Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Koronawirus zmusi nas…

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W erze koronawirusa są ludzie, którzy niczego się nie boją. Widziałem klipy włoskich burmistrzów, którzy wychodzą na miasto i karcą ludzi, aby wracali do domu. A ci po prostu spacerują. Nawet we Włoszech! Ale są ludzie, którzy oczywiście przestrzegają prawa, siedzą w domu i słuchają wszystkich. Czego człowiek tak naprawdę powinien się bać: że zarazi się sam lub zarazi innych?

Odpowiedź: Bardzo się cieszę, że pojawia się takie pytanie.

To ja muszę myśleć o innych. Pomimo tego, że nie wierzę lekarzom, nie wierzę w to, że zarażę się i będę nosicielem infekcji, mimo wszystko muszę wypełniać to, co mówią lekarze, tak, aby ludzie widzieli, że troszczę się o nich. Nie o siebie, ale o innych.

Pytanie: Oznacza to, że człowiek powinien chodzić w masce, pokazując tym, że nie chce zarazić innych. Czy dotyczy to wzajemnego poręczenia?

Odpowiedź: Oczywiście! Przede wszystkim. Jak mogę robić rzeczy, które mogą zagrozić życiu innej osoby? Dziś jest to kwestia życia! Wirus to program troski o siebie nawzajem. Nie chcecie się troszczyć o siebie nawzajem w swoim zwykłym, egoistycznym pragnieniu? Nie chcecie myśleć o tym, że przedstawiacie sobą jeden integralny system, cywilizację ziemską? Wirus was tego nauczy. Uzupełnia to, czego nie moglibyśmy uzupełnić sami, rozsądnie, dobrowolnie. Zmusza nas do tego.

Pytanie: Czy wirus może coś z nami zrobić, czy nie?

Odpowiedź: Natura może z nami zrobić wszystko. Nawet w najbliższej przyszłości!

Pytanie: Czy można zmienić człowieka? Cały czas myślałem tylko o sobie. Tak żyłem, to jest nasze życie.

Odpowiedź: Cierpienia dokonają wszystkiego.

Komentarz: W dalszym rozwoju postępować tylko przez cierpienie – to jest duży problem.

Odpowiedź: Nie tylko poprzez cierpienia! Ale przecież nie chcemy dobrowolnie! Nie chcemy rozsądnie! Nie można z nami nic zrobić. Dlatego sami wywołujemy na siebie takie działania natury, takie ciosy.

Komentarz: Okazuje się, że wirus jest czymś bardzo rozumnym?

Odpowiedź: Cała Natura jest rozumna. Jest uruchamiana zgodnie z określonym programem. Jeśli tego programu nie wypełniasz, to włączają się inne programy, a potem następne i tak dalej. W naturze jest jeszcze wiele takich tak zwanych wirusów. To my nazywamy go „wirus”, ale jest to program, który wchodzi w ogólny egoistyczny plan i po cichutku zaczyna go odwracać. Jeszcze nie łamie! A tylko trochę odwraca nas.

Teraz ten wirus odkrywa się u zwierząt, potem będzie u ptaków, następnie gdzieś w powietrzu, nie wiemy gdzie, u wszelkiego rodzaju muszek, komarów. Nie macie pojęcia, co jeszcze może być! Znajdziemy się we wrogim świecie, w którym wszystko jest nastawione przeciwko nam, dlatego że jesteśmy przeciwstawni, dlatego że nienawidzimy tego świata swoim zachowaniem! Spójrzcie, co z nim zrobiliśmy!

W taki sposób będzie nas przełamywać. Będziemy musieli odnosić się do tego świata w inny sposób. Najpierw izolowanie od wszelkich egoistycznych, złośliwych nadużyć. Nie będziemy potrzebowali milionów sklepów i wszystkiego innego, co natworzyliśmy w naszym świecie w przeciągu jednego XX wieku.

Pytanie: Kiedy wirus zrozumie, że wykonał swoją pracę?

Odpowiedź: W naturze dzieje się to automatycznie. Gdy zaczniemy wydawać mniej, zanieczyszczać mniej, damy naturze możliwość rozpoczęcia samooczyszczania, gdy oceany zaczną przetrawiać nasz plastik, który je wypełnia. Zobaczymy że ziemia będzie bardziej żyzna, ptaki będą śpiewać w powietrzu. Wszystko będzie piękne, dobre. Natura zaśpiewa na swojej harmonii której nie naruszamy! Ale to wymaga czasu.

Na razie jeszcze tego nie robimy. Dlatego musimy ograniczać się, musimy przestrzegać tych praw, które natura wyraża teraz. Obecnie siedzę w odosobnionym pokoju i nigdzie się nie pokazuję. Ale co mogę zrobić? To jest prawo natury.

Kiedy wszyscy wejdziemy w odpowiednią równowagę z naturą, być może zacznie działać na nas jeszcze bardziej wyrafinowanymi metodami, abyśmy jeszcze bardziej pasowali do niej, dopóki nie osiągniemy takiego stanu, kiedy nasze fizyczne działania zaczną wpływać na nasze zasady moralne, na nasze interakcje między sobą.

Nie chcieliśmy wychodzić z wewnątrz na zewnątrz, to znaczy naszą świadomością, naszymi uczuciami. Nie chcieliśmy w taki sposób zmieniać naszych wzajemnych relacji i naszego stosunku do natury, to natura nas teraz zmusi w odwrotny sposób – będzie naciskać z zewnętrznego na wewnętrzny stan, dopóki się nie zmienimy.

Pytanie: To, że zaczynam myśleć, aby nie zarazić innego, jest wyraźnym krokiem w kierunku natury?

Odpowiedź: To jest mimowolne. To jeszcze nie znajduje się na poziomie świadomości, na poziomie zgody, na poziomie dobrowolnego postrzegania na poziomie pożądanego działania. Ale to już jest początek. Dzięki Bogu natura zaczęła pracować nad nami.

Pytanie: W którym momencie nie to że zostawi nas w spokoju, a powie: „Oto teraz można troszeczkę odpocząć”?

Odpowiedź: Kiedy osiągniemy z nią dynamiczną równowagę.

Komentarz: Cel jest bardzo odległy.

Odpowiedź: Nie musi zostawiać nas w spokoju. Broń Boże!

Chodzi o to że człowiek – robi wszystko nie po to, aby nadużywać, aby nasycać się różnego rodzaju osobliwościami, ale żeby nie okaleczać przy tym natury itd. Program jest w nas wstawiony, musimy go przestrzegać i zmieniać się, nigdzie nie uciekniemy. Albo sami przyśpieszymy nasz proces dobrowolnie, co nazywa się „ahiszena”, albo natura będzie naciskać na nas i oczywiście zajmie to więcej czasu i przyniesie więcej cierpienia. Ale program został już uruchomiony mimo wszystko. To teraz już pójdzie.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 06.04.2020


Jak nakarmić ludzkość?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Papież Franciszek, rzymski hierarcha zaproponował wprowadzenie pojęcia „bezwarunkowego dochodu” – nie tylko teraz, w czasie pandemii, kiedy radził państwom zapewnić wszystkim ludziom minimalną ilość pieniędzy, aby mogli żyć, ale także później, ponieważ nowoczesna technologia doprowadzi do tego, że miliardy ludzi (według niektórych szacunków od pięciu do sześciu miliardów) pozostanie bez pracy.

Zaproponował, żeby państwa karmiły swoich obywateli, dając im tym samym możliwość do życia.

Odpowiedź: A tymczasem państwo zamiast tego rozdziela pieniądze przedsiębiorstwom, aby je ożywić, chociaż nie ma w tym żadnego sensu, są całkowicie niepotrzebne.

Okazuje się, że dzisiaj państwo rozdaje pieniądze, ale jutro nie będzie czego rozdawać, ludzie naprawdę będą głodować. A co będzie się działo później? Głodowe bunty, grabieże, wszystko, co tylko jest możliwe. Miliardy ludzi będą wędrować po Ziemi i okradać wszystkich innych po kolei.

Pytanie: Takie myśli przychodzą do głowy, gdy analizuje się to, co zachodzi na świecie. Dlatego wielu ludzi ma lęk, panikę, a nawet myśli o bezsensowności istnienia, o braku celu życia, nie tylko w nich samych, ale i ogólnie w całej ludzkości. Co Pan na to powie?

Odpowiedź: A co mogę powiedzieć? Nie chcę nawet rozmawiać z ludźmi, którzy w taki sposób patrzą na świat. Nie rozumieją, że natura postawiła nam warunki, a gdy ich nie spełniamy, to natura da nam bardzo dobrą lekcję. Jeśli z ośmiu miliardów ludzi pozostanie tylko dwa miliardy, nic strasznego się nie stanie.

Generalnie jest to warunek naprawy ludzkiego społeczeństwa. A to co się stanie, powiedzmy, sześć miliardów umrze, to tylko nam się tak wydaje. Nie umierają. Po prostu uzdrawiają atmosferę, ziemię i samych siebie od tego nikczemnego, pozbawionego sensu życia. A pozostałe miliardy lub nawet mniej zacznie normalnie, poprawnie istnieć.

Pytanie: Czy uważa Pan, że obowiązkowo na ziemi powinno pozostać mniej ludzi? Obecna ilość nie może normalnie przeżyć?

Odpowiedź: Wcześniej Baal HaSulam napisał, że kula ziemska może wyżywić nawet dwadzieścia miliardów ludzi. Nie ma z tym żadnych problemów. Problem tkwi w ludziach, a nie w tym, aby ich wykarmić.

Pytanie: To znaczy, jeśli ludzie nie przyjmą głównej myśli o tym, że ludzkość powinna zmienić swój stosunek do życia i celów, to może ich ubyć, ale to nie znaczy, że tak powinno być?

Odpowiedź: Oczywiście. Wszystko po to, aby skierować ludzkość na właściwą drogę.

Z programu TV „Rozmowy. Leonid Makaron i dr Michael Laitman o sytuacji międzynarodowej”, 18.06.2020


Świat jest na końcu pasa startowego

каббалист Михаэль Лайтман Całe nasze życie – to „przygotowanie”. Cały nasz rozwój – to „przygotowanie” do osiągnięcia celu, końca naprawy. To przygotowanie trwało miliardy lat.

Stworzenie rozwinęło się z poziomu nieożywionego do roślinnego, od niego do poziomu zwierzęcego, a potem nagle pojawił się człowiek, nastąpił skok na poziom ludzki z powodu gwałtownego wzrostu egoizmu, który rozpoczął się setki tysięcy lat temu.

Egoizm urósł i zmusił człowieka do coraz bardziej skomplikowanego życia: rozwijania gospodarki, finansów, handlu. W rezultacie egoizm osiągnął kres swojego rozwoju, co oznacza koniec kapitalizmu. To także jest przygotowanie do nowego okresu.

Nasze obecne dni – to koniec ery egoizmu, który nie ma gdzie się rozwijać. Rozwój egoistyczny został praktycznie zakończony jeszcze w czasach Karola Marksa, co było przygotowaniem do dalszego rozwoju już nie kosztem egoizmu, ale wzniesienia się nad nim. To oznacza wyjście na zupełnie nowy stopień.

Cała droga, którą przebyliśmy, przebiegała pod sztandarem egoizmu: od początku stworzenia aż do momentu, kiedy całe egoistyczne paliwo wyczerpało się i egoizm również. Karol Marks i Baal Ha Sulam napisali, że powinno nadejść nowe pokolenie, jako przygotowanie do przejścia w jakościowo nowy stan: do życia nie dla zysku i materialnej wygranej, ale dla wygranej w zjednoczeniu.

Każdy przechodzi długą drogę rozwoju, przez wiele stanów, dopóki poczuje potrzebę wzniesienia się nad sobą, tak jak samolot, który w końcu kończy przyśpieszanie na pasie startowym i odrywa się od ziemi.

Żyjemy w szczególnym czasie, ponieważ egoistyczny rozwój ludzkości zakończył się. Egoizm nie może już dłużej stymulować dodatkowego wzrostu. Ponieważ wszystko, co robotnik wytwarza ponad to, czego potrzebuje, zabierają właściciele, elity. W końcu odbierają mu wszystko, zostawiają tylko na jedzenie, aby mógł dalej pracować. A całe bogactwo gromadzi się wśród elit.

W takiej sytuacji dochodzimy do wniosku, że pracownik nie może niczego kupić z wyjątkiem najpotrzebniejszych rzeczy. Okazuje się, że nie ma potrzeby produkowania towaru. Dlatego we współczesnym świecie widzimy pełną obfitość towarów, których nikt nie kupuje. Jeśli z pracownika zostały wyciśnięte wszystkie pieniądze, pozostawiając mu tylko trochę na życie, wtedy produkcja stoi w miejscu. Całe bogactwo gromadzi się na górze, klasy niższe w końcu ubożeją i następuje kryzys.

Tak działa egoizm. Baal Ha Sulam napisał, że elita nie pozostawia narodowi niczego. Postępują tak nie ze złośliwości, ale dlatego, że taka jest ich egoistyczna natura. Egoizm zobowiązuje ich do takiego działania. Dlatego nadchodzi koniec kapitalizmu, o czym pisał jeszcze Karol Marks.

W istocie na tym kończy się era egoizmu. Kapitaliści wyciskają z człowieka wszystko, co może wyprodukować, wzbogacając się ich kosztem i pozostawiając mu tylko minimum po to, aby mógł dalej pracować. Istnieje jednak granica, do której można eksploatować ludzi w taki sposób, ponieważ tracą nabywczą zdolność. Dlatego już żartują z tego, że czas rozrzucić dolary z helikopterów, aby poprawić swoje położenie.

Proces rozwoju kapitalizmu zakończył się, musi zostać zastąpiony przez następny ustrój, który nie jest zbudowany na egoizmie. Ale ludzie nie są w stanie zbudować takiego ustroju, ponieważ egoizm jest ich całą naturą. Dlatego jedynym rozwiązaniem dla zburzenia kryzysu – jest wojna.

Tak przyszła pierwsza wojna światowa, potem druga wojna światowa, a teraz mówi się już o trzeciej. Świat jest podobny do chorego w śpiączce, któremu wstrzykuje się jedną kroplówkę za drugą, aby utrzymać w nim ledwie tlące się życie. W takim właśnie stanie znajdujemy się obecnie.

Kryzys z 2008 roku nigdy nie został rozwiązany. Wyjście może być tylko w nowej wojnie światowej albo w przejściu do nowego ustroju, opartego na powszechnej integralnej edukacji. Należy wychowywać człowieka dla kolejnej społecznej formacji, opartej nie na egoizmie, ale na zjednoczeniu. Można to nazwać socjalizmem lub komunizmem.

Pytanie: Problemem naszych czasów jest to, że ludzie osiągają wiek czterdziestu lat i nadal nie znajdują pracy, żyjąc z zasiłków. Co można z tym zrobić?

Odpowiedź: Nic nie da się zrobić, jeśli naszym społeczeństwem rządzi egoizm. Wznieśmy się ponad wszystkie państwa, rządy, narody – ponad przyczynę problemu. Wtedy zobaczymy, że siły działające w ludzkim społeczeństwie są zmuszone doprowadzić nas do tego stanu.

Elita, która wysysa z narodu całą krew, najbiedniejsi, żyjący na okruchach zasiłków, nie są niczemu winni, ponieważ do tego działania zmusza nas nasz egoizm. Nawet w bogatej Ameryce podczas Wielkiego Kryzysu zmarło z głodu pięć milionów ludzi. Nie ma innego rozwiązania: albo świat zostaje wciągnięty w nową wojnę światową, albo zacznie edukację nowego człowieka zgodnie z metodą Kabały.

Świat musi zrozumieć, że trzeba przygotować się na nowy ustrój społeczny. Żadne reformy Trumpa nie pomogą. Tym tylko budzi społeczeństwo i pokazuje wszystkim, że nie ma rozwiązania.

Gdyby wybrano Hillary Clinton, to nie ma wątpliwości, że świat posunąłby się w kierunku nowej wojny światowej w najbardziej bezpośredni sposób. Trump jest wezwany, aby pokazać nam, że nie ma odwrotu.

Kapitalizmu nie da się przywrócić. Znajdujemy się w okresie szczególnego przygotowania, kiedy musimy przeanalizować ogólny stan świata i wyciągnąć naukowy wniosek, że nie mamy innego wyboru, jak tylko spełnić wymóg systemu natury. To wyjaśni się bardzo szybko.

Z lekcji na temat „Przygotowanie”, 30.11.2016


Żyć, czy nie żyć – oto jest pytanie

„Być albo nie być – oto jest pytanie” – myślał książę Hamlet w tak zwanej „scenie klasztornej” w sztuce Williama Szekspira Hamlet. Każdego roku na całym świecie około 800 000 ludzi odpowiada na to pytanie negatywnie i odbiera sobie życie. Co gorsza, samobójstwo jest jedną z głównych przyczyn śmierci wśród młodych ludzi. Dlaczego ludzie, zwłaszcza młodzi, odbierają sobie życie? Czy można wzmocnić ich chęć do życia?

Autorzy Talmudu napisali: „Przez dwa i pół roku dom Szammai i dom Hillela spierały się. Jedna strona mówiła: ‘Dla człowieka lepszym jest się nie urodzić niż się urodzić’, a druga strona mówiła: ‘Dla człowieka lepszym jest się urodzić, niż się nie urodzić’. I doszli do wniosku, że dla człowieka lepiej jest się nie narodzić się niż się narodzić, ale teraz, kiedy się narodził, niech się przyjrzy swoim czynom” (Eruvin 13b). Rzeczywiście, gdyby jakiś obcy wylądował na Ziemi i spojrzał na nas, powiedziałby prawdopodobnie: „Żałośni ludzie wpadają na siebie, wyśmiewają się i poniżają nawzajem, i robią wszystko, aby zrujnować sobie życie. Nic dziwnego, że są tak przygnębieni. Dlaczego natura stworzyła takie nędzne istoty?”.

Samobójstwo jest skrajną konsekwencją serii problemów, które trapią ludzi do tego stopnia, że postanawiają skończyć z tym wszystkim. Ale nawet zanim te problemy staną się zbyt trudne do zniesienia, zmuszają nas do zadania sobie pytania o sens życia. W końcu, jeśli życie polega tylko na przetrwaniu drogi przez mękę, to rzeczywiście lepiej się nie urodzić niż urodzić.

Rzecz w tym, że kiedy zaczynamy zadawać pytania dotyczące życia, lub jak pisali mędrcy „przyglądać się naszym czynom”, zaczynamy wzrastać. Ból prowadzi do rozwoju duchowego, który przenosi nas w sfery, o których istnieniu nie śnilibyśmy, i nie szukalibyśmy ich, gdyby nie zmusił nas do tego ból.

Klucz do tych nowych obszarów leży w rozwijaniu pozytywnych więzi między ludźmi, w wychodzeniu z mentalności alienacji i narcyzmu, którą tak pobożnie pielęgnowaliśmy do tej pory, aby teraz odkryć, że kiedy współczujemy innym, raczej zyskujemy niż tracimy. Zdobywamy nowe perspektywy i nowe pomysły, nową mądrość i wiedzę, a także nowych przyjaciół. Zmieniając nasze nastawienie do innych, zmieniamy nasz świat.

Co więcej, wybierając, z kim się wiążemy, kształtujemy i przekształcamy nasz świat z każdą nową znajomością. W ten sposób żaden świat nie jest zbyt surowy, aby w nim żyć, ponieważ zawsze możemy zmienić ludzi, z którymi się łączymy, a tym samym zmienić nasz świat. Nie ma też końca głębi i wiedzy, którą możemy zdobyć, ponieważ zawsze jest więcej połączeń do nawiązania niż możemy stworzyć w ciągu całego naszego życia.

A co najlepsze, kiedy łączymy się z innymi ludźmi, dostrajamy się do otaczającej nas rzeczywistości, która już jest połączona i działałaby w doskonałej harmonii, gdybyśmy my, ludzie, jej nie zaburzyli. Im bardziej rozwijamy pozytywne więzi, których celem jest wspieranie i pielęgnowanie, a nie przygnębienie i uciskanie siebie nawzajem, tym bardziej poszerzamy nasze postrzeganie rzeczywistości. Odkrywamy, że rzeczywistość, którą znaliśmy do tej pory, była tylko „korytarzem” do głębszej i bardziej ekspansywnej percepcji.

Jeśli chcemy, aby ludzie nie odbierali sobie życia, musimy dać im powód do życia. Kiedy ludzie zrozumieją, po co jest życie, będą mieli cel, aby przejść przez życiowe próby i trudności. Jak napisał Nietzsche: „Ten, kto ma dla czego żyć, przetrwa w każdych warunkach”.

Dlatego naszym zadaniem dzisiaj jest przekształcenie naszych połączeń, aby przekształcić nasz świat. Świat odzwierciedla nasz stosunek do innych. Jeśli wspólnie zmienimy nasze nastawienie do innych z obraźliwego i agresywnego na troskliwe i opiekuńcze, życie nas wszystkich również się zmieni, z przegranej bitwy na gładką i przyjemną jazdę. To naprawdę zależy od nas.

Źródło: https://bit.ly/34xIbE0


Jak nauczyć się empatii

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Na Haiti było trzęsienie ziemi, zginęło ponad 2000 osób. 40 tysięcy domów zostało zniszczonych i uszkodzonych. Rannych jest 15-20 tysięcy ludzi. Ta wiadomość zniknęła dzień później. Natychmiast została zastąpiona wiadomościami o pożarach, trzęsieniach ziemi, huraganach.

Czy można czuć empatię do drugiego człowieka?

Odpowiedź: To zależy od wychowania. Edukacja powinna być taka, żeby wszyscy zbliżyli się do siebie, jeśli chcemy dla siebie lepszej przyszłości. Egoistycznie. Jeśli nie chcemy trzęsień ziemi, erupcji wulkanów, śmierci ludzi, powinniśmy być bliżej innych.

Natura jest jednością, a my, ludzie, znajdujemy się na szczycie jej łańcucha. Jeśli stworzymy między sobą prawidłowe wzajemne relacje – pomoc, troskę, opiekę itd., to wtedy cała natura uspokoi się.

Pytanie: Czy Kabała o tym mówi?

Odpowiedź: Tak. Zupełnie spokojnie możemy w taki sposób wpływać na naturę.

Pytanie: Słowo „empatia” nie będzie wtedy dziwne?

Odpowiedź: Jest to normalny stan człowieka, kiedy rozumie, że zależy od innych, a inni zależą od niego. Mówię o egoistycznym stosunku do siebie nawzajem. Jesteśmy jak jedna rodzina, nie ma gdzie iść. Natura w rezultacie zmusza nas, abyśmy zrozumieli, że ​​jesteśmy od siebie zależni. Doprowadzi nas do tego, ale stopniowo, przez takie ciosy, że mogą być niewystarczające.

Wtedy wzajemna pomoc stanie się naturalnym pojęciem. Nie mamy dokąd pójść. Tak samo postępujemy w rodzinie, nawet jeśli kochamy się nawzajem lub nie kochamy – to nie ma znaczenia, ale rozumiemy, że jesteśmy współzależni.

Podobnie, jak idziemy walczyć za swój kraj, dlatego że jesteśmy zależni od innych, oni – od nas, nie mamy dokąd pójść. Tak samo tutaj. Jeśli ludzkość nie zjednoczy się po to, by działać ale nie przeciwko naturze, tylko zgodnie z nią, jako zjednoczony front, to natura będzie nas tego uczyć.

Pytanie: Nauczy nas mimo wszystko?

Odpowiedź: Nauczy! To na pewno. Tylko cała ziemia będzie wtedy podobna do wyspy Haitańczyków po trzęsieniu ziemi.

Komentarz: Czyli lepiej, jak zrobimy to sami.

Odpowiedź: Myślę, że tak. Dlatego że natura szykuje nam bardzo nieprzyjemne niespodzianki.

Pytanie: To znaczy że, Pan jednak wierzy, jak powiedział wielki kabalista Baal Ha Sulam, że cały świat, w taki czy inny sposób, będzie jedną rodziną, nigdzie nie ucieknie od tego?

Odpowiedź: Będziemy zmuszeni do tego, albo w wyniku światowej wojny atomowej lub dobrą drogą, poprzez zrozumienie.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 28.10.2021


Pozytywna strona „korony“

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak długo potrwa „korona”?

Odpowiedź: Mam nadzieję, że nie minie, a będzie się pogłębiać i rozszerzać coraz bardziej. Ustanowi między nami bariery, które pokażą nam, jak bardzo nienawidzimy siebie nawzajem, jak daleko jesteśmy od siebie.

Pytanie: Jak Pan myśli, jakie jest prawdopodobieństwo, że nie przejdzie?

Odpowiedź: Mówię to, co widzę. A jak to jest – zmierzyć nie mogę.

Pytanie: Ale to nie jest 100% przewidywanie, prawda?

Odpowiedź: Nie, ale że tak będzie jest prawdopodobne. Jeśli nie, to zmieni się w coś o wiele poważniejszego.

„Korona” zastępuje nam wiele złych wydarzeń, takich jak wojny. Oddala ludzi, ogranicza ich. Dlatego bardzo dobrze, że istnieje w takiej formie.

Jestem za tym, żeby „korona” jeszcze bardziej nasilała się, ponieważ pokazuje ludziom, na ile powinni być oddaleni od siebie nawzajem. Aby ich wewnętrzne uczucia były zgodne z zewnętrznymi. Dopóki nie zaczniesz dobrze myśleć o człowieku, nie będziesz w stanie się do niego zbliżyć!

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 21.12.2021


Jakie lekcje przygotowuje nam natura

каббалист Михаэль Лайтман Znajdujemy się na końcowym etapie ogólnej naprawy, która nazywa się „ostatnie pokolenie” i dlatego musimy się nawzajem obudzić. W przeciwnym razie natura będzie z dnia na dzień zwiększać na nas presję, pokazując, że znajdujemy się w bardzo poważnym i niebezpiecznym procesie.

Jesteśmy rozpieszczeni i nie rozumiemy, że wystarczy niewielka zmiana w przyrodzie, abyśmy zaczęli umierać z głodu, palącego upału i katastrofalnych powodzi.

Nie wiemy jeszcze, jakie sprawdziany szykuje dla nas natura, abyśmy mogli się trochę nauczyć. Gdyby tylko trzeba było nas złamać, byłoby to łatwo zrobić. Ale Stwórca tego nie chce, On robi wszystko, aby nas nauczyć.

Poprzez trudności materialne On pomaga nam wyjaśnić, za pomocą jakich wewnętrznych zmian w sobie możemy wznieść się ponad fizyczne cierpienie. Budując duchową sieć połączeń na tym, co dzieje się na płaszczyźnie materialnej, będziemy się coraz bardziej budzić i ujawniać to, co dzieje się w ogólnym systemie.

Pożary, powodzie, ekstremalne upały – to reakcja natury na to, co dzieje się w relacjach między ludźmi. I dlatego żeby doprowadzić wszystko do porządku, wystarczy nawiązać między nami odpowiednie połączenia. Im bardziej się jednoczymy, tym bardziej łagodzimy stosunek Stwórcy do nas i przejawiamy te same formy w pozytywny sposób.

Zamiast powodzi otrzymamy dużo wody do pożytecznego użytku, a zamiast pożarów – ciepło, i nawet wirusy staną się przydatne. Możemy sprawić, by wszystkie zjawiska były korzystne, wszystko zależy tylko od naszego stosunku do natury.

Z lekcji na temat „Narodziny i karmienie”, 30.07.2021


O różnicy między jednością a pokazem jedności


26 stycznia przywódcy żydowscy spotkali się pod patronatem Konferencji Przewodniczących Głównych Amerykańskich Organizacji Żydowskich, aby dyskutować o jedności w obliczu antysemityzmu. Spotkanie odbyło się na dzień przed Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Mówcy podkreślili, że „społeczność powinna się zjednoczyć i przejść do ofensywy przeciwko antysemitom w całym spektrum politycznym”. Były członek administracji Obamy, specjalny wysłannik do monitorowania i zwalczania antysemityzmu,Ira Forman, powiedział: „Jeśli krytykujemy antysemityzm tylko ze strony naszych przeciwników politycznych, a nie ludzi z naszej własnej partii, naszej własnej ideologii, to tak naprawdę nie zajmujemy się antysemityzmem. …Po prostu używamy platformy antysemityzmu do prowadzenia wojny z naszymi przeciwnikami politycznymi, jednymi z lewicy, wliczając mnie, drugimi z prawicy – wystarczająco już zadziałali i musimy z tym skończyć”.

Jedność ma wielką moc. W związku z tym, to spotkanie mogło być potężnym pokazem siły. Mogło pokazać, że w obliczu nienawiści – Żydzi – mogą się zjednoczyć, co w znacznym stopniu przyczyniłoby się do złagodzenia antysemityzmu.

Niestety, istnieje duża różnica między pragnieniem jedności a chęcią pokazania jedności. To drugie nie zawiera w sobie żadnej siły, wygląda śmiesznie i wzbudza pogardę. To pierwsze jest tym, czego nie mamy a naprawdę potrzebujemy, a żydowscy przywódcy na całym świecie nie dążą do osiągnięcia tego stanu. Ich celem, jak się wydaje, są wpływy i możliwości. Właśnie dlatego nic nie wyniknie z tego spotkania.

Jedność jest kluczem do złagodzenia antysemityzmu. Jest to również klucz do sukcesu lub porażki naszego narodu. Jak już wielokrotnie wykazywałem w esejach, artykułach i kilku książkach, jedność jest fundamentem naszego narodu. Kiedy jesteśmy zjednoczeni, świat nas wita; kiedy jesteśmy rozłączeni, świat nami gardzi i zagraża nam niebezpieczeństwo.

Zjednoczenie w celu walki z antysemityzmem zadziałałoby, gdybyśmy użyli go jako pierwszego kroku w kierunku prawdziwej jedności, jedności serca. Gdybyśmy przeszli od jedności wywołanej strachem do jedności, w której zależy nam na sobie nawzajem, w której czujemy się za siebie odpowiedzialni – kibicowałbym temu. Ale „jedność” żydowskich przywódców jest tylko przykrywką. Kryje się za nią ten sam podział, ta sama nienawiść między stronami i brak prawdziwego wysiłku, by stworzyć ponad nią most porozumienia. Jestem przekonany, że jedynym celem tej konferencji jest zebranie pieniędzy dla organizacji, które są gospodarzami i zwiększenie ich wpływów w społeczności i w polityce.

Jeśli taki jest cel, to rezultat będzie odwrotny do jedności; doprowadzi to do większego podziału między nami i do większego szyderstwa ze strony świata. Czas pokaże, ale nie mam większych wątpliwości co do moich wniosków i niewiele nadziei, że mogę się mylić.

Źródło: https://bit.ly/3uO7qMO


Niezgodne fałszywe bębny wojny

Podczas, gdy świat czeka z zapartym tchem na to, czy Rosja dokona inwazji na Ukrainę, gdy tysiące amerykańskich żołnierzy jest w stanie podwyższonej gotowości do inwazji na Europę Wschodnią, a NATO ogłasza, że wyśle więcej statków i myśliwców na Ukrainę, by wzmocnić kraje bałtyckie, jestem przekonany, że nie stoimy na krawędzi wojny światowej.

Pomimo gwałtownych wiatrów, nie sądzę, aby Europa znalazła się na krawędzi wojny. Nawet jeśli tu i ówdzie spadnie kilka pocisków, obecny kryzys zostanie ostatecznie rozwiązany na drodze dyplomatycznej, a nie militarnej. Zostanie podpisane dobre porozumienie dla wszystkich zaangażowanych krajów: Rosji, Ukrainy i oczywiście USA, które zawsze wychodzą silniejsze i odnoszą większe sukcesy.

Rosji nie opłaca się najazd na Ukrainę, ponieważ taki ruch może doprowadzić do wojny, którą Rosjanie bez wątpienia przegrają. Zapewne odniosą sukces military tu i tam, nawet jeśli ich armia nie będzie tak silna jak w przeszłości, ale finansowo stracą. Gospodarka Rosji i tak jest słaba, a życie tam jest trudne. Wojna tylko by ich zmiażdżyła.

W dzisiejszym, nowoczesnym świecie nie warto już walczyć. O co chodzi? Więcej pieniędzy i zasobów naturalnych? Przecież inwestycja w konflikt jest większa niż zysk, nie mówiąc już o późniejszym udziale, który będzie kosztował fortunę. W dzisiejszych czasach korzystniej jest nawiązać współpracę gospodarczą, tak jak zapoczątkowała ją Unia Europejska – ułożyć stosunki przemysłowe i kulturalne, zaangażować się w działalność gospodarczą i handel, a dzięki temu wszystkie kraje przystępujące do sojuszu będą czerpać korzyści ze wspólnych interesów.

Co zatem umożliwi Rosji zdobycie większego terytorium i panowanie nad nim? Przecież ma ogromne zbędne terytoria rozciągające się od Wołgi po Daleki Wschód, gdzie prawie nie ma mieszkańców. Wynika z tego, że posunięcie Rosjan wynika nie z praktycznego myślenia, ale z prywatnego przymusu, z potrzeby podboju i poczucia: „To jest nasze!”. Rosja lubi pokazywać światu, że jest silnym krajem. Ta rosyjska duma jest dobrze znana, jest cechą charakterystyczną, która może zachęcić ją do chodzenia boso, jedzenia żwiru, o ile zdobędzie szacunek i sympatię.

Co więcej, Ukraińcy są silni, pełni pretensji do Rosjan, co daje im siłę, by się im przeciwstawić. Skoro tak jest, to skąd biorą się wiatry wojny? Przede wszystkim z mediów, które czerpią zyski z podgrzewania. Po drugie, od ludzi, których zadaniem jest podsycanie wojny. Opiniotwórcy i analitycy polityczni wiedzą, że konflikt jest ich sztuką i wiedzą, jak zwerbować w swoje szeregi niezadowoloną z istniejącego stanu mniejszość, by o każdej porze wzniecić wrzawę. Po trzecie, to politycy, w przypadku eskalacji lub prawdziwej wojny, liczą na podniesienie swojego prestiżu w oczach społeczeństwa. Możliwość wybuchu wojny jest na ustach wszystkich, podczas gdy według ostatnich sondaży poparcie dla prezydenta USA Joe Bidena wciąż spada. Aż 72% Amerykanów uważa, że ich kraj zmierza w „złym kierunku”, ujawnił sondaż NBC sprzed kilku dni.

Pomimo gwałtownych wiatrów, nie sądzę, by Europa stała na krawędzi wojny. Nawet jeśli tu i ówdzie spadnie kilka pocisków, obecny kryzys zostanie ostatecznie rozwiązany dyplomatycznie, a nie militarnie. Zostanie podpisane dobre porozumienie dla wszystkich zaangażowanych krajów: Rosji, Ukrainy i oczywiście Stanów Zjednoczonych, które zawsze wychodzą silniejsze i odnoszą większe sukcesy.

To dobrze, że Izrael jest poza bałaganem rosyjsko-ukraińskim. Kraje, które nie wchodzą w konflikty, tworzą solidne i prawidłowe podstawy dla lepszego istnienia, zwłaszcza Izrael, którego rolą jest bycie pionierem nowego, bardziej zrównoważonego i stabilnego świata.

My, Żydzi, którzy z daleka obserwujemy to, co się tam dzieje, musimy zaangażować się w rozwiązywanie wojen między nami, naprawianie relacji w naszym narodzie, abyśmy mogli dać przykład prawdziwego i jakościowego serdecznego związku z wielkiego pragnienia grania na bębnach pokoju. To jest istota i mandat dla narodu izraelskiego do realizacji, aby stać się „światłem dla narodów” dla dobra wszystkich narodów na świecie.

Źródło: https://bit.ly/3gywKOv


Dokąd prowadzi nas fundamentalizm


 Ludzi przyciągają silne jednostki, ponieważ w każdym z nas jest dziecko, które szuka schronienia i poczucia przynależności. Fundamentaliści rozumieją to bardzo dobrze i umiejętnie z tego faktu korzystają. Stając się coraz bardziej brutalnymi, wydają się bardziej potężni, co zwiększa ich atrakcyjność. W ten sposób udaje im się przyłączać do swoich szeregów nowych rekrutów.

W krajach zachodnich fundamentalistyczni islamiści znajdują podatny grunt do gromadzenia zwolenników, ponieważ ludzie nie mają kierunku, ducha ani celu w życiu. To sprawia, że łatwo jest im przekonać ich do swoich idei. Oferując członkostwo w potężnym klubie, a nawet w Bogu, dają im poczucie sensu i celu oraz sprawiają, że czują jak ich życie nabiera wartości. Tak dzieje się nie tylko w Europie i Stanach Zjednoczonych, ale także w Rosji, Indiach, a nawet w Chinach.

Dokąd nas to zaprowadzi? Po pierwsze, do krwawych konfliktów. W końcu obnaży pustkę, która kryje się za obietnicami radykalnych dogmatów religijnych.

Kiedy fundamentalizm obnaży swoją daremność, ludzie odkryją prawdziwe znaczenie terminu religia. W „Pismach ostatniego pokolenia” Baal HaSulam pisze: „Religijna forma wszystkich narodów powinna najpierw zobowiązywać ich członków do wzajemnego obdarowywania się (…) jak w 'Kochaj bliźniego swego jak siebie samego’. …To będzie zbiorowa religia wszystkich narodów.”

Rodzi się pytanie co stanie się z naszymi tradycyjnymi religiami? Baal HaSulam kontynuuje i pisze, że oprócz przestrzegania zasady kochania innych jak siebie samego, „każdy naród może wyznawać swoją własną religię i tradycję, a jedna nie może ingerować w drugą.” Innymi słowy, tak długo jak troszczymy się o siebie nawzajem, każdy z nas będzie żył zgodnie z własnym sposobem i tradycją, a nasze różne sposoby życia nie zakłócą harmonii i zjednoczenia, które osiągniemy rozwinąwszy miłość do siebie nawzajem.

Opisany proces ewolucyjny nie jest tylko dla kilku z nas; jest to przyszłość ludzkości. Wszyscy jesteśmy przeznaczeni do osiągnięcia jedności i wzajemnej troski poprzez przestrzeganie prawa miłowania innych jak siebie samych. Takie jest znaczenie starożytnego proroctwa: „I popłyną do niego wszystkie narody” (Izajasza 2:2).

Abraham Patriarcha, babiloński pionier, który przekazał ludzkości wiadomość o naszej wspólnej jedności, był pierwszym nauczycielem. Nauczał, jak zjednoczyć się w oparciu o miłosierdzie i dobroć. Jego potomstwo, Izaak, Jakub, Józef i tak dalej, szlifowało i dostosowywało metodę łączenia do swoich czasów. Mojżesz uczynił to samo ze swoją księgą praw, którą nazywamy Torą, podobnie uczynił rabin Szimon Bar Jochaj z Księgą Zohar.

Teraz i my musimy znaleźć sposób, aby zastosować prawo miłości bliźniego do naszych czasów. Szczególnie dzisiaj, kiedy nienawiść i zaabsorbowanie własną osobą niszczą ludzką cywilizację, nadszedł czas, aby wznieść się ponad nasze małe ja i znaleźć wspólną jedność, która łączy i jest na wyższym poziomie ponad nami. Tylko w tej wyższej sferze znajdziemy sposób, aby uczynić nasz świat możliwym do zamieszkania, a nasze wspólne życie przyjemnym, bezpiecznym i dającym prawdziwe poczucie przynależności.

Źródło: https://bit.ly/33djvQs