Artykuły z kategorii Fragmenty z porannych lekcji

Naszym zadaniem jest prosić Stwórcę

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Powiedziano: kiedy człowiek przyzwyczaja się do drogi Tory, powinien żałować małości swojego zrozumienia. Jak przyuczyć do tego ciało aby nie odejść z drogi duchowej?

Odpowiedź: Dzięki wyobraźni. Człowiek powinien to sobie wyobrazić.

Czy już czuje, że zawiera w sobie cały świat? Oczywiście, że nie. Dlatego kontynuuje pogoń za światłem, pogoń za Stwórcą. Stara się prosić, błagać Stwórcę, aby go nie odrzucił, lecz przyciągał go. Musimy żałować, że mieliśmy jakąś iskrę zrozumienia a potem ona zniknęła. I tak wciąż od nowa, aż osiągniemy większe pragnienie.

Pytanie: A jeśli część przyjaciół traci ten żal, jak dziesiątka ma nie zejść z drogi i kontynuować tę pracę?

Odpowiedź: Musicie się modlić, aby Stwórca ich przyciągnął. To może zdarzyć się każdemu. Kiedy widzicie, że przyjaciele słabną, powinniście prosić Stwórcę, aby się nimi zaopiekował. Nasza praca polega na zwracaniu się do Stwórcy.

Z lekcji według artykułu z księgi „Szamati”


Relacje między przyjaciółmi

каббалист Михаэль ЛайтманRelacje między przyjaciółmi w grupie są relacjami zewnętrznymi, które muszą przekształcić się w relacje wewnętrzne.

W takim stopniu, w jakim relacje te przybierają formę obdarzania, w takim stopniu przekształcą się w duchowe naczynie, w którym będzie obecny Stwórca.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 08.01.2026


Prawdziwa bojaźń

каббалист Михаэль Лайтман Jeśli człowiek prawidłowo studiuje naukę Kabały, zaczyna otrzymywać nieustającą przyjemność, przechodzi od zwycięstwa do zwycięstwa, wznosząc się po stopniach duchowego wzniesienia, zdobywając coraz większy chisaron.

Coraz bardziej naprawia go intencja dla obdarzania i napełnia go coraz bardziej. Dostaje jeszcze więcej chisaronu, więcej intencji dla obdarzania, więcej napełnienia, i tak postępuje do nieograniczonego nasycenia, które nazywa się „Ostateczną Naprawą” (Gmar Tikun).

Jednak Gmar Tikun nie oznacza, że wszystko zostało zakończone. Nie może istnieć stałe, niezmienne obdarzanie. Obdarzanie musi stale wzrastać, inaczej nie jest obdarzaniem. Dlatego człowiek stopniowo osiąga stan, który nazywa sie „ein sof” – nieskończoność, kiedy nie ma już żadnych ograniczeń w możliwości ciągłego powiększania swoich naczyń (kelim) wraz z intencjami i napełnieniami.

Wtedy osiaga to, co nazywa się prawdziwą, autentyczna bojaźnią. Człowiek boi się, czy będzie w stanie obdarzać, to znaczy zdoła wziąć na siebie dodatkowe braki, czy będzie w stanie naprawić się za ich pomocą, dodać ekran i otrzymywać dla obdarzania. Na tym polega pojęcie prawdziwej bojaźni.

A w rezultacie otrzymuje napełnienie z góry – światło Tory. To napełniające go światło i bojaźń razem tworzą uczucie zwane radością Tory. O tym jest powiedziane, że przebywanie w radości jest wielkim przykazaniem (micwa). Ponieważ człowiek, który naprawił swoje kelim, otrzymał napełnienie i wyższe światło zwane „Torą”, osiąga wtedy radość.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 07.01.2026


Prędkość postępu jest w naszych rękach

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak można sprawdzić, że zmierzając ku Stwórcy, nie mylę się w tym, jak Go sobie wyobrażam?

Odpowiedź: To, że człowiek myli się i niczego nie rozumie, są to stany, które należy przejść. Innymi słowy, są to naprawy, bez których nie można przejść dalej, koniecznie należy je realizować, jedna po drugiej na swojej drodze. Nie próbujcie przeskoczyć kilka stopni na raz – i tak nie możecie tego zrobić.

Postęp jest możliwy tylko stopniowo, gdy wznosisz się jak po stopniach, krok po kroku. Zajmuje to lata, ponieważ droga, którą przechodzimy do machsomu, po machsomie, powraca, powtarza się, i tak aż do całkowitego zjednoczenia ze Stwórcą. Uczymy się, że te same grzechy i błędy, będące wynikiem podwójnego i prostego ukrycia, potem przekształcają się w przykazania a następnie prowadzą do wiecznej miłości.

Pozwól sobie wchłonąć te rzeczy. Bez włączenia w siebie wszystkich szczegółów i detali, które są w tobie przed machsomem, nie przekroczysz go. Będą one potrzebne później. Nie oznacza to, że powinniśmy próbować przeskoczyć wszystkie stany pośrednie.

„Przeskok” oznacza zrobić wysiłek, przejść to szybciej, ponieważ szybkość zależy od nas. Możemy jedynie dokładać wysiłki, aby postępować jeszcze szybciej, ponieważ szybkość jest w naszych rękach.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 08.01.2026


Bojaźń przed Niebiosami

каббалист Михаэль Лайтман Bojaźnią przed grzechem nazywa się stan, w którym człowiek przestrzega wszystko tylko dla siebie, czyli jego motywacją jest – dla siebie. A bojaźnią przed Niebiosami nazywa się stan, kiedy jego powodem – jest dla Niebios, czyli przestrzega Tory i przykazań, ponieważ takie jest pragnienie Stwórcy. (Rabasz. 250. „W kim jest bojaźń przed Niebiosami – 1”)

Musimy osiągnąć stan, kiedy wszystkie nasze organy, pragnienia, intencje, zgodzą się z tym, co robimy. Wtedy osiągniemy prawidłową bojaźń przed Niebiosami. Korzeniem prawdziwej bojaźni przed Stwórcą jest pragnienie człowieka aby Go obdarzać. Człowiek boi się, że nie będzie w stanie oddawać Stwórcy całego siebie.

Musimy dążyć do tego, aby bojaźń przed Stwórcą i uznanie Jego wyższości pomagały nam w pracy duchowej, wtedy będziemy mogli ukierunkować się na Niego. Natomiast bojaźń przed przyjaciółmi polega na tym, że chcesz widzieć w ich stosunku do ciebie, takie uczucia, jakie sam im okazujesz.

Z lekcji według notatek Rabasza


Wypełnić zadanie duchowe

каббалист Михаэль Лайтман Nasza naprawa w odniesieniu do obdarzania nie powinna być skierowana na bliźniego, lecz na naprawę naszej więzi ze Stwórcą. Wtedy bliźniemu będzie rzeczywiście dobrze, ponieważ w rzeczywistości wszystko, co istnieje na świecie, pochodzi od Stwórcy.

Jeśli jednak chcesz zmienić stan w tym świecie, musisz zmienić to, co przychodzi do ludzi od Stwórcy. A można to zrobić jedynie wtedy, gdy będziesz Go obdarzać. W takim stopniu, w jakim bardziej będziesz Go obdarzać, Stwórca nie będzie musiał oddziaływać negatywnie na nasz świat.

Można to osiągnąć poprzez społeczeństwo, kiedy obdarzasz swoich przyjaciół, a oni ciebie, tworzycie grupę, i tak jak w Końcu Naprawy na duchowym poziomie łączycie się w duszach, tak i tutaj próbujecie dążyć do zjednoczenia w duchowym zadaniu, czyli w rzeczywistości wznieść się na ten poziom.

W taki sposób wywołujecie do naszego świata otaczające światło a tym samym jakby zobowiązujecie Stwórcę aby dał temu światu więcej świecenia.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 07.01.2026


Utożsamienie się z obdarzaniem

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca nie posiada żadnego wizerunku, żadnej formy, którą mógłbym pokochać. Jego formą jest Jego prawo, prawo – dawania przyjemności. I to, jak ta forma obdarzania obleka się we mnie, jest tym, co muszę pokochać, z nią muszę się utożsamić. To nazywa się „kochać Stwórcę”. Jak mogę to zrobić?

Mówi się, że pokochać Stwórcę można poprzez wykonywanie różnych „sgulot” i korzystanie z „nadzwyczajnych sił”. Czym jest sgula? To wkładanie wysiłków w działania, które nie mają bezpośredniego związku z końcowym rezultatem, który faktycznie otrzymasz, a rezultatem jest miłość do właściwości obdarzania.

Działania te pociągną za sobą to, co może zostać dokonane wyłącznie przez wyższą siłę. Oznacza to, że jeśli je wykonujesz, to stopniowo kumulują się one w wielką siłę pod względem ilości i jakości. I wtedy zgodnie z tym prawem, rodzi się w tobie pragnienie obdarzania i ty zaczynasz kochać ten stan. To jest właśnie miłość do Stwórcy.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 08.01.2026


Od strachu do bojaźni

каббалист Михаэль Лайтман Człowiek został stworzony z materiału pragnienia otrzymywania przyjemności, dlatego nieustannie martwi się, czy uda mu się otrzymać zadowolenie. Tym zajmuje się w każdej chwili swojego życia, odczuwa jakiś brak i obawia się, że nie będzie w stanie go napełnić. I tak cały czas trwa, niczym zajączek, skulony pod krzakiem i drżący ze strachu.

Tak samo, cały czas żyjemy w lęku przed tym, że nie dostaniemy tego, czego chcemy. Taka jest nasza natura pragnienia otrzymywania przyjemności, której podstawą jest strach. Ale gdy zaczynamy się naprawiać, to powinniśmy przejść od strachu do bojaźni przed Stwórcą.

To już zupełnie inny stan. Boję się, że nie będę w stanie obdarzać Stwórcy, nie będę w stanie zbliżyć się do Niego, aby upodobnić się do Niego, wypełnić Jego pragnienia. Stwórca prowadzi mnie przez całe życie i daje kolejne zadania a ja obawiam się, że ich nie odczuję i nie połączę się z Nim prawidłowo.

Strach to niepokój o własne istnienie, a bojaźń to niepokój o to, czy dostarczę zadowolenie Stwórcy. Głównym zadaniem człowieka jest osiągnięcie takiej bojaźni, to jest pierwsze podstawowe przykazanie. Odczucie że wszystko pochodzi od Stwórcy i że nie ma nikogo oprócz Niego, jest korzeniem właściwej bojaźni, z niej osiąga się mądrość, zrozumienie, właściwe napełnienie.

Źródło bojaźni przed Stwórcą znajduje się w Binie, powyżej Biny jest Chochma, mądrość. A jeszcze wyżej jest Keter, pełna władza Stwórcy nad całą rzeczywistością. Dlatego wejście w GAR, wyższe sefirot Biny, Chochmy, Keter, jest możliwe tylko przez Binę, która nazywana jest bojaźnią.

Są różne stopnie strachu. Na początkowych stopniach człowiek martwi się o samego siebie, o to, co z nim będzie i czego mu zabraknie, boi się kary. Tak przechodzi przez wszystkie formy strachu, aż wzniesie się do prawdziwej bojaźni, gdy zacznie obawiać się tylko jednego, czy zdoła dostarczyć zadowolenie Stwórcy.

Aby osiągnąć bojaźń przed Stwórcą, człowiek potrzebuje właściwej pracy z przyjaciółmi, ponieważ tam tkwi korzeń wszystkich lęków: czy potrafię pomóc swoim przyjaciołom, czy zdołam odczuć ich pomoc wobec mnie, czy nie? Cała praca nad duchowym rozwojem sprowadza się do poręczenia.

Z lekcji według Księgi Zohar na temat „Trwoga”


Wymagane jest tłumaczenie z języka gałęzi

каббалист Михаэль Лайтман Świat duchowy, dusza – to są pragnienia w prostej, czystej formie. Nauka Kabały mówi jednak o stanach, w których dusza jest obleczona w ciało. Kabaliści nie opisują stanów duszy, nie obleczonej w ciało, chociaż oczywiście o nich wiedzą i są z nimi związani.

Dusza człowieka wznosząca się ponad machsom, ponad granice świata duchowego, w takiej mierze w jakiej posiada anty egoistyczny ekran, czuje się już wolna od ciała.

Podczas życia w tym świecie, gdy dusza człowieka jest jeszcze obleczona w ciało, człowiek musi naprawić wszystkie swoje pragnienia tak, aby ciało nie stanowiło już żadnej bariery między nim a innymi duszami, znajdującymi się bez ciał. Taki stan nazywa się Końcem Naprawy.

Do opisu stanów dusz, potrzebny jest specjalny język, ponieważ cały nasz język opiera się wyłącznie na pojęciach tego świata. Skąd więc wziąć słowa do opisu stanów dusz?

Kabaliści dostrzegli, że chociaż ciało zbudowane jest z zupełnie innej materii, to jego struktura jest analogiczna do budowy duszy. Dlatego można nazwać części duszy i duchowe działania, tymi samymi nazwami co części ciała i jego działania, chociaż między nimi nie ma związku. Tak powstał „język gałęzi”.

Okazuje się, że kabaliści używają zwykłego, ziemskiego języka do opisywania zjawisk duchowych, ale jeśli chcemy czytać o tym, co dzieje się z duszą, a nie z ciałem, to musimy w słowach szukać duchowego sensu, a nie materialnego. Oznacza to, że nawet jeśli nie znamy jeszcze duchowego znaczenia słów, powinniśmy pozostawać z tym pytaniem i nie wyobrażać sobie materialnych obrazów. W przeciwnym razie nigdy nie wyjdziemy z tego świata.

Kabaliści dali nam język gałęzi i zobowiązali nas do studiowania ksiąg kabalistycznych, aby w trakcie nauki dążyć do zrozumienia, co kryje się za tymi słowami, jakie duchowe właściwości czy zjawiska oznaczają. To znaczy staramy się przełożyć to, co jest napisane z ziemskiego, ludzkiego języka, na język duchowy, tak jakbyśmy tłumaczyli każde słowo z jednego języka na drugi.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 06.01.2026


Jak sam siebie wychowałem

каббалист Михаэль Лайтман Jeśli w tym świecie cały czas dostosowuję się do standardów narzucanych mi przez społeczeństwo, które przekonuje mnie żeby coś kupić lub zrobić, to w świecie duchowym należy brać przykład ze Stwórcy. Problem polega jednak na tym, że gdyby odkrył się nam teraz Stwórca, całkowicie znaleźlibyśmy się pod Jego wpływem i bylibyśmy od Niego zależni miliardy razy bardziej niż dzisiaj jesteśmy zależni od naszego środowiska.

Zamienilibyśmy się w kompletnych niewolników, podobnie jak nieożywiona, roślinna i zwierzęca forma życia, wypełniająca polecenia natury i podążająca dokładnie za swoimi instynktami. Wtedy nawet nie czulibyśmy że prowadzimy jakieś niezależne życie.

Ale Stwórca, to ogólna siła natury stworzenia, pragnie, abyśmy byli niezależni i równi Jemu – a nie robotami wykonującymi Jego polecenia. Nie miałoby sensu tworzenie takiego stworzenia, które automatycznie realizuje nakazy swojej natury, skoro wszystko, co z tego wyniknie, z góry będzie wiadomo.

Stwórca zamierzył stworzyć człowieka wolnym, aby sam wybrał wzniesienie się na poziom Stwórcy, aby poznał swojego Stwórcę i zapragnął stać się taki jak On! Tak jak każdy człowiek na tym świecie chce być kochany takim, jakim jest, tak samo Stwórca pragnie, abyśmy Go poznali, pojęli i zobaczyli, że Jego stan, właściwość, siła to coś najdoskonalszego, co może być.

Dlatego nie może nam się odkryć, abyśmy nie zamienili się w Jego niewolników i nie zaczęli automatycznie wypełniać Jego poleceń. Wzbudza w nas pragnienie rozwoju i dążenie do Niego, ale jednocześnie ukrywa siebie. W takim razie jak możemy stać się do Niego podobni?

I wymyśla proste rozwiązanie. Stwarza stworzenie, które nazywa się Adam, człowiek, siła duchowa, właściwość podobną do Siebie i rozbija to stworzenie na miliardy części! A teraz, stworzenie musi samo, zamiast Stwórcy, złożyć dla siebie otoczenie, niczym z klocków Lego, takie, jakim wyobraża sobie Stwórcę, jakim poznaje Go.

Człowiek rozwija się i sam buduje dla siebie otoczenie, które wpływaloby na niego zwrotnie i rozwijało go. Okazuje się, że sami tworzymy Stwórcę, dlatego tak właśnie się nazywa „Bo-re” – przyjdź i zobacz!. Budujemy swoje otoczenie a tym samym tworzymy samych siebie.

Nie mogę stworzyć samego siebie ani na siebie wpłynąć. Jestem już gotowym produktem swojego otoczenia. Jednak przez to, że cały czas buduję dla siebie otoczenie, powłokę, która będzie na mnie wpływać, pośrednio wpływam na siebie samego. Okazuje się, że buduję system dla swojego własnego wychowania.

Wtedy jestem niejako oddzielony od Stwórcy i tworzę siebie w sposób wolny, poprzez tworzenie dla siebie otoczenia zgodnie z wartościami, które chcę sobie wpoić. Sam nie mogę siebie zmienić, ale mogę w sztuczny sposób zbudować społeczeństwo, aby zaszczepiło we mnie te wartości, z którymi obecnie się nie zgadzam. To społeczeństwo przekona mnie, że warto dążyć do obdarzania!

A ponieważ sam zbudowałem takie otoczenie, to tak, jakbym zbudował samego siebie. To znaczy, że cały czas buduję w sobie obraz Stwórcy i w ten sposób się rozwijam. Aż do momentu gdy wszystkie te trzy formy: ja, środowisko i Stwórca tak bardzo zbliżą się do siebie, że staną się jednością.

Jest to rzeczywiście wolny rozwój, bo wszystko robię sam, cały czas myślę i decyduję, jak iść naprzód. Badam ten świat, który się teraz przede mną odkrywa i sprawdzam siebie, jak prawidłowo postępować.

Z lekcji według artykułu Rabasza