Artykuły z kategorii Wiadomości

Czy zagraża nam głód we współczesnym świecie?

Kiedy słyszymy o kryzysach głodowych, zazwyczaj odnosimy się do biedniejszych i dotkniętych wojną krajów Afryki lub Azji. Kiedy mowa jest o Europie czy Stanach Zjednoczonych, rzadko myślimy o kryzysie głodowym. Jednak ostatnio coraz więcej głosów ostrzega, że głód, a nawet śmierć głodowa, może dotyczyć nawet Zachodu. Nie są to tylko obawy; są następstwem działań podejmowanych przez różne kraje, w celu ochrony swojej ludności, często kosztem innych krajów. Spustoszenia wojenne w uprawach pszenicy i oleju roślinnego na Ukrainie to dopiero początek. Obecnie również Indie zakazały eksportu pszenicy z powodu fali upałów, która zniszczyła większość upraw w tym kraju, podczas gdy kraje na całym świecie cierpią z powodu niedoborów żywności i wzrostu cen.

Dorastając w Rosji w latach 50. ubiegłego wieku, mieszkałem w okolicy, gdzie wszyscy hodowali po kilka kurczaków, a na podwórkach uprawiali warzywa i drzewa owocowe. Na dzisiejszych podwórkach, jeśli ktoś ma szczęście je mieć, nie ma prawie żadnej wolnej ziemi, na której można by coś zasadzić. Ponadto w tamtych czasach było znacznie mniej ludzi niż obecnie. W 1950 r. było tylko 2,5 miliarda ludzi. Dzisiejsza populacja opiewa na niemalże osiem miliardów. Bez wystarczającej ilości żywności miliardy ludzi nie tylko będą głodować, ale wybuchną wojny, które zniszczą wszystko. Głodni ludzie nie mają żadnych zahamowań.

Aby zapobiec takiemu kataklizmowi, musimy zaprzestać nieustannemu dążeniu do hegemonii i zacząć odnosić się do całej ludzkości jak do jednego, współzależnego społeczeństwa. Aby odnosić się do społeczeństwa w ten sposób, musimy zrozumieć, dlaczego my, ludzkość, w ogóle tu jesteśmy. Bez zrozumienia, po co żyjemy, nie będziemy w stanie zaplanować naszej przyszłości ani tego, jak odnosić się do siebie nawzajem. W takim scenariuszu bez wątpienia znajdziemy się w strasznym stanie.

Jeśli zastanowimy się, po co tu jesteśmy, zdamy sobie sprawę, że nie jesteśmy tu po to, by gnębić innych ludzi lub szczycić się swoją władzą. Przeciwnie, jesteśmy tu po to, aby samodzielnie zbudować stworzyć harmonijne społeczeństwo. Tak jak natura zbudowała wszechświat jako harmonijny system, w którym wszystkie części wzajemnie się uzupełniają, tak my powinniśmy zbudować społeczeństwo ludzkie, w którym wszyscy ludzie wzajemnie się uzupełniają. Różnica między naturą a ludzkością polega na tym, że natura czyni to poprzez instynkty, poprzez wbudowany program, podczas gdy my musimy zrobić to świadomie i z własnej woli.

To znaczy, że działamy odwrotnie niż natura. Kiedy zwierzęta są dobrze nakarmione, odpoczywają i nikomu nie przeszkadzają. My natomiast nigdy nie jesteśmy nasyceni. Chcemy więcej wszystkiego, co mamy, więcej niż wszyscy inni, a w końcu chcemy wszystkiego dla siebie, a niczego dla innych. Oprócz tej żarłocznej natury musimy stworzyć społeczeństwo ludzkie oparte na wzajemności i równowadze, tak jak cała natura. Ponieważ jesteśmy jej całkowitym przeciwieństwem, możemy to osiągnąć jedynie poprzez świadomy i zbiorowy wysiłek.

Czyniąc to, odkryjemy o wiele głębszą i szerszą rzeczywistość, niż moglibyśmy sobie wyobrazić przy naszym obecnym egocentrycznym postrzeganiu. Odkryjemy, że celem naszego życia nie jest pogrążanie się w egoizmie, ale przejście do postrzegania całej rzeczywistości, w której wszystko jest ze sobą powiązane i współzależne, a życie jest niekończącym się strumieniem. Wojny i katastrofy, które dotykają nasz świat, są „biczem”, którego natura używa, abyśmy wyrwali się z naszego wrodzonego egocentryzmu i zaczęli szerzej postrzegać rzeczywistość. Im szybciej zaczniemy podążać tą ścieżką z własnej woli, tym szybciej bicz natury zniknie, a problemy takie jak głód, wojny i choroby odejdą w niepamięć.

Źródło: https://bit.ly/3xrldZr


Formuła odkrycia Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Jan napisał do Pana: „Proszę mi wyjaśnić prostym językiem, czym jest jedność, do której ciągle Pan wzywa, o której mówi Pan w każdym klipie, w wielu artykułach, audycjach, wszędzie. Tylko nie potrzeba takich sformułowań, niech nie będą to takie frazy, jak „dobre połączenia ”, dlatego że widzimy, że to są sfery fantazji. Jedność jako cel – co to jest?“

Odpowiedź: Po to, aby odkryć Stwórcę, poczuć Stwórcę, uchwycić się za Niego, musimy uchwycić się za siebie nawzajem. Przy czym tak bardzo, żebyśmy w każdym widzieli Stwórcę. Bez względu na to, jak nierealne, fantastyczne i ogólnie odpychające może nam się to wydawać. Musimy sprawić, aby każdy człowiek na świecie stał się dla mnie jako przejaw Stwórcy. Muszę osiągnąć stan, w którym kocham wszystkich, pragnę być w połączeniu, scalać się, jednoczyć ze wszystkimi. Wówczas w takim stosunku do nich, poczuję Stwórcę. Ale nie w nich, tylko w sobie.

Komentarz: Dlatego ciągle Pan mówi: „Dobre połączenie czyli, poszukiwanie miłości”. W rzeczywistości to poszukiwanie przez cały czas Stwórcy?

Odpowiedź: Stwórca żyje w człowieku. Chcesz odkryć Stwórcę? Musisz kochać drugiego, i wtedy poczujesz przez to, jak Stwórca się w tobie budzi.

Pytanie: Formuła brzmi bardzo prosto, ale jest bardzo skomplikowana. To oczywiście niesamowite. Nie można od tego uciec?

Odpowiedź: Nie musisz nigdzie uciekać. Formula jest absolutna, prawdziwa, wierna, jest krótka, prosta do realizacji, lecz niestety trudna.

Pytanie: Czyli Pan uświadamia sobie, że jest ciężka?

Odpowiedź: Jest wręcz niemożliwa.

Pytanie: W takim razie w jakim przypadku staje się możliwa?

Odpowiedź: Gdy Stwórca pomoże. Tylko tego potrzebujemy.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 12.05.2022


Dlaczego źle rozumiemy przywództwo

Ostatnio moją uwagę zwrócił wywiad z prymatologiem Fransem de Waalem. De Waal, autor wielu publikacji, w których obszernie pisał o swoich badaniach nad szympansami, słynie z wprowadzenia pojęcia „samca alfa”. W swojej książce Chimpanzee Politics (Polityka szympansów) omówił to pojęcie, a ówczesny marszałek Izby Reprezentantów, Newt Gingrich, polecał tę książkę nowym kongresmenom i kongresmenkom. Jednak według De Waala koncepcja ta została źle zrozumiana i zaczęła oznaczać, jak wyjaśnił w wykładzie TED, że samiec alfa „jest w zasadzie tyranem”.

De Waal twierdzi, że samce alfa niekoniecznie są najbardziej agresywne czy najsilniejsze. W większości przypadków zdobywają one szczyt poprzez tworzenie koalicji z innymi samcami i kontynuują pielęgnowanie relacji z nimi po osiągnięciu najwyższej pozycji. Koalicja pomaga im utrzymać swój status i odstraszyć potencjalnych rywali. Koalicja samców nie wystarcza jednak do utrzymania najwyższej pozycji. Mimo fizycznej niższości, samice odgrywają decydującą rolę w stadzie. Aby zdobyć ich poparcie, samiec alfa rozpieszcza samice jedzeniem i innymi niespodziankami, a także łaskocze ich niemowlęta.

Co ciekawe, zarówno samiec alfa, jak i samica alfa odgrywają rolę rozjemców – samiec wśród samców, a samica wśród samic. Kiedy samiec alfa przychodzi, aby zawrzeć pokój między zwaśnionymi małpami, wykracza poza względy koalicji i działa jako obiektywny rozjemca. Członkowie stada dostrzegają to i szanują go za to. Co jeszcze ciekawsze, samiec alfa często bez wyraźnego powodu pomaga choremu członkowi stada. Nawet jeśli nie jest on członkiem swojej koalicji i wydaje się, że pomoc słabszej lub chorej małpie, samcowi lub samicy, nie przynosi mu osobistych korzyści, samiec alfa często dzieli się jedzeniem, oferuje pocieszenie i pomaga na wiele innych sposobów.

Z reguły im milszy samiec alfa, tym dłużej panuje. A kiedy nadejdzie czas, aby go zastąpić, nie będzie źle traktowany. Wręcz przeciwnie, oddział będzie go nadal szanował i pomagał mu na starość, co będzie hołdem dla jego dobroci okazanej w czasach, gdy panował na tronie. Jeśli tyran zostanie samcem alfa, jak to się czasem zdarza, będzie rządził tak długo, jak długo starczy mu sił fizycznych. Gdy zostanie wyzwany do walki, stado nie tylko nie poprze go, ale wręcz poprze jego przeciwnika. Koniec znęcającego się samca alfa jest zawsze gorzki i bolesny.

Opisuję to wszystko, aby pokazać, jak bardzo jesteśmy podobni do szympansów. To znaczy, gdyby nasze społeczeństwo było tak sprawiedliwe i etyczne jak społeczeństwo szympansów, prawdopodobnie wyglądałoby mniej więcej tak samo. W końcu pragnienia ludzi i pragnienia naczelnych ssaków to te same pragnienia, te same myśli i kalkulacje. Różnica polega na intensywności i wyrafinowaniu, ale pragnienia są w sumie takie same. Zazdrość, namiętność i głód władzy istnieją u ludzi tak samo jak u małp, choć u tych ostatnich są mniej rozwinięte i nie tak wyrafinowane.

Jeśli przyjrzymy się sobie uczciwie, zobaczymy, że na poziomie społecznym nie rozwinęliśmy się bardziej niż one. Podczas gdy my rozwinęliśmy technologię, one rozwinęły pozytywne cechy społeczne, których my nie rozwinęliśmy. W rezultacie mamy zaawansowane technologicznie społeczeństwo, które wykorzystuje technologię przeciwko własnym członkom. Jest powód, dla którego tak się dzieje, fundamentalna różnica, która uniemożliwia upodobnienie się naszego społeczeństwa do społeczeństwa naczelnych. Różnica polega na tym, że to, co one robią instynktownie, my musimy robić świadomie, bo inaczej, jak widać, nie będziemy w stanie robić tego w ogóle.

Gdyby naszym przeznaczeniem było pozostać na poziomie małp, nie byłoby sensu stawać się ludźmi. Nie posiadamy instynktu budowania pozytywnego i wspierającego społeczeństwa, po to, aby rozwinąć ten instynkt z własnej woli. Czyniąc to, możemy dostrzec zalety takiego społeczeństwa w porównaniu z jego przeciwieństwem, którym jest nasz obecny stan. To z kolei sprawi, że nasze rozumienie natury ludzkiej i natury jako całości będzie o wiele głębsze niż to, które może pojąć jakiekolwiek inne stworzenie.

Niektórzy mogą uważać, że troska o siebie nawzajem jest naiwna lub nierealistyczna, ale nie rozumieją, że troszcząc się o innych, budujemy w sobie strukturę, która działa wokół nas, na zewnątrz. Poznajemy wówczas naturę, symulując jej modus operandi, a ponieważ działa ona na zasadzie wzajemności i troski, jak pokazuje społeczeństwo szympansów, jedynym sposobem na zrozumienie natury jest zbudowanie podobnego społeczeństwa z własnej woli i własnym wysiłkiem.

Natura w pewnym sensie uczyniła nas niewidomymi, abyśmy sami mogli rozwinąć swój wzrok. My, z powodu naszej ślepoty i egoizmu, myślimy, że cały świat jest tak samo ślepy i egoistyczny jak my sami. Jeśli jednak będziemy starali się postępować w sposób naturalny, tak, jak dzieje się to u zwierząt, odkryjemy prawdziwe, opiekuńcze usposobienie natury.

Źródło: https://bit.ly/39eVRpK


Szawuot: Wszystko co możliwe – tylko nie to

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Święto Szawuot – to święto darowania Tory na Górze Synaj. Nazywane jest też jeszcze „Świętem Plonów“ lub „Świętem Zbiorów“. Okazuje się, że wszystkie prawa, cała moralność, wszystkie praktyki duchowe, wszystkie religie zaczynają się od tego punktu – od góry Synaj.

Odpowiedź: Propozycja jest z góry, odkrycie z góry światu metody jego istnienia i stopniowej naprawy do takiego poziomu, kiedy świat wejdzie w wieczność i doskonałość.

Pytanie: Co zostało powiedziane z góry światu?

Odpowiedź: Światu powiedziano tak: nasz świat istnieje na niskim, materialnym poziomie i istniejemy w nim jak egoistyczne, najbardziej szkodliwe, najbardziej nikczemne, nic nie warte stworzenia w porównaniu ze wszystkimi innymi stworzeniami natury. Ale mamy możliwość wzniesienia się na najwyższy poziom całej natury, to znaczy do jej wyższego korzenia, który znajduje się w nieskończoności w stosunku do nas według wysokości.

Możemy to zrobić. W przeciwnym razie nasze życie tutaj, na tej planecie będzie przez cały czas przerywane życiem i śmiercią, życiem i śmiercią każdego z nas, wszystkich. A między życiem i śmiercią będą jeszcze wojny, cierpienia, głód i mnóstwo innych problemów. Tak więc cała nasza egzystencja będzie jednym ciągłym cierpieniem.

Pytanie: A co zostało powiedziane? Jak dojść do tego dobrego stanu, o którym Pan mówił?

Odpowiedź: Bardzo prosto. Główne prawo Tory – to „kochaj bliźniego jak siebie samego”. To wszystko! A dalej – idź i wypełniaj.

Pytanie: Czy to było powiedziane dokładnie w tym momencie? Dlaczego tego nie usłyszeliśmy

Odpowiedź: Bo my niczego nie usłyszeliśmy. Usłyszeliśmy, co tam się mówi, i od razu zapytaliśmy: „Czy masz inną Torę?” Odpowiedź była taka: „Nie, innej Tory nie ma. To jest dla ciebie najlepsze, chociaż ty tego nie rozumiesz. Dlatego weź i wypełniaj”.

Komentarz: To okazuje się, że od tysiącleci unikamy tego prostego prawa…

Odpowiedź: Tak. Tylko nie to!

Pytanie: Czy to symbolizuje święto Szawuot? Żyjcie według tego prawa – i wszystko będzie dobrze

Odpowiedź: Tak. Ale Szawuot – to jednak święto dla zaawansowanych ludzi. To ludzie, którzy byli w swoim egoizmie, odczuli jego szkodliwość i nieuchronność. Zrozumieli, że jedyną możliwością, aby się go pozbyć – jest po prostu ucieczka od niego! A gdy uciekali, to byli gotowi na wszystko, nawet na śmierć, byle tylko nie pozostawać w egoizmie! Dlatego rzucili się do morza i pokonali je bez przeszkód. Doszli do stanu, w którym byli gotowi przyjąć prawa wyższego świata zamiast naszych egoistycznych praw naturalnych, – jak to się mówi „zrobić i usłyszeć”.

To było podczas otrzymywania Tory. Co to jest otrzymanie Tory? To znaczy, że przyjmuję na siebie prawa wyższego świata. Nie chcę żyć w naszym ziemskim świecie tak, jak istniejemy obecnie, gdy jest coraz gorzej i gorzej (to nam obiecuje Tora), ale chcę wznieść się wyżej do właściwości, do praw wyższego świata. Te prawa są proste: miłość do bliźniego, miłość do wszystkich, przyjmowanie każdego jako części swojego ciała, swojej duszy, swojego „ja”.

Pytanie: Te prawa są tak bardzo aktualne teraz, jak nigdy…

Odpowiedź: Tak, coraz bardziej. Dlatego że jesteśmy egoistami, postrzegamy wszystko zgodnie z tym, co czujemy w naszych egoistycznych właściwościach. Co możemy zrobić? Czujemy, że żyjemy niewłaściwie, a na to, jak żyć prawidłowo, zamykamy oczy, nie możemy przyjąć na siebie tego wyższego prawa miłości do bliźniego. Ile cię to kosztuje? Czy będziesz za to coś płacić? Nie. Czy będziesz za to cierpieć? Nie. Nie masz do czynienia z przeciwstawnymi odrzuceniami, antagonistycznymi relacjami – nie ma nic! Więc weź i zrób – „Nie mogę!”

Gdyby wręcz przeciwnie, była taka gra, że przeciwko tobie jest wróg, a ty jesteś przeciwko niemu. A tutaj nawet tego wroga nie widać, on jest wewnątrz ciebie, to twój egoizm i nic nie możesz zrobić. Dlatego w taki sposób egoizm nas kupuje.

Pytanie: Jak być z tym wężem wewnątrz mnie? Jak mogę zapanować nad nim? W końcu nadszedł czas!

Odpowiedź: To cała metoda, która wyjaśnia, jak to zrobić. Zasadniczo to nie ja to robię, ale wyższa siła. To ona wykonuje wszystko, ale na moją prośbę. A moja prośba może być tylko wtedy, gdy będzie poparta jeszcze przez ludzi wokół mnie. Będę myślał o ich naprawie, a nie o mojej naprawie, w taki sposób będziemy sobie wzajemnie pomagać. Należy tylko połączyć się z kilkoma innymi przyjaciółmi w intencji osiągnięcia takiego wzajemnego połączenia.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 30.05.2022


Co doprowadziło nas do takiego braku stabilności na świecie?

Rozwój ludzkiego pragnienia do odczuwania przyjemności objawia się nam dzisiaj we wszystkich jego niuansach, od walki o władzę między krewnymi po wojny między krajami i blokami. Pragnienie to prowadzi nas do ujawnienia naszej złej ludzkiej natury, abyśmy zrozumieli, że nie możemy dalej żyć w ten sposób, i abyśmy zdali sobie sprawę, że nie mamy innego wyboru, jak tylko wprowadzić zmiany, które pozwolą nam przetrwać.

Jako przykład niech posłuży podróż w głąb amazońskich lasów deszczowych. Wyobraźmy sobie spotkanie z rdzennymi mieszkańcami, którzy nie czują, że oni i ty jesteście innymi duszami. Każda osoba, która stanie na ich drodze, jest dla nich jak członek rodziny i nie mają złych zamiarów wobec innych. Dla porównania, poleć samolotem do jednej ze światowych metropolii i zwiedź jej wspaniałe zabytki kultury. Gdybyś nagle usłyszał za sobą szybkie kroki, serce zaczęłoby Ci szybciej bić i obejrzałbyś się za siebie, żeby sprawdzić, czy nie zostaniesz zaatakowany przez kogoś obcego.

Im bardziej rozwinięta jest dana kultura, tym bardziej odczuwa się w niej wyobcowanie, samotność, zagrożenie i strach. Nawet w domu, który powinien być bezpieczną przystanią dla człowieka, toczy się walka o władzę i ostra rywalizacja między rodzeństwem (kto jest silniejszy, kto odnosi większe sukcesy, kto ma władzę) i między małżonkami. W rozwiniętych społeczeństwach zanika poczucie naturalnej bliskości, ponieważ taka jest ludzka natura. Wewnętrznym motorem świata jest pragnienie przyjemności. To pragnienie rozwija się w nas i z jednej strony popycha nas do wymyślania zaawansowanych technologii oraz skomplikowanych i sprecyzowanych zdolności, a z drugiej strony stopniowo oddziela nas od siebie nawzajem. Niegdyś społeczeństwo ludzkie żyło wyłącznie w relacjach takich jak te między plemionami w Amazonii. Dziś w dużej mierze ludzie żyją w okrutnej, pełnej rywalizacji i uzbrojenia globalnej metropolii.

Już w przedszkolu można zaobserwować, jak działa to pragnienie, jak dzieci, które mają w rękach kilka zabawek i mogłyby oddać jedne innym, a zamiast tego trzymają się ich i nie dzielą się nimi. Dla nas, dorosłych, pragnienie odczuwania przyjemności jest ukryte pod warstwą grzeczności i wyrafinowania, ale wyraźnie się zwielokrotniło i nasiliło. Są to wskaźniki rosnącego egoizmu, czyli naturalnego dążenia do zaspokojenia własnych potrzeb bez względu na innych. Nawet jeśli zrozumiemy, że tak dalej być nie może i że niszczymy samych siebie, a wraz z nami świat, jak poradzimy sobie z narastającym w nas naturalnym pragnieniem otrzymywania korzyści dla siebie, kosztem innych? Skąd weźmiemy siłę, by się zmienić? W jaki sposób możemy kształtować pragnienie, by mieć przyjemność tylko dla siebie, tak abyśmy nadal czuli się blisko innych, przynajmniej do tego stopnia, by nie zjadać się nawzajem?

Zwierzęta też mają pragnienie przyjemności, ale jest ono ograniczone. Nie pozwala im się wzajemnie niszczyć. Pomiędzy wszystkimi formami życia zwierzęcego i roślinnego istnieje równowaga, wspierają się one i pomagają sobie nawzajem. Ale u ludzi ego rośnie w przekonaniu, że na świecie jest miejsce tylko dla jednej osoby – i to jestem ja! W rozwiniętym człowieku równowaga nie działa już instynktownie, lecz musi nauczyć się ją aktywować. Musimy nauczyć się, jak doprowadzić ludzkość do stanu, w którym nie będzie dominować presja egoistyczna, wyzyskująca i podbijająca innych, ale przeciwnie, aktywizująca pragnienie przynoszenia pożytku innym; rozwiniemy wtedy prawdziwe poczucie „my”.

Kiedy zaczynamy robić choćby małe kroki w kierunku połączenia, w woli człowieka ujawnia się nowa postawa, cecha dawania, która pochodzi z uniwersalnej siły natury – siły, która nas stworzyła. Oczekuje ona, że zmienimy nasze egoistyczne nastawienie i zmienimy nasze działania dla dobra wszystkich, łącznie z nami samymi.

Źródło: https://bit.ly/3Hh269b


Miłość i głód rządzą światem

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Liczba ludzi głodujących na świecie, wzrosła. Jest ich ponad osiemset milionów. Sześciokrotnie wzrosła liczba osób umierających z głodu. Naukowcy alarmują, że przyczyną są zmiany klimatyczne i ciągłe konflikty. Świat będzie głodował, jeśli tak będzie dalej. Mówią, że możliwy jest nawet wielki głód. Jak Pan uważa, czy to jest możliwe, że dojdzie do tego w naszym świecie, pełnym obfitości?

Odpowiedź: Na świecie nie ma żadnej obfitości. Tylko tak ci się wydaje. W ciągu jednego dnia wszystko może zniknąć. Wszystkie wielkie supermarkety, centra handlowe i wszystko inne, może być opróżnione w mgnieniu oka, na świecie nie będzie niczego – nawet tego, w co możemy się ubrać, nie mówiąc już o tym, co zjeść.

Pytanie: Czyli wystarczy jedna mała panika – a wszystko zostanie wykupione i od razu zniknie? Czy uważa Pan, że ta opcja jest możliwa?

Odpowiedź: Tak. Uważam że tak będzie. W inny sposób ludzkości nie przekona się.

Pytanie: To znaczy, nie bez powodu jest napisane w Torze, że tylko głód działał na ludzkość? Czy teraz też tak zadziała?

Odpowiedź: Tak jest powiedziane: „Miłość i głód rządzą światem”. Tak będzie. Osiągną miłość, ale tylko poprzez głód.

Pytanie: A jeśli wcześniej osiągnęliby miłość, to czy głodu nie będzie?

Odpowiedź: To prawda, ale… Kiedy głodując zrozumieją, że to nie głód jest problemem, ale brak miłości, wtedy to się zmieni.

Pytanie: To niech Pan jednak powie, do czego w rezultacie popchnie nas głód, jeśli będzie?

Odpowiedź: Abyśmy zaczęli poważnie uświadamiać sobie problemy życia, a raczej nasze własne problemy i zadawać sobie pytanie: „Co musimy zmienić w sobie, po to aby natura odnosiła się do nas inaczej?”

Aby to zrobić, musimy zmienić swój stosunek do innych. Wtedy natura również będzie odnosić się do nas lepiej. To znaczy, że jeśli będę kochać innych, mimo wszystko starać się zablokować mój wiecznie rosnący egoizm, to w takim przypadku również natura będzie odnosić się do mnie inaczej. Powinienem pokazać naturze, że pragnę zmiany natury w stosunku do mnie.

Pytanie: Czy wystarczy to, że ja rozumiem, dlaczego natura wywiera na mnie taką presję, i chcę się zmienić? Czy wystarczy prośba że „ja chcę się zmienić”?

Odpowiedź: Oczywiście.

Komentarz: Oznacza to, że nie jest wymagane od nas, abyśmy do tego doszli. Od nas wymaga się wypowiedzenia: „Chcę”.

Odpowiedź: Nie możesz zmienić siebie. W żadnym wypadku! Ale uświadomić sobie to, że musisz się zmienić – tak. Uświadomić sobie, że to zależy od twojej prośby do natury, – to również tak. Osiągniemy to.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 05.08.2021


Wszystko będzie dobrze

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Według danych ONZ na dzisiaj, 40% pokładów ziemi na świecie jest określane jako zdegradowane, to znaczy pozbawione zasobów naturalnych, wody, drzew i roślinności. Te szkody są zrozumiałe i z czego wynikają – z działalności gospodarczej człowieka, gdy rolnictwo wyciska wszystko z ziemi, kiedy wycina się lasy, wydobywa minerały, następuje zanieczyszczenie przemysłowe i tak dalej. W taki sposób zbliżamy się do głodu. Mówi się, że w przyszłym roku, 2023, w wyniku tych wojen i katastrof ekologicznych spodziewany jest poważny głód.

Ale mimo wszystko chcę Pana zapytać o Stwórcę. Cały czas słyszymy, co się dzieje, cała ta katastrofa ekologiczna. Stwórca stworzył tę niebieską planetę z cieniem, z wodą, z minerałami, ze wszystkim, co niezbędne dla człowieka, jakby go tutaj osiedlił. Czy naprawdę nie było wiadomo, że osiadł tu potwór o okropnej egoistycznej naturze?!

Odpowiedź: Nie potwór. Dane mu są wszystkie warunki, po to aby uświadomić sobie, kim jest. A uświadomienie jest możliwe tylko z przeciwstawnego stanu. Tylko i wyłącznie z przeciwnego stanu! Dlatego rzeczywiście, chociaż człowiek jest potworem, ma szansę poczuć siebie i wznieść się na najwyższy poziom – do poziomu Stwórcy. Stwórca nie jest do tego zdolny. A my zostaliśmy przez Niego stworzeni specjalnie w takim stanie.

Pytanie: To znaczy na początku On stworzył nas w tak wspaniałych warunkach, które teraz po pełnym programie niszczymy wojnami, relacjami między sobą i tak dalej. Czy to było świadome ze strony Stwórcy?

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: To znaczy, że musimy osiągnąć jakiś niższy punkt, że rzeczywiście jesteśmy dzikusami i bestiami? I po to musimy zniszczyć całą planetę?! Nie żal tego?

Odpowiedź: Nie niszczyć tego fizycznie, wystarczy nam zobaczyć, co robimy, uświadomić to sobie. Chodzi o to, że jeśli człowiek jest głupi, to musi opuścić się do tego stanu fizycznie. A jeśli jest mądry, to może nie opuszczać się fizycznie, ale wystarczy to zobaczyć z daleka. A to wystarczy, aby zrozumieć ten stan i nie pożądać go.

Komentarz: Ale jeśli nie czujemy Gospodarza, a czujemy siebie gospodarzami, to nigdy się to nie wydarzy, to co Pan mówi. Przecież nie czujemy, że coś kradniemy i niszczymy.

Odpowiedź: Zaczniemy od bólu, ze strachu, ze wszystkich problemów, będziemy krzyczeć: „Dokąd iść?! Co robić?!” Nie mamy gdzie uciec z tej Ziemi. Sama ziemia płonie pod stopami ludzkości. Zaczniemy czuć, że nie mamy innego wyjścia, jak tylko odkryć tę siłę, która nami zarządza. Wtedy zaczniemy ją odczuwać. Kto nami zarządza? Kto do tego dopuścił? Kto to zrobił? Z punktu widzenia naszego egoizmu to wygląda tak. Gdzie jest ten łotr, który stworzył dla nas takie warunki?!

Zaczniemy przy tym uświadamiać sobie, że to my sami, jak się okazuje, zrobiliśmy to – z dobrych stanów, jak jest powiedziane: „I Bóg umieścił człowieka w Rajskim Ogrodzie”. A dalej popatrz, co człowiek zrobił z tego wszystkiego. Naruszył wszystkie warunki, wszystkie prawa. Bóg osadził człowieka na tej Ziemi a on ją niszczy. I pewnie będzie niszczył ją praktycznie do granic możliwości.

Dopiero wtedy poczuje, że nie ma innego wyjścia, że musi się zmienić! Nie zmieniać Ziemi i wszystkiego wokół, ale zmienić siebie. Jak tylko uświadomi sobie, że naprawa świata polega na naprawie samego siebie, wtedy osiągnie uświadomienie sobie zła. A nic więcej nie jest potrzebne. Nie potrzebujemy samego zła, potrzebujemy tylko uświadomienia sobie zła. Jak tylko człowiek uświadomi sobie zło i powie „Oj, Auć”, to właśnie wtedy najniższy punkt zostanie przekroczony i zacznie się wznosić.

Komentarz: Ale przecież zniszczyliśmy ten Ogród Eden. Gdzie będziemy się podnosić? Dali nam raj, a my go zniszczyliśmy.

Odpowiedź: To wszystko jest wewnątrz nas!

Komentarz: A wszystkie te zasoby, wszystkie zniszczone ziemie, ekologia?

Odpowiedź: Nie! To wszystko są bzdury! Nagle odkryjesz, że zaczynasz wzrastać w zupełnie innym miejscu, nie na tej planecie. Nie potrzebna jest ci planeta i fizyczny świat. To wszystko nie jest potrzebne! Tobie potrzebne są tylko relacje. Żyjesz tylko w związkach, poza ciałami. To jest właśnie stan raju. To jest autentyczny, prawdziwy stan! A nasz świat nazywa się wyobrażonym. Zaczniesz żyć w tym niebiańskim stanie. „I osiedlimy się w nim”.

Pytanie: A ten świat – jakby go nie było?

Odpowiedź: Dlatego właśnie nazywa się „światem wyobrażonym”.

Pytanie: To znaczy że jakby zrobił swoje i może zniknąć?

Odpowiedź: Tak, istnieje w naszych nienaprawionych pragnieniach, intencjach, właściwościach, po to abyśmy to wszystko uświadomili sobie i zechcieli wznieść się do stanu prawdziwego, zechcieli wydostać się z tego złudzenia – „byliśmy jak we śnie”, trzeba wyjść z tego snu.

Komentarz: Oby jak najprędzej.

Odpowiedź: To zależy od pragnienia. Wszystko będzie dobrze.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 28.04.2022


Polaryzacja i sieci antyspołeczne

Z dnia na dzień przybywa podziałów i polaryzacji, więcej gniewu i nienawiści, wzmożonych i umacnianych coraz większym zalewem informacji ze strony mediów społecznościowych. Taki jest wniosek z najnowszych badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Yale. Ale czy ktoś jest naprawdę zaskoczony tym odkryciem?

Według badań, których autorami są Yale, Uniwersytet w Pensylwanii i Uniwersytet Południowej Karoliny, więcej informacji nie oznacza większego pluralizmu, a jedynie intensyfikację już spolaryzowanych poglądów. Jednostki mają tendencję do czytania i przyswajania tylko tych materiałów, które potwierdzają ich dotychczasowe przekonania, co stanowi swego rodzaju „tendencję do potwierdzania”.

Nie widzę w tym nic nowego. Przecież jest napisane i wiadome: „Skłonność serca człowieka jest zła od jego młodości” (Gen 8:21)”. To znaczy, że wszyscy jesteśmy pod kontrolą egoistycznego pragnienia, w ciągłym dążeniu do samozadowolenia. Ta tendencja istnieje nie tylko w każdym człowieku, ale na niej opiera się całe społeczeństwo. Relacje rodzinne, narodowe i międzynarodowe – cała ludzkość jest zbudowana na systemach egoistycznych. Jest to naturalne i logiczne, ponieważ wszystko w przyrodzie, także na poziomie nieożywionym, wegetatywnym i ożywionym, działa tak, aby uzyskać maksimum przyjemności przy minimalnych nakładach.

To, co zaczęło się jako pragnienie twórców algorytmów sieci społecznościowych, by walczyć o naszą uwagę, bombardować nas, byśmy żyli na ich platformach, i czerpać zyski finansowe poprzez wpływanie na treści marketingowe, doprowadziło do intensywnych wysiłków, by złamać te algorytmy i zrozumieć, jak na nas działają, ale tym, co naprawdę wymaga głębszego zbadania, jest nasza ludzka natura.

O wiele lepiej jest zbadać i dowiedzieć się, kim naprawdę jesteśmy. Nasz zły instynkt to tykająca bomba o ogromnym negatywnym potencjale; z dnia na dzień będziemy się o tym coraz bardziej przekonywać. Dużą korzyść przynosi przyswojenie faktu, że w pewnych warunkach środowiskowych nie zawahamy się działać na swoją korzyść, nawet jeśli odbywa się to kosztem innych, szukamy własnej chwilowej przyjemności, nie mając wyrzutów sumienia wobec nikogo, kogo moglibyśmy skrzywdzić, aby ją osiągnąć. Światełkiem w tunelu jest to, że w pewnym momencie nie będziemy w stanie dłużej tolerować potwora, którego stworzyliśmy własnymi rękami, i zgodnie zdecydujemy się go zniszczyć lub przynajmniej skierować w odpowiednie miejsce w celu reedukacji.

Nie mamy pojęcia, jak bardzo nasz mózg jest zniszczony, gdy zostaje zainfekowany tą polaryzującą chorobą. Zgodnie z naszą ewolucją musimy w końcu stać się bardziej zrównoważoną ludzkością, ale dopóki tak się nie stanie, zamiast łączyć się w jeden globalny system, pozwalamy, aby nasze egoistyczne pragnienia kontrolowały nas i rozdzielały, a umysł, który reaguje na naszą wolę, współpracuje z nami. W rezultacie rozwodzimy się, rozdzielamy, kłócimy, dzielimy i przysparzamy sobie więcej kłopotów, za które drogo płacimy.

Kiedy nie potrafimy załatwić spraw racjonalnie, zdroworozsądkowo, przepełnia nas gniew i wściekłość, a pod presją wybuchamy. Portale społecznościowe odzwierciedlają naszą naturę i rozpalają antagonistyczne pasje. Wystarczy skrajna opinia wyrażona z drugiej strony barykady, aby podnieść nasz próg wzburzenia i wytrącić nas z równowagi emocjonalnej. Nie pomoże usuwanie toksycznych treści ani cenzurowanie podżegających filmów i tweetów. W ostatecznym rozrachunku tylko na krótko ograniczymy szkodliwe zło, a wkrótce będziemy kontynuować nasze destrukcyjne nawyki aż do kolejnej erupcji.

Aby zmienić kierunek myślenia, musimy rozpoznać, stawić czoła i przyznać się do naszej szkodliwej natury oraz mówić o rządzącym nami ludzkim egoizmie. Większa świadomość może przekonać społeczeństwo do zgody na wyeliminowanie tego zła rządzącego naturą. Właściwe i poważne rozpoznanie sprawi, że każdy sam uświadomi sobie, że myślenie i postępowanie w złej wierze wobec innych powoduje podział, który stopniowo prowadzi do samozniszczenia.

Ten proces musi się dokonać we wszystkich naszych systemach społecznych, a stamtąd rozprzestrzeni się także na sieci społeczne, które są odzwierciedleniem nas samych. W sposób naturalny będziemy więc uchwalać prawa, które będą uzgadniane przez użytkowników mediów społecznościowych i będą zabraniać nam beztroskiego zachowania wobec innych, będzie to rezultat zrozumienia faktu, że to zło w końcu uderza w nas.

Na etapie sięgania do sieci i dokonywania interwencji, dobrze byłoby opracować pozytywny algorytm, który zachęca do bliskości i jedności, który daje poczucie więzi, wszystko po to aby przynosić nam korzyści i osładzać nam życie. Tak jak sieci społecznościowe wkroczyły w nasze życie z wielkim impetem i zmieniły je zasadniczo, tak samo ten pozytywny algorytm może zostać wdrożony z wielkim sukcesem. Tylko wtedy zaczniemy budować prawdziwe sieci społecznościowe.

Źródło: https://bit.ly/38wKwkj


Restrukturyzacja ludzkości

Wojna w Europie, która trwa dłużej, niż ktokolwiek się spodziewał i której końca nie widać, wirus, który mutuje i z łatwością pokonuje naukowców, pozornie niepowstrzymana inflacja, nieprawidłowo zerwane łańcuchy dostaw i inne światowe kryzysy uderzają w ludzkość. Ale te ciosy mają szersze działanie niż tylko wyrządzanie bólu, one restrukturyzują świat. Prowadzą całą planetę – minerały, rośliny, zwierzęta i ludzi – w kierunku stanu harmonii i równowagi, mimo że ludzkość rozpaczliwie próbuje go uniknąć. Faza, przez którą przechodzimy, jest bardzo szczególna. Wyłania się nowy, pokojowy i harmonijny stan, a jest on bolesny tylko dlatego, że stawiamy mu opór, ponieważ chcemy rządzić, nawet gdy nasze decyzje działają na naszą niekorzyść.

Wszystko, co dzieje się dziś na świecie, wskazuje na jasny i prosty fakt: nie mamy pojęcia o co chodzi. Nie mamy pojęcia, dlaczego tak się dzieje, jak sprawić, by świat działał na naszą korzyść, jak zabezpieczyć przyszłość naszą i naszej planety. Kryzys klimatyczny, spowolnienie gospodarcze i nieustanna przemoc na arenie międzynarodowej to symptomy zepsutego systemu. A system jest zepsuty, ponieważ nie chcemy uznać i działać zgodnie z jednym prostym faktem: na dobre i na złe jesteśmy ze sobą połączeni i zależni od siebie nawzajem. Dlatego musimy pracować dla siebie nawzajem, a nie przeciwko sobie.

Światowe kryzysy pokazują nam, że w pojedynkę nie jesteśmy w stanie rozwiązać żadnego problemu. Stopniowo, poprzez ból, nauczą one nas, że musimy nauczyć się współpracować. Będzie to początek restrukturyzacji świata. Natura pozostawi nam tylko dwie możliwości: albo sami nauczymy się współpracować albo tak jak do tej pory to się działo natura zmusi nas do współpracy. Pierwsze rozwiązanie jest bezbolesne i szybkie; drugie to obecna droga – pełna zawirowań i udręk.

Weźmy na przykład wirus. Gdybyśmy pracowali razem na całym świecie, już dawno bylibyśmy od niego wolni. Ponieważ odmawiamy, wirus wciąż się rozprzestrzenia i pokonuje nasze wysiłki. Albo weźmy na przykład niedobór żywności. Jest on pozorny; nie ma żadnego niedoboru żywności. Ludzkość produkuje o wiele więcej względem zapotrzebowania. Ponieważ rozdzielamy ją nierównomiernie, część świata jest nadmiernie zaopatrzona, inni głodują, a nadwyżki żywności są wyrzucane i zanieczyszczają planetę. Jest to kryzys wywołany wyłącznie przez człowieka, który nie powinien mieć miejsca.

Podobnie jest z żywnością i opieką zdrowotną, tak samo jest z dostępem do edukacji, mieszkań, rozwojem gospodarczym i każdym innym obszarem ludzkiego zaangażowania. Jeśli dodamy do tego niekończący się wyścig w uzbrojeniu, otrzymamy przepis na niekończące się ubóstwo, nędzę, frustrację i w końcu przemoc. Teraz, kiedy sprawy zaszły już za daleko, kryzys dosięga wszystkich. To sposób, w jaki natura mówi, że jeśli nie będziemy współpracować, nikomu się nie uda. Żaden kraj nie może prosperować w odosobnieniu od innych krajów. Każdy kraj jest uzależniony od rynków światowych – od surowców z innych krajów, od produktów wytwarzanych za granicą oraz od żywności, której sam nie jest w stanie wyprodukować.

Gdy walka o prześcignięcie innych krajów osiągnie pewien pułap, szkody, jakie wyrządzamy innym, zaczynają do nas wracać. W tym momencie następuje globalne załamanie. Tak właśnie dzieje się dzisiaj. Możemy nadal walczyć ze sobą i sprawiać, że nasze życie będzie coraz trudniejsze, a w końcu stanie się nie do zniesienia, albo możemy przestać walczyć ze sobą i sprawić, że życie wszystkich będzie łatwe i bezpieczne. W końcu wybierzemy to drugie rozwiązanie, ponieważ nikt nie chce cierpieć. Pozostaje tylko pytanie, ile czasu nam to zajmie i jakim kosztem. Restrukturyzacja ludzkości musi się dokonać, nasz wybór leży pomiędzy szybką i łatwą drogą, a długą i bolesną. Obecnie jesteśmy zdecydowanie na tej drugiej.

Źródło: https://bit.ly/3MO5av8


Kryzys chipowy weryfikuje nasze złudzenia o niezależności

Po dwóch latach powracających lockdown-ów oraz konieczności przyjmowania szczepionek i nakazów noszenia maseczek, mimo prób przywrócenia normalności rzeczywistość wydaje się mieć swój scenariusz. Najnowszym z nich jest niedobór chipów krzemowych zwanych „półprzewodnikami”, które obsługują nie tylko komputery, ale większość rzeczy używanych przez współczesną cywilizację. Kryzys półprzewodnikowy, zwany też „kryzysem chipowym”, stał się zagrożeniem dla światowej gospodarki i stabilności społeczeństwa. Skoro przez ostatnie dwa lata nie chcieliśmy się uczyć, to teraz nowe zagrożenie pokaże nam, że jeśli nie będziemy starali się nawiązywać pozytywnych relacji między sobą, to poważnie utrudnimy, a może nawet całkowicie utracimy nasz wygodny styl życia.

W swoim salonie samochodowym w Stoke-on-Trent w Anglii Umesh Samani, który jest także przewodniczącym Niezależnego Stowarzyszenia Dealerów Samochodowych, ubolewa nad brakiem chipów komputerowych. Mówi BBC, że jego klient chce tylko białego, standardowego modelu VW Golfa z ręczną skrzynią biegów, ale Samani nie potrafi powiedzieć, kiedy go dostanie. Może to być wiele miesięcy, a obawia się, że nawet rok. Według pana Samaniego producenci często mówią mu, że winny jest niedobór chipów komputerowych.

Kryzys związany z układami scalonymi dotyka wszystkich. Jak podaje Reuters, „Biały Dom przeprowadził niejawne spotkanie… z niektórymi amerykańskimi ustawodawcami na temat poważnych zagrożeń dla amerykańskiej gospodarki wynikających z problemów z łańcuchem dostaw półprzewodników, naciskając na Kongres o przydział dofinansowania w wysokości 52 miliardów dolarów na rzecz ich produkcji. Dyrektor Narodowej Rady Gospodarczej Białego Domu, Brian Deese, powiedział dziennikarzom: „Według najłagodniejszych szacunków brak dostępnych półprzewodników prawdopodobnie zmniejszy PKB o cały punkt procentowy w 2021 r.”.

Co gorsza, trajektoria jest negatywna. „Wojna Rosji na Ukrainie może sprawić, że produkcja neonu, gazu o kluczowym znaczeniu dla zaawansowanej produkcji półprzewodników, spadnie do niepokojąco niskiego poziomu, w czasie, gdy świat już zmaga się z niedoborem układów scalonych” – czytamy w raporcie CNBC. Jednocześnie są tacy, dla których ten kryzys to szczęśliwy traf. Na przykład McKinsey & Company, jedna z największych firm konsultingowych na świecie, wyjaśnia na swojej stronie internetowej, w jaki sposób „firmy produkujące półprzewodniki mogą podążać różnymi drogami, aby wykorzystać nowe możliwości w sytuacji, gdy popyt nadal przewyższa podaż”.

Podejście McKinsey’a jest tradycyjnym podejściem kapitalistycznym. Jednak to, co sprawdzało się przez dziesięciolecia, teraz już się nie sprawdza. Lekcja, jaką powinniśmy wynieść z wielu równoległych kryzysów, jest taka, że musimy się szybko obudzić z naszych złudzeń o niezależności, ponieważ jesteśmy całkowicie połączeni i współzależni. To nie jest nowość. Jesteśmy połączeni i zależni od siebie nawzajem już od wielu dziesięcioleci. Różnica polega na tym, że do niedawna mogliśmy udawać, że tak nie jest, i uchodziło nam to na sucho. Walczyliśmy ze sobą na wszystkich możliwych płaszczyznach: fizycznej, ekonomicznej, politycznej i społecznej. Jednocześnie handlowaliśmy ze sobą tak, jakby nie było żadnej walki ani rywalizacji.

Dziś jednak postawa ‘po trupach do celu’ ograniczyła naszą zdolność do utrzymywania sprawnych systemów. Tak jak odmawianie dostarczenia szczepionek do krajów, których nie było na nie stać, spowodowało rozprzestrzenienie się mutacji wirusa na cały świat, tak odmowa przyjęcia chipów półprzewodnikowych z innych krajów, czy to przez zakaz kupna, czy przez niszczenie zakładów lub łańcucha dostaw kluczowych minerałów, obróci się przeciwko każdemu, kto zastosuje taką taktykę. Chipy są niezbędne we wszystkich urządzeniach – od mikrofalówek po superkomputery. Bez nich nie będziemy w stanie uprawiać i gotować żywności, produkować nowych samochodów, jeździć windami do naszych mieszkań, konstruować urządzeń medycznych ratujących życie, komputerów, samolotów i rakiet. Krótko mówiąc, chipy są po prostu zbyt ważne, by można było pozwolić na to, by jeden kraj odmawiał ich innym.

Gdy stajemy się zbyt samolubni, wytrąca to system z równowagi. Zamiast wspierać się nawzajem i korzystać z sukcesów innych, staramy się dominować i uciskać siebie nawzajem. Kiedy takimi się stajemy, każde działanie znajduje swe uzasadnienie. Problem polega na tym, że w wojnie wszyscy przegrywają, a rezultatem jest globalny kryzys, na którym cierpią wszyscy. Jeśli nie zrozumiemy tego przesłania podczas jednego kryzysu, nadchodzi drugi, bardziej wyniszczający, który ma to samo do przekazania. Jeśli nadal nie zrozumiemy przekazu, pojawia się trzeci, silniejszy.

To jest nauka drogą zgodną z naszą naturą, przebiega w bólu i cierpieniu. Jednak poprzez edukację możemy nauczyć się o naszej współzależności i wynikającego z niej obowiązku współpracy i tworzenia zrównoważonego społeczeństwa. Jeśli zaakceptujemy nieuchronny fakt o naszej wzajemnej zależności, wtedy nauczymy się z tym pracować w sposób przynoszący rzeczywiste korzyści wszystkim, a nie tylko najpotężniejszym, podczas gdy reszta ludzkości jęczy z bólu i stara się ich obalić w rewolucji, co powiększa cierpienie ludzkości.

Źródło: https://bit.ly/3ySMk1S