Artykuły z kategorii Rozwój

Krok po kroku w stronę jedności

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Co możemy przekazać 99% ludzi na świecie o wewnętrznej pracy, którą mamy do wykonania?

Odpowiedź: Gdy się zbieramy, myślimy tylko o tym, w jaki sposób nasze dyskusje mogą nam pomóc odczuć powszechną siłę, powszechne ciepło, powszechne połączenie i jedność tak, aby każdy z nas przestał odczuwać siebie jako oddzielnego, a odczuwał tylko „my”. „My” to nie jest suma nas wszystkich, ale „jedność”. I ta „jedność” musi nieustannie się przetapiać, by w końcu zatracić w niej nasze odczucie indywidualności.

W indywidualności, która się zatraciła, w tej nowej sile, w nowej myśli, jakby w powstałej nowej osobie, na nowo ukształtowanej, odkrywamy ukrytą wewnętrzną część sił natury i zaczynamy wyczuwać, że taki jest plan, że tak ma to przebiegać. Zatem, my tego nie kreujemy, lecz nieoczekiwanie odkrywamy w ramach tego zjednoczenia nowy poziom egzystencji w jakiej się znajdujemy, nowy rodzaj poznania, istnienie poza ciałem, ponad cielesnością, a nawet ponad naszą egzystencją, w innym wymiarze. Jesteśmy w stanie to wszystko ludziom wyjaśnić.

Stopniowo, gdy ktoś zacznie to wyczuwać, zacznie także słyszeć i dawać wiarę. Z początku, oczywiście, może uznać to za „new age” lub mistycyzm i wcale nie chcieć mieć do czynienia z manipulowaniem świadomością itp., lecz my możemy przekonać do tego.

Gdy ludzie będą stopniowo zwracać się ku jedności poprzez odczuwanie spokoju, ciepła i energii do życia, gdy z tej perspektywy będą w stanie rozwiązywać wszystkie swoje problemy prawidłowo itd., to odczucie ich napełni. Zrozumieją i wyczują, że są od nas zależni i że to my musimy ich zorganizować, ponieważ samodzielnie nie są w stanie tego dokonać.

Oni są niczym dzieci udające dorosłych i instynktownie, intuicyjnie poczują, że potrzeba im lidera, który ich pobudzi do działania. Nie będzie dla nas żadnym problemem włączać ich w nasze działania zmierzające ku jedności, także na przyszłość. Ze względu na to, że będziemy z nimi połączeni, oni zaczną za naszym pośrednictwem łączyć się z bardziej wewnętrznymi warstwami natury i odczuwać jej plan, jej przebieg i te siły jednoczące. Natura zacznie się nam objawiać jako jedna myśl.

Uważam, że to się wydarzy już wkrótce i już w ciągu roku będziemy mogli o tym mówić całkiem otwarcie. A właściwie, nie tylko mówić, lecz także organizować warsztaty przedstawiające zadanie zjednoczenia do takiego stopnia, aby wyczuwać ukryte siły natury i ukryte możliwości.

Zasadniczo wszystko wypływa z działań praktycznych. Nie kierujemy się teorią. Chociaż mamy do dyspozycji wiele materiałów źródłowych, nie możemy polegać na tym, że pojmujemy je w sposób właściwy. My musimy odczuwać każdy czyniony krok oraz to, w jakim zakresie mamy odzew ze strony społeczeństwa, natury, tego co wewnętrzne i poprzez porównywanie tych odpowiedzi posuwać się dalej krok po kroku.

Z rozmowy o integralnej edukacji, 30.05.2012


Zmęczenie, milczenie i inne problemy

каббалист Михаэль ЛайтманKomentarz: Załóżmy, że w trakcie warsztatu ktoś zasnął, ale nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialność, aby go obudzić.

Odpowiedź: Należy zawsze pomóc przyjacielowi. Jeśli on zasnął, to czy ty będziesz się starał o to, żeby on się teraz wyspał? Szkoda jego czasu!

W zasadzie to, że on śpi w niczym nie przeszkadza, zwłaszcza, gdy jest chory lub zmęczony, gdyż pomimo to łączy się on razem z nami w tym procesie. Ale powinniśmy jednak pamiętać o tym, że lepiej dla niego, by inwestował energię i wysiłek, aby bardziej na tym skorzystać. Dlatego lepiej jest go obudzić.

Pytanie: Czy podczas warsztatu może człowiek po prostu milczeć?

Odpowiedź: Są ludzie, którym trudno jest powiedzieć choćby jedno słowo przed wszystkimi, w kręgu, sprawia im to wielką trudność i muszą stale z tym walczyć. Istnieją różne stany: czasem mówią dużo i nie mogą przestać, a czasami nawet nie są w stanie otworzyć ust.

Powinniśmy zmusić się do tego, by wywrzeć na siebie pewną presję. Jeżeli człowiek tego nie zrobi, to nie będzie mógł się zaangażować, nie będzie mógł zrozumieć o co w tym chodzi, i nie będzie w stanie uczestniczyć w ogólnej dyskusji.

Powinien on mieć odczucie strachu, wewnętrznego nacisku, czuć lęk i wstyd. To posunie go do przodu! Bo inaczej do czego potrzebowalibyśmy tych wszystkich właściwości?! Jak rozwijalibyśmy się bez nich?

Komentarz: W centralnej grupie siedzieli mężczyźni z doświadczeniem i było to niesamowite zobaczyć, że człowiek może być jak dziecko i ciągle zaczynać wszystko od nowa.

Odpowiedź: W odniesieniu do świata duchowego poruszamy się ciągle w kierunku nowego poziomu i na nim rodzimy się ponownie, ponieważ kompletnie nic nie jest nam znane, zaczynamy wszystko od nowa: nowy sens, nowy smak, wszystko jest dla nas nowe.

Z wirtualnej lekcji, 27.05.2012


Nasz pomocnik – strach przed przyszłością

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy istnieje alternatywny sposób, abyśmy w miarę możliwości uniknęli katastrofalnego punktu rozgałęzienia i znaleźli się w porę na dobrej drodze?

Odpowiedź: Mądry człowiek to człowiek, który widzi już wcześniej wynik i wynik ten jest dla niego tak jasny, że jest on w stanie zmienić swoją teraźniejszość . Powiedzmy, że chce wykonać jakiś czyn, który przyniesie mu chwilową przyjemność, ale wizja tego, że w przyszłości ten czyn przyniesie mu cierpienia, eliminuje ten chwilowy popęd do otrzymania przyjemności, więc anuluje go i zmienia. Człowiek staje się ostrożny, daje mu to siłę do pokonania i przezwyciężenia wszystkiego.

Powiedzmy, że narkoman postrzega dokładny obraz tego, dokąd może doprowadzić go zażywanie narkotyków, wówczas istnieje szansa, że może on przekonać siebie samego i zaniechać tego.

Dlatego trzeba uświadomić ludziom obraz straszliwej przyszłości, chociaż nie należy ich niczym straszyć. Bardzo trudno jest przekazać im tą informację. Lecz ponieważ ludzie zamykają na to oczy, musimy znaleźć odpowiedni sposób przekazu, tak aby człowiek wiedział, co mu zagraża. Dlatego teraz pojawia się coraz więcej filmów na ten temat.

Ale generalnie, mam nadzieję, że rozum zwycięży. Widzę, że faktycznie dochodzi do świadomości zła naszej natury, choć nie tak szybko, jak jest to pożądane. Ale tylko wizja przyszłego zagrożenia, tylko strach może człowiekowi pomóc – nic innego nie jest w stanie go powstrzymać.

Z rozmowy na temat integralnej edukacji, 21.05.2012


Skierowanie spojrzenia na świat prawdy

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak możemy wykorzystać warsztaty, by zobaczyć świat przez pryzmat grupy?

Odpowiedź: To się zdarzy, jeżeli powstanie taki pryzmat, tzn. gdy pole, które stworzyliśmy między nami, osiągnie taką moc, że nie pozwoli nam odłączyć się. Kiedy będziemy pragnąć stale znajdować się w nim i zrozumiemy, że tylko stamtąd można oceniać wszystko we właściwym Świetle, nie popełniając błędów.

Tylko to, co widzimy przez wspólny punkt widzenia grupy, poprzez centralny punkt okręgu, jest światem prawdy. W ten sposób jesteśmy w stanie oceniać i nigdy nie mylić się w swoich osądach! Wszystko to otworzy się w człowieku, dlatego nigdy nie będzie chciał wyjść z tego połączenia, lecz będzie stale dążyć do wzmocnienia tego punktu naszej jedności.

W ten sposób zaczniemy wspinać się po duchowych stopniach. Im mocniej się zjednoczymy i poprawimy nasze relacje, tym wyżej będziemy wspinać się po duchowej drabinie – dopóki nie odkryjemy Stwórcy i połączenia między nami jako parcufim i Sfirot. Wtedy zaczniemy dostrzegać, że wszystko, co jest napisane w materiałach źródłowych, realizuje się między nami.

Z lekcji na temat „Pytania dotyczące ostatnich kongresów”, 20.05.2012


Lekcja jest działaniem, warsztat środkiem

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jeżeli warsztat odbywa się tylko raz w tygodniu, to w jaki sposób człowiek może utrzymać ten wewnętrzny ogień?

Odpowiedź: Poranne lekcje muszą być tak jak warsztaty. Może nie w tej samej formie, ale gdy wykonujemy przed porannymi lekcjami na nowo wspólne działanie, intencję przed lekcją, i próbujemy utrzymać ją podczas lekcji tylko po to, by połączyć się jeszcze mocniej, to przerabiany przez nas materiał powinien nam w tym pomóc.

W gruncie rzeczy, warsztat jest znacznie słabszy w porównaniu do lekcji. Jest on po prostu ważny, ponieważ przeprowadzamy na nim omówienie bez wychodzenia z tematu.

A gdy przyzwyczajamy się do tego i trzymamy się tej wspólnoty, którą już ujawniliśmy między sobą, wtedy lekcja jest dla nas ważniejsza. Ponieważ podczas lekcji, gdy trzymamy się razem i chcemy być razem, podczas gdy czytamy to, co opisują kabaliści, przyciągamy wewnętrzne Światło, które rozwija nasza wspólnotę, czyniąc ja bardziej skuteczną i silniejszą.

Najważniejsze jest, aby to, co „uchwyciliśmy” podczas warsztatów (naszą wspólnotę), wykorzystać w ciągu tygodnia podczas lekcji i stale ją powiększać, aż do następnego warsztatu.

Warsztaty to coś dodatkowego, coś wspierającego.

Z wirtualnej lekcji, 20.05.2012


Wszystko zależy od Ciebie

каббалист Михаэль ЛайтманZaplątanie w głowie, które pozostaje po lekcji, jest dobre. Przeżyliście na niej wiele stanów i nie wiecie, co dalej.

Przyjdźcie wieczorem na warsztaty i omówicie razem swoją przyszłość. Na miarę waszego połączenia otrzymacie odpowiedź. Inaczej nic nie może zostać ujawnione.

Miejmy nadzieję, że to się stanie. Przygotujmy się do tego w ciągu dnia, myślmy o tym, pozbywając się wszystkich innych myśli – aby przyjść maksymalnie przygotowanym do zjednoczenia z przyjaciółmi.

Nie oczekujcie niczego ode mnie. Na moim miejscu może siedzieć każdy  inny – wszystko zależy tylko od jedności przyjaciół. Oczywiście dołożę wszelkich starań, aby właściwie pokierować przebiegiem warsztatu, ale wszystko zależy od Was.

Z lekcji „Przedmowa do Talmud Eser Sfirot” 20.05.2012


Spojrzenie ze środkowej linii na siebie, jako na obcego

каббалист Михаэль ЛайтманDlaczego Stwórca uczynił wszystko tak dziwnie? Dlaczego zbudował On pałac i zaprosił do siebie swoich ukochanych gości? Dlaczego nagle umieścił On wokół pałacu strażników, którzy wystawiają gości na próbę, nie pozwalają im wejść do pałacu Króla zadając im ból i cierpienie? Czy Stwórca nie wiedział już wcześniej kto będzie Mu wierny, kto Go kocha, a kto nie? Dlaczego Stwórca odpycha nas, tak aby mogli dotrzeć do Niego tylko ci, którzy przezwyciężą wszystkie przeszkody aby udowodnić swoje oddanie i gotowość?

Chodzi o to, że właśnie w tej walce z przeszkodami rozwija się nasze pragnienie (naczynie dla otrzymania napełnienia w pałacu Króla). Bo jak inaczej moglibyśmy zbudować to naczynie? Nie jest nam ono dane z góry w gotowy sposób. Jeśliby nam nie pozwalali dotrzeć do góry tak po prostu, bez przyczyny to czy byłoby to sprawiedliwe?

Ja tu z całego serca dążę do Stwórcy, a tu pojawia się jakiś strażnik i spycha mnie z góry z powrotem w dół.

Faktem jest, że moje właściwości są całkowicie przeciwstawne właściwościom, które są potrzebne w celu, aby znajdować się na szczycie góry. Tak więc nie jestem godny, aby przebywać w pałacu królewskim. Dzięki strażnikom za każdym razem zmieniam się i doprowadzam moje właściwości do zgodności z właściwościami Stwórcy.

Mojemu egoizmowi siły te przedstawiają się jako okrutni i źli strażnicy, którzy nie pozwalają mi wejść do pałacu Króla. A Stwórca jest najokrutniejszy ze wszystkich, przecież to On postawił tych strażników na mojej drodze do Niego. To On stworzył mój zły początek i wszystkie związane z tym problemy i cierpienia. Tak jakby urodził On chore, nieszczęśliwe dziecko i zamiast użalać się nad nim, to jeszcze je bije, jakby to ono same było tu czegoś winne.

Dlatego wszystkie nasze roszczenia wydają się nam uzasadnione. Ale tu chodzi o to, że budowa odpowiedniego pragnienia możliwa jest tylko przez otrzymanie nowych właściwości, które od samego początku nie są w nas obecne.

I dlatego właściwym podejściem jest, aby podzielić się na dwie części. Z jednej strony postrzegasz właściwości, które są obecne w twoich egoistycznych pragnieniach, a z innej perspektywy to, co znajduje się w twoim pragnieniu obdarzania, w dążeniu do Stwórcy, to znaczy te właściwości, które są niezbędne do wzniesienia na górę pałacu królewskiego.

I ty obserwujesz siebie z perspektywy tych dwóch punktów, „ze środkowej linii”. A w odniesieniu do twojego pragnienia rozkoszowania się, jest to najokrutniejsza droga, na której nie można znaleźć żadnej sprawiedliwości –wszystko jest dokładnie odwrotnie! Również odnośnie pragnienia obdarzania nie uda Ci się znaleźć wiele uzasadnień i dużego wsparcia. Ponieważ należy włożyć wiele wysiłków z obu stron – zarówno ze strony egoizmu, jak również ze strony dążenia do obdarzania.

Ale najważniejsze, że patrzysz na te dwa punkty niezależnym spojrzeniem zneutralnej strefy. Jakbyś wzniósł się do Keter i obserwował cały ten mechanizm, jak gdyby Stwórca. Ona nie należy do ciebie, lecz odnosi się do ciebie tylko na tyle, na ile pomaga upodobnić się do Niego. Dzięki niej możesz upodobnić się do Niego, zlać się z Nim i patrzeć na wszystko inne tylko jako na środki do osiągnięcia tego celu.

W takiej formie będziesz w stanie usprawiedliwić, zrozumieć i przejść przez wszystkie próby ponad rozumem, zarówno egoistycznym, jak i obdarzającym. Gdyż to obdarzanie jest również oparte na otrzymywaniu.

Ty chcesz połączyć się ze Stwórcą, zamiast być zależny od swoich egoistycznych pragnień. Dlatego też pragnienie rozkoszowania się jest tylko środkiem do osiągnięcia Stwórcy. Z pomocą Tory (Światła, które prowadzi z powrotem do źródła) powinieneś zamienić ten zły początek w dobro, w celu osiągnięcia Stwórcy.

Do połączenia ze Stwórcą potrzebujesz dobrego początku. Ale aby ten dobry początek pomógł Ci przylgnąć do Niego, należy podejść do niego ze strony złego początku, korzystając z Tory. Całe stworzenie zostało stworzone w celu połączenia się ze Stwórcą. Właśnie z tego punktu połączenia, które chcemy osiągnąć, należy patrzeć na cały proces, który przechodzimy. Wtedy będziesz mógł oderwać się od egoistycznego punktu widzenia, i swojej egoistycznej percepcji, i nie będziesz patrzył na siebie ze swojego pragnienia rozkoszowania się, z wnętrza egoizmu. Będziesz znajdował się cały czas ponad nim, a w nim będziesz widział tylko środek do osiągnięcia celu.

Dlatego tak ważne jest, aby stale podkreślać wielkość celu, Stwórcy, grupy, wznosić przyjaciół i to pomoże Ci postrzegać wszystko i wszystkie przeszkody jako pomocnicze instrumenty.

Z lekcji do „Przedmowy do nauki dziesięciu Sfirot”, 15.05.2012


Warsztaty ze Stwórcą

конгресс, группа Lekcja z Ameryki

Pytanie: Podczas warsztatów w grupie niektórzy ludzie mówią dużo a inni mniej, niektórzy są bardziej ekspresyjni, a inni z kolei mniej. Jak należy odnosić się do tego prawidłowo?

Odpowiedź: Kiedy siedzę razem z innymi ludźmi w kręgu, powinienem postrzegać każdego z nich jak marionetkę, przez którą mówi Stwórca. To nie człowiek, który siedzi naprzeciwko mnie, tylko w ten sposób Stwórca przedstawia mi się w różnego rodzaju formach. Jeśli mówią oni głupoty, to nie jest to dla mnie ważne, anuluję się przed nimi. Jeśli nagle wydają mi się nieprzyjemni, odpychający i niesympatyczni to w przeciwieństwie do tego powinienem zrozumieć, że to On wzbudza we mnie te uczucia, tą antypatię. I tutaj jest miejsce do pracy.

O wielkim mędrcu rabinie Jossi Ben Kisma jest napisane, że miał on grupę uczniów, którzy byli absolutnie początkującymi, głupimi, nic sobą nie przedstawiającymi ludzmi, ale on stawiał się jeszcze niżej niż oni i w ten sposób byli w jego oczach wielcy i właśnie przez niech mógł on otrzymać od Stwórcy całe duchowe poznanie.

Nie ma „wyższego” i „niższego” – wszystko to według naszej oceny. Dlatego też mogę siedzieć w grupie tych, którzy „przyszli z ulicy” i nie ma to znaczenia, że są początkującymi. Wszystko zależy od tego, jak upozycjonuję się w stosunku do nich.

Z lekcji do artykułu z książki „Szamati”, 10.05.2012


Światełko w sercu

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: W jaki sposób poprzez pragnienie otrzymywania realizować obdarowywanie?

Odpowiedź: Człowiek ma możliwości pracować ze swoim pragnieniem otrzymywania w celu oddawania na rzecz innych. W naszym świecie tak się dzieje, że czasem czujemy zależność od innej osoby. Staramy się wówczas zadowolić tą osobę albo dla własnej korzyści, albo żeby zapobiec problemom, lub postrzegamy tą osobę jako część siebie samego, np. własne dziecko lub ukochaną osobę. W tym ostatnim przypadku odczuwamy przyjemność, iż możemy sprawić radość tej osobie, w takim samym stopniu jak wobec sobie, a nawet bardziej. Jest to jedna z form wpływu Wyższego Światła, które daje nam takie odczucia.

Natomiast, kiedy Światło oddala się, człowiek spada na dno swojej istoty, tracąc połączenie i wszelkie kontakty, nawet z najbliższymi osobami. Gdy zabraknie poczucia bliskości i pokrewieństwa, pozostaje tylko czyste pragnienie otrzymywania dla siebie, bez żadnych sentymentów wobec czegokolwiek, wówczas człowiek nie liczy się z niczym, za wyjątkiem szkód, która mogłyby się jemu samemu przytrafić.

W tym samym czasie, może się jednak zdarzyć, że wyższe Światło tak wpłynie na człowieka, że nagle nastąpi w nim „zmiana fazy” i zapragnie, aby innym działo się dobrze. Nie dlatego, że będzie miał z tego korzyści, nie w egoistyczny sposób, tylko po prostu zechcę, aby im było dobrze.

Jak to jest możliwe, nie wiemy. Jednak kabaliści mówią o takiej możliwości, a nawet więcej: mówią, że wszyscy muszą osiągnąć ten stan. „Nie ma innego wyboru. Jeżeli nie chcecie słuchać naszego głosu, spadną na was cierpienia, i wtedy z pewnością posłuchacie”. Tak czy inaczej, tylko Wyższe Światło może przekazać nam nowy, altruistyczny stosunek wobec bliźniego. Sami nigdy nie jesteśmy w stanie tego osiągnąć.

„Niech więc Światło wpłynie na mnie!” Mówią mi: „Nie, ono wpłynie na Ciebie tylko pod warunkiem, że będziesz tego chcieć”. „Ale jak mogę tego chcieć, przecież jestem egoistą?”

Do tego potrzebny jest „punkt w sercu”, ziarno zrozumienia, które człowiek otrzymał, coś co jest ponad pragnieniem otrzymywania. I dzięki niemu dochodzimy do przekonania, że obdarzanie jest czymś wyjątkowym, że to światełko, którego sami nie rozpalamy, pali się w nas i rozbudza.

A poza tym Wyższe Światło wnika w ten punkt, w ten promyczek, która jest w nas i doprowadza nas do grupy, do studiów, i umieszcza w środowisku – grupie, która umożliwia nam upodobnienie się do formy obdarowywania.

Ty jesteś jak małe dziecko, które naśladuje dorosłych. Otrzymujesz minimalną porcję pragnienia, więc wykorzystaj je. W ten sposób zapraszasz Światło, które coraz mocniej na ciebie wpływa, aż w końcu będziesz w stanie osiągnąć nowe właściwości. Wówczas bliźni – czyli przyjaciele, ludzkość, natura i Stwórca – staną się dla ciebie drożsi, ważniejsi niż ty sam.

Wszystko to wykona dla nas Światło, o ile będziemy prosić o naprawę i wykonywać dobre uczynki, czyli, jeżeli będziemy „bawić się” razem w obdarowywanie, tak jakbyśmy naprawdę tego chcieli. Dzięki temu, dojdziemy do modlitwy, do żądania: „Przecież tak wiele zrobiliśmy a gdzie są tego wyniki?” I wtedy zaczniemy się modlić, rozumiejąc, że tylko Światło może nam dać formę obdarowywania. I tak będziemy posuwać się do przodu.

Dzisiaj nie mamy żadnego związku z dawaniem poza tą „grą”. Aby wpłynąć na Światło, należy upodobnić się do niego. Jest to możliwe tylko poprzez połączenie i jedność w grupie. Jest to jedyna forma darowania, którą jesteśmy w stania wyrazić i zademonstrować w naszym świecie, aby upodobnić się do Światła i spowodować jego wpływ na siebie.

„Dobrze. Złapmy się za ręce, ponieważ naprawdę chcemy się zjednoczyć. I co dalej? ”

To nie wystarczy, dlatego, że nie możecie łączyć się tak jak drużyna piłkarska. Wy chcecie odczuć potrzebę obdarzania, schylacie przed sobą głowy i łączycie się. A po co? Aby dojść do Stwórcy. By dojść do tego celu, musicie znać drogę i prawidłowo budować relacje wobec Niego. Dlatego też weźcie książkę i przeczytajcie, jak się to robi. Chcecie być wielcy? Czytajcie, co piszą o tym wielcy, jak się zachowują, jak przygotowują akty darowania wobec Stwórcy.

Jeżeli naprawdę tego chcecie, grajcie w tę „grę”, jak dzieci, które starają się upodobnić do dorosłych. Jednoczcie się z przyjaciółmi, pragnąc razem osiągnąć wzajemne  poręczenie skierowane ku górze, ku zadowoleniu Stwórcy.

Wtedy osiągniecie wpływ Światła, które prowadzi z powrotem do źródła i otrzymacie to, czego pragniecie. Bez Światła nic się nie wydarzy. Rozbudzicie tylko pragnienie, bardziej prawidłowe, efektywne i intensywne, aż wreszcie „napełni ono kielich” – osiągnie wymaganą miarę wysiłku, tak że otaczające Światło (Or Makif) stanie się Światłem wewnętrznym (Or Pnimi). Innymi słowy, przyniesie ono właściwość obdarzania w pragnieniu i to odczucie zaczniecie postrzegać jako prawdziwe Światło, jako siłę życia.

Gdybyście teraz otrzymali pragnienie obdarowywania, odczulibyście to jako piekło. Problem polega na tym, że należy być naprawionym aby móc dawać i cieszyć się z tego. Natomiast dzisiaj przyniosło by to tylko cierpienie i ciemność podobną do śmierci. Or hochma, które nie jest obłóczone w Or hassadim, jest jak nóż, który przecina twoje życie.

Niewielka ilość Światła powoduje nasze upadki i budzi nas do tego, by szukać możliwości wzniesienia się do hassadim. Będziesz wznosić się w górę, prosić przyjaciół i Światło o troszeczkę właściwości darowania, która wyciągnie cię z upadku. Będziesz błagać o miłosierdzie (hessed), o obłóczenie w Światło hassadim. Kiedy ono wreszcie przyjdzie, otrzymasz wówczas trochę sił życiowych i będziesz mógł wydostać się z otchłani.

Tak więc Światło, które prowadzi z powrotem do źródła, różni się od Światła, które nie prowadzi z powrotem do źródła, tym, że daje nam ekran, to znaczy gotowość znoszenia dawania, a nawet przyjęcia go jako prawdziwe życie.

Z lekcji Przedmowa do nauki dziesieciu Sfirot, 21.05.2012


Spojrzenie na grupę w świetle miłości

каббалист Михаэль ЛайтманONE – kongres w New Jersey. Lekcja 2

Pytanie: Jakich wysiłków powinni się podjąć członkowie grupy, aby osiągnąć naprawę w tym samym cyklu życia, w którym objawiła się im nauka kabały?

Odpowiedź: Wysiłki są w tym, by nie osądzać przyjaciela w grupie po stanach, przez które właśnie przechodzi. Wszyscy jesteśmy jak „brudne ścierki”, jak mawiał Rabasz, wszyscy jesteśmy nienaprawieni. W każdym z nas są wszystkie wady.

Ten, kto osiągnął wysokie poziomy duchowe, ujawnia w sobie tak obrzydliwe pragnienia, że aż go to przeraża. Nie możecie sobie tego nawet wyobrazić!

Ponieważ na wskutek rozbicia każdy z nas zawiera w sobie wszystkie pragnienia, z tego powodu zabrania się nam postrzegać innych jako zepsutych.

„Każdy sądzi innych według własnego zepsucia”. Kiedy widzę wady w innym, to tylko dlatego, że sam jestem zepsuty. Bo gdybym był naprawiony, pragnąłbym postrzegać innych zgodnie ze stopniem swojej naprawy, czyli w stanie całkowicie naprawionym, ponieważ wszystkie te stopnie już istnieją. A to, co widzę teraz, jest projekcją mojego ego. To właśnie ono „maluje” mi ten obraz.

Dlatego główna praca w grupie polega na tym, aby postrzegać każdego przyjaciela jak swoje ukochane dziecko. Nie ma znaczenia, co robi: nie daje ci spokoju, wszystko brudzi albo psuje, ty wiesz, że jest to twoje ukochane maleństwo. Taką samą postawę należy okazać wobec przyjaciela. To jest znak miłości.

Kiedy mówię o przyjacielu, mam na myśli osobę, która też jest w stanie odnosić się w stosunku do innych w taki sposób, a nie kogoś, kto po prostu przyszedł i zapisał się do grupy. Wzajemna pomoc w grupie polega na tym, aby brać pod uwagę osobisty stan każdego jej członka.

Z 2 lekcji ONE kongresu w New Jersey, 12.05.2012