Artykuły z kategorii Duchowość

Czy przeszkody są na naszą szkodę czy na korzyść

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dlaczego, gdy chcę uczestniczyć w kongresie, otrzymuję tak wiele przeszkód? Może jeszcze nie dorosłem do tego?

Odpowiedź: Są to przeszkody intencji i otrzymujesz je specjalnie. We wprowadzeniu do TES jest podany przykład, jak wspinamy się na górę, na której stoi pałac Stwórcy. Im wyżej się wspinasz, tym ostrzej jesteś odpychany i musisz wspinać się ponownie. Dzieje się to tak długo, aż włożysz w to taką ilość wysiłku, że pomimo przeszkód jesteś w stanie je przezwyciężyć.

Nagle zobaczysz, że w rzeczywistości przeszkody te nie były za szkodą dla Ciebie. Po prostu budziły one w tobie prawdziwe pragnienie. Jest to podobne do flirtu – kiedy obiekt twego pożądania, oddala się od ciebie, pobudzając tym w tobie jeszcze większe pragnienie. To istnieje na wszystkich poziomach napełnienia. Oznacza to, że ​​aby móc wejść w kontakt ze Stwórcą, musisz osiągnąć prawdziwe pragnienie.

Z wirtualnej lekcji, 06.11.2011


7 miliardów światów

каббалист Михаэль ЛайтманZnajdujemy się w otoczeniu takiego ukrycia Stwórcy, że nie możemy nawet tego dostrzec. Postrzegamy świat tylko w naszym wnętrzu, i wszystko, co czujmy teraz, są to wrażenia w naszych własnych egoistycznych pragnieniach, które w rzeczywistości w ogóle nie istnieją!

W duchowości nie ma egoistycznego pragnienia otrzymywania, które dąży tylko do napełnienia siebie. Jeżeli pragnienie jest skierowane na siebie, to nie może ono nic otrzymać i czuje tylko ciemność.

Ale nasze egoistyczne pragnienie znajduje się na tak niskim, błahym stopniu, że jest nam pozwolone odczuwać w nim jakąś rzeczywistość – odcisk czegoś, co przedstawia się nam jako pozorna rzeczywistość.

Jeśli będziemy się rozwijać i osiągniemy silniejsze pragnienie obdarzania, wówczas zaczniemy odczuwać wyższy system. A przed tym każdy człowiek żyje praktycznie w stanie nieświadomości, odczuwa on jak w nieprzytomnym stanie wyimaginowany świat, to znaczy że to tylko on wyobraża sobie, że rzeczywiście istnieje. Stan ten jest podobny do stanu człowieka, który leży w komie, w którego głowie mają miejsce różne wizje, tak jak to się dzieje czasami we śnie.

Ale kiedy przebudzimy się i zdobędziemy ponownie naszą świadomość, wówczas pragnienie będzie znajdować się już na następnym stopniu i będzie mu już wtedy towarzyszyć intencja obdarzania. I tutaj zaczynamy już być świadomi, że odczuwamy wszystko w naszym pragnieniu i że poza nim nic nie istnieje. Wszystko, co postrzegaliśmy wcześniej na zewnątrz, było tylko odczuciem wewnątrz naszego pragnienia.

Świat duchowy odczuwamy także tylko wewnątrz naszego pragnienia. Wszystkie jego poziomy: nieożywiony, roślinny, zwierzęcy, wszyscy ludzie, ten wielki świat, są to tylko zmiany w moim pragnieniu. Dlatego że moje pragnienie ciągle się zmienia, myślę, że świat się zmienia. Odkrywam inne dusze, to znaczy obce pragnienia, abym mógł je przyłączyć do siebie, z intencją dla obdarzania. Wówczas staną się one moimi własnymi częściami, dzięki którym będę mógł ocenić, jak dalece znajduję się we właściwości obdarzania.

Jestem celowo otoczony przez mgłę, tak abym nie mógł czuć innych dusz. Staram się zbliżyć je do siebie, aby poczuć je bardziej bliskimi, jak swoją nieodłączną część. Kiedy będę próbował połączyć cały wszechświat, który wydaje mi się dziś światem zewnętrznym, to wówczas będę w stanie naprawić mój egoizm.

Na miarę przyłączenia do siebie zewnętrznych, obcych pragnień: nieożywionych, roślinnych, zwierzęcych, ludzkich i w wyniku zjednoczenia wszystkich wewnętrznych i zewnętrznych pragnień w jedna całość, w jeden duchowy organizm, który składa się z „mózgu – kości – ścięgien – mięsa – skóry (moach – acamot – gidin – bassar – or) lub „korzeń – dusza – ciało – ubranie – pałac” (szoresz – neszama – guf – lewusz – ejchal), mogę sprawdzić moje zbliżenie się do prawdy. W rzeczywistości nie ma nikogo oprócz mnie, i cały wszechświat jest postrzegany w moim wnętrzu, tak abym mógł zbudować duchowe naczynie i w ten sposób wewnątrz tego naczynia ujawnić Stwórcę.

Powinienem tak długo starać się połączyć wszystkie pragnienia, aż zostaną one wszystkie zjednoczone w jednym człowieku o jednym sercu i wszyscy ludzie, którzy wydają mi się dziś obcy, będą później częścią mojej własnej duszy. W ten sposób każdy z nas posuwa się naprzód, nie utrudniając innym drogi duchowej. Każdy buduje swój świat i postrzega go jako swój wewnętrzny obszar. Stwórca wypełnia ten świat, co oznacza, że człowiek znajduje się w zlaniu z Światłem, Stwórcą, który go wypełnia.

Z lekcji do listu Rabasza, 12.10.2011


Sens życia


Kabała pytanie o broń masowej zagłady


Człowiek, który przyszedł, aby poprowadzić nas w górę

каббалист Михаэль ЛайтманCała mądrość Kabały dotarła do nas z Księgi Zohar i dzieł Ariego. Gdyby nie Baal HaSulam, nie moglibyśmy teraz studiować. Księga Zohar pełna jest metafor i opowieści zrozumiałych tylko dla osoby, która jest na tym samym stopniu duchowym i potrafi rozszyfrować wskazówki.

Odnośnie Ariego, on sam nigdy niczego nie napisał; on tylko mówił. Wszystkie jego prace zostały napisane przez jego ucznia Chaima Vitala i cała wielotomowa kolekcja esejów oparta jest na tym, o czym mówił Ari przez półtora roku. Jego grupa istniała przez krótki czas; Ari uczył ją i wkrótce potem umarł.

Rozmaitymi drogami materiał ten dotarł do różnych ludzi, którzy składali go w ten sposób, tworząc książki. Jedna część zapisków trzymana była w ukryciu; kolejna została pochowana razem z Chaimem Vitalem w jego grobie i odzyskana później, gdy otwarto grób. Trzecia część była przekazywana z pokolenia na pokolenia i przeszła przez ręce wielu ludzi. Któż to wie, co oni robili z tymi zapiskami.

Ari mówił o całym systemie ogólnie i jeśli ktoś nie ma wszystkich kompletnych prac i nie może ich dobrze zrozumieć, nie będzie w stanie opracować ich we właściwy sposób. Dlatego, pomimo że materiał ten był zbierany przez kabalistów, brakowało wielu fragmentów i niemożliwe było utrzymanie dokładnej kolejności.

Tak więc, Baal HaSulam dodał swoje komentarze do prac Ariego, abyśmy mogli podążać za ich naturalnym rozwojem od prostych do coraz bardziej złożonych i studiując je we właściwy sposób, mogli zrozumieć pisma Ariego. Bez tego nie bylibyśmy w stanie niczego pojąć. W Kabale to bardzo niebezpieczne, bo jeśli nie rozumiesz co jest opisywane, zaczynasz fantazjować o niczym.

Dlatego musimy docenić wielkość pracy, jaką wykonał Baal HaSulam: Bez niej nic byśmy nie osiągnęli. Czasami ludzie pytają mnie: Jeśli jest tak wielu kabalistów, dlaczego nie studiujemy ich prac? Ależ nie mamy nikogo innego, od kogo moglibyśmy się uczyć, ponieważ wszyscy pisali będąc na swoich wysokich stopniach duchowych, na przykład tacy kabaliści jak Vilna Gaon czy Ramchal. Nie możemy opierać naszych studiów na ich pracach, ponieważ kabaliści nie interpretowali ich dla przeciętnych ludzi, jak my, abyśmy mogli je zrozumieć, używać i realizować na nas samych.

Z 3 części codziennej lekcji Kabały, „Ogólne wprowadzenie do Księgi, Panim Meirot uMasbirot“, 27.05.2011


Księga ksiąg

laкаббалист Михаэль ЛайтманOgólnoświatowy kongres „WE!” , New Jersey, lekcja nr 4

Istnieją książki, w których zwykli ludzie piszą o swoich odczuciach w tym świecie. Są również książki, które zostały napisane przez kabalistów, którzy osiągnęli wyższy świat i piszą o swoich odczuciach w duchowości. Te nazywane są specjalnymi, świętymi księgami.

Święty (kadosz) jest tłumaczony dosłownie jako “rozdzielone”. Świat duchowy jest całkowicie oddzielony od naszego ego. Zatem człowiek, który opisuje wyższy świat ze swojej percepcji, pisze świętą księgę – szczególną, odrębną.

Wśród wszystkich ksiąg, które zostały napisane w przeciągu całej historii przez tysiące ludzi, którzy osiągnęli świat duchowy, istnieje jedna specjalna księga. W kabalistycznych źródłach jest ona nazywana po prostu Księga, nawet bez wymieniania jej tytułu “Zohar”: „napisano w Księdze”, „czytałem w Księdze”.

Księga ta jest tak wyjątkowa, że w stosunku do niej inne książki nie są uważane za księgi. Wynika to z tego, że została ona napisana przez szczególną grupę ludzi, którzy osiągnęli wszystkie dziesięć najwyższych sfirot w Malchut świata nieskończoności. Każdy z nich odpowiadał jednej z dziesięciu sfirot w tej Malchut. Dusze ich były tak szczególne, że każda z nich pochodziła z korzenia określonej sfiry w Malchut nieskończoności.

To szczególne zgromadzenie tych dziesięciu osób miało miejsce około 2000 lat temu. Dziewięciu uczniów wraz ze swoim nauczycielem Rabbi Szimonem, odosobnili się w jaskini, w północnym Izraelu. Mieszkali w niej i wspólnie studiowali.

Jaskinia ta jest bardzo szczególnym miejscem. Wtedy gdy mój nauczyciel Rabasz i ja udawaliśmy się do miasta Tiberias, często odwiedzaliśmy tę jaskinię. Rabasz naprawdę uwielbiał tam przebywać.

Stał w niej przez kilka minut i wyglądało to tak, jakby był gdzie indziej, tak jakby opuścił swoje ciało. Jest to obszar, gdzie on łączył się z duchową siłą dziesięciu sfirot, dziesięciu dusz, które siedziały w tej jaskini, podczas gdy oni tam odkryli świat nieskończoności.

Łącząc się ze sobą, zdobyli wszystkie 125 duchowych poziomów – od naszego świata aż do świata nieskończoności. Baal ha-Sulam pisze we “Wstępie do Księgi Zohar”, że tak wysoki stopień rozpoznania duchowego poprzez grupę ludzi miał miejsce tylko raz w całej historii, ponieważ połączyli się oni i razem studiowali.

Tylko w ostatecznej naprawie (Gmar Tikkun) osiągniemy ten sam stopień, który został osiągnięty przez tą grupę i będzie to zrealizowane dzięki ich połączeniu. W swojej księdze oni pisali o tym, jak połączyli się między sobą i co wynikło z tego połączenia, kiedy to osiągnęli, co zostało ujawnione w połączeniu miedzy nimi. W tym właśnie tkwi cała siła Zoharu.

Ta księga jednoznacznie może dać nam największą siłę naprawy dla naszych dusz i dlatego ma dla nas tak ogromną wartość.

Z 4 lekcji WE! Kongresu z 01.04.2011


Gdzie znajduje się obecnie „grupa Abrahama”?

каббалист Михаэль ЛайтманNarodem Izraela nazywani są potomkowie tej części mieszkańców starożytnego Babilonu, którzy zostali przebudzeni do „pracy Stwórcy”, aby osiągnąć połączenie z Nim. Takich ludzi wybrał Abraham i organizował z nich swoją grupę.

My przyłączamy się do tej samej grupy, która częściowo istnieje w żyjących obecnie w naszym świecie ludziach, a częściowo w duszach, nie posiadających materialnego wcielenia.

Ale w istocie jest to ta sama grupa, te same dusze, które łączą się ze sobą, aby w tym połączeniu odkryć świat duchowy, Stwórcę i osiągnąć podobieństwo do Niego, sprawiając Mu tym samym przyjemność. Te wszystkie dusze razem nazywają się grupą Abrahama.

Część z tych dusz po upadku z poziomu duchowego zupełnie zaginęła i nikt nie wie, gdzie one są. Mówią, że w Pakistanie znaleziono 22 miliony mieszkańców, którzy rzekomo należeli niegdyś do ludu Izraela. Jednak nie ma teraz możliwości, aby to sprawdzić i nie jest to ważne. Nie interesuje nas ilość, lecz bierzemy pod uwagę dusze, pragnienia.

Według pragnienia, do grupy Abrahama należą ci ludzie, którzy dążą obecnie do osiągnięcia świata duchowego, oraz ci, którzy już osiągnęli tamten świat we wszystkich pokoleniach. A poza tym do tej grupy należą również ci, którzy niegdyś znajdowali się na poziomie duchowym, a następnie upadli z niego i odsunęli się od „pracy Stwórcy”. Znajdują się oni obecnie jakby w stanie „oczekiwania”, by powrócić ponownie do swoich osiągnięć duchowych.

„Izrael” (Jaszar-Kel, co znaczy „prosto do Stwórcy”) –  jest to dość liczna grupa, do której należało mnóstwo ludzi we wszystkich pokoleniach. Grupa ta musi stale wzmacniać się. My wszyscy pracujemy nad osiągnięciem duchowości w tym świecie. Łączą się z nami również wszystkie dusze, które pomagają nam z wyższego świata, z innego wymiaru i pracują z nami razem w jednym systemie, by przekazać światło do wspólnej duszy Adama haRiszon.

Tym budzimy wszystkie te dusze, które upadły ze świata duchowego podczas zburzenia Pierwszej i Drugiej Świątyni, i pomagamy im wrócić, ponieważ one zaplątały się obecnie między innymi pragnieniami i duszami – co nazywa się „wyjściem w wygnanie”. A poza tym budzimy dusze, które nigdy wcześniej nie były obudzone.

Nie pracujemy sami, lecz wraz z duszami praojców, z grupą Abrahama ze starożytnego Babilonu. Wszyscy razem! Jest to ogromny system.

Jednak nawet jeśli ten system przyłączy do siebie wszystkie dusze na świecie i jeśli wszyscy ludzie tego świata i wszystkie dusze w świecie duchowym zaczną wspólnie przekazywać światło, aby naprawić swoje pragnienia – okaże się, że to tylko cienka linia w świecie nieskończoności, Nefesz de-Nefesz. Ponieważ tak ogromna jest Malchut świata nieskończoności…

Z lekcji do artykułu „Wprowadzenie do Panim Meirot”, 22.02.2011


Podążać za większością czy za jednostką?

Istnieje takie prawo: „W duchowości należy podążać za jednostką, natomiast w świecie materialnym – za wieloma, za większością”. Jednak nie oznacza to, że powinienem biegnąć w miejsce, gdzie zgromadziło się tysiące ludzi i pytać ich czego chcą  i chcieć tego samego co oni.

„Podążać za większością”, oznacza troszczyć się o przyłączenie wielu ludzi, ponieważ tylko poprzez takie połączenie, mogę naprawić moje kli, moje pragnienie. Biegam za nimi, aby dołączyć ich do siebie a samemu połączyć się z ich wewnętrznym pragnieniem. Nie zwracam uwagi na ich materialne, zwierzęce potrzeby, lecz dążę do ujawnienia ich wewnętrznych pragnień, które łączą ich razem w jedną sieć.

Jeśli chcesz dołączyć się do tej wyższej, duchowej sieci, oznacza to „podążanie za większością” – a więc to jest moje pragnienie, aby doprowadzić większość do  jedności, a także samemu w niej uczestniczyć. Wtedy większość będzie dla mnie jak jedno.

Z  lekcji do artykułu „Wolność woli”, 18.02.2011


„Kobieta” i „mężczyzna” – są to dwie siły prowadzące do Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманWe wszechświecie nie ma nic oprócz dwóch sił: Stwórcy i stworzenia. Siła emanacji, obdarowywania – to jest Stwórca, a siła otrzymywania – to stworzenie. Wewnątrz stworzenia te dwie siły są połączone ze sobą, aby umożliwić mu osiągnięcie poziomu Stwórcy.

Innymi słowy w stworzeniu istnieje egoistyczne pragnienie napełnienia się samemu i pragnienie altruistyczne – obdarowywania innych. Tylko powstaje pytanie: co jest pierwotne – pragnienie dawania w celu uzyskania napełnienia dla siebie, czy pragnienie otrzymywania przyjemności w imię obdarzania? Wszystko zależy od tego, w jakim celu używamy otrzymywanie lub obdarzanie.

Gdy człowiek znajduje się na początku swojej drogi do naprawy, nie jest on w stanie słyszeć o czymkolwiek innym poza tym, aby zarobić coś dla siebie. I dopóki nie przejdzie przez machsom, dopóki nie uczyni ograniczenia, skrócenia (cimcum) na swoje pragnienia, to we wszystkim będzie widział  tylko możliwość wyciągnięcia dla siebie korzyści. Po prostu nie może inaczej.

Dlatego cały jego postęp opiera się na zasadzie „dawać, aby otrzymywać”. Pracuje on w grupie, przychodzi na lekcje, zajmuje się rozpowszechnianiem – z pewnością, że może zdobyć cały świat. W ten sposób posuwa się naprzód. Oznacza to, że on używa siłę „kobiety” w sobie.

Jednak stopniowo, w procesie wykonania porad nauczyciela w nim odbywają się wewnętrzne zmiany pod wpływem światła powracającego do źródła. Jego postępowi towarzyszą na przemian stany wzniesień i upadków, niepewności i zamieszania.

W ten sposób stopniowo dochodzi do stanu, kiedy zaczyna coraz bardziej uświadamiać sobie wartość samej właściwości obdarzania – nie w celu wyciągnięcia z niej korzyści. Jednak dzieje się to na razie tylko od czasu do czasu. Wyższe światło daje mu poczucie, że obdarowywanie jest wielką właściwością samą w sobie.

I wtedy już mniej on myśli o sobie w swojej pracy duchowej. Większą wagę przywiązuje do grupy, do Stwórcy, zastanawia się nad sytuacją na świecie, tj. od troski o samego siebie przechodzi do troski o wspólne dobro. Oznacza to, że „mężczyzna” w nim, czyli siła przezwyciężenia, wznosi się nad „kobietą” w nim (w języku hebrajskim mężczyzna, „gewer”, pochodzi od słowa „hitgabrut”, co znaczy „przezwyciężenie”).

W ten sposób stopniowo człowiek przechodzi z „lo liszma”(działania dla siebie) do „liszma”(w celu obdarzania). Ten przewrót odbywa się w nim ostro, nagle, jednak droga do niego jest bardzo powolna, stopniowa.

Gdy człowiek całkowicie zamienia „kobietę” w sobie na „mężczyznę”, który teraz określa ścieżkę jego duchowego rozwoju, to pracuje już z męską siłą. Początkowo jest to dążenie do obdarzania w celu obdarzania, a następnie do  otrzymywania w celu obdarzania.

Jednak „kobieta” ciągle znajduje się wewnątrz niego. Ona może być albo pomocą dla niego, albo pomocą przeciwko niemu. Wszystko zależy od jego stanu. I wtedy zachodzi w nim poprawne połączenie męskiej i żeńskiej siły.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 11.02.2011


Co ty rozumiesz?

Pytanie: W świecie materialnym można postrzec jasne prawa rozwoju. W świecie duchowym istnieją  również jasne prawa. Dlaczego nie możemy znaleźć w przygotowawczej fazie ani  jednego prawa, nic, czego moglibyśmy się trzymać? Nawet pojęcie czasu jest czymś nieokreślonym.

Odpowiedź: Jest to jasne, że nie rozumiesz jeszcze, gdzie się znajdujesz – jak u noworodka, który dopiero przyszedł na świat. Twoje roszczenia w odniesieniu do braku zrozumienia są zrozumiałe. Niejasne pozostaje tylko jedno: Dlaczego nie rozumiesz, że jest to kolejność, przez które trzeba przejść te stopnie?

Dziecko przechodzi z niezrozumienia w zrozumienie. I właśnie te pośrednie etapy, których nie możemy zakwalifikować, w których doświadczamy niejasne, mgliste stany, świadczą o rozwoju. Czegoś nie rozumiemy a coś rozumiemy, coś rozumiemy bardziej a coś mniej. Jest to niemożliwe, by rozwijać się w inny sposób. Nawet najbardziej zrozumiałe rzeczy w naszym świecie nie są aż tak dalece zrozumiałe. Później w duchowym jest tak samo.

Jednakże tam chodzi o rozwój. W naszym świecie na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie, nie rozwijamy się tak naprawdę. Skrobiemy jedynie tylko od natury tego świata, jedną warstwe po drugiej i pozostawiamy tak ten stan, w którym się znajdujemy, nieco jaśniejszym. Nie rozumiemy go nawet, tyko jedynie próbujemy, napełnić się choć trochę i właściwie opróżniamy się tylko jeszcze bardziej. To nie jest rozwój.

Jasność i oczywistość są fikcją. Gdybyśmy wiedzieli, co zrobić, nie popełnialibyśmy tak wiele głupot jak do tej pory. Wręcz przeciwnie, jest głupotą, by wierzyć w to, że żyjemy w świecie, który rozumiemy. To tak nie jest. Wręcz przeciwnie, dokładnie tak jak niemowlęta i małe dzieci, jesteśmy opanowani przez mętność uczuć, nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje i jesteśmy zdezorientowani.

Ale stopniowo krok po kroku, wyjaśnimy tą sytuacje, inwestując wysiłek, wymagając zrozumienia z wyższego poziomu, od wyższej siły, aby przyszła napełniła nas i oświeciła.

To jest jedyny możliwy rozwój, prawdziwy proces wzrostu. Nic poza tym.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 06.02.2011