Anulowanie się przed prawdą
Pytanie: Jakie działania powinny doprowadzić mnie do poznania prawdy i kłamstwa?
Odpowiedź: Rozpoznanie prawdy i kłamstwa prowadzi mnie do jednego działania – anulowania siebie przed wyższym. Ponieważ prawda jest w wyższym, a we mnie, jeśli jestem niższy, zawsze jest kłamstwo. Jeśli chcę odkryć wyższego, to zobowiązany jestem przyjąć go wiarą ponad wiedzę. Wszystkie warunki, o których wyższy mówi mi, muszę uznać za prawdziwe, a wszystkie swoje własne wewnętrzne impulsy za kłamstwo.
Okazuje się, że chcę jakby wyjść z samego siebie i przylgnąć do wyższego – otrzymać jego wartości i spróbować pracować zgodnie z nimi, zgodnie z jego rozumem. Jak dziecko, które chce korzystać z rozumu swego ojca, i dzięki temu dorasta, nabywając rozum dorosłego.
Dzięki temu, że anulujemy się przed wyższym, zyskujemy dodatkowe możliwości. W naszym świecie wszystko zorganizowane jest inaczej. Jeśli anuluje się przed tobą na tym świecie, oznacza to, że rezygnuje z jakiegoś zdania i przyjmuję twoje, dlatego że uważam cię za bardziej mądrego, kulturalnego, wykształconego, uczonego. Anuluję się w odniesieniu do pewnej określonej kwestii i w taki sposób, mogę się od ciebie uczyć.
Ale w świecie duchowym muszę anulować się w stosunku do wyższego we wszystkim, tak aby we mnie nie pozostało nic swojego. Nawet nie jak dziecko przed dorosłym, ale znacznie bardziej. Muszę tak się anulować, jakbym w ogóle nie istniał: jest to anulowanie w uczuciach, w myślach. Ale robię to racjonalnie i z wielką mądrością. Wymaga to szczególnej pracy psychologicznej. Studiuje samego siebie i obserwuję, jak anuluję się przed wyższym po to, aby ubrać się w niego i przejąć od Niego jego stan.
Ta forma anulowania siebie przed wyższym, pozwala mi wznieść się do niego na jego poziom. Najpierw następuje moje całkowite anulowanie siebie w stosunku do wyższego, które nazywa się „zarodek” (ibur). Następnie jeszcze większe anulowanie siebie, które nazywa się karmieniem (jenika). A potem jeszcze większe anulowanie siebie, zwane stanem dorosłym (mochin).
Na początku jest to bardzo proste anulowanie siebie, chociaż nie jest nam łatwo zdecydować się na to. Anuluję siebie tak, jakbym po prostu nie istniał, zamieniając się w jeden punkt – kroplę nasienia w łonie wyższego. To jest tylko początek mojego anulowania siebie. Ale potem, żeby opanować ten stopień, muszę zebrać wszystkie swoje wcześniejsze myśli i pragnienia i zacząć je przekształcać tak, aby pasowały do wyższego poziomu.
Lecz zawsze będą odwrotne, gdyż Malchut wyższego przekształca się w Keter niższego, i dlatego odpady wyższego były dla mnie pokarmem – słodyczą i prawdą. To, co znajdowało się na wyższym stopniu (w Malchut wyższego) – śmieci, odpady, których nie chciałem używać, przekształcają się na stopniu niższego w jedzenie, w słodycz, w prawdę.
Jeśli jednak chcę wykonywać inną pracę, to muszę przekształcić całą gorycz, którą teraz czuję, w słodycz, a wszystko, co uważałem za słodkie, musi stać się gorzkie na stopniu wyższego. Cała moja prawda, przy przeniesieniu na stopień wyższego, musi zamienić się w kłamstwo, a całe moje kłamstwo musi stać się prawdą wyższego. Oznacza to, że Malchut wyższego przekształca się w Keter niższego. Jeśli chcę się podnieść, to zobowiązany jestem wykonać odwrotną pracę.
Ale na początku, anuluje siebie, nie wyjaśniam, gdzie jest prawda, a gdzie kłamstwo. Cokolwiek się stanie, cały czas troszczę się tylko o to, aby anulować się przed wyższym, jakbym nie istniał, przekształcam się w punkt, kroplę nasienia. Ale potem zaczynam analizować siebie: zamieniać gorycz w słodycz, a kłamstwo w prawdę, i tak podnoszę się po stopniach.
W ciągu dziewięciu miesięcy rozwoju zarodka nieustannie rosnę dzięki temu, że coraz bardziej anuluję się, odwracając wszystkie swoje kłamstwa w prawdę, wszystkie gorzkie smaki, odczuwane w obdarzaniu – w słodycz. To ogromna i nieustanna praca polegająca na przekształcaniu siebie w swoje przeciwieństwo we wszystkich swoich pragnieniach i myślach, przekształcając je wszystkie na obdarzanie, darowanie i odczuwanie w tym wszystkim słodyczy.
Oczywiście, taka zmiana następuje dzięki światłu, które do mnie przychodzi. Ale muszę nieustannie anulować się na coraz wyższym stopniu po to, aby światło mogło na mnie zadziałać. Światło, które do mnie przychodzi w ciągu tych 9 miesięcy rozwoju zarodka, nazywa się „krwią” (dam), od słowa „nieożywiony” (domem) i stopniowo mnie naprawia. A potem przechodzę przez stopień „karmienia” i staje się „dorosły”.
Całe wznoszenie się z niższego do wyższego polega na pracy w anulowaniu siebie. I dlatego właśnie, poprzez rozpowszechnianie tej wiedzy i wychodzenie do szerokiej publiczności, realizujemy swoje anulowanie siebie. Ponieważ anulując się przed ludźmi, przed tym światem, służeniem mu, anulujemy siebie przed Stwórcą który w nim jest. Ponieważ to właśnie Stwórca postawił cały ten świat, przed nami.
Z lekcji według artykułu z księgi „Szamati”