojrzałymi, a co najważniejsze – dobrymi do siebie nawzajem częściami natury.

Z lekcji w języku rosyjskim, 10.05.2020


Zamknijmy puszkę Pandory

каббалист Михаэль Лайтман Jak możemy wyleczyć się z koronawirusa i ogólnie wyleczyć całe nasze życie? Zastanawiamy się, jak można zarazić się wirusem? Tak, po prostu nadchodzi czas, osiągnęliśmy taki stan, takie relacje między ludźmi, że wszystkie mikroby wychodzą na zewnątrz.

Te wirusy nie występują przeciwko nam. Wszystkie pochodzą od jednej wyższej siły, w takim celu, aby nas naprostować, połączyć ze sobą nawzajem, wciągnąć do wspólnego działania. Wydaje nam się, że wirus nas rozdziela, ale w rzeczywistości nie ma co rozdzielać, ponieważ nigdy nie byliśmy połączeni. A teraz, kiedy wszyscy cierpią, to kolektywne cierpienie w jakiś sposób zbliża nas do siebie.

Dlatego możliwe jest poradzenie sobie z wirusem tylko pod jednym warunkiem, że naprawimy relacje między nami. W przeciwnym razie choroba będzie atakować w dowolnym miejscu, po prostu z powietrza: na Biegunie Północnym, na odosobnionym statku, do którego nie dotarł ani jeden chory. Nie zależy to od tego, gdzie znajdują się ludzie, ale tylko od ich wzajemnych relacji ze sobą nawzajem.

Tylko poprzez naprawienie relacji między nami uśpimy wirusa, i on znowu zaśnie, do następnego razu, gdy będzie musiał być może ponownie pojawić się. Jeśli nadal będziemy pogarszać nasz stosunek do siebie nawzajem, to wyjdą jeszcze inne wirusy. Wszystkie te epidemie są spowodowane brakiem naszej naprawy w chwili obecnej. Będą nam towarzyszyć, aż dojdziemy do ostatecznej korekty.

Im bardziej egoistyczne będą nasze relacje, tym straszniejsze będą wirusy. Więc naprawmy je teraz, nie należy czekać na kolejne wirusy. Nadeszła „epoka wirusów” – bardziej chytrych ciosów ze strony natury, która zgodnie z naszym rozwojem uderza bardziej wyrafinowanie i celnie. Ludzkość, nasza technika i technologia rozwijają się, a razem z nimi rozwijają się tez wirusy, nasze choroby.

Ale jeśli naprawimy siebie, to wirusy znikną. W naturze istnieje niezliczona ilość szkodliwych wirusów. Ale one nie odkrywają się po prostu ot tak – to my je odkrywamy. Ludzkość sama odkrywa puszkę Pandory i swoim egoizmem wyciąga stamtąd wszystkie jadowite żmije, jedną po drugiej, zgodnie z poziomem i charakterem przełamanego egoizmu.

W dawnych czasach ludzie żyli prościej, dlatego nie mieli współczesnych nam chorób: migreny, depresji. A w naszych czasach nawet zwierzęta zaczęły cierpieć na ludzkie dolegliwości – w tym postępujemy do przodu w rozwoju. Dlatego trzeba naprawiać siebie, w przeciwnym razie odkryją się nowe, jeszcze bardziej straszniejsze wirusy. Cały czas będziemy musieli wymyślać nowe lekarstwa, ale nie sądzę, że uda nam się wygrać ten wyścig. Ponieważ wirusy będą stawały się coraz bardziej przebiegłe i wyjątkowe.

Człowiek rozwija się, ale przy tym w żadnym wypadku nie może zmądrzeć i zacząć naprawy. Ponieważ egoizm człowieka cały czas rośnie i zasłania mu oczy. Człowiek nie może przyznać się do tego, że sam jest winien wszystkiemu i szuka sposobu na pozbycie się ciosu, zamiast naprawić go w korzeniu.

Natura wskazuje nam, że należy naprawić siebie. Zamiast decyzji rządów, zamiast państwowego programu edukacyjnego, pojawia się maleńki wirus, którego nawet nie można zobaczyć a który wychowuje nas wszystkich w cudowny sposób. Nie skłoniliśmy się przed ludźmi, przed społeczeństwem, za to uniżamy się przed mikroskopijnym wirusem i jesteśmy gotowi go słuchać. Wirus decyduje o tym, jak mamy żyć i pracować.

Miejmy nadzieję, że stopniowo nabierzemy rozumu i uczuć, aby zrozumieć, kim jesteśmy i w jakiej nikczemności żyjemy, niegodnej ludzkości. Może to, doprowadzi nas do skruchy.

Z rozmowy z dziennikarzami, 06.01.2022


Dobry wstrząs na przebudzenie

Ostatnio pojawił się nowy szczep wirusa i wszystko, co wiedzieliśmy na temat pandemii zostało wywrócone do góry nogami. Charakteryzuje go duża zarażalność i łagodność. Co więcej, żadna szczepionka nie wydaje się przed nim chronić. To tak jakby drwił on sobie z naszych bezprecedensowych wysiłków i niezrównanych inwestycji ostatnich dwóch lat. To jak policzek, jakiego potrzebowaliśmy, żeby się obudzić z naszych obłąkanych starań, by utrzymać wcześniejszy sposób życia. Zamiast walczyć w skazanej na porażkę wojnie, powinniśmy połączyć nasze wysiłki w celu opracowania bezpieczniejszego i spokojniejszego sposobu życia.

Nie uznaję wirusa za chorobę, ale za lekarstwo. Proces uleczenia musi zacząć się od przemyślenia naszego życia: tego, co chcemy osiągnąć, co nas uszczęśliwi, co się dla nas tak naprawdę liczy i jak zbudować społeczeństwo, w którym ludzie nie podkopują swoich wzajemnych marzeń, ale je wspierają, tak żeby nie tylko garstka ludzi mogła zrealizować swe marzenia, ale każdy.

Fakt, że ten wirus zaburza nasz wcześniejszy sposób życia jest darem natury dla ludzkości. Unosiliśmy się pychą, a teraz pokazano nam nasze granice. Nie ma nic zdrowszego od prawdy. Znając prawdę, możesz budować z niej coś lepszego. Jeżeli nie wiesz jednak, kim jesteś, każde twoje działanie będzie niedopasowane i nie przyniesie żadnych trwałych rezultatów.

Można właściwie powiedzieć, że jesteśmy świadkami upadku naszego starego sposobu życia, a to że dokonuje się to przez naturę dowodzi tylko, że był on niezrównoważony. Jeżeli pójdziemy po rozum do głowy, skorzystamy z rady natury i nie będziemy brnąć w rzeczy, które z nią nie współgrają.

Rządy wydały już biliony dolarów na pakiety ratunkowe oraz inne programy pomocy. Mogą nadal to robić i wykorzystać fakt, że każdego miesiąca miliony ludzi postanawia rzucić pracę, żeby założyć państwowe, a nawet światowe programy, zbudowane w oparciu o nowe wyobrażenie ludzkiej hierarchii. Na każdym poziomie- osobistym, społecznym, narodowym i międzynarodowym- powinniśmy przemyśleć strukturę naszego społeczeństwa i naszych relacji z innymi.

Nie pokonamy wirusa nauką. Ten mutuje szybciej niż naukowcy są w stanie opracować szczepionki czy lekarstwa. A nawet gdyby byli w stanie to zrobić, co to za życie, jeśli musielibyśmy się „szprycować” trzy razy do roku na każdą nową odmianę wirusa?

Co gorsza, wirusy te są naszym własnym tworem. Można właściwie przyrównać nas do chodzących i gadających worków mikroorganizmów, z których wielu jeszcze nie poznaliśmy, aż zaczynają być one chorobotwórcze. Jeżeli weźmiemy przykład niezliczonych przypadków statków wycieczkowych, których załoga i goście byli całkowicie zaszczepieni, a jednak nieustannie zapadali na choroby oraz całkowicie osobliwy przypadek polarnej stacji badawczej, której załoga przeszła pełne szczepienia, była regularnie badana, poddawana kwarantannie i usytuowana na Biegunie Północnym, setki mil od innych istot ludzkich, a jednak jej 2/3 nagle zachorowało na Covida, uświadomimy sobie, że ten wirus jest w nas, a nie na zewnątrz i to tam musimy szukać rozwiązania.

Wewnętrznym elementem, który jest szkodliwy i który generuje naszą niechcianą rzeczywistość, jest nasza postawa. Nasze agresywne i eksploatacyjne podejście do otoczenia wszystkich tylko zatruwa. Jesteśmy jedynymi w naturze, którzy wyrażają świadomą aspirację do tego, by brać więcej niż potrzebujemy, nie po to, by się utrzymać, ale dla samej radości sprawienia innym cierpienia oraz poczucia wyższości.

Jako że chcemy pokazać każdemu, że to my tutaj rządzimy, natura pokazuje nam, że jest odwrotnie. Jeżeli nie ukorzymy się przed nią i nie dopasujemy do innych elementów stworzenia, natura będzie nadal „wyjaśniała” prawdę przy pomocy siły i bólu.

Zaprzestając swojej agresji, sami przestaniemy być wykorzystywani. Nie życząc innym krzywdy, krzywda nie spotka nas ze strony natury. Jeżeli pragniemy żyć z każdym w zgodzie i pokoju, takie życie dostaniemy.

Oto lekcja natury dla ludzkości.

Źródło: https://bit.ly/3GmHBXi


Czy świat może rozwijać się dobrą drogą?

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy Kongres „Wznoszenie się ponad siebie”. Lekcja nr 4

Niewątpliwie, wszystkie wydarzenia na świecie mają miejsce tylko dla kierunku ruchu do celu. I niewątpliwie wszystkie pandemie i wirusy pojawiają się w naszym świecie dlatego, aby popchnąć nas do realizacji tego celu.

Z pewnością moglibyśmy poruszać się do tego celu dobrą droga, jeśli sami wybierzemy ruch, cel i przyśpieszenie. Jeśli poruszamy się szybciej niż kij wyprzedzający nas od tyłu, gotowy nas uderzyć, to poruszamy się szybko do przodu.

W tym celu konieczne jest szybkie zebranie się razem, szybkie opanowanie stanu duchowego między sobą, i ujawnienie w nim Stwórcy.

Ludzkość w swoim postępie przechodziła różne etapy, dopóki nie przekształciła się w nowoczesne społeczeństwo, połączone między sobą i zaczynające ujawniać swoją całkowitą zależność od siebie nawzajem.

W naszych czasach ta wzajemna zależność przejawi się jeszcze bardzo wyraźnie i surowo: zobaczymy, że nie możemy istnieć bez siebie nawzajem. W jednym miejscu brakuje ropy i gazu, a w innym brakuje chleba, w trzecim elektryczności itp. Wszystko odkryje się tak, że ani jeden człowiek nie będzie mógł żyć bez innych ludzi.

Baal HaSulam napisał, że w rzeczywistości potrzebujemy całego świata. Tak więc przed nami będą interesujące odkrycia. Musimy wytłumaczyć światu, jak bardzo jesteśmy wzajemnie połączeni, aby nasze kroki do przodu były szybsze, dobre i bezbolesne.

Z lekcji nr 4 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”, 08.01.2022


Wspólny winowajca stojący za nieszczęściami roku 2021

Pożary, powodzie, pandemie, trzęsienia ziemi, tajfuny, tornada, susze, inflacja, wojny, nadużycia i wyzysk, wszystko to mięliśmy w tym roku, za sprawą wspólnego winowajcy którym jest: człowiek. Zmieńcie człowieka, a zmienicie świat. Zadanie może nie być łatwe, ale wiedza o przyczynach i o tym, co musimy zrobić, pomoże nam utorować drogę do poprawy.

Kiedy myślisz o wszystkich złych rzeczach, które wydarzyły się w tym roku, niemal instynktownie mówisz „Niech to się już skończy”! Powinniśmy jednak mądrzej do tego podchodzić. Katastrofy, o których mowa w pierwszym akapicie, wydadzą się delikatnym powiewem wiatru w porównaniu z tymi, które nadejdą w przyszłym roku i w kolejnych latach, jeśli nie będziemy zdeterminowani, by dotrzeć do sedna kryzysów i rozwiązania ich raz na zawsze.

Największym wyzwaniem, przed którym stoi ludzkość w 2022 roku, nie jest ograniczenie emisji gazów, ograniczenie stosowania tworzyw sztucznych czy zmniejszenie zużycia paliw kopalnych. Naszym największym wyzwaniem, najbardziej uporczywą przeszkodą w wysiłkach wkładanych na rzecz oczyszczenia planety, jest nasza własna natura.

Kiedy ludzie myślą o ubiegłym roku, myślą o wszystkich rzeczach, które się wydarzyły. Myślę, że w naszej analizie musimy sięgnąć głębiej; musimy przyjrzeć się temu, co spowodowało te wydarzenia, jak również innym negatywnym zjawiskom.

Wiemy już, że każdy element jest wyjątkowy i niezastąpiony w ekosystemie Ziemi. Kiedy pozbywamy się choćby jednej jego cząstki, wytrącamy system z równowagi. Kiedy wytrącasz z równowagi lokalny ekosystem, wpływa to na sąsiednie systemy, aż w końcu cała planeta zostaje zakłócona. Tak jak Covid-19 nauczył nas, że każda nowa odmiana natychmiast rozprzestrzenia się po całym świecie, tak samo jest ze wszystkim, co robimy, mówimy, a nawet myślimy. Wszyscy jesteśmy częściami jednego systemu.

Przyznajemy już, że jesteśmy od siebie zależni i wpływamy na siebie nawzajem tym jak zachowujemy się jako konsumenci, co jemy, nasze zwyczaje związane z podróżowaniem i inne aspekty naszego życia. Widzimy, że nieodpowiedzialne i nieprzemyślane zachowanie wyczerpuje wspólne zasoby i wszyscy cierpią z tego powodu. ONZ i inne instytucje organizują międzynarodowe panele i konferencje, na których dzień i noc dyskutuje się na ten temat.

Nie wystarczy powiedzieć sobie, że to nasza własna natura jest naszym największym problemem. Możemy jednak stworzyć atmosferę, w której wszyscy uczestniczą w budowaniu nowej natury ludzkości – gdzie solidarność i życzliwość zdobywają uznanie, a próżność i narcyzm są jak przestroga.

Tymczasem niewiele się zmienia. Wręcz przeciwnie, jest coraz gorzej. Jak dotąd, jedyną rzeczą, która naprawdę zdołała powstrzymać nasze lekkomyślne zachowanie, jest koronawirus. Kiedy zmusił nas do lockdownu, powietrze było czyste, woda przejrzysta, zwierzęta wędrowały tam, gdzie nigdy wcześniej nie chodziły, a ludzie na nowo odkrywali swoje rodziny.

Ale zamknięcie nie jest sposobem na życie; jest to środek nadzwyczajny. Potrzebujemy zrównoważonego rozwiązania, które pozwoli nam dalej żyć na tej planecie, naszym jedynym domu, bez niszczenia jej i bez niszczenia nas przez nią w odwecie.

Aby tego dokonać, musimy zmienić podstawowy element, który powoduje nasze lekkomyślne zachowanie: naszą egoistyczną naturę ludzką. Kiedy spojrzymy na wszystkie problemy nękające naszą planetę – od klęsk żywiołowych po kryzysy spowodowane przez człowieka – wszystkie one mają wspólnego winowajcę: ludzki egoizm. Dlatego zmień człowieka, a zmienisz świat.

Tu leży nasz największy problem. Od razu możemy się zgodzić, że musimy zmienić nasze zachowanie. Ewidentnie, nasze zachowanie powoduje problemy. Ale naprawa przyczyny naszego nierozważnego zachowania ma znacznie mniej zwolenników, ponieważ nikt chętnie nie przyznaje się do ponoszenia winy za problemy świata. A jednak wszyscy jesteśmy za nie odpowiedzialni.

Dlatego najważniejsze dla naszego przetrwania jest zrozumienie, w jakim znaleźliśmy się punkcie, dlaczego nasz świat jest taki, jakim jest i jak możemy oszczędzić sobie przeciwności, które z pewnością nadejdą – jeśli nie zmienimy naszych działań. Jako bonus, wygramy również wspaniałe życie, w którego istnienie nie wierzyliśmy aż do momentu zmiany mentalności na solidarną i odrzucenia wspólnego winowajcy naszych nieszczęść – naszego własnego egoizmu.

Jeśli to zrobimy, wszyscy razem, nie będziemy mieli poczucia, że czegoś sobie odmawiamy, że wyrywamy coś z naszego wnętrza. Zamiast tego poczujemy, że dodajemy do naszego coś dobrego, co wzbogaca nasze życie, nadaje mu kierunek i znaczenie. Stopniowo, bardziej społeczny sposób myślenia stanie się dominujący, ponieważ nagradzany jest hojniej niż narcyzm. Jeśli zrobimy to razem, będzie to łatwe i płynne przejście.

Źródło: https://bit.ly/3t0a5SA