Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Całym światem naprzeciw wyzwaniom natury

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak ludzkość może stawić czoła wyzwaniu natury, przed którym teraz stoimy? Oczywiste jest, że każdy podejmuje decyzję w stosunku do siebie. Lekarze idą do szpitali, ratują życie. Naukowcy opracowują szczepionki. A jak to może stać się z całą ludzkością?

Odpowiedź: Tylko wtedy, gdy naprawdę pojawi się ogromny problem, przed którym staną absolutnie wszyscy ludzie na Ziemi i każdy odczuje całkowitą zależność od jakiegoś wyższego zagrożenia. Wtedy, całkiem możliwe, wszyscy ludzie na świecie powstaną i zjednoczą się między sobą, aby przezwyciężyć to zagrożenie. To byłoby świetnie!

A na razie ja tego nie widzę. Wszystko zależy od pojawienia się ogólnego zewnętrznego zagrożenia. A nawet jeśli coś gdzieś się wydarzy, jak na przykład tsunami w Japonii czy wybuch elektrowni jądrowej w Czarnobylu, to reszta może nawet o tym nie wiedzieć. Musi wydarzyć się coś takiego, aby zadrżeli wszyscy jak jeden na Ziemi i zaczęli zastanawiać się, co zrobić z naszym życiem.

Pytanie: Czy poczucie takiego problemu niesie w sobie jakąś siłę połączenia ludzi? Może to będzie jakiś przełom psychologiczny, wstrząs psychologiczny?

Odpowiedź: Nie. Myślę, że jednak musi się wydarzyć coś bardzo poważnego, jak na przykład globalne trzęsienie ziemi, żeby kula ziemska porządnie zatrzęsła się. Wtedy pojawi się potrzeba zjednoczenia się w obliczu zewnętrznego globalnego zagrożenia.

Nawet upadek meteorytu nie będzie w stanie przynieść ludzkości takiego strachu, wszakże od niego ucierpi tylko jakaś część Ziemi. Jeśli cały kontynent znajdzie się pod wodą, to nie jest to strata dla całej ludzkości. Konieczne jest, aby każdy doświadczył straty do takiego stopnia, aby po tym być gotowym do prawidłowego działania.

Widziałem takich ludzi, którzy wychodzili z sowieckiego więzienia. Mówili oni: „Tylko chleb i woda, nie potrzebujemy niczego więcej. Jesteśmy gotowi tak żyć cały czas: praca, chleb i woda. A jeśli będzie jeszcze rodzina i do chleba z wodą jeszcze talerz zupy, wtedy to w ogóle raj”. Oto taki rodzaj wstrząsu muszą przeżyć wszyscy, żeby pojawiła się możliwość naprawienia ludzkości. Cierpienie zmiękcza człowieka.

Z programu telewizyjnego „Kabała Express”, 12.01.2021


Niczego sobie roczek zaczyna się!

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Mówi się, że Ameryka doświadczyła pierwszej cyfrowej wojny domowej, kiedy giganci środków masowej informacji zablokowali wszystko.

Google usunęło wszystkie aplikacje sieci społecznościowej Parler – bo była zbyt prawicowa. Twitter trwale zablokował konto Trumpa (chociaż było 89 milionów użytkowników), jego byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, a następnie jego prawnika. YouTube usunął kanał byłego doradcy Trumpa. Serwer „The Donald” został złamany i zamknięty.

Odpowiedź: Kto o tym zadecydował?! Decyzję w tej sprawie musi podjąć sąd najwyższy. Jak jakieś biuro może zablokować takie osoby? Jakie prawo mają takie organizacje, które zostały stworzone i rzekomo zadeklarowane, aby służyć ludziom – służyć im! Kto bierze na siebie uprawnienia do podejmowania takich decyzji? Gdzie to jest napisane?

Pytanie: Nigdzie nie jest to napisane. To taka dyktatura, cyfrowy GUŁAG. Do czego to może doprowadzić?

Odpowiedź: W zasadzie tym siebie pogrzebali. Wbili gwóźdź do trumny.

Pytanie: Sądzi Pan, że teraz sami siebie po cichu zaczęli unicestwiać?

Odpowiedź: Oczywiście! Chociaż stawką są tam miliardy, zapłacono im, teraz rozumieją, że będą blisko nowego rządu. Ale tym samym zabili wszystkie media.

Pytanie: Czy myśli Pan, że ludzie zrozumieją, że to naprawdę takie zło?

Odpowiedź: To nie tylko zło, to jest niewiarygodne! System, któremu ufamy, który powinien dostarczać nam czystych informacji i nic więcej, niezależny od nikogo, pokazuje się jako całkowicie skorumpowany.

Pytanie: Czy to jest dobrze, że ludzkość osiąga stan „nikomu nie ufaj”?

Odpowiedź: Tak, myślę że ludzie będą ograniczać się tylko do badań naukowych, mniej lub bardziej społecznych, socjologicznych. I nie będą innym wierzyć, a tym bardziej wiadomościom i wszystkim tym plotkom.

Pytanie: A jak Pan myśli, co zastąpi to ogromne imperium?

Odpowiedź: Nic. Ludzkość przechodzi teraz, nie tylko w Ameryce, ale na całym świecie, bardzo dużą transformację.

Pytanie: A co wejdzie w to miejsce, jeśli będzie puste?

Odpowiedź: Najpierw musi nastąpić uświadomienie sobie zła – że jesteśmy egoistami i rządzi nami wyłącznie egoizm. A prawda wcale nie jest dla nas ważna, a jedynie osobiste zwycięstwo – nawet jeśli całkowicie się mylimy i wiemy, że się mylimy. Oznacza to, że nasza racja jest ponad wszystko.

Pytanie: Ta świadomość nadejdzie. A co dalej? Człowiek uświadomi sobie, że egoizm – to zło, że jest destrukcyjny. I co dalej?

Odpowiedź: A dalej będą szukać, jak podnieść się ponad to wszystko. I tutaj należy wznieść się ponad ludzką naturę. A jak wznieść się ponad naszą naturę? Tutaj potrzebujemy metody Kabały: jak przyciąga się wyższe siły natury, które podnoszą nas na ich poziom. Ponieważ na naszym poziomie nic nie można zrobić.

Właśnie teraz przejawia się ten ostatni etap poznania egoizmu w jego najbardziej prymitywnej i dlatego najbardziej prawdziwej, naturalnej, przerażającej formie.

Muszę dowiedzieć się prawdy o tej sile, która rządzi światem, a nie którą rządzą ludzie.

Pytanie: Już widzę, czym zarządzają ludzie? Do czego to się wszystko sprowadza i nie jestem z tego zadowolony, tak?

Odpowiedź: Nie jestem w stanie już tego znieść.

Komentarz: Tak, nie jestem. I będę już szukać odpowiedzi na górze.

Odpowiedź: Tak. Bardzo interesujące. To wszystko się zamanifestuje.

Pytanie: Czy zrozumiem, że istnieje Stwórca, że jest taka siła, że muszę się do niej zwrócić? Czy będzie takie jasne zrozumienie?

Odpowiedź: Zrozumiem to z tego, że zabrali mi wszystkie środki masowej informacji, którymi kiedyś się karmiłem, i teraz nie mam czym żyć. Muszę znaleźć kierunek, który poprowadzi mnie do przodu. A tego kierunku, w ramach naszego egoistycznego świata nie ma. To jest bardzo dobry czas, sytuacja, stan.

Wtedy zaczniemy szukać i dokładnie znajdziemy prawdziwe źródło życia. A nie to, które zostało stworzone przez wszelkiego rodzaju Google i tym podobne korporacje. Po prostu minął ich czas.

2021 rok – to czas bardzo poważnej, głębokiej, zasadniczej przebudowy ludzkości.

Komentarz: Widzimy tutaj jakiś wielki, genialny scenariusz.

Odpowiedź: Oczywiście. Zaczyna się ciekawy rok!

Z programu telewizyjnego „Nowości z Michaelem Laitmanem”, 11.01.2021


2021 – decydujący rok dla Europy

Rok 2021 będzie decydujący dla Europy. Stary Kontynent stał się szambem podziałów między krajami, frakcjami, ruchami i ludźmi. Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Bałkany, Włochy, Hiszpania, wszystko jest tak podzielone i rozproszone, że jeśli Europejczycy nie zaczną w niedługim czasie myśleć o sobie jak o jednym bycie – będą strasznie cierpieć. Z pewnością nie będzie to łatwe – jedyną drogą wyjścia z udręki jest tożsamość ogólnoeuropejska.

Europa jest pod wieloma względami kolebką ludzkiego rozwoju. W związku z tym świat będzie się jej przyglądał i uczył się od niej, zatem powinna ona pokazać, jak może wyglądać przyszłość dla świata. Musi pokazać, że pomimo wszystkich kolorów, ras, narodowości i ich wojennej historii mogą wznieść się ponad to i zbudować siebie jako jedną rodzinę, naprawdę jedną rodzinę. W przeciwnym razie wszyscy po prostu będą się wzajemnie konsumować. Jeśli się nie połączą, nie widzę dla nich przyszłości.

Oprócz wewnętrznych tarć, Chiny, Rosja i Stany Zjednoczone będą rywalizować o kontrolę w Europie i nic nie pozostanie ze „Starej Damy”. Nawet Afryka dołączy do tego ruchu, jak to już się dzieje w przypadku migracji uchodźców jak również w inny sposób.

Kiedy patrzysz na mapę świata, ciekawie jest dostrzec wyjątkową rolę, jaką każde miejsce odgrywa w doprowadzaniu świata do lepszego stanu. Stany Zjednoczone są przykładem narodu podzielonego na niezliczone frakcje, które wciąż stanowią jeden naród. Europa jest przykładem wielu krajów, które muszą funkcjonować jak jeden naród. Każdy z nich musi dawać przykład jedności ponad różnicami, za którymi może podążać świat. Jeśli którekolwiek z nich nie spełni swojej roli, będą cierpieć. Nie mogę powiedzieć, kto będzie cierpieć bardziej, jeśli nie wywiąże się z narzuconej unii, ale obydwa kontynenty z pewnością będą cierpieć.

Izrael również ma swoją wyjątkową rolę. W rzeczywistości rola Izraela jest być może najważniejsza w procesie jednoczenia świata. Izrael musi zapewnić filozofię, teorię oraz ideologiczną infrastrukturę dla jedności: skąd ona pochodzi, dlaczego jedność jest niezbędna i według jakich zasad i przepisów mamy ją zorganizować.

Obecna Unia Europejska nie osiągnie tych celów. W rzeczywistości jestem za jej rozpadem i cieszę się, że Wielka Brytania wystąpiła z grupy krajów członkowskich. Obecna UE nie została zbudowana w celu zjednoczenia Europy. Została utworzona w celu wzmocnienia banków, przemysłowców i miliarderów, ale nie w celu zjednoczenia Europy. Można było jeździć z jednego końca Europy na drugi zanim utworzono UE, więc nie ma żadnych korzyści w postaci otwartych granic. Zwykły człowiek nic nie zyskuje na życiu w tak zwanej zjednoczonej Europie.

Jak powiedziałem na początku, Unia Europejska powinna być unią serc, w której czują, że są ze sobą głęboko związani. A im bardziej się różnią, tym ściślej będą się łączyć, zgodnie ze swoimi wysiłkami. Ci, którzy są teraz najdalej, będą najbliżej, gdy się zjednoczą.

Unia ta musi być całkowicie niezwiązana z istniejącymi instytucjami UE. Musi to być odrębny podmiot, który funkcjonuje niezależnie od tego, czy obecna UE przetrwa nadchodzące wstrząsy, czy nie. Ten związek serc jest związkiem, którego poszukiwano przez ostatnie trzydzieści lat, od założenia UE.

A jeśli chodzi o Izrael i ideologię, którą Izrael ma zapewnić, to poziom nienawiści Europejczyków do Izraela zależy od poziomu ich nienawiści do połączenia. Jeśli Izrael zaoferuje sposób na połączenie – co nie jest obecną sytuacją, ale załóżmy – i Europejczycy to odrzucą, ponieważ nie chcą się łączyć, to nie będą mieli innego wyboru, jak tylko przyjąć więcej ciosów ze strony innych krajów lub ze strony natury, dopóki nie ustąpią i nie staną się otwarci na budowanie połączenia.

A mówiąc o antysemityzmie, uważamy, że jest on odporny na rozumne uzasadnienie i być może tak jest, podobnie jak wszystkie nienawiści. Jednak antysemityzm nie jest odporny na model jedności wychodzący z Izraela. Nawet Henry Ford, którego antysemicką ideologię podziwiał Hitler, napisał w swojej zapamiętałej kompozycji pt. Międzynarodowy Żyd – Podstawowy Problem Globalny: „Pojawienie się kwestii żydowskiej jest częścią kulminacji przeznaczenia, które nas spotkało, nie po to, by szkodzić, ale ku dobremu. … Uzasadnienie dyskusji na temat kwestii żydowskiej jest dla dobra Żydów, a największą przeszkodą dla tego dobra są sami Żydzi. Nadszedł czas, kiedy sami to zobaczą”.

Innymi słowy, antysemityzm niekoniecznie jest wyrokiem, ale czymś, co Izrael może przezwyciężyć, wypełniając swoją rolę a narody przyjmując wysiłek włożony przez Izrael w ideologię jedności. Przyszłość Europy wisi na włosku; jeśli Europejczycy szybko pokonają istniejące podziały, odniosą zwycięstwo. Jeśli nie, to gorzko przegrają. Izrael ze swej strony musi wypełnić swój obowiązek uzdrowienia, rozpowszechniając ideologię jedności ponad różnicami i dając przykład.

Źródło: https://bit.ly/35ZysDO


Czas X już nadszedł

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kilka tysięcy lat temu w Chinach zauważono cykliczność cywilizacji. Trudne czasy rodzą silnych ludzi. Silni ludzie tworzą dobre czasy. Dobre czasy rodzą słabych ludzi. Słabi ludzie tworzą trudne czasy.

Teraz mamy trudne czasy. Czy zrodzą one silnych ludzi? Cykliczność pójdzie tak jak dotychczas?

Odpowiedź: Nie. Wytłumaczę dlaczego. Dlatego że wtedy zrozumiano prawo egoistycznego rozwoju ludzkości.

I dlatego, jeśli mówimy o rozwijającym się egoizmie, to nie ma on innego wyjścia, jak rozwijać się w taki sposób: w górę – w dół, tak jak koło porusza się do przodu.

Ten świat musi zrozumieć, że konieczna jest nowa siła – pozytywna, siła dobra, która przeciwstawi się negatywnej, egoistycznej sile, sile zła. I na połączeniu tych dwóch sił między nimi, będziemy mogli istnieć.

Oznacza to, że nie usuwamy złej siły natury, ale będziemy ją stopniowo wykorzystywać po to, aby budować przeciwko niej siłę dobra. I wtedy te dwie siły, podobnie jak plus i minus, poprowadzą nas do przodu. Nie da się w inny sposób tego osiągnąć – taką mam nadzieję.

Pytanie: Czy to jest to, co nazywa się „czasem ostatniego pokolenia”, o czym kabaliści mówili przez wszystkie tysiąclecia? Nadszedł czas X.

Odpowiedź: Tak.

Komentarz: I jeśli nie pójdziemy tą drogą…

Odpowiedź: Natura i tak nas zmusi.

Pytanie: Czy myśli Pan, że nie ma innego wyjścia?

Odpowiedź: Nie, w żadnym wypadku. Te formacje się zmieniają, nikt nas nie pyta.

Pytanie: Czy powinniśmy przyciągać pozytywną siłę z natury?

Odpowiedź: Tak. To jest siła powszechnego połączenia. Cała natura wokół nas jest w rzeczywistości integralna, wzajemnie powiązana i wzajemnie się determinuje. I nie ma ani negatywnej siły ani pozytywnej, a ich połączenie między sobą reguluje wszystko. Tylko my, na naszym ludzkim poziomie zniekształcamy ich prawidłową harmonię.

Musimy zrobić tak, by nauczyć się od natury, utrzymywać równowagę między siłami pozytywnymi i negatywnymi. Oznacza to, że obydwie mają prawo do istnienia. Ty musisz odpychać, ty musisz przyciągać, ale w zależności od tego, co przyciągasz i co odpychasz. I nie ślepo, ale rozsądnie, aby w końcu zrozumieć, jak działa cała natura, abyś nią kierował.

Pytanie: Czego powinno wymagać się od człowieka, aby uświadomił to sobie?

Odpowiedź: Właśnie w taki sposób staje się człowiekiem! Musimy teraz już wychodzić z naszego prymitywnego etapu!

Człowiek (od słowa „Adam” – podobny do Stwórcy, podobny do wyższej pozytywnej siły) nazywa się ten, kto rozumie, jak działać ponad swoją zwierzęcą siłą. Musimy siedzieć na naszej zwierzęcej sile, tak jak człowiek siedzi na ośle i pogania go. Ale w rzeczywistości teraz, to nas pogania osioł. Więc spróbujmy jakoś się z tego wydostać.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 12.10.2020


Moje myśli na Twitterze, 18.01.2021

U podstaw wszystkich problemów leży rozbicie i oddalenie duszy Adama. W związku z tym każdy problem można naprawić prawidłowym zbliżeniem ludzi. W obecnych czasach musimy uświadomić sobie przejaw integralnego związku ludzkości, że to właśnie zbliżenie jest lekarstwem na wszystkie problemy.

@Michael_Laitman


Może drugi potop byłby lepszy?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Mówi Pan piękne słowa i właściwe myśli. Ale jak to realizować w życiu? Jak zmienić cały świat? Jak długo to zajmie? Tysiąclecia? I to nie fakt, że będzie rezultat. Być może, lepszy drugi potop i zacząć wszystko od nowa?

Odpowiedź: Jeśli masz taką możliwość, spróbuj.

Lecz my jesteśmy zarządzani. Nie możemy nic zrobić. Jedyne, co zostało nam dane, to z pomocą obecnych cierpień uświadomić sobie, że ​​brakuje nam połączenia.

Spróbujmy wszyscy razem. To jest możliwe.

Z programu „Zapytaj kabalistę”, 20.03.2019


Moje myśli na Twitterze, 13.01.2021

To wielka radość widzieć, że większość ludzi jest przeciwna szczepieniom – nikomu nie wierzą. Wszystkie organizacje pokazały, że są skorumpowane i troszczą się tylko o siebie. To objawienie zła, egoizmu. I jest to bardzo cenne – to jest początek końca naszego społeczeństwa, bo ludzie sami zniszczą jego egoistyczną formę.

Nie ma i nie będzie więcej przełomów. Minął już czas wielkich odkryć. Następny przełom nastąpi dopiero poprzez zmianę w samym człowieku – w jego pracy z samym sobą, w zmianie z jego egoistycznego „ja” na altruizm. Ta zmiana pociągnie za sobą wszystkie odkrycia nowych czasów. W przeciwnym razie czeka nas stagnacja…

Stwórca wywrócił się na lewą stronę – stworzył w ten sposób coś, co jest Mu przeciwne – egoizm. Musimy zbudować siebie na nowo – przeciwnych teraz, do Stwórcy – aby się do Niego upodobnić. W ten sposób Stwórca pomaga nam, wydobywa w nas wartości przeciwne Jemu (Ego) w kolejności ich właściwej, stopniowej korekty.

2021rok. Staje się oczywiste, że jest praca tylko dla części ludzi. Reszta musi zbudować nowe społeczeństwo. Między sobą. Oznacza to, że uczenie tego i budowanie nowych relacji własnymi siłami oraz nowych ludzi z siebie samych – to najważniejsza rzecz, która wydarzy się, i zaczniemy ją w tym roku.

Pandemia oddzieliła wszystkich od wszystkich niezależnie od rodzaju połączenia. Ale właśnie dzięki temu potrzeba prawdziwego połączenia, między wszystkimi, stanie się oczywista. Po uświadomieniu sobie tego, ludzkość zacznie pracować nad sobą.

Ogłoszenie totalnej kwarantanny jest przyznaniem się do całkowitej porażki, totalnego chaosu w systemie podejmowania decyzji przez rząd. Wszyscy tak myślą! Tak będzie, dopóki ludzie nie zdadzą sobie sprawy, że rozwiązaniem jest jedność społeczna, a nie bezpośrednia wojna z wirusem.

2021 to rok, w którym świat przechodzi od gospodarki rynkowej i informacyjnej do bliskości społecznej i osobistej – dopóki ludzie nie zaczną zbliżać się do siebie ponad wszelkimi granicami. To nie są fantazje, ale prawdziwy krok naprzód w realizacji planu natury odnośnie rozwoju człowieka – w kierunku pełnego zjednoczenia z systemem ADAM.

Cieszę się z nieustannie pojawiających się niepokojów, bo właśnie nad nimi wciąż na nowo staram się o połączenie z przyjaciółmi, a przez nich – ze Stwórcą. Nie chcę, żeby egoizm się skończył. Cieszę się, że istnieje i ponad nim mogę pokazać swoje nastawienie, miłość do Stwórcy.

Covid” w Izraelu: kraj „upadł” w zły sposób – epidemia wyprzedza szczepienia. Tak powinno być – całe zło na świecie bierze się z rosnącego braku podobieństwa do Stwórcy. A podobieństwo zależy od aspiracji Żydów – a poprzez nich – do wszystkich ludzi na świecie. Badaliśmy to na początku pandemii. Losy świata zależą od Żydów!

Niedawne zachowanie mas mediów głównego nurtu, jest ewidentnie ukierunkowanym rządem Stwórcy. Ponieważ przez to zaczęto restrukturyzować społeczeństwo, z powodu objawienia zła i braku edukacji. Spowoduje to pojawienie się nowej generacji w świadomym wzniesieniu się ponad egoizm.

Rok 2021 obnaży koniec globalnego systemu finansowego. Nie ma się gdzie dalej rozwijać. Rozwój. Inwestowanie środków. Socjalizm powstanie na całym świecie – ale nie w stylu sowieckim – dyktatorskim, raczej w kierunku porządku społecznego opisanego przez Kabałę.

Problem ludzkości polega teraz na uświadomieniu sobie, że jedyne słuszne wyjście z kryzysu polega na poprawieniu relacji międzyludzkich z egoistycznych na altruistyczne. Powrót do relacji biznesowych bez poprawiania relacji międzyludzkich doprowadzi do ogromnego kryzysu!

https://twitter.com/LaitmanPolska


Czy Ameryka jest na granicy wybuchu wojny domowej?

Ameryka stoi w obliczu burzliwych czasów. Szturm na Kapitol Stanów Zjednoczonych wywołał alarmy o możliwej wojnie domowej, podczas gdy Demokraci zwiększyli presję na usunięcie prezydenta Trumpa ze stanowiska, niecałe dwa tygodnie przed końcem jego kadencji w Białym Domu. Jeśli ciśnienie wewnętrzne będzie dalej rosło, sytuacja może zacząć wyglądać jak siedzenie na beczce z prochem, która może eksplodować we wszystkich kierunkach. Jedynym sposobem uniknięcia katastrofy jest znalezienie wspólnej płaszczyzny z korzyścią dla wszystkich.

Czy można więc zapobiec wojnie w Ameryce? Jest to możliwe tylko wtedy, kiedy dojdzie do rozpoznania zła i destrukcyjnej siły w egoistycznych relacjach, w których jedno odnosi sukces kosztem drugiego.

Jeśli kolejna administracja rozpocznie prześladowanie poprzedników i podejmie próbę zniszczenia pozytywnych elementów z poprzednich rządów, to takie działania są dyktaturą a nie demokracją. Rozwiązaniem nie może być przemoc i zemsta z jakiejkolwiek strony. Zwiększyłoby to tylko polaryzację i wrogość na poziomie społecznym, a także miałoby głębokie reperkusje gospodarcze dla całego kraju.

Obecnie prawą i lewą stronę dzieli przepaść, więc nie ma magicznego rozwiązania, które mogłoby ją zniwelować jak za sprawą połknięcia pigułki przywracającej spokój. Nie ma takiego rozwiązania, więc dialog między obiema stronami wydaje się teraz niewystarczający. Media zagrzewają do konfliktu a ani wśród Demokratów, ani wśród Republikanów nie ma nikogo kto działałby na rzecz złagodzenia sytuacji.

Amerykanie dają nam teraz przykład tego, jak ludzkość będzie wyglądać, jeśli będzie kontynuować swoje działania wytyczone spotęgowanym i nieokiełznanym egoizmem, w którym jedna strona chce kontrolować, obezwładniać, a ostatecznie nawet zniszczyć drugą. Niekontrolowalna wzajemna nienawiść może tylko doprowadzić do ślepego zaułka, do wojny. Dziś widzimy niebezpieczne oznaki polaryzacji, podobne do sytuacji, jaka miała miejsce podczas wojny secesyjnej między północnymi a południowymi stanami 160 lat temu; z tą różnicą, że teraz dzieje się to między dwiema frakcjami politycznymi bez cienia pojednania na horyzoncie.

Na świecie jest wielu zainteresowanych, którzy ucieszyliby się, gdyby w Stanach Zjednoczonych wybuchła wojna. Ci o których mowa, dla własnej ekonomicznej i nacjonalistycznej dominacji, chcą aby Ameryka zaczęła płonąć od wewnątrz. Meksyk zyskałby bardziej otwarte granice, podczas gdy Chiny, Rosja, a nawet Europejczycy skorzystaliby na słabym narodzie amerykańskim.

Czy można więc zapobiec wojnie w Ameryce? Jest to możliwe tylko wtedy, kiedy dojdzie do rozpoznania zła i destrukcyjnej siły w egoistycznych relacjach, w których jedno odnosi sukces kosztem drugiego. Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że prawica i lewica istniały w społeczeństwie ludzkim od czasów starożytnych i od tamtego czasu coraz bardziej się od siebie oddalają. Przecież obie te linie są egoistyczne, a egoizm wraz z rozwojem staje się coraz bardziej wymagający. Ta walka się nie skończy. Dlatego musimy nauczyć się równoważyć te siły i dojść do środkowego punktu zbieżności, w którym ujawni się równoważąca siła natury.

Jeśli ludzie zrozumieją, że osiągnięcie tej środkowej linii między sprzecznymi stanowiskami jest warunkiem pomyślnej i pokojowej Ameryki, inaczej będą postrzegać swoich przeciwników. Zobaczą, że wszystko, co negatywne i pozytywne, dzieje się tylko po to, aby popchnąć nas do tak korzystnego celu, do ogólnego postępu społeczeństwa.

Życie jest zaaranżowane według tej zasady. Tak zostało stworzone w przyrodzie, także w atomie. Elementarna cząstka w każdej materii składa się z cząstek ujemnych i dodatnich, plus i minus oraz wiele neutralnych cząstek zwanych neutronami. Równoważą protony i elektrony, dodają im wagi, masy i stabilności, dzięki czemu atom może istnieć. Nie możemy więc zmienić natury, ale dla pokojowego współistnienia możemy się od niej uczyć i naśladować jej harmonijne funkcjonowanie. Nie ma nic do stracenia, a wszystko do zyskania.

Źródło: https://bit.ly/3qdqXRm


Czy demokracja jest wytworem naszej wyobraźni?

Wiemy, że słowo demokracja pochodzi z języka greckiego i oznacza „władzę ludu”. Obecna walka o władzę w Ameryce pokazuje bardzo wyraźnie jedną rzecz: nie ma władzy ludu w Ameryce. Być może istniała przelotnie takowa w Ameryce, lecz kiedy pozwala się ludziom rządzić – powstaje tyrania. Nie ma znaczenia czy tyrania jest przedstawiana jako demokratyczna, czy udaje że ​​odzwierciedla wolę ludzi, czy też jest naprawdę: represyjnym despotyzmem.

Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się w Ameryce, aby zobaczyć obraz przedstawiający poziom wykształcenia w dziedzinie szlachetności jaki dziś mają Amerykanie. Akceptacja może być bolesna, ale jeśli nie zaakceptujemy faktów, jak będziemy mogli je zmienić?

Problem z demokracją nie polega na tym, że sama w sobie jest złym pomysłem. Wolność, równość i sprawiedliwość dla wszystkich to szlachetne pojęcia. Niestety nierealne. Nigdy nie miały miejsca i nie będą miały, dopóki nie wpoimy sobie wartości potrzebnych do rozmowy o wolności i równości. Ponieważ nigdy nas tego nie uczono to i nigdy nie mieliśmy demokracji. Mieliśmy wiele fałszywych, manipulujących rządów, które udawały, że dbają o dobro ludzi, a w rzeczywistości dbały o kontynuację posiadania kontroli. A ponieważ nigdy nie uczono nas, jak, a nawet dlaczego wszyscy powinniśmy być równi i wolni, zawsze w końcu ulegaliśmy naszej podstawowej, egoistycznej naturze i zrywaliśmy sobie z twarzy demokratyczną maskę obnażając oblicze dyktatury.

Mówiąc najprościej, demokracje powstają i upadają, ponieważ nie pokrywają się z ludzką naturą. Kiedy społeczeństwu narzuca się nienaturalną strukturę społeczną, ostatecznie odrzuca ją, bez względu na to, jak szlachetna ona może być i następuje powrót do wrodzonej dzikiej natury. Jeśli chcesz prawdziwie szlachetnego społeczeństwa, które żyje według szlachetnych zasad, najpierw uczyń jego ludzi szlachetnymi, a następnie z własnej woli zbudują szlachetne społeczeństwo, ponieważ taka będzie ich natura.

Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się w Ameryce, aby zobaczyć obraz przedstawiający poziom wykształcenia w dziedzinie szlachetności jaki dziś mają Amerykanie. Akceptacja może być bolesna, ale jeśli nie zaakceptujemy faktów, jak będziemy mogli je zmienić?

Przyjrzyjmy się na przykład temu, co dzieje się dzisiaj z pierwszą poprawką. Czy w Ameryce jest wolność słowa? Czy wszyscy są zachęcani, a nawet wolno im wyrażać to, co naprawdę myślą? Arena publiczna jest zarządzana przez gangi uliczne i gangi internetowe, a każdy, kto wyjdzie z szeregu, jest natychmiast prostowany lub uciszany. A kiedy nie ma wolności słowa, nie ma także równości, a zatem nie ma demokracji.

Jeśli chcesz zbudować prawdziwą demokrację, musisz wyjść z założenia, że ​​jest więcej niż jedna opinia. Jeśli istnieje tylko jedna opinia, to nawet jeśli jest ona twoja, powinieneś wiedzieć, że twoje społeczeństwo nie jest demokratyczne. Jednolitość opinii powinna być pierwszym sygnałem ostrzegawczym. Żadne dwie osoby nie mają dokładnie tego samego zdania, a już na pewno nie cały kraj. Tak więc, gdy słychać tylko jeden głos, jest to domyślnie społeczeństwo niedemokratyczne.

Gdy masz już dwie lub więcej opinii, musisz wiedzieć, jak się do nich odnosić. Powinieneś wiedzieć, że poglądy ludzi różnią się, ponieważ widzą rzeczywistość z różnych perspektyw. Jednak wszyscy patrzą na tę samą rzeczywistość, co oznacza, że ​​wszyscy widzą tylko część obrazu, a nie całość. Tak więc każda część, którą wykluczasz z puli perspektyw, sprawia, że ​​perspektywa ogólna jest bardziej ułomna, wadliwa, częściowa, a zatem niezdolna do podejmowania właściwych decyzji. Tylko wtedy, gdy wszystkie poglądy zostaną docenione i uwzględnione w procesie decyzyjnym, można osiągnąć wynik, który przyniesie korzyści całemu zespołowi i będzie trwały. W przeciwnym razie z pewnością stworzysz kolejną „demokrację”, taką, jaką widzieliśmy w całej historii, która dziś jest a jutro jej nie ma.

Z tego powodu zasadą budowania zrównoważonego społeczeństwa, opartego na prawdziwej wolności i równości dla wszystkich, jest pielęgnowanie różnorodności poglądów, bez uciszania jakiegokolwiek głosu i budowanie społeczeństwa, które obejmuje wszystkie różnice i którego członkowie bardziej cenią więź między sobą niż własną opinię.

Źródło: https://bit.ly/2LKOWIt


Rok wyzerowania

каббалист Михаэль Лайтман Aby naprawić błąd systemowy należy zresetować ustawienia. Aby rozpocząć nowy rozdział musisz przewrócić stronę. Zrobił to rok dwudziesty. I to dopiero początek.

Chłopiec bawi się z przyjaciółmi na podwórku zapominając o całym świecie. Ale nagle wychodzi jego matka i zabiera go do domu, by odrobił lekcje. W tym momencie przeżywa nieopisane uczucie irytacji i zmieszania – jego życie zostało zatrzymane w samym środku.

Taki był stan ludzkości w 2020 roku.

Świat się zatrzymał

Zeszłej zimy po raz pierwszy usłyszeliśmy o nowym wirusie atakującym drogi oddechowe. Od tego czasu oddech ludzkości stał się konwulsyjny i przerywany: kraje wprowadziły kwarantanny i lockdowny, gospodarki zostały sparaliżowane w całych sektorach, inne pracowały w formacie kryzysowym. Gwałtownie wzrosło bezrobocie, życie kulturalne ledwo się tli.

Ciężko jest przypomnieć sobie trudniejszy rok, od czasów drugiej wojny światowej. Ludzkość poczuła się jak nieszczęśliwe dziecko, które zostało oderwane od zabawy. Ale spójrzmy na to wszystko oczami matki.

Jeśli zmienimy perspektywę, nie było w naszej historii tak pożytecznego, uzdrawiającego, optymistycznego roku. On zatrzymał świat na drodze do upadku i otworzył nowe perspektywy, które jeszcze musimy sobie uświadomić. Pokazał nam powszechną wzajemną zależność, wskazał na społeczną istotę wszystkich naszych problemów, wezwał do prawdziwego rozliczenia z samym sobą i do rewizji wartości.

Bez koronawirusa dalej rozwijalibyśmy się w swoim egoizmie, jak dzieci ignorując wszelkie ostrzeżenia. Ale teraz czy chcemy tego czy nie, życie nabrało nowego, znaczącego wymiaru. Domaga się, abyśmy zaczęli wzajemnie odpowiadać za siebie, nie ograniczali się do tego, co jest chwilowe, wydostali się ze swojej „skorupy”, abyśmy zobaczyli ogólny plan. Ono stawia wyzwania, z którymi nie można poradzić sobie w pojedynkę. Podkreśla znaczenie wspólnoty, w której wszyscy żyjemy. Okazuje się, że bez jakościowych, ludzkich, integralnych relacji ta społeczność nie może niczego poprawnie rozwiązać.

Ale skąd wziąć je – te relacje? Przecież przez dziesięciolecia byliśmy przyzwyczajeni do indywidualizmu konsumenckiego, który odrzucał samą istotę wszystkiego, co ludzkie.

W rezultacie dzieje się cudowna rzecz: mimowolnie zaczynamy myśleć. Era merkantylnych kalkulacji i ślepej wiary zostaje zastąpiona erą zrozumienia. I jest to wspaniałe. Wirus zmusza nas do tego, abyśmy zastanowili się nad tym, co jest naprawdę ważne w życiu. Ujawnia słabość i ubogość systemów, które zbudowaliśmy, pokazuje ślepy zaułek, w którym znaleźliśmy się wyczerpując wszystko, co dobre i złe.

Podświadomie zgodziliśmy się już na wygasanie, na kołowrotek do starości dla nas i naszych dzieci. Jednak „korona“ zatrzymała kołowrotek, zatrzymała świat w stanie pauzy. A pauza – to przebudzenie, wynurzenie, wyjście na światło, na wolność. Ograniczając, pandemia jednocześnie wyzwala. 

Włamanie do serca

Przed pandemią uporczywie napełnialiśmy nasze życie „przepisanymi” środkami, żyliśmy według  „standardowego” harmonogramu, myśleliśmy i odczuwaliśmy według szablonów. Pytania „dlaczego?”, „po co?” nie były na porządku dziennym. Wszystko płynęło żywiołowo, biernie – jak dziecięca zabawa na podwórku.

Dziś, patrząc przez okno wczorajszego dnia, marzymy o jak najszybszym powrocie tam. Ale tego podwórka już nie ma. I te gry już nie dostarczą nam dawnej przyjemności. Nie chodzi tutaj o „koronę”, ale o nas samych. Dorastaliśmy-dorastaliśmy – i niezauważalnie dla siebie dorośliśmy. Może tylko trochę, ale to wystarczy do jakościowego skoku. Koronawirus po prostu ukształtował to, co wyrosło w nas od wewnątrz.

Pandemia przyniosła ze sobą rewizję wszystkich dziedzin życia:- czego naprawdę potrzebujemy, z czego należy zrezygnować, co należy zmienić, a co najważniejsze, czym warto napełnić swoje życie tak, aby było szczęśliwe i miało sens.

Oto jakie pytania stoją przed człowiekiem i ludzkością. I chociaż z przyzwyczajenia odrzucamy te „błahostki”, one jednak nie znikają, a wręcz przeciwnie łamią zamki i wchodzą w serca. 

Młodsze pokolenia – Z, Alfa, jakkolwiek je nazywają – nie wiedzą już, czym się zajmować, co zrobić dla swojej duszy. Jest im ciasno i duszno w naszym świecie, ale nie znajdują niczego innego i są zmuszone grać według starych zasad. Naturalnie pociąga je wirtualność, ale to też nie jest panaceum, a tylko jedna z iluzji.

Błąkamy się wszyscy w okresie przejściowym, jeszcze nie gotowi przyznać się przed sobą, co się dzieje, wciąż zaniedbując wymagania matki-Natury. Pokrzywdzeni, pozbawieni ulubionych rozrywek bronimy się przed jej wezwaniami, chcemy wrócić na podwórko.

Ale lekcje są na stole i jeszcze nie są odrobione. I dlatego nadzieje na uspokojenie są daremne. Jeszcze nie nauczyliśmy się żyć w życzliwy sposób, tak aby razem wejść do nowego świata.

Pragnienie zrozumienia

Aby świat za oknami nie rozczarował nas w 2021 roku, musimy wejść w niego nie tak, jak weszliśmy w 2020 roku. Nie możemy tak po prostu rozstać się z nim i zapomnieć jak o złym śnie. W rzeczywistości wiele zrozumieliśmy: ile warte są nasze rządy, jak sztuczna jest nasza nadwyżka gospodarcza, jak bezczelnie oszukują nas media i korporacje.

Jest to naturalne, przecież żyjemy w na wskroś egoistycznym społeczeństwie, które żywi się negatywnością i neguje samą możliwość prawdziwie ludzkich relacji między ludźmi.

Już pierwszy poważny kryzys pokazał, że takie społeczeństwo nie jest zdolne do przetrwania. Oto dlatego mama rozsadziła nas po domach – przyszła pora wyciągnąć wnioski na przyszłość. Spójrzmy więc przez inne okno po drugiej stronie – w świat, który już dojrzał.

Przede wszystkim ten świat podnosi człowieka i prawidłowo integruje go we wspólnotę tak, aby mógł on ujawnić swój potencjał z korzyścią dla wszystkich. W tym świecie nasze dobre relacje są cenniejsze niż cokolwiek innego, dlatego że one gwarantują szczęście każdego i wszystkich razem.

Dzisiaj rozdzieleni po swoich kątach tęsknimy za dawnym komunikowaniem się, za wszystkimi naszymi „zabawami na podwórku”. Ale w tej nostalgii stopniowo pojawia się coś nowego: tęsknię nie po prostu za pracą czy rozrywką – potrzebuję samego połączenia. I nie ma znaczenia czy jestem z natury towarzyski, czy nietowarzyski. Patrząc w głąb siebie, odkryję nieznane dotąd pragnienie wzajemnego zrozumienia, wzajemnego uczestnictwa, dojrzałych, pozytywnych relacji, wzajemnego zrozumienia z innymi.

Przecież w rzeczywistości nie mogę żyć bez innych. Nikt nie może. I teraz patrząc na nich z wysokości zeszłego roku, czuję potrzebę czegoś wyższego między nami. To pragnienie nieuchronnie rośnie we mnie i nie potrzebuje już zwierzęcego, ale ludzkiego pokarmu – bliskości serc, bez „kwarantanny” ograniczeń egoizmu.

Tak rośnie człowiek – na podpowiedziach i kontrastach. W roku wyzerowania Natura ujawniła w nas dwa przeciwieństwa i teraz my sami musimy podnieść znaczenie jedności ponad rozdzieleniem. Ona tego za nas nie zrobi.

To nie przypadek, że pandemia przetacza się po nas falami, stanami, wzlotami i upadkami. Dziś wydaje nam się, że koniec jest już bliski, ale to też jest tylko spadek przed nowym wzrostem. Przecież przyczyna naszych kłopotów pozostaje – wciąż jesteśmy sobie obcy, narastają kłótnie, narasta nienawiść.

Dlatego walcząc w nowym roku z koronawirusem będziemy nieustannie zderzać się z własną naturą, z potrzebą dbania o wszystkich i z chęcią posłania wszystkich do diabła.

Czy możemy wybrać pierwsze i nie poddawać się drugiemu? Czy naprawdę możemy zrzucić maski – otworzyć nasze serca na spotkanie innych? Przynajmniej trochę, aby uruchomić zmiany, które z czasem zmienią system naszych relacji w rodzinie, społeczeństwie, państwie, na świecie. Właśnie to, a nie szczepionka będzie prawdziwym uzdrowieniem. Natura wymaga jedności.

A na razie ona pokazuje nam, że stary trend wiecznej niezgody skończył się. Taka postawa doprowadziła nas do ślepej uliczki i pozostawi tam, dopóki z niej nie zrezygnujemy. To, co jeszcze wczoraj było zwycięską strategią, dziś prowadzi do porażki.

Nastąpił czas, by zmienić kurs. W nowym świecie silne wewnętrzne połączenie będzie głównym warunkiem i miarą sukcesu na wszystkich poziomach. Bez takiego połączenia wszystko się rozpadnie, pozostaną tylko ruiny. Zdając sobie z tego sprawę nauczymy się używać obu sił, obu przeciwieństw w nas samych tylko dla potrzeb jedności. I wtedy odniesiemy sukces. W tym celu zostaliśmy właśnie „wyzerowani” – aby było nam lżej uświadomić sobie swój problem i przystąpić do jego rozwiązania.

Myślę, że rok 2021 nie będzie jeszcze rokiem zwrotnym. Niech jednak stanie się rokiem świadomości i wciągnie nas w nurt integralnego, ludzkiego rozwoju. Najważniejsze, żeby nie zapomnieć: są rzeczy, których nikt za nas nie zrobi.