Artykuły z kategorii Społeczeństwo

NOSIĆ CZY NIE NOSIĆ? OTO JEST PYTANIE

Nosić maskę czy nie nosić maski? Oto jest pytanie! Gdy świat zmaga się z drugą (a czasem trzecią) falą Covid-19, kraje debatują czy, gdzie, i w jakich sytuacjach powinny wprowadzić obowiązek noszenia masek. Władze twierdzą, że maski są niezbędne do zapobiegania infekcjom. To prawda, ale nie z powodów, o których z natury myślimy. Maski nie chronią nas przed zarazkami innych ludzi; chronią innych ludzi przed naszymi zarazkami. Z tego powodu tylko wtedy, gdy wszyscy będziemy przestrzegać przepisów dotyczących noszenia masek, zostaniemy wyleczeni z wirusa. W ten sposób zostaniemy wyleczeni z braku wzajemnej odpowiedzialności w naszym społeczeństwie.

Według Center for Disease Control and Prevention (CDC), „Maski mogą pomóc w zapobieganiu rozprzestrzeniania się wirusa z zarażonych COVID-19 na inne osoby”. Zwróć uwagę na wyjaśnienie podane przez CDC: „Maski są zalecane, jako prosta bariera, aby zapobiec przedostawaniu się kropelek z dróg oddechowych do powietrza i na inne osoby, w szczególności podczas kaszlu, kichania lub mówienia”. Innymi słowy, CDC mówi nam, że maski nie mają na celu ochrony nas przed innymi, ale mają chronić innych przed nami. Mówiąc prościej, jeśli wszyscy będziemy zachowywać się tak, jakbyśmy byli zarażeni, zlikwidujemy pandemię w ciągu kilku tygodni.

Co ciekawe, okazuje się, że noszenie maski, to akt dobroci, nawet jeśli chcemy tylko sobie pomóc.

Natura w swój subtelny sposób uczy nas, że dawanie jest dobre dla dawcy. Otwiera nasze umysły na to, że jesteśmy od siebie zależni. Pokazuje nam, że będziemy bezpieczni tylko wtedy, gdy myślimy o sobie nawzajem. Ponieważ jesteśmy niechętni do dawania, opiekowania się i pomagania innym, władze zachęcają nas do noszenia masek dla własnego bezpieczeństwa. Nie mylą się; maski nas chronią, ale tylko wtedy, gdy noszą je inni ludzie. Nosząc maski, chronimy innych!

Im bardziej zwracamy uwagę na wskazówki natury, tym szybciej nauczymy się właściwie zachowywać w nowej rzeczywistości, którą nam narzuciła. W tej rzeczywistości jesteśmy od siebie zależni i wspieramy się. Nie możemy żyć, nawet fizycznie, bez siebie nawzajem, dlatego musimy budować nasze systemy społeczne tak, aby zaspokajały potrzeby wszystkich ludzi. W nowej rzeczywistości nie będzie wyzysku, alienacji ani ucisku, ponieważ agresor odczuje konsekwencje. Każda krzywda, jaką ludzie wyrządzają innym, wróci i będzie ich prześladować, jak bumerang.

Nadal nie jest jasne, czy to tam zabiera nas natura, ale jej subtelne wskazówki pokazują nam, dokąd zmierzamy. Natura traktuje nas uprzejmie; pozostawia nam wybór: szybko się uczyć, wyleczyć nasz świat i wprowadzić ludzkość w nową erę lub pozostać upartym i nauczyć się drogą trudną i w bolesny sposób – o tym, że aby chronić siebie musimy chronić innych.

Źródło: https://bit.ly/3ppHGRM


Zbudowanie mostu wymaga pracy z dwóch przeciwnych stron

Jedność powinna całkowicie zajmować jeden poziom i być ponad wszystkim, co oznacza, że możemy w niczym się nie zgadzać, ale suma summarum jesteśmy jednym narodem.

Lewica i prawica nie pójdą na kompromis. Nie mogą, ponieważ egocentryzm człowieka stale rośnie, a ludzie stają się coraz bardziej uparci i nietolerancyjni. Nic na to nie poradzimy; natura rozwija nasz egoizm, tak jak rozwija każdą roślinę i zwierzę. Jedyne, co możemy zrobić, to użyć naszego ego w sposób pozytywny lub negatywny. Jeśli wybierzemy to pierwsze, ludzkość wzniesie się na nowe wyżyny w każdym aspekcie życia. Jeśli wybierzemy to drugie, zostaniemy uwikłani w III wojnę światową.

Ponieważ natura sprawia, że ​​nasze ego nabiera rozpędu, z pewnością staniemy się jeszcze bardziej podzieleni niż już jesteśmy. Co więcej, jak widzimy w Ameryce, ego podzieliło naród na dwie połowy, które są prawie identyczne pod względem wielkości. A ponieważ natura sprawia, że ​​jesteśmy coraz bardziej uparci, pozostawia nam dwie możliwości: walczyć na śmierć i życie lub wyjść poza nasze spory, i znaleźć jedność ponad nimi.

Aby wybrać drugą opcję i uchronić się przed zniszczeniem, musimy uczynić z jedności najwyższą wartość w naszym życiu. Nie musi to być sprzeczne z żadnymi z aktualnie wyznawanych przez nas wartości, takich jak oddanie Bogu, troska o środowisko, kampanie na rzecz praw kobiet, patriotyzm lub jakiekolwiek inne, które są dla nas ważne. Jedność powinna znajdować się na innym poziomie, co oznacza, że możemy się nie zgadzać, co do wszystkiego, ale w końcu jesteśmy jednym narodem.

W tym narodzie jest miejsce dla każdej wiary, rasy, koloru skóry, płci, programu politycznego i innych, jakie tylko mogą przyjść Ci do głowy. Ale tak, jak powinno być w dynamicznej demokracji, różnorodność sprawia, że ​​każda frakcja świeci jeszcze jaśniej. Bez różnorodności nie bylibyśmy w stanie myśleć, oceniać, uczyć się i rozwijać, jako jednostki. Bylibyśmy robotami, których perspektywy są w nich zainstalowane w dzieciństwie, i nie moglibyśmy się dalej rozwijać.

A życie to rozwój i zmiana! Życie to narodziny i śmierć, dzień i noc, przypływy i odpływy, burza i spokój. Życie to niezliczone przeciwieństwa, które przeplatają się ze sobą, tworząc niezliczone kolory i odcienie oraz zachowując wieczną harmonię i równowagę. Ci, którzy chcą zniszczyć różnorodność, chcą zniszczyć życie.

Nie możemy mieć wspólnej płaszczyzny, ani nie powinniśmy, ponieważ to byłby koniec naszego istnienia, jako istot ludzkich. Dopiero, gdy weźmiemy tych, którzy myślą inaczej od nas i zbudujemy z nimi baldachim jedności ponad naszymi różnicami, odkryjemy, dlaczego jesteśmy oddzieleni: ponieważ zbudowanie mostu wymaga pracy z dwóch przeciwnych stron.

Źródło: https://bit.ly/3pocQZX


Podzielone Stany Zjednoczone

Gorzkie podziały polityczne w Ameryce znajdują swe odbicie w stosunkach osobistych. Podczas gdy połowa narodu hucznie świętuje, druga połowa jest przygnębiona i sfrustrowana ewentualnymi oszustwami w procesie wyborczym. Rozłamy wokół przywództwa, kierunku i wizji narodu pogłębiły się i prowadzą do podziału społecznego na dwa przeciwstawne obozy.

Czy w obecnych okolicznościach możliwe będzie znalezienie wspólnej płaszczyzny? Z pewnością jest to możliwe, ponieważ nie mamy innego wyjścia. To kwestia o znaczeniu egzystencjalnym.

Niedawny sondaż przeprowadzony przez niezależny instytut badawczy wykazał, że 8 na 10 Republikanów uważa, że ​​Partia Demokratyczna została przejęta przez socjalistów, podczas gdy 8 na 10 Demokratów uważa, że ​​Partia Republikańska została przejęta przez rasistów. Obie strony, każda z własnej perspektywy, uważają, że ważą się losy i są zagrożone, podstawowe wartości i charakter narodu.

W wyniku różnic politycznych przyjaciele zostali podzieleni. To samo działo się w rodzinach, których członkowie mają odmienne poglądy na temat tego, który kandydat i partia mają najbardziej odpowiednie cechy i zasady, aby zajmować najwyższe urzędy w USA. Wyścig prezydencki w 2020 roku pokazuje, że opinie o tym, kto jest bardziej odpowiednim kandydatem nie tylko na naczelnego wodza, ale tak zwanym „liderem wolnego świata”, zniszczył nawet silne i trwające od dziesięcioleci relacje.

Takie oznaki erozji w relacjach osobistych jak te, zostały zidentyfikowane w ankiecie przeprowadzonej przez Pew Research Center przed wyborami. Ankieta wykazała, że ​​większość wyborców Trumpa i Bidena stwierdziła, że ​​ma „tylko kilku” lub „w ogóle nie ma przyjaciół”, którzy popierają kandydata drugiej partii politycznej.

Chociaż prawdą jest, że nasze środowisko wpływa na nasze opinie i decyzje, w głębi duszy każdy człowiek rodzi się z określonymi tendencjami i preferencjami. Od urodzenia skłaniamy się z natury do określonej strony, w lewo lub w prawo. Ludzkość została stworzona z tym naturalnym symetrycznym podziałem, w którym każda strona całym sercem wierzy, że jej perspektywa jest właściwa, a druga strona jest całkowicie błędna.

Krótko mówiąc, nie ma na świecie ani jednego pomysłu, który mógłby połączyć wszystkich ludzi. Wspólną prawdę można znaleźć tylko pośrodku, między przeciwieństwami.

Tak jak Ziemia ma biegun północny i biegun południowy, tak natura dzieli ludzi na dwa równe obozy (jak obecnie widzimy na przykład w USA) w jakimś celu. Zarówno lewica, jak i prawica wzmocnią się na swoich przeciwnych pozycjach. Czemu? Ponieważ ta polaryzacja między prawicą a lewicą w końcu ujawni Amerykanom potrzebę budowania wspólnej przyszłości, potrzebę odkrycia ścieżki między dwoma biegunami, która pozwoli wszystkim się rozwijać.

Kontrastowe stanowiska razem ujawnią wspólny mianownik, który teraz nie istnieje. Prawdę mówiąc, ujawni się źródło całej rzeczywistości – siła zdolna zrównoważyć przeciwne strony, aby otworzyć przestrzeń dla pokojowego współistnienia.

Wszystkie możliwe formy rzeczywistości powinny wzajemnie się uzupełniać, a nie wykluczać inne. Spełnienie dla wszystkich możliwe jest tylko na płaszczyźnie pośredniej, która wyłania się między przeciwieństwami. Jeśli ludzie zrozumieją, że ogólny rozwój wszystkich jest możliwy tylko w tej „środkowej linii”, czyli na płaszczyźnie pośredniej, inaczej będą postrzegać swoich przeciwników.

Jeśli zobaczę, że każde negatywne i pozytywne zdarzenie ma miejsce tylko po to, by popychać mnie ku wyższemu celowi, będę traktował obie strony z równym szacunkiem, jak pisali mędrcy, „miłość pokryje wszystkie przewinienia” (Przysłów 10:12). Pojednanie w obecnym stanie politycznej opozycji można znaleźć we wspólnym optimum – dla obopólnych korzyści, w którym nikt się nie poddaje, ale wszyscy się zgadzają – aby urzeczywistnić wspólny ideał kwitnącego narodu i harmonijnego społeczeństwa.

Źródło: https://www.newsmax.com/michaellaitman/politics-families/2020/11/10/id/996295/


Każdy Prezydent Połowy Narodu jest nielegalny

Ameryka jest podzielona na dwie połowy, które nienawidzą się nawzajem na śmierć. Cokolwiek powie ktoś, drugi instynktownie przeciwstawia się niezależnie od treści. Kiedy jeden kandydat reprezentuje połowę narodu, a drugi drugą połowę, żaden z nich nie reprezentuje kraju. To impas, który doprowadzi albo do wojny domowej, albo do zjednoczenia na zupełnie nowym poziomie. Obecnie to pierwsze jest znacznie bardziej prawdopodobne.

Obie strony mają świetne argumenty. Przedstawiają je jasno i klarownie, ale nikogo to nie przekonuje. Nikt nawet nie słucha. W rzeczywistości oba argumenty można uznać za zasadne, ale oba są błędne. Dlaczego się mylą? Bo jeśli myślisz, że pójście po twojej myśli uczyni kraj lepszym, podczas, gdy w rzeczywistości zwiększasz podziały i wrogość, to niezależnie od tego, jaki masz argument, jest on zły.

Co więcej, kiedy społeczeństwo osiąga taki poziom nietolerancji, to nie można już nazwać tego demokracją. Nawet, jeśli wygrasz wybory, to i tak prawie połowa kraju sprzeciwia się wszystkiemu, co robisz i czuje, że Ty, zwycięzca, narzucasz im swoją opinię wbrew ich woli. Podstawą demokracji jest uznanie, że większość przewodzi, biorąc przy tym pod uwagę poglądy i potrzeby mniejszości. Kiedy nie ma zaufania, nie ma poczucia wzajemnego szacunku, ani nie ma demokracji.

Zamiast tego jest tyrania jednej połowy nad drugą. To jest sytuacja wysoce wybuchowa i taka jest obecnie Ameryka. Jeśli Amerykanie nie wyjdą szybko z martwego punkty, w jakim się znaleźli, w najbliższej przyszłości może dojść do wybuchu wojny domowej.

Aby zmienić sytuację w Ameryce, Amerykanie muszą najpierw zrozumieć, że nigdy nie przekonają drugiej strony. Nikt się z nikim nie zgodzi – ani teraz, ani nigdy. Doszliśmy do takiego poziomu skupiania się na sobie, że nie możemy słuchać siebie nawzajem, więc perswazja jest nie na miejscu. Następnie Amerykanie muszą zaakceptować, że nieporozumienia nie są problemem, ale zaistniałą sytuacją, z którą muszą sobie poradzić, w przeciwnym razie jedyne wyjście, jakie zobaczą to pozabijać się nawzajem.

Zakładając, że Amerykanie nie opowiadają się za wzajemną eksterminacją, muszą znaleźć sposób na wspólne życie. Rzeczywiście, jest taki sposób. Cała rzeczywistość jest zbudowana na uzupełnianiu się przeciwieństw, które żyją obok siebie i tylko ich wzajemne istnienie tworzy harmonię, równowagę i życie!

Przeciwieństwa nigdy się nie zgadzają. Gdyby tak się stało, zgoda by ich anulowała i przestałyby istnieć. W rzeczywistości istnienie jednego umożliwia istnienie drugiego. Czy byłby dzień bez nocy, narodziny bez śmierci, wiosna bez jesieni lub głowy bez ogonów? Nie byłoby niczego; wszechświat by nie istniał.

Dopiero, gdy zdasz sobie sprawę, że potrzebujesz obu stron, możesz zacząć wszystko rozwiązywać. W rzeczywistości, gdy jednoczysz się ponad sporem, odkrywasz, że spór już nie istnieje, że jego jedynym celem było skłonienie cię do zjednoczenia wbrew twojej woli. Odnosi się to zarówno do relacji osobistych, jak i do stosunków międzynarodowych. Może to być trudne do zrozumienia w tej chwili, ale gdyby Ameryka zjednoczyła swoje szeregi, żaden z problemów polityki zagranicznej, którymi się teraz zajmuje, nie pozostałby aktualny.

Kiedy idziesz ramię w ramię z rzeczywistością, rzeczywistość idzie ramię w ramię z tobą. Kiedy przeciwstawisz się rzeczywistości i spróbujesz narzucić swój pogląd połowie narodu, który się z tobą nie zgadza lub nie akceptuje twojego przywództwa, przegrywasz zarówno w sprawach wewnętrznych, jak i międzynarodowych. Jedyne, czego potrzeba w dzisiejszym podzielonym świecie, to jedność. Ci, którzy to przeoczą, pozostaną w tyle i upadną z powodu wojny lub rozłamu społecznego. Ci, którzy to pojmą, poprowadzą świat w przyszłość.

Źródło: https://www.newsmax.com/michaellaitman/illegitimate/2020/11/06/id/995713/


Covid-19 – następny etap

Wchodzimy w nowy etap naszej „relacji” z koronawirusem. Zakończyliśmy już etap zaprzeczania i ludzie zaczynają akceptować, że wirus nadal tu jest i nie możemy nic zrobić, aby go przegonić. Choć wyglądamy na pogrążonych w złości i to wciąż może spowodować wiele szkód, powoli zaczynamy być zmęczeni wojną i skłonni do kapitulacji. Nie mamy za bardzo na co liczyć. Starymi sposobami chcemy uszczknąć coś dla siebie: zabawy, zdobycie czegoś, zarobku, konkurowania, ale nic się nie dzieje. Po prostu żyjemy bez celu z dnia na dzień. Ta bezcelowość nie jest tak bierna, jak się wydaje. U niektórych budzi złość i agresję; u innych powoduje apatię.

Starymi sposobami chcemy uszczknąć coś dla siebie: zabawy, zdobycie czegoś, zarobku, konkurowania, ale nic się nie dzieje. Po prostu żyjemy bez celu z dnia na dzień. Ta bezcelowość nie jest tak bierna, jak się wydaje. U niektórych budzi złość i agresję; u innych powoduje apatię.

Co gorsza, frustracja i odczuwana beznadzieja mogą przenosić się z poziomu osobistego na poziom społeczny i prowadzić do buntów społecznych, rewolucji i dezintegracji społeczeństw i krajów. Stamtąd odczuwana beznadzieja może rozprzestrzenić się na poziom międzynarodowy i doprowadzić do starć między krajami, które, nie widząc przyszłości dla siebie ani dla świata, mogą doprowadzić do totalnej wojny światowej, w której nie będzie chodziło o wygraną, ale o to by zniszczyć jeden drugiego. Jeśli dojdzie do tego, będzie to wojna nuklearna, najgorszy koszmar dla ludzkości.

Nie to, że nasze życie było bardziej wartościowe przed Covid-19, ale przed pandemią mogliśmy zagłuszyć swoją pustkę wycieczkami, zakupami, karierami, częstymi przeprowadzkami, częstymi zmianami partnerów i Netflixem. Teraz mamy tylko Netflix. Ale obecnie wraz z umierającym przemysłem filmowym, nawet Netflix wydaje się bardziej pomnikiem minionego życia niż przyjemną rozrywką. To tak, jakby wirus utopił nasze poprzednie sposoby czerpania przyjemności i pozostawił nas z trudem łapiących powietrze, desperacko szukających nowego sposobu na odzyskanie witalności, znalezienie powodu do życia.

Jest to etap, na którym naprawdę możemy zacząć budować coś nowego. Dopiero, gdy całkowicie zrezygnujemy z szukania sposobów na zadowolenie siebie, zaczniemy przychylniej spoglądać na zadowalanie innych. Do tego właśnie prowadzi Covid, ponieważ jeśli chodzi o zadowalanie innych, to co możemy zrobić dla innych i co inni mogą zrobić dla nas, to jest to coś co nie ma końca.

Ludzkość zmierza w kierunku wzajemności jakiej nigdy nie znaliśmy. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do myślenia o społeczeństwie, przyjaciołach, a nawet rodzinie, jako źródle korzyści i przyjemności dla nas samych. Koronawirus sprawia, że ​​odwracamy nasz stosunek do ludzi wokół nas i zaczynamy postrzegać ich, jako okazję do dawania, a samo dawanie dostaje nowe znaczenie w naszym życiu, daje nowe źródła przyjemności i radości, nową witalność i energię, w którą się angażujemy raczej na zasadzie wzajemności niż skupiając się na sobie.

Transformacja nie nastąpi z dnia na dzień. Wciąż jesteśmy na samym początku. Plaga jest bardzo „młoda”, ma zaledwie kilka miesięcy, ale już widać trend. Stopniowo wirus upodabnia nas do reszty natury: dawanie i otrzymywanie, równowaga i harmonia. Uczy nas jak być świadomymi jednostkami, które poczują się częścią wielkiego i wspaniałego projektu, stworzonego przez naturę, i który przejawia się w otaczającej nas rzeczywistości. Zamiast ciągłego odczuwania pustki w poszukiwaniu przyjemności, będziemy świętować życie. Zamiast wykorzystywać i zubażać nasze społeczne i naturalne środowisko, staniemy się jak tętniące źródła, które zawsze dają napełnienie i nigdy nie wysychają.

Starając się dawać zamiast otrzymywać, znajdziemy coś więcej niż tylko powód do życia; znajdziemy sens życia! Odkryjemy, że prawdziwa radość i satysfakcja istnieje w tworzeniu życia, a nie w eliminowaniu go. W trakcie tego procesu odkryjemy integralną naturę rzeczywistości, w której wszystko jest połączone i ewoluuje. Będziemy bardziej czuć siebie. jako część wspólnej rzeczywistości aniżeli odrębne jej elementy, których istnienie kończy się, wraz z wyczerpaniem się fizycznej egzystencji.

Okradając nas z zabawek poprzedniego życia, Covid-19 nie jest karą. Raczej sprawia, że ​​podnosimy głowy i patrzymy, gdzie leży prawdziwa przyjemność. Gdyby nie odebrał nam poprzedniego życia, zajęłoby nam dziesięciolecia ludzkiego cierpienia, wojen i wzajemnego unicestwiania, by w końcu spojrzeć w górę i zobaczyć, gdzie leży prawdziwa przyjemność. Pomimo strat, Covid jest najmniej bolesnym środkiem, jakiego może użyć natura, aby wskazać nam drogę do szczęśliwego i zrównoważonego życia. Im szybciej podążymy tą drogą, tym mniej będziemy musieli cierpieć, zanim odnajdziemy szczęście i sens życia.

Źródło: https://bit.ly/3p8NOOj


Koronomia – gospodarka wywołana przez Covid

Zespół ostrej niewydolności oddechowej Koronawirus 2, lub w skrócie SARS-CoV-2, to szczep koronawirusa, który powoduje chorobę Koronawirus 2019, czyli COVID-19 – pandemia, która zabiła ponad milion osób w ciągu zaledwie dziesięciu miesięcy i wciąż rozwija się w swej złośliwości i potędze. Wirus zmiażdżył również światową gospodarkę.

Nie widząc lepszej opcji, rządy drukują pieniądze, jakby nie było jutra. Ale, jeśli tak będą dalej postępować, jutra naprawdę nie będzie, przynajmniej takiego, w którym chcielibyśmy żyć.

Przy niezliczonych pustych domach i mieszkaniach i milionach ludzi mieszkających na ulicach, widać wyraźnie, że system ma fundamentalne błędy.

Taki czas, kiedy to, co jest ci znane zawodzi, jest odpowiednim momentem na myślenie nieszablonowe. Wiemy, że istnieją podstawowe potrzeby, które muszą być zaspokojone bez względu na wszystko. Należą do nich jedzenie, ubrania i mieszkanie. Jeśli ludzie ich nie mają po prostu , zniszczą kraj próbując przetrwać. Dlatego rząd, każdy rząd, musi zapewnić te podstawy lub dopilnować, aby były one dostępne dla każdego obywatela.

Aby wszystkim zagwarantować zaspokojenie podstawowych potrzeb, rząd musi dopilnować, aby dystrybucja dotarła do wszystkich ludzi. Obecnie około połowa produkowanej żywności nie dociera do konsumentów, ponieważ zanim dojdzie do zakupu, upływa jej termin przydatności do spożycia lub jest ona niszczona przez producentów lub sprzedawców detalicznych w celu utrzymania ceny, bądź koszty transportu powodują, że dystrybucja jest nieopłacalna.

To, co jest prawdą w przypadku jedzenia, jest tak samo prawdziwe w przypadku ubrań, których tony są wyrzucane pod koniec każdego sezonu, temat dotyczy również mieszkań. Sytuacja na rynku w której niezliczone ilości domów i mieszkań stoi pustych, podczas gdy miliony ludzi mieszkają na ulicach, wyraźnie pokazuje, że system ma fundamentalną wadę.

Możesz powiedzieć: „To jest kapitalizm”, ale trzymanie ludzi na ulicy, kiedy jest mnóstwo domów, które mogliby zajmować, nie ma sensu. A jeśli kapitalizm działa poza ludzkim sensem, to znaczy, że kapitalizm nie ma sensu, w każdym razie nie w dzisiejszym świecie. Innymi słowy, nadszedł czas, aby pożegnać się z kapitalizmem i przyjąć bardziej rozważne i humanitarne podejście (chociaż sugeruję, abyśmy nie nadawali mu nazwy, przynajmniej na razie).

W tej chwili ważne jest, aby pomóc ludziom zrozumieć, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem i za całą naturę. Nasz styl życia zmienił naszą planetę w gigantyczny śmietnik. Mieszkamy w śmietniku, ale narzekamy, gdy zachorujemy. Nadszedł czas, abyśmy zajęli się rezultatem tego, jak żyjemy – jaki ma to na nas wpływ.

Więc kiedy wszyscy będą mieli zaspokojone podstawowe potrzeby niezbędne do przetrwania, nadejdzie czas, aby zmienić nasz styl życia, a mianowicie nasz stosunek do siebie. Kapitalistyczna konkurencja jest destrukcyjna. Pomogła nam wyjść z jaskiń, ale spójrz, dokąd nas doprowadziła. Jeśli musimy konkurować, powinniśmy konkurować o to, kto łączy więcej ludzi, kto ich jednoczy, kto sprawia, że ​​są bardziej troskliwi i biorą pod uwagę potrzeby innych zamiast pozostawać obojętnymi i samolubnymi.

Oczywiście możemy zlekceważyć tę całą koncepcję ekonomii wywołaną przez Covid i wrócić do kapitalizmu, ale to nie zadziała. Covid zabije każdą próbę powrotu do 2019 roku. A im dłużej zwlekamy ze zmianą, tym trudniejsze i bardziej bolesne będą szturchnięcia ze strony koronawirusa. Jeśli jest coś, czego pragnę dla ludzkości, to jest to, żeby wszyscy szybko zrozumieli, dokąd zmierzamy i zastosowali lekarstwo, które właśnie opisałem, zanim otrzymamy cios.

Źródło: https://bit.ly/3kQcx7C


Ignorowanie COVID, to gra w rosyjską ruletkę ze zdrowiem naszych dzieci

Pomimo wszystkich naszych wysiłków, aby zaprzeczyć powadze sytuacji, COVID-19 nie jest żartem. To poważna choroba i im częściej ją ignorujemy, tym poważniejsza się staje.

Jeśli początkowo myśleliśmy, że dotyczy to tylko osób starszych i chorych, teraz wiemy, że dotyczy to wszystkich, w każdym wieku, i w każdym stanie zdrowia. Ale najbardziej przerażającym aspektem koronawirusa jest jego wpływ na dzieci. Podczas, gdy większość zarażonych dzieci nie ma objawów, u niektórych rozwija się bardzo ciężki stan zwany pediatrycznym wieloukładowym zespołem zapalnym (PIMS), który wpływa na ich mózg, a nawet może prowadzić do śmierci.

Ignorowanie ryzyka związanego z COVID-19, pod wieloma względami przypomina grę w rosyjską ruletkę. Szanse na śmierć w tym przypadku są znacznie mniejsze, ale głowa na muszce jest głową naszych dzieci. Czy jesteśmy gotowi zaryzykować?

Im dłużej zwlekamy z radzeniem sobie z wirusem, tym bardziej zaraźliwy i ekspansywny się staje. Co się stanie, jeśli będziemy zwlekać przez kolejnych sześć miesięcy? O ile gorzej wpłynie to na nas i na nasze dzieci? Czy chcemy czekać na wzrost śmiertelności? Czy chcemy czekać, aż szpitale nie będą w stanie leczyć osób z żadną chorobą, ponieważ łóżka będą zajęte przez pacjentów z COVID? Naprawdę powinniśmy lepiej orientować się w sytuacji.

Koronawirus nie przybył z krótką wizytą. Powiedziałem to, kiedy pojawił się po raz pierwszy, a teraz nauka zaczyna to rozpoznawać. Kilka dni temu John Edmunds, członek brytyjskiej naukowej grupy doradczej ds. Nagłych wypadków powiedział prawodawcom: „Będziemy musieli żyć z tym wirusem na zawsze. Jest bardzo mała szansa, że uda się go zlikwidować”. Mówiąc prościej, życie, które mieliśmy do 2020 roku, nigdy nie wróci; musimy zbudować nowe i lepsze.

Pierwszym miejscem, od którego należy zacząć rekonstrukcję naszego życia, jest nasze społeczeństwo. Jeśli przeanalizujemy każdy kryzys, z którym boryka się ludzkość, łatwo jest wymienić listę przyczyn, która do niego doprowadziła. Ale za każdym kryzysem, niezależnie od tego czy jest to zmiana klimatu, pożary lasów, COVID-19, głód, wojna, zanieczyszczenie wody, zanieczyszczenie powietrza, nadużywanie narkotyków, ubóstwo, otyłość, przemoc domowa, rasizm czy jakikolwiek inny kryzys, stoi brak uwzględniania potrzeb innych ludzi i alienacja społeczna.

Jednych pouczamy, innych demonizujemy, obrażamy, manipulujemy i oszukujemy na drodze do bogactwa i władzy. Niektórzy są bardziej agresywni, inni mniej, ale taki sposób myślenia dominuje na całym świecie. Jest to również sposób myślenia, który spowodował niezliczone kryzysy nękające naszą planetę. Nigdy ich nie pokonamy, dopóki nie wykorzenimy naszego nieustannego złego traktowania siebie nawzajem.

Wiemy, że wzajemna odpowiedzialność jest dobrem nas wszystkich; czujemy to instynktownie. Ale ilekroć chcemy ją wdrożyć, „głos rozsądku” budzi się w naszych głowach i mówi, że nie ma sensu próbować, ponieważ zbyt mało ludzi jest skłonnych podjąć wysiłek, że jest to wbrew ludzkiej naturze, i że jeśli myślimy, że to kiedykolwiek zadziała to poruszamy się w strefie marzeń, itp.

Ale czy to wbrew ludzkiej naturze chcieć czuć się bezpiecznie? Czy chęć zaufania ludziom jest wbrew ludzkiej naturze? Czy budowanie sieci wzajemnej odpowiedzialności w celu ochrony zdrowia i dobrego samopoczucia wszystkich jest sprzeczne z ludzką naturą? Wręcz przeciwnie, nic nie jest bardziej naturalne niż te zachowania. Każda osada zapewnia swoim mieszkańcom dokładnie te korzyści; to dlatego ludzie żyją w osadach i społecznościach, a kiedy wybieramy naszych przywódców, szukamy tych, którzy najlepiej zapewnią nam te potrzeby.

Ale żyjąc w systemach, które zapewniają nam życie, źle traktujemy elementy składowe tych systemów – siebie nawzajem. To nie ma sensu. To tak, jakby komórki zaatakowały antygen, który przyszedł im pomóc w walce z wirusem, a następnie skarżyły się, że są chore.

Musimy przestać ulegać naszemu ego. Wypacza ono naszą percepcję i sprawia, że myślimy o sobie niewłaściwie. Sprawia, że się nienawidzimy, podczas gdy w rzeczywistości wszyscy jesteśmy od siebie zależni i nie bylibyśmy w stanie żyć, gdyby nie było nas wszystkich.

A jeśli nie jesteśmy wystarczająco silni, aby walczyć ze swoim ego dla własnego dobra, zróbmy to przynajmniej dla naszych dzieci. To nie ich wina, że ​​pozwalamy naszemu ego szaleć w amoku; to nie ich wina, że ​​jesteśmy bez serca, tchórzymy i nie widzimy nic poza czubkiem własnego nosa. Zrezygnujmy z naszego ego przynajmniej ze względu na dzieci, aby one też miały przyszłość i nie grajmy w rosyjską ruletkę z głowami naszych dzieci na muszce.

Źródło: https://www.newsmax.com/michaellaitman/covod-19-children/2020/10/23/id/993450/


Moc ukryta w każdej myśli – potężniejsza niż myśleliśmy

Czy myślałeś kiedyś o tym, że twoje myśli budują lub niszczą świat wokół ciebie? One to robią; są „mózgiem” naszych pragnień, które projektują świat, w którym żyjemy.

Od dziesięcioleci wiemy, że ludzkość niszczy planetę, że nasz styl życia jest niezrównoważony, i że żyjemy w pożyczonym czasie, za który zapłacą nasze dzieci. Wiedzieliśmy o tym, próbowaliśmy się powstrzymać, ale nie mogliśmy. Dopiero Covid zatrzymał nasze lekkomyślne postępowanie. Jeśli odejdzie, zniszczymy wszystko, co zostało z naszej planety i nie zostawimy nic, co by mogło dalej się rozwijać. Nie możemy temu zaradzić, ponieważ nasze działania są pochodnymi naszych myśli i tak długo, jak nasze myśli są negatywne, takie będą nasze działania.

Szukamy lekarstwa na Covid-19, ale zapominamy, że pochodzi on z tego samego źródła, które tworzy wszystkie nasze „choroby”, od wirusów po huragany. Tak jak nie musimy pracować nad naprawieniem naszego zachowania wobec środowiska, ale nad naprawieniem naszych myśli, które powodują, że źle traktujemy środowisko, nie musimy skupiać się na wyleczeniu wirusa, ale na wyleczeniu jego przyczyny – naszych podłych myśli.

Kabaliści nie zajmują się tak bardzo ograniczaniem emisji CO2, recyklingiem odpadów czy ratowaniem zagrożonych gatunków, nie dlatego, że nie dbają o nasz świat. Wręcz przeciwnie, bardzo dbają o całe życie i całą naturę! Dlatego skupiają się na głównym problemie, który generuje wszystko, co negatywne w naszym świecie: nasze myśli. Jeśli zmienimy nasze myśli, zmienimy otaczający nas świat. Jeśli zmienimy nasze myśli z negatywnych na pozytywne, żaden problem nie będzie nie do rozwiązania.

Moglibyśmy argumentować, że nie możemy kontrolować naszych myśli, że pojawiają się one w naszym mózgu bez pytania o „pozwolenie”. To prawda, że ​​myśli nie „proszą o pozwolenie”, zanim się pojawią, ale możemy dostroić „fabrykę”, która je tworzy: środowisko społeczne, w którym żyjemy.

Jeśli urodziliśmy się w środowisku, które mówi, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni podbój, to nie będziemy mieli innego wyjścia, jak tylko stanąć do bezwzględnej rywalizacji, dopóki nie wyczerpiemy się na śmierć. W ten sposób zniszczymy wszystko wokół nas: ludzi, zwierzęta, rośliny i minerały. Obecnie, mniej więcej tak zachowujemy się wszyscy, dlatego na świecie panuje taki bałagan.

Możemy zmienić nasz świat. Jeśli zaczniemy pielęgnować inną kulturę – przyjmować różnorodność, zachęcać do oryginalności, wspierać współpracę i nagradzać przejawy solidarności – nasz świat natychmiast się zmieni ze złego w dobry. Nie będziemy musieli martwić się o to, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy robić; będziemy musieli martwić się tylko o to, co myśleć, a czego nie.

Możemy zmienić nasz świat. Jeśli zaczniemy pielęgnować inną kulturę – przyjmować różnorodność, zachęcać do oryginalności, wspierać współpracę i nagradzać przejawy solidarności – nasz świat natychmiast zmieni się ze złego w dobry. Nie będziemy musieli martwić się o to, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy robić; będziemy musieli martwić się tylko o czym myśleć, a o czym nie.

Nie możemy sami zmienić naszych myśli. Ale nie ma niczego, czego nie możemy osiągnąć razem. Możemy nawet przekształcić naszą naturę, zmienić negatywne nastawienie, z jakim się rodzimy, na pozytywne, które wszyscy razem stworzymy.

Szukamy lekarstwa na Covid-19, ale zapominamy, że zaraza pochodzi z tego samego źródła, z którego pochodzą wszystkie nasze „choroby”, od wirusów po huragany. Tak jak nie musimy pracować nad naprawieniem naszego zachowania wobec środowiska, ale nad naprawieniem naszych myśli, które powodują, że źle traktujemy środowisko, nie musimy skupiać się na wyleczeniu wirusa, ale na wyleczeniu jego przyczyny – naszych podłych myśli. Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli znaleźć szczepionkę na Covid-19, ale jeśli nie rozwiążemy jego pierwotnej przyczyny, pojawi się więcej gorszych zagrożeń, więc tkwiąc po szyję w grzęzawisku, jakim stało się nasze życie, zamiast próbować utrzymać się na powierzchni, cały nasz wysiłek moglibyśmy włożyć w rozwiązanie na poziomie systemowym i naprawdę odmienić nasze życie.

Źródło: https://bit.ly/34Q3EFh


Moje myśli na Twitterze, 24.10.20

Koronawirus w zewnętrznych parametrach wyraża nasze wewnętrzne nastawienie do innych: nienawidzę niektórych ludzi na „2 metry”, a innych nienawidzę na „20 metrów”. Odległość kwarantanny odzwierciedla nienawiść, która istnieje między nami. Nie wolno mi zbliżać się do kogoś, jeśli mam do niego zły stosunek.

Uzmysłowienie zła jest wtedy, gdy widzę, jak źle traktuję ludzi i muszę skorygować swoje nastawienie. Będzie to jedyny skuteczny środek przeciwko koronawirusowi.

W duchowości o bliskości decyduje prawo równoważności formy. Zdobywając nowe postrzeganie rzeczywistości, mogę zbliżyć się do Ciebie lub oddalić się, w zależności od tego, jak o Tobie myślę: dobrze czy źle. Jeśli życzę ci dobrze, mogę podejść bliżej.

Jesteśmy jak naładowane cząstki w polu duchowym, które nie mogą arbitralnie zbliżać się ani oddalać się, ale zawsze utrzymują między sobą równowagę. Odległość zmieni się, gdy zmieni się nastawienie. To pozwoli nam szybko naprawić się i stać się jednym człowiekiem z jednym sercem.

Kiedy staniemy się jednym człowiekiem z jednym sercem, nie będzie między nami żadnej różnicy – będzie tylko jedno wielkie pragnienie. Nie pozostaną żadne choroby ani wirusy. Wirus faktycznie okaże się zdrowotny, ponieważ doprowadził nas do tego stanu, do światowego uścisku.

Potrzebujemy pomocy Wyższej Siły, która jest ukryta w naturze. Ta siła jest źródłem życia. Stworzyła ona wszystkie cząstki stworzenia i rozwija je, aż dojdą do odczuwania życia. Potrzebujemy tej siły, która łączy plusy i minusy na wszystkich stopniach, aby pomogła nam również na naszym stopniu.

@Michael_Laitman


Jak połączenie może rozwiązać nasze problemy?

Niepokoje społeczne, klęski żywiołowe, pandemia, kryzys gospodarczy, polaryzacja – spadają na nas wszystkich w Ameryce i na całym świecie. Jest to pierwszy raz w historii, kiedy ciosy wymierzone są w ludzi na całym świecie, niezależnie od pochodzenia, narodowości, płci czy statusu. A problemy będą narastać, dopóki nie wykorzystamy tej wyjątkowej okazji, aby uświadomić sobie, że cały świat żegluje razem po tych niespokojnych wodach, dlatego – gdyż podczas tej burzy tylko dzięki naszemu połączeniu będziemy w stanie utrzymać się na powierzchni.

Wszystkie kłopoty, cały ten brak równowagi, jakiego doświadcza świat, są w rzeczywistości wynikiem walki dwóch sił natury: siły separacji i siły połączenia. Ale, o jakim rodzaju połączenia tutaj mówimy? Mamy na myśli nierozerwalny związek, który powinien zachodzić między jednostkami na poziomie ludzkim, najwyższym w przyrodzie, ponad florą i fauną. Jest to kluczowe, ponieważ ludzie, a szczególnie relacje między nami, mają najgłębszy wpływ na niższe poziomy przyrody.

Przewiduje się głód, wojny i klęski żywiołowe, nic nie wskazuje na to, że najgorsze już za nami. Wręcz przeciwnie, wszystkie wskaźniki pokazują, że świat jest daleki od uzdrowienia. W środku obecnego kryzysu i ponurych prognoz ludzie odczuwają zmęczenie. Kiedy zaczynamy spodziewać się powrotu do zdrowia po szeroko zakrojonych reperkusjach Covid-19, wybucha druga fala z nowymi blokadami na horyzoncie, gospodarka dalej się kurczy, a zapełnienie lodówki staje się trudniejsze niż kiedykolwiek.

Jakby tego wszystkiego było mało, ekstremalne warunki pogodowe stały się nową normą. Po raz drugi w historii sezon huraganów w Ameryce był tak aktywny, że 21 nazw burz wybranych na cały sezon już zostało zużytych, a Narodowe Centrum Huraganów musiało utworzyć nową listę opcjonalnych nazw, używając greckiego alfabet.

Wszystkie kłopoty, cały ten brak równowagi, jakiego doświadcza świat, są w rzeczywistości wynikiem walki dwóch sił natury: siły separacji i siły połączenia. Ale, o jakim rodzaju połączenia tutaj mówimy? Mamy na myśli nierozerwalny związek, który powinien zachodzić między jednostkami na poziomie ludzkim, najwyższym poziomie w przyrodzie, ponad florą i fauną. Jest to kluczowe, ponieważ ludzie, a szczególnie relacje między nami, mają najgłębszy wpływ na niższe poziomy przyrody.

Czym jest pozytywna siła

Kiedy ludzie prawidłowo się łączą, tworzy się pewien rodzaj pola magnetycznego, które przenika resztę natury. Do tej pory ludzkość kierowana była negatywnymi myślami i lekkomyślnymi, despotycznymi zachowaniami wobec siebie, które negatywnie wpływają na ekosystem. Wirusy, które sobie nawzajem przekazujemy, są biologicznym wyrazem naszych szkodliwych i negatywnych relacji. Tak więc, jeśli nie naprawimy naszego wzajemnego połączenia, przyszłe pandemie będą czekały w kolejce na ujawnienie.

Nie chodzi o to, co wybuchnie później ani gdzie to się stanie; cały świat jest w stanie ciągłego niepokoju, a skala nieszczęść rośnie z dnia na dzień. Jesteśmy świadkami narastającej zarówno prędkości, jak i zakresu działania tych wstrząsów.

Istniejemy w globalnym, holistycznym i kompletnym systemie, w którym wszystkie elementy są doskonale zintegrowane, z wyjątkiem ludzi. Ale nie mamy wyjścia, nie ma możliwości ucieczki. Chociaż nie jesteśmy w pełni świadomi naszej absolutnej współzależności, w prawdzie rządzi nami prawo globalnego integralnego systemu, w którym każdy ma wpływ na wszystkich i na każdą inną część natury. Tak więc, jeśli nadal będziemy przyzwalali na przywództwo po stronie ego – które sprawia, że wypatrujemy własnej korzyści, potajemnie zadowoleni z nieszczęść i trudności innych – doprowadzimy do punktu zniszczenia planety Ziemi i unicestwienia „korony stworzenia”, czyli rasy ludzkiej.

Czy mamy alternatywę? Tak. Musimy pielęgnować wzajemne branie pod uwagę innych i odpowiedzialność – pozytywną siłę – dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, aby zrównoważyć nasz egoistyczny styl życia – negatywną siłę – i oszczędzić sobie niezliczonych ilości niepotrzebnego cierpienia. Musimy zacząć od aktywnego otaczania się środowiskiem, które inspiruje nas do wzajemnej troski, współpracy i pozytywnych więzi.

Krótko mówiąc, natura nieustannie ewoluuje poprzez serię kryzysów, których ostatecznym rezultatem jest pobudzenie nas do osiągnięcia wyższego poziomu współpracy i jedności. Właśnie w tym czasie powszechnego kryzysu jesteśmy przygotowywani do globalnej przemiany w kierunku pełnej integracji z naturą.

Jeśli pójdziemy w kierunku pozytywnego połączenia ponad naszymi skłonnościami do podziałów – stawiając jedność na pierwszym miejscu w całym społeczeństwie ludzkim – zapewnimy dobre zdrowie całej planecie i otworzy się dla nas zupełnie nowy harmonijny poziom egzystencji.

Źródło: https://bit.ly/3ko31s6