Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

2021 – rok przejścia do nowego życia

каббалист Михаэль Лайтман Ponieważ ludzkość nie rozumie, co stało się z nią w wyniku epidemii koronawirusa, chce wrócić do swojego starego, znajomego życia. Ludzie marzą, że wszystko będzie takie samo: fabryki, restauracje, lokale rozrywkowe, by otworzyły się wszystkie zamknięte w 2020 roku firmy, jakby cofnął się czas.

Media przedstawiają przyszłość jako pełną kopię przeszłości i dyskutują tylko o tym ile czasu i pieniędzy zajmie przywrócenie starego życia. Ale nie można myśleć w ten sposób! Przecież zmarnujemy wszystkie zasoby, które nam pozostały, roztrwonimy bez żadnych korzyści i zostaniemy z pustymi rękami, bez sił i nadziei na przyszłość.

Nie da się wrócić do tego, co było. Jesteśmy zobowiązani iść naprzód, w kierunku większej więzi międzyludzkiej, większego zbliżenia, przyjaznych stosunków, abyśmy mogli wejść do nowego świata. Jeśli chcemy przywrócić nasze stare życie, ściągniemy na siebie ciosy natury, która będzie musiała nauczyć nas poprzez wielkie cierpienie tego, że ​​już nie ma odwrotu.

Kiedy widzę presję pochodzącą od natury, dążącej do zorganizowania ludzkości na nowy poziom, z nowymi siłami, cieszę się, że zamiast wojny światowej, wielu milionów zabitych i umierających z głodu, działa tak delikatnymi i ostrożnymi metodami, z miłością. Jak rodzic wychowujący dziecko rozumie, że musi wywierać na nie presję, ograniczać go, aby źle się nie zachowywało i nie zraniło. Ale cała ta presja pochodzi z miłości.

Taką samą postawę rodzicielską wobec nas czułem od natury i zdałem sobie sprawę, że potrwa to kilka lat, ponieważ natura naciska na nas bardzo czule. Natura mogłaby nas mocno przycisnąć, ale daje ludzkości czas na zrozumienie, gdzie jesteśmy. Mam nadzieję, że dobrze zrozumieliśmy tę wskazówkę.

Myślę, że w 2021 roku wszyscy poczujemy i zrozumiemy celowy apel natury, który ma nas zorganizować i skierować we właściwym kierunku. Wszystkie stany przychodzą dla naszej korzyści, abyśmy zagłębili się w nie odsłaniając i czując szczególną troskę z góry, prowadzącą nas na nowy etap, nowy etap ludzkiej egzystencji.

Natura pomaga nam zbliżyć się do siebie i zobaczyć, że mamy tylko dobrą perspektywę. Myślę, że w przyszłym roku to nam pokaże: musimy tylko otworzyć oczy, umysł i spróbować zrozumieć, co robi nam natura, czyli Stwórca.

Sukces 2021 roku zależy od tego, czy rozumiemy, co wyższa siła chce nam dać i zrobić. Natura w swojej ewolucji cały czas prowadzi nas ku lepszym warunkom, abyśmy zamiast walczyć jednoczyli się i pomagali sobie nawzajem. Kula ziemska jest w stanie nakarmić wszystkich, dać wszystkie korzyści.

Jest wystarczająco dużo miejsca dla każdego i mamy wystarczająco dużo siły, aby zapewnić każdemu wszystko, czego potrzebuje do dobrego, normalnego życia. Z nawiązanych więzi między nami zaczniemy rozumieć najważniejszą rzecz: odsłaniać Stwórcę stworzeniom.

Myślę, że 2021 będzie rokiem przejściowym z poprzedniego życia do przyszłego. I to przejście nie zakończy się w ciągu jednego roku, ale potrwa kilka lat. Ale przynajmniej zaczniemy zdawać sobie sprawę, do jakiego stanu w najbliższej przyszłości powinniśmy dojść.

Nie możemy wytwarzać produktów, które są niepotrzebne. Nie można wydzierać wszystkich zasobów naturalnych z całego świata. Nie można niepotrzebnie marnować pieniędzy w różnych kierunkach. Konieczne jest zainwestowanie wszystkich dostępnych środków w integralną edukację ludzi, aby zaszczepić w nich chęć zbliżenia się i połączenia między nami, aby poznać wyższą siłę, Stwórcę. A wtedy osiągniemy wieczność i czekającą nas doskonałość.

W nadchodzącym nowym roku pragnę życzyć ludziom zrozumienia istoty rozwoju, w jakim umieściła nas natura i tego, jak pomóc jej z naszej strony stając się jej aktywnymi uczestnikami. A wtedy bardzo szybko dojdziemy do dobrego, szczęśliwego życia. Mam nadzieję, że za rok, kiedy doczekamy 2021 roku, nasza kondycja będzie już dużo lepsza niż dzisiaj.

Z programu „Świat”, 12.08.2020


Legalne narkotyki – wygodny sposób unicestwienia ludzi

3 listopada mieszkańcy Oregonu oprócz wyboru prezydenta Stanów Zjednoczonych zadecydowali o jeszcze jednej zmianie – zdekryminalizowano osobiste używanie heroiny, metamfetaminy, LSD, oksykodonu i innych twardych narkotyków. „Dzisiejsze zwycięstwo jest przełomową deklaracją, że nadszedł czas, aby przestać kryminalizować ludzi za używanie narkotyków” – powiedziała Kassandra Frederique, dyrektor wykonawczy Drug Policy Alliance, która przewodziła tej inicjatywie. Według AP News: ​​„jeden na 11 mieszkańców Oregonu jest uzależniony od narkotyków” – dane potwierdzone przez „Oregon Academy of Family Physicians”. Nie mówimy o rekreacyjnym, okazjonalnym używaniu marihuany; mówimy o uzależnieniu od twardych narkotyków, takich, które powodują, że popełniasz przestępstwa tylko po to, by dostać kolejną dawkę i robisz to codziennie. Jedna na jedenaście osób w Oregonie jest w takim stadium.

Nie ma innego rozwiązania dla problemu nadużywania substancji odurzających, jak tylko pokazanie ludziom, że są tutaj, aby połączyć się ze sobą, w pełnej wdzięczności, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy są od nas różni, ponieważ razem z nimi tworzymy strumień życia i pozwalamy mu płynąć. W pojedynkę jesteśmy niczym. Razem jesteśmy życiem.

Wygląda na to, że władzom nie zależy, żeby ci ludzie byli trzeźwi; chcą ich śmierci. Chcą powstrzymać ich przed krzywdzeniem innych ludzi, więc pozwolą im otrzymać dzienną dawkę, dopóki nie umrą – tzn. aż sami się unicestwią. W szybkim tempie stan dojdzie do wniosku, że najlepiej jest otworzyć centra dystrybucji – tak jak dzisiejsze punkty z ciepłą zupą – będą wydawać dzienną dawkę narkotyku każdemu z „potrzebujących” i odesłać ich szczęśliwych do domu, z dala od ulicy i z dala od (kurczącej się) populacji.

Decyzja stanu Oregon stwierdza również, że „Zamiast wytaczania procesu i groźby odbycia kary więziennej, osoba pozwana będzie miała wybór by albo zapłacić grzywnę w wysokości 100 USD lub udać się do nowych „ośrodków leczenia uzależnień”, finansowanych za milionów dolarów z przychodów podatkowych płynących z zalegalizowanego, regulowanego prawem przemysłu marihuany w Oregonie”. Jednak wydaje mi się, że nikt tej części decyzji nie traktuje poważnie, z dwóch powodów: 1. Gdyby narkomani mieli 100 dolarów, kupowaliby za nie narkotyki, a nie płacili mandaty. 2. Nikt tak naprawdę nie wychodzi z uzależnienia od narkotyków. Z tego powodu władze starają się ich uciszyć – przeczekać do ich obumarcia.

Potrafię wyobrazić sobie, dlaczego państwo chciałoby zgładzić narkomanów. Z punktu widzenia władz świat jest już rażąco przeludniony, więc cicha eksterminacja jest najbardziej rozsądnym rozwiązaniem. Jeśli nie widzimy powodu, dla którego mamy tak wielu ludzi na świecie, powinniśmy znaleźć (najlepiej) humanitarny sposób na zmniejszenie populacji.

Ale jest powód, dla którego tu jesteśmy. Ludzkość staje się coraz bardziej zatłoczona właśnie dlatego, że mamy się łączyć, a nie pozostawać osobno w naszych własnych małych szczelinach. Nasza niechęć do łączenia się jest powodem, dla którego cierpimy, ponieważ rzeczywistość zmusza nas do ciągłego kontaktu z ludźmi, podczas gdy nasz antagonizm do ludzi nieustannie rośnie. Kiedy przepaść między rosnącym narcyzmem a przymusowym kontaktem z ludźmi staje się nie do zniesienia, szukamy schronienia. Niektórzy znajdują to w przemocy, inni w różnych formach eskapizmu, w tym nadużywaniu narkotyków, a prawie każdy znajduje to w depresji.

Jest tylko jedno rozwiązanie dla tego bałaganu: edukacja w kierunku połączenia. Nie bez powodu na świecie istnieje tak wielu ludzi o tak odmiennych poglądach i podejściach do życia. Jeśli spojrzymy na świat z lotu ptaka, przekonamy się, że to, czego doświadczamy jako dysonans, w rzeczywistości jest różnorodnością. Patrząc z wyższej perspektywy, sprzeczności w rzeczywistości tworzą piękny, bogaty haft kolorów i strumieni, które splatają się ze sobą, tworząc tkankę życia. Wyobraź sobie oceany bez lądu, góry bez dolin, lasy bez pustyń, samce bez samic, życie bez śmierci, lato bez zimy lub jesień bez wiosny. Wszystko, co wiemy o życiu, pochodzi z odróżnienia jednej rzeczy od jej przeciwieństwa. Życie nie jest jednym stanem; jest to przepływ między nimi, od jednej skrajności do drugiej.

Gdybyśmy byli tego świadomi i gdybyśmy wiedzieli, że ta różnorodność jest tutaj, abyśmy mogli się nią cieszyć, bylibyśmy wdzięczni za rzeczy, które nas irytują, ponieważ są różne od nas. W rzeczywistości nie odczuwalibyśmy ich jako irytacji, ale jako puls życia, który mówi nam, kiedy nadszedł czas, aby przejść do następnej fazy. Nasza walka z życiem dobiegłaby końca i nie musielibyśmy przed nim uciekać. Uświadomilibyśmy sobie, jaki jest nasz cel, aby tu być – uchwycić życie z uwzględnieniem całej jego głębi i bogactwa – i nigdy nie chcielibyśmy uciec.

Nie ma innego rozwiązania dla problemu nadużywania substancji odurzających, jak tylko pokazanie ludziom, że są tutaj, aby połączyć się ze sobą, w pełnej wdzięczności, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy są od nas różni, ponieważ razem z nimi tworzymy strumień życia i pozwalamy mu płynąć. W pojedynkę jesteśmy niczym. Razem jesteśmy życiem.

Źródło: https://bit.ly/3oq8T5V


Lekcje 2020 roku

каббалист Михаэль Лайтман Epidemia koronawirusa spowodowała eksplozję na całym świecie, porównywalną do wybuchu wojny światowej, doprowadzając do kryzysu gospodarczego, poczucia rozpaczy i strachu. Dlaczego ludzie do tej pory nie zdawali sobie sprawy z potrzeby zbudowania świata na nowo, poprzez wprowadzenie znaczących zmian w społeczeństwie?

Chodzi o to, że każdy działa ze swojego własnego, indywidualnego egoizmu. I dlatego nikogo nie obchodziło, co dzieje się na świecie z innymi ludźmi, a ważne było tylko to, co dotyczyło jego osobiście. Dlatego obserwowaliśmy, jak inni cierpią, nie przejmując się tym, najważniejsze żeby nam było dobrze, żebyśmy mogli pewnie istnieć i prosperować.

Ale obecnie trafiamy w inny świat i czujemy, że społeczeństwo, środowisko, kraj, ludzie, świat – wszystko staje się ze sobą wzajemnie powiązane i zależne od siebie. Przekazujemy sobie nawzajem śmiertelnego wirusa, nie możemy swobodnie podróżować, jesteśmy zmuszeni do siedzenia w domu na kwarantannie.

Najpierw musieliśmy zerwać przydatne więzi, które istniały wcześniej i które pozwalały nam latać po świecie, podróżować, poznawać się ze sobą nawzajem. W dodatku musieliśmy jeszcze bardziej odizolować się, założyć maski, rękawiczki i oddalić się od siebie na odległość dwóch metrów.

Pojawiło się kilka nowych obowiązkowych zasad, które nie bardzo nam się podobają. Natura jakby mówi nam: „Nie możecie zachowywać się tak jak wcześniej, musicie oddalić się od siebie nawzajem. Nie możecie jechać gdzie chcecie, i podróżować po świecie, nie możecie posyłać dzieci do szkoły i przedszkola”.

Czujemy, że Natura przenika pomiędzy nas i uczy jakie połączenie powinno być między nami. Dlatego, aby połączenie było nowe, dobre, poprawne, musi być zgodne z nowymi prawami, które pokazuje nam koronawirus. Jeśli przestrzegamy tych praw, to możemy komunikować się ze sobą, ale jeśli nie przestrzegamy, to nie wolno nam się zbliżać.

Natura zaczyna uczyć nas nowych form relacji między ludźmi. Wkrótce zrozumiemy, że jest to dla nas z korzyścią. Mogę łączyć się z ludźmi tylko wtedy, jeśli działam na ich dobro, a nie dla własnych korzyści. To jest lekcja, której uczy nas Natura. Poprzez kwarantannę, niemożność kontaktowania się, latania, podróżowania, pokazuje się nam, że możemy być w kontakcie tylko pod warunkiem, że troszczymy się o siebie nawzajem i myślimy o dobru innych.

Proszę bardzo, wychodźcie na spacer, odwiedzajcie znajomych, spotykajcie się, ale tylko pod warunkiem, gdy myślicie o sobie życzliwie i troszczycie się nie o siebie, a o innych. W taki sposób Natura stopniowo nauczy nas dobrych relacji.

Stanie się to szybko i bezboleśnie, jeśli środki masowej informacji będą współpracowały z kabalistami. Ponieważ tylko kabaliści rozumieją, jak się zachowywać, aby pomóc naturze zmienić ludzkie społeczeństwo i przenieść je na następny etap rozwoju. Kabaliści przekażą wszystkim ludziom, do jakiej formy relacji powinniśmy dojść.

Niech człowiek pomoże bliźniemu” w ustanowieniu między nami więzi ponad wszelkiego rodzaju nienawiścią, abyśmy zrozumieli, że przyszłość jest niemożliwa bez dobrych relacji. Czy dojdziemy do nich krótką i lekką drogą, czy też będzie to długa droga cierpienia, która obejmuje również wojnę światową – to wszystko zależy od nas.

Od kabalistów i środków masowej informacji zależy, jak szybko ludzkość przejdzie przez okres przejściowy i ustanowi nowe połączenia między ludźmi, po to aby Natura przestała wywierać na nas presję i nie ograniczała nas. Nie będziemy potrzebowali żadnego zewnętrznego nacisku, ponieważ sami zrozumiemy, co jest dla nas dobre.

Z programu „Pokój”, 27.12.2020


Jakie powinny być nasze oczekiwania w Nowym Roku 2021

Niedługo kończymy nietypowy rok i ludzkość zastanawia się, co nas czeka w następnym. Rok 2021 będzie rokiem, w którym wszyscy poczujemy, zrozumiemy i zaakceptujemy fakt, że celem naszych dotychczasowych doświadczeń było przeorganizowanie ludzkości w bardziej pozytywny sposób. Wyzwania, przed którymi stanęliśmy, działały na naszą korzyść, pomagając nam zrozumieć, że zmierzamy w kierunku nowego etapu rozwoju, nowego stopnia ludzkiej egzystencji.

Choć może się to wydawać surowe, system natury przemówił do nas dość delikatnie, nie tak ostro, jak w przypadku innych plag w historii. Dał nam czas na zrozumienie, czego wymaga od nas natura. Ale jeśli nie zważymy na ostrzeżenie i nie zmienimy naszego kursu w kierunku równowagi, naturalnie możemy spodziewać się silniejszej reakcji w nadchodzącym roku.

Rok 2020 charakteryzował się polaryzacją, kryzysem gospodarczym, klęskami żywiołowymi i globalną pandemią, która spowodowała ogólnoświatowe zamknięcie. Wirus przyszedł, aby nas przeorganizować, wstrząsnąć i skorygować brak równowagi w społeczeństwie, w naszych relacjach międzyludzkich i na naszej planecie.

Tak postępuje z nami natura. Covid-19 nie jest przypadkowym wirusem. Stoi za nim naturalny system, który zaczął działać po tym, jak zniszczyliśmy dużą część planety. To tak, jakby natura powiedziała: „Koniec tego. Niszczysz świat – wypompowałeś ziemię do sucha i zaśmieciłeś oceany, zanieczyściłeś powietrze i stworzyłeś sterty śmieci na ziemi. Wyczerpałeś jej zasoby. Teraz zacznij odbudowywać świat”.

Jak długo jeszcze zajmie nam, aby zdać sobie sprawę, że natura nie uspokoi się, dopóki nie wykonamy naszej części pracy? Wydaje się, że zaczynamy rozpoznawać winę tu i tam, zaczynamy rozumieć, co się naprawdę dzieje. Gdyby nie media, które nieustannie wprowadzają nas w błąd, ludzkość już dawno mogłaby zrozumieć swoją odpowiedzialność.

Choć może się to wydawać surowe, system natury przemówił do nas dość delikatnie, nie tak ostro, jak w przypadku innych plag w historii. Dał nam czas na zrozumienie, czego wymaga od nas natura. Ale jeśli nie zważymy na ostrzeżenie i nie zmienimy naszego kursu w kierunku równowagi, naturalnie możemy spodziewać się silniejszej reakcji w nadchodzącym roku.

Czy pandemia się skończyła wraz z pojawieniem się nowych szczepionek? Przechodzimy do kolejnego etapu rozwoju człowieka, więc oczywiście nastąpi pewna zmiana. Czy zmiana będzie dla nas ulgą? Trudno to określić, ponieważ zwykle ciosy natury przechodzą od najlżejszych do najcięższych, aż do wprowadzenia niezbędnych zmian. Na przykład, jeśli poprosisz dziecko o wykonanie zadania, a ono tego nie zrobi, prawdopodobnie następnym razem przemówisz do niego mocniejszym tonem. Gdyby to nie pomogło, musiałbyś zaostrzyć swój komunikat i przedstawić mu jeszcze surowsze warunki.

W gwiazdach nie jest zapisane, jak będzie wyglądał nadchodzący rok, nawet jeśli chodzi o szczepionki. Tak naprawdę przyszłość zależy od nas. Zależy to od tego, jak bardzo postaramy się zrozumieć, co natura chce na powiedzieć. Przesłanie jest jasne. Ewidentnie przemysł nie nadaje się do nowego świata, ponieważ koncentruje się na produkcji niepotrzebnych rzeczy, które niszczą środowisko. Oczywiste jest, że obecny system edukacji nie jest zgodny z prawami natury, ponieważ uczymy się konkurować ze sobą i tworzyć podziały.

Dlatego głównym zadaniem na nowy rok powinno być ustanowienie integralnego świata, wejście w życie partnerskie, jedni dla drugich i razem z całą naturą.

Ludzkość będzie musiała dokonać zmian, przeliczyć, co jest naprawdę ważne, a co nie. Musimy pozbyć się wszystkiego, co nie jest niezbędne, zrozumieć, że będziemy musieli zamknąć około 80% naszych sklepów i firm. Oczywiście nie ma możliwości, aby ludzie zgodzili się na tak drastyczne zmiany bez zrozumienia, dokąd prowadzą i w jakim celu – prosto do bardziej zrównoważonego świata.

W międzyczasie ludzie kończą bieżący rok, martwiąc się, jak związać koniec z końcem, zaniepokojeni szalejącym bezrobociem, kwestionując, jak zbudować ludzkie społeczeństwo, gdy istnieje tyle niepewności i niepokojów społecznych. Powinniśmy zadać sobie pytanie, jak przyjąć nowy sposób myślenia, który bierze pod uwagę wszystkich, aby wszyscy mogli z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Myślę, że 2021 będzie rokiem zmian. Chociaż pełna transformacja, której potrzebujemy, zajmie kilka lat, przynajmniej zaczniemy rozumieć przyszłe warunki, które musimy zbudować. Nie wolno nam tworzyć rzeczy, które nie są istotne. Musimy położyć duży nacisk na edukację społeczną, na wychowanie które pomaga zbliżyć się do innych we wzajemnej solidarności.

Jeśli się zjednoczymy, zrozumiemy, że przed nami wszystko, co dobre. W naszej mocy jest, osiągnięcie takiej świadomości. Wszystko zależy od tego, jak chętnie otworzymy oczy i umysły i zrozumiemy, co robi z nami natura (hebrajskie słowa „Bóg” i „natura” w Gematrii mają tę samą wartość liczbową). Poprzez ulepszone połączenia między nami możemy osiągnąć pełne spełnienie oraz poczucie, że wszystko tworzy jedną całość – ujawnimy najwyższą siłę, która rządzi wszystkim w rzeczywistości. Tak wygląda pozytywna przyszłość, która jest w zasięgu ręki, jeśli tylko będziemy myśleć i działać w kierunku zjednoczenia.

Źródło: https://bit.ly/3oitg4T


Najgorszy rok w życiu?

Stephanie Zacharek, krytyk filmowy magazynu Time, w swoim podsumowującym rok 2020 felietonie, zatytułowanym „Najgorszy rok w życiu” napisała: „Gdyby rok 2020 był filmem antyutopijnym, prawdopodobnie wyłączyłbyś go po 20 minutach. Ten rok nie był strasznie ekscytujący, jak fikcyjna apokalipsa. Był wykuty bólem, szaleńczo przyziemny, gdzie rutyna dnia codziennego obróciła się przeciwko nam”. Co więcej, „Naszym najbardziej wycieńczającym zagrożeniem w tym roku”, dodaje, „było poczucie bezradności” i „Od czasu rozprzestrzeniania się faszyzmu w latach trzydziestych… nie mieliśmy do czynienia z tak wieloma nienormalnymi wydarzeniami”.

2020 to najlepszy rok w historii! Po raz pierwszy natura w klarowny sposób pokazała nam, jak reaguje na wypaczenia, jakie powodujemy w jej systemie. Mówi nam, że przekroczyliśmy granice i jeśli będziemy dalej podążać tą drogą, to sami spowodujemy nasze wyginięcie. Matka Natura robi wszystko, co w jej mocy, by uratować swoje niewdzięczne dzieci, a my marudzimy jak zepsute bachory, że nie daje nam cukierków o które prosimy.

Z całym szacunkiem dla wybitnego krytyka filmowego całkowicie się z tym nie zgadzam. W tym roku nie było nic nienormalnego, ponieważ nie ma nic nienormalnego w tej pandemii. Wręcz przeciwnie, aż do tego roku prowadziliśmy szalony, nienormalny tryb życia, a „nakaz ograniczający”, jaki otrzymaliśmy od wirusa, przywrócił normalność na planecie Ziemi. Po raz pierwszy od ponad wieku życie toczyło się normalnie!

Wywieramy nacisk do granic wytrzymałości natury, a wirus jest właściwie najłagodniejszym sposobem, jakiego może użyć, aby zatrzymać nas, zanim wysadzimy się w powietrze wraz z resztą planety. Natura nie mogła obejść się z nami łagodniej niż to zrobiła poprzez Covid-19.

Poza tym, jak rozsądna osoba może powiedzieć o pożarach lasów, huraganach, pandemii i trzęsieniach ziemi, że są nienormalne? Jak zjawiska naturalne mogą być nienormalne? Tylko wypaczona perspektywa może postrzegać zjawiska naturalne jako niewłaściwe, a sztuczne jako normalne. Mało tego, dla tak wybitnego magazynu jak Time, ogłoszenie w swoim felietonie na rok 2020, że natura jest, no cóż, nienaturalna, jest świadectwem niezrozumienia świata w którym żyjemy i szaleństwem.

Ludzie w Time najwyraźniej nie mają pojęcia o swojej roli jako środka komunikacji, o roli mediów. Zamiast używać swojego magazynu do celów edukacyjnych, aby uczyć ludzi, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy, używają go do rozpowszechniania wyrafinowanej głupoty.

2020 to najlepszy rok w historii! Po raz pierwszy natura w klarowny sposób pokazała nam, jak reaguje na wypaczenia, jakie powodujemy w jej systemie. Mówi nam, że przekroczyliśmy granice i jeśli będziemy dalej podążać tą drogą, to sami spowodujemy nasze wyginięcie. Matka Natura robi wszystko, co w jej mocy, by uratować swoje niewdzięczne dzieci, a my marudzimy jak zepsute bachory, że nie daje nam cukierków o które prosimy.

Kiedy nie znasz się na tym co masz do zrobienia, włóż ręce głęboko do kieszeni i trzymaj je tam tak długo, aż zmądrzejesz. Do tej pory robiliśmy dokładnie na odwrót: poruszyliśmy wszystkie pokrętła i wciskaliśmy każdy możliwy przycisk, aby jakoś wycisnąć więcej przyjemności z natury. To tylko cud, że przeżyliśmy do teraz. Koronawirus uratował nam życie, zmusił nas do zwolnienia tempa i narzucił na nas ograniczenie wykorzystywania naszego jedynego domu. To oczywiście błogosławieństwo, jednak z głupoty przeklinamy ją na pierwszej stronie jednego z bardziej poczytnych magazynów.

Media są naszym najważniejszym narzędziem edukacyjnym. Powinniśmy go używać do poznawania siebie i naszego otoczenia, nie do narzekania na nauki natury, ale do wyjaśniania, jak powinniśmy pracować w ekosystemie, jakim jest nasz wszechświat. Jest to system zamknięty, a wszelkie wykroczenia pociągają za sobą konsekwencje. Możemy nie odczuć tego od razu, ale dzieje się tak tylko dlatego, że nie jesteśmy uwrażliwieni na komunikaty jakie wysyła nam nasze otoczenie i nieświadomi naszych połączeń. Gdybyśmy byli nieco bardziej świadomi naszej współzależności, od razu dostrzeglibyśmy negatywny wpływ naszych poczynań i nie myślelibyśmy, że kiedy odczuwamy ich następstwa, to że to nie jest nasza wina. To, że ​​przeżyliśmy tak „pełen wydarzeń” rok, jest naszą własną zasługą i niczyją inną.

Jeśli nie nauczymy się lekcji, której nauczył nas Covid-19 w 2020 roku, 2021 nauczy nas tej samej lekcji jeszcze boleśniej. Nie chodzi o podłość natury, ale o nasz opór. Żal mi Matki Natury; nie jest łatwo wychowywać tak uparte dzieci. Jednocześnie jestem wdzięczny za to, że aby nauczyć nas tego, czego musi, ​​zawsze wybiera najmniej bolesne środki i również za to, że w końcu zdecydowała się ujawnić nam swoje drogi, abyśmy mogli je studiować i stać się dorosłymi w naszym własnym świecie.

Źródło: https://bit.ly/3nebPkT


Nowe wartości Ameryki

каббалист Михаэль Лайтман W Stanach Zjednoczonych odnotowano przesunięcia tektoniczne i aby ocenić ich konsekwencje, bardzo ważne jest zrozumienie ich istoty.

Od kilku lat prowadzę kolumnę na amerykańskiej stronie internetowej Newsmax. Tej jesieni jej popularność znacznie wzrosła, miesięczna liczba odsłon przekroczyła 63 miliony, a moje artykuły, z reguły trafiają na główną stronę portalu. Cieszę się, że coraz więcej czytelników zapoznaje się z zasadami nauki Kabały w odniesieniu do bieżących wydarzeń. Czasami moje przesłania są trudne dla Amerykanów, to tym cenniejsza jest gotowość słuchania ich.

Ostatnio naród amerykański zaskakuje mnie bezprecedensowym odejściem od tradycji. Przez wieki niepodzielnie panował tu fundamentalny trend wzbogacania się. Dolar dominował w hierarchii priorytetów i większość ludzi była zahipnotyzowana wymagającym spojrzeniem złotego cielca.

Teraz jednak powiały nowe wiatry: coraz więcej Amerykanów stawia zasady ideologiczne na równi z dolarem, jeśli nie wyżej. Jakie zasady ? – to osobne pytanie, ale sam fakt jest oczywisty. Wierzę, że już zimą obydwa obozy podzielonego społeczeństwa amerykańskiego, odczują sercem i uświadomią sobie te zmiany.

Oznacza to, że Ameryce odkrywa się okno nowych możliwości. Nadchodzi chwila, kiedy rozpalający się wewnętrzny konflikt można będzie wykorzystać do potężnego skoku w górę. Co prawda, aby to zrealizować, obie strony będą musiały przezwyciężyć siebie i znaleźć wyjście dostępne tylko dzięki wspólnym wysiłkom.

To wyjście nie jest ani republikańskie, ani demokratyczne, ale leży o poziom wyżej. Jest dla każdego lub dla nikogo. Mówiąc prościej, skoro już Ameryka zaczęła mówić o wartościach materialnych, pozostaje tylko wspólnie wywyższać te z nich, które jednoczą ludzi ponad sprzecznościami, a wszystko inne uznawać za drugorzędne. W taki sposób, podział doprowadzi do jedności.

A dokładniej, może doprowadzić. Tak naprawdę cuda się nie zdarzają i nawet taka krótka droga wymaga czasu, przyzwyczajenia się, wewnętrznego załamania i kreacji – tak by w końcu ludzie byli gotowi do zjednoczenia w imię jutrzejszej Ameryki. Dla świata, na który wciąż jeszcze ma ona ogromny wpływ.

Mam wielką nadzieję, że tak się stanie. Niech radykalna konfrontacja i niekończące się problemy doprowadzą kraj do prostej prawdy: nie ma wyjścia, trzeba wznieść się ponad siebie – ponieważ inaczej przegrają wszyscy. Po co konfrontować ze sobą? Nie będzie lepiej od tego i nawet moralnej satysfakcji ze zwycięstwa nie wystarczy, aby zrekompensować konsekwencje niezgody. Więc po co takie zwycięstwo?

To zrozumienie nie pojawi się z dnia na dzień – będzie skutkiem nieszczęść i rozczarowań. Ale nieszczęścia to luźna koncepcja. Być może obecny przewrót przyniesie korzyści Ameryce: wraz z objęciem władzy przez Bidena. Ameryka zobaczy na własne oczy, że nowoczesny neoliberalizm nie jest konstruktywny, nie jest twórczy, że jest podobny do radzieckiego „socjalizmu”, który także próbował narzucać wymyślone idee, sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i ludzką naturą.

Takie wysiłki zawsze kosztowały ludzkość dużo krwi i prowadziły do ślepej uliczki. Nie w taki sposób zacierają się granice między ludźmi. Prawdziwa jedność wymaga oświecenia, jakiego ludzkość nigdy wcześniej nie zaznała.

W tym celu powołana jest nauka Kabały, która odkrywa się światu w obecnym czasie. Przecież, aby naprawdę się zjednoczyć, należy przestrzegać praw Natury. Innymi słowy, należy wznieść się na ten poziom, gdzie nie ma już ani republikanów, ani demokratów, a są ludzkie serca, które budują bezpośrednie połączenie ponad egoizmem. Konieczność tej metody, świat na razie odczuwa nieświadomie, ale procesy przyśpieszają i etapy zmieniają się na naszych oczach.

A jednak scenariusze mogą być różne. Na razie niezgoda w Ameryce nasila się i już prowadzone są rozmowy o odłączeniu się niektórych stanów, od państwa. Nie widzę w tym nic dobrego. Nie wyobrażam sobie, jak można przeprowadzić taką „amputację” w cywilizowany, bezbolesny sposób. Nie wróży to nic dobrego oprócz wojny, o wiele trudniejszej niż wojna o jedność. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie, a rozmowy pozostaną rozmowami.

Dużo ważniejsze jest dziś pozbycie się wewnętrznego kultu w stosunku do Białego Domu, w którym siedzi „mój” lub „inny” prezydent. Nie, nie propaguję braku szacunku dla władzy. Należy przestrzegać praw. Wskazuję na postawę, na dążenie do „posadzenia” swojego faworyta, aby on podporządkował cały kraj moim poglądom.

Po co?? Demokracja nie jest potrzebna po to, aby się wzajemnie podeptać i pożreć! Ale wydaje się, że zapomnieliśmy o tym na jednym z zakrętów. Co więcej, mój „protegowany” tak naprawdę wcale nie pracuje dla mnie.

O wiele ważniejsze jest to, że my wszyscy – stanowimy jeden naród, jeden kraj, który potrzebuje zgody, pokoju i spokoju. Nigdy nie będziemy jednego zdania w aktualnych kwestiach, ale jesteśmy w stanie stworzyć połączenie wyższego poziomu i na jego podstawie rozwiązywać nasze problemy. Pomimo różnic jesteśmy w stanie zbliżyć się do siebie nawzajem.

Takie podejście poprowadzi Amerykę do przodu. I w zasadzie nie ma innego wyjścia. Ameryka potrzebuje społeczeństwa, które jednoczy, a nie dzieli, konsoliduje, a nie rozsadza po kątach i okopach. Slogany o tym, aby przywrócić krajowi jego dawną świetność, to nic innego jak kłamstwo. Ameryka potrzebuje nowej wielkości – jedności, wewnętrznego wzrostu, pojednania społecznego. Tego rzeczywiście brakuje Ameryce i całemu światu.

Z biegiem czasu Amerykanie zrozumieją: że cała ich wrogość, cała niezgoda była sztucznie narzucana przez zainteresowane strony i od samego początku nie było w niej żadnych zasad – poza zasadą „dziel i rządź”. Jeśli „wartości” oddzielają – to nie są to wcale wartości, a narzędzia władzy. Jeśli „wolność” dzieli kraj, nie jest to już wolność, a wszystko dozwolone, to zasady z których w pewnym momencie rodzi się dyktatura.

Stare egoistyczne fundamenty szybko degradują się i degenerują. Wkraczamy w erę powszechnych wzajemnych powiązań. I dlatego wartość wspólnoty, wzajemności, jedności, zgody, powinna przeważać nad wszystkim innym. Tylko wtedy społeczeństwo będzie w stanie naprawdę rozwiązywać problemy.

I oczywiście szowinizm nie ma z tym nic wspólnego. Przecież szowinizm – to nadęty narodowy egoizm, a my mówimy akurat o jego przeciwieństwie.

Tego wszystkiego i wiele innych rzeczy należy uczyć ludzi, edukować bez względu na to, jak dydaktycznie to brzmi. Dlatego że dzisiaj mylą wolność z indywidualizmem, demokrację, z prawem w ostatecznej instancji, jedność z dyktatem. Ludzie są celowo dekoncentrowani wewnętrznie i zewnętrznie, a następnie dzieleni na obozy i nastawieni przeciwko sobie.

Dlatego też całkiem możliwe jest, że spełni się najgorszy scenariusz, według którego Obama, będący następcą Bidena, za kilka lat sprowadzi Amerykę do Trzeciego Świata i sprzeda ją Chinom. Chiny już dzisiaj w dużej mierze kontrolują czołowe amerykańskie media.

Generalnie obecni „socjaliści” działają według dobrze znanej zasady – niszczą stare „do fundamentu”, przy czym w skali globalnej. I paradoks tutaj polega na tym, że to właśnie kapitaliści – ludzie, którzy wiedzą, jak prowadzić sprawy – przeciwnie, są w stanie zapewnić ludzkości bezkrwawe przejście na tory prawdziwego socjalizmu – spójnego, integralnego społeczeństwa, działającego we wspólnych interesach. Bez względu na dalszy rozwój wydarzeń, należy to zrozumieć.

I ostatnia rzecz, która dotyczy Izraela. Powrót Obamy nie wróży nam nic dobrego. Wręcz przeciwnie, wszystko będzie znacznie gorzej niż podczas „oficjalnych” kadencji. Wtedy Binjamin Netanjahu stawił czoła i stało się to jednym z jego głównych osiągnięć. Ale gdy odejdzie (albo zmuszą go do tego”), nie będzie nikogo kto go zastąpi.

Zostaniemy podzieleni, bez silnego przywódcy, przeciw Obamie i jego klice. Nie widzę ani jednego polityka na taką samą skalę, z takim samym zrozumieniem ogólnej sytuacji i ze zdolnością do prawidłowego działania pod presją. Wszyscy inni, tak czy owak zawalą najważniejsze w tej chwili zadanie – utrzymanie kursu kraju i powstrzymanie go przed wpadnięciem pod władzę wrogów, którzy planują nakarmić nas swoim bliskowschodnim „protegowanym”.

Dla mnie to nie jest polityka, ale naturalne realia, odzwierciedlające wewnętrzne stany narodów, krajów, ludzkości. Nigdy nie byłem „za Netanjahu” ani „za Trumpem” – opowiadam się za trendem, który oni odzwierciedlają, pociąg do środka skali, a nie do jednej z jej krawędzi. I analogicznie nie jestem „przeciw Obamie” – jestem przeciwny radykalizmowi bez względu na to, czym by go nie przykrywali.

W każdym razie to nie politycy nas uratują. Uratuje nas tylko dążenie do jedności i praca nad nią.


Niezapomniany rok 2020

каббалист Михаэль Лайтман W Sylwestra zwyczajowo podsumowuje się wyniki minionego roku. Rok 2020 przejdzie do historii jako symbol epidemii koronawirusa, która ogarnęła cały świat. Ponadto obfitował w inne wydarzenia: wojny, niepokoje społeczne w różnych częściach świata, klęski żywiołowe, rozległe pożary lasów w Kalifornii i Australii, kryzys gospodarczy, straszny wzrost bezrobocia na całym świecie.

Biorąc to wszystko pod uwagę jako kabalista, mogę ocenić nadchodzący rok 2020, jako najbardziej postępowy w przewidywalnej historii. Przecież ludzkość zaczęła się otrząsać, pozbywać się bezużytecznych nawyków: od pogoni za pieniędzmi, rozrywką, restauracjami – od pragnienia, by być napełnionym przyjemnością i nie myśleć o niczym innym.

I tutaj natura uderzyła nas w twarz zmuszając do zatrzymania się. Nie mieliśmy wyboru, musieliśmy przerwać ten wyścig i wrócić do domu. Epidemia zmusiła nas do przejścia na emeryturę i refleksji nad własnym życiem, a przynajmniej porzucenia starych nawyków. I to dobrze, bo ludzkość musiała przejść od życia w pogoni za pieniędzmi i władzą do innego czasu, do nowych wartości.

W tym roku udało się to zrobić, choć nie z własnego wyboru, ale pod naciskiem z góry. I w tym sensie koronawirus naprawdę wyświadczył nam wielką przysługę i dziś jesteśmy w zupełnie innym stanie. Zamknęliśmy wiele niepotrzebnych biznesów. Przestaliśmy zatruwać i niszczyć przyrodę, wycinać drzewa, niszczyć zwierzęta, zmniejszając przynajmniej dramatycznie szkody. Ziemia zaczęła się trochę odradzać po zniszczeniach, jakim poddaliśmy ją w ostatnich dziesięcioleciach.

Naprawdę mam nadzieję, że te pozytywne zmiany będą kontynuowane. Epidemia tak po prostu nie minie, bo to nie jest katastrofa, ale ogromna pomoc Natury. Powiedziano: „Stwórca leczy nas swoimi ciosami”. A epidemia koronawirusa była lekarstwem na nasz przerośnięty egoizm. Dlatego mam wielką nadzieję, że wyciągniemy z niego prawidłowe i przydatne wnioski dla naszego dalszego rozwoju.

Z programu „Pokój”, 27.12.2020


2021 – rok ludzkiego oświecenia

каббалист Михаэль Лайтман Wkraczamy w rok 2021, który pokaże nam, jak zamknięty jest świat, połączony w jeden system, razem cierpiący, dlatego też rozwiązanie powinno być tylko wspólne.

To wszystko zostanie ujawnione w 2021 roku, który będzie rokiem ludzkiego oświecenia. Dla każdego stanie się oczywiste, że nie da się osiągnąć sukcesu używając swojego egoizmu. Wręcz przeciwnie, każdy sukces zależy od tego, jak bardzo przełamiemy dzielące nas egoistyczne bariery.

Jeśli uda nam się to zrobić w dziesiątkach, będziemy mieć wpływ na cały świat. Cały świat też poczuje, że wystarczy marnowania pieniędzy na broń. Jedyne, w co warto inwestować, to zbliżanie ludzi. To panaceum na wszystkie choroby.

Nie będziesz potrzebować żadnych szczepionek ani leków przeciwko wirusowi. W końcu nie jest to epidemia koronawirusa, ale epidemia globalnego egoizmu rozwijająca się na świecie. I jest jedno lekarstwo na tę chorobę – nasze zjednoczenie.

Z lekcji na temat „Pokora”, 30.12.2020


Co nas czeka w 2021 roku

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Zbliża się nieuchronnie rok 2021. Nazywa się go rokiem nadzwyczajnej niepewności.

I tutaj jest wiele różnych przypuszczeń i domysłów dotyczących tego, jakim on będzie. Walka o szczepionki i ilu ludzi zgodzi się, aby je przyjąć. Przepaść między bogatymi i biednymi będzie się powiększać, ustanowi się nowy światowy porządek.

Wzrośnie napięcie między USA i Chinami, firmy będą uwikłane w wojny handlowe, rewolucja cyfrowa przyspieszy, świat będzie mniej chętny do podróżowań. Turystyka, loty – tego nie będzie lub zmniejszy się.

I jeszcze jest prognoza Billa Gatesa, że będzie lepiej: będziemy lepiej przygotowani na pandemię, świat stanie się lepszy, będziemy leczyć choroby, cukrzycę i tak dalej. „Jestem optymistą” – mówi Bill Gates.

Jakie są Pana prognozy na 2021 rok?

Odpowiedź: Jeśli ludzkość będzie taka, jak tego chce Bill Gates, to nie widzę w tym szczególnie nic dobrego. Mówi o tym technik, który w ogóle nie rozumie kierunku rozwoju ludzkości. Co z tego, że nabędziemy jeszcze jakieś sprzęty?

Pytanie: A jakim Pan widzi ten 21 rok? Jakim on będzie Pana zdaniem?

Odpowiedź: Myślę, że to będzie pierwszy rok pewnego rodzaju otrzeźwienia ze wszelkich otumanień, w które zaplątaliśmy się, i wreszcie zaczniemy rozumieć, że ani szczepionka nam nie pomoże, ani żadne sztuczki – siedzenie w izolacji lub coś jeszcze. Że pomoże nam prawdopodobnie tylko nasza przemiana, że w rzeczywistości ten wirus jest mądrzejszy od nas.

Jego zadaniem jest przeniesienie nas na wyższy poziom relacji do natury, abyśmy zaczęli myśleć o tym, jak naprawdę możemy przejść prawidłowe szczepienie. To znaczy, jak możemy osiągnąć stan, w którym nie mamy się czego bać, nie mamy dokąd uciekać, po prostu musimy poprawnie istnieć. To zależy tylko od naszych wzajemnych relacji.

Jeśli osiągniemy stan, kiedy ludzie będą obdarzać się wzajemnymi dobrymi uczuciami, znajdą, skąd je wziąć, jak je prawidłowo wykorzystać, w tym będzie to nasze największe zwycięstwo nad tą złą naturą egoizmu, która w nas tkwi. Wtedy to właśnie przejdziemy prawidłowe szczepienie.

Pytanie: To jest uważa Pan, że ten krok zostanie podjęty w 2021 roku?

Odpowiedź: Myślę, że zacznie się stopniowo przejawiać.

Pytanie: Myśli Pan, że naprawdę istnieje jedno wyjście?

Odpowiedź: Jedynym wyjściem jest właściwe zbliżenie się do siebie nawzajem. Abyśmy odkryli, że możemy skrócić dystans między nami, uwolnić się od egoistycznego wirusa, który odpycha nas od siebie, odsuwa, tylko jeśli zaczniemy tworzyć ponad tym wirusem pozytywne uczucia. Tylko wtedy. I jeśli zacznie się to odczuwać w ludzkości, wtedy, oczywiście, będzie to najkrótsza droga do prawidłowego szczepienia populacji Ziemi.

Pytanie: Ale czy przynajmniej troszeczkę w 2021 roku zrobimy ten kroczek?

Odpowiedź: Mam nadzieję, że nastąpi jakiś taki zwrot. Widzę go.

Komentarz: A jeśli nie, to wszystkie te horrory, o których jest tutaj napisane: wojny, napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Chinami…

Odpowiedź: W rzeczywistości to, co wydarzyło się na świecie, jest bardzo interesujące. Środki masowego przekazu same siebie zagoniły w kąt. Przestaliśmy im wierzyć. Nie są już środkami, ani masowego przekazu, i nie informacji. I nikt im nie ufa, i nikt na nich w ogóle nie patrzy. Tutaj jest napisane – fejk, a tam jest napisane – fejk, i tak dalej. Oznacza to, że nikt w ogóle na nic nie patrzy. I jeśli oni jednak dezorientują populację, to to zamieszanie nie będzie dla nich korzystne.

Pytanie: I „wyjdzie im bokiem”?

Odpowiedź: W rezultacie, tak.

Pytanie: Chyba już wychodzi?

Odpowiedź: Tak. Te zagrożenia – Ameryka, Chiny – nie interesują zupełnie miliardów ludzi. W wyniku tej boskiej pandemii, tego boskiego wirusa, miliardy ludzi chce w końcu znaleźć jakieś ukojenie.

A ono będzie w nowej przyszłości. I dlatego politycy w ogóle zejdą ze sceny. I wszystkie te organizacje międzynarodowe – wszyscy już rozumieją, jak bardzo to wszystko jest przesiąknięte takim małostkowym egoizmem.

Pytanie: Czyli poszukiwanie tego ukojenia wśród miliardów ludzi będzie nadal rosło i rosło?

Odpowiedź: Poszukiwania uspokojenia będą nie za pośrednictwem polityki, nie przez banki, nie za pośrednictwem jakichś przedsiębiorstw, nie za pośrednictwem rządów, tak nie jest. Wszystkie te egoistyczne systemy praktycznie przestały działać.

Pytanie: I co będzie?

Odpowiedź: Uświadomienie sobie braku jakichkolwiek systemów właściwego zarządzania. I, z drugiej strony, nikt nie da nieprawidłowemu zarządzaniu możliwości panowania. Taka próżnia zapanuje na świecie. 

Pytanie: I do czego my dojdziemy?

Odpowiedź: Do tego, że nikt nie będzie w stanie zarządzać.

Pytanie: A kto będzie kierował człowiekiem? Przedtem znajdował się pod władzą rządu i prasy. 

Odpowiedź: Myślę, że społeczeństwo będzie ciągnąć do jakiegoś drobnego ustroju feudalnego. Kiedy każdy z dnia na dzień będzie szukał dla siebie jakiejś pracy, która da mu możliwość istnienia, otrzymać to co niezbędne. I to ostatecznie doprowadzi nas do nawiązania nowych więzi.

Wtedy pojawi się potrzeba tej dobrej więzi między ludźmi. Myślę, że zacznie się to właśnie od dołu. Właśnie dlatego, że teraz pojawia się bardzo interesujący nihilizm na całym świecie. Jest to interesujący czas.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 14.12.2020


Dlaczego szczepionki przeciwko Covid nie dają mi uczucia ulgi

Od początku roku ludzie próbują utrzymać dawny styl życia w oczekiwaniu na szczepionkę, która wyleczyłaby ludzkość z syndromów koronawirusa 2 (SARS-CoV-2), które wywołuje koronawirus 2019 (Covid19). Teraz wydaje się, że szczepionka powstała w wielu wersjach i w różnych firmach. Według eseju opublikowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne, „Opracowanie szczepionki trwa zwykle ponad 10 lat”. W przypadku Covid-19 opracowanie to, kilku firmom, zajęło marnych dziesięć miesięcy. W jaki sposób kilka firm opracowało szczepionkę 12 razy szybciej niż przeciętny czas? Brzmi to jak prawdziwa zagadka.

Traktujemy naturę tak, jakby była bez życia, jak coś co możemy lekceważyć i odrzucać, jakbyśmy mogli z nią zrobić, co chcemy. Covid przybył, aby nauczyć nas czegoś innego. Dzięki niemu natura do nas przemawia. Uczy nas swojego języka, właściwego postępowania i stopniowo odsłania nam swoje sekrety.

Jednak nie jest to największy problem. Najbardziej niepokoi mnie nasze urojone myślenie, że pozbywając się wirusa Covid, pozbędziemy się problemów i wrócimy do naszego poprzedniego stylu życia, który w pierwszej kolejności tego wirusa na nas zesłał.

Nie mam wątpliwości, podobnie jak niezliczeni naukowcy, których cytowałem w poprzednich postach, że koronawirus jest tylko pierwszym z serii wielu innych nieszczęść, które będą coraz częściej dotykać ludzkości. Pozbycie się Covida tylko przyspieszy nadejście kolejnego, bardziej bolesnego ciosu. Musimy zrozumieć, że nasza eksploatacja przyrody i ludzi dobiegła końca. Jeśli to zrozumiemy i dostosujemy się do tej rzeczywistości, stosunkowo łatwo przejdziemy przez fazę naprawy. Jeśli jesteśmy uparci, natura ma w zanadrzu o wiele więcej sztuczek, aby pokazać nam, kto tak naprawdę jest szefem, a żadna z nich nie jest przyjemna.

Traktujemy naturę tak, jakby była bez życia, jak coś co możemy lekceważyć i odrzucać, jakbyśmy mogli z nią zrobić, co chcemy. Covid przybył, aby nauczyć nas czegoś innego. Dzięki niej natura do nas przemawia. Uczy nas swojego języka, właściwego postępowania i stopniowo odsłania nam swoje sekrety.

Natura nie ma ambicji, by nas zabić. Jeśli byłoby inaczej, są na to znacznie szybsze sposoby niż Covid-19. Nazywamy naturę Matką Naturą, ponieważ dokładnie tym jest. Jak kochająca matka, chce nas nauczyć przy najmniejszym bólu i wysiłku, tego czego musimy się nauczyć. Chce nam pokazać, jak działa, jak myśli, czego chce i dlaczego tego chce. Zachowuje się przed nami jak matka przed dzieckiem: śmieje się i śpiewa, rozmawia z dzieckiem, robi miny, wskazuje na inne przedmioty i ludzi. Dlaczego ona to wszystko robi? W końcu jej dziecko jej nie rozumie, więc po co? Chodzi o to, że dziecko chce się uczyć, a patrząc na „występującą” matkę uczy się wszystkiego, czego potrzebuje, aby rosnąć.

Natura traktuje nas tak, jak ta matka. Podobnie jak to dziecko, nie rozumiemy tego; i tak jak to dziecko, nie musimy. Wszystko, czego potrzebujemy, to chcieć, tak jak to dziecko, a zrozumienie przyjdzie do nas, tak jak przychodzi do każdego dziecka, jakie kiedykolwiek się urodziło.

Natura chce uczynić nas wszechwiedzącymi, mądrymi i kochającymi. Chce nam pokazać, jak wszystko jest połączone, dlaczego jest połączone oraz jakie jest nasze miejsce i rola w tym połączeniu. Nie musimy o tym wiedzieć, zanim przyjmiemy naszą rolę; po prostu musimy słuchać. Tak jak dziecko najpierw chce się uczyć, potem się uczy, a na koniec wykonuje, tak ludzkość musi chcieć się uczyć, potem się nauczyć i dopiero wtedy działać.

Jeśli przyjmiemy takie podejście, nie będziemy potrzebować żadnych wirusów, klęsk żywiołowych ani żadnych innych zmartwień. Takie są ostateczne metody stosowane przez naturę jako ostatnia deska ratunku – przykuwanie naszej uwagi. Jeśli jesteśmy uparci i nie chcemy się uczyć, zwracać uwagi na naturę i rozumieć jej języka, to natura nie ma innego wyjścia, jak tylko zwrócić naszą uwagę w jedyny sposób, który działa – raniąc nas. Gdyby zechciała, zraniłaby nas znacznie bardziej, ale tak nie robi. Powinniśmy być mądrzejsi niż mówić, że Covid to po prostu ciężka grypa, ponieważ natura może zastosować znacznie poważniejsze „lekarstwo”.

Nie chcemy zrozumieć, że ​​nie musimy opracowywać szczepionki; już ją mamy – to nasz pozytywny stosunek do siebie. Może się to nie udać, jeśli niewielu go przyjmie, ale jeśli całe społeczeństwo zmieni swoje podejście do siebie nawzajem, jeśli staniemy się społeczeństwem solidarności i troski, a nie alienacji i okrucieństwa, staniemy się zdrowym i dostatnim społeczeństwem, w którym każdy będzie wolny i bezpieczny.

Źródło: https://bit.ly/3asjj0S