Artykuły z kategorii Praktyka połączenia

Jeden – zamiast miliardów

каббалист Михаэль ЛайтманFragment z drugiego warsztatu Europejskiego Kongresu

Pytanie: Co należy zrobić, aby moc się anulować? Jak można to praktycznie zrealizować w grupie dziesięciu osób?

Odpowiedź: Do tego zamiast dziesięciu ludzi musi być jeden. Zamiast milionów i miliardów tylko jeden. Czyli musimy poczuć, że jesteśmy jak jeden.

Bez anulowania się w odniesieniu do przyjaciół nie można iść naprzód, dać Światłu możliwości ujawnienia się. Cimcum Alef (pierwsze ograniczenie) jest warunkiem, z którego wszystko wynika. Potem zaczyna się kolejna część, następny stopień.

Pytanie: Co należy zrobić, aby móc się anulować? O czym powinienem myśleć?

Odpowiedź: O tym, że razem z przyjaciółmi tworzysz jedną całość.

O tym, że chcesz, aby oni osiągnęli wszystko, i w tym jest twoje szczęście – w niczym innym. Jak matka, która myśli o swoim dziecku: „Że powinno mieć wszystko i nieważne jest to, co będzie z nią, najważniejsze jest to, że jemu jest dobrze”.

Z 2 warsztatu Europejskiego kongresu 24.03.2012


Rozmawiajcie tylko o wyższym poziomie!

группа Europejski Kongres. Warsztat 1

Podczas warsztatu siedzimy w kręgu, jak małe dzieci, które bawią się w dorosłych – to znaczy naśladujemy poziom, na który chcemy się wznieść. Rozmawiamy tylko o tym!

Nie opowiadamy sobie historii życiowych, nie porównujemy naszego życia z duchowością.

Rozmawiamy tylko o poziomie, który chcemy ujawnić. Odgrywamy ten poziom i nic poza tym. Tak jak dziecko naśladuje dorosłego, tak też my wyobrażamy sobie następny poziom. Tylko to!

Nie opowiadamy sobie historii z przeszłości, ani nic materialnego! Rozmawiamy tylko o wyższym poziomie!

Z 1 warsztatu Europejskiego kongresu, 23.03.2012


Ważniejsze niż życie


Podczas dyskusji, w grupie integralnej edukacji, ludzie doświadczają poważnych zmian. Jest widoczne jak szybki rozwój w nich następuje. Dlatego, że wszystko czego się tam uczą – to nie są tylko materiały nauczania. Poprzez wewnętrzną pracę wyzwalamy w nas ukryte siły natury.

Gdy podczas dyskusji rozmawiamy o następnym stopniu, to siły tego stopnia, tego pola, znajdują się z nami w interakcji i wywołują w nas bardzo silne reakcje i burzliwe zmiany. Ludzie przechodzą przez bardzo poważne wewnętrzne procesy.

A kiedy się rozstają, wtedy czują, jak bardzo brakuje im tego rodzaju komunikacji. Czują zatem konieczność, aby tak się zorganizować, by utrzymywać te wirtualne połączenia, których mogą razem doświadczać.

Jest to bardzo ważne, ponieważ te rozstania przypominają rozstanie się z czymś wielkim co stopniowo staje się dla nich ważniejsze niż życie.

Jeżeli członkowie grupy zaczynają żyć tym wewnętrznym życiem, wtedy podłączają się do nowego źródła, do następnego poziomu egzystencji. Wówczas oddzielenie człowieka od grupy może stać się tak dramatyczne, że powinniśmy zastanowić się nad tym, w jaki sposób można złagodzić proces oddalenia, lub znaleźć coś zastępczego – w przeciwnym razie człowiek będzie się czuł tak, jakby umierał.

Z rozmowy o integralnej edukacji, 05.03.2012


Troszczyć się o innych


Pytanie: Co rozumie pan przez słowo „miłość”?

Odpowiedź: To, że każdy z nas żyje w ciągłej trosce o innych.

Podobnie jest w grupie, kiedy zaczynamy pracować według planu, zgodnie z którym, każdy z nas pragnie stworzyć dla innych najbardziej komfortowy stan. Oznacza to, że powinienem rozumieć i czuć innych ludzi. Stale należy wysyłać im odpowiednie sygnały: werbalne, fizyczne, psychiczne itd. Trzeba być z nimi we wzajemnym poręczeniu, co oznacza, że każdy z nas powinien zapewnić pozostałym takie odczucie, żeby każdy był pewien, iż działając na pozostałych, otrzyma w zamian takie same oddziaływanie od nich na siebie. I tym sposobem stale wznosimy się ponad nasz egoizm a tym samym naprawiamy nasze egoistyczne właściwości.

Taka wspólna praca jest najważniejszą pracą w grupie.

Po przyswojeniu tej metody, będziemy pomimo to jeszcze wielokrotnie upadać w egoizm, a zatem ponownie odczuwać przeszkody – aż do momentu całkowitej naprawy, dopóki nie zostanie osiągnięte ostateczne wzniesienie. A we wszystkich innych sytuacjach wewnątrz grupy, a także na zewnątrz – w domu i wobec innych ludzi – będziemy już natychmiast otwierali się na tą samą ideę, tą samą praktykę. I w rezultacie tego będziemy współdziałać we właściwy sposób z całym światem.

Z rozmowy na temat integralnej edukacji, 27.02.2012


Przebudzenie świata

каббалист Михаэль ЛайтманŚwiat w sposób nieświadomy oczekuje na zmiany. Nie wie on nic o naprawie, której tak bardzo potrzebuje. Dlatego powinniśmy jak najszybciej przygotować się do roli przewodników.

Dziś stało się jasne, że rządy tracą swoją przywódczą funkcję. Rozwój świata zgodnie z materialnymi prawami jest zakończony. Te dwa światy zbliżyły się tak do siebie, że duchowa „indukcja” działa na nas z góry, chociaż nie jest to jeszcze tak całkowicie odczuwalne. Od ludzkości wymaga się dzisiaj prawdziwego przebudzenia – i to jest wasze zadanie.

Ale do tego musicie być zjednoczeni. Kiedy wołacie o pomoc, nie mogę jej wam udzielić. Jeżeli wspólnie z przyjaciółmi dążycie do połączenia, staracie się o to nieustannie, wtedy będziecie w stanie dostroić się do stanu prawdziwej prośby, prawdziwego krzyku. Najważniejszym jest, by z całą miłością być połączonym, aby wszystkie wasze pragnienia mogły przepływać jedno w drugie. Tutaj ja nie mogę nic dla was zrobić, ponieważ chodzi tu o pragnienia, które wpływają na siebie i są od siebie zależne.

 Z 6 lekcji kongresu Arava, 25.02.2012


7 miliardów światów

каббалист Михаэль ЛайтманZnajdujemy się w otoczeniu takiego ukrycia Stwórcy, że nie możemy nawet tego dostrzec. Postrzegamy świat tylko w naszym wnętrzu, i wszystko, co czujmy teraz, są to wrażenia w naszych własnych egoistycznych pragnieniach, które w rzeczywistości w ogóle nie istnieją!

W duchowości nie ma egoistycznego pragnienia otrzymywania, które dąży tylko do napełnienia siebie. Jeżeli pragnienie jest skierowane na siebie, to nie może ono nic otrzymać i czuje tylko ciemność.

Ale nasze egoistyczne pragnienie znajduje się na tak niskim, błahym stopniu, że jest nam pozwolone odczuwać w nim jakąś rzeczywistość – odcisk czegoś, co przedstawia się nam jako pozorna rzeczywistość.

Jeśli będziemy się rozwijać i osiągniemy silniejsze pragnienie obdarzania, wówczas zaczniemy odczuwać wyższy system. A przed tym każdy człowiek żyje praktycznie w stanie nieświadomości, odczuwa on jak w nieprzytomnym stanie wyimaginowany świat, to znaczy że to tylko on wyobraża sobie, że rzeczywiście istnieje. Stan ten jest podobny do stanu człowieka, który leży w komie, w którego głowie mają miejsce różne wizje, tak jak to się dzieje czasami we śnie.

Ale kiedy przebudzimy się i zdobędziemy ponownie naszą świadomość, wówczas pragnienie będzie znajdować się już na następnym stopniu i będzie mu już wtedy towarzyszyć intencja obdarzania. I tutaj zaczynamy już być świadomi, że odczuwamy wszystko w naszym pragnieniu i że poza nim nic nie istnieje. Wszystko, co postrzegaliśmy wcześniej na zewnątrz, było tylko odczuciem wewnątrz naszego pragnienia.

Świat duchowy odczuwamy także tylko wewnątrz naszego pragnienia. Wszystkie jego poziomy: nieożywiony, roślinny, zwierzęcy, wszyscy ludzie, ten wielki świat, są to tylko zmiany w moim pragnieniu. Dlatego że moje pragnienie ciągle się zmienia, myślę, że świat się zmienia. Odkrywam inne dusze, to znaczy obce pragnienia, abym mógł je przyłączyć do siebie, z intencją dla obdarzania. Wówczas staną się one moimi własnymi częściami, dzięki którym będę mógł ocenić, jak dalece znajduję się we właściwości obdarzania.

Jestem celowo otoczony przez mgłę, tak abym nie mógł czuć innych dusz. Staram się zbliżyć je do siebie, aby poczuć je bardziej bliskimi, jak swoją nieodłączną część. Kiedy będę próbował połączyć cały wszechświat, który wydaje mi się dziś światem zewnętrznym, to wówczas będę w stanie naprawić mój egoizm.

Na miarę przyłączenia do siebie zewnętrznych, obcych pragnień: nieożywionych, roślinnych, zwierzęcych, ludzkich i w wyniku zjednoczenia wszystkich wewnętrznych i zewnętrznych pragnień w jedna całość, w jeden duchowy organizm, który składa się z „mózgu – kości – ścięgien – mięsa – skóry (moach – acamot – gidin – bassar – or) lub „korzeń – dusza – ciało – ubranie – pałac” (szoresz – neszama – guf – lewusz – ejchal), mogę sprawdzić moje zbliżenie się do prawdy. W rzeczywistości nie ma nikogo oprócz mnie, i cały wszechświat jest postrzegany w moim wnętrzu, tak abym mógł zbudować duchowe naczynie i w ten sposób wewnątrz tego naczynia ujawnić Stwórcę.

Powinienem tak długo starać się połączyć wszystkie pragnienia, aż zostaną one wszystkie zjednoczone w jednym człowieku o jednym sercu i wszyscy ludzie, którzy wydają mi się dziś obcy, będą później częścią mojej własnej duszy. W ten sposób każdy z nas posuwa się naprzód, nie utrudniając innym drogi duchowej. Każdy buduje swój świat i postrzega go jako swój wewnętrzny obszar. Stwórca wypełnia ten świat, co oznacza, że człowiek znajduje się w zlaniu z Światłem, Stwórcą, który go wypełnia.

Z lekcji do listu Rabasza, 12.10.2011


Nie wyższej, nie niżej, ale na równi z wszystkimi

Najczęściej jesteśmy wytrąceni z pracy i przekupywani przez naszą pychę, która podsuwa nam takie myśli: „Ja będę panować, ja będę rządzić”. Przejawia się to w najbardziej prymitywnych formach, tak jak ma to zwykle miejsce w zwykłym świecie, gdy człowiek nie daje szansy drugiemu i próbuje oszukać jeden drugiego, i  nie jest gotowy poruszać się z wszystkimi na równych warunkach.

Potrzebujemy jednak otwarte relacje, w których będziemy starać się być ani wyżej, ani niżej niż inni. Ponieważ znajdować się niżej też nie jest dobre, bo oznacza to że nie jesteśmy w relacji przyjacielskiej. A być wyżej też oczywiście nie oznacza, że jest się w prawidłowym związku między przyjaciółmi.

Musimy być absolutnie na równi – co znaczy przestać postrzegać samych siebie! Postrzegam siebie wtedy, kiedy znajduję się niżej lub wyżej, ale jeśli znajduję się na równi z innymi, wówczas postrzegam nie samego siebie, lecz tylko połączenie między nami wszystkimi i płynę z tym prądem.

Właśnie takie odczucie powinniśmy mieć cały czas. Czasami czujemy coś takiego w czasie kongresów, różnych spotkań, szczególnych wydarzeń – jednakże musimy to ciągle utrzymywać. Ponieważ dokładnie to uczucie połączenia między nami powinno przekształcić się w światło i objawienie Stwórcy.

Jak na razie jest to po prostu odczucie, że jesteśmy ze sobą połączeni – to jest wyłącznie budowa naczynia. Ale w końcu to naczynie osiągnie stan obdarzania i wówczas będziemy w stanie dostrzec w nim światło.

Z lekcji do artykułu z Szamati, 20.09.2011


Czego Marks nie wypowiedział

Pytanie: Co to jest globalne wychowanie, edukacja? Kto będzie ją przeprowadzał? Ministerstwo edukacji na całym świecie?

Odpowiedź: To jest zadanie UNESCO, oddziału UNO do spraw edukacji na całym świecie.

Globalna edukacja obejmuje wyjaśnienia praw natury. Należy wyjaśnić, że wszyscy jesteśmy połączeni i podlegamy zarządzaniu wyższej siły i odpowiednio do tego, powinniśmy się też zachowywać.

Należeć do całości oznacza, troszczyć się o wspólne, wzajemne interesy. W przeciwnym razie oczekują na nas ciosy od natury, aż uświadomimy sobie, że nie mamy innego wyboru i musimy się połączyć. Ciosy zmuszą ludzi do rezygnacji z ich własnego egoizmu, aby już dlużej niecierpieć. Ponieważ można osiągnąć to wszystko na dobrej drodze, poprzez siłę światła, które prowadzi z powrotem do źródła.

Oczywiście nie rozmawiałem o tym podczas mojego spotkania z czołowymi przedstawicielami UNESCO, ale w końcu to wszystko się ujawni. I to jest to, co Marks chciał uczynić. Wierzył w to, że jeżeli ludzie zaczną się łączyć, aby zbudować socjalizm, zrozumieją, że jest to praktycznie niemożliwe i wtedy zaczną szukać i odkryją, że istnieje tylko jeden środek do naprawy, a mianowicie wyższa siła.

Z tego powodu Marks był ateistą i nie wierzył w żadnych bogów, poza wyższą siłą emanacji.

Proces ten zacznie się od prostej obserwacji natury, z której jasno wynika, że ludzkość musi się połączyć. A następnie, kiedy będzie starać się połączyć, dojdzie do wniosku,  że nie jest w stanie tego uczynić. I wtedy objawi się rozwiązanie– i właśnie dlatego musimy aktywnie rozpowszechniać naukę Kabały, ponieważ świat będzie potrzebował jej coraz bardziej.

lekcji doartykułu „Wolności woli”, 11.02.2011


Jeśli grupa dzieli się na małe grupki

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Podjąłem mój wybór i wstąpiłem do grupy, ale czasami dochodzi w niej do starć. Jak możemy się tego pozbyć?

Odpowiedź: Przede wszystkim, musimy rozpoznać, że w grupie istnieją problemy. Nie możemy ich ukrywać lub tuszować. Na przykład, grupa składa się z 30-40 osób, z których każdy stara się udowodnić swoją rację, albo tworzą  się z nich małe grupki.

Tutaj musimy zrozumieć: że podlegamy wyższemu zarządzaniu, które organizuje nam te małe grupki i kłótnie. Dlaczego? Abyśmy wznieśli się ponad nasze problemy do Jedynego, który powołał je do życia. On jest tym, który tworzy pomiędzy nami te problemy i także przyznaje się do tego: „Ja stworzyłem złą skłonność”.

Ale po co? Abyś prosił, pragnął Tory jako przyprawy, tj. abyś tęsknił za zawartym w niej światłem, które prowadzi z powrotem do źródła. Po tym jak poprosiłeś o światło, wzniesiesz się ponad problemy do jedynego źródła, w którym biorą swoj początek zarówno dobro jak i zło.

Pytanie: Tak, ale po tym problemy jeszcze wzrastają.

Odpowiedź: Musisz zakumulować, zgromadzić konieczną siłę pragnienia i światła naprawy, aby móc wznieść się na pierwszy duchowy stopień. Dlatego problemy wzrastają i będą nadal wzrastać. Zaufaj, polegaj na Stwórcy, On wie o wszystkim izna się na tym. Dlatego też mówi On o stworzeniu złej skłonności abyś zrozumiał: że wszystko pochodzi z jedynego źródła. Trzeba to tylko przyjąć jako podstawę do pracy. Nie mamy nic innego.

Najważniejszym jest, aby trzymać się tego. Nawet jeśli niektórzy z przyjaciół stali się już  nienawistnikami, a inni nie są ani za ani przeciw, nawet jeśli w grupie panuje nieporządek, zdezorientowanie, to ja przyjmuję to wszystko jako „opakowanie” od Stwórcy. On to stworzył, a ja razem z przyjaciółmi albo im na przekór, pomimo wszystkich możliwych stanów, ciągle kieruje się ku jedności.

To oznacza być „jak jeden człowiek o jednym sercu”. W przeciwnym razie, na jakiej podstawie, będziemy mogli się inaczej połączyć?  Nasze zjednoczenie nie jest oparte na „grzecznych dzieciach”, ale na walkach kogutów i łotrów. Kłócimy się i nienawidzimy się nawzajem – a ponadto, łączymy się w jedną całość. Dokładnie ponad tym powstaje miłość do bliźniego jak do siebie samego. Wówczas dojdziesz do otrzymania Tory.

Obojętnie czy się z tym zgadzasz czy nie, zasada ta i tak nie ulegnie zmianie. W grupie musimy podjąć decyzję, że nie ma żadnego innego wyjścia, tak abyśmy już teraz wyrazili na to zgode, sztucznie. Wówczas przestaniemy się kłócić i zaczniemy się nawzajem pozornie kochać. Studiujemy w nadziei, że światło, które prowadzi z powrotem do źródła, wpłynie na nas i stworzy pomiędzy nami połączenie. Podczas lekcji, każdy myśli: „Aby pomogło to chociaż  troszkę!“

W przeciwnym razie pożremy się nawzajem, ponieważ nie jesteśmy w stanie dać sobie rady z  wykonaniem ćwiczeń, które dał nam Stwórca. On nas w to „wciągnął”, tak jakby wsadził nas w grę komputerową,  na pole ćwiczeń, które jest ograniczone przez ekran. Teraz znajdujemy się w niej. Co mamy teraz zrobić?

Właśnie tutaj musimy zbudować nowe relacje, które chcemy wspólnie osiągnąć. Czego brakuje nam na tym polu zabawy, na którym nienawidzimy się wszyscy nawzajem, rozrzuceni jak punkty na ekranie? Co powinniśmy zrobić?

Musimy ujawnić światło, które prowadzi z powrotem do źródła. Więc studiujmy i domagajmy się tego, aby to się stało.

To łatwo się mówi, ale w realizacji … Problem polega na tym, że tutaj musi ujawniać się cała siła stopnia, a to wymaga czasu. Ponieważ  pierwszy stopień jest szczególnie wysoki, i nie można tak po prostu na niego wskoczyć. W porównaniu do niego,  pozostałe stopnie będą  już łatwiejsze.

Z  lekcji do artykułu Rabasza, 11.02.2011


Naprzód do prawdy!

Pytanie: Co oznacza zwrócić się do światła o pomoc?

Odpowiedź: Gdy człowiek zaczyna studiować Kabałę, wierzy, że ma pragnienie. Z pełnym entuzjazmem, gorliwością dąży do tego,aby coś zrozumieć, rozpoznać i uczynić. Chęć ta wydaje mu się nieustanna i odpowiednia do dalszego postępu.

Dopiero znacznie później, człowiek zaczyna rozumieć, że chęć do postępu nie przebudziła się w nim sama. To rozbite pragnienie, osiąga on w wyniku interakcji z otoczeniem, z przyjaciółmi. Człowiek nie chce w ogóle połączyć się z nim we wspólnym sercu i nie chce wejść  z nim w żadne poręczycielstwo. Postrzega on dokładnie rozbite pragnienie: zło, nienawiść zamiast miłości, odrzucenie, niezdolność do połączenia.

To pragnienie zatrzymuje człowieka, i z tym musi zwrócić się do światła, które prowadzi z powrotem do źródła. Ale gdzie mam powrócić? Do jakiego źródła? Co to jest pragnienie? Tutaj są konieczne dwa bardzo różne kroki, a granica między nimi jest dość problematyczna.

Dla rozumu jest to łatwiejsze, ale w odczuciu człowieka wydaje się to jasny, wyraźny krok, aby przez niego przejść: „Poprzez moje własne wysiłki, będe mógł dojść  tylko do właściwego miejsca ale nie dalej. Następnie muszę osiągnąć nowe pragnienie, które znajduje się pomiędzy mną a moim bliźnim, które jest w tej chwili rozbite”.

Muszę ujawnić nienawiści w stosunku do bliźniego i z pomocą światła, rozpoznać w tym zło. Muszę ujawnić, że to wlasnie naprawa tej nienawiści, oznacza powrót do dobra. Właśnie dokładnie w tym momencie, będę potrzebował światła – nie żadne proste napełnienie, tylko siłę, która naprawi moje zło i doprowadzi mnie do źródła, z powrotem do dobra. A dobro to, oznacza dla mnie, zjednoczenie się z moim bliźnim.

Takie rzeczy powinienem wyraźnie rozpoznać. Musi być to dla mnie jasne, że jest tak a nie inaczej. Problem polega na tym, że człowiek nie jest zdolny, bez wsparcia środowiska, aby pracować  nad sobą. Potrzebuje on zewnętrznego, fizycznego wsparcia, a później, gdy podąża  już w kierunku celu, odkryje wewnątrz grupy rzeczy, które nawet dla samych przyjaciół są niezauważalne.

Praca przebiega zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie, jednakże skierowana jest całkowicie na ujawnienie miejsca rozbicia pomiędzy nami, zła, które ukryte jest w tym rozbiciu i dobra, które przynosi ze sobą jego naprawa.

W moim odczuciu musi być to dla mnie absolutnie jasne: że jest to choroba, która mnie zabija, i jedynie światło, które prowadzi z powrotem do źródła może mnie uratować. Ja sam nie jestem do tego w stanie. Ratunek znajduje się w jedności, bo właśnie ona jest moim lekarstwem. Wszystko inne nie jest brane pod uwage, wszystko to przypisuje jako zero wpływu albo jako negatywny, zły wpływ.

Poprzez wspólne wysiłki musimy dążyć do tego, aby to faktycznie dostrzec. I wtedy możemy pragnąć światła, które prowadzi z powrotem do źródła. Nie tęsknie po prostu za czymś nieokreślonym, nie chcę po prostu doświadczyć czegokolwiek, nie dąże tylko do duchowości – ponieważ wszystko to, jest przeniknięte egoizmem. Nie, ja dąże tylko do zjednoczenia, chcę osiągnąć potrzebę do połączenia się z innymi. To nazywa się „modlitwa przed modlitwą”.

Tylko takimi krokami, nawet jeśli sztucznie, teatralnie i z ciężkim sercem, będziemy iść do przodu. Naprzód do prawdy: nie do nagiej prawdy naszego „ciała”, ale do duchowości, do prawdziwej prawdy. O tym jest napisane: „Ja mieszkam pośród ludu swego”.

Chcecie ujawnić Stwórcę? „Stwórca” jest własciwością emanacji. Zostanie ona odkryta tylko w naszych prawidłowych wzajemnych relacjach. Im więcej mówimy o nich, piszemy, dyskutujemy, czym bardziej konkretnie, bezpośrednio, jasno i wyraźnie będziemy to wykonywać, pozwalając  na to żeby stało się to naszym nawykiem, tym bardziej będziemy zbliżać się do realizacji tej właściwości.
Z  lekcji do artykułu Rabasza, 08.02.2011